-
Zawartość
5524 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
97
Wszystko napisane przez Niklas
-
Bezimienny spojrzał na przesłuchującego. Było jasne, że długousi posuną się do wszystkiego, byleby usłyszeć to, co chcą wiedzieć. Najwyraźniej uznali, że skoro zlitował się nad tym ze strzałą w piersi, to znaczy, że będzie robił wszystko, byleby tylko zostawili jego przyjaciela w spokoju. Mimo wszystko, patrząc na gościa z armii Temerii, nie czuł niczego. Nie pojawiła się żadna wizja wspólnej walki, ani czegokolwiek podobnego do tego, co przeżył, widząc ciała poległych. Mimo że wciąż nie wiedział o sobie nic, musiał improwizować. - Pochodzę z Północy, ale to już pewno wiecie - stwierdził. - Byłem najemnikiem. O armii wiem tyle, ile mówią najemnikom, czyli gówno. Poza tym, że wasza wesoła grupka nie ma z nimi żadnych szans... chyba że jest was więcej.
-
Mężczyzna milczał przez chwilę. Podejrzewał, że długousi chcą od niego wyciągnąć wiedzę na temat wojsk Temerii, w przeciwnym razie oferując mu tortury i zarżnięcie ledwo dychającego dowódcy. Z tym, że nie był w stanie zadowolić elfów - nie wiedział w zasadzie nic, poza tym, co zobaczył kilka godzin temu w obozie. - Niech będzie... - mruknął.
-
Najemnik zaś nie wyrażał emocji na ten widok. No, może poza zaskoczeniem, ale to raczej było podyktowane tym, że akurat spotkali się tutaj ponownie oraz tym, że wciąż żył, mimo dużej strzały wbitej w ciało. Jakim, kurwa, cudem on jeszcze żyje?, pomyślał. Wiedział, że elfy potrafiły tak przycelować, by długo pozostawić ofiarę przy życiu, ba - nawet on sam czuł, że coś takiego leży w jego możliwościach... ale... Nie, gdy przyjrzał się ponownie, mężczyzna stwierdził, iż jego dawny pracodawca nie powinien być w stanie oddychać. Spokojnie obserwował więc rozwój wydarzeń.
-
Ten widok potęgował wrażenie, że ci długousi musieli współdziałać z Nilfgaardem. Wyglądało na to, że łapali każdego, niezależnie czy byli to ludzie, czy nieludzie. Tymczasowo najemnik nie był w stanie nic zrobić - nawet jakby zdołał uwolnić dłonie, nie mógłby wyjść z klatki. Poza tym, tuż poza nią mógłby liczyć na spotkanie z wieloma łucznikami elfów. Zaczął więc lustrować okolicę, próbując zobaczyć jak najwięcej szczegółów. Przysłuchiwał się również rozmowom strażników, który mówili jakby z góry zakładali, że nikt z uwięzionych nie zna starszej mowy.
-
Mimo wszystko mężczyzna poczuł się urażony faktem, że ktokolwiek mógłby wziąć go za maga. Nie wiedział może dlaczego, ale uważał większość ich za nadętych, aroganckich bubków, co to wierzą, że są pępkiem świata i że trzeba usługiwać. Na razie jednak mógł jedynie iść w ciemnościach i nasłuchiwać. Z jakiegoś powodu po wyłączeniu zmysłu wzroku, bardzo poprawiał się mu słuch. Co prawda długousi starali się być cicho, ale i tak nie mogli przecież uniknąć wszystkich odgłosów.
-
Najemnik zaś wciąż myślał o tym, co tak w zasadzie planowali. Obecnie długousi wyglądali, jakby nie przewidywali tego, że trafią akurat na niego. I do tego jeszcze ten ich dziwny strach... Było to dość intrygujące, chociaż nie miał najmniejszego pojęcia, dlaczego. Tak czy siak, musiał się dać schwytać, jeśli chciał trochę jeszcze pożyć. No i cały czas musiał udawać, że nie zna ich języka.
-
Zatem cieszę się, że znalazłeś czas na ten tekst. Odpowiadając:
-
Sławne osoby/youtuberzy którzy są bronymi
Niklas odpisał na temat w Ogólna dyskusja na temat kucyków
Ale Children of the Night to utwór niepowiązany z MLP, tylko tyle, ze ktoś zrobił animację do tego z puckami Bardziej już zastanawiający jest ten tweet: https://twitter.com/clarkgregg/status/452894319351840768 Autor to aktor znany z roli agenta Coulsona z serii Avengers - pojawiło się wiele wariacji na temat tego hasełka zamieszczonego na obrazku, ale jednak Clark wybrał ten -
I tym miłym akcentem zapraszam do przeczytania dziesiątego już rozdziału Porzuconych! Jak ten czas leci W pałacu
-
W tym momencie pożałował swojej ciekawości. Co prawda prawdopodobnie uchronił Temerię przed atakiem elfów, ale teraz sam był na ich łasce i niełasce. Co ciekawe rozumiał każde słowo wypowiedziane przez nieznajomego w starszej mowie. Nie miał pojęcia skąd, ale coś czuł, że nie powinien w tym momencie zdradzać tego faktu. Posłusznie więc uniósł dłonie do góry. Nie miał szans na jakikolwiek atak - nim sięgnąłby o sztylet, już leżałby martwy, pokryty kolcami ze strzał.
-
Rozejrzał się. Wszędzie widział podobne drzewa i podobnie ułożoną ściółkę. Nie dostrzegał niczego, co mogłoby mu podpowiedzieć, gdzie jest. Także widziany kurhan niczego mu nie podpowiadał. - No pięknie... teraz jestem sam, kurwa... - syknął pod nosem. O ile początkowo najemnik podejrzewał leśne odgłosy o przynależność do Nilfgaardu, to jednak szybko zrewidował swoje poglądy. Żaden człowiek, a co dopiero grupa, nie była w stanie biec tak szybko przez las. Sam przecież pędził z naprawdę dużą prędkością, a i tak szybko został odstawiony w tyle. W jego wybiórczej pamięci widniały jedynie dwie rasy zdolne do takiego wyczynu - elfy oraz driady. Jednak te drugie naprawdę rzadko opuszczały swoją knieję, która... jakby nie patrzeć, leżała z dala od obozu Temerii. Pozostali więc długousi. Ale jeśli tak, dlaczego nie zaatakowali, mając oczywistą przewagę liczebności, terenu i broni? Z pewnością nie byli scoia'tael, ci od razu by mnie przeszyli strzałami. W tym rozmyślaniu nawet nie zauważył kiedy zbliżył się do kurhanu. Wiedział, że nie powinien tam wchodzić, ale... nie potrafił okiełznać ciekawości. Coś, jakaś zapomniana myśl, ciągnęło go ku temu miejscu. Nie wiedział dlaczego, ale... czuł, że musi tam zajrzeć.
-
Kurwa..., zaklął siarczyście w myślach. Chędożone drzewo... Wtedy też zrobił coś, co od razu wydało się mu złym pomysłem, zaczął ich gonić. Nie był pewien czy dopadnie tę grupę, czy nie, ale być może w tej panice uciekinierzy coś zgubią?
-
Miał spory dylemat. Z jednej strony powinien udać się do obozu, by przynajmniej wziąć kołczan ze strzałami, albo by przynajmniej ostrzec kogoś, że ktoś tutaj się czai. Z drugiej, co jeśli zanim tam wróci, to coś zniknie? Jednak wtedy musiałby się liczyć z faktem, że byłby słabo uzbrojony. Czuł wyraźnie, że nie jest aż tak biegły w posługiwaniu się z sztyletem jak łukiem. Mógł jedynie liczyć na swoje umiejętności w skradaniu się, a te, jak już zauważył, stały na wysokim poziomie. Mimo wszystko nie potrafił opanować ciekawości. Musiał zobaczyć, z kim ma do czynienia. Ruszył więc powoli i ostrożnie w stronę usłyszanych dźwięków.
-
Bo jest postacią, która uważa, że historia jest nudna i tylko dla jajogłowych (już zapomniała, że po odcinku Read it and Weep też jest eggheadem ). A swoich idoli zna, z tym, że tylko tych obecnych xd
- 47 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- dyskusja
- (i 1 więcej)
-
A to w ogóle miałeś jakiś? No to tak patrząc na listę easterów - ALE Z WAS HEHESZKI!
-
Kiedyś bym się tym mocno przejął xd Ogółem byś zdążył, gdybyś się tak mocno nie angażował w BP xd
-
Nie wiedziałem, jak mam się czuć. Z jednej strony radość, że w końcu jeden z moich oprawców padł martwy, Z drugiej... przerażenie faktem, że faktycznie mogli mnie obserwować cały czas... Nikt przecież nie wiedział, że trafię akurat na ten statek, a ten drań już tutaj siedział... Wątpiłem w szczęśliwy traf Szarego Świtu, oni zdecydowanie nie polegali na tak niepewnych rzeczach. - Próbowali, do tej pory im nie wychodziło - stwierdziłem. - Chyba... powinienem się tutaj cieszyć, ale... to jeden z wielu. Chociaż tyle dobrego, że... to jeden z wyższych rangą u Szaraków...
-
Such obvious Byłby lepszy troll, gdybyście tym razem nie dali tej Flutterki na 18 stronie xd I co by mieli robić? Czcić Cahan?
-
Wow, jak miło, coraz więcej tu nieco starszych pegasis! Cze, Dot.
-
Minęło kilka godzin, a poza tym mieszkańcy są zawsze chętni do pomocy, więc było to do zrobienia xd
-
Powiem więcej - według wikii, mówiła głosem Ashleigh Ball xD
-
Sprawdziłem transkrypcję - ta postać ma na imię Sassaflash xd
-
Że dobry, czy że zły? Bo trudno stwierdzić xd Ale to nie była Derpy, inny kolor sierści.
-
Nowy utworek: http://youtu.be/TlPuLLk8GHs
