Skocz do zawartości

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    3977
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    110

Wszystko napisane przez Dolar84

  1. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  2. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  3. No i skończyłem. Zajęło mi to zdecydowanie więcej czasu niż planowałem, jednak w końcu jestem gotów ogłosić kto jakie miejsce zajął na podium. A nie było to takie oczywiste... Jednak kończę gderanie i przechodzę do samego sedna. I miejsce zajmuje The Lord High Protector z opowiadaniem "Eagle White" II miejsce zajmuje THEKOSZMAR77 z opowiadaniem "Ryk Burzy" III miejsce zajmuje Foley z opowiadaniem "Nazwij porażkę zwycięstwem" Serdecznie gratuluję wszystkim uczestnikom. Standardowo popełniłem mini-recenzje, które możecie przeczytać tutaj. Myślę, iż kwestią niedługiego czasu jest, gdy ogłoszę kolejną edycję konkursu. Muszę tylko wymyślić jakiś stosowny temat, żebyście po raz kolejny mogli mnie z czystym sumieniem przeklinać Pozdrawiam!
  4. Koniec offtopu. Każdy kolejny post nie tyczący się samego opowiadania zostanie usunięty, a osoba go pisząca stosownie "wynagrodzona".
  5. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  6. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  7. Przeczytane. Ubawiłem się niezmiernie. Zaczynając lekturę wiedziałem czego się pi-razy-oko spodziewać, no i oczekiwania nie zostały zawiedzione. Tony randomu i wrzucenie do tekstu masy kawałów sprawiają, iż trudno go czytać bez wybuchania śmiechem. Powiedziałbym, że jest to niemal niemożliwe. Co prawda czasami poziom absurdu może nieco przytłoczyć, ale krótkie rozdziały sprawiają, iż jest to do przełknięcia bez zbytnich boleści. Zdecydowanie polecam przeczytanie tego opowiadania, a potem zajrzenie do "Legendarnej Przygody" również autorstwa Kredke, która kontynuuje tradycje Pony Treka i to na jeszcze wyższym poziomie. Dodatkowo po uważnej lekturze weryfikuję swoją decyzję co do umieszczenia opowiadania w dziale MLN i przywracam je do działu ogólnego.
  8. Zależy od danego jurora, ale wszyscy czytają. U mnie... bo ja wiem? Szybkie podliczenie wykazało, iż zostało mi jeszcze do przeczytania 2 090 283 słowa. Czyli mniej więcej 2/3 za mną.
  9. Minął październik, mija listopad a wyników dalej nie ma. Mogę jedynie powiedzieć, iż nie wynika to (wyjątkowo) z naszej złośliwości, a jedynie z ilości materiału jaki musimy przeczytać. W końcu udało się podliczyć całość - do przeczytania mamy 15 012 stron na których zapisano 6 073 902 słowa. Jak to na szybko podliczył jeden z członków składu sędziowskiego jest to równowartość 9,26 Biblii Tysiąclecia. Tak więc mam nadzieję, że rozumiecie, dlaczego nie udało nam się póki co dotrzymać wyznaczonych terminów. Jednak nie ustajemy w wysiłkach i czytamy. Tymczasem oferuję Wam rozpiskę, jak duże były poszczególne opowiadania w momencie podliczania. Każde było ściągane na dysk i liczone w wordzie, tak więc wyniki mogą się nieco różnić od tych, które widać w google docs. Miały na to wpływ również wielkości czcionki i inne tego typu rzeczy jak obrazki. Jednak gdybyśmy mieli próbować pozbyć się takich "dodatków" to całość nie byłaby skończona jeszcze przez bardzo długi czas. W każdym razie złaknieni liczb mogą obejrzeć je tutaj. Nie dziwcie się, że w niektórych kategoriach jest zdecydowanie mnie opowiadań - wiadomo, iż nie będziemy liczyć tych, które się dublują. Jeżeli zauważylibyście jakieś błędy to zgłaszajcie je tutaj. Pozdrawiamy.
  10. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  11. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  12. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  13. You can't avoid danger, just go on and try. No matter your actions... you still gonna die!

  14. You can't avoid danger, just go on and try. No matter your actions... you're still gonna die!

  15. Jeszcze coś muszę dodać. Ładnie to tak bezczelnie łgać w żywe oczy? Jak się dowiedziałem problemu ze zdublowanymi kontami by nie było, "skoro ich nie używają". A ja widzę tutaj w tym temacie użycie multikonta Poreta i to jeszcze zanim raczyłeś odezwać się do administracji wyjaśniając sytuację. Martini zresztą to samo - pisał wiadomość przed Twoją rozmową z administratorem. Skoro były aktywne, to znaczy, iż w żywe oczy nałgałeś adminowi przedstawiając całą sytuację. Czy wiesz, co w takim wypadku mógłbym teraz z wszystkimi ich kontami zrobić i to całkowicie zgodnie z regulaminem? Jak myślisz, ucieszyliby się, gdyby dostali bany dzięki Twojemu, Spidi, mijaniu się z prawdą? PS: Nie, nie mam zamiaru dawać im tych banów, jedynie wspominam, że taka możliwość istnieje.
  16. "Śnienie" przeczytane. Kolejny jasny punkt antologii. Malvagio przedstawił dobrą intrygującą fabułę, uzupełnioną bardzo dobrymi opisami. Czytało się przyjemnie i bardzo, bardzo lekko - ciekawa odmiana po innych opowiadaniach tego autora. Przedstawienie Luny jest bardzo przyjazne użytkownikowi. Miło zobaczyć, iż nie jest zagubioną i wiecznie niezrozumianą istotą, która nie potrafi zrobić nic poza narzekaniem na los - tutaj jest postacią pełną i soczystą, prawdziwą władczynią, godną zasiadania na jednym z tronów Diarchii. Czy były mankamenty? Bardzo niewiele. Nie zauważyłem błędów, a jedynie w niektórych miejscach nieco kulała stylistyka. Jednak tego też nie było za wiele i praktycznie można podpisać to pod sztandar potknięć, a nie poważnych wad. Podsumowując - nie ma tej mocy, jaką dostaliśmy w "Pielgrzymie i Pani", ale opowiadanie na pewno warte jest przeczytania. Nie wątpię, że kiedyś do niego wrócę. Pora teraz na kilka słów o całości. Wynik 3:2 na korzyść opowiadań dobrych sprawia, iż jest to tekst, który warto przeczytać. W mojej prywatnej ocenie ostateczna klasyfikacja pod względem jakości przedstawia się tak: 1. Martini/Magnat 2. Malvagio 3. Poret/Flutterponi 4. Omega 5. SpidivonMarder Na koniec zaś, odchodząc od tematu, kilka słów do Poreta. I na razie każde opowiadanie w tej konwencji, które napisałeś było fatalne. To chyba znak, że sporo w nich trzeba zmienić, zanim zaczną się do czegokolwiek nadawać. Ależ cudowne kłamstwo. Miałeś korektę Gandzi, pomoc podobno oferowała Cahan i nawet ja proponowałem Ci sprawdzenie nowo napisanego opowiadania (mam to na PW). Może żadne z nas nie należy do ścisłej czołówki fandomowego pisarstwa (pomijając Gandzię, który wymiata w korektach), ale i tak jest to wsparcie, o którym większość autorów może jedynie pomarzyć. Tak więc uważaj na to co piszesz, bo tylko sam się pogrążasz. Bardzo prosto - chwalić można się na różne sposoby. Jeżeli jest to utrzymane w odpowiednim guście i smaku, to jasne - zadowolenie z siebie to ważna i potrzebna rzecz. Niestety to co uprawia Spidi jest raczej bliższe aroganckiemu, nadętemu samochwalstwu, które całkiem słusznie irytuje ludzi, którzy muszą to czytać. Tym bardziej, iż wychodzi to od osoby, która uważa się za Alfę i Omegę w dziedzinie pisarstwa (a nią nie jest) i niemal nie potrafi przyznać się do własnych błędów, kiedy coś skopie (a zdarza się to całkiem często, oj zdarza). Dziwisz się więc, że ludziom się takie podejście nie podoba? Ja jakoś nie...
  17. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  18. No proszę, proszę! Jestem zaskoczony, przyznaję i gratuluję pomysłu. Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie podjął polemiki. Zacznijmy od Poreta - wszyscy wiemy, że jestem do niego uprzedzony i to mocno. Za co wiadomo, temat wałkowano setki razy, wracać do niego teraz nie będę. Dodatkowo czytam to co publikuje i podtrzymuję swoją opinię, iż dotychczasowe opowiadania były po prostu fatalne. Na dodatek mieliśmy do czynienia z powtarzaniem w kółko tych samych motywów i, nie ukrywajmy błędów. Tutaj jest zdecydowanie lepiej - widać postęp. Na pewno nie cofnę swojej opinii tylko dlatego, iż już wiem (a żeby nie było sprawdziłem ) że autorem jest Poret. Skoro w końcu wyzbył się maniery powtarzanie tego samego to bardzo dobrze - alleluja i do przodu, jak mówią wyznawcy pewnej religii (Miłosierny Cthulhu ich pożre!). Jednak wrażenie byłoby o wiele lepsze, gdyby opublikował to opowiadanie pod swoim nickiem - mojej oceny by to nie zmieniło. Jeżeli jest w opowiadaniu co chwalić to to pochwalę, choćby piszącego nie znosił niczym ZUS-u i podatków. A wrażenie byłoby o wiele lepsze. Przyznaję, iż twierdziłem, że z Poreta nic nie będzie, ale to właśnie dlatego, iż w kółko powtarzał swoje błędy (co powtórzyłem chyba po raz czwarty w tej wypowiedzi ). Wyzbył się tego, więc jest Nowa Nadzieja. Teraz przejdźmy do kandydata numer dwa czyli Martiniego. Nadal twierdzę, że Legendy Początku to jeden z najgorszych fanfików jakie poznałem w fandomie i zasłużyły na każde krytyczne słowo jakie padło pod ich adresem. Nie ma co ukrywać - to była tragedia i bardzo się cieszę, że została usunięta, ponieważ przez to znacząco podniósł się ogólny poziom fanfikcji. Jednocześnie przyznaję, iż wielokrotnie wyrażałem pogląd, że jeżeli ma tak pisać, to niech nie piszę w ogóle. Skoro jednak udowodnił, że potrafi stworzyć coś dobrego - a póki co, po czterech opowiadaniach stwierdzam, że jego tekst jest zdecydowanie najlepszy - to niech pisze więcej! Takich fanfików nam potrzeba! Bez SWAGgittariusa, klonujących magazynków i pojawiających się znikąd armii. Przyznaję otwarcie - potrafi. Jednak tutaj, nawet bardziej niż u Poreta efekt byłby o wiele większy gdyby opublikował to pod swoim nickiem, tym bardziej, że do niego, jako osoby, nic nie mam, a słyszałem same dobre opinie o nim jako o człowieku. Mojej oceny by to nie zmieniło. Tak więc Twoja teoria, jest całkowicie błędna - podtrzymuję swoją opinię (nadużywam tego określenia w tym poście...), iż poprzednie fanfiki obu autorów zasługiwały na jedynie stos i zapomnienie przez swoją fatalną jakość, lub wręcz jej brak i taką ocenę otrzymałby każdy, kto przedstawiłby podobne "opowiadania". Natomiast te zasługują na większą (Martini) lub mniejszą (Poret), ale jednak pochwałę i to również całkowicie podtrzymuję. I przyznaję (i tego słowa też...) otwarcie, iż myliłem się, twierdząc, że nic z żadnego z nich nie będzie. Pisałem tego posta (tuż po opublikowaniu tego przez Spidiego) a w międzyczasie jak widziałem rozgorzała całkiem ciekawa dyskusja więc przeczytałem. Mnie to akurat bawi i ujmuje. Ktoś włożył tyle trudu w udowadnianie swojej teorii, tylko po to, by okazało się, że jest ona całkowicie błędna - dla mnie to czysta radość i satysfakcja. Ludzie którzy mnie w fandomie znają wiedzą, że chwalę nawet opowiadania nawet osób, których nie lubię, pod warunkiem, że jest za co i ganię tych których lubię, jeżeli zdarzy im się coś skopać. Ale sam pomysł doceniam, ponieważ, nie ma co ukrywać, lubię tego typu podchody. Spidi - masz piwo na wrocławskim meecie (lub inny napitek, nie wiem w czym gustujesz). Tutaj akurat się mylisz - owszem, na pewno podszedłbym bardzo sceptycznie do opowiadania, ale nie zmieniłoby to końcowej oceny. Zachwycałbym się o wiele bardziej widząc taki postęp. Jak pisałem wcześniej - przy "Legendach Początku" (będących jednym z dwóch najgorszych polskich fanfików jakie czytałem) zasłużyłeś na każde negatywne słowo jakie padło pod Twoim adresem i zdania nie zmienię. Teraz wyobraź sobie, jak mając w pamięci tamto opowiadanie widzę zupełnie inną jakość przy tym zawartym w antologii. Szok! Taka poprawa! Jakby zupełnie inna osoba pisała - praktycznie brak błędów popełnionych wcześniej, ciekawa fabuła i bardzo dobry bohater. Efekt byłby o wiele lepszy. Na koniec jedna uwaga - po opublikowaniu tego demaskującego posta Spidiego praktycznie cała uwaga została skierowana na tę sytuację. Są ataki na Spidiego, obrony Spidiego, rozmowa o Spidim. Pytam - dlaczego nikt nie zwraca uwagi na tych, którym uwaga się należy? Dlaczego nie mówimy o Martinim i Porecie, którzy udowodnili, że potrafią się uczyć na swoich błędach i pisać lepiej niż dotychczas (przy okazji udowadniając, że się co do nich myliłem - lubię takie rozczarowania)? Komentujcie fanfika Spidiego, ale wszelkie motywy zostawcie, jemu i mnie - na spokojnie je sobie wyjaśnimy, o ile będzie to w ogóle konieczne, Tutaj skoncentrujmy się na merytorycznej ocenie fanfików i dyskusji o nich, a nie o motywach, sposobach i środkach. PS: Nadal uważam, że Poret i Martini powinni byli opublikować to pod swoimi starymi nickami. Efekt byłby zdecydowanie lepszy.
  19. "Pragnienie Wolności" przeczytane. Beware the spoilers! W sumie nie wiem co do końca o tym opowiadaniu myśleć. Z jednej strony czyta się je przyjemnie, przemyślenia Luny są przedstawione interesująco, ale to co mi nie grało, to jej zatrważającą chwiejność emocjonalna. Rozumiem, że dookoła tego motywu krąży fabuła, jednak zmiany jej zachowania są nieco... przesadzone. Za szybko przechodzi z jednego stanu w drugi, co niestety wypada wyjątkowo nienaturalnie. Gdyby zostało to nieco bardziej rozciągnięte w czasie - wtedy powiedziałbym, że jest miodzio, a tak muszę ograniczyć się do "nieźle". Celestia - nieco za gwałtowna. Praktycznie nie usiłuje spokojnie porozunować z siostrą, niemal natychmiast przechodzi do krzyku, wrzasku i formy nakazowej. Jasne - jest władczynią i darcie się na innych to jej niezbywalne prawo, jednak tutaj nie było czuć w jej zachowaniu majestatu. Zachowała się jakby była, uciszywszy uszy, po prostu głupia - jak stereotypowy generał z dowcipów, który uważa, że wszystko da się załatwić wrzaskiem. Jak na debiut jest całkiem nieźle, jednak opowiadanie spokojnie mogłoby być znacznie lepsze. Liczę, iż takie właśnie będą kolejne, jeżeli zdecydujesz się nas nimi uraczyć. Dalsze komentarze wkrótce.
  20. Chciałbym tylko dodać, iż głównym założeniem tych konkursów było właśnie to, by ludzie szkolili się w pisaniu - najpierw były tylko zwyczajne edycje, z małą ilością słów, później dodałem specjalne, gdzie można już nieco mocniej rozwinąć skrzydła. Czy to dało efekt? Cóż, przykłady wymienili powyżej już uczestnicy, a od siebie dodam tylko, że owszem - dało. Naprawdę miło jest zobaczyć, jak osoby biorące udział w coraz to kolejnych edycjach starają się eliminować popełniane wcześniej błędy i szkolić swój warsztat. W duszy (której nie mam), hołubię nadzieję, iż dzięki tym właśnie konkursom niektóre osoby przeniosły się także z pisaniem do, nazwijmy to, normalnego trybu i zdobyły popularność. Przykładem tu jest Foley, chociaż on i przed konkursami pisał wiele, a kolejnym jest Hoffman, który w swoim czasie całkowicie zdominował kolejne edycje, a następnie na forum zaczęły się pojawiać kolejne jego opowiadania. Tak więc na pytanie - "czy brać udział w konkursach?" odpowiem - tak! Jak najbardziej! Najgorsze co Cię może spotkać, to zjadliwa, ale starająca się utrzymać konstruktywność mini-recenzja Poza tym wielu uczestników czyta opowiadania konkurencji, masz więc pewność, że dotrzesz do większej liczby osób.
  21. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  22. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  23. "Blizny Wspomnień" przeczytane. No! Jest o wiele przyjemniej. Podpisuję się pod słowami Albericha - jak na debiut (publikacyjny) wypadło bardzo dobrze. Nie jest co prawda idealnie, potknięcia występują, ale przeważają dobre strony. Beware the spoilers! Zacznijmy może od tego, co przyciągnęło moją uwagę najmocniej - tło wojenne. Nie ukrywam, że lubię tego typu opowiadania, a tutaj na dokładkę jeszcze wyjątkowo odpowiadał mi okres - skojarzenia z wojną secesyjną i burską nasunęły się niemal natychmiast. Opisy uzbrojenia były dobre i podane w taki sposób, że nawet osoba, która w temacie jest zupełnym laikiem zorientuje się o co chodzi. Zresztą opisy ogólnie uznałbym za jedną z najmocniejszych części tego opowiadania - czytało się je z prawdziwą przyjemnością. Historia głównego bohatera, który przybywa zza morza na pomoc Celestii jest interesująca, a jego specyficzny charakter sprawia, iż poznawanie jego kolejnych perypetii jest zwyczajnie ciekawe. Podobała mi się scena w Everfree - nie była przesłodzona, uprzejma i ckliwa. Ot, spotkanie przemytnika, nielegalny handelek okraszony stosowną dawką nieuprzejmości, wynikającej ze wspólnej historii ich krain i wulgarne słownictwo - wszystko to sprawia, iż całość jest taka brzydko prawdziwa, zupełnie odstająca od obrazu cukierkowej Equestrii. Scena z uleczeniem Luny również powinna być zaliczona na plus - po raz kolejny zgadzam się z Alberichem, że motyw zwycięstwa przez okropieństwa jest po prostu dobry. Gdyby Nexus zaczął nawijać o honorze, przyjaźni i miłości byłaby to tragedia, a tak wszystko wyszło pięknie. Jeszcze chciałbym wrócić do charakteru głównego bohatera - jest zdecydowany, pragmatyczny, wiec czego chce i nie waha się od czasu do czasu rzucić mięsem. Innymi słowy, widać, iż nie jest to żaden mięczak, czy przesadnie ugrzeczniony doktorek, lecz twardy zawodowiec, a jego, ujawniana w retrospekcjach, wojskowa przeszłość tylko kładzie solidny fundament pod takie zachowanie i je urealnia. Przejdźmy teraz do wspomnianych na początku potknięć: - Dialogi - w porównaniu z opisami wypadają słabo, Miejscami są strasznie drętwe i naiwne, co skutecznie psuje przyjemność płynącą z lektury. O ile przy opisach wszystko było dobrze, to nad nimi musisz popracować, gdyż nie wypadają naturalnie. Zdecydowanie do poprawy. - Stylistyka - czasami zdarzał się zachwiany szyk, w zdaniach, co było dosyć irytujące, jednak były to raczej wyjątki niż reguła. Pojawiały się również niefortunnie skonstruowane zdania, choćby: O wiele lepiej brzmiałoby napisanie czegoś w stylu "pozostawała nadal" lub czegoś w tym guście. Użycie słów "pozostała do końca", sugeruje, że jej pobyt już się zakończył i to raczej ostatecznie, co stoi w sprzeczności z tym, że przekazała swojemu "bratu" prezencik. Jestem przekonany, iż to zniknie, gdy będziesz pisał więcej - kwestia wprawy. - Sceny z Twilight - zupełnie niepotrzebne. Wprowadzenie jej do opowiadania i zdecydowanie zbyt szybko zakwitające uczucie pomiędzy nią a głównym bohaterem było nieprzyjemnym zgrzytem na tekście. Na szczęście motyw nie był rozwinięty, ponieważ inaczej mielibyśmy tutaj typowy przykład "shippingu jednego gestu", co nie jest mile widziane w opowiadaniach. Powiedziałbym, że wprowadzenie na jej miejsce dowolnego OC byłoby o wiele sensowniejsze. Na przykład jakiegoś godnego zaufania gwardzisty, który byłby wprowadzony w całą sytuację i w razie czego mógłby służyć wsparciem. Nie pojawiłby się motyw shippingowy co korzystnie wpłynęłoby na tekst. - Nadużywanie wielkich liter - całkowicie rozumiem, iż w zwrotach tyczących się Królewskich Sióstr używa się wielkich liter - to całkiem zrozumiałe. Jednak pisanie z wielkiej każdego "Pan", "Sierżant" czy "Doktor" (choć tu najmniej), jest zdecydowaną przesadą i nieco męczy podczas lektury. Ograniczyłbym ich użycie. Natknąłem się tam na dwie mocne, brutalne sceny, jednak zważywszy na ilość tekstu i to, że są praktycznie tłem, stwierdzam, iż niecelowe jest przenoszenie Antologii do MLN. Niech zostanie tu gdzie jest. Podsumowując - ze względu na fakt debiutu powiem, iż to bardzo dobre opowiadanie (normalnie dałbym dobre), jednak odrobina poprawek na pewno by mu nie zaszkodziła. Póki co najlepsze opowiadanie Antologii. Kolejne komentarze wkrótce.
  24. W sumie już pisałem, że mnie to akurat osobiście nie dotknęło, jednak chyba muszę to powtórzyć, tak na wszelki wypadek - mnie osobiście to nie obraziło. Napisałabym wielkimi literami i pogrubił, żeby na pewno dotarło, ale zepsułbym tym samym estetykę zdania. Musze liczyć, że to wystarczy. Tymczasem zobaczymy co napisali Magnat, Flutterpony i Malvagio...
×
×
  • Utwórz nowe...