Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

Superbohater [Oneshot][Slice of Life][Sad]

Recommended Posts

Pozwoliłem sobie przeczytać tego fika, ponieważ jest krótki. Muszę przyznać, że opowiadanie jest ciekawe i życiowe. Po pierwszych zdaniach spodziewałem się czegoś innego, niż to co otrzymałem dalej, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Taki prosty pomysł a jaki fajny efekt. Propsuję, bo spodobał mi się ten efekt zaskoczenia. Wiem, że opowiadanie powinno być przewidywalne od samego początku, ale nie połapałem się co i jak :v Bywa.

 

Więc repka, bo fik przyjemny :3

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Superbohater:
Nice work. Mimo że krótkie, to jednak życiowe, dobry pomysł, fajnie napisane, ciekawa interpretacja konkursowego tematu. Nie mam do czego się przyczepić, daję plusika. Coś takiego zawsze pochwalę, niezależnie od długości (no... może nie tak znowu zawsze, ale wiecie o co chodzi :P).

Aha, i wisisz podziękowania Draquesowi, bo to przez niego siadłem do czytania tych tekstów. :rdwild:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypowiem się o tym o czym potrafię i nie będę się silił na analizę tego, o czym nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że to wystarczy.

 

Dałem się wciągnąć. Wzbudziło we mnie emocje, a o to właśnie chodzi. Jestem pewien, że to zasługa dużej dozy realizmu, pomimo wrzucenia całości w świat bajkowy. Taka kropla esencji rzeczywistości na moment aż mnie walnęła. Gdyby za nią nic nie było, wściekłbym się, że to przeczytałem, ale potem jakoś to ze mnie uszło. To jednak jest wyłącznie uwarunkowane moimi osobistymi upodobaniami co do świata MLP. Rainbow Dash jak dla mnie została nadmiernie negatywnie przedstawiona. Wiem, że cukiereczkiem nie jest, ale ciągle.

 

Fik niesie w sobie ważne wartości co czyni go pięknym. Potrafi zaskoczyć, pomimo niewielkich rozmiarów. Tyle potrafię od siebie napisać.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Perełka.

Krótkie, ale długość w zupełności wystarcza, by przekazać ważną naukę o życiu.

Napisane fajnie, czyta się przyjemnie, nie ma żadnych rażących błędów.

Emocji, które wzbudza, nie da się dokładnie opisać.

To po prostu trzeba przeczytać.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam, myślę sobie, będzie komiksowo, a tu jednak zaskoczenie. Co innego, że nie popatrzyłem na tagi, więc nie spodziewałem się w sumie takiej zmiany, ale to dobrze. Opowiadanie, w mojej opinii, wyszło bardzo fajnie. Krótkie i treściwe.

Błędów technicznych nie zauważono.

Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, to musi być mały klasyk z 2015 roku. Tekst dwukolorowy, a do tego pod koniec Rainbow Dash zagląda Twilight przez ramię :twilightconfused: Ale poza tym, bez zarzutu, forma prosta, zwięzła, konkretna, jak na dwie strony tekstu (właściwie, to tylko jedną, gdyby odjąć tytuł, obsadę itd.) nie brakuje absolutnie niczego, po raz kolejny kłania się powiedzenie, że prawdziwa siła przekazu tkwi w prostocie. Bo ów pomysł jest prosty, ale, jak zdążyli to opisać moi przedmówcy, posiada w sobie ważne, życiowe przesłanie, toteż taka, a nie inna forma służy sile przekazu. Jasne, można posłużyć się bardziej rozwiniętą formą i w ten sposób wpłynąć na czytelnika, a można spróbować czegoś krótszego i odnieść porównywalny sukces, co "Superbohaterowi" jak najbardziej się udaje. Nie wspominając już o tym, że po prostu miło się to czytało. Jak na zaledwie siedem minut pracy, imponujący efekt.

 

Przyznam, że początek okazał się dla mnie zagadkowy. Zapomniałem kompletnie o tagach i oczekiwałem na charakterystyczny punchline opowiadania, jakąś scenkę, która wywróci to wszystko do góry nogami i zdradzi, co tu tak naprawdę się dzieje. W sumie, tak właśnie się stało, ale w zupełnie innym stylu, niż się spodziewałem. Wtedy to zerknąłem na tagi i zrozumiałem... poza jedną rzeczą. Mianowicie, dlaczego tam jest [Sad]? Przecież ostatecznie zakończenie jest pozytywne, całość zawiera sobie najwięcej ze [Slice of Life]. Czy wynikło to z wymogów konkursowych?

 

Niemniej, po ogarnięciu o co tutaj tak naprawdę chodzi, widać, że mamy zgrabną mieszankę dziecięcej wyobraźni i niewinności (to przejście między rzeczywistością zabawy, a realem przypomniało mi troszkę „Toy Story”), wyzwań codziennego życia (konkretnie, to jedno, ale dla tak młodego osobnika zapewne była to szalenie trudna sprawa, możliwe, że młody nie do końca zdawał sobie sprawę, nie rozumiał, co się dzieje), z serialowością, co objawia się w końcówce (chodzi mi o interakcję między postaciami kanonicznymi). Przejścia między różnymi motywami okazują się płynne, pierwsze z nich za pierwszym razem okazało się dla mnie ledwo zauważalne. Fanfik czyta się dobrze i przyjemnie, jest on bardzo krótki, ale dzięki temu zyskuje na uroku, nie wspominając o tym, że ma w sobie coś nostalgicznego. Zupełnie, jakby nie było to Gradobicie, ale pierwsze edycje konkursów literackich, obarczone bardzo restrykcyjnym limitem słów.

 

Rzeczywiście, reakcja Rainbow Dash potrafi wnerwić, raczej trudno zapałać sympatią do jej postaci, tym bardziej, że aż do zakończenia obserwowaliśmy zdarzenie z perspektywy występującego w tytułowej roli trzylatka i możemy się domyślać, jak mogło to wyglądać w jego oczach i jaki musiał być przejęty. No bo umówmy się, to nie są zdarzenia typowe dla dzieciaka w jego wieku, zazwyczaj życie ratują dorośli, młodzi się przyglądają/ pomagają, starając się zrozumieć, co się dzieje. Ale wątek ten znakomicie realizuje tytuł opowiadania i rzeczywiście – bohaterem można być dokonując rzeczy pozornie małych, ale wielkich dla kogoś, na kim nam zależy. Dla tego źrebaka to zapewne największa do tej pory rzecz, największe wzywanie, jakiemu sprostał, może nawet coś a'la „niebezpieczna przygoda”. Dla jego matki najpewniej był to najwyższy akt bohaterstwa, za który będzie synowi wdzięczna po wsze czasy, lecz dla Rainbow Dash, której tam nie było i która nie zna wydarzenia z pierwszego kopyta, było to „tylko” wykonanie telefonu. Dlatego też trudno ją w tym opowiadaniu lubić. A Twilight ma rację.

 

W każdym razie, zgodzę się, że wątek ten jest życiowy, jego realizacja zadowala, mimo tego, że tekst ten był krótki, nie czuć niedosytu. Tylko niechęć do Rainbow Dash. Pokazuje to też jak wiele znaczy punkt widzenia, a także jak na odbiór pewnych sytuacji potrafi wpłynąć osobiste wyobrażenie bohatera. Można marzyć o supermocach i widowiskowych pojedynkach z potężnymi wrogami, a można pomagać i ratować życia wykonując zupełnie zwyczajne czynności – chociażby w porę zadzwonić po pomoc. W sumie, Rainbow Dash w tym sensie wypada dość infantylnie. Duża, a głupia. Kapitan Equestria zachował się dojrzale. Mały, a mądry.

 

A teraz zastanówmy się, ilu takich oto bohaterów znamy, ilu mijamy każdego dnia, a którym nieraz asystowaliśmy. To troszkę niesprawiedliwe, gdy nie uzyskują uznania prawie w ogóle, a wystarczy jak celebryta raz na ruski rok wpłaci łaskawie parę pieniędzy na jakiś cel i media się rozpływają jaka to wspaniała, dobroduszna osoba.

 

Z drugiej strony, prawdziwy bohater ratuje, pomaga, bo to jego praca i nie chodzi mu o poklask. Chyba.

 

Jak więc Państwo widzą, opowiadanie także potrafi skłonić do refleksji, jest aktualne do dzisiaj i myślę, że jeszcze bardzo długo takie pozostanie. Jak to trafnie określił Coldwind – mamy perełkę :D Gorąco polecam poświęcić parę chwil i przeczytać ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...