Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arceus

[luźna gra] Każdy robi to co lubi (eksperyment)

Recommended Posts

- Czekaj no psiaku. - rzekłszy to, otworzył swą magiczną torbę pełną magicznych cudów i zaczął w niej grzebać. Przy okazji wyrzucał obiekty mniej potrzebne jak bomby odłamkowe, kamienie nerkowe kreta i inne takie. Wreszcie wyjął torbę pełną ,,Przysmaków Każdego Mudkipa Myślącego że jest psem''. Otworzył ją i wręczył ciastko swemu podopiecznemu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mudkip zjadł ciastko które ostatkiem sił wykrzyczało "Nie proszę mam żonę i dzieci". Gdy skończył jeść rozejrzał się w okół i powiedział.

- Czemu zgromadziło się tu tyle osób? To wieczorek zapoznawczy? Jak tak to jestem Ciapek. 

 

 

 

Edited by BlackHawk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lis Zwyczajny wyskoczył z torby Viviego gdy ten karmił swojego psa i schował się za pokemonem mając nadzieję że czarodziej nie wsadzi go znowu do torby w której przeżył ostatnie pare miesięcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby twarz maga była widoczna była by mina w stylu ,,D:'' 
- To nie wieczorek zapoznawczy... ale jest ważniejsza sprawa. Co to za lis?! - zawołał mag ze zdziwieniem. - Czemu miałem lisa w torbie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lis stanął na dwóch łapach,  założył okulary wyciągnięte znikąd i powiedział

-Z chęcią bym ci odpowiedział na to pytanie, ale niestety jestem tylko lisem i nie potrafię mówić. 

Zdjął okulary i stanął ponownie na czterech łapach,  podrapał się za uchem i usiadł. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miś z zainteresowaniem przyjrzał się, wyrzuconemu przez maga granatowi. Podniósł go do oka i zaczą się dokładnie przyglądać. Na górze przedmiotu wystawała zagatkowa linka. Miś pociągną lekko (to że niemiał palców jest nieistotne). Linka oderwała się i została w drugiej łapie Misia. Zdenerwowany gigant cisną kulką przed siebie, prosto na pole, obserwowanej przez siebie bitwy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

139566_original.png

Jego imię to Teczydzieścicztery. Pochodzi z mroźnego kaukazu i jest bardzo twardy. Jego paliwem jest normalne jedzenie. Kiedyś przypadkiem zasnął w czarnobylu, a jak już obudził się, to był żywym czołgiem. Nie ma czym strzelać, naboje dawno mu się skończyły. Za to jego lufa jest zarazem elastyzcna i twarda, działa jak chwytak i jak normalna lufa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Biorąc pod uwagę, że siedział w twojej torbie to pewnie ma pchły uważał bym na twoim miejscu- Powiedział Mudkip uśmiechając się do Viviego 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nigdy w życiu nie miałem pcheł... ani żadnych innych robaków-mruknął Lis pod nosem po czy dodał głośniej-A ty mi tam nie szczekaj kundelek... to znaczy... Miał?... Nie... Wie ktoś jakie dźwięki wydają lisy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po tym pytaniu Vivi spojrzał na swojego Mudkipa. Założył mu okulary po czym sam wyczarował sobie kostium lisa i zaczął śpiewać:

Dog goes woof
Cat goes meow
Bird goes tweet
and mouse goes squeek

Cow goes moo
Frog goes croak
and the elephant goes toot

Ducks say quack
and fish go blub
and the seal goes ow ow ow ow ow

But theres one sound
That no one knows
What does the fox say?

Ring-ding-ding-ding-dingeringeding!
Gering-ding-ding-ding-dingeringeding!
Gering-ding-ding-ding-dingeringeding!
What the fox say?

Wa-pa-pa-pa-pa-pa-pow!
Wa-pa-pa-pa-pa-pa-pow!
Wa-pa-pa-pa-pa-pa-pow!
What the fox say?

Hatee-hatee-hatee-ho!
Hatee-hatee-hatee-ho!
Hatee-hatee-hatee-ho!
What the fox say?

Joff-tchoff-tchoffo-tchoffo-tchoff!
Tchoff-tchoff-tchoffo-tchoffo-tchoff!
Joff-tchoff-tchoffo-tchoffo-tchoff!
What the fox say?

Big blue eyes
Pointy nose
Chasing mice
and digging holes

Tiny paws
Up the hill
Suddenly youre standing still

Your fur is red
So beautiful
Like an angel in disguise

But if you meet
a friendly horse
Will you communicate by
mo-o-o-o-orse?
mo-o-o-o-orse?
mo-o-o-o-orse?

How will you speak to that
ho-o-o-o-orse?
ho-o-o-o-orse?
ho-o-o-o-orse?
What does the fox say?

Jacha-chacha-chacha-chow!
Chacha-chacha-chacha-chow!
Chacha-chacha-chacha-chow!
What the fox say?

Fraka-kaka-kaka-kaka-kow!
Fraka-kaka-kaka-kaka-kow!
Fraka-kaka-kaka-kaka-kow!
What the fox say?

A-hee-ahee ha-hee!
A-hee-ahee ha-hee!
A-hee-ahee ha-hee!
What the fox say?

A-oo-oo-oo-ooo!
Woo-oo-oo-ooo!
What does the fox say?

The secret of the fox
Ancient mystery
Somewhere deep in the woods
I know youre hiding
What is your sound?
Will we ever know?
Will always be a mystery
What do you say?

Youre my guardian angel
Hiding in the woods
What is your sound?

(Fox Sings)
Wa-wa-way-do Wub-wid-bid-dum-way-do Wa-wa-way-do

Will we ever know?

(Fox Sings)
Bay-budabud-dum-bam

I want to

(Fox sings)
Mama-dum-day-do

I want to
I want to know!

(Fox sings)
Abay-ba-da bum-bum bay-do

 

((No nie mogłem się powstrzymać:flutterblush:))
 

Edited by Mephisto The Sand Mage

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spojrzałem z niesmakiem na gościa w zbroi. Chyba powinienem się odezwać, myślę sobie.

- GIŃ PSIE MARTWEGO BOGA!!!!

Z tymi słowami posyłam Titusa magicznym uderzeniem kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie wpada w budynek, choć zapewne nawet tego nie zauważył, który to dom zapadł się, wzniecając w powietrze chmurę pyłu i szczątek.

- Co Ja powiedziałem? - pytam sam siebie, drapiąc się po głowie - No, nieistotne.

Korzystając z okazji, że osiłek w zbroi jeszcze nie pozbierał się z gruzów budynku, tworzę 15,5 kopii samego siebie, a następnie wznoszę 373 tarcz magicznych... właściwie to 374, licząc barierę Verouika, ale ona jest mało istotna; które chronią Mnie przed wszelkim rzeczywistym, możliwym, a także absurdalnym zagrożeniem, jakie tylko można sobie wyobrazić, w tym przed urokiem małych puchatych zwierzątek. Następnie zaś, rozejrzałem się za jakąś kryjówką/drogą ucieczki/planem B. Ostrożności nigdy za wiele.

Kiedy już miałem się zdecydować, czy lepiej usmażyć gruzowisko, wraz z osiłkiem, czy też może wysadzić je powietrze, usłyszałem śpiew Viviego oraz Lisa, który to sprawił, że zamarłem, zaś gdyby twarz Ma była widoczna, znajdowałby się na niej wyjątkowo głupkowaty wyraz. Zamiast apokaliptycznego zaklęcia, skierowuję w stronę Titusa; który zapewne zdołał już wygrzebać się z ruin; zdawkowe kiwnięcie ręką.

- ty słyszysz to co Ja słyszę czy nie słyszysz tego co Ja słyszę?

W międzyczasie przydupas rzucił się na małego kotka, usiłując pochwycić go do worka, który wyjął zza pleców; za plecami posiada niewidoczny dla innych portal do innego wymiaru, w którym przechowuje wszelkie przedmioty, które przydałyby się jego Panu; krzycząc.

- Mam go, Panie!

Edited by Arkane Whisper

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pan książka zobaczył dziwnego przydupasa, który skradał się za plecami kotka. Stefan już miał kotka ostrzec, gdy przydupas rzucił się na kociaka krzycząc przy tym.

- Pióro bierz go! - krzykną. Pióro poleciało z zawrotną prędkością na przydupasa strzelając laserem, celując w ręce. Pan książka złapał stronę samego siebie, zamierzając ją odwrócić. Postąpił kila kroków i staną przed przydupasem przewracając stronę. Przydupas krzykną jakby zobaczył najstraszliwszą rzecz na świecie. Pan książka znów przewrócił stronę ukazując swoją twarz. Odszedł od przydupasa, który kulił się na ziemi trzęsąc się.

- Następnym razem nie atakuj nikogo od tyłu, bo to się dla ciebie źle skończy - powiedział Stefan, a potem usiadł koło kota i jakby nigdy nic wziął popcorn żeby go zjeść. Pióro znów latało nad głową Pana książki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Hmmm... Zatem i ja poeksperymentuje i sprawdzę jak się gra nową postacią zanim pójdę grać w uniwersum]

Wybrana postać: Imię - Persefona, wiek - 22 lata, wygląd - 167 cm wzrostu, 58 kg wagi, drobnej budowy, długie ognistoczerwone włosy, nosi czarny gorset oraz długą czarną suknię.

EQ: Ubrania

Nie dopatrzyłem się w zasadach warunków odnośnie karty postaci, więc nie musicie więcej wiedzieć. :P Będziecie mieć niespodziankę co do charakteru i umiejętności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Miał/Meow (odpowiednik "łał", "wow"). Fajna z ciebie książka. Pióro też.

Powiedział nieco zaskoczony sytuacją kot i wziął garść popcornu.

-Hej, a co ty mu pokazałeś?

Zapytał zjadając popcorn i patrząc na przerażone kucyki wyglądające przez okna domów. Pokazał je łapką

-Patrz na nich. Nie powinni się bać. Akcja nie skupia się na nich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mudkip nie miał ochoty słuchać śpiewów Lisa i Viviego, więc postanowił udać się na spacer. Jego uwagę przykuła książka rozmawiająca z kotem, ponieważ Ciapek jeszcze do niedawna myślał, że jest psem miał do nich specyficzne podejście. Postanowił podejść bliżej i dowiedzieć się czegoś więcej o tych dwóch  

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Ups... Nie wiedziałem, że spoglądali przez okno - powiedział Stefan, patrząc na przerażone kucyki - Zaraz im przejdzie. No tak... Jakby powiedzieć... Byłem kiedyś książką mającą bardzo dużo stron (ok 451,5). Każda strona miała jakąś właściwość. Niestety pewne... Istoty zaczęły wyrywać mi te strony, aż w końcu - za pomocą jednego czarodzieja - stworzyłem Pióro, które zaczęło mnie bronić przed tymi niegodziwcami. Szczerze, nie powinienem używać mocy stron, ale ten gość mnie zirytował - Pan Książka sięgną po raz kolejny po popcorn. - No dobrze no to może teraz ty coś opowiesz o sobie? - Zaproponował.

Edited by Nubira Mysterious

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miś spojrzał na 15,5 kopi Złego Numeru 1 i z tęsknotą zapragną być równie OP. W sumie może gdybym wystarczająco mocno chciał, został bym OP - pomyślał. 

Skupił całą się całą siłą woli na tym jednym marzeniu. Wokół rozbrzmiała nagle epicka muzyka, a niewidzialna siła uniosła Misia do stratoswery, gdzie oplotła jego ciało siecią magiczną. Słomiano-drewniany gigant zapłoną nagle boską mocą i stał się najbardziej OP istotą w całej stratoswerze. 

Po kilku minutach bezsensownego unoszenia się w przestworzach, wylądował na ziemi. Rozejrzał się wokół i uśmiechną w duchu. Czas pokazać siłę IMBA Misia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mag zaprzestawszy śpiewanie rozejrzał się. Dużo było tu kolorowych koników, zdarzyło się że na jego: magicznym lustrze które odbierało obrazy z innych wszechświatów, pojawiało się życie jakiejś szóstki takich właśnie koników. Nie wiedział o co biega ale był w ich świecie, zatem dziarskim krokiem ruszył na poszukiwanie jakiegoś sklepu ze słodyczami bo miał ochotę na babeczki. Najlepiej z owocami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Więc, byłem sobie zwykłym kotem na planecie kotów. Jest daleko stąd. Któregoś dnia poszłem do biblioteki i przeczytałem książkę o kociej magii. Były tam dziwne runy, które po odczytaniu znaczyły coś w stylu "Gdy cień powróci na świat, moc odda by Biały Kot odrodził się ponownie". Biały Kot był wielkim kocim wojownikiem z ogromną mocą. Gdy to przeczytałem, moc przeszła na mnie i było mega. Nie mówiłem nikomu, ale Władca dowiedział się i zrekrutował mnie do ochrony planety. Niedawno wyczuł, że wkrótce (czyli teraz) pojawi się tu wielkie skupisko mocy i kazał mi tu przybyć i to sprawdzić. Ma szczęście to tylko różne wymiary tu się spotkały. Nie wiem tylko, czemu akurat świat kolorowych kucyków.

Zakończył swoją przemowę kot i zjadł leżącą w pobliżu babeczkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Gdy marine wleciał w ścianę budynku, muzyka nagle się urwała. Dom co prawda do reszty się zawalił, ale na potężnym pancerzu wspomaganym nie zrobiło to większego wrażenia. Na świecie z tak prymitywną technologią tylko naprawdę mocne trafienie w słaby punkt zbroi mogło go poważniej zranić. Kilkoma silnymi ruchami zrzucił z siebie dużą stertę gruzu, a następnie podniósł się. Psionik nadal tam był, więc zaczął na niego biegnąć w szybkim (jak na kogoś w tak ciężkiej zbroi) tempie. Wymierzył pistoletem, oddał kilka strzałów, które wybuchły na barierach maga... a następnie zatrzymał się na jego gest, po czym zdjął hełm, aby lepiej usłyszeć muzykę.

 - Na wielkiego Roboute'a Gullimana! - Spojrzał na źródło śpiewu. - Cóż to za pieśni? Nie słyszę w tym wysokiego gotyku! - Następnie raz jeszcze spojrzał na Króla Złego. - To jak... walczymy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lis znikąd wziął się przy książce i kocie

-Dziwne jeszcze że nikt tu magią przyjaźni nie działa...

Spojrzał na marine i dodał:

-Trochę to nie smacznie wygląda...-sięgną ręką za siebie i znikąd wyciągnął okulary i rozkładany fotel-A tak wogóle to miło poznać jestem Lisem Zwyczajnym, Pospolitym, dla niektórych nawet Vulpes Vulpes a dla znajomych Lis bądź Vulpek. Także opowiedziałbym swoją historie ale niestety jestem tylko Lisem i nie potrafię mówić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tom uznał, że podziwianie OP jest fajne i na swój sposób zabawne, jednak chciał coś zmienić.

Oznaczył obiekty wykazujące OP i dodał "-" przed ich statami, czyniąc z nich istoty niewypowiedzianie marne.

Po zatwierdzeniu wyboru, gdy Miś miał 15 cm, a zuy nr jeden był białym kolesiem rzygającym tęczą, zauważył że nagle jest poduszką w podświetlanych okularach.

(Kikikikikikiki zobaczymy jak teraz sobie poradzicie :P )

Share this post


Link to post
Share on other sites

((Pominięty. Nie narzekam))

Odwrócił głowę w stronę lisa.

 - Vulpes? Brat bitewny Vulpes jest wiernym sługą Imperium, walczącym w piątej kompanii zakonu Krwawych Kruków. A ty... najwyraźniej wiesz coś o mówieniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mudkip podszedł do książki kota i lisa. 

- A więc jesteś z kosmosu? Dobrze mnie denerwują tylko tutejsze koty. Życie mnie nauczyło żeby nie gonić czegoś co strzela laserem. 

Mudkip zaczął pluć wodą na ziemię, a potem wskoczył z rozpryskiem do powstałej kałuży. Mały pokemon lubił być mokry. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...