Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

[Konkurs] Konkurs Literacki - edycja specjalna "Come my minions, rise for your master!" 2

Recommended Posts

Generalnie nie mam nic przeciwko krytyce, przecież to główny powód brania udziału w tychże konkursach. Generalnie wyraziłem swoją akceptację, że część błędów faktycznie mogłem poprawić. Zazwyczaj mi się to nie zdarza, lecz szczerze powiedziawszy, poczułem pewien niedosyt względem tego, co otrzymałem.

  • Pisząc opowiadania w GDocs, ograniczam się do możliwości samego edytora. Gdybym zastosował się do półpauz, zniszczyłbym tekst automatycznym wywołaniem wypunktowania, co wspomniane znaki generuje. Wtedy dostałbym minusy za to, że tekst zawiera niepotrzebne wcięcia czy nieintuicyjne przerwy. Rzecz jasna mógłbym zmodyfikować akapity, pisać sobie skryty zastępujące zwykłe spacje niełamliwymi, ale w pewnym momencie z humanisty zrobimy inżyniera. Mam nadzieję, że w przyszłości brak numeracji stron, nagłówka i stópki nie będzie czynnikiem dyskwalifikującym. Oczywiście sam jestem zwolennikiem wyjustowanego tekstu, bo jego brak wprowadza znaczący dyskomfort dla czytającego (zwłaszcza kiedy mówimy o szybkim czytaniu), jednakże próbowałbym zachować tu pewien rozsądek. To w końcu konkurs literacki a nie redaktorski.

Zdaje sobie sprawę z wyolbrzymiania niektórych argumentów. Przyzwyczajony dolarowej jakości recenzji i usłyszawszy o zmianie jurora, oczekiwałem na mniej a i tak poczułem się zawiedziony. Bywa i tak. Podejrzewam, że piszący wyciągnęli lekcje z wytkniętych błędów. Liczę na to, że Pani Czytelniczka również nie przejdzie wobec naszych zarzutów obojętnie.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Mordecz, ptysiu... Tak z czystej ciekawości... Jak robisz te półpauzy w docsach, bo używam ich od lat i ani razu nie zrobiły mi z tego wypunktowania. Zarówno kiedy piszę bezpośrednio, jak i przy kopiowaniu z Worda. Przy kopiowaniu półpauz i przy ich zamianie z "--<spacja>" na "<półpauza><spacja>". Za to z dywizów, a i owszem, potrafi zrobić punktowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A nawet jak zrobią to wystarczy proste ctrl+Z...

I nawet jeśli zgadzam się co do odczuć w kwestii recenzji to... nie znaczy, że nie da się z nich nic pożytecznego wyciągnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Lyokoheros

Opisane przez Ciebie zachowanie młodej Chrysalis wydaje mi się naturalne. Została wychowana w przeświadczeniu, że podmieńce są wyższą rasą, a kucykom należy się jedynie miejsce niewolników. Nie potrafi do końca uwierzyć w porażkę swojej rasy, tak sprzeczną ze wszystkim, w co wierzy. Jako dziecko ma ograniczoną możliwość oceny sytuacji, nie widzi też długofalowych skutków swoich działań. Dlatego też nie wyobrażam sobie małej Chrissie jako cichej i potulnej, z podkulonym ogonem uciekającej z siedziby roju. Takie a nie inne przedstawienie postaci uznałam za udaną jej charakterystykę i policzyłam na plus, natomiast nie uważam, by było to przedstawienie komediowe. Małej (jeszcze nie) królewnie, której właśnie zawalił się świat, raczej bym współczuła, niż śmiała się z jej chęci działania.

Przez brak pomysłu miałam na myśli fakt, że jako jedyny z uczestników konkursu wziąłeś kanoniczną, kanonicznie złą postać, kanonicznie posiadającą miniony i ją uczyniłeś główną bohaterką swojego opowiadania. Jasne, dodałeś od siebie pewne elementy, ale naprawdę trudno byłoby mi nazwać ten fanfik oryginalnym.

Co do szczeliny…

– Widzieliście tam coś, szeregowy? – zapytał starszy rangą jednorożec białej maści, rozglądając się po szczelinie, w której jeszcze przed chwilą kłóciła się dwójka podmieńców.

Nagle usłyszeli, jak za wyjściem ze szczeliny obsuwają się drobne kamienie. Gdy się odwrócili zielona aura wokół nich już znikła.

Cytaty te mówią, że w momencie, gdy Chrysalis się odzywa, obaj żołnierze są w samej szczelinie (która przecież nie może być zbyt duża, bo przestałaby być szczeliną), stąd też muszą znajdować się naprawdę blisko, a że w jaskiniach jest zazwyczaj cicho, podtrzymuję swoje zdanie, że poszukujący powinni całkiem wyraźnie usłyszeć słowa poszukiwanej.

i tak odnosiłem wrażenie, że np opis kwestii technicznej u mnie i Mordecza nijak nie wskazywał na specjalne różnice w ocenie(co ciekawe odniosłem wrażenie, że to on został bardziej skrytykowany niż ja!) a jednak były one różne(tylko o pół punkta, ale jednak).

W recenzji opowiadania Mordecza niemal trzy linijki zajmuje opis dwóch konkretnych błędów, u Ciebie natomiast usterek jest po prostu więcej, jednak trudno, żebym pisała o każdym przecinku osobno. Natomiast szkolne podejście „proszę pani, a bo mi brakuje tylko pół punktu do podium” na pewno tu nie zadziała.

 

@Mordecz

Trudno mi się odnieść do Twoich wypowiedzi, skoro główną ich treścią jest „Dolar zrobiłby to lepiej”, w domyśle „Dolar oceniłby mnie wyżej”. Oczywiście jest możliwe, że tak by właśnie było, jednak musisz pogodzić się z faktem, że Dolar nie miał ochoty tych opowiadań sprawdzać i oceniać, a od siebie dodam, że pisanie pod konkretnego jurora nie wydaje mi się zbyt dobrą praktyką. Co do półpauz, jak już Cahan wspomniała, to nie one, a dywizy tworzą zazwyczaj listy. Istnieje więc możliwość, że poprzestawiałeś coś ustawieniach. Polecam wejść w Narzędzia -> Ustawienia i odznaczyć Automatycznie wykrywaj listy, może pomóc.

 

@Foley

Nie wychwalałam w tym wątku siebie jako jurorki, natomiast Cahan przed publikacją wyników napisała o tym jedno zdanie, nie wiem więc, czemu akurat o to mnie obwiniasz. Za główny obowiązek oceniającego uważam sprawiedliwe rozstrzygnięcie konkursu, recenzje są w moim odczuciu dodatkiem. Po Waszym długim oczekiwaniu na wyniki bardzo mi zależało, żeby opublikować je w miarę szybko (co nie znaczy, że nie spędziłam dobrych kilku godzin, porównując teksty i zastanawiając się nad wystawianymi ocenami). Recenzje nie są szczególnie długie, jednak w przypadku Twojego opowiadania powód jest bardzo prosty: zwyczajnie mi się spodobało. Wielokrotnie słyszałam głosy, że w komentarzach opowiadań, które podobno mi się podobały, piszę niemal wyłącznie o ich wadach, postanowiłam więc tym razem nie szukać dziury w całym i odnieść się raczej do całości. Spodobał mi się w fanfiku wybór postaci i humor, dlatego oceniłam je wysoko. Jednak skoro zależy Ci mocno na krytyce, mogę dodać, że pewne rozwiązania są moim zdaniem nieco leniwie napisane: rozgryzienie kodu otwierającego sarkofag przez losowe skakanie po wieku i uderzenie skrzydłem czy znalezienie niezniszczonych mebli za tajemniczymi drzwiami. Ciekawe dla czytelnika byłoby wyjaśnienie, czemu ofiarą rytuału padła akurat Annares, czemu nie przyniósł on oczekiwanego skutku i czy jej hibernacja umożliwiająca bezproblemowy powrót do nieżycia była czymś zamierzonym, czy raczej skutkiem ubocznym. Jak wspomniałam wcześniej, prości wieśniacy i mądra, czasami patrząca na nich z góry znachorka są dość często wykorzystywaną kliszą, można by zapewne nieco zróżnicować charaktery chłopów lub uczynić ich mniej stereotypowymi. Brakuje też wyjaśnienia, czemu włamywacz zmarł po utracie łyka krwi (zakładam, że nie była to tylko pomyłka chłopów – gdyby tylko zemdlał, powinien był się już dawno ocknąć). Poza tym duża część wykonywanych przez nietoperze czynności jest trudna do wyobrażenia z powodu ich rozmiarów, budowy i siły, ale jak zaznaczyłeś, ta uwaga nieszczególnie Cię interesuje.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Królewną właśnie już byłą. Od urodzenia zresztą. Królową to jeszcze nie była :P

No i serio współczuć Chrysalis, która już wtedy zasadniczo nie różniła się wiele od swej dorosłej wersji? Chrysalis nie zachowuje się jak dziecko, a właśnie jak bezduszny tyran, którym ją poznaliśmy. Naprawdę aż brak mi słów... i jeszcze dziecko chcące zabijać uznać za naturalne... przerażasz mnie...

Fakt faktem, że dla podmieńców niby to jest w pewien sposób naturalne, bo to jest niestety trochę "spaczona" rasa, ale i tak.

I drobne uściślenie. Chrysalis jako niewolników widzi nie tylko kucyki, ale i wszystkie inne rasy poza podmieńcami. Cóż, podmieńce są strasznie szowinistyczne...

 

I nazwanie wykorzystania i rozwijania kanonu brakiem pomysłu? Z całym szacunkiem, ale to jeden z najgłupszych argumentów jakie słyszałem. 

Już prędzej powiedziałbym, że właśnie branie sobie jakiejś nowej postaci stworzoną właśnie na to by być "tym złym z minionami" czy też branie na tą rolę pierwszej lepszej postaci jest takim brakiem pomysłu... 

 

Co do szczeliny... widzisz rzeczy, których nie ma, dodajesz sobie jakieś założenia i... wychodzi coś co niby da się obronić, ale wcale z tekstu nie wynika. Dlatego jak mówiłem będę musiał parę kwestii faktycznie doprecyzować... ale przyjrzyjmy się dokładniej tej

10 minut temu, Rarity napisał:

Co do szczeliny…

– Widzieliście tam coś, szeregowy? – zapytał starszy rangą jednorożec białej maści, rozglądając się po szczelinie, w której jeszcze przed chwilą kłóciła się dwójka podmieńców.

Nagle usłyszeli, jak za wyjściem ze szczeliny obsuwają się drobne kamienie. Gdy się odwrócili zielona aura wokół nich już znikła.

Cytaty te mówią, że w momencie, gdy Chrysalis się odzywa, obaj żołnierze są w samej szczelinie (która przecież nie może być zbyt duża, bo przestałaby być szczeliną), stąd też muszą znajdować się naprawdę blisko, a że w jaskiniach jest zazwyczaj cicho, podtrzymuję swoje zdanie, że poszukujący powinni całkiem wyraźnie usłyszeć słowa poszukiwanej.

Po pierwsze: nie było żadnej wzmianki, że znajdują się w jaskini. Sama sobie to założyłaś, a tymczasem założenie było zgoła inne - rozgrywało się to w skalistym kanionie na pustkowiach. W dodatku... skąd światło słońca w jaskini?

Z czego od razu przechodzimy do kwestii szczeliny. Czy metrowa, lub nawet szeroka na 2-3 metry szczelina w ścianie wielkiego kanionu jest "zbyt duża by być szczeliną"? Raczej wątpię. To, czy coś jest małe czy duże zależy od skali. 

A co mówi o żołnierzach ten fragment? Otóż to, że w chwili gdy starszy jednorożec to mówi to rozgląda się po szczelinie. Nie ma nawet mowy o tym, że już do niej wszedł! Ba, wcześniejjest nawet o tym, że po wypowiedzi Chrysalis dopiero usłyszeli żołnierzy - rzecz jasna nadciągających. Ten fragment był przed samym ukryciem królewny Chrysalis. 

I wtedy faktycznie ją dosłyszeli i przez to ruszyli w jej kierunku. Owszem, potem z tekstu wynika, że są już wewnątrz, ale to nie znaczy, że byli tam cały czas (takie założenie jest kuriozalne i w ogóle nie pasuje do sposoby ich wprowadzenia do tekstu). Co nie znaczy, że dosłyszeli dokładne słowa. No i potem już jej głos był przytłumiony. 

Zresztą... nawet nie zaznaczyłaś, że te dwie linijki wcale nie następują po sobie! Między nimi była przecież... niemal strona tekstu!

Cytat

– Widzieliście tam coś, szeregowy? – zapytał starszy rangą jednorożec białej maści, rozglądając się po szczelinie, w której jeszcze przed chwilą kłóciła się dwójka podmieńców.

Młody pegaz wyglądał na kompletnie zdezorientowanego, mógłby przysiąc, że coś słyszał i chyba nawet widział, jak słońce odbija się od chityny podmieńca. 

– Nie, przepraszam, musiało mi się coś przewidzieć, panie kapralu – w końcu pokręcił głową ze zrezygnowaniem.

– Ostrożności nigdy za wiele – odparł jednorożec i przez chwilę zbierał energię w swym rogu, po czym przez całą długość szczeliny przeszła tafla jakby błękitnego światła. – Jeśli tu się ukrywają, znajdziemy je. 

„Głupiec” – pomyślał ostatni generał podmieńców – „Dawno nauczyłem się zwodzić te ich śmieszne zaklęcia. Jeśli tylko jej wysokość nie zrobi czegoś głupiego, nie znajdą nas.”

– Wygląda na to, że naprawdę tylko ci się zdawało, ale niech to nie uśpi twej czujności. Nie możemy pozwolić, by podmieńce znowu zagroziły Equestrii, zwłaszcza teraz gdy książę Aurus jest już taki stary i pewnie przeżyje jeszcze góra 2-3 pokolenia, a księżniczki dopiero się uczą rządzenia.

– Zdechnie szybciej, jak tylko dostanę go w swoje kopycia! – warknęła mała Chrysalis, wyszarpując pyszczek spod kopyta generała.

– Cichaj królewno! – wycedził przez zęby, próbując ponownie uciszyć niepokorną małolatę. Jej zdecydowanie i bezwzględność jeszcze bardzo im się przyda, ale na Pramatkę, nie teraz!

– Co to było? – Jednorożec zastrzygł uszami, był pewien, że teraz coś usłyszał. 

– Nie wiem, sir, ale… 

– Cisza! – syknął kapral, nasłuchując.

Nagle usłyszeli, jak za wyjściem ze szczeliny obsuwają się drobne kamienie. Gdy się odwrócili zielona aura wokół nich już znikła.

Więc takie cytowanie zakrawa już na manipulację. 

 

Reasumując - Twoje zdanie nie opiera się tak właściwie na tym co było w tekście, ale co sobie do niego dopowiedziałaś. Rzeczywiście nie jest z przytoczonym fragmentem sprzeczne, aczkolwiek jest interpretacją wątpliwą (interpretacją, która buduje sprzeczności, których w samym tekście tak naprawdę nie ma) - co nie zmienia faktu, że warto jaśniej zaznaczyć, iż jest ona sprzeczna z tekstem.

 

No i naprawdę, porównanie zwykłego zdziwienia tym, że różnice w ocenie zdawały się nie odpowiadać różnicom w punktach porównywać do "szkolnego podejścia" jest kompletnie bezzasadne. Gdyby tak było to przecież od razu bym o tym napisał. A tymczasem było to tylko wtrącenie - dodane z powodu rozwinięcia się większej dyskusji o krytyce w tym konkursie - wyrażające po prostu moje zdziwienie. Tyle i tylko tyle. Takie odniosłem wrażenie, aczkolwiek to wyjaśnienie różnic w punktach mnie najzwyczajniej w świecie satysfakcjonuje. Jak mówiłem jak najbardziej uznaję fakt pewnych technicznych niedociągnięć. 

Miło by było jednak dostać je bez insynuacji w zestawie.

 

A przecież gdyby mi o podniesienie oceny chodziło, to znając Dolara i jego zamiłowanie do aspektu światotwórczego też mógłbym napisać, że "Dolar by to opowiadanie ocenił lepiej". Zgadując, że przynajmniej za treść dostałbym wyższe noty. Tymczasem odnosiłem się do kwestii merytorycznych i samego wrażenie jakie na mnie wywarły techniczne części recenzji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RarityTak się obawiałem czy moje "naciski" dadzą dobre skutki, ale ryzyko się opłaciło. W tym momencie mam ochotę Ci przyklasnąć i powiedzieć "o to chodziło!". Nie mam tu na myśli stricte krytyki, ale właśnie takiego wdania się w pewne szczegóły, którego zabrakło mi patrząc na Twoje recenzje. Pokazujesz teraz, że je dostrzegłaś oraz jak na nie spojrzałaś, a to bardzo często potrafi być przydatne dla autora, szczególnie jeżeli miał jakieś wątpliwości albo wręcz sam czegoś nie zauważył. Jeżeli w ten sposób wyglądałyby wszystkie recenzje na początku, to słówkiem bym nie pisnął.

 

6 godzin temu, Rarity napisał:

Za główny obowiązek oceniającego uważam sprawiedliwe rozstrzygnięcie konkursu, recenzje są w moim odczuciu dodatkiem. Po Waszym długim oczekiwaniu na wyniki bardzo mi zależało, żeby opublikować je w miarę szybko

Cóż, rozumiem takie podejście i częściowo przyznam Ci rację. Częściowo, bo akurat te konkursy organizowane przez Dolara już od długiego czasu były dla uczestników raczej polem treningowym do szlifowania umiejętności aniżeli miejscem do konkurowania, stąd też odnoszę wrażenie większość ludzi bardziej czekało na recenzje aniżeli na "które miejsce zająłem".

 

A, jeszcze PS:

6 godzin temu, Rarity napisał:

Nie wychwalałam w tym wątku siebie jako jurorki, natomiast Cahan przed publikacją wyników napisała o tym jedno zdanie, nie wiem więc, czemu akurat o to mnie obwiniasz.

Nie obwiniałem Ciebie (jeśli tak to zabrzmiało to wybacz), ale obiegowe opinie o Tobie, które można usłyszeć. A nijak mi te opinie nie pasowały do tego, co zobaczyłem w reckach.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka spraw.

 

Po pierwsze (primo) - chciałbym bardzo podziękować Cahan za znalezienie jurora i Rarity, która wspaniale wywiązała się z tego obowiązku. Lepszą osobę do sędziowania byłoby naprawdę ciężko znaleźć. Jednocześnie chciałbym przeprosić uczestników, iż sam się z tego obowiązku nie zdołałem wywiązać, ale było to spowodowane przyczynami... obiektywnymi. No dobra obiektywnymi dla mnie, ale faktem jest, iż nie byłem w stanie fanfików czytać. Przeszło mi dopiero teraz, stąd ten post.

 

Po drugie (także primo) - nie spodobała mi się "dyskusja", która miała miejsce po ogłoszeniu wyników. Za dużo było w niej negatywnej energii, skierowanej przeciwko jurorce. Mam nadzieję, że nigdy więcej czegoś takiego tu nie zobaczę. Fakt, Rarity ocenia inaczej niż ja, jak sama pisała mniejszą wagę przywiązując do recenzji a większą do bardzo konkretnej oceny. Żeby być całkiem szczerym to stwierdzam, iż jej oceny są dużo konkretniejsze niż moje - ja się zwykle rozpisuję ogólnie, podczas gdy Rarity jasno pokazuje co było źle. Tak więc a przyszłość proszę o więcej uprzejmości ze strony ocenianych. No chyba, że ja będę oceniał to możecie atakować ile chcecie. I obserwować efekty.

 

Po trzecie (również primo) - @Foley, masz całkowitą rację, iż konkursy mają służyć do szlifowania umiejętności. Taki cel przyświecał im od początku i cieszę się, że nadal korzystacie z okazji.

 

Po czwarte (papug, ty już dobrze wiesz co.... primo) - przeczytałem wszystkie opowiadania, oceniłem i napisałem recenzje. Z wielką radością stwierdzam, iż opowiadania były świetne. Treść wszystkich była dobra, a wykonanie w większości. No i mamy dwie perełki i jedną "omc". Takich fików więcej. Recenzje znajdziecie tutaj.

 

Wypiszę też moje oceny, chociaż oczywiście wiążące są te od @Rarity

 

@Danio Doża Venucci - 6/10

@Lyokoheros- 9/10

@Malvagio- 10/10 Perełka!

@Mordecz- 10/10 Perełka!

@Foley- 10/10

 

Pozdrawiam

 

Edit:  Zły link do recenzji. Poprawiłem,

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Muszę częściej pojawiać się na forum, bo teraz głupio odpowiadać...)

 

Jako że i tak nie widzę przyszłości w pisaniu, nie wspominając już o ideologii tworzenia "dla siebie", wolę praktykować pisanie pod kogoś, bo wiem, czego ten konkretny oceniający oczekuje - dobrej jakości prowadzonej opowieści i wielu subtelności zawartych w pojedynczych zdaniach. Problemem tego zabiegu jest nie tyle co nabywanie złych nawyków, co kondensowanie formy do tego stopnia, że bardzo mało osób przejdzie do tekstu przychylnie. Zamiast pisać o jednej rzeczy na trzy strony, wolę poruszyć trzy rzeczy w jednym akapicie, a to generuje mordeczyzmy, niezrozumienie, Łotyszy, ziemniaki, halucynacje i śmierć z niedożywienia.

 

Możliwe jednak, że zbyt agresywnie zareagowałem na wylany kubeł zimnej wody, bo przecież nie każdego cechuje równie dolarowe podejście w ocenianiu treści. Tak po prawdzie powinienem pochylić pokornie głowę i po prostu wziąć się za poprawianie tekstu od strony technicznej, bo niektóre fragmenty niewątpliwie wymają korekty. Zgodnie z tą retoryką, powinienem w swoim imieniu przeprosić i zobligować się do powstrzymywania języka po otrzymaniu niezbyt korzystnych opinii. Moja buńczuczność to zweryfikuje przy następnej okazji.

 

Żeby jednak wyjaśnić moje negatywne nastawienie, chciałbym poruszyć temat trochę szerzej, lecz zdaje mi się, że ten fragment bardziej pasowałby do wątku Żyjących Piszących - patrząc na te wyliczenia i informacje o problemach technicznych, nie dowiedziałem się właściwie niczego o samych wrażeniach z obcowania z lekturą. Bo gdybym teraz przysiadł, poprawił błędy redakcyjne i stylistyczne, treść wystawionej recenzji przestałaby pokrywać się z rzeczywistością. I na tym opierałem swój główny zarzut. Ocena jest rzeczą, która mnie akurat najmniej interesuje w tych konkursach, ponieważ biorąc udział w tak wielu forumowych konkursach literackich, spotkałem się z szeroką rozpiętością oczekiwań i opinii. Ot tym razem moje oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością.

 

Pozdrawiam

 

PS. Zgodnie z sugestiami zerknąłem do ustawień dokumentów Google i zmieniłem parę rzeczy. Jeśli następnym razem w treści recenzji padnie hasło o półpauzach, znajdę i bynajmniej nie przytulę.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapomniałem o jednym detalu. Miałem poniekąd wyjaśnić, jaki związek postrzegam pomiędzy sumieniem a śmiercią. Jeśli uznacie podwójny post za przewinienie, połączę jedno z drugim.

 

Cieleśnie przedstawiłem czterech reprezentantów śmierci. Sen został zaczerpnięty z naszej kultury oraz religii, jako iż funkcjonuje u nas koncepcja snu wiecznego. Uznałem, że Manepheus ma w tej kwestii największą władzę i może zadecydować, czy pomysły Sumienia i Marazmu nie są nadużyciem na niekorzyść istot żyjących. Nazwa pokoju, gdzie toczy się pierwsza scena, również jest subtelnym odzwierciedleniem jego statutu - dla przypomnienia fiolet oznacza w naszej kulturze przede wszystkim mękę i władzę, ale w wielu innych regionach również bunt, wolność czy żałobę. Nie wspominając już o piasku przywołującym na myśl "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". Część z tych rzeczy próbowałem potem potwierdzić jego czynami.

 

Torper (Marazm) w założeniach jest patronem śmierci młodej, nowoczesnej i gwałtownej. Jego obszar zainteresowań obejmuje przede wszystkim osoby niedojrzałe, które w wyniku buntowniczych zachowań oraz ciekawości świata z lubością podejmują się selekcji naturalnej wśród swoich. Co prawda często jest to po prostu efekt uboczny podejmowanych aktywności aniżeli celowe działanie, jednakże hasło YOLO dotyczy przede wszystkim osób z odpowiedzialnością na bakier. Torper, a właściwie torpor, znaczy również apatia, co przy pewnej nadinterpretacji można przypisać rączym samcom próbującym udowodnić, że nic się ich nie ima. W tekście próbowałem to odzwierciedlić jego wyglądem i pełnieniem roli DJa podczas imprezy niezbyt już niemrawych uczestników. Istotną poszlaką jest również deklaracja, jakoby zatroszczy się kucykami próbującymi Kaca pokonać w jego własnej grze.

 

Bug (Sumienie) teoretycznie bierze pod opiekę istoty wyniszczone życiem - starców, kaleki, chorych i głodnych. Stąd też pomysł na jego wygląd oraz dobór słownictwa. Wysoki, wysuszony, przywołujący współczucie, dwoma słowami - chodzące nieszczęście. Poza tym próbowałem, żeby nie szczędził sobie słownictwa zahaczającego o archaiczne lub mało popularne. Sformułowania oparte były na tekstach kultury, której na co dzień się nie używa, lecz wywołuje wspomnienia z czasów już minionych. Mogłem na ten przykład przedstawić, jak Bug podchodzi do konsolety i niezdarnie zapuszcza "Ostatnią Niedzielę" Mieczysława Fogga albo "Dni których nie znamy" Marka Grechuty. Trochę żałuję, że na to w porę nie wpadłem... Wracając do tematu, Bug czyni z istot żyjących wrogich do samych siebie. Niewłaściwe decyzje, popełnione błędy czy miłosne podwoje potem odbijają się na życiu uczuciowym. Niektórzy potrafią się z tym pogodzić, inni zaś szukają pomocy gdzie indziej. Rzadziej u psychiatry, częściej w etanolu. Potwierdzeniem tego miał być ten żartobliwy "strzał z ucha", który obudził niezwiązaną z resztą historii, rozkapryszoną klaczkę. Dlatego też Torper zasugerował, żeby Bug wziął pod swoje skrzydła kucyki poszukujące w Kacu przyjaciela.

 

Czwartym jest Yoriś - biurokrata, najbardziej fizyczny reprezentant śmierci, formalnie trybik w maszynie oraz organ wykonawczy. Mówiąc najprościej - kostucha pukająca do drzwi. Ma najmniej do powiedzenia, używa rzeczowego słownictwa, interesuje go biologiczny aspekt upojenia alkoholowego. Dlatego też Manepheus, podając sugestie przeciwdziałania bezcielesnemu rodzeństwu, zasugerował, jakie środki farmaceutyczne mogą pomóc ich ofiarom.

 

Bezcielesne rodzeństwo - Kac i Delirium - można traktować dosłownie. Niejeden młodzian, po zbyt upojnej nocy, z bólem głowy deklarował, że umiera. Delirium zaś przechodzi od słów w czyn. Tutaj poszedłem trochę na łatwiznę, bo pokazałem tylko spłycone efekty Delirium, zaś Kac nie miał jeszcze okazji się objawić.

 

Na przestrzeni tych paru tygodni stwierdzam, że mogłem dorzucić jeszcze kilka pomysłów do opowiadania. Może jak się zmobilizuję, to uzupełnię treść, poprawię wytknięte wcześniej błędy (niektóre powtórzenia zostawię) i opublikuję jako osobne opowiadanie. Ale to zabawa na kilka miesięcy...

 

Pozdrawiam

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...