-
Zawartość
5524 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
97
Wszystko napisane przez Niklas
-
K, Spidi, nara, pozdrów rodzinkę! Ta Flutaszaj
-
Fiki* Powinno być wincyj buldożera made by Mordecz, zrobiłbyś jakieś, czo
- 96 odpowiedzi
-
- recenzja
- publicytyka
- (i 3 więcej)
-
Fallout Equestria 2: Littlepip's legacy [Oneshot][Żart]
temat napisał nowy post w [+18] My Little Necronomicon
Czytałem i polecam wielce tego fica. Wspaniałe tłumaczenie, wielki kunszt kkat jak zawsze. Oby do rozdziału pierwszego! -
Nazwany najemnikiem mężczyzna nie zdołał nawet niczego powiedzieć, ani nawet skinąć głową, gdy jego rozmówcy odeszli w swoją stronę. Trochę żałował, że nie zdążył ich wypytać o cokolwiek, ale cóż... Miał przynajmniej nową, lepszą zbroję i nieco orenów... Przynajmniej miał pewność, że nie padnie za szybko z głodu... Jednak... co z jego bronią? Skoro uchodził za najemnika, a sądząc po głosie ostatniego ze zbrojnych, był niezły, musiał posiadać też jakąś broń... o ile nie rozleciała się w wiór jak jego dawny pancerz. Przypiął więc sakwę do pasa i zaczął nieco kluczyć po temerskim obozie, w poszukiwaniu kogokolwiek, kto mógłby by mu pomóc poukładać myśli. Miał nadzieję, że nie będzie o to trudno, skoro... chyba wsławił się czymś.
-
Widziany przez niego dowódca nie wyglądał mu znajomo. Postanowił więc podejść nieco bliżej, by być w stanie zrozumieć cokolwiek z jego słów, obecnie tak usilnie zagłuszanych przez mowę innych żołnierz, rżenie koni i trzeszczenie metalowych pancerzy. Od tych hałasów nieco bolała go głowa, jednakże nie na tyle, by jakoś mu przeszkadzać. Obecnie nazwałby to drobnym "dyskomfortem". Ciekawe, co to za jedni..., pomyślał, stając najbliżej jak było to możliwe.
-
No cóż, każdy powód jest dobry, by przeczytać Brohoofa Ja tak w sumie rzuciłem okiem na całość, ale mnie rozbroił ten kontrast między wstępniakiem, a Flutterką na 18 zachęcającą do dołaczenia do Brohoofa Also, czo ten Matyas, 90% warna
-
W końcu mógł niejako przeanalizować przedstawione mu fakty. Nareszcie pamiętał krainę, w której przebywał i o tym, kto jej zagrażał. Potrafił niejako określić swoje położenie na podstawie zapamiętanych słów maga, kojarzył niejako władców Północnych Królestw, jednak nie do końca. Niektórych znał jedynie z imienia, innych z twarzy. Wciąż jednak nie znał swojego imienia i swoich losów, nie wiedział, kto mu przyjacielem, a kto wrogiem. No i kto i dlaczego potraktował go tak specyficznym zaklęciem. Potrafił zrozumieć, dlaczego został zaatakowany, jednak... dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu, by usunąć jego wspomnienia? Odnosił wrażenie, że musiał zobaczyć coś, czego nie powinien i za to spotkała go kara... Jednak... dlaczego sprawili mu amnezję, zamiast po prostu zabić? To mu wciąż nie grało... Tymczasem jednak postanowił zobaczyć, co dzieje się na zewnątrz. Dlatego zatem postanowił założyć wiszącą zbroję oraz resztę ubrań, które dostrzegł gdzieś w kącie oraz buty. Następnie zaś ostrożnie wyszedł na dwór.
-
<W TYM MIEJSCU POJAWIAJĄ SIĘ POSTY ZAPEWNIAJĄCE O CZYTANIU BROHOOFA> : V ~Draq
-
Z jakiegoś powodu uważał jednak, że jeśli ten mag byłby jego przeciwnikiem, powinien przede wszystkim uderzyć w prawą nogę, a potem jak najszybciej ogłuszyć, by nie zdołał rzucić zaklęcia. Skąd u mnie w ogóle taka myśl?, spytał sam siebie w myślach, patrząc na przygotowany eliksir. Nie miał pewności czy nie otrzymał właśnie trucizny, ale z drugiej strony, dlaczego wpierw miałby mu podawać coś leczącego, by zaraz później zabić? Chęć odzyskania choćby cząstki wspomnień przeważyła, więc szybko postanowił wziął łyk leku, a potem kolejny i kolejny...
-
Hue, zatem MANEzette wzięło Brohoofa na przetrzymanie Ale ten, jestem wielce zaskoczony, że Spidi o mnie pamiętał i wspomniał mnie w wywiadzie z DashDubem ;-; <wzruszenie intensifies> Dzięki ;-;
-
I cóż, jakby nie patrzeć, wyszło to wszystko na plus xd Ot, taka heheszka fabularna. A czy dalej jest podobnie? xd
-
Oh wow, takie smutki, wielce pożegnania, bardzo bobul, a tymczasem na 18 stronie: http://i.gyazo.com/5a089908d4fb5fe1ad87f59ff17d98dd.png BOB, POPSUŁEŚ NAWET SWOJĄ REZYGNACJĘ, JAK MOGŁEŚ ;-;
-
No i kolejny komentarz - tym razem do rozdziału 4. Znowu okroiłeś ilość draconequus do minimum, i znowu rozdział trzymał swój wysoki poziom. Cóż, wychodzi na to, że nasza chimerka psuje fica w moim odczuciu Niby nie zrobiła niczego, co mogłoby kogoś aż tak do siebie zniechęcić, ale cóż... Wciąż się jedynie bawi, w czym pomaga jej Kryśka. Może jakby funkcjonowała podobnie jak Discord to byłoby ciekawiej, albo i nie, bo byłaby jedynie jego kopią. Shining ma od cholery problemów. Odniósł pyrrusowe zwycięstwo nad siłami wroga - stracił przyjaciół i większość wojsk. a morale chwieją się w posadach i na razie nic nie wskazuje, by miało być lepiej. No i do tego draconequus wyeliminowała z gry Cadance, choć, szczęśliwie dla obrońców, nie zawyrokowało to utratą bariery. Ciekawe też, dlaczego stało się właśnie tak. Wierzę, że wyjaśnisz to w kolejnych rozdziałach.
-
Wyglądało na to, że eliksir przyśpieszał regenerację ciała i myśli, jednakże wspominane przez maga zaklęcie amnezji musiało być zbyt mocne, by ten napój dał sobie z nim radę. Napar nie był zbytnio przyjemny w smaku, ale zrobił swoje. Miał nadzieję, że drugi wywar pomoże mu w tym skuteczniej. - Mocna ch... cholera - stwierdził.
-
Nie było to zbyt przyjemne uczucie. Mężczyzna walczył teraz zarówno z bólem od odniesionych ran, jak i z nieprzyjemnym, pulsującym uciskiem wokół czoła, spowodowanego gryzącymi oparami. I był do tego wszystkiego zbyt zmęczony, żeby narzekać... Zresztą, i tak nic by to nie pomogło, dlatego drżącymi dłońmi otworzył buteleczkę i wypił całą jej zawartość.
-
Ranny jednakże postanowił wyjść temu wszystkiemu i od razu postanowił powiedzieć: - Nie. Nie mam najmniejszego pojęcia... I powiem więcej... nie mówią mi nic te... nazwy, któryś użyłeś... panie Martyzie... - westchnął. - Mam w głowie jakąś tam abstrakcyjną wizję jakiegoś ataku, ale to tyle... nic poza tym.
-
Leżący mężczyzna doszedł do wniosku, że mag przyjmował niejako taką pozę, głównie po to, by wzbudzić jakiś szacunek wobec innych. W jego oczach wyglądał teraz nieco bardziej przyjaźnie niż wcześniej. Zastanawiał go jeszcze towarzysz uzdrowiciela, który dość mocno ucieszył się na jego widok. On jednak nie zdołał się przedstawić... - Jak ta zbroja na wieszaku - stwierdził cierpko. - Gdzie ja w ogóle jestem?
-
Niestety jak dla mnie, Spit jest przedstawiana niespójnie. Raz jest zwykłą członkinią zespołu, raz uchodzi na dowódcę, raz za kapitana eskadry (Wonderbolts Academy)... Różnie także jest przedstawiany jej charakter - raz to zwyczajna klacz, która nie zachowuje się bardzo inaczej z powodu swojej funkcji, innym razem bardzo mocno podkreśla swoją wyższość. Raz ratuje kogoś, bo tak wypada, raz próbuje wygrywać za wszelką cenę.
-
Pewna myśl krążąca po głowie rannego podpowiadała mu, że ten ubrany lepiej i obdarzony mniej przyjemnym głosem, był tutaj kimś ważniejszym niż jego towarzysz w kolczudze. Wydawało się mu to zabawne, że mimo swojego zapomnienia, wciąż pamiętał sporo rzeczy. Zupełnie jakby coś sprawiło, że tylko pewne fakty uleciały mu z umysłu. Spojrzał na przybyszy nieufnym, nieco przestraszonym spojrzeniem. Nie mógł się wszakże bronić, więc tymczasowo mógł zdać się na ich łaskę i niełaskę. - Coście za jedni? - zapytał.
-
Spróbował się podnieść, by móc lepiej zobaczyć otoczenie, ale niemalże od razu tego pożałował. Z cichym skowytem od razu ułożył się z powrotem na plecach. Mógł się jedynie mocno zastanawiać, co mogło go spotkać. Rozszarpany pancerz zdecydowanie mógłby należeć niegdyś do niego, wnioskując po promieniującym bólu. Zaczął zastanawiać się, gdzie tak właściwie się znalazł. Z całą pewnością wylądował w naprawdę porządnym miejscu, nie przypominało mu to obrazu szpitala polowego, który ujrzał w swoim umyśle... Również i tego nie wiedział. I to powoli zaczynało być dla niego frustrujące. Cokolwiek próbował sobie przypomnieć, natrafiał na pustkę i wizję jakiejś walki, zakończonej zabójstwem wrogiego dowódcy. Niepokoił go teraz fakt, że to wszystko co widział było utrzymane w ciemnej tonacji... A teraz widział namiot o czarnym kolorze...
-
Ale ile jest pegasis w wieku 20+? Bo na pewno dużo mniej niż bronies LANS LANS LANS *rzuca wszystkie swoje szekle*
-
Co się będziesz przejmować, jak nie ma czym xd Ot, wybitnie nieprzemyślana wypowiedź i tyle xd I fajnie, że lubisz Legendy sowiego królestwa - to taki fajny film xd
-
W sumie... niegłupie to. Może to takie wyjaśnienie niejako, dlaczego w tym sezonie Twalot jest bardziej w tle niż wcześniej? xd
-
Być może, ale z drugiej strony... Przypadkowe zaklęcie już było - S03E13 xd
