lurasidone

Brony
  • Zawartość

    497
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutralna

O lurasidone

  • Ranga
    Nadjazgotan żelaza
  • Urodziny 19 Grudzień

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    46627762

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz

Ostatnio na profilu byli

2952 wyświetleń profilu
  1. Płyta główna w laptopie wyzionęła ducha, oh ;_;

  2. Jednorożec zmierzył klacz szybkim spojrzeniem, wkładając wszystkie siły w to, by nie parsknąć. Rzecz jasna na tak wielkim wydarzeniu alkohol miał praow się pojawić, a dzisiejsze drinki były serwowane na lewo i prawo, od cydru po nieco mocniejsze trunki, których nie każdy chciał sobie poskąpić. Grass uśmiechnął się lekko zakłopotany. - Musiała mnie pani z kimś pomylić, a za cydr dziękuję, ale chcę dojść do celu w linii prostej.- to powiedziawszy, skierował się w stronę najbardziej zatłoczonego placu, które zdawało się być centrum wydarzenia. Zrobił spory błąd, nie umawiając się z Cherry w konkretnym miejscu. Pozostało mieć nadzieję, że jakoś na siebie wpadną.
  3. Zastanowiłem się przez chwilę. Nie było potrzeby pytać o drogę, była przejrzysta jak tafla wody, lub raczej zakurzona i zaludniona przez tłumy zmierzające do centrum. Do wieczora będzie ich o połowę mniej, byłem gotowy się założyć, że znaczna część przyszła tylko, aby zobaczyć EE. Potem wrócą do domów, nasyceni widokiem nowych technologii. Evvive la postęp technologiczny, pomyślałem. Chociaż nie jestem tu po to. Ot, może rzucę okiem, w ramach zaspokojenia nostalgii. Przede wszystkim muszę odszukać w tym zatrzęsieniu kucykow Cherry, bo to z przez jej prośbę zrezygnowałem z jednego dnia wolnego (albo i dwóch). Czy warto było odbywać tę podróż, okaże się za jakiś czas. - Mógłbym zatrzymać tą gazetę? - spytałem, wciąż patrząc na wzmiankę o zaginionym ogierze. Mrugnąlem i przeniosłem wzrok na Hot Air'a, który przypatrywał mi się uważnie. - Oczywiście zapłacę, jeśli ma pan takie życzenie - tak naprawdę nie potrzebowałem całej gazety, tylko tej zajmującej niecałe pół strony kolumny. Poczułem nagłą, przemożną chęć wyjaśnienia, po co mi ona, choć i tak powiedziałbym, że jest tam program całej imprezy. Nie, że odznaczający się wielką hojnością stary znajomy zaginął. Nie było to nic osobistego, mimo to wolałem ten fakt zachować dla siebie.
  4. o:56-1:03 Z góry dziękuję, jakby co to idzie na inne forum, żeby nie było, że w ogóle tych animacji nie wykorzystuję.
  5. Dziękuję i podziwiam za tempo.
  6. Tym razem poproszę o trzy animacje z tego filmiku: 0:30-0:42 0:43-0:54 0:06-0:19
  7. To może i ja się wypowiem. Na Pandorę natknęłam się przypadkiem, rzuciła mi się w oczy okładka siódmego tomu. To wzięłam, kupiłam zresztą i z szóstym. Trochę głupio wyszło, bo kompletnie nie rozumiałam o co chodzi, postanowiłam się więc podratować anime. Wnioski z obejrzenia takie: ekranizacja ładna, tylko że zakończenie zwala z krzesła w negatywnym sensie. Wyglądało to tak, jakby twórcy nagle zorientowali się że zostały im dwa odcinki do końca serii i muszą coś tam wcisnąć. Zawiodło mnie to bardzo, tym sposobem ocena anime z 10.10 spadło do powiedzmy 8.5/10. Trzymam się więc wiernie mangi. W dalszych tomach (powiedzmy od ósmego) widać jak pięknie rozwinęła się kreska ^^ Ulubiona postać? Xerxes Break, nikt nie może z nim konkurować. Wzbudził moją sympatię od początku przygody z Pandora Hearts. Tak jak ktoś wyżej wspomniał, wstawki z drużyną są przezabawne, a sceny z Sharon wzruszające (tak, mowa o walczyku na balkonie)
  8. Witam Cię, przyszłam, jak można się domyślić, po animację. Nawet dwie. http://www.youtube.com/watch?v=K287p_jVzYI Jedna od 1:12 do 1:24, a druga od 2:46 do 2:55.
  9. Dopiero teraz się zorientowałam...Widzę,że masz avatar i sygnaturę z postaciami z Pandorki.Czyli oglądałaś to anime lub czytałaś mangę,prawda?

    1. lurasidone

      lurasidone

      Anime obejrzałam, mangę przeczytałam (tyle ile jest wydane w Polsce + czekam na jeden z tomów po angielsku). Moja ukochana seria <3

  10. Odwzajemniłem uśmiech ogiera i odpowiedziałem. - Tak, to my we własnych osobach, zdrowi, zwarci i gotowi do boju. Jeśli pan pozwoli i da mi chwilę, odniosą tą klacz na jej posłanie, bo piórkiem zdecydowanie nie jest, więc wolałbym nie stać z nią na grzbiecie za długo - uśmiechnąłem się przepraszająco i minąłem gwardzistę. - Zaraz wrócę z powrotem, tymczasem radzę zebrać resztę drużyny!
  11. Zatrzymałem się i zastanowiłem. Miałem do wyboru dwie opcje, pociąg lub lot balonem. Ten drugi był sprawdzony, w dodatku nie był za drogi. Chciałem dotrzeć do rodzinnego miasta jak najszybciej. Nie wiedziałem, jak szybko porusza się ten cały EE. Jak zawsze zależało mi na czasie. Do stacji miałem 10 minut spacerem, nie było to za dużo, ale mimo to balon kusił mnie bardziej. Zainteresowania z młodych lat widać dalej we mnie tkwiły, bo postanowiłem, że gdy będę w Stalliongradzie zerknę na ekspres. Może uda mi się spotkać kogoś, kto przy nim pracował. Na targach kręcą się różne kuce, raz fascynaci, innym razem konstruktorzy we własnej osobie. Podszedłem do sprzedawcy biletów na balon. - Dzień dobry, mogę prosić bilet na lot do Stalliongradu?
  12. - Green...? - podszedłem do klaczy i przyjrzałem się jej. Heh, zasnęła. Wziąłem ją na plecy. Nie obudziła się, pochrapywała cicho. Chciałem zanieść ją na jakieś posłanie, byleby nie leżała na zimnej ziemi.
  13. Zmarszczyłem brwi i pochyliłem się nad listem, by przeczytać go raz jeszcze. O ile osobę Cherry kojarzyłem z dawnych lat, to nikt o imieniu Nut nie przychodził mi do głowy. Biegałem myślami od znajomego do znajomego, zarówno z pracy, ze studiów jak i ze szkoły. Moimi koledzy nosili różne imiona, czasem jedno dziwniejsze od drugiego, ale nie kojarzyłem kuca, o którym było wspomniane w liście. Dlaczego Cherry chciała się ze mną tak pilnie zobaczyć? Co mamy do nadrobienia? Nigdy nie byliśmy ze sobą w bliższych stosunkach, znaliśmy się z widzenia, czasem wymienialiśmy uprzejmości, ale nic poza tym. Kiedy wyjechałem ze Stalliongradu, chcąc znaleźć sobie bardziej ambitną pracę niż nastawianie złamanych kości robotników, nasz kontakt urwał się zupełnie. Wydało mi się dosyć dziwne, że nagle do mnie pisze, a treść listu wskazuje na to, jakoby byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Przypomniałem sobie naszą ostatnią rozmowę telefoniczną. Przepraszała mnie za coś, czego nie pamiętałem, żeby robiła. Po kilku minutach tłumaczenia jej, że nie wiem o czym mówi, zaczęła krzyczeć i histerycznie płakać, aż w końcu się rozłączyła. "...Mówię tu takze o przebaczeniu, moich ciężkich słów tamtego dnia w szpitalu" Zatrzymałem się chwilę przy tym zdaniu. Tak, wiele lat temu wylądowałem w szpitalu na dłużej, przez, jak to zwykłem nazywać, "wypadek przy pracy", w którym pewna misterna konstrukcja wybuchła mi w twarz powodując wiele uszkodzeń. Mimo to byłem pewien, że Cherry tam nie było. Bo niby dlaczego miałaby być? Zapraszała mnie na coś, co widać było dla niej bardzo ważne, tak jak rozmowa ze mną. Podróż do Stalliongradu wymagała albo wypchanego portfela, by podróżować szybko, albo całego dnia tłuczenia się innym środkiem transportu niż podniebny powóz. Byłem wypoczęty, ale mimo to nie miałam nic do dnia wolnego. Nawet dwóch dni wolnych. Ciekawość jednak nie dawała mi spokoju. Nie miałam nic do stracenia, w najlepszym wypadku zaspokoję po prostu to nurtujące uczucie, może nawet zrozumiem do końca treść listu klaczy i wreszcie cel jej dokonanego kilka lat temu telefonu.