Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Tummy Ache [PL][Oneshot][Slice of Life]

Recommended Posts

Kolejne z przetłumaczonych w ostatnim czasie krótkich opowiadań.

 

Krótki opis: Pinkie Pie się nieco... przejadła i teraz jej żołądek zgłasza zdecydowany sprzeciw. Na szczęście nie musi radzić sobie z tym sama.

 

"Tummy Ache"

 

Zapraszam do miłej lektury, ostrego komentowania i kontruktywnej krytyki.

 

Link do wersji angielskiej: Oryginał

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy fic z tego względu, że zupełnie inaczej widzimy tutaj Pinkacza. I właśnie z tego powodu warto go przeczytać. Nie ma tutaj tej różowej torpedy, a zupełnie... hmm, rzekłbym, że bezsilna ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja przez chwilę sądziłem, że

Pinkacz jest w ciąży i stąd te wymioty... To wina Winningverse!

Poza tym one-shot fajny, czytało się przyjemnie, zaś kreacja Pinkie zasługuje na uznanie. Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest takie, takie... hmm... takie jakby autor nie miał pomysłu na jakieś ciekawe opowiadanie i wziął dowolną scenę z życia kucyka po czym zabrał się do pracy nad doskonaleniem swego kunsztu pisarskiego... naprawdę, jak tak o tym myślę, to taka historia jest do napisania w sam raz na trening, ale mniejsza o to. To mój pierwszy kawałek życia, więc nie wiem, czy tym się normalnie charakteryzuje twórczość tego gatunku...
 
Miałem problem z opisaniem odczuć, jakie mi ten fanfik pozostawił, a to głównie dlatego, że... nie pozostawił po sobie nic! Nawet pustki!! Dawno nie czytałem czegoś, co wywołałoby na mnie tak neutralne uczucie o_0 cóż, choć przyznam, iż czytało się to całkiem sprawnie i przyjemnie, w tym względzie wygląda na to, że autor i/lub tłumacz się popisał ^^

 

Hmm... jednak może to też być związane (również) z faktem, kto jest główną bohaterką? Gdyby tekst opowiadał o innej M6, wątpię, aby się mi równie ciekawie to czytało... jeśli chodzi o Pinkie, to nawet fik, w którym np. by tylko spała i naprawdę nic się by nie działo tak, że można by Tummy Ache nazwać  powieścią akcji, dalej wzbudzałby moje zainteresowanie, uff! ^^
 
W skrócie - ani ziębi, ani grzeje -  tak bardzo prosi się o neutralny punkt reputacji, tak bardzo .__.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu przeczytałem. I przyznam, że baaaardzo mi się podobało. Niby nic wielkiego, króciutki fick ale bardzo przyjemny :x

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś wspominał ostatnio, chyba Cahan, że małe, krótkie fiki schodzą jak ciepłe bułeczki, no to tak przypomnę jedną, bo widzę, że nieszczególnie wiele osób się wypowiedziało o nim.

 

Jak pisałem wyżej, lekki slice of life i możliwość zobaczenia zdecydowanie innej Pinkie niż w rzeczywistości. Plus to wszystko okraszone wąsatym tłumaczeniem Dolara, co już samo w sobie jest rekomendacją :D Tak czy siak, warto spędzić te kilka minut z tym opowiadaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie się to opowiadanie zupełnie nie podoba.

 

Zgodzę się, że jest całkiem sprawnie napisane (i przetłumaczone, oczywista oczywistość), że czytało się przyjemnie i że jest lekką obyczajówką bez fajerwerków, dla której można od biedy stracić kilka minut życia… Ale dla mnie Pinkie jest w tym tworze totalnie niekanoniczna.

 

Brzuszek ją boli, ma dwie mamusie i śpi z Panem Misiem… Jak ja nie znoszę, kiedy robi się z niej przedszkolaka. Po prostu nie cierpię. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy widzę taką pięcioletnio-dorosłą Pinkie. Jeszcze brakowało, żeby zaczęła gaworzyć. Przecież w serialu się tak nie zachowuje –  owszem, jest mocno nienormalna, ale nie aż do tego stopnia zdziecinniała. (I tak, uważam, że da się ją przedstawić w taki sposób, żeby zachowała całą swoją pinkowatość, a nie stała się kreaturą samej siebie, wyśmienity przykład: Bitwa o Żurawinowe Wzgórze, gdzie Pinkie jest doskonałą postacią epizodyczną.)

 

Żeby jeszcze to opowiadanie coś sobą reprezentowało, miało jakąś fabułę, zaskakiwało swoją przenikliwością…

 

Pinkie Pie pod koniec każdego dnia była kolejną zwykłą klaczą z Ponyville. Na dodatek młodą, wręcz jeszcze nie całkiem dorosłą. Kucykiem, który jak każdy inny potrzebował jedzenia na stole, dachu nad głową i wygodnego łóżka do spania.

 

I to jest cała konkluzja? Serio?! Napiszmy epopeję o tym, że woda jest mokra… Jak już brać się za opisywanie oczywistości, to jednak z pomyślunkiem, bo potem wychodzi takie… takie… nie wiadomo co. I po co.

 

A ja przez chwilę sądziłem, że Pinkacz jest w ciąży i stąd te wymioty...

 

Myślę, że wówczas to opowiadanie byłoby o wiele lepsze.

 

Madeleine

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego, co widzę po postach mych przedmówców oraz przedmówczyni, opowiadanie budzi różne odczucia, jednym się podoba, drugim nie. Czyli business as usual :D Do której z kolei grupy zaliczam się ja? Chyba do żadnej. Podobnie jak przy okazji „Pinkie And Celestia Have Some Tea”, powiedziałbym, że tekst ma sporo zalet, został napisany przyjemnym stylem, nie brakuje mu odpowiedniej atmosfery, tylko wszystko razem jakoś nie robi na mnie wrażenia :ppshrug:

 

Tyle, że tematyka, sama w sobie, jakoś bardziej mi odpowiadała przy wspomnianym fanfiku, zostało to też obszerniej zrealizowane, także w ujęciu klasycznego [Slice of Life], natomiast „Tummy Ache” ma to, czego nie ma herbatka Pinkie i Celestii – zakończenie, które napawa wrażeniem kompletności i jest satysfakcjonujące w tym sensie, że czytelnik czuje się zaspokojony. Oprócz tego, lepiej zapada w pamięć, może przez tytułowy ból brzucha, który dotarł do mnie bardziej niż herbatka, może przez ciekawą kreację pani Cake oraz ukazanie relacji Pinkie z mniej znaną postacią, może jest to kombinacja tych rzeczy, a może sprawka ogólnego wrażenia. W każdym razie, nie mogę pozbyć się wrażenia, że te dwa opowiadania razem mogłyby mieć wszystko.

 

Herbatka dwóch postaci, która, jako zamysł, bardziej mi odpowiada, lecz wyszła tak, że niewiele z tego wyniosłem i zapamiętałem, versus ból brzucha, który do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie nie należy, ale było w tych opisach coś, co wpadło mi w oko, co zapadło w pamięci i co w ramach tej krótkiej historii urosło do „poważniejszego” problemu do rozwiązania, gdzie szansę na wykazanie się otrzymuje pani Cake.

Kreacje postaci zasadniczo i tu, i tu wypadają doskonale, Pinkie w „Tummy Ache” moim zdaniem także wypadła serialowo, naturalnie, jej reakcje, odpowiedzi itd. satysfakcjonowały mnie i wszystko bez problemu sobie wyobraziłem. Zatem tutaj wszystko gra.

 

Wreszcie, starcie zakończeń. Końcówka, gdzie po wypitej herbatce nie miałem żadnych szczególnych wrażeń, poczucia kompletności, ani jednego pomysłu na ciąg dalszy, versus końcówka, która zamknęła historię w sposób satysfakcjonujący, tylko mam wątpliwości, czy cokolwiek zostało wniesione do znanych postaci. Kto zwycięży? Kurczę, nie wiem. Oba opowiadania mają swoje mocne i słabe strony, jedno satysfakcjonuje mnie i podoba się na jednej płaszczyźnie, nie do końca spełniając oczekiwania na drugiej i vice versa.

 

Tak bym podsumował to, co mam na myśli. Stąd wydaje się, jakoby poszczególne rzeczy znosiły się, a oba fanfiki w gruncie rzeczy wypadły w moich oczach mniej-więcej równo. No i chyba tak właśnie jest. Oba mają niezaprzeczalne zalety i oba czytało mi się bardzo dobrze – nie mogę tym historyjkom odmówić serialowego klimatu, ani lekkości w odbiorze, ani solidnego wykonania relacji między występującymi postaciami, w każdym jest coś, co zostało wykonane lepiej, niż w tym drugim, jednakże ostatecznie nie mam żadnych szczególnych wrażeń i myślę, że było to opowiadanie na jeden raz. Można zajrzeć, można przeczytać i sprawdzić, ale to tyle.

 

Za najmocniejszy punkt uznałbym tutaj rolę pani Cake oraz to, w jaki sposób podchodzi do Pinkie Pie i jak stara się jej pomóc. Bardzo sympatyczna kreacja, no i miło się czytało, jak matkuje Pinkie. Rzecz naturalna, serialowa i po prostu przyjemna w odbiorze. Ilość pożartych słodyczy przez Pinkie przypomina o kreskówkowości fanfika (ajjj, jestem sobie w stanie wyobrazić te sensacje żołądkowe, to boli :/), no i rozwiązanie problemu cieszy w swej prostocie. Po dłuższym namyśle, herbatka Pinkie i Celestii chyba była bardziej bogata w różne rzeczy, tylko co z tego, skoro większości z tego nie pamiętam po skończonej lekturze? No, w "Tummy Ache" z kolei brakuje podwójnej perspektywy, stąd chyba przywoływana przeze mnie herbatka jednak okazuje się lepszym tytułem niż „Tummy Ache”, ale moje odczucia są bardzo podobne. Słowem – nie do końca to, czego oczekiwałem, chyba spodziewałem się więcej. Ale tekst bardzo dobry ;) Jednakże spośród tej dwójki chyba jednak zarekomenduję bardziej "Pinkie And Celestia Have Some Tea" :woops:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...