Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][DeadRadioMan]Dalsza część historii...

Recommended Posts

Z trudem łapała oddech. Leżała na ziemi przytrzymywana nogą przez Czarną Wdowę. Bała się. Cały bok miała rostrzelany, okropnie krwawiła. Bała się. Ledwo łapała oddech. Broń była za daleko by ją dosięgnąć. Zadrżała. Próbowała wziąć pełen oddech, nie dała rady. Zamiast tego poczuła przeszywający ból w klatce piersiowej. Zakaszlała, po brodzie spływała jej stróżka krwi. Broń była za daleko by ją dosięgnąć, nie da rady. Czy to miał być koniec? Nie była tego pewna. Jeśli jednak to miał być ten moment, przynajmniej do niego dołączy. Kobieta o bladej cerze śmieje się szyderczo i rzuca jej pogardliwe spojrzenie.

- No i jak? Gdzie się podziała nasza Smuga? Chyba wyparował z ciebie entuzjazm. Sprawię, że życie też z ciebie wyparuje. - Chwyciła broń tak by strzelić i zadać ostateczny cios. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tej samej chwili pewna osoba wskoczyła w wir bitwy szalejącej w tym mieście. Skoczył i uderzył tempom stroną włóczni Wdowę i odrzucił ją 50 metrów dalej wbijając w budynek. Mężczyzna miał czarno czerwone włosy, nie miał ręki i miał na sobie jedynie postrzępione spodnie ledwo zakrywający uda. Na całym ciele miał pełno blizn i jeszcze świeżych ran. Odwrócił głowę do leżącej na ziemi Leny. Wbił włócznię w ziemię. Mogła rozpoznać jego twarz, przypomnieć sobie przez kogo cierpiała tak długo. To był Artur, strasznie okaleczony, bez ręki, z skórą taką jak by dostał jakiejś infekcji i pełną gamą ran. Pochylił się nad nią, miał spokojny wzrok który nic nie zdradzał. Położył na niej rękę i nagle Lenie zachciało się spać. Jej rany się zagoiły. Gdy już wszystko było w porządku Lena poczuła że jest sparaliżowana. Artur używał demonicznej aury.

- Poczekaj tutaj. - Powiedział jej tak dobrze znanym tonem głosu, po czym ruszył w stronę Wdowy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale Wdowy nigdzie nie było. Prawdopodobnie ktoś nakazał jej odwrót, nie było innego rozwiązania. Lena tymczasem lekko zadrżała. Nie wiedziała co zrobić czy powiedzieć. Miała lekko rozwarte wargi jakgdyby nie dowierzała temu co widziała. Przerzuciła swój wzrok na Artura.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smuga wstała z jego pomocą. Na jej twarzy malowało się zmieszanie ale także lekki strach. Kilka łez spłynęło jej po policzku. Nie miała na sobie gogli, leżały one kilka metrów dalej kompletnie stłuczone. Lekko zadrżała. Patrzyła na ciebie swoimi piwnymi oczami pełnymi obojętności.

- Może, zachowam je dla siebie... - mruknęła cicho po czym podeszła do niego i go przytuliła. Była dosyć ciepła, czułeś to. Lekko drżała, miała przyśpieszony puls i oddech.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena wtuliła się w jego klatkę piersiową.

- Nie zasługujesz. Ale ci wybaczę. Uratowałeś mi życie, dziękuję. Było blisko. Myślałam, że zginę. - powiedziała. Nadal lekko drżała jednak jej puls i oddech był spokojniejszy. Niebezpieczeństwo minęło, na razie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Przeczuwałem że na ziemi źle się dzieje ale to? Co w ogóle się stało? Overwatch przecież się odrodziło a ja, no ten Blackwatch zostało zniszczone. - Artur patrzył na nią swoim zwykłym ciepłym wzrokiem który zawsze Lena lubiła. - Gdzie jest reszta? Zawsze działaś z Winstonem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena zwiesiła głowę. Zaczęła cicho szlochać.

- Poległ. Poległ jak większość osób z Overwatch... Organizacja była bardzo słaba, Blackwatch postanowiło ją zniszczyć raz na zawsze. Nie wiem gdzie twój brat i Shiro, zapewne także polegli. - powiedziała. Jej głos był pełen załamania, smutku. Rozpaczy i strachu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Rozumiem - Powiedział dosyć sucho, był w lekkim szoku. Cóż kilka lat mogło zmiękczyć większość ludzi. Szkoda, ale mówi się trudno. - Czas wstać z kolan, pokażemy im co potrafimy. Zbierzemy się do kupy tak jak za czasów pierwszej generacji i dokopiemy im. Nie ma teraz czasu na płacz, musimy działać. Lena wiesz czy John żyje? Znaczy dowódca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena zadrżała momentalnie.

- Prawie zginęłam. Byłam zajęta samoobroną. I mam wiedzieć co się dzieje w innej części walki? To chyba jest niewykonalne. - stwierdziła cicho patrząc na ciebie. Po jej policzku popłynęło jeszcze kilka łez.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena spojrzała na niego ocierając ostatnie łzy.

- Tak, chodźmy. Ale powiedz mi... Dlaczego mnie zostawiłeś? Czy zrobiłam, coś nie tak? - zapytała podczas drogi. Wkrótce znaleźliście komputer w opuszczonym budynku. Smuga czekała aż ty coś zrobisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Odszedłem ponieważ nie byłem sobą. Pamiętasz moje opowieści o snach gdy byłem raniony a potem przez sen się leczyłem? Widziałem wtedy piekło. Te prawdziwe, miałem w sobie demona. Nie potrafię tego wytłumaczyć dokładnie, ale gdy mnie leczył przenosił moją jaźń do piekła a ciało się leczyło i ja byłem w nim. Gdy przylecieliśmy do Polski i pojechałem z Helenem na patrol zostałem tak jak by zabity. Klątwa demona przeniosła moje ciało i duszę do piekła, próbował mnie pożreć lecz go pokonałem. Wtedy stałem się czymś czego sam nienawidziłem, byłem plugawy. Wiedziałem że nie mam nad sobą kontroli, że jeśli bym ją stracił przy tobie prawdopodobnie w jednej chwili bym ci mógł zrobić krzywdę. Nie mogłem tego znieść i dlatego odszedłem, zacząłem walczyć z Blackwatch niszcząc ich kryjówki jedną za drugą. Gdy już zniszczyłem ostatnią wróciłem do piekła żeby polować na demony. Pewnego razu zszedłem do jednej z warowni jednego z czarcich lordów i uratowałem anioła, ten w akcie podziękowania zaproponował mi pomoc z pozbyciem się klątwy. Cóż to było dosyć ciężkie ponieważ jeden z króli piekła się do na dołączył i odgryzł mi rękę. Jestem ciekawy czy mu smakowałem. - Zażartował, opowiadając włączył laptop i podłączył się do sieci. Odnalazł informacje które go interesowały. - Jedziemy do Londynu, hmmm jesteśmy w Paryżu, nie będzie to trwało długo. Ruszajmy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

KRuszyliście. Smuga dalej wydawała się jakaś taka przygnębiona. Doszliście na lotnisko. Dobrze, że Lena miała przy sobie jakieś pieniądze. Poszła kupić bilety a ciebie zostawiła samego na środku głównego pomieszczenia na lotnisku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po chwili podeszła do ciebie i złapała za dłoń.

- Chodź, nasz samolot startuje za kilka minut, chodźmy. - powiedziała. Nadal wyglądała jakby żywiła doto ciebie uraz dlatego, że ją zostawiłeś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Artur kiwnął głową, wiedział że Lena tak szybko nie zapomni o tym co jej zrobił. Tak czy inaczej czas zrobi swoje a i on sam nie miał zamiaru spoczywać na laurach. Cóż przynajmniej przy odprawie nie musiał się męczyć bo miał na sobie tylko stare zepsute spodnie, wywoływał tym samym duże zamieszanie na lotnisku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wkrótce wsiedliście do samolotu. Smuga siedziała obok ciebie. Spojrzała na ciebie lekko marszcząc brwi.

- Jak dojedziemy do Londynu to przydałoby się kupić ci jakieś normalne ubranie. No chyba że nie chcesz. - powiedziała po czym lekko się skrzywiła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna sięgnęła do kieszeni kurtki. Po chwili wyjęła z niej jego portfel i rzuciła w jego stronę. Potem byliście na miejscu. Wylądowaliście, wyszliście z samolotu a potem kupiliście ci ubranie. Co teraz zrobisz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ruszajmy do dystryktu omników, tam zapewne znajdziemy naszych. - Kupił sobie porządne spodnie jeansowe, skórzane męskie buty, czerwono białą koszulę. Lena oczywiście musiała mu trochę pomóc się ubrać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena próbowała na ciebie zaczekać, co było jednak ciężkie. Skrzywiła się lekko.

- Muszę na ciebie czekać? Muszę zobaczyć co się tam dzieje. Po prostu, do nas dołączysz. - powiedziała i w jednym momencie mignęła. Kiedy doszedłeś na miejsce zobaczyłeś Lenę, Anę, Roghoaga oraz szefa. Walczyli z omnikami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lena spojrzała na żołnierza.

- To chyba nie ważne, wrócił i nam pomógł, to bardziej się liczy. - zauważyła Ana. Smuga mignęła stając obok ciebie by wrazie czego cię obronić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...