Skocz do zawartości

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    3977
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    110

Wszystko napisane przez Dolar84

  1. Pewnie się dało Jednak to było napisane w... dwa dni? Totalna improwizacja w sumie z naszej strony. A co do tej sceny, to nie mogłem przepuścić okazji, żeby mój bohater pokazał zachowanie godne dżentelmena, których pewna Menda Latająca stworzona przez Karwelasa w tym opowiadaniu nie posiada .
  2. Za niezgodność z tematem? Z tego co pamiętam to taki przypadek nie miał miejsca. Ludzie padali na przekraczaniu limitu słów, złym otagowaniu (standardowe edycje), niewłaściwej formie zamieszczenia tesktu (posyłanie mi na PW) i korekcie swoich fanfików przez osoby trzecie (przed oceną). Jednak za nizezgodność z tematem... Naprawdę sobie takiego wypadku nie przypominam.
  3. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  4. Ech,,,, tak, mogą. Jasne, że mogą Następnym razem dam, że nie mogą, bo z tego co widzę nikt tu nie chce się na knuciu skoncentrować
  5. Jeżeli nie napiszesz to się nie przekonasz A tak na poważnie, to owszem, wystarczy.
  6. Nie musi. Może być ich i całe stado Uciekaj, uciekaj i tak Cię dopadnę
  7. Temat zostaje zarchiwizowany na prośbę autora.
  8. Przeczytane. Nigdy więcej. N-I-G-D-Y więcej nawet nie spojrzę na to opowiadanie. Podczas lektury szlag mnie trafiał średnio raz na stronę. A dlaczego? Powodów jest wiele. Zacznijmy od tego, że fanfik jest zupełnie na bakier z logiką. I nawet biorąc poprawkę na to, iż jest to crossover z grą, to brak tu choćby elementarnej logiki! Przykłady? Beware the spoilers! Wonderbolts przeprowadzają zwiad nad terytorium gryfów. Całkowicie nielegalny. I co? Są zdziwieni, że wieżyczki przeciwlotnicze zaczynają do nich naparzać jak głupie. Nastepnie pojawiają się przedstawiciele nacji, której terytorium zostało naruszone i sprawiają "dumie Equestrii" zasłużony oklep. Naturalnie ujawniając jak bardzo mają zamiar wypowiedzieć wojnę państwu kucyków i jacy to oni nie są wspaniali i w ogóle. <DUP> (dźwięk czoła uderzającego o biurko, który podczas lektury występował nagminnie) Wybucha wojna z gryfami. Co w takiej sytuacji robią Księżniczki? Stwierdzają, iż wiąże je przysięga, która zabrania im ingerowania w sprawy wewnętrzne swojego kraju, chyba że w wypadku najstraszliwszych zagrożeń. Księżniczki. Władczynie. Nie ingerujące w sprawy wewnętrzne SWOJEGO kraju. <DUP> Co następnie? Przychodzi wiadomość do Ponyville, iż wszyscy mieszkańcy mają się ewakuwać do Canterlot. No dobra, niby jakiś sens w tym jest. Po czym Księżniczki (te NIEingerujące przypominam) ogłaszają by te kucyki zgłosiły się do walki o ojczyznę. Około 300 sztuk. Naturalnie pokojowo nastawieni rolnicy i inne tałatajstwo ochoczo się zgadza co doprowadza do tego, iż w 2 godziny (powtarzam DWIE GODZINY) powołana zostaje regularna armia złożona z (cytuję) "batalionów, szwadronów, dywizji, brygad i kompanii". Z 300 kucyków... <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Naturalnie kto obejmuje dowództwo nad oddziałami? Zgadliście! Elementy Harmonii! W końcu one są TAK BARDZO doświadczone w działaniach militarnych, tyle wojen stoczyły.... <DUP> <DUP> <DUP> W tak zwanym międzyczasie Rainbow Dash, która przespała ewakuacje słyszy rozmowę lecących gryfów o tym jak to atakują Equestrię. Naturalnie wyskakuje z chmur i wdaje się z nimi w rozmowę, która kończy się walką. No i tak walczą i walczą i walczą i walczą pojawia się inna pegaz, która ratuje RD, w koncu obie lotniczki uzyskują przewagę, następuje kolejna rozmowa i szwadron lwozadnych się wycofuje. Czy dodałem, iż była to elitarna jednostka? Która dostała wciry od dwóch normalnych cywili? <DUP> Powołana zostaje grupa bojowa pegazów o nazwie "Mirage" w skład której oprócz dwójki wcześniejszcyh walczących wchodzi kilka mieszkanek Ponyville, wśród nich Fluttershy. Tak. Fluttershy. Do samodzielnej grupy bojowej. <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> To by było na tyle. Jeżeli chodzi o prolog i rozdział pierwszy. Z tych najbardziej znaczących rzeczy. Dalej wymienię tylko kilka kolejnych atrakcji, bo gdybym chciał wymienić wszystkie, to jakieś 60% fanfika musiałbym przepisać. Szwadron "Mirage" złożony praktycznie z nowicjuszy spotyka się w otwartej walce z elitarnym szwadronem gryfów. No same asy. Co mówi logika? Logika mówi, że nowicjusze powinni zostać zmasakrowani tak, że nawet pierze by po nich nie zostało. Co mówi "Ace Combat"? "Mirage" odnosi zwycięstwo. Bez strat. Żadnych. <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Szefowa "Mirage" (ku przyjemnemu zaskoczeniu nie została nią z automatu RD) po walce opieprza z góry na dół Fluttershy, że ta mają okazję nie trzasnęła gryfa, pomimo wyraźnego rozkazu. I to było dobre, bo może sąd wojenny byłby w tym wypadku zbyt pochopny. Shy reaguje jak to ona, zalewa się łzami, mówi, że przeprasza i daje dyla. Dezercja. W czasie wojny. Sąd wojenny z automatu. Ale nieeee. Naturalnie RD rzuca się z mordą na szefową jak ona tak może, być taka niemiła i w ogóle. A ta zamiast pokazać pyskującej szeregowej gdzie jej miejsce uznaje swój błąd i leci przepraszać Fluttershy. <DUP> <DUP> <DUP> <DUP <DUP> Ogólnie walki powietrzne toczą się na kopyta i szpony. Nic to, że wieżyczki prując ogniem maszynowym (czy zbliżonym) - w powietrzu muszą się tłuc "wręcz". Ale dobra - może nie ma wersji lotniczych broni palnej. A tu nagle gryfy wyskakują z laserem. LASEREM. Naturalnie rzeczona broń nie przetrwała długo, bo bohaterski szwadron "Mirage" rozniósł ją w pył. <DUP> <DUP> <DUP> Jaka jest najskuteczniejsza broń do ochrony Ponyville i odbijania Canterlot? Gwardia? Szwadron "Mirage"? Nie! Katapulta zbudowana przez CMC, które strzelają z niej do gryfów za pomocą owoców, mrożonych szarlotek i wszelkiego znalezionego w okolicy badziewia. <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Wyzwalanie Cludsdale, które aż naszpikowane jest bronią przeciwlotniczą. Jaka jest najskuteczniejsza na to taktyka? Frontalny atak siłami powietrznymi oczywiście! Naturalnie kucyki odnoszą wspaniałe zwycięstwo. <DUP> <DUP> <DUP> Wyzwalanie Canterlot. Zbiera się mocna ekipa spod znaku kopyta i grzywy żeby kontratakować. Naturalnie CMC mówią, że one chcą też. Księżniczki się na to zgadzają. Słów mi zabrakło. <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Finałowy pojedynek. Osiem (powtarzam OSIEM) stron walki powietrznej (i jednoczesnego gadania), której to walce przyglądają się w najlepszej zgodzie żołnierze z obu armii. <DUP> <DUP> <DUP> Ujawnienie strat. Ponad dwieście grobów. Tak, dobrze czytacie. Ponad dwieście.kucyków zginęło w czasie wojny. Taka tragedia! Katastrofa! Jak Equestria przeżyje to, że populacja zmniejszyła się o ponad dwieście sztuk, czyli mniej niż na początku żyło w Ponyville. Równowartość jednej, zabitej dechami wiochy zginęła na wojnie. Equestrio stoisz nad przepaścią! <DUP> <DUP> <DUP> Co lepsze - Equestria jest spalona, zniszczona, zmiażdżona i w ogóle pustkowie jak w Falloucie. I co? Elementy Harmonii + moc Księżniczek i wszystko naprawione! Aż mi się skojarzył Kosmiczny Mecz: "Wystarczy popluć i przetrzeć!". <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Zastanawiacie się czy przez cały czas trwania konfliktu zginął ktokolwiek z "Mirage"? Oczywiście NIE! Nikt! Naturalnie raz czy drugi znajdowały się o krok od śmierci ale wystarczyło parę godzin i wszelkie rany były zaleczone (jeden wyjątek się trafił gdzie kuracja trwała chyba miesiąc - szok!). Nikt z oddziału wykonującego najtrudniejsze i najbardziej ryzykowne zadania nie zginał. Żodyn! <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> <DUP> Więcej mi się wymieniać nie chce. Po prostu nie. Brak logiki. Brak sensu. Absolutny brak jakiegokolwiek, choćby szczątkowego realizmu. Gryfy niekompetentne jak szlag, kucyki jak zawsze heroiczne, nie poddające się i w ogóle ach i och. Szlag trafia na miejscu. Doskonały pomysł zmarnowany całkowicie. Ten fanfik mógłby być czymś wielkim, jednak podany w takiej formie jest po prostu straszny. Sądzę, że nawet oficjalny target MLP:FiM uznałby przedstawione w nim wydarzenia za zbyt naiwne i nie warte ich uwagi. To było moje drugi podejście do Ace Combat. Kiedyś nie dałem rady i go porzuciłem. Teraz byłem zmuszony go przeczytać. Nigdy więcej tego nie zrobię. Dla wszystkich, którzy jeszcze go nie czytali, a nie są do tego zobowiązani oskarami mam dwa słowa: Bezwzględnie odradzam! Dolar84 Jadowity PS: Sonic - wisisz mi nowe biurko i prawdopodobnie operację pękniętej kości czołowej. PPS: Wiem, że to ma sequel - dobrowolnie nie zbliżę się do niego nawet na odległość wysterlizowanej halabardy
  9. Owszem, choć dodatek złowieszczego planu będzie wyjątkowo mile widziany
  10. Szczerze mówiąc chętnie ujrzałbym knucie jakichś planów - wszak cytat śpiewającego Rasputina jasno na to wskazuje. Ale nie będę się przy tym upierał - wystarczy, że będzie. PS: Żeby było jasne - nie musi być to koniecznie antagonista znany z serialu. Możecie wymyślać własnych. Ogranicza Was jedynie Wasza wyobraźnia.
  11. Przeczytane Nie jestem zadwolony. Powiem więcej - jestem bardzo, ale to bardzo zawiedziony tym opowiadaniem. Powód? Szanowni autorzy przegieli pałę w sposób straszliwy. Sam należę do osób, które lubią poczytać dobry random i świetnie odnajdują się w absurdalnym poczuciu humoru, lecz tutaj mieliśmy po prostu totalny przesyt. Było tego tak dużo, że stawało się po prostu strasznie nużące i nudne. W trakcie lektury tych trzech rozdziałów przynajmniej pięć razy zasnąłem - pod tym względem działa lepiej niż Nad Niemnem i Too Shy for a Rainbow, a nie myślałem, że coś takiego znajdę. Uważam, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy są niepotrzebnie długie rozdziały. Jakby każdy z nich została podzielony na 3-4 części, to czytałoby się to bez porównania lepiej i czytelnik by się tak nie męczył. Tak - to dobre określenie. Czytanie Creation Isles było drogą przez mękę. Czy więc opowiadania nie ma żadnych zalet? Absolutnie nie. Zdarzały się dobre fragmenty, pomysłowość autorów powala na kolana, Yellow jest master race, a momentami można było wręcz ryczeć ze śmiechu, zrywać boki i tracić przeponę. Strona techniczna wydaje się dobra - fakt, czasami występują błędy, jednak część z nich jest wyraźnie intencjonalna, a reszta... kurczę, tak naprawdę nie da się rozróżnić faktycznych pomyłek od zabiegów autorów. Tak więc liczę to na plus. Niestety w ogólnym podusmowaniu muszę stwierdzić, iż dobre są momenty, a opowiadanie jako całość, przez przydługie rozdziały jest nudna i nużąca. Trochę umiaru panowie autorzy. Na chwilę obecnę, nie polecam tego opowiadania. 4-/10.
  12. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. TAK! TAK! TAK! Nareszcie mogę umieścić stosowny komentarz! O opowiadaniu słyszałem wielokrotnie, od wielu osób i opinie były zawsze takie same - "świetna rzecz". Jednak dopóki jakaś dobra dusza nie nominowała go do oskarów nie miałem czasu się za nie zabrać. Teraz, gdy i tak musiałem je przeczytać, sięgnąłem po nie i zagłębiłem się w lekturze. 94 strony. Solidna liczba. Zacząłem czytać na spokojnie i nawet nie wiem kiedy to minęło. Opowiadanie wciągnęło mnie jak bagno. Powiedziałbym, że to takie klasyczne założenia TCB, ale podane w doskonałej formie i najwyższej jakości. Pomimo poruszania tematów poważnych napisane tak przyjaznym czytelnikowi stylem, że kolejne strony wprost przelatują przed oczami. Mamy elementny wręcz ponure, mamy akcje, mamy też takie humorystyczne idealnie wkomponowane w całość. Teraz, gdy wyraziłem już początkowy zachwyt przejdźmy do kilku przemyśleń natury ogólnej: Beware the spoilers! 1. Fabuła - doskonała. Wszystko ładnie się ze sobą wiąże, a następujące po sobie wydarzenia układają się w logiczną całość. Dowiadujemy się dlaczego świat wygląda tak a nie inaczej, jak wygląda życie w nowych realiach, no i co najważniejsze poznajemy od środka jedno z Biur Adaptacyjnych. Naturalnie występuje pewna doza przemocy, ale jest ona wspomniana jakby w tle. Nie znaczy to, że machlojki FOL są nieważne - co to, to nie. Wręcz przeciwnie - mają spory wpływ na przebieg akcji, czasami wręcz ich znaczenie jest fundamentalne, a jednocześnie nie ma tu nadmiernego eksponowania ich działań i intryg (Od tego mamy Projekt: Lazarus o właśnie... Ghatorr! Gdzie nowe rodziały?!). Następnie przenosimy się do Equestrii, gdzie także nie jest tak cukierkowo jak przywykliśmy mysleć - niby przyjaźń, niby sielanka, ale jednak są tam rzeczy, które nas... niepokoją. Czy słusznie? Czytajcie sami 2. Opisy - bardzo dobre. Idealnie odmalowany ludzki, pogrążony w nuklearnej zimie świat, codzienność w Biurze Adaptacyjnym, życie w Equestrii i powrót na ziemię już w czworonożnej postaci. Wszędzie opisy są takie... naturalne. Jakby ich napisanie nie sprawiło autorowi żadnej trudności. Tak naprawdę wystarczy przymknąć oczy i można bez trudu zobaczyć dziejące się wydarzenia w obrazach. 3. Bohaterowie - tutaj jest w ogóle pięknie. Główny protagonista to niezłe ziółko. Sarkastyczny, inteligentny i coniebądź wredny dla otoczenia jest wykreowany wspaniale. Jego rozterki są naturalne i przedstawione tak, iż bez problemu można wejść w jego skórę. Niekoniecznie dosłownie. Plus świetne perypetie związane z przełamywaniem bariery, która jest implantowana konwertytom po przemianie. Dodajmy do tego towarzyszy - pomysł z wrzucenie rodziny do Biura uznaję za wyborny, tym bardziej, że współpraca i interakcje na linii ojciec-córka układa się co najmniej interesująco. Dodajemy do tego świetnie wykreowaną panią doktor i świeżych konwertytów - wybitny galimatias. A następnie pojawia się Forest - jego po prostu nie sposób nie lubić. Ocena celująca. 4. Zakończenie - to zasługuje na osobny punkt. Jest idealne. Dosłownie idealne. Sytuacja na sali sądowej zakończona badaniem myśli Celestii - coś pięknego. Natomiast jeżeli chodzi o wnętrze królewskiego umysłu... czytając ten fragment czułem się, jakbym po raz kolejny zagłębiał się w przemyśleniach podawanych czytelnikowi w "Background Pony" (ode mnie nie możesz dostać większej pochwały niż to co właśnie napisałem). To było DO-SKO-NA-ŁE! A potem ostatnie zdania i perfekcyjne zakończenie. Chylę czoła. Czy były wady? Niewiele. Wyłapałem kilka pomniejszych błędów czy literówek, ale były to naprawdę drobne wyjątki. Jedno co mnie irytowało to częste używanie słowa "ciebie" gdy o wiele lepiej pasowałaby forma "cię". Poza tym potknięć nie znalazłem. Podsumowując całość posta naszła mnie pewna myśl. Niejednokrotnie zastanawiałem się skąd taka popularność motywu TCB w polskim fandomie. Teraz mam odpowiedź - ktoś tu napisał doskonały fanfik konwertujący. Z czystym sumieniem stwierdzam, iż jest to jedno z najlepszych polskich opowiadań jakie zdarzyło mi się dotychczas czytać. Naturalnie oddaję głos na EPIC, licząc, iż "Ostatnia rzecz jaką zroci" dochrapie się również tagu [Legendary]. Zasługuje na to w stu procentach. Bezwzględnie polecam! PS: Dlaczego "oneshot"? Przecież to ma rozdziały. PPS: Wungiel chciał, bo mu o to trułem, żeby móc zamieścić ten komentarz
  15. Tak z ciekawości - można się dowiedzieć ile osób już zakupiło bilety na konwent? Nie tylko te VIPowskie, naturalnie. Chciałbym wiedzieć jak wielkiego spędu należy oczekiwać
  16. Jasnowidz czy co? Tagować należy tak jak zawsze. Ten punkt regulaminu tak naprawdę ma większe znaczenie przy zwykłych edycjach, gdzie tagi są odgórnie narzucone. Jednak, tak. Podstawą jest lista zamieszczona w dziale opowiadań. Z jednym wyjątkiem - tu nie musisz zamieszczać tych obowiązkowych. Sposób nadsyłania taki jak zrobił to Klimuk powyżej czyli zamieszczenie linku do pracy w google docs. Na wszelki wypadek raz jeszcze przypominam o zakazie korekty przeprowadzonej przez osoby trzecie. Najlepiej na czas konkursu wyłączcie możliwość komentowania, żeby nie było wątpliwości.
  17. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  18. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  19. Brak tagów obowiązkowych przy opowiadaniach zawartych w poście. Czas na poprawę - 2 dni.
  20. No i wracamy po przerwie z kolejną edycją specjalną - "Come my minions, rise for your Master!" Tym razem inspiracją dla tematu są słowa pewnej piosenki. Dlatego Waszym zadaniem będzie napisanie tekstu o antagoniście. Genialnym, szalonym, ogólnie złym bohaterze, który zbiera swe sługi knując jakiś straszliwy i koniecznie złowieszczy plan. Naturalnie panuje pełna dowolność w kreacji opowiadania - możecie pisać z punktu widzenia złego, walczącego z nim dobrego, czy rosnącej na polu stokrotki. Czego ma dotyczyć rzeczony złowieszczy plan również zależy wyłącznie od Was, tak samo jak konwencja. Może być poważnie, może być humorystycznie, może być absurdalnie - macie pole do popisu. 1. Limit słów - 10 000 słów. Ilość słów sprawdzana jest w Wordzie, a nie na liczniku Google Docs. 2. Tagi i Temat - Tagi są dowolne zarówno w rodzaju jak i liczbie (naturalnie z wyjątkiem gore i clop). Temat został opisany powyżej, w razie czego pytajcie a wszystko wyjaśnię. 3. Opowiadanie musi być w klimacie MLP. 4. Limit oddawania prac: 23:59:59 14.09.2014 5. Każdy uczestnik może zamieścić tylko jedno opowiadanie. 6. Po zamieszczeniu pracy nie można dokonywać w niej żadnych poprawek. Dla uniknięcia takich sytuacji, każda z nich jest kopiowana na moją prywatną listę i jest to jedyna wersja jaka będzie poddawana ocenie. 7. Przed przystąpieniem do pisania proszę zapoznać się z Regulaminem. 8. Dla uściślenia - prace, które przekroczą limit słów, nie będą prawidłowo otagowane, lub zostaną poddane korekcie przez osoby trzecie ulegają natychmiastowej i nieodwołalnej dyskwalifikacji. 9. Przystępując do konkursu autor/autorka zgłoszonego opowiadania akceptuje w całości powyższe postanowienia oraz załączony regulamin. Tak więc macie temat, duży limit słów i stosunkowo sporo czasu. Rozgrzewajcie więc klawiatury i wysyłajcie kolejne opowiadania. Czekam na nie z niecierpliwością. Powodzenia! PS: To że w temacie jest słowo "minion" nie znaczy, że ta edycja ma cokolwiek wspólnego z League of Legends czy inną Dotą. NIE MA!
  21. No i po raz kolejny jesteśmy zmuszeni przełożyć termin wyników. Tym razem do końca października. Możecie wierzyć, że rozumiemy, iż chcielibyście zobaczyć wyniki jak najprędzej, jednak ilość materiału z jaką musimy się zapoznać jest naprawdę przytłaczająca. Tak dla dokładniejszego zobrazowania podam kilka przykładów: Smocze Łzy - około 1100 stron EqueTrip - około 500 stron Orzeł Biały - około 500-600 stron A takich opowiadań jest więcej. Faktem jest, iż źle oceniliśmy czas potrzebny do przeczytania i oceny wszystkich opowiadań (nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania). Dodajmy do tego fakt, iż my również mamy inne sprawy, które zajmują czas (serio!) to niestety cała rzecz się przeciąga. Jest nam z tego powodu niezmiernie przykro i serdecznie przepraszamy wszystkich czekających. Naturalnie, jeżeli zdołamy się uwinąć szybciej, to ogłosimy wyniki w pierwszym możliwym terminie. Tymczasem jesteśmy zmuszeni prosić Was o więcej cierpliwości.
  22. No i przeczytane. Beware the Spoilers! Opowiadanie jest świetne. Naprawdę świetne. Tak rozkosznie niekonwencjonalnego podejścia do TCB jeszcze nie widziałem. Fabuła trzyma się kupy, jest przemyślana, spójna i co nie najmniej ważne interesująca. Skaczemy z kontynentu na kontynent, z świata do świata i jest to bardzo dobry zabieg. Nie moge jednak powiedzieć, że wszystko jest cacy - zdażają się momenty nieco słabsze, lub nudniejsze ale ogólnie utrzymany jest wysoki poziom. Następnie mamy bohaterów - tutaj autor wykonał kawał solidnej roboty. Zarówno kucyki jak i ludzie są po prostu fajni (iksDE). Księżniczki są odpowiednio zagubione w nowych realiach, ale kiedy trzeba potrafią, mówiąc kolokwialnie, przypieprzyć. Na tle całej gromady bohaterów dobrych wyróżniają się bardzo dobre - szczególnie żołnierska kompania, czy wesoła, kosmopolityczna komuna (nie zadzieraj ze Squatem!). Jest również postać wybitna - pułkownik Garstka. Naprawdę doskonale wykreowana postać, aż jestem zszokowany, iż nikt nie dał mu nominacji do oskara - byłby bardzo mocnym kandydatem. Idealny szef wywiadu - aż dziw, że ma tak niski stopień. Opisy - wszystko gra. Nie nużą, ładnie pokazują świat i czyta się je lekko, łatwo i przyjemnie. Gagi i żarty - zrobione idealnie. Legion nawiązań, użycie znanych i lubianych w naszej kulturze żarcików i ogólna atmosfera sprawia, że niejednokrotnie w czasie lektury parska się serdecznym śmiechem. Na dodatek autor nie przesadził - to nie jest komedia. Stosownie dobrana ilość humorystycznych akcentów, i to zarówno w kreacji świata, postaci, jak i w opisach uprzyjemniają lekturę, ale nie zasłaniają samego sedna sprawy jakim są, było-nie było, rozliczne intrygi i inne wynalazki. Wielku plus. Teraz, skoro już pochwaliłem to mogę zacząć krzyczeć. Strona techniczna - pierwsze rozdziały to porażka. Całkowita, totalna porażka, przez co czytanie świetnego opowiadania jest dosłownie torturą. Za co? Dlaczego? Jak? Jak można? Jest w nich masa komentarzy, dlaczego więc tego nie poprawić? Ja rozumiem, że gry są fajne i interesujące, ale można sobie raz na jakiś czas odpuścić LoLa czy innego Wiedźmina, wziąć leniwe cztery litery w troki i wnieść stosowne poprawki! To nie zajmie aż tak wiele czasu. Dalej jest już lepiej, ale nadal wystepują potknięcia stylistyczne i drobne błędy. Jednak pierwsza część opowiadania powinna bezwzględnie zostać poprawiona. Podsumowanie - doskonałe opowiadanie, które bardzo cierpi na kopniętej stronie technicznej, skutecznie zabijającej przyjemność lektury początkowych rozdziałów. Dopóki nie zostaną wprowadzone poprawki w całości mogę dać jedynie, przy maksimum dobrej woli 6/10. Ale i tak bezwzględnie polecam!
  23. Przeczytane. Najpierw kilka przemyśleń o samym tekście: And now the conclusion: Opowiadania nie nazwałbym arcydziełem, ale jest bardzo dobre w stylu, który Besterowi wychodzi naprawdę świetnie. Nie jest długie, ale nie liczę mu tego za wadę - wręcz przeciwnie. Wszystko co miało zostać powiedziane, zostało powiedziane i próby przedłużania tej sceny mogłyby naruszyć kompozycję, jaką udało się skonstruować autorowi. Z czystym sumieniem polecam to opowiadanie.
×
×
  • Utwórz nowe...