-
Zawartość
1171 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
47
Wszystko napisane przez Hoffman
-
Witam wszystkich i zapraszam do swoistej kontynuacji zabawy pod tytułem "Przydziel Stanowisko". O co chodzi tym razem? Wcześniej wybieraliśmy osoby które mogłyby się sprawdzić na danym stanowisku, a teraz będziemy dobierać dla nich niezbędny ekwipunek. W zależności od rodzaju stanowiska może to być broń lub pancerz, albo coś innego, być może nawet niekoniecznie związanego z walką. Wy decydujecie. Wypadałoby dodać że można (a nawet trzeba) proponować więcej niż jeden przedmiot, a swój wybór należy uzasadnić, dlaczego właśnie to a nie co innego najbardziej się przyda. Nie zaszkodzi też gdy opiszecie wygląd na przykład wybranej broni. Wszak nie każda lanca musi wyglądać tak samo, czasem jej design może w jakimś stopniu odzwierciedlać charakter użytkownika albo jego styl, dzięki czemu wróg z daleka pozna z nim ma do czynienia. Tak więc można tu także popuścić wodze wyobraźni. Oczywiście osoby którym będzie wydawany ekwipunek także mogą co nieco dodać od siebie, skomentować wybór, albo też coś zaproponować. Po prostu. Zacznijmy więc. Pierwsze do przydzielenia było stanowisko Dowódcy Patrolu, które zostało przypisane Tarrethowi. Czas dobrać ekwipunek, Moi Drodzy. Co Tarrethowi, jako Dowódcy Patrolu przyda się najbardziej, a co nieco mniej, aczkolwiek przezorny zawsze... Czekamy na propozycje! Tarreth - Dowódca Patrolu - ekwipunek podstawowy - Mapa (arceus) Kompas (Piter009/ arceus) Lornetka (Piter009/ arceus) Apteczka/ Zestaw medyczny (Piter009/ KochamChemie) Żywność (arceus) Para dodatkowych oczu na tył czaszki (Carrion) - ekwipunek dodatkowy - Stylowa czapka garnizonowa ze złotym dwugłowym orzełkiem z przodu (Carrion) Megafon do wydzierania się na szeregowych (Carrion) Śpiwór (Piter009) Kieszonkowe wydanie Codex Astartes (Carrion) Coś robiącego Dakka Dakka (Carrion) - uzbrojenie - Nóż (Piter009/ arceus) Maczeta/ krótki miecz (Piter009) Topór łańcuchowy/ istniejący odpowiednik (KochamChemie) Zapalniczka/ ewentualnie ciężki miotacz ognia (KochamChemie) Stormbolter z pociskami hellfire/ istniejący odpowiednik (KochamChemie) Młotek rakietowy (Carrion) - wsparcie - Gotowy na wszystko wierny oddział (arceus) Szczęście (arceus) Kuoth - Strażnik Graniczny - ekwipunek podstawowy – Ładny, mocny, czerwony marker do zaznaczania granicy (Carrion) Zmywacz do markerów (Carrion) Wykrywacz Franka Dolasa (Carrion) Lornetka (Carrion) Noktowizor (Flippyn) Zapasy żywności (Flippyn/ Piter009) Czajnik i kubek z gorącą kawą (Piter009) Dokumenty (Piter009) Pióro (Piter009) Tusz (Piter009) Telefon (Puchacz) - ekwipunek dodatkowy - Śpiwór (Flippyn) Reflektory (Flippyn) Latarka (Puchacz) Kombinezon termoaktywny (Flippyn) Poradnik małego granicznego (Piter009) Wygodne krzesło (Piter009) Gazetka (Piter009) Budzik (Piter009) Megafon (Puchacz) Lodówka (Puchacz) Atrapa kuca (Puchacz) - uzbrojenie – Ashbringer z WoWa zamontowany na końcu kija od szczotki (Carrion) M1 Garand (Flippyn/ Puchacz) Walter P-38 (Flippyn/ Puchacz) 3 granaty trzonkowe (Flippyn/ Puchacz) Noże do rzucania (Flippyn) Kusza (Piter009) Miecz (Piter009) Włócznia/dzida/wielki kij (Piter009) Działko anty-changelingowe + pałka do obrony przed kupcami (Piter009) Miny (Puchacz) Poduszkowiec (Puchacz) - wsparcie - Bunkier (Flippyn) Scootaloo (Neon) Schronienie (Puchacz)
- 12 odpowiedzi
-
- Shining Armor
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
Sprawdźmy jak rozłożyły się głosy. Wygląda na to, że Strażnikiem Granicznym został Kuoth! Gratulujemy posady! Kolejnym stanowiskiem na jakie poszukamy odpowiedniego kandydata jest stanowisko... Młodszego Gwardzisty! Kim jest Młodszy Gwardzista? Jest to ktoś, kto niedawno ukończył podstawowe szkolenie. Młodsi gwardziści mogą awansować wyżej poprzez wykazanie chęci do dalszego szkolenia (choć muszą się najpierw sprawdzić się w swoich obowiązkach) bądź też zdobycie doświadczenia w walce (to wbrew pozorom nieco trudniejsza metoda). Ci początkujący żołnierze regularnie pełnią straż (choć nie są upoważnieni do strzeżenia wszystkich zamkowych komnat), często udają się na patrole, stanowią przede wszystkim wsparcie dla wyżej postawionych żołnierzy choć czasami mówi się, że... w większych bataliach stanowią jedynie "mięso armatnie". Na ogół Młodsi Gwardziści są wystarczająco ambitni i wytrzymali aby awansować na wyższe stanowiska, choć zdarzają się tacy, którym patrolowanie stolicy i udział w drobnych starciach z grupami (większymi lub mniejszymi) przestępców wystarczy. Ci którzy mają to czego trzeba by przeżyć i są wystarczająco odważni i nieustępliwi biorą udział w większych walkach i wysławiają się wolą walki i oddaniem sprawie co daje im gwarancję awansu, prędzej czy później. A zatem jaki w skrócie ma być Młodszy Gwardzista? Musi zdawać sobie sprawę, że aby piąć się po drabinie kariery trzeba zacząć od dołu. Poza tym musi być wytrwały, musi mieć to, co trzeba by przeżyć na polu walki no i oczywiście, musi mieć ambicje i dość siły by starać się o wyższe stanowisko w przyszłości. Musi mieć też wysokie poczucie własnej wartości - nie może myśleć o sobie jak o "mięsie armatnim" ale jak o kimś kto mimo ograniczonych umiejętności dotyczących walki bronią może pewnego dnia stać się kimś dużo ważniejszym. Determinacja także się przyda, a także posłuszeństwo wobec przełożonych, rozumienie rozkazów i umiejętność ich wykonywania. Oczywiście, Młodszy Gwardzista jako początkujący żołnierz musi też znać swoje możliwości i granice, nie może nim rządzić bezsensowna brawura i lekkomyślność. PS: Jednocześnie zapraszam do nowej zabawy w której dobierzecie ekwipunek dla osób którym zostało przedzielone stanowisko.
- 26 odpowiedzi
-
- Shining Armor
- Zabawa
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
W porządku, zatem jak to się skończyło... Według ankiety, która została znacznie przedłużona (co w gruncie rzeczy nic nie dało) wygrywa Lemuur, przewagą jednego głosu... aczkolwiek mając na uwadze pomyłkę Fiska Adoreda (mam nadzieję, że dobrze odmieniłem nick) sprawy nieco się zmieniają - skoro ten tak naprawdę oddał głos na Emronna w takim razie mamy coś odwrotnego, czyli to Emronn wygrywa jednym punktem. Biorąc to pod uwagę zwycięzcą pojedynku zostaje Emronn. Wyniki ankiety zostały zmienione aby odzwierciedlić sytuację i rozwiać wątpliwości. Gratulujemy obu uczestnikom i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz wkroczą na arenę by zaprezentować swoje zdolności!
-
Gleipnir nieco zmieszany jeszcze raz rozejrzał się dookoła mierząc spojrzeniem całą grupę. Uśmiechnął się pod nosem po czym dokończył swoje śniadanie. Wycierając serwetką usta postanowił zacząć nowy temat. - Drodzy przyjaciele, a jak tam Wasze rodziny? Wiedzą w co się pakujecie? Moja matka i ojciec są dosyć daleko, od lat nie mamy kontaktu, podobnie jest w przypadku mojej starszej siostry. Przybyłem do Equestrii z południa jeszcze jako dwunastoletni źrebak. Miałem uczyć się magii w państwowych szkołach ale nie za bardzo mi to wyszło. Nie skłamię jeśli powiem, że odwiedziłem niemalże wszystkie uczelnie w kraju. - opowiadał Gleipnir. - Obiło mi się o uszy że w Equestrii przebywa mój kuzyn, który przybył tu jeszcze wcześniej ode mnie. Strasznie chciałbym go zobaczyć, nie będę ukrywał że to kolejny powód dla którego zdecydowałem się wyruszyć z Wami. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko? - zapytał nieśmiało Gleipnir. Jednorożec nie odczuł jakby ktokolwiek miał jakieś obiekcje. Ucieszył się, że jego nowi przyjaciele go rozumieją i z tego zadowolenia jeszcze raz przywołał barmana aby ten przyniósł kolejny kufel cydru. - Wybaczcie, ale na samą myśl o tym że mógłbym gdzieś-tam spotkać kuzyna po tylu latach dostaję spory zastrzyk energii i zapału do działania. Byliśmy ze sobą bardzo zżyci, sami rozumiecie... Gleipnir za pomocą magii podniósł kufel i w ciągu kilku sekund wypił jego zawartość do połowy. Głośno wzdychając rozejrzał się jeszcze raz upewniając się że to wszystko dzieje się naprawdę. - Ciekawe jak bardzo się zmienił... gdzie go spotkam... czym się trudnił przez te wszystkie lata... - zastanawiał się Gleipnir wpatrując się w stół. W tym momencie Deezee powoli chwyciła za kufel i odsunęła go tak aby znalazł się poza zasięgiem kopyt Gleipnira. Widząc w oczach jednorożca lekki sprzeciw szybko uspokoiła go i wspomniała, że jeśli ten faktycznie ma szansę spotkać się z kuzynem którego od lat nie widział, to fajnie by było aby coś z tego spotkania zapamiętał. No a poza tym to spotkanie będzie dobrą okazją aby wspólnie świętować także lepiej będzie jeśli Gleipnir zachowa siły na wyprawę i na owe spotkanie. - Masz rację. Ech... to zawsze był mój mały problem. Nieważne, czy to cydr, jakaś podejrzana dziedzina magii czy też hazard, jeśli się coś wkręcę to potrzebuję czyjejś interwencji aby przestać. Dzięki Deezee. Zatem jak tam wasze rodziny i znajomi? - zapytał jeszcze raz jednorożec pełen entuzjazmu i ciekawości.
-
Hoffman uśmiechnął się sprawdzając harmonogram. To był ostatni pojedynek w jego planie. Na następne jeszcze przyjdzie czas. Zadowolony udał się w stronę zamkniętych wrót. Gdy już odszukał właściwy klucz sprawnym ruchem przekręcił błyszczący przedmiot a zapadki w zamku głośno zaskoczyły. Po chwili drzwi otworzyły się a kolejni śmiałkowie mogli już wejść na arenę. Przed nami kolejne imponujące starcie! Spragniony wrażeń i dreszczu emocji jaki płynie z rywalizacji Zegarmistrz oraz gotowy na wszystko, zawsze wesoły i energiczny Kapi, ci dwaj śmiałkowie zmierzą się na naszej arenie! Zegarmistrz bywa śmieszny, bywa zgorzkniały, zawsze jednak jest gotów podać pomocne kopyto... a dziś zapewne zasypie nas finezyjnymi zaklęciami od których oczy nam zbieleją. Ale Kapi na pewno nie pozostanie bierny. Ten wesoły, przyjacielski a także nadzwyczaj chętny do zabawy gość z pewnością okaże się godnym przeciwnikiem. Wiemy, że lubi gry strategiczne... ooo tak, strategia na pewno odegra tu kluczową rolę. Jak zwykle, przypominam o zasadach i życzę powodzenia. Niech rozpocznie się pojedynek!
- 26 odpowiedzi
-
- casual
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
- Zegar tyka... Już czas! Hoffman wyjął z kieszeni pęk kluczy po czym rozpoczął poszukiwania tego właściwego. Minęło kilka minut zanim zdołał otworzyć wrota prowadzące na arenę. - Muszę powiedzieć Alexsuzowi żeby sprawił mi jakieś breloczki czy coś w tym rodzaju... - powiedział do siebie Hoffman. Nie minęło wiele czasu i na arenę weszli kolejni śmiałkowie spragnieni wrażeń. Tym razem była to wilczyca27 oraz jej oponent, rajder300. Czas na kolejny pojedynek! Tym razem naprzeciw siebie staną wilczyca27 i rajder300! Wilczyca27 uwielbia dobrą muzykę, a takżę dobre kino nie wspominając już o wieczornych spacerach czy też dobrych grach. Jej oponentem będzie rajder300, czyli gość, który niedawno skończył oglądać wszystkie sezony serialu animowanego z kucami w roli głównej i jest dumny z bycia Brony'm. Nic tylko pogratulować wysokich morali i życzyć powodzenia w pojedynku. A pojedynek rozpoczyna się... teraz! Pamiętajcie o zasadach, walczcie uczciwie, ale całą swoją mocą. Pokażcie na co Was stać!
-
Tym razem Hoffman wydawał się nieco roztargniony. Może to przez jakieś bliżej nieznane publice sprawy jakie miał na głowie a może raczej przez osobistości które lada moment miały stoczyć pojedynek na arenie. Tak, bardziej prawdopodobna była druga opcja. Hoffman jeszcze raz obejrzał zdjęcia i informacje o Noxie i Lunaticu. - Szykuje się niezła bitwa... - szepnął do siebie po czym udał się w stronę bramy prowadzącej na arenę. Hoffman sprawnym ruchem przekręcił klucz i otworzył wrota umożliwiając wejście na arenę Noxowi i Lunaticowi. Obaj panowie spokojnie udali się na arenę raz po raz wymieniając się gniewnymi spojrzeniami. Bez wątpienia mieli w sobie mnóstwo mocy która tylko czekała aby ją gdzieś (albo raczej na kimś) wyładować. Tym razem przyjdzie nam zobaczyć pojedynek między Noxem a Lunaticiem! O Noxie wiadomo wiele a jednocześnie nie wiadomo nic konkretnego. Ta aura... co najmniej zastanawiając, jednak nie to jest w nim najbardziej intrygujące. Tak na dobrą sprawę nikt nie wie jaką moc posiada. Słyszałem o hipnozie, słyszałem o manipulacjach myślami, a także o wielu innych sztuczkach a także dość egzotycznych, zagadkowych zaklęciach jakimi ten miałby się posługiwać. Nie wiadomo skąd pochodzi ani w jaki sposób odkrył swoją moc, wiemy jedynie tyle, że jest ona niezwykła i wszyscy żywimy nadzieję, że dziś na arenie ujrzymy co ten ogier potrafi. Jego oponentem będzie Lunatic, absolwent Szkoły dla Utalentowanych Jednorożców. Od zawsze marzył o zdobyciu wielkiej wiedzy i umiejętności magicznych... i jak widać jego marzenia ziściły się, w przeciwnym wypadku nie stał by dzisiaj naprzeciw Noxa, na Arenie Magicznych Zmagań. Ten utalentowany ogier bez wątpienia wiele potrafi a wyprawy w jakich uczestniczył przysporzyły mu sporego doświadczenia które na pewno przyda się w tym pojedynku. Czy jego moc światła i iluzji będzie w stanie oprzeć się tajemniczej mocy Noxa? Cóż, jest tylko jeden sposób aby sie przekonać. Przypominam o panujących zasadach i życzę powodzenia. Niech rozpocznie się pojedynek.
- 9 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 2 więcej)
-
pojedynek [Pojedynek] Sunset vs. Wieczny Chłopiec
Hoffman odpisał na temat w Archiwum magicznych pojedynków
Cóż, zgodnie z prośbą Zegarmistrza robię porządki i przenoszę pojedynek do archiwum zaś na liście będzie on figurował jako "przerwany". Powodem jest utrata zainteresowania pojedynkiem jednego z uczestników.- 8 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
- No... może czas abym i ja się przedstawił. - odezwał się nieśmiało piegowaty jednorożec w bordowej pelerynie - Gleipnir. To moje imię. Możliwe, że znasz mnie z widzenia Twilight. Od jakiegoś czasu mieszkam w Ponyville... eee... a raczej przebywam. No bo nie da się ukryć, domu własnego nie mam. Na szczęście mój namiot przetrzyma każdą pogodę. - powiedział Gleipnir po czym wziął następny łyk cydru Kilku zgromadzonych patrząc jak jednorożec przechyla kufel i spija ostatnie krople napoju porozumiewawczymi spojrzeniami starało się dać Gleipnirowi do zrozumienia, że już wystarczy. Ten jednak prostym gestem uspokoił ich po czym kontynuował wypowiedź. - Cóż, wcześniej nie uczestniczyłem w takich wyprawach, ale jak to mówią zawsze jest ten pierwszy raz. Postaram się was zbytnio nie spowalniać... że sobie pozwolę na taki marny żarcik. Wszyscy zgromadzeni przy stole wymienili się pytającymi spojrzeniami. Widząc to Gleipnir westchnął po czym wyjaśnił jak się sprawy mają. - Wybitnym magiem nie jestem, ale znam się na zaklęciach spowalniających, pętających, jak się postaram to i nawet ograniczyć zdolność lotu potrafię... aczkolwiek z tym nie zawsze wychodzi tak jakbym sobie tego życzył. Tak więc postaram się was zbytnio nie spowalniać! Tym razem wszyscy zrozumieli co jednorożec miał na myśli. Barman postawił przed Gleipnirem następny kufel. Czując, że wypijając go do dna narazi się co niektórym towarzyszom podróży nieśmiało zapytał: - Ekhm... ma ktoś ochotę na dolewkę?
-
Oczywiście, po przybyciu do Ponyville pierwszym kucykiem jako spotkała Twilight była Pinkie Pie. Wszyscy odpowiedzieli na to pytanie poprawnie, punkty zostały już przyznane. Czas na kolejne pytanie: Czego najbardziej boi się Twilight?
-
Mój drogi pamiętniczku, Chyba jednak niepotrzebnie drążyłem temat tamtej dziwnej istoty którą widziałem na niebie. Twilight mało się nie udusiła ze śmiechu jak pokazałem jej obrazek w książce i nazwę tego stworzenia - Quetzalcoatl. No dobrze, może tamto coś co widziałem nie przypominało zbytnio pierzastego węża, ale... no faktycznie, wzmiankę o nim znalazłem w książce z baśniami dla dzieci (swoją drogą ciekawe jak ona się tu znalazła, sądziłem że Twilight nie przepada za taką literaturą). No cóż, wygląda na to że przyda mi się chwila relaksu. A tak poza tym, kto wymyśla takie dziwaczne nazwy dla baśniowych stworzeń? Jak dzieciaki które mają to czytać mają to zapamiętać? A zatem postanowiłem nie myśleć ani o tym ani o pracy. Chciałem się zrelaksować jednakże znów ktoś mi przeszkodził. Dziś była to Fluttershy która poprosiła mnie o pomoc i popilnowanie jej zwierzątek. W sumie nie miałem na to ochoty i kombinowałem jak by się tu wykręcić aby jej nie obrazić, ale tak mnie prosiła... że w końcu ustąpiłem. Pomyślałem sobie, że może pójdzie mi lepiej niż ostatnim razem. Zwierzaki Fluttershy potrafią wejść na głowę i napsocić, czasem ciężko nad nimi zapanować. Niestety, pomimo najszczerszych chęci i wskazówek jakie pozostawiła mi Fluttershy nie byłem w stanie zapanować nad jej ulubieńcami które dziś wydały mnie się szczególnie rozjuszone, zupełnie jakby ktoś rzucił na nie urok. W ogóle mnie nie słuchały, istny chaos. Zwierzaki nieco się uspokoiły dopiero po tym jak Fluttershy wróciła. Nie była jednak zaskoczona bałaganem jaki zastała, zupełnie jakby spodziewała się, że tak się to skończy. Pomogłem jej nieco ogarnąć pobojowisko i przy okazji zapytałem się czy wszystko w porządku. Wyjawiła mi że zwierzątka od wczoraj są strasznie nerwowe i niespokojne, co zdążyło ją już nieco zaniepokoić. Mnie zresztą też. Fluttershy potrzebowała kogoś kto na wszelki wypadek popilnowałby jej pupilów bo sama musiała udać się w "pewne miejsce" aby zająć się "rzadkim gatunkiem" który zawitał w te strony. Lekkomyślnie rzuciłem tekstem o pierzastym wężu. Fluttershy wytrzeszczyła oczy i otworzyła usta ze zdziwienia po czym zapytała się mnie skąd wiedziałem. Po tym pytaniu i ja wytrzeszczyłem oczy a szczęka mi opadła niemalże do podłogi. Czyżby ten baśniowy stwór jednak istniał? A może to z jego powodu zwierzątka były dziś tak nerwowe? Fluttershy powiedziała, że to nieznane jej stworzenie miało ranę na skrzydle i potrzebowało pomocy, a gdy już ową pomoc otrzymało po prostu odleciało gdzieś daleko. Wygląda na to, że moje podejrzenia co do wpływu tego stworzenia na zwierzęta Fluttershy były słuszne. Gdy tylko wyjrzałem przez okno zobaczyłem jak jej ulubieńcy spokojnie spali leżąc wokół jej domu. Zupełnie jakby coś ukoiło ich nerwy. Wieczorem nieco zmęczony wróciłem do biblioteki, ale nie wspomniałem nic o tym pierzastym wężu którego nawet nie miałem okazji zobaczyć z bliska. W sumie... nawet nie mam na to ochoty. Ciekawe jak Fluttershy natrafiła na to stworzenie i jak przezwyciężyła swój strach, w końcu ono było jej nieznane a więc musiało ją przestraszyć. Może porozmawiam z nią o tym innym razem. Oby dzisiaj nie przyśnił mi się żaden dziwny stwór. Nie wiem czemu, ale świadomość, że być może wszystkie tajemnicze stworzenia znane z baśni gdzieś tam żyją sobie w najlepsze trochę mnie stresuje. Niektóre z nich mogą być spokrewnione ze smokami. Mogą też dysponować jakąś nieznaną mocą. Kto wie? Świat jest taki rozległy i taki niezbadany... z jednej strony odczuwam niewielki lęk przed tym co nieznane a z drugiej chciałbym się przekonać czy te baśnie mają w sobie ziarno prawdy. Zastanowię się nad tym jutro. Teraz czas się nieco zdrzemnąć.
-
Uważam, że to lekka przesada. Pustki? Mały ruch? Moim zdaniem posty przybywają dość szybko a dział ma się całkiem dobrze. Poza tym, jeśli czujesz, że w jakimś temacie lub zabawie przydałoby się małe "rozruszanie" nie krępuj się i napisz tam gdzie trzeba. Po prostu. Pamiętajcie, że najwięcej zależy właśnie od Was, od tego jak często będziecie w tematach i zabawach pisać, bo to dzięki Wam dział żyje i wciąż się rozwija. Nawet teraz jest kilka tematów i zabaw które zdążyły się już nieco "zakurzyć" i w mojej opinii wypadałoby najpierw zająć się tym zanim zdecydujemy się wprowadzić coś nowego. Niedługo rusza sesja (Wyprawa po Equestrii), od jakiegoś czasu funkcjonują magiczne pojedynki, od niedawna mamy nowy poddział poświęcony Shining Armorowi. To bardzo dużo i faktycznie jest z tym trochę roboty, zwłaszcza pojedynki wymagają sporej uwagi. Poza tym zanim wprowadzi się coś nowego trzeba to jeszcze dobrze przemyśleć a to zajmuje trochę czasu. Ale nawet jeśli wprowadzimy mnóstwo nowości naraz to i tak to nic nie da jeśli nikt nie będzie się w nich wypowiadał. Tak więc zachęcam do podsuwania pomysłów (przeczytałem ostatnie posty, dzięki!) i aktywnego wypowiadania się w dziale. Jeśli ktoś uważa, że w którymś miejscu "brakuje życia", niech się nie krępuje, niech tchnie życie w to miejsce. Jeszcze raz dziękuję za pomysły i pozdrawiam!
- 56 odpowiedzi
-
- Organizacja
- Pomysł
- (i 4 więcej)
-
Wyprawa zbliża się wielkimi krokami zatem czas zamknąć zapisy i ogłosić składy zespołów. Postaci jest szesnaście a więc idealnie na cztery drużyny po cztery kuce. Składy drużyn są następujące (w nawiasach, obok imienia postaci wpisałem nick odpowiadającego jej użytkownika): Drużyna pierwsza: Twilight Sparkle (Tric) Snowflake (Joasiq) Subtle Sense (Baffling Glum) Beautiful Bijou (Deezee) Drużyna druga: Gleipnir (Hoffman) Past Echo (D'jall) Terra (Terra Sparkle) Minor Sax (Minor Sax) Drużyna trzecia: Fire Hooves (PiekielneCiastko) Anna Stellar (Sparkle) Elizabeth (Pie) BlackFlame (Kage Torino) Drużyna czwarta: Moonlight Star (Nesiachnid) <- mała uwaga: zauważyłem, że na obrazku ma też skrzydła a zasady mówią, że postać musi być jednorożcem Magictech (SolarIsEpic) Jude Abraham (Komisarz Goblin) Sabaku no pony (Little Apple 12) Zatem już wkrótce powyższym drużynom przyjdzie wyruszyć w najdalsze, najbardziej tajemnicze, niezbadane zakątki Equestrii w poszukiwaniu przygód, wiedzy i cennych przedmiotów. Kiedy wszystko zostanie przygotowane zamieścimy stosowne ogłoszenie a wyprawa rozpocznie się. Pozdrawiam! AKTUALIZACJA - 16.04.13. Z racji tego iż istnieje prawdopodobieństwo, że kilka osób może stracić zainteresowanie sesją, bądź też nie będzie mogło wziąć w niej aktywnego udziału, co może doprowadzić do dysproporcji w drużynach, postanowiłem dopisać do listy jeszcze jedną postać, która bardzo chciałaby wziąć udział w wyprawie... Już wkrótce nowy poszukiwacz przygód odwiedzi tawernę. Zobaczymy do której grupy trafi i gdzie przyjdzie mu wyruszyć...
-
A zatem nauka u Was dzieli się na wiele dziedzin które w mniejszym lub większym stopniu uzupełniają się nawzajem... trochę tak jak u nas, ale odnoszę wrażenie, że Wy możecie się pochwalić znacznie większym zróżnicowaniem dziedzin nauki i większym wachlarzem jej zastosowania. Mogłam się domyślić, że ta technologia, obojętnie czy dorównująca czy nie naszej magii rozwija się już od setek lat i pewnie będzie się rozwijać nadal. Ogólnie myślę, że wśród maszyn jakimi dysponujecie można znaleźć jakieś odpowiedniki elementów mojego świata (wspomniany przykład z samolotem), trzeba tylko się zastanowić i poszukać jakichś analogii... pewnie kiedyś się tym zajmę, ta sprawa za bardzo mnie nurtuje. Mając tyle różnych dziedzin nauki jak sądzicie, które z nich są najważniejsze? Rozwijanie których gałęzi nauki przyspiesza proces rozwoju technologii? Czy macie jakieś dziedziny nauki które moglibyście uznać, za... bezużyteczne? Poza tym ostatnio dowiedziałam się jeszcze o czymś przez co na nowo zżera mnie ciekawość. Czym są satelity? Do czego one służą i jaki wywierają wpływ na Wasze życie? Kto zaspokoi głód wiedzy Twilight? Piszcie obszernie!
-
OK, po przeliczeniu głosów wychodzi na to, że najlepszym uczniem z malarstwa zostaje... Tric! Cóż, chyba będzie zadowolony. A my lecimy dalej i kolejnym przedmiotem będzie Wiedza o Społeczeństwie. Kto Waszym zdaniem jest specem w tej dziedzinie?
-
W porządku, zdaje się że najwyższy czas odsłonić karty. Najwięcej głosów otrzymał Tarreth, a zatem on zostaje Przywódcą Patrolu! Gratulujemy! Jest jeszcze sporo stanowisk do obsadzenia, więc nie traćmy czasu. Kto Waszym zdaniem nadawałby się na... Strażnika granicznego? Ktoś na takim stanowisku powinien wykazywać się przede wszystkim czujnością, precyzją i spostrzegawczością. Strażnik Graniczny dba o bezpieczeństwo granic państwa, pilnuje aby nie przekroczył ich nikt niebezpieczny, kontroluje towary jakie są importowane zza granicy do Equestrii, a także poprzez regularne obserwacje uzyskuje informacje na temat tego co się dzieje na obszarach przygranicznych co w razie nagłym wypadku może pomóc w organizacji obrony kraju gdyby ktoś planował napaść. Strażnik graniczny nie może więc uginać się pod nawałem obowiązków, musi wiedzieć jak organizować czas, wykazywać się znajomością krain geograficznych leżących w pobliżu Equestrii, a także wiedzieć jak właściwie wydawać polecenia swoim podwładnym, gdyż Strażnik graniczny nie jest sam na swej służbie. Musi też przestrzegać prawa w oparciu o które ma wypełniać swoje obowiązki, reagować na jakiekolwiek podejrzane działania na obszarach przygranicznych. Zatem czekamy na propozycje. Kto Waszym zdaniem jest wystarczająco odpowiedzialny aby sprawować pieczę nad granicami Equestrii? Pod czyim okiem na granicach państwa nie będzie miało miejsca nic nielegalnego?
- 26 odpowiedzi
-
- Shining Armor
- Zabawa
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
W porządku, spróbujmy jeszcze raz... po kolei. Ze względu na małą ilość odpowiedzi muszę zdecydować pomiędzy dwoma propozycjami... ale wybór i tak jest trudny. Pomysł RedSky jest całkiem niezły, na pewno wyglądało by to ciekawie gdyby faktycznie miało się wydarzyć (wspominałem już że Luna pojawia się w serialu zbyt rzadko?) A propos, Niby tak, ale skoro Spike ugania się za Rarity to jakąś wiedzę na ten temat musi mieć a przynajmniej jakieś pojęcie estetyki. Inaczej gadałby, że "ta grzywa jest dziwna" albo coś w ten deseń. Tak mi się wydaje. - Hej, mógłbyś wrócić do tematu? Aha, no tak. Pomysł Tęczowej Mgiełki także jest ciekawy, fajnie byłoby zobaczyć jak ktoś wycina jakiś numer władczyni Słońca. I Luna do tego by się nadawała a z pomocą Spike'a mogło by wyjść z tego coś całkiem zabawnego. Ostatecznie stwierdzam, że oba pomysły są równie ciekawe a ich opisy choć skromne, to jednak wystarczą. Wielkie dzięki! A zatem - tym razem pomocy Spike'a potrzebuje Cheerilee! Jakie zadanie dla naszego małego smoka może mieć ta pani? Czekamy na pomysły!
-
Temat powstał z okazji pierwszego wpisu do pamiętnika. Kolejne wpisy będą pojawiać się nieregularnie, ale dołożymy wszelkich starań aby pamiętnik nie przykrył się zbytnio kurzem. Wszystkie opinie, spostrzeżenia, może też sugestie mile widziane w tym miejscu.
-
(Za zgodą Avatara zrealizowałem pierwszy wpis w pamiętniku. Mam nadzieję, że się spodoba i że z czasem wpisów będzie więcej) Mój drogi pamiętniczku, Nie mogę powiedzieć, że dzisiejszy dzień był udany, ale nie mogę też powiedzieć że był totalną porażką. Ot, kolejny zwyczajny dzień jakich ostatnio wiele. A szkoda, mogłoby się wreszcie coś wydarzyć. Coś... ważnego. No cóż, wygląda na to że będę musiał uzbroić się w cierpliwość albo przywyknąć do rutyny. Rozmawiałem o tym kilka razy z Twilight ale ona ciągle powtarza, że "nie warto pakować się w kłopoty" i że "teraz wszystko przebiega w dobrym rytmie". Rozumiem ją, jednak ten przedłużający się spokój zaczyna mnie już nudzić. Nie czekam na jakąś katastrofę, o nie, po prostu przydałoby się coś niespodziewanego. Kiedyś na tym polu można było liczyć na Pinkie Pie ale od jakiegoś czasu i ona odłożyła imprezy na później. Fluttershy też ostatnio była bardzo zajęta. Rarity też ciągle nad czymś pracuje, nie ma nawet jednej wolnej chwilki i nie mogę się z nią zobaczyć! O reszcie lepiej nie wspominać - wszystkie pracują! Twilight stara się odciążyć mnie z kilku obowiązków. Pewnie dlatego, że jestem niby za młody na takie ilości pracy. Wcale nie jestem mały, też mogę tak ciężko pracować! Tak więc od kilku dni nudzę się i tylko od czasu do czasu Twilight daje mi jakieś zajęcie. Dzisiaj też nic szczególnego się nie wydarzyło... to znaczy, było coś co nieco odróżniło ten dzień od innych. Spacerując po miasteczku i gapiąc się w niebo (całe w chmurach ale jakieś takie inne niż zwykle, czyżby Rainbow Dash o czymś zapomniała?) zauważyłem coś ciekawego. Jakiś dziwny cień, skrzydlata postać pojawiła się na niebie i po chwili zniknęła w chmurach. Była widoczna dosłownie przez chwilkę ale zdążyłem dostrzec kilka szczegółów. Rozpiętość skrzydeł była o wiele większa niż u pegazów i gryfów, jednocześnie to stworzenie było o wiele za małe na smoka. Próbowałem przyjrzeć się dokładnie, ale to było trudne (że też akurat teraz chmury musiały się przesunąć, słońce mnie oślepiło). Nie zauważyłem aby to coś miało ogon. Bardzo dziwne. Pytałem Twilight o to stworzenie, ale ona roześmiała się i stwierdziła że muszę mniej pracować bo dostaję halucynacji. Bardzo śmieszne, naprawdę... Wieczorem jeszcze raz wybrałem się na spacer w nadziei, że uda mi się gdzieś wypatrzeć to coś, ale nie miałem szczęścia. Rozmawiałem z kilkoma kucykami i wychodzi na to, że nikt poza mną nie widział tego tajemniczego stwora. Chyba naprawdę dostaję zwidów... albo to jakiś mało śmieszny kawał Pinkie... albo... coś zupełnie innego. Tak czy owak wróciłem do biblioteki, ale nawet potem, gdy zrobiło się już bardzo późno nie mogłem spać. Postanowiłem po cichutku poszukać czegoś na temat tego czegoś co dziś pojawiło się na niebie. Poszukiwania zajęły mi trochę czasu, ale opłacało się. Znalazłem coś co przypominało tego stwora. Tyle, że to było o wiele większe i dziwniejsze, ale zawsze coś. Nazwy nie pamiętam a jestem już tak zmęczony, że nawet nie przepiszę jej z książki. Skończę tylko ten wpis i od razu pójdę spać. Mam nadzieję, że jutro ta sprawa się wyjaśni. Może to był jakiś znak który tylko ja zauważyłem? Do następnego wpisu, mój pamiętniku!
-
W porządku, zaklęcie Perisulum zostało opisane przez Stachula i znalazło się w Księdze Zaklęć. Dobra robota, dziękujemy! Czas na kolejne zaklęcie, ponoć bardzo skomplikowane i niebezpieczne dla maga który zapragnie się nim posłużyć, aczkolwiek pozwala na wiele. A jest to zaklęcie... Zamiana ciała w mgłę Interesujące, doprawdy. Kto podejmie się opisania tego zaklęcia? - Słyszałam, że nazwa jest bardzo myląca. Czar nie pozwala na kontrolowanie zachowań innych ani na umieszczaniu eterycznych postaci innych w jakichś specjalnych przedmiotach. Do czego może służyć to zaklęcie? - Skoro sama nie jesteś pewna do czego służy, to oznacza, że potrzebny ci naprawdę dokładny opis!
- 172 odpowiedzi
-
- twilight sparkle
- twilight
- (i 3 więcej)
-
Niedawno sezon trzeci dobiegł końca, względem którego każdy miał pewne oczekiwania i teorie, a także z czasem i obawy (głównie pod koniec sezonu z oczywistych powodów). Myślę, że to nie znaczy, że temat się "zdezaktywował" i że możemy jeszcze trochę pogadać i może nawet przeanalizować pewne sprawy. A zatem - czy jeśli chodzi o osobę Twilight Sparkle trzeci sezon spełnił Wasze oczekiwania? Czy Wasze spekulacje potwierdziły się? Które rozwiązania fabularne Wam się podobały a które nie? Może zmienilibyście coś? Czy było coś co chcieliście zobaczyć a jednak nie zobaczyliście?
- 76 odpowiedzi
-
- Twilight Sparkle
- Twilight
- (i 4 więcej)
-
Z powodu nieobecności Slivera na czas bliżej nieokreślony pojedynek zostaje wstrzymany, ale nie zostanie od przeniesiony do archiwum. Gdy Sliver powróci i jeśli obie strony wyrażą chęć (poprzez PW), pojedynek będzie kontynuowany. AKTUALIZACJA: Po uzyskaniu opinii uczestników pojedynku i przemyśleniu sprawy postanowiłem, iż pojedynek znajdzie się w archiwum. Został on wstrzymany i już nie będzie kontynuowany, stąd ta decyzja.
- 6 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Niedzielny wieczór, trzeci dzień po czternastym lutego, święcie zakochanych. Hoffman wciąż przeglądał pozostałe kartki z życzeniami i raz po raz mamrotał coś pod nosem. Twilight Sparkle obserwowała go z nieukrywaną nutką irytacji w swoim spojrzeniu. - Naprawdę, później się nie dało? - No dobra, zaspałem z tym trochę, ale to dopiero trzeci dzień... uznaj, że... ujmijmy to tak: wyobraź sobie, że te dni po Walentynkach to były szanse, dobra? - Szanse na co? - Nieważne. To jest dopiero trzeci dzień, a więc to tak jakby trzecia szansa, a zawsze się daje trzy szanse, łapiesz? - Chyba nie. Ta "symbolika" jest albo za płytka albo za głęboka dla mnie. Wypowiadając ostatnie zdanie Twilight przewróciła oczami i zaczęła przechadzać się po bibliotece. Hoffman złożył pozostałe kartki w stosik i zaczął głośno myśleć. - W sumie, te kartki których adresaci i adresatki były jasno określone zostały wysłane, a te mogłyby być w zasadzie dla każdego, więc może po prostu pokażemy je wszystkim? - Jeszcze czego! Nie dość, że wszystko odbyło się z trzydniowym opóźnieniem, to jeszcze teraz nawet nie próbujesz wydedukować kto mógłby być adresatem pozostałych kartek! Wszystko miało być dopięte na ostatni guzik, zapomniałeś? - No tak, ale skoro to może być dla każdego... to chyba będzie to dobre rozwiązanie, co nie? - Nie wiem, zobaczymy co Spike na to powie. Młody smok wszedł właśnie do pomieszczenia i widząc stosik kartek z życzeniami przygotował się na kolejną serię magicznych wyziewów dzięki którym kartki trafiłyby do adresatów. Twilight jednak powstrzymała go a Hoffman zaczął mu pokazywać pozostałe kartki. - Powiedz sam, co sądzisz o tej? Albo o tej? Każdy mógłby być adresatem tych życzeń co nie? Niektórzy wręcz wspominali o tym, że chcieli by złożyć życzenia wszystkim! Co z nimi robimy? - Może... po prostu pokazać je wszystkim? Tak, niech wszyscy cieszą się tymi życzeniami, a jeśli ktoś miałby być "ukrytym adresatem" to z pewnością połapie się co i jak! - Poddaję się. Wasze na wierzchu, ale nie mówcie potem, że nie ostrzegałam. A zatem! Walentynki dobiegły końca, aczkolwiek widać było, że wyjątkowa atmosfera nie uleciała wraz z tym szczególnym dniem i trzymała się Was jeszcze przez jakiś czas. Bardzo mnie to cieszy. Te kartki, które miały trafić do określonych adresatów z pewnością dotarły już tam gdzie powinny, wciąż jednak trochę ich zostało. Są to kartki o adresatach bliżej nieokreślonych, bądź też zaadresowane do wszystkich, a zatem zdecydowałem, że zostaną one umieszczone tutaj, aby każdy miał szansę je obejrzeć. No to lecimy! Tu mam długi list z życzeniami od KochamChemie, jego matematyczny wierszyk jest adresowany do do "każdego użytkownika forum oraz do każdego kto odnalazł swoją drugą połówkę". Oto on: Tu z kolei nietypowa kartka od Divine'a. Dlaczego nietypowa? Cóż, swoich życzeń nie wyraził on w słowach, lecz w obrazku: A tu mamy długi i bardzo ładny utwór od Myhella. Każdy powinien go przeczytać, gdyż doskonale pasuje do atmosfery dnia zakochanych! - Dzień zakochanych był trzy dni temu... A tu coś dla wszystkich samotnych, od Fionki2010 : Jedziemy dalej. Co my tu mamy? Życzenia od Pisklaka, który napisał za pośrednictwem PISKLAKOZAURA: jacob.zvierz choć jest pisarzem postów zdołał stworzyć dla nas coś wyjątkowego. To nie był zwykły post! RedSky także nie próżnował i wymyślił dla Was wiersz: Te życzenia są od RainbowDash123456789. Adresowane są one do wszystkich ważnych jej osób, których zapewne jest całkiem sporo. Jednocześnie zapewnia, że pamięta o wszystkich nawet jeśli kogoś nie wymieniła Avatar Babs Seed, Zandi także ma coś specjalnego. Adresatkami są "trzy urocze damy". Któż to może być? Hoffman rozprostował kości, po czym odchrząknął. - W porządku, zostało jeszcze trochę, ale to już zostawię Tricowi. - A no właśnie. Niech się tylko Tric dowie jakie miałeś spóźnienie! - Nie denerwuj się. Zobacz co dla Ciebie Siper napisał! Zatem co teraz? Każdy kto chce niech podziękuje za życzenia! A może też przy okazji dopisać własne! Zabawa jeszcze trochę potrwa, zatem... szczęśliwych Walentynek! - Spóźnialski...
-
Dziwny był ten odcinek. Sam nie wiem, z jednej strony przekonał mnie, że Twilight jako księżniczka to było nieuchronne przeznaczenie i że w końcu musiało to nastąpić, ale nie do końca odpowiadało mnie to jak to przedstawiono. Do czego zmierzam? Widać było gołym okiem, że to miał być o wiele, wiele dłuższy finał, prawdopodobnie składający się z dwóch części. Widać było, że znacznie uproszczono poszczególne wątki i niektóre rzeczy na siłę poupychano, byle się zmieściło. Miałem wrażenie, że jedynie piękne zakończenie było "w całości", nieskrócone, takie jakie powinno być. A teraz inne rzeczy, po kolei: - ogromny niedosyt jaki pozostawia odcinek Przyczyna zamiany znaczków to była w zasadzie tylko migawka. Za mało zamieszania spowodowanego ową zamianą (przez co pozbawiono odcinka wielu możliwych "zabawnych" scen czy też takich które mogłyby wprawić nas w... współczucie?), rozwiązanie problemu wplecione w piosenkę, ale akurat to wykonano dobrze. Piosenka była wesoła, śpiewały wszystkie kucyki z Mane6, wpadało to w ucho, faktycznie rozweselało, co tu dużo mówić - świetna sprawa. Jednakże... - ...co za dużo to niezdrowo No właśnie. Odcinek bardzo w stylu musicalu (co zapewne wynikało z konieczności "upchnięcia" wątków w jeden odcinek). Nie zrozumcie mnie źle, voice acting to moim zdaniem jeden z największych atutów serialu gdyż głosy są dobrane bezbłędnie, a aktorstwo wręcz fantastyczne co sprawia, że gdy postacie śpiewają nie można wyjść z podziwu (tu zwracam szczególnie uwagę na "I've Got to Find a Way" i "True, true friend", to były moim zdaniem najlepsze piosenki odcinka), ale... przesadzono. Zabrakło mi "normalnych" dialogów, a śpiewania było zdecydowanie za dużo, a coś w nadmiarze, nawet gdy jest dobre nie zawsze się sprawdza. - akcja leci na łeb na szyję To jest wynikiem zrobienia z tego jednego odcinka. Poważnie, zastanawiam się, czy nie warto było odpuścić sobie "Games Ponies Play" i zamiast niego zrobić pierwszą część opowiadającą o badaniach Twilight nad niedokończonym zaklęciem, zamianie znaczków i kłopotach z niej wynikających aby w drugiej części przedstawić rozwiązanie problemu i wreszcie - koronację? Można by było to też bardziej rozbudować o wspomnienia, czy zwiększyć ilość dialogów. Niestety, ale jeden odcinek moim zdaniem nie dał rady uciągnąć tego, co zapewne miało być dużo obszerniejszą historią. W ogóle gdy zaczynał się ten odcinek miałem dziwne wrażenie, że zaczyna się tak jakby "od środka" a potem "wszystko w 5 minut" aż nadeszło cudowne zakończenie, które jako jedyne nie sprawiało wrażenia uproszczonego, tylko kompletnego. - garść innych spraw, takich jak... ...Luna, która znów zapomniała języka. Jak długo jeszcze będą z niej robić "element scenografii"? Słowa nie powiedziała, nawet nie pogratulowała Twilight, nic. No i Celestia - Jigsaw, czyli sugestie jakoby miała wszystko zaplanowane i że od samego początku, od momentu w którym poznała Twilight obserwowała ją na każdym kroku i wiedziała, że ta w końcu stanie się księżniczką ("Congratulations Twilight! You're still alive. Most... wait, wait, wait, wait a second, it was not like this... Sorry.") No, ale zgoda, powiedzmy, że czekała na przyjście na świat wielkiego jednorożca który dokończy zaklęcie i się doczekała. Dziwne wydało mnie się, że kłania się Twilight (ale może to z grzeczności a nie w sensie, że oddaje pokłon), dobrze wiedzieć, że świeżo upieczona księżniczka nadal będzie jej uczennicą, aczkolwiek już nie w ten sam sposób co wcześniej. Może moja wypowiedź sprawia wrażenie, jakby mi się finał trzeciego sezonu nie podobał, ale zapewniam, że to nie tak. Tak naprawdę ciężko mi ocenić ten odcinek i nie jestem w stanie powiedzieć czy według mnie był słaby, czy dobry aczkolwiek wrażenia mam... pozytywne, co sugeruje, że odcinek wypadł raczej na plus niż na minus. Przede wszystkim za kilka szczególnych scen (głównie za sprawą Pinkie), wspomniane "I've Got to Find a Way" (Twilight śpiewała cudownie, byłem pod wrażeniem) i "True, true friend" (klimat) oraz doskonałe zakończenie które zapada w pamięć. Mimo wszystko żałuję, że nie był to dwuczęściowy finał i że pewne rzeczy uproszczono aby zmieścić się w czasie antenowym. Choć wyglądało to jak koniec serialu to jednak mam nadzieję, że pomimo "awansu" Twilight czwarty sezon nas nie zawiedzie i pokaże, że na koronacji przeznaczenie się nie kończy a fabuła zostanie pociągnięta dalej na poziomie co najmniej dobrym.
-
pojedynek [Pojedynek] Tęczowa Mgiełka vs. Terra Sparkle
temat napisał nowy post w Archiwum magicznych pojedynków
Ja tylko na chwilkę muszę się wtrącić. Przypominam, że używanie kolorów w postach przysługuje tylko ekipie, tak więc prosiłbym o nieużywanie ich w przyszłości. Już zedytowałem posty, także możecie bez przeszkód kontynuować swój pojedynek. Pokażcie na co Was stać!- 17 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
