Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

W poszukiwaniu harmonii - [zabawa] sesja RPG (Wyznawcy Chaosu)

Recommended Posts

Niby Quantum wybrał zwykły przyuliczny bar, jednak mowa tu o Canterlot, sława tego miasta w wyszukaniu sięgała daleko poza granice Equestrii. Gdy ogier przekroczył próg tego budynku jego oczom ukazały się wielkie, kryształowe żyrandole, ciemno dębowe stoły pokryte śnieżno białymi obrusami z przystawkami i sztućcami ze srebra. Ściany pokryte czerwonym dywanem i duże okna w stylu gotyckim z witrażami nadawały swoisty klimat pomieszczeniu. Kelnerzy w garniturach chodzili to tu, to tam. Ogier jednakże nie zważał na wyszukanie, podszedł do lady i zamówił sobie jedzenie. Barman szybko zanotował to w swoim zeszycie, po czym wyrwał kartkę i teleportował ją gdzieś, najprawdopodobniej do kuchni. Po chwili ten sam kuc wyjął spod lady trzy kielichy z kryształu, bądź bardzo czystego szkła i nalał do nich wody, która mieniła się w świetle świec. Podsunął Quantumowi pod kopyto. Chciał coś powiedzieć, ale do lady podszedł jakiś inny ciemnobrązowy kuc i zamówił jajecznicę, dlatego barman musiał zająć się nim. Quantum teraz dopiero usłyszał cichą muzykę klasyczną dobiegającą z końca sali. Ujrzał tam grupę grajków z różnymi instrumentami. Rozejrzał się po pomieszczeniu, mimo później pory nadal dobrze ubrane kuce siedziały przy stołach i rozmawiały, a od czasu do czasu słychać było wyniosłe i wymuszone śmiechy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taa... *zamruczał do siebie Quantum.*

*Wyjął z plecaka dwa kawałki gumy do żucia, zamoczył je w wodzie, a następnie włożył do ust.*
Niedobrze *pomyślał.* Jak na takie zadanie mamy wyjątkowo mało danych, to nie wróży za dobrze.

*Popił swoją skromną strawę wodą, zastanawiając się, czy czegoś jeszcze nie zamówić, ale ostatecznie postanowił poprzestać na tym, co teraz ma... i co dostanie jeszcze (wszak zamówił oprócz wody jakieś danie). Z hałasów tu i tam zignorował muzykę, ale skupił się na rozmowach, podsłuchanie czegoś ciekawego mogłoby być pomocne. Kto wie, ile z elity Canterlotu wciąż wierna jest księżniczkom? Zaraz wydał po cichu polecenie plecakowi, zaś z niego wynurzyły się małe słuchawki, które dotarły do uszu ogiera. Oprócz nich na plecaku pojawiła się mała antenka, która to dyskretnie obracała się w różnorakie kierunki, dostarczając właścicielowi nagłośnienie tamtych kątów.*

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kelner udał się po zamówione danie. Przyniósł ogromny talerz z wieloma krewetkami, kawiorem i małżami, wszystko polane gęstym sosem o brązowej barwie. Wszystko pachniało. Quantum zauważył iż podobne danie właśnie je połowa stanu karczmy. Tymczasem jego antena łapała wiele rzeczy z otoczenia. Słyszał masę rozmów, z których znakomita większość dotyczyła ostatniego przedstawienia w teatrze. Nagle jego głośniki wychwyciły ciekawą rozmowę.

 

-Tak proszę pana, potwierdzono iż te ataki, były zaplanowane i powiązane ze sobą.- powiedział jakiś strażnik miejski, jednak wyglądający bardziej na gońca.

- Trzeba to przekazać księżniczce i przesłać dalej, no cóż to już nie pańskie zadanie, proszę wracać do domu i się wyspać, ja się dalej tym zajmę- skwitował szybko jakiś Changeling odziany elegancko, po czym szybko wstał od stołu i skierowała się ku wyjściu.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

*Quantum przysłuchując się rozmową przełykał i przeżuwał jedzenie, które to przed chwilą dostał. Jego plecak robił mniej więcej to samo, zabierał niektóre potrawy do swego wnętrza i po cichu je mielił na koktajl z owoców morza - to tak na wszelki wypadek, gdyby jedzenie przydało się na później...*

 

Nic ciekawego... nie dziwne, że ataki buntownikom idą tak łatwo, skoro straż jest tak mało rozgarnięta, oczywiście, że ataki są powiązane, nawet głupiec by to zauważył! *pomyślał.* Teraz przekażą tę wiadomość księżniczce i... zaraz! Komu? Czyżby ten się przejęzyczył czy... Przecież Equestrią rządzą teraz królowe! Lepiej to sprawdzić! *kontynuował przemyślenia.*

 

*Szybko wstał od stołu i dyskretnie ruszył za podejrzanym podmieńcem!*

Share this post


Link to post
Share on other sites

Quantum przemierzał spokojnie opustoszałe ulice Canterlot. Księżyc świecił wysoko, a dźwięki zamierały w powietrzu. Changeling szybko, acz nie galopem przemieszczał się pomiędzy budynkami. Nie rozglądał się, szedł pewnie i zmierzał prosto w kierunku pałacu. Po ok 10 minutach stanął przed zamkniętą bramą. Wysokie mury wewnętrzne odgradzały siedzibę Nightmare Moon od reszty miasta. Ogier zapukał w żelazne drzwiczki dla pojedynczego kuca, po chwili zostały otworzone. Podmieniec wszedł do środka, a wrota zamknęły się za nim ze skrzypem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic nadzwyczajnego *Quantum pomyślał.* No nic, tak już idąc tym tropem...
 
*Oddalił się nieco, a z jego plecaka rakietowego wystały dopalacze, oczywiście przełączone na cichy tryb. Ogier wzbił się w powietrze, zaś następnie przeleciał nad murem, starał się jak najszybciej odnaleźć śledzonego podmieńca po drugiej stronie. Z tym nie powinien mieć problemu, dzięki wbudowanym w jego soczewki noktowizorom i czujnikom ruchu.*

Share this post


Link to post
Share on other sites

Quantum spędził kilka ostatnich dni na organizacji odpowiedniej grup wywiadowczej. Zbierał informacje i doniesienia z różnych zakątków Equestrii. Osatnio zrobiło się głośno o zamieszkach ogarniających coraz większą część kraju. Niektóre miasta przestały być bezpieczne dla przeciętnego obywatela, rebelia szalała. Co dziwne Canterlot wydawało się niezmącone i spokojne, aż zbyt spokojne. Ostatnio Chrysalis wysłała część swej armii do stolicy Equestri, skąd miała być pokierowana w odpowiednie regiony, dla stłumienia buntu. Co niepokojące od niedawna słońce zaczęło wschodzić, jednak Quantum nie otrzymał wiadomości o przyczynie tego dziwnego zjawiska. Chodziły słuchy, że Nightmare Moon otrzymała jakieś wyjaśnienia z Changeli, ale to co w nich było jest ściśle tajne. Reorganizacja sił changelingów w Canterlocie przebiegała spokojnie. Znaleziono skradziony pociąg pancerny, rozbity w zderzeniu ze zwykłą maszyną w okolicach Canterlotu. Dodatkowo zaginął jeden z patroli rubieży. Wysłano grupę poszukiwawczą, która znalazła martwe ciała w pobliżu opuszczonej farmy, część changelingów była lekko spalona, a inne rozerwane. Dodatkowo w stolicy zaobserwowano pierwsze od trzech miesięcy przestępstwo. Zabito dwóch strażników, a sprawcy uciekli. Kilka minut po zajściu aresztowano dziwnego małego alikorna, któremu podrzucono szpiega. Ten jednak po infiltracji i ucieczce z więzienia razem z podejrzaną klaczą o imieniu Pokemona stwierdził, że mała nic nie wie i nie może być powiązana z rebelią. Wstępne poszukiwania owej małej klaczy nie przyniosły do tej pory rezultatu i nikt jej nie widział od czasu rozstania ze szpiegiem. W pobliżu Canterlot wylądował balon, którego właścicielka została złapana. W czasie odprowadzania na przesłuchanie bardzo się miotała i została ugodzona przez straż bronią, w wyniku czego ledwo żyje. Umieszczono ją w szpitalu więziennym, nie jest w stanie odpowiadać na pytania. Takie to strzępki informacji dostały się w kopyta Quantuma. Co więcej niektórzy jego znajomi zniknęli nie zgłaszając się ponownie na stanowisko.

 

Ogier siedział przy biurku i próbował uporządkować fakty. Pomieszczenie było ciemne, pomalowane na ciemnoniebiesko ściany nie dodawały mu blasku. Kilka pochodni niemrawo świeciło, a płomień w kominku już dawno wygasł. Zaczęło się robić zimno. Quantum wyrwał się z rozmyślań i wstał chcąc ponownie rozpalić. Wtedy drzwi do sali otworzyły się z trzaskiem, płomienie zmieniły swą barwę na zielony, a oczom ogiera ukazała się odziana w czarny płaszcz postać. Kaptur zakrywał obrzydliwą twarz, którą Quantum rozpoznał po złowieszczym uśmiechu i świecących zielonych oczach. Strange Darkness weszła powolnym krokiem, a wraz z nią przyszedł powiew lodowatego powietrza, który zdmuchnął pochodnie i uniósł papiery ze stołu tak, że zaczęły latać w bezwładzie.

- Mamy ich!- klacz wypowiedział te słowa jadowicie, a jej uśmiech rozszerzył się i wyglądał teraz jak zęby węża szczerzącego się do ofiary.     

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma większego znaczenia, gdzie była, bo trzeba było dokonać nadgonienia tej sesji w stosunku do dobrej części graczy i jest teraz kilka dni później. Fire może być w pokoju razem z Quantumem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(ok może jeść rubiny, w takim razie słyszy wszystko co wypowiedziała Strange i wie o zdarzeniach w Equestri, bo siedzi obok Quantuma.)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strange dalej się uśmiechała tajemniczo, najwyraźniej trzymając w napięciu całe otoczenie. Wtedy niespodziewanie pojawił się obok niej Dark Commander. Changeling stał dostojnie z założoną swoją obsydianową, runiczną zbroją płytową, która pokrywała go całego, tak ,ze widoczne pozostawały tylko oczy. Wyglądał jakby szykowała się do walki, cały ekwipunek taki jak miecz i kopię miał już przy boku. Skłonił się niezdarnie, po czym powiedział swym grubym głosem:

- Niech będzie pozdrowiona Chrysalis i Changelia, witam Was moi towarzysze, już wiem o wynikach działania czarów Strange, ich znaczenie raczej jest oczywiste, dlatego postanowiłem przyjść tutaj, bo trzeba jak najszybciej rozpocząć działania. Jednak i ja mam ważną nowinę. Z dalekiej północy przybył do nas nowy sojusznik. Nasza Królowa przydzieliła Go do nas, ażebyśmy poddali Go próbom i sprawdzili Jego lojalność. Będzie miał okazję się przedstawić. Wiem tylko, że jego poprzednia ojczyzna została zniszczona, a Królowej wydaję się iż moze być użytecznym nabytkiem dla Changeli.

 

Tutaj spojrzał na dziwnie wysoką postać stojącą za nią. Kuc był odziany w starą, ale porządną stalową zbroję, co ciekawe stał na dwóch nogach. Pancerz pokryty był rozmaitymi znakami, których znaczenie ciężko było odczytać.

 

- No, a teraz przedstaw się i powiedz, jak się możesz przydać w naszych sprawach?  

 

 

(Uwaga do drużyny wyznawców Chaosu dołącza nowy członek, powitajcie gorącą Guardiana i Jego tajemniczą postać :pinkie3: )

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

DarkHeart stanał przed dziwnym stworzeniem, stwworzeniem którym był jeszcze kilka lat temu nim poznał prawde to dostojnoci w służeniu panowi zła.

- Nazywam się "nie twój pieprzony interes" i pytam jak wy mozecie mi pomóc. - odpowiedział cięzkim gotyckim głosem

 

Wyprostował się, czerwone ślepia świeciły spomiedzy oczodołów hełmu. Strzelił palcami i dał jedna reke na rękojeść miecza a druga złapał lucyka za szmaty i podniósł na wysokosc hełmu, czyli jakies 2 metry.

- Przekaż swojej robaczywej królowej, że jeszcze raz przeszkodzi mi w posiłku a powyrywam jej te skrzydełka - Po odpowiedzi puścił kucyka na ziemie.

Zuwazył 2 strażników, zamachnał się i zmiazdzył jednego walneciem pięści z wysokości i spojzał na drugiego

- Tepe roboaki. Przynieś mi wina inaczej rozwale cie jak twojego towarzysza.

 

Tym razem rozejzał się po komnacie i powiedział tak jak by w powietrze

- Szukam jednego pegaza który dołączył do Rebeli i przebywa zapewnie w tym mieście. Jak mi pomożecie to ja pomoge wam. - powiedział i usiadł na krześle

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Chyba to Kapi decyduje, czy udało ci się go podnieść lub zmiażdżyć tamtego. O ile mi wiadomo, trzeba w takich sprawach poczekać na MG, aby się dowiedzieć, czy to się udało.)

Share this post


Link to post
Share on other sites

(1. mało się pisze w tym dziale . 2. taka akcja nie wymaga MG 3. Zacznijmy cos pisać 4. Jestem z sesji (drużyna idąca po jedzenie) tam mogliśmy wykonac ileś ruchów typu "ide to toalety, załatwiam sprawe, wychodze z niej i ide cos zjeść, zjadam, wracam) Szanuje że MG nie ma też duzo czasu na odpisywanie, ma swoje zajęcia. wiec dla dobra sesji i MG powinnismy takie akcje wykonywac. By potem MG nie musiał odpisywac "Tak gracz X podniósł kopytko a gracz Y mrugnął oczami" MG jest wtedy kiedy ma byc pchnięta zabawa do przodu lub jakas akcja z graczami kontra inni gracze/przeciwnicy się zaczyna. Tyle oddemnie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Przecież Changeling mógł się przemieścić albo bronić. Jako MG znam sytuacje, które wymagają Game Mastera.)

Share this post


Link to post
Share on other sites

(zrozumiałam od Kapiego, że wszystko ok)

 

FireDragon spojrzała tylko na zwłoki zmiażdżonego.

 - Uważaj bo dywan pobrudzisz - rzuciła i wyjęła z torebki kolejnego rubina. Nie zainteresował ją ten wariacki ogier ani trochę, by go uznać za godnego współpracy. Zionęła ogniem palącym w stronę paleniska, które na powrót przybrało zwykłą barwę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DarkHeart wstał z krzesła i podszedł do kuca którego rzucił na ziemie

- Prosze o wybaczenie, czasami moja druga połówk jest zbyt narwana. Jestem DarkHeart i pochodze z północy. Jestem sługa mojego pana Sombry. Poszukuje mojego brata który jest podobno tutaj w rebeli oraz naukowca o imieniu Quantum, bo być może on może pomóc mi w pewnm problemie.

DarkHeart zachował się jak dżentelmen i pomógł wstać kucowi.

Odwrócił się na pięcie.

- Ide się przejsć po mieście i może zachacze o bar, jeśli bym był potrzebny to prosze o mnie posłać - czerwone ślepia zaświeciły się i wyszedł

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Guardian, wiesz, że Quantum siedział w tym samym pokoju? :facehoof:)

 

Pewnie nie wiedział, w końcu nigdy na oczy go nie widział xD ~Discors

Edited by DiscorsBass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... *rzekł Quantum, widząc owe zamieszanie w komnacie.*

 

*Następnie podniósł głowę znad papierów i pergaminów. Jedna z sond bezgłośnie wyleciała z jego plecaka i wylądowała na zmiażdżonym podmieńcu. W tym czasie zerknął na nowego towarzysza, który właśnie wychodził, a dokładniej rzec ujmując, przeskanował go wzrokiem za pomocą zielonego lasera, którego źródłem były jego gogle.*

 

Status obiektu: 004 *powiedział automatyczny głos z sondy, niemniej nie zainteresował on swego pana.*

 

Na Harmonię, jesteś dziwny... *rzekł do siebie odnośnie nowego gościa i wyskakując od biurka, ruszył za DarkHeartem.*

 

Wyglądasz, jak jeden z moich eksperymentów *dodał, wyskakując przed rzeczonym ogierem i zastawiając mu drogę, jego gogle wciąż świeciły na zielono.* Wspomniałeś, że szukasz naukowca imieniem Quantum, oto właśnie ja... do usług, jak zwykle w imię nauki! Jeśli chcesz, bym był w stanie pomóc ci z twoim problemem, pozwól wpierw się przebadać... nie powinno zaboleć...za bardzo, mam nadzieję, że będziesz bardziej użyteczny od tutejszych żołnierzy, dla których nawet zbieranie informacji jest zadaniem nie do wykonania...

 

W Canterlocie jest za spokojnie, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, założę się, że rebelianci coś planują...

*Ostatnie swe słowa Quantum skierował do ściany.*

Share this post


Link to post
Share on other sites

DarkHeart szybki susem doskoczył do Quantum-a i chwycił go za fraki

- Żaden parszywy naukowiec nie będzie mnie dotykał ani badał, zaraz cie przerobie na mia.. - urwał i nagle kontynuował troche spokojniej - Przepraszam raz jeszcze, musze się troszeczke kontrolować, oczywiście możesz mnie zbadać - Dark chwycił za hełm i go ściągnał.

Czarne jak smoła włosy oraz sierść. Czerwone oczy wyglądajace jak ślepia smoka lub wojowników NMM.

- Uwaga sciągam zbroje. Waży ona troche ponad 300 kilogramów, więc radze uważać

Nie mineło kilka seund a przed Quantumem stał czarny pegaz o wzrości około 2 m stojacy na tylnych kopytach, jego ręce wyglądały jak łapy lwa zakończone pazurami.

- Przebadaj mnie, a potem w drodze do Karczmy opowiem ci czego oddcebie mi potrzeba - spojżał na jedzącego kucyka - Ty też możesz pójść z nami

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dragon schowała rubiny i wypuściła z nozdrzy obłoczek dymu o zapachu siarki. Jak zawsze. Następnie schowała woreczek pod skrzydłem i wyszła bez słowa. Ten koleś był stanowczo dziwny... No, ale był pegazem, więc w razie czego będzie z kim się ścigać. Jej szpony lekko porysowały podłogę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze *powiedział Quantum, gdy się tylko otrząsnął.* Już przygotowuję przenośnie laboratorium...

 

*W tym momencie zrobił coś nietypowego - ściągnął plecak. Ten, gdy tylko znalazł się na ziemi, rozłożył się i zaczął przypominać bardziej stół operacyjny... a może krzesło dentystyczne? A może... stolik do kawy? xd Mechaniczne ramiona wynurzyły się z niego, niektóre uzbrojone były w szczypce, inne piły laserowe, a jeszcze inne w strzykawki. Te ostatnie jako pierwsze "zaatakowały" czarnego pegaza, potem do akcji przystąpiły piły, następnie znów strzykawki, zaś na sam koniec... igły i nici, aby zamknąć większe nacięcia. Z plecaka wynurzył się monitor, a pobrane płyny krążyły między fiolkami, na ekranie powoli pojawiały się wyniki w postaci niezrozumiałych wykresów.*

 

Tak, rozumiem... *zamruczał do siebie Quantum.*

 

Obawiam się jednak, że mnoga osobowość może mieć podłoże bardziej psychologiczne, ewentualnie względnie magiczne, z fizjologicznego punktu widzenie jesteś raczej czysty, nie licząc oczywiście specyficznych modyfikacji ciała i jego niektórych funkcji...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...