Skocz do zawartości

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    3977
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    110

Wszystko napisane przez Dolar84

  1. Zauważ, iż w większości komentarzy (nie tylko od członków MANEzette) pojawia się zarówno odniesienie do treści tekstów jak i załamawywanie rąk nad ilością potknięć technicznych. Niestety ilość tych drugich wpływa na odbiór tego pierwszego - przynajmniej ja tak mam. Dlatego właśnie irytowało mnie to, ponieważ zarówno wywiad jak i skomentowane artykuły czytało się fajnie, ale mogło być o niebo lepiej - stąd niedosyt i lamenty Zgadzam się, że nasze pisma nie są ogólnoświatowymi gigantami, ale jednak im staranniej jest wykonana tym przyjemniej się to czyta. No i satysfakcja o wiele większa
  2. Zacznę od krótkiego opisu wybranych artykułów. Wywiad Salomnelli - czysta przyjemność. Wygląda na przeprowadzony bardzo profesjonalnie, no i jest po prostu ciekawy. Brawo! Recenzje opowiadań - wybrane zostały opowiadanie krótkie za to ciekawe i zabawne. Poziom recenzji wysoki, ale też patrząc na ich autorów nie spodziewałem się innego. Artykuł Triste Cordisa o kupowaniu gadżetów - czytałem to z uśmiechem i serdecznie się ubawiłem przejściem do końcowej konkluzji z którą zresztą całkowicie się zgadzam. Nie wymyślać dziwnych manewrów a kupować jak macie chęć . Jako dodatkowy argument podam, że jeżeli zdarzy się wam akurat być w pełnej gali (lub czymś podobnym) i na pytanie ekspedientki czy zapakować Blind Baga (lub cokolwiek innego) jako prezent z kamienną miną odpowiecie coś w stylu "Nie, dziękuję - bawię się na miejscu" to wyraz zszokowanego zdziwienia na jej twarzy do końca Waszego życia może być jednym z cenniejszych wspomnieć. Artykuł SPIDIego - standardowo przystąpiłem do korekty szukając miejsc, gdzie będę mógł się nie zgodzić z autorem, co dałoby możliwość przeprowadzenia comiesięcznej dyskusji... a tu ZONK! (Dla niezorientowanych - takie samobieżne zagrożenie dla myszy, wiewiórek i mięs wszelakich zapakowane w poręczny worek). Pewnie, na siłę mógłbym się uczepić czegoś, w każdym podanym przykładzie, ale nie o to tu chodzi . Ograniczę się więc do komentarzy na temat kilku podanych przykładów (na podobieństwo Lindsa). Ale przed przejściem jeszcze wyrażę zachwyt nad pierwszym obrazkiem w artykule i miłą dla oka reklamą Iron Moon. A że była jak mówisz niezamierzona, to tylko dodaje jej smaczku. - Rozpolitykowanie - szczerze mówiąc nie widzę w tym nic złego jak długo zachowana jest odpowiednia kultura. Temat to przecież ciekawy i umożliwiający naprawdę długą dyskusję. Jednak jeżeli mamy do czynienia z taką formą o jakiej SPIDI wspomina to faktycznie, lepiej żeby nieco... przykręcić temu śrubę. Tak o dwa miliony obrotów... - OP Alicorn - nie lubię. Naprawdę nie lubię, chociaż Księżniczka OverPoweria ma swój niezaprzeczalny urok. Jednak, jeżeli autor danego opowiadania stworzy taką postać i zrobi to nie tylko dobrze, ale również odpowiednio dla prowadzonej fabuły, to dlaczego nie? Efekt może być naprawdę ciekawy. Hmm... właśnie zorientowałem się, iż tutaj nie mogę umieścić jednego z moich ulubionych argumentów o zachowaniu umiaru, bo temat rozważań zdecydowanie go wyklucza. No cóż... bywa i tak - Polski dubbing - tutaj jedynie krótko odniosę się do wypowiedzi o tłumaczach. Zostało napisane, że przy takiej ilość pojawienie się błędów jest czymś co może się zdarzyć. Fakt - może, ale nie powinno. W końcu za to im płacą, żeby wykonali dobrą robotę. Jednak w sumie ostatnio pojawiły się znaki, które mogą wskazywać na pewną poprawę w tej kwestii. Zapraszanie na meety polskich VA, może uświadomić szefom stacji (a przez to tłumaczom), że grupa odbiorców jest nieco szersza i starsza, niż wskazywałyby na to pozory, a to z kolei może wpłynąć na podwyższenie poziomu tłumaczenia. A może nawet (choć to raczej słaba nadzieja) na większą ilość nawiązań i gier słownych w naszej wersji językowej. Cóż - poczekamy, zobaczymy. Artykuł Cahan - tekst mi się podobał, chociaż bardzo podobne zagadnienia zdażyło mi się już widzieć w innych artykułach czy przemyśleniach. W tym wypadku liczę to jednak na plus, gdyż przypominania o takich rzeczach nigdy dosyć. Mimo to swoim zwyczajem do kilku zagadnień dorzucę swoje przemyślenia. - Błedy rzeczowe, czyli o niewiedzy autora - Dla ścisłości - konie potrafią wymiotować, tylko robią to rzadko i jedynie w ciężkich stanach chorobowych. Jeżeli do wymiotów dochodzi (gdzie treść wyrzucana jest zarówno przez jamę ustną jak i nozdrza), to należy prosić Wielkich Przedwiecznych, żeby pod ręką znalazł się dobry weterynarz, gdyż inaczej prawdopodobieństwo zejścia jest wyjątkowo wysokie. A teraz co to oznacza dla serialu? Należy przypomnieć sobie, iż już w odcinku 4 pierwszego sezonu mamy sugestię wymiotującej Pinkie Pie po spożyciu babeczek a'la AJ, ergo rzecz jest kanoniczna. W sumię z jednej strony to niezbyt dobrze, a z drugiej pamiętajmy, że jednak kolorowo-pastelowo-magiczno-latająco-gadające kucyki nie są czymś, co można spotkać w realnym świecie, prawda? Dlatego pewne odstępstwa od normy są dopuszczalne i zwrot treści żołądkowej za coś takiego bym uznał. A jeżeli chodzi o fikcyjną genetykę dlaczego nie? W końcu to fikcja - no chyba że pokażesz mi krzyżówkę genetyczną standardowych istniejących realnie kucyków w wyniku której urodzi się pegaz lub jednorożec. Jakoś nie pamiętam, żeby akurat takie motywy były na genetyce poruszane... Co do warczenia na "parzystokopytne" i "obojczyki" to zgadzam się całkowicie. - Opisy - tutaj w zasadzie zgadzam się z większością tego co zostało napisane, ale zwróciłbym uwagę na jedną rzecz, czyli na pojawienie się jakiejś postaci i poskąpienie nam jej opisu. To może być całkiem ciekawy zabieg literacki, takie ujawninanie jedynie część niezbędnych szczegółów, a czekanie z innymi do kolejnych rozdziałów opowiadania. Naturalnie musi być to zrobione dobrze - w sumie mógłbym powiedzieć, iż Shortskirtsandexplosions potrafi dokonać takiego zabiegu. - Wojna - tu z kolei po przeczytaniu, tylko fakt posiadania uszu uchronił mnie przed uśmiechaniem się dookoła głowy. Bardzo mi się podoba to podejście, gdzie wojna toczona jest nie przez pojedyńcze, wyżynające wszystko i zawsze przeżywające kucyki, a przez zorganizowane oddziały, które w wyniku swoich działań nieodmiennie ponoszą straty (wyjątek czynię jedynie dla opowiadań z serii Fallout: Equestria). "One-Pony-Army" to w mojej opinii jeden z najbardziej irytujących motywów i jego użycie powinno być stosownie dozowane. Również wspomnienie o ranach i okaleczeniach zasługuje na plus - łatwo o tym zapomnieć podczas pisania (o ile dobrze pamiętam to sam popełniłem ten grzech - hańba mi!). Z plusów wymienię jeszcze recenzję książki wybraną przez Fudi'ego - nienaganny gust czytelniczy i bardzo ładna recenzja, oraz opis Trylogii Alien (i jednej abominacji) w wykonaniu Triste - to się naprawdę dobrze czytało. Aż mam ochotę obejrzeć ją powtórnie. No i dobrze. Teraz przejście do mniej przyjemnej części posta. Skład - tym razem stoi zdecydowanie poniżej poziomu do jakiego przyzwyczaił nas Brohoof. Liczę, że jest to jedynie przejściowy kłopot, i brak kadrowania niektórych obrazków, nieco kopnięte marginesy i tym podobne "smaczki" w kolejnym numerze zostaną szczęśliwie zapomniane. Korekta - Korektorzy zasłużyli na rózgi. Naprawdę. Od błędów jest wręcz gęsto - mamy ortograficzne, znajdą się gramatyczne, interpunkcja pewnie też (ale tu wolę nie osądzać), żeby nie wspomnieć o naprawdę dużej ilości literówek. Najgorsze jest to, iż to skutecznie odbiera przyjemność płynącą z lektury. Innymi słowy - bat na zad i zmusić ich do większego przykładania się do roboty. Tym bardziej, że podobno jest ich szóstka. That's all folks!
  3. Nic mi nie wiadomo o jakimś rozwinięciu. A szkoda, bo potencjał niewątpliwie jest. trzeba śledzić i mieć nadzieję.
  4. Przed Wami kolejne tłumaczenie. Tym razem mamy do czynienia z krótkim opowiadaniem o Vinyl i Octavii, które przyciąga wzrok już samym tytułem. Nie powiedziałbym, że jest to dzieło wybitne i ponadczasowe, ale Psp7master zdołał zapewnić nam naprawdę przyjemną i interesującą lekturę. Warto poświęcić te kilka minut. Do Robot Ponies Dream of Electric Cellos? Tłumaczenie Opis autora: Vinyl Scratch ma tajemnicę. Wszystkie kucyki je mają. Niektóre są ważne, a inne wręcz pozbawione znaczenia. Niektóre mroczne, a inne wzbudzające jedynie śmiech. Jej tajemnica dotyczy tego kim jest i całkiem ironicznie ma związek z jej oczami - tymi samymi w których zakochała się Octavia Philharmonica. Ale teraz, w Heart's Warming Eve, Vinyl jest gotowa się ujawnić. Jak zawsze liczę, że Wam się spodoba i uraczycie mnie sporą dawką komentarzy. Do następnego tłumaczenia!
  5. Jednak opis gałek ocznych eksplodujących po trafieniu to trochę za dużo jak dla działu ogólnego. A że MLN również nie ma ograniczonego dostępu, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to opowiadanie się tu znalazło.
  6. Trzeci rozdział za mną. Czytało się przyjemnie, mamy rzut oka w początki regimentu, ale... dlaczego... tak.... mało... strat? Tam niemal wszyscy przeżywają! Przyznam, iż liczyłem na wakat na stanowisku majora regimentu
  7. Przenoszę do MLN. Tym razem wywęszyłem rzeczy już przekraczające granicę violence.
  8. Pomysł arcyciekawy (chodzi o użycie armii włoskiej), popraw tylko to co Gandzia Ci tam nazaznaczał. Sam też wtrąciłem kilka szczegółów. Czekam na kolejne części.
  9. Rzeczywiście dosyć krótkie... no ale takie prawo prologu. Czekamy na coś więcej.
  10. Muszę się zgodzić z Airlickiem. Tu potrzebna jest naprawdę solidna korekta. Osobiście bym takiego tekstu na forum nie zamieścił przed jego dopieszczeniem. A szkoda naprawdę, bo treść jest dobra, fajne podejście do tematu i ogólnie opowiadanie poprowadzone jest z klasą. A ilość błędów nadal odstrasza od jego czytania. Bez urazy Bejeden, ale powinieneś przyłożyć się znacznie bardziej do tejże korekty. Brak polskich znaków, i błędy ortograficzne nie mają prawa występować w tekście, o którym się mówi, że został poddany jakiejkolwiek korekcie. A nazbierało się tego naprawdę sporo. W sumie sugerowałbym zwrócenie się do Erasta - on siedzi w korektach oneshotów, a z tego co mi wiadomo piłuje je w sposób dokładny i wnikliwy. Korzyść będzie wielostronna - my dostaniemy pozbawiony błędów tekst, autor będzie zadowolony, a Bejeden podszkoli się nieco w wysoce upierdliwej sztuce korekty i w kolejnym tekście z pewnością poprawa pójdzie mu o niebo lepiej - z której strony nie patrzeć - PROFIT!
  11. Bardzo poważne przeoczenie z mojej strony. Już zostało naprawione - przepraszam, że nie zauważyłem tego wcześniej.
  12. Bardzo miło mi poinformować, że dzięki poświęceniu Airlicka, Pan Atkins został przetłumaczony na angielski i zamieszczony na fimfiction - oto link(będzie też w pierwszym pości). Wchodźcie, czytajcie i czyńcie oceny - niech zachodni wiedzą, że my też umiemy pisać (i to w oparciu o wiersze z ich kręgu kulturowego ). A przy okazji jak już tam będziecie, rzućcie okiem i stosowną oceną na opowiadania Verlaxa - zdecydowanie zasługują na to by je wydobyć z otchłani niepamięci .
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  15. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  16. Dolar84

    Cthulhu vs Mane6

    Sprawa jest banalna. Dla Cthulhu "śmiertelnik" i "śniadanie" to praktycznie synonimy, więc wynik jest całkowicie jednoznaczny i oczywisty - Cthulhu wins!
  17. Dolar84

    Odcinek 11: Three’s a Crowd

    Wszak on symulował Zdecydowanie bardziej inspirowali się potworami (graboids) z serii horrorów klasy B o tytule "Wstrząsy" (polecam swoją drogą pierwszą i czwartą część - boskie czarne komedie ), które właśnie takowymi mackami dysponowały w paszaczach. I były podobnie upierdliwe do tego w serialu A co do księżniczek... to te malowane a nie te prawdziwe Co do samego odcinka... Podobał mi się. Naturalnie na tę ocenę wpływa Discord, ponieważ jakiekolwiek pojawienie się tej postaci i usłyszenie głosu niepowstrzymanego Johna De Lancie natychmiastowo podbija ocenę o kilka(set) punktów, chociaż zgadzam się ze SPIDIM, że jego potencjał mógłby być nieco większy. Z drugiej strony mamy tu do czynienia nie z próbą przejęcia panowania nad państwem, a ze zwykłą małpią złośliwością (czy może raczej chimerycznym nastrojem). Z bohaterek drugiego planu ładnie została rozegrana Pinkie ze swoim uzależnieniem od balonów (pomimo zrobienia z niej swego rodzaju słodkiej idiotki), oraz zwiewająca gdzie pieprz rośnie RD. Elementy Hojności i Tła służyły tu jedynie do przekazania Discorda dalej i ze swojej roli wywiązały sie nienagannie. No i końcówka w ich wykonaniu była urocza. Ogólnie - odcinek może nie wybitny, ale na pewno przyjemny. Dałbym 6 na 10, ale obecność Discorda i jego zabójczo-chaotyczna piosenka podbija ocenę do 8/10.
  18. Lektura zakończona. Verlax swoim zwyczajem uraczył nas opowiadaniem w mrocznych klimatach. Tym razem mocniej inspirowane Pilipiukiem niż Lovecraftem (Cthulhu NIE jest zadowolony!), na dodatek stanowiące sensowny i przemyślany prequel jego opowiadania "2986 Steps". Pomijając właśnie poprawiane fregaty i galeony (I see what you did there) i pewną wyspę o nie do końca sprecyzowanym pochodzeniu (szelf kontynentalny waszmości a nie płyty tektoniczne) to w opowiadaniu większe potknięcia nie występują. Napisane jest dobrze, stosowne napięcie towarzyszy czytelnikowi podczas całej lektury a tytułowy "Sąd Zgnilizny" (tudzież "Osąd Padliny" ) kryje w swoich trzewiach interesujące i niezbyt przyjemne niespodzianki. Ujmując rzecz skrótowo - Typowy styl Verlaxowy, zrobiony jak zwykle na bardzo wysokim poziomie. Zachęcam do czytania i oceniania go na fimfiction - pomóżmy rodzimym autorom wybić się nieco na zachodnim rynku, szczególnie, że w tym wypadku naprawdę na to zasługuje.
  19. Kończymy ten offtop. Proszę cierpliwie czekać na powrót GM-a i nie zaśmiecać tematu. W przypadku niedostosowania się do prośby, zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje.
  20. To zakłóca lekturę. Straszliwie. Powiem tak - o ile samo opowiadania i jego treść mnie zainteresowała to ilość błędów była taka, że dosłownie rwałem włosy z głowy - pod względem formy tego się po prostu nie dało czytać. Na przyszłość radziłbym wstrzymywać się z publikacją do czasu aż tekst zostanie poddany korekcie - unikniesz dzięki temy stosu negatywnych komentarzy.
  21. Lepiej jeżeli daje ścianę tekstu ze swoimi przemyśleniami dotyczącymi opowiadania, niż miłaby ograniczać sie do jednego-dwóch zdań. I faktem jest, iż pełni wtedy rolę krytyka - wątpliwości moga jedynie zachodzić co do jakości pełnienia rzeczonej roli
  22. Dopisz również mnie do fanów tej serii. Przyznaję, że czekam na kolejny odcinek z zapartym tchem
  23. Prosiłbym wszystkich autorów, którzy szukają prereaderów lub korektorów o danie mi znać czy już takowych znaleźli, żebym mógł dokonać porządków na liście.
  24. Niby Slice of Life jakich wiele, a jakoś nie da się oderwać od tych kilku stron - można wręcz powiedzieć, iż jest to coś, co mogłoby służyć za scenariusz do całkiem niezłego odcinka serialu. Lekkie, przyjemne i posiadające morał. Warto przeczytać.
×
×
  • Utwórz nowe...