Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 28, 2013 Autor Napisano Marzec 28, 2013 - Naprawdę trudno o rozrywkę w tych czasach. Nie mam zamiaru się dzielić. - wysiliła się na uśmiech i z obrzydzeniem spojrzała na zabitego szwendacza. Ruszyła za Darkness'em. Powrócili na kamienistą ścieżkę, którą podróżowali poprzednio. - Myślisz że przechodziła tamtędy horda? - zapytała. - Nieprzyjemnie byłoby się z nimi spotkać.
Wizio Napisano Marzec 28, 2013 Napisano Marzec 28, 2013 - Poradzimy sobie... przeszliśmy już tyle to czemu nie mielibyśmy przejść jeszcze więcej? - odpowiedziałem jej pytaniem. W prawdzie sam nie chciałem trafić na żadną hordę, lecz chciałbym rozładować swoją złość na czymś głupim i bezmózgim.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 - Tyle? Mam dziwne wrażenie, że to dopiero początek. Ciekawe, ilu ludzi przeży... - urwała, bo potknęła się o kamień wystający z ziemi. - Ty mały sukinsynu - powiedziała mściwie.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 - Spokojnie... to tylko kamień... obiekt, który nie żyje i żyć nie będzie... - powiedziałem powoli i uspokajająco, a następnie pomogłem jej wstać. - Musisz bardziej patrzeć pod nogi. A jeśli byłby to jakiś szwendacz to bo prawdo podobnie byłoby już po tobie.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 - Jak drania dopadnę to z pewnością nie będzie żyć. A szwendacz zwykle rzuca się na nogi. Nie pod nogi. - zakończyła. Ścieżka pięła się coraz wyżej i była coraz bardziej stroma. Drzewa rosły coraz rzadziej i ustępowały miejsca krzewom.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 Westchnąłem i w milczeniu szedłem dalej. Konwersacje na temat kamieni, które tu występowały na pewno nie miały sensu. Jedyne co teraz było ważne to nasze bezpieczeństwo. Jest to mój drugi dzień, a już wiem więcej niż nie jeden ocalały kucyk.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 Po kilku godzinach męczącego marszu ukazała im się przełęcz między dwoma szczytami. Za kucykami rozciągała się Equestria. Z tej odległości i wysokości wyglądała całkiem tak, jakby była normalna.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 - Dobra... - powiedziałem łapiąc oddech. - Masz siły, aby iść dalej? Jeśli chcesz to możemy odpocząć. I tak dość sporo już przeszliśmy, więc godzinka odpoczynku chyba nam nie zaszkodzi - mówiąc to stanąłem obok Wind i czekałem cierpliwie na to co ma do powiedzenia.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 - Tak. Zdecydowanie jest to dobry pomysł. Zresztą, i tak nie wiemy ile będziemy musieli iść. - stwierdziła. Zdjęła plecak i odeszła kawałek od ścieżki, żeby usiąść.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 Ja tylko odłożyłem na ubocze swoją halabardę, a następnie wziąłem łuk w kopytka i zacząłem robić to co zawsze robiłem, gdy miałem czas wolny. Zacząłem trenować. Z moim łukiem nigdy się nie rozstawałem i można powiedzieć, iż byliśmy jednością. Za cel obrałem sobie pobliskie drzewo.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 - Tylko nie we mnie. Jak trafisz we mnie, to ci oddam. Choćbym była w innym stanie. - krzyknęła Wind i położyła się na ziemi. Zza drzewa usłyszała cichy warkot. Wstała, wzięła katanę i z bojowym wyrazem twarzy wychyliła głowę. Przed nią leżał szwendacz, który nie był w stanie nawet się czołgać. Kończyny były obgryzione do kości, a i z głowy niewiele zostało. Nie wzbudzał strachu. Wzbudzał litość. Wind przyjrzała się mu dokładnie. - Smutne jest to, co cię spotkało - wyszeptała. Podniosła katanę i spojrzała na nią, po czym jeszcze raz spojrzała na szwendacza i wbiła mu w głowę broń.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 Momentalnie przerwałem swoje zajęcie, a następnie szybko podbiegłem do Wind. - Wiesz co to oznacza? - zapytałem Wind, a po chwili spojrzałem na martwego szwendacza. - Oni tu gdzieś są... Skoro spotkaliśmy takiego szwendacza, który został tak zmasakrowany to musi oznaczać, iż napadła go cała horda... Musimy stąd uciekać... i to szybko...
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 29, 2013 Autor Napisano Marzec 29, 2013 - Ja wiem... Może po prostu został tu po przejściu hordy? Pewnie biedaczek nie wyrobił, i... został tutaj. Myślę, że jest pozostałości... - urwała, bo oto zza gęsto rosnących krzewów wyłonił się następny, powoli kuśtykający w ich stronę. Jego skóra złuszczała się i odpadała płatami. Jedno kopyto wlokło się bezwładnie za nim. - Dobra, spadamy - rzuciła klacz, założyła szybko plecak, chwyciła katanę i w niepokoju poczekała na odpowiedź Darkness'a.
Wizio Napisano Marzec 29, 2013 Napisano Marzec 29, 2013 Pokiwałem tylko głową, a następnie wziąłem moją halabardę i uciąłem głowę szwendaczowi. Po tym wszystkim podszedłem do Wind i dałem znać, iż jestem gotowy. Horda jednak tutaj była... i poczyniła wiele zniszczeń...
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 30, 2013 Autor Napisano Marzec 30, 2013 A i jeszcze więcej ich mogła uczynić. Teraz tylko należało uciec wyżej, w przełęcz. Była wąska, co dawało większą możliwość na ucieczkę. Należało także mieć nadzieję, że horda nie otoczyła ich, i że tylko te dwa odkryły obecność dwóch żywych. Wind nie robiąc hałasu pobiegła w górę, omijając co większe krzewy. Co chwilę oglądała się za siebie.
Wizio Napisano Marzec 31, 2013 Napisano Marzec 31, 2013 Udałem się za Wind, lecz ostrożnie stawałem kroki, gdyż nie chciałbym zaliczyć takiej gleby jak ona wcześniej. Horda tu była, a jak dawno to niestety nie wiadomo. Jeśli na nią natrafimy to jest już po nas, lecz nie wiadomo również gdzie ta cała droga prowadzi. Zombie są powolne, lecz mają swój określony cel, które muszą wypełnić, aby zaspokoić swój niepowstrzymany głód oraz rządzę mięsa.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 31, 2013 Autor Napisano Marzec 31, 2013 W końcu dotarli do przełęczy. Skały sterczały niczym zęby czegoś bardzo drapieżnego, wielkiego i groźnego. Były ostre i bardzo przydatne dla kucy - zombie mogły się na nie nadziać. Trzeba było schylać głowę i iść bardzo ostrożnie. Wind ruszyła za Darkness'em.
Wizio Napisano Marzec 31, 2013 Napisano Marzec 31, 2013 Schyliłem się na taką wysokość, aby wystarczało przejść. Miałem nadzieję, iż szwendaczy tutaj nie ma, gdyż nie byłoby to dla nas korzystne. W takich ciasnych miejscach, należy się tylko modlić. aby ich nie było, a jeśli są to pamiętać o broni w kopytach, gdyż nie będzie to miłe oraz łatwe zadanie. Po chwili jednak odwróciłem wzrok aby sprawdzić, czy Wind znajduje się za mną, a następnie ostrożnie ruszyłem przed siebie.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Marzec 31, 2013 Autor Napisano Marzec 31, 2013 Przełęcz ciągnęła się przez około kilometr. Były miejsca, w których stawała się szersza, a chwilę później znów się zwężała. Tutaj niebezpieczeństwem nie były szwendacze, ale skały. W pewnym momencie Wind gwałtownie wsunęła się pod jedną z nich, ciągnąc za sobą Darknessa.
Wizio Napisano Marzec 31, 2013 Napisano Marzec 31, 2013 - Cholera... - pomyślałem patrząc na Wind. - Chodź by nie wiem co to nie puszczaj się mnie - rzuciłem o niej, a następnie spróbowałem się wciągnąć. Miałem nadzieję, iż jej ciężar nie będzie na tyle utrudniający, aby mi w tym przeszkodzić.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Kwiecień 1, 2013 Autor Napisano Kwiecień 1, 2013 - Schyl ten łeb! - Rzuciła Wind. Chwilę później na drodze pojawił się głaz, który stoczył się z góry i zatamował przejście. Nie mogli się już teraz cofnąć.
Wizio Napisano Kwiecień 1, 2013 Napisano Kwiecień 1, 2013 < Yay! Ostatni odcinek 3 sezonu już jest ^ ^ > Nic nie mówiłem, lecz tylko zerknąłem na Wind i lekko kiwnąłem głową w jej stronę. Co prawda nie musiała krzyczeć, gdyż Oni mogą tu być. Teraz odwrotu nie było, więc też nie było po co wracać. Nie zostało nic innego, niż iść na przód.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Kwiecień 1, 2013 Autor Napisano Kwiecień 1, 2013 - Teraz nawet skały czyhają na nasze życie. Tak to jeszcze chyba nie było. - Rzekła Wind, wykorzystując większość swoich pokładów humoru. Wyczołgała się spod skały i kontynuowała podróż. Gdyby jej skrzydła były sprawne, mogłaby ich użyć i zobaczyć teren z góry. Gdyby tylko były sprawne.
Wizio Napisano Kwiecień 1, 2013 Napisano Kwiecień 1, 2013 - Gdyby jej skrzydła były sprawne to... pewnie by mnie zostawiła. - pomyślałem z nutką goryczy, następnie udałem się za nią. Tym razem bardziej uważałem na otoczenie, które mogło zrobić ze mnie krwawą plamę. - Że też tylko taką drogę mieliśmy do wyboru - pomyślałem z kolejną nutą irytacji.
Arcybiskup z Canterbury Napisano Kwiecień 1, 2013 Autor Napisano Kwiecień 1, 2013 Po kilku godzinach przełęcz skończyła się, oferując tylko kilka spadających kamieni i żadnego żywego trupa. Przed kucami rozciągała się niewielka dolina, całkowicie zakryta drzewami. Wind zamyśliła się. - Kiedyś tu byłam. Na wycieczce. Jest tu więzienie, kilka ruin i rzeka. Dociera do brzegu morskiego. - rzekła. - Nie masz wrażenia, że ktoś nas obserwuje? - zapytała, po czym rozejrzała się dookoła.
Recommended Posts