Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Bester

Ostatni Uśmiech [slice of life] [sad] [normal]

Recommended Posts

38261__safe_rainbow-dash_pinkie-pie_cryi

 

Witam,

To znów ja, i oto mój kolejny fan fik. Jest to dzieło znacznie mniejsze niż moje poprzednie opowiadania. Skupia się na głównej szóstce serialowych postaci, a w głównej mierze na Pinkie Pie. Opowiedziana zostaje historia ostatnich dni z jej przyjaciółkami. Ech.. nie idą mi opisy FF. Przeczytajcie a sami się przekonacie. Stron nie jest dużo, nieco ponad 10, nie zajmie to więcej niż 10 - 15 minut. Akurat do tego opowiadania nie jestem w stanie napisać jakiegoś sensownego opisu zachęcającego do przeczytania. Wybaczcie.

 

Za korektę i cenne wskazówki pragnę podziękować użytkownikowi Alberich, jak również korektorowi który już sporo przeszedł z moimi FF, ale jeszcze ma siłę do nich zaglądać, Szymon 39. Natomiast za poświęcony czas, opinię i pre-reading pragnę podziękować użytkownikowi Foley.

 

 

 

Ostatni Uśmiech

 

 

Garść ciekawostek:

- Czas tworzenia: 3h 10min,

- Przy opisywaniu koncertu jaki dały Octavia i Vinyl Scratch, bazowałem na odczuciach przy słuchaniu utworów Lindsdey Stirling, głównie "Crystalize",

- Dziwnie się czułem po skończeniu opowiadania, dopiero po dwóch godzinach zajrzałem do niego ponowie.

 

wow:

wow.png

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piękne, ale i smutne opowiadanie. Szkoda Pinkie. Brawa dla ciebie za wykonanie fanfika ze smutną różową klaczą. Polecam wszystkim.

Od strony gramatycznej: nie zauważyłem żadnych błędów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moją opinię już znasz, więc tu skrócę ją do minimum :cGfSS:

Świetnie grasz na uczuciach, opowiadanie bardzo poruszające

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Iluzja Pie

Nie czytam przed snem bo będę beczała :/
Ale poczekam do jutra :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zniszczyłeś mi wiecz.. to znaczy noc. Tyle powiem.

A co do opowiadania bardzo smutne i wzruszające.

SPALE CIĘ NA STOSIE!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piękne opowiadanie. Jest bardzo krótkie, ale dobrze napisane. Śmierć jest zawsze stratą i żalem dla najbliższych. Jednak to w jaki sposób odeszła Pinkie oddaje idealnie jej charakter. Do końca chciała wywołać radość i uśmiech, a nie zamartwiać swoje przyjaciółki swoja chorobą.

 

Mimo tego, że opowiadanie pozostawia u czytelnika smutny nastrój to warto go przeczytać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Schemat ten co zwykle. Akurat przechodziłem obok, znalazłem opowiadanie z kochanym tagiem [sad], więc rzuciłem okiem. Zostawiłem kilka komentarzy w tekście, dałem parę rad technicznych autorowi... Mogę więc zabrać się za właściwy komentarz:

 

Do dzieła!

 

Strona techniczna to temat, który już zacząłem ogarniać. Nie ma tragedii, nawet da się znieść. Przydałby się jakiś sprawny korektor lub ktokolwiek, kto ma więcej czasu, interpunkcję i kilka głupich powtórzeń można doszlifować, ale nie jest to absolutnie konieczne, choć baaardzo mile widziane.

 

Styl... Tu miałem bardzo mieszane uczucia. Dialogowo i w części wspomagającej narracją jest całkiem znośnie. Powiedziałbym, że nic niezwykłego, ale zupełnie inny poziom narzucił opis muzyki i tańca. O ile sama część "muzyczna" była niesamowicie zagmatwana, obawiam się, że nie daję rady za nią nadążyć (czego nienawidzę), to taniec... majstersztyk. Oddany bardzo dobrze i właśnie tak, że widzę to oczami wyobraźni lepiej, niż po jakimś tam opisie. Zwłaszcza Fluttershy, tu jest wręcz... świetnie.

Ogólnie - pozytywnie, choć ideału nie ma. Dość nierówno.

 

Pozostałe, bardziej fabularno nastrojowe kwestie muszę rozegrać inaczej niż w typowym komentarzu, bo nie jest to adventure czy shipping, a sad. Jakby to ugryźć...

 

Z jednej strony schemat dość typowy. Śmierć, choroba, nieuchronny koniec, ostatnie pożegnanie. Było, było, było. Z drugiej strony sklecona w taki sposób, że w żadnym razie na narzuca nam się sztampą. Można by to jakoś rozbudować, można było rozegrać to lepiej... co nie zmienia faktu, że zostało wymyślone dobrze.

Bohaterki odwzorowane są ładnie, a sam koncert idealnie dopełnia kompozycji.

Pod smutnymi tekstami bardzo często pojawiają się teksty z rodzaju "mnie nic nie rusza, jestem twardy jak głaz, to też mnie nie..." Nie jestem jednym z tych. Gdyby nie to, że na bieżąco starałem się poprawić jakość opowiadania komentami, zapewne ruszyłoby mnie bardziej. I tak jest dość ponuro, jednak pozostawiło jakiś smutek. Może nie mam mokrego biurka, ale... jakoś tam leciutko ściśnięte gardło. Czyli już jest dobrze.

 

Opowiadania smutne to ciężka sprawa. To jedna wielka walka między "poruszyć" a "zastosować nieczyste sztuczki". Tutaj, mimo naprawdę typowej fabuły, wręcz przewidywalnej, kilkoma zgrabnymi ruchami autor ładnie wyrównał wszystko na korzyść czytelnika. Mamy przyjemnego, całkiem zdatnego do spożycia "sada", który nawet porusza. Też skojarzyło mi się "The Last Party", jednak poza bohaterką i żalem, nie mają aż tak wiele wspólnego.

 

To kawał dobrego tekstu, może nie najwyższej próby, jednak całkiem zdatnego do odbioru. No i do tego mającego jakieś przesłanie. Dla mnie autor pokazał, że radzi sobie z budowaniem klimatu, może nie najlepiej, ale jako tako.

 

Polecam znaleźć chwilę i zainteresować się "Ostatnim Uśmiechem". Warto.

 

Pozdrawiam i dziękuję, za wpisanie mnie za nieszczęsną rolę korektora. :D

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję ze wszystkie komentarze, cieszę się, że podobało się wam moje opowiadanie. Cóż, każdy komentarz to święto :twilight4: 

 

Alberich,

Takich komentarzy mi zawsze brakowało, zostało wskazane co jest słabe, co jest dobre. Prosto i konkretnie. Właśnie takich opinii mi brakuje w stosunku do moich poprzednich opowiadań. "Ostatni Uśmiech" jest moim czwartym opowiadaniem z uniwersum MLP, (mam cichą nadzieję, że idzie mi coraz lepiej), wiem, że do ideału mi daleko, wiem też, że to opowiadanie też jest od niego dalekie. Ale nie będę już go przerabiał, zostawiam w takiej poprawionej formie w jakiej jest. Chyba, że wpadnę na jakiś mega pomysł z ponownym opisaniem muzyki, może wtedy. A wskazówki wykorzystam skrzętnie przy kolejnych opowiadaniach. (Jeśli takowe będą).

 

Więc, jeszcze raz dziękuję za komentarze, i dziękuję korektorom za trud włożony w sprawdzanie tego, a pre-readerowi za opinię zaraz po przeczytaniu. :cGfSS:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Iluzja Pie

Smutne, ładnie napisane.
I duży plusik za obrazek z Rainbow i duchem Pinkie .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fic posiada wiele błędów w zapisie i interpunkcji. Będą się jeszcze pojawiały komentarze o błędach od innych czytelników, gdyż nie udało mi się wszystkich wychwycić. Kilka praktycznych uwag:
- unikaj tworzenia ogromnie przeładowanych treści. Potrafiłeś długie akapity przedstawić w dwóch zdaniach, podczas gdy mogłeś postawić kropki, tworząc w ten sposób kilka łatwiejszych do przeczytania sentencji. Rozumiem chęć przedstawienia płynnego tempa akcji, wszystkich zmian zachodzących w trakcie imprezy, ale czasami powstaje nużący słowotok. Nie zaznaczałem ich,
- często popełniasz powtórzenia, chcąc przedstawić jak najbarwniej niektóre wydarzenia. Pomyśl o poszukaniu synonimów albo przeredagowaniu tekstu, aby ten przekazywał coś więcej niż wymienienie efektów towarzyszących scenie (tutaj: impreza),
- pamiętaj o stawianiu przecinków przy zdaniach wtrąconych; przy imiesłowach przysłówkowych; przy spójkach: aby, by; przy zwrotach bezpośrednich; unikaj natomiast przecinków przy związkach wyrazowych typu: mimo że, podczas gdy,
- powinienem zaznaczać błędy przy dialogach. Wzięte z treści: "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow – co tam, kolorowa?" osobiście uważam za błędne. Problem jest z wykrzyknikiem stojącym przy "Sieeema". Forma poprawna wygląda tak: "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow. – Co tam, kolorowa?",
- wcięć w wielu miejscach. Nowy akapit, linia dialogowa - wszystko to potrzebuje wcięcia, aby łatwiej się czytało.

Opuśćmy gramatykę i przejdźmy do samego tekstu:
- ciężko mi się przy tym wzruszyć, kwestia subiektywna. Przedstawienie dolegliwości, operowanie nią w trakcie opowiadania nie przemówiło do mnie. Brakowało szerszego opisania ataków,
- scena imprezy wypadła nieźle - bogate, szczegółowe opisy, sprawne przedstawienie kolejnych scen. Odniosłem wrażenie, że całość potoczyła się zbyt chaotycznie niż powinna. Uważam, że taniec z przyjaciółkami jest najlepiej przedstawionym fragmentem,
- scena wprowadzająca i szpitalna jest zbyt ubogo przedstawiona. Sporo szczątkowych, symbolicznych informacji. Za dużo dialogów, za mało opisów.

Generalnie nie jest źle - całość jest sprawnie poprowadzona, tematyka prosta, narracja odpowiednia. Może innych wzrusza, ale mnie to opowiadanie nie ruszyło. Może kwestia wczytania się w opowiadanie zakłócane pojawianiem kolejnych błędów uniemożliwiło mi wczucie się w panujący smutek oraz powagę.

Pozdrawiam

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wzięte z treści: "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow – co tam, kolorowa?" osobiście uważam za błędne. Problem jest z wykrzyknikiem stojącym przy "Sieeema". Forma poprawna wygląda tak: "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow. – Co tam, kolorowa?",

 To jest z tym wykrzyknikiem problem czy nie?? Bo te dwie wypowiedzi się zaprzeczają.

 

 

 

 

 

 

 

 

Chyba kolejny, gadający od rzeczy "kilkopostowiec" :rarirage:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba kolejny, gadający od rzeczy "kilkopostowiec" :rarirage:

 

Heh, nie. Towarzysz Mordecz tutaj może i jest kilkupostowcem, jednak w fandomie jest znacznie szerzej znany. Polecam zajrzeć do pewnego posta który niedawno pojawił się na FGE: o tu. Dość szeroka recenzja niezaprzeczalnie jednego z najlepszych FF w naszym fandomie: "Trzy Strony Medalu". Wierzę, że wskazówki i wytyki Mordecza mają swoje konkretne podstawy.

 

Co do samego zapisu dialogów... ilu ludzi tyle teorii. Mi jest obojętne jak to zapiszę, natomiast potem mój szanowny korektor traci wiarę w ludzkość widząc to co napisałem. Potem jest to poprawiane, publikowane i pojawia się kolejny korektor który twierdzi inaczej. Ja tylko piszę, choć pewnie już niedługo, i skupiam się na fabule, więc kwestie zaawansowanej gramatyki pozostawiam mądrzejszym ode mnie. Mogę się bronić, że jestem ścisłowcem i gramatyka może u mnie leżeć, jednak... ścisłowiec ze mnie też marny :forgiveme: więc zostaje skrajne lenistwo i ignorancja. Jednak, zmierza ku lepszemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma to jak być ocenianym na podstawie ilości postów. Od razu serce się raduje i dusza śpiewa na widok ignorantów, ale to dobrze - przynajmniej będzie wesoło krytykować prace niektórych pisarzy. Nie rozczulajmy się nad pierdołami, tak więc przejdźmy do dialogu:

 

Najpierw przeanalizujmy przypadek:

 

"- Twilight, to - wymieniliśmy się nieprzyjemnymi spojrzeniami - nikt ważny - oświadczył Spike." jest równoznaczne z następującym: "- Twilight, to... nikt ważny - oświadczył Spike." albo "- Twilight, to, nikt ważny - oświadczył Spike."

 

To nic innego jak wstawka dopełniająca dialog i jest ona zastosowana poprawnie. Wspomniana czynność sugeruje o zawieszeniu głosu na chwilę, krótkiej przerwie podczas wypowiedzi jednego zdania. Zależnie od czasu trwania przerwy stosujemy przecinek albo wielokropek, ot cała teoria w kontekście interpunkcji.

 

Przejdźmy do kolejnego przykładu:

 

- Drodzy panowie - wtrącił nagle Klemens - bywają niewdzięczni wobec prawdziwej sztuki!

- Drodzy panowie - wtrącił nagle Klemens. - [oni] Bywają niewdzięczni wobec prawdziwej sztuki!

- Drodzy panowie! - wtrącił nagle Klemens. - Nie bądźcie niewdzięczni wobec prawdziwej sztuki!


Każde z powyższych zdań ma inne znaczenie. Pierwsze informuje nas jedynie o nadawcy treści, który najwidoczniej nie przepada za osobami pozbawionymi gustu. Zastosowanie kropki po “wtrącił nagle Klemens” jest niepoprawne. Drugie jest wariacją, ale w chwili obecnej skupimy się na samej konstrukcji. Tutaj mamy do czynienia z dwoma odrębnymi zdaniami, które równie dobrze mogą stanowić jedno. Zastosowanie kropki i dużej litery zależy tylko od nas samych (jednak obie operacje muszą iść ze sobą w parze!) Trzeci przypadek zawiera dwa całkowicie odrębne zdania, dlatego musimy je zasygnalizować kropką i dużą literą.

 

***

 

I to jest teoria nawiązująca do tamtej niefortunnej konstrukcji, na której opierałem wcześniejszą wypowiedź. W świetle przytoczonych przykładów zdanie: "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow – co tam, kolorowa?" jest niepoprawne i powinno zostać zmienione. Wykrzyknik jest znakiem zamykającym zdanie, podobnie jak kropka czy pytajnik.

 

A teraz przejdźmy do zaznaczonej uwagi:

 

Istnieje kilka alternatyw:

Przypadek 1 - Najpierw zaznaczone wcześniej "- Sieeema! – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow. – Co tam, kolorowa?" jest formą poprawną, ponieważ dialog możemy skrócić do formy "- Sieeema! Co tam, kolorowa?". [sieeema (przerwa) Co tam (krótka przerwa) kolorowa?]

Przypadek 2 -  Pozbądźmy się wykrzyknika. Otrzymamy "- Sieeema – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow – co tam, kolorowa?", który również jest poprawny, a jego wersja skrócona wygląda następująco: "- Sieeema, co tam, kolorowa?" [sieeema (krótka przerwa) co tam (krótka przerwa) kolorowa?]

Przypadek 3 - Uczyńmy z tego dwa odrębne zdania "- Sieeema – Vinyl przybiła kopytko z Rainbow. – Co tam, kolorowa?" i analogicznie "- Sieeema... Co tam, kolorowa?" [sieeema (długa przerwa) Co tam (krótka przerwa) kolorowa?]

 

Każda z alternatyw sugeruje o czymś innym. Najlepszym wyborem, oddajacym wesołą, żywiołową naturę Vinyl, będzie przypadek 1, z racji na występujący wykrzyknik.

 

**

 

Zakończmy wreszcie niekończący się post. Wygląda na to, że będę musiał wyjaśnić tak trywialną czynność, jaką jest wypunktowanie:

 

Kiedy piszący wielokrotnie popełnia ten sam błąd, to świadczy o stosowaniu błędnego schematu albo zwyczajnej niewiedzy. Moim niepisanym obowiązkiem jest zwrócić uwagę takiej osobie, aby więcej tego nie robiła. Jeśli wielokrotnie piszący zapomina stawiać przecinki przed imiesłowami przysłówkowymi, będzie się liczył z zalewem komentarzy, że tu i tu brakuje przecinka. Jeśli piszący nie zna terminu "związek wyrazowy", również otrzyma uwagę. Jeśli piszący tworzy ośmiolinijkowe zdania, gdzie towarzyszą tylko i wyłącznie przecinki to albo zakatuje czytelnika, albo go zniechęci do dalszej lektury. Jeśli piszący nieświadomie popełnia masę powtórzeń, to świadczy o tym, że ma problemy z relacjonowaniem treści, co przemawia na niekorzyść opowiadania. Jeśli piszący nie stawia przecinków przy zwrotach bezpośrednich, może wprowadzić wiele dwuznaczności. Na przykład "Zjedz Dashie" i "Zjedz, Dashie" - opowiadamy o kanibalach czy miłych i troskliwych kucykach? Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, tylko po co? Większość przytoczonych punktów ma odpowiednią argumentację. Tylko od autora zależy czy będzie chciał się do tego dostosować, czy moje uwagi zbyć.

 

Pozdrawiam

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nikogo nie oceniam po ilości postów ;).

 

Rady, jak już mówiłem, wykorzystam w przyszłości. Aktualnie wszystkie swoje opowiadania mam ukończone, więc jeśli będę zaczynał coś nowego, postaram zastosować się dokładniej do wskazówek. 

 

Tak swoją drogą, dziwni mnie fakt, że FF napisany w 3 godziny, zdobywa większą "popularność", niż te które były pisane blisko miesiąc. Są bardziej rozbudowane, pod względem opisów, fabuły jak i wielu innych rzeczy, a są praktycznie nieznane. To opowiadanie osobiście uznaję za najsłabsze jakie napisałem. Czyli co? Nie warto silić się na kreatywność, tworzyć nowych postaci, kombinować z fabułą? Bo już się pogubiłem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałem twoje opowiadania i są świetne. Może chodzić o to, że są za mało otagowane i ich nazwa nie zachęca (na pierwsze wpadłem przez przypadek na FGE), ale są naprawdę warte przeczytania. Być może chodzi też o to, że ten ff jest krótki, a nie wszyscy mają czas, by czytać dłuższe dzieła.

PS Proponuję, byś znalazł kogoś, kto przełoży to na angielski, bo tam może to zrobić furorę. Krótkie, zwięzłe i przyjemne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałem twoje opowiadania i są świetne. Może chodzić o to, że są za mało otagowane i ich nazwa nie zachęca (na pierwsze wpadłem przez przypadek na FGE), ale są naprawdę warte przeczytania. Być może chodzi też o to, że ten ff jest krótki, a nie wszyscy mają czas, by czytać dłuższe dzieła.

PS Proponuję, byś znalazł kogoś, kto przełoży to na angielski, bo tam może to zrobić furorę. Krótkie, zwięzłe i przyjemne.

 

Na tagi już zwrócono mi uwagę, najwyżej dodam kilka które będą im najbliższe.

 

Translacja? Powiem krótko: nie podzielam tego entuzjazmu...

 

Miło mi też, że podobały Ci się moje poprzednie opowiadania :twilight4:

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, też muszę przyznać, że "Synestezja" i "Widmo Przeszłości" były lepsze, co nie oznacza, że to opowiadanie nie jest dobre. Ale to rzeczywiście dziwne, bo sama "Synestezja" jest wg. mnie lepsza niż te wszystkie "popularki" razem wzięte.

Co do tłumaczenia na angielski... Średnio sensowne moim zdaniem.

Nick autora jest adekwatny do opowiadań. Stopień wyższy od "the best"? (wiem, że to tak naprawdę już stopień najwyższy :cGfSS:) THE Bester :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak swoją drogą, dziwni mnie fakt, że FF napisany w 3 godziny, zdobywa większą "popularność", niż te które były pisane blisko miesiąc. Są bardziej rozbudowane, pod względem opisów, fabuły jak i wielu innych rzeczy, a są praktycznie nieznane. To opowiadanie osobiście uznaję za najsłabsze jakie napisałem. Czyli co? Nie warto silić się na kreatywność, tworzyć nowych postaci, kombinować z fabułą? Bo już się pogubiłem...

 

To jest jak najbardziej naturalna kolej rzeczy - znacznie więcej ludzi kojarzy Pinkie Pie niż Magic Herba. Idąc tym tokiem rozumowania, nic dziwnego, że znaczna większość zainteresowała się krótką historyjką na temat jednej z głównych bohaterek, której przytrafiło się coś złego. Chodzi po prostu o możliwości współdzielenia obecnych w ficu emocji i samą integrację. Poza tym, zjawisko świadczy o jednym - czytelnicy wciąż bardziej postrzegają cię przez umieszczane postaci niż styl pisania. Czy to dobrze, czy źle, to musisz sam ocenić. Nikt ci nie zabroni poszerzać fanonu ani czerpać z kanonu.

 

Osobiście powiem, że musisz poćwiczyć nad stylistyką. Po prostu - pisz więcej.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem.

 

Choć z jednej strony motyw przewijał się już niejednokrotnie przez inne fiki to jednak ani trochę nie byłem tym znużony, gdyż z drugiej strony ten sam motyw może być inaczej przedstawiony i opisany, w zależności od postaci. Tym razem padło na Pinkie. Już na samym początku zawrót głowy sugerował, że stanie się coś złego i to był spory plus, bo gdy przychodzi huczna i dość barwnie opisana impreza nie ma zbytnio z czego się cieszyć, bo wiadomo (no... mniej-więcej) co się stanie i że jest to nieuchronne. Jedynie kolejne opisy i tańce nieco przysłaniały smutek, odwlekały finał, który w końcu nastąpił.

 

Podobało mi się gwałtowne przejście z wypełnionego imprezowiczami, kolorowego i wesołego pomieszczenia do sali szpitalnej i skokowa zmiana nastroju. Choć na imprezie wiedziałem już, że choroba sieje spustoszenie w ciele Pinkie (co jak wspomniałem było zasugerowane jeszcze przed imprezą), to jednak kolory i opisy zabawy skutecznie maskowały smutny nastrój. W końcowej scenie, nie było już tej maski. Była kawa na ławę i prawda. No i samo zakończenie utwierdzające w przekonaniu, że fik nie mógł mieć innego tytułu.

 

Pracę oceniam pozytywnie. Nie jest ona zbyt długa i to jest plus, choć bardzo podobają mi się także te o wiele dłuższe i rozbudowane fiki (na które z reguły nie mam czasu i które czytam "na raty"), to takie krótkie opowiadania cenię sobie właśnie za to, że nie wymagają szczególnie dużych zasobów wolnego czasu a i tak zadowalają i pozostają w pamięci. O ile oczywiście są dobrze napisane. A "Ostatni Uśmiech" do takowych należy. Osobiście, nie troszczę się zbytnio o sposób zapisywania dialogów (często mam wrażenie, że co twórca to inny sposób), o wiele większą uwagę zwracam na błędy ortograficzne czy też literówki. Dobrze, że fik jest ich pozbawiony. Zresztą, skupiam się najbardziej na samej fabule i na nastroju, gdyż to jest dla mnie najważniejsze. W naprawdę dobrym fiku błędy można poprawić, ale kiedy opowiadaniu brakuje klimatu czy też ciekawej fabuły, to nawet w stu procentach poprawna ortografia mu nie pomoże.

 

Dobra robota. Potrafi zagrać na uczuciach i pozostaje w pamięci.

Edited by Hoffman
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Poza tym, zjawisko świadczy o jednym - czytelnicy wciąż bardziej postrzegają cię przez umieszczane postaci niż styl pisania. Czy to dobrze, czy źle, to musisz sam ocenić. Nikt ci nie zabroni poszerzać fanonu ani czerpać z kanonu.

 

Cóż, osobiście uważam, że to raczej źle. Wydawało mi się, że mój styl jest raczej akceptowalny i sprawia, ze da się w miarę miło poczytać moje FF. Cóż, jest jak jest. Może po prostu pisanie to dziedzina w której się nie sprawdzam i powinienem sobie odpuścić.

 

Jednocześnie mam mieszane odczucia co do przyjęcia tego FF. Z jednej strony został on pochwalony za niektóre elementy, z drugiej, userzy którzy zostawili rzeczowe i szerokie komentarze nie zostali za specjalnie nim wzruszeni. Ba! Na FGE trafił się ktoś kto został zanudzony tymi dziesięcioma stronami. Tak czy inaczej, cieszę się, że komuś moje dzieło się podobało, jak również jestem wdzięczny za konstruktywne wskazówki i rady.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bester, pisanie pasuje do Ciebie, jak do Rainbow wyścigi. Twój styl pisania jest nie tylko akceptowalny. Nie będę owijał w bawełnę- Jesteś świetny!

A zainteresowanie ff zależy od tego, jakich autor ma znajomych, a nie jak dobry jest. Serio :cGfSS:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...