Skocz do zawartości

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    3977
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    110

Wszystko napisane przez Dolar84

  1. Tym razem szeregi regentów zasilił Advilion, który z dniem dzisiejszym obejmuje to stanowisko w dziale poświęconym Kryształowemu Cesarstwu. Gratulujemy i życzymy samych sukcesów.
  2. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  3. 1. Hoffman i ja 2. 1200 słów jak na edycję normalną a nie specjalną to bardzo dużo.
  4. Chcę zachęcić wszystkich do pisania Taki już cel tych konkursów
  5. W następnej edycji ustawię limit 100 słów, dodam 3 tagi i dam wam 6 miesięcy na pisanie
  6. Witajcie Oprócz edycji specjalnych postanowiliśmy również wrócić do standardowych konkursów, gdzie będziemy Was bezlitośnie gnębić niskimi limitami słów. Jako że zbliża się listopad, uznaliśmy, że edycja "Nightmare Night" będzie jedyną odpowiednią. Tak więc nie przedłużając przejdźmy do sedna: 1. Limit słów - 1200 (każde opowiadanie zostanie sprawdzone w wordzie, więc nie ufacie licznikom słów z google docs i tym podobnym). 2. Temat - ogólnie pojętym tematem jest Nightmare Night. Oznacza to, że możecie przedstawiać tradycje mieszkańców Equestrii, lecz także pokusić się o sponifikowanie któregoś z ludzkich świąt (Dziady, Hallloween etc.) 3. Tagi - Wyznaczone tagi to [Dark][Dowolny][Dowolny]. Ma być mrocznie, jednak to Wy decydujecie czy będzie to mroczna komedia, przygoda czy jeszcze coś innego. Dla porządku - opowiadanie musi zawierać trzy tagi. Zakazane są tagi [Gore] oraz [Clop]. 4. Opowiadanie musi być w klimacie MLP. 5. Czas oddawania prac: 23:59:59 01.11.2014 6. Każdy uczestnik może zamieścić tylko jedno opowiadanie. 7. Po zamieszczeniu pracy nie można dokonywać w niej żadnych poprawek. By uniknąć tego typu sytuacji, proszę o wyłączenie możliwości edycji i komentowania w zamieszczonym opowiadaniu. 8. Przed przystąpieniem do konkursu proszę również zapoznać się z Regulaminem. 9. Na wszelki wypadek powtarzam - prace, które nie zostaną prawidłowo otagowane, przekroczą limit słów, lub zostaną poddane korekcie przez osoby trzecie, zostaną natychmiastowo zdyskwalifikowane. 10. Zwycięskie opowiadanie zostanie opublikowane na łamach fandomowego fanzinu (kiedy w końcu gada wydamy). 11. Przystępując do konkursu, każdy uczestnik/uczestniczka akceptuje w całości powyższe postanowienia oraz regulamin. Co tu dużo mówić? Skład sędziowski życzy powodzenia i czekamy na Wasze prace.
  7. Jak mi Cthulhu miły, będę karał za używanie tej wersji jej imienia! DARING DO!!!
  8. Czy jest szansa, żebyśmy dowiedzieli się, jak wyglądają postępy z kolejnym rozdziałem Ścieżek?
  9. Dolar84

    MANEzette Komiks #1

    1. To jest Grievousfan - tego nie ogarniesz 3. Są opowiadania opowiadające o Dusku i jego przygodach, póki co wyłącznie po angielsku, ale trochę ich jest 4. Polak potrafi
  10. Jako iż lista tematów przypiętych w dziale rozrosła się ponad wszelkie wyobrażenie, postanowiłem, za radą Deca, zrobić nieco porządków. Otóż znaczna część wcześniej przypiętych tematów zostanie pozbawiona tego wyróżnika, jednak by nie zaginęły w naszym wielkim dziale, tworzę ten temat, gdzie znajdą się linki do nich - tak żebyście nie musieli za dużo szukać. Wszelkie nowe, godne uwagi tematy również będą tu umieszczane: Spis prereaderów i korektorów. Szukam fanfika - temat zbiorczy. Poradnik: Jak pisać opowiadania oparte na MLP po angielsku. Jaki jest Wasz ulubiony fanfik?. Buldożerem przez fanfiki. Opowiadania wyróżnione + lista opowiadań konkursowych (z czasów pierwszego remanentu) Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu. Nasze porzucone pomysły na opowiadania - dyskusja Sam temat będzie zamknięty, a lista aktualizowana w miarę potrzeby.
  11. Przeczytane. Beware the spoilers. Mówiąc krótko - jestem zachwycony. Co prawda nie jestem nałogowym wyznawcę klimatów cyberpunkowych, jednak jeżeli coś takiego wpadnie mi w ręce, to chętnie czytam/oglądam. Tutaj dostałem znakomity crossover i połączenie dwóch, na pierwszy rzut oka całkowicie sprzecznych światów. Nie jest to pierwsza taka sytuacja na którą się natknąłem w fandomie, jednak rzadko można zobaczyć jak dwie zupełnie odmienne substancje tworzą wyborny czytelniczy likwor. Klimat to zdecydowanie najpotężniejsza zaleta tego opowiadania. Autorowi udało się, dzięki bardzo dobrym opisom wspaniale oddać realia zatrutego miasta, posiadającego swoje elity oraz odpowiedników Sędziów. Przyznaję, iż w czasie czytanie miewałem skojarzenia to z sędzią Dredd, to z Equilibrium, a także z Blade Runnerem i Johnnym Mnemoniaciem. Coś pięknego. Fabuła - widać w niej sporo schematów, jednak są to dobrze zrobione schematy. Idealne wykorzystanie znanych motywów, opisanych w taki sposób, że nie nużą i pochłaniają czytelnika. Nie powiem jednak, iż jest od początku do końca przewidywalna - jedna czy druga rzecz przyjemnie mnie zaskoczyła. Bohaterowie - Mane 6 oddana dobrze, a Urzędnicy wprost wyśmienici. Czuło się, że każdy z nich jest indywidualnością i charakterem niepowtarzalnym. Od psio lojalnego Tarana, przez psychotycznego Waste'a po skłonnego do refleksji Poetę, wszyscy wypadli doskonale. Poznawanie ich przygód było prawdziwą przyjemnością. Akcja - wydarzenia następują szybko po sobie, jednak nie jest to seria ciągłych, okraszonych wybuchami i strzelaniem, walk. Owszem, jest tego sporo, lecz przedzielone są masą dialogów i cieszących oko opisów, dzięki czemu choć wszystko dzieje się szybko, to nie na tyle, by umknęło nam drastyczne piękno świata przedstawionego. Pora naturalnie na szczyptę goryczy dorzuconej do tego obrazu doskonałości - strona techniczna mogłaby być lepsza. Zdarzały się błędy, zarówno literówki jak i ortograficzne, no i przy niektórych zdaniach można było natknąć się na potknięcia stylistyczne. Jednak nie było ich na tyle dużo, żeby znacząco wpływały na przyjemność płynącą z lektury. Nie powiem - chętnie przeczytałbym kontynuację Czarnego Nieba, gdyż jest to kawał naprawdę doskonałego opowiadania. Kervak - Twoje wypowiedzi jasno wskazują, że dałeś sobie już spokój z tego typu rzeczami, ale może jednak... kiedyś... cóż, nadzieję, zawsze mieć wolno - może w przypływie nostalgii postanowisz stworzyć kolejną część przygód Arbitra et consortes. Czy to wszystko? Ach! Zapomniałbym! Otwieram głosowanie na tag [Epic]. PS: Dorzuć dwa ostatnie rozdziały, bo musiałem szukać końcówki w otchłaniach FGE
  12. Kolejne zmiany wśród kolorowych. Ślimak zrezygnował z posady avatara Scootaloo, natomiast Wspaniały Mk. II został usunięty ze stanowiska inkwizytora. W związku z tym rozpisujemy nowe wybory. Zgłoszenia zarówna na avatara Scootaloo jak i na stanowisko inkwizytora proszę przysyłać do mnie na PW. Jednocześnie informuję, iż ostateczna decyzja o tym czy i ile osób dostanie się do inkwizycji, będzie zależeć od jej obecnych członków - mogą kogoś wybrać, lub nie zdecydować się na nikogo, jeżeli nie będzie odpowiednich kandydatów. Bardzo możliwe, iż potencjalne wybrane osoby będą musiały przejść drugi etap rekrutacji - coś na zasadzie rozmowy kwalifikacyjnej. Podania można wysyłać do 1 listopada.
  13. Przeczytane. Beware the spoilers! Jest średnio na jeża. Z jednej strony mamy całkiem interesującego bohatera, który wbrew początkowym obawom wcale nie był taki OP jak się spodziewałem, mamy bardzo ciekawe pomysły, które sprawiały, iż miejscami tekst potężnie wciągał, no i sama fabuła jest całkiem ciekawa. Rozbawiło mnie sponifikowanie scen z Harrego Pottera i Władcy Pierścieni - pasowały idealnie do kontekstu, zresztą wydaje mi się, iż nawiązań było tam znacznie więcej. Zakończenie... dobre i odrobinę nieoczekiwana. Przyznaję, iż spodziewałem się, że nasz mięsożerca powróci do swojego stada w glorii i chwale, a tu go tak pięknie odrzucono - cudowne rozwiązanie. Jeżeli chodzi o zastrzeżenia co do treści, to nie ma ich zbyt wiele, wymienię więc najważniejszy - nie pasowało mi głównie to, iż Fluttershy nie boi się panicznie głównego bohatera mimo swoje smokofobii. Przyznaję, iż to było nieprzyjemnym dysonansem. Teraz przejdźmy do formy i tutaj już mogę jedynie ganić. Tłumaczenia nazw własnych - tak, tak wiem, każdy pisze po swojemu i nie mam zamiaru czepiać się tego, że ogólnie tłumaczysz. Jednak jesteś niekonsekwentny - raz pojawia się nazwa farmy po polsku, raz po angielsku. Zdecyduj się na jedną formę i jej się trzymaj - dzięki temu unikniesz zamieszania, a poza tym wygląda to o wiele lepiej. No i jedna rzecz do której się doczepię na pewno - "Dzielna Do". Przyznaję, że kiedy to zobaczyłem, to zacząłem wykrzykiwać wyrazy niecenzuralne oraz nie szczędziłem pod względem niedostępnego autora gróźb karalnych. To zabrzmiało niczym dźwięk pazurów na tablicy lub pocieranie o siebie dwóch kawałków styropianu... aż zęby bolały. Fakt - są imiona, które się częściowo tłumaczy (Starswirl the Beared) jednak w tym wypadku Daring jest raczej częścią imienia niż przydomkiem i powinien zostać zachowany w oryginalnej wersji. Plus takie rzeczy jak Sonic Rainboom też o wiele lepiej brzmią w oryginale, ale tutaj nie ma już reguły - jak widziałem "Ponadźwiękowe Bum" to miałem ochotę wydrapać to sobie z mózgu. Przez oko. Widelcem. Kwestia słowa "ciebie" - Szlag mnie trafiał średnio raz na stronę. Wszędzie widać słowo "ciebie". Proszę ciebie, pytam ciebie i tak dalej. To wygląda i czyta się fatalnie, a jest to maniera, która obserwuję u wielu piszących. Przypominam, że w naszym języku jest takie słowo jak "cię" i ma ono szerokie zastosowania. Używając go unika się sztucznej pompatyczności, które przez nagminne używanie "ciebie" wprost wylewała się z ekranu. Nie mówiąc już o tym, że brzmi to nienaturalnie. Kwestia szeroko pojętej strony technicznej - Podczas lektury nie zauważyłem chyba żadnych błędów ortograficznych, a literówek było niewiele, za co należy się bezwzględnie pochwała - widać, że tutaj do roboty się przyłożono solidnie i są tego efekty. Natomiast za formatowanie tekstu należy się kij. Długi, gruby, ciężki i obowiązkowo nabijany gwoźdźmi kij. Było wprost FA-TA-LNIE! Brak wcięć, brak akapitów, ściana tekstu bez niemal jakichkolwiek przerw, nie wspominając już o używaniu miejscami dziwnych czcionek, które w założeniu miały pewnie pobudzić ciekawość, a wzmagały jedynie irytację i czyste wkurzenie, ponieważ nie dało się tego niemal rozczytać bez bólu oczu - w takich wypadkach najlepiej załatwić sprawę opisami sposobu w jaki napisano list/słowa w książce. Jeszcze co do wzmiankowanej ściany tekstu. Przypominam uprzejmie: Fanfik to NIE jest książka. Nie czytasz go na papierze - czytasz go na ekranie, gdzie brak jakichkolwiek przerw w tekście powoduje oczopląs, zmęczenie gałek i wzrastający poziom wściekłości na autora, który utrudnia zapoznanie się z tekstem. Bezwzględnie do poprawy. Podsumowując - Przewodnik Stada to opowiadanie niezłe, chociaż widać, że od jego czasu autor się dodatkowo wyrobił, jak pokazuje nam przykład wyśmienitego i o wiele lepszego pod względem stylu "Goi, goi Alicornie!" (tak, wolę to od niemal równie doskonałego "Żelaznego Księżyca"). Jednak jak na debiut fandomowy jest całkiem, całkiem. Niestety znaczna część pozytywnych wrażeń wynikających z treści została zniwelowana przez niedopracowaną do końca formę - to jednak jest do poprawy. Tak więc można go spokojnie przeczytać i całkiem nieźle się przy tym bawić.
  14. Naturalnie - jak pisałem ogranicza Was jedynie Wasza wyobraźnia.
  15. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  16. Kolejne wybory za nami. Wybrana została jedna osoba: Avatar Spitfire: Timber Sprawiedliwa Tymczasowo nie wybraliśmy avatara Soarina i na chwilę zawieszam rekrutację na to stanowisko - zobaczymy jak Akademia będzie sobie radzić z jednym avatarem. Zwyciężczyni serdecznie gratulujemy.
  17. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  18. Przeczytane. Co tu dużo mówić - jestem jednocześnie zadowolony i rozczarowany. Beware the spoilers! Zadowolenie wynika z pierwszej połowy opowiadania, która jest rozkosznie nieortodoksyjna. Starania bohatera, który za wszelką cenę stara się uniknąć zmian spowodowanych jego pojawieniem się są doskonałe. Okazyjne nawiązania historyczno-matematyczno-fimowe też dodają całemu tworowi smaku (tequilii z solą i cytrynką naturalnie, choć opcja cynamon/pomarańcza też ma swoje zastosowania ). Historia jest ciekawa, akcja rozpisana dobrze, a rozciągnięcie jej trwania na kilka miesięcy było doskonałym zabiegiem. Ogólnie - jest za co chwalić. Niestety druga połowa charakteryzuje się gwałtownym spadkiem poziomu. Wydaje mi się, iż największy wpływ na to miało odejście autora od rozważań filozoficzno-matematycznych, a skupienie się na czysto przygodowej treści. Cóż, nie wyszło to dobrze - opowiadanie staje się miejscami po prostu nużące, tym bardziej że główny bohater z inteligentnego i posiadającego wiedzę randoma awansuje na ostatnią nadzieję Equestrii i konsekwentnie zmierza w kierunku bycia OP. Na szczęście tej granicy nie przekracza. Samo zakończenie i wzmianka o Berry Punch zostawia dobre wrażenie na koniec lektury, jednak nie zdołało zatrzeć całości kiepskich odczuć pozostałych po drugiej połowie opowiadania. Jeszcze dwa słowa o bohaterach pobocznych - o ile do kreacji Księżniczek i Discorda nie można się przyczepić, o tyle nie podobało mi się to jak przedstawiona była Twilight. Nie mówię o shipie z głównym bohaterem, ponieważ tutaj akurat należy się pochwała - choć nie było to opisane, to można wywnioskować, iż ten związek tworzył się przez parę miesięcy, przez co uniknięto typowego "shippingu jednego gestu". Problemem było to, iż Twilight była nijaka i bezpłciowa. Niemal nie zostały podkreślone wady i zalety jej charakteru, przez co praktycznie stała się postacią tła, potrzebną jedynie do wymiany słów z głównym bohaterem. To mogło być znacznie lepiej zrobione. Jeszcze dodam iż bardzo nie podobało mi się tutejsze przedstawienie, a raczej zakończenie wątku Doktora - ta wspaniała postać została bardzo mocno spłycona pożegnalnym listem - szkoda. Strona techniczne jest ogólnie dobra, chociaż zdarzały się drobniejsze potknięcia i chwilami kulała stylistyka. Są to jednak jedynie szczegóły. Podsumowując - w mojej opinii, "Efekt Motylka" to przykład opowiadania, które mogło być wybitne, ale przez odejście od początkowej koncepcji stało się fanfikiem jakich wiele. Takim, który można przeczytać z przyjemnością, ale nie takim do którego chciałoby się wracać.
  19. Zgadza się, angielski jest dozwolony - nie wiem jak na to zareagują czytelnicy, ale pisać w nim możesz
  20. Przeczytane Opowiadanie średnio przypadło mi do gustu. O ile za kreację świata, klimat i sam koncept tytułowego Łowcy Dusz należą się wyrazy uznania, to w innych kwestiach nie jest już tak idealnie. Fabuła jest mocno przewidywalna a akcja dzieje się raz za wolno, innym razem za szybko - rzadko zdarzały się momenty... uśrednione. Na dokładkę dodajmy wybuchy. I więcej wybuchów. I jeszcze trochę wybuchów. Bester autentycznie jest Michałem Zatoką polskiej fanfikcji. Bohaterowie, choć w większości wykreowani nienagannie, czasami prezentują zachowania godne źrebaków zagubionych we mgle (lub w dymie z wybuchów). Na szczęście nie na tyle często by stanowiło to jakiś gigantyczny problem. Osobna pochwała należy się za charakter głównego bohatera - o takich pragmatycznych kucysynach czyta się bardzo przyjemnie. Przejdźmy teraz do opisów, dialogów i ogólnie pojętego stylu - nie ma tragedii, ale nie jest też najlepiej. Występuje sporo dziwacznie skonstruowanych zdań, stylistyka miejscami kuleje, a ogólnie styl pisania jest w najlepszym wypadku niezły. Mam swego rodzaju porównania, gdyż przed lekturą Łowcy zapoznałem się z najnowszym besterofikim czyli Save Me. Widać, że autor bardzo, ale to bardzo się wyrobił od czasów Łowcy i pisze o niebo, lub dwa lepiej. Rozumiem, że ludziom może to opowiadanie bardzo przypaść do gustu, jednak dla mnie jest to tekst z rodzaju: Przeczytać-Nieźle się bawić-Odkreślić na liście-Odłożyć na półkę. Bardzo wątpię, żebym skusił się na niego raz jeszcze. Jedno ze słabszych besterowych opowiadań (Ale Raport z Piekła boski!).
  21. I nawaliłeś w nim tyle byków, że torreadorzy mieliby zapas na kilkanaście lat walk . Dlatego opłaca się choć raz przeczytać przed zamieszczeniem.
  22. Też bym przebił się przez nie Potem bym Cię pewnie zastrzelił albo przywiązał do krzesła i puszczał na głośnikach wszystkie SoLowe i Romansowe fanfiki jakie zdołałbym znaleźć, ale bym przeczytał
  23. Nie, nie musisz. Opowiadanie już odniosło sukces co widać na pierwszy rzut oka. Więc teraz rusz ten leniwy zad i pisz trzecią część Sam-Wiesz-Czego
  24. Forma jest jak zwykle dowolna. Możesz prozą, możesz wierszem, możesz wierszem białym (-10/10 z automatu niezależnie od treści ), możesz stenografować - pisz jak tylko zechcesz. Ba! Jeżeli najdzie ochota możecie pisać i po angielsku - problemu nie widzę.
×
×
  • Utwórz nowe...