Skocz do zawartości

Cahan

Moderator
  • Zawartość

    4069
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    150

Cahan wygrał w ostatnim dniu 8 Luty

Cahan ma najbardziej lubianą zawartość!

O Cahan

  • Urodziny 12/24/1995

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Zainteresowania
    Botanika, ichtiologia, felinologia, jeździectwo, fantasy, gry komputerowe.
    W zasadzie... Interesuję się wszystkim. Lubię uczyć się nowych rzeczy.
  • Ulubiona postać
    Serialowe:
    1. Chrysalis Queen of Changellings
    2. Celestia
    3. Rarity, Starlight Glimmer
    4. Sombra, Luna (Nightmare Moon), Sunset, Zecora

    Nie lubię:
    1. Fluttershy
    2. Tirek
    3. Maud Pie
    4. Apple Bloom

Ostatnio na profilu byli

225762 wyświetleń profilu

Cahan's Achievements

Starszy stajenny

Starszy stajenny (11/17)

3.7k

Reputacja

  1. Brak tagów obowiązkowych, czas na poprawę wynosi 2 dni. I najlepiej wrzuć też wersję w google docs.
  2. Jakby ktoś miał pracę, a nie miał możliwości umieszczenia jej na forum (bo np. czeka na akceptację) - piszcie bezpośrednio do mnie na discordzie (może być przez forumowego lub Klub Konesera Polskiego Fanfika). Przedłużam deadline równo o tydzień. Dłużej nie będzie.
  3. Brak dostępu. Przenoszę do archiwum.
  4. Przedstawiam nowy program zajęć w Klubie Konesera Polskiego Fanfika. 28.02.2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 07.03.2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 14.03.2026 Co lubię, czego nie lubię i co chciałbym zobaczyć w fanfikach w 2026 roku - dyskusja 21.03.2026 Historia wypalona przez Słońce 28.03.2026 Historia wypalona przez Słońce 11.04.2026 Warsztaty - zilustruj sobie fanfika 18.04.2026 W miarę nowe i nieznane - przegląd fanfików na forum (wraz z czytaniem)
  5. Hmmm... Jeśli jest to debiut, to rzekłabym, że całkiem udany. Mam dość mieszane uczucia co do tego tekstu, chociaż oceniam go bardziej pozytywnie i negatywnie. Konflikt myśli wynika zaś głównie z tego, że ("Nie)dobrana para" próbuje ciągnąć zbyt wiele srok za ogon. I jest bardziej komedią niż obyczajówką. Kurczaczek, Obsede tu nawet wrzucił cytaty z wielkich gamoni polskiej polityki, w tym tekst Korwina o rurkowcach (najlepszą częścią tego jest to, że nie ma czegoś takiego jak rurkowce na dnie oceanu). Do tego jednocześnie próbuje być dość serialowy i tenże serial krytykować. Problem w tym, że te aspekty nieco wchodzą ze sobą w konflikt. Ale o tym za chwilę. Zacznijmy od tego, że fabuła jest bardzo oryginalna. Widzę tu wiele wątków, których wcześniej nigdy nie widziałam i są one ciekawe. Ot, nawet Celestia i Luna na emeryturze ileś tam lat po objęciu przez Twilight rządów, a przecież takich tekstów powinno być więcej. I syn Celestii, który jest alikornem, ale... no mało udanym. W ogóle sama koncepcja alikorna, który jest autystyczny i raczej niskofunkcjonujący jest ciekawa. Tylko że ten wątek pojawia się i w sumie za dużo się z nim nie dzieje, a szkoda. Samo to alikorny może nie powinny mieć dzieci nie dlatego, że ich partner umrze, będą samotne, blablabla, tylko dlatego, że potomstwo może stanowić zagrożenie, nawet nieświadomie, to jest wręcz temat na osobny fanfik. W ogóle Celestia i Luna są tu przezabawne, zwłaszcza Luna, która próbuje przeżyć przygodę z jakiejś powieści, by skończyć samotna, porzucona i z bękartem w brzuchu xD. Tego się nie da traktować poważnie, to jest dobry materiał komediowy. Mimo wszystko, nie uważam, by ten miks poważnego fika z komedią był zły, chociaż osobiście poszłabym tu mocniej w stronę komedii i wątek Sunflowera uczyniła jedynym poważnym, który zaskakiwałby i równoważył resztę. Swoją drogą, myślałam, że Luna strzeli większego focha i będzie poważnie skłócona z Celestią jak się dowie i byłam mile zaskoczona, że logiczne argumenty do niej faktycznie dotarły. Ale już nie królewskie siostry nie są tutaj jedynym duetem. Drugim jest para OCków Venus i Heart, którzy już są totalnie komediowymi postaciami, których ani przez chwilę nie jestem w stanie traktować poważnie. Przez większą część fanfika planują szantażowanie Celestii i Luny dla kasy. Wiemy też, że uciekają przed prawem i że to przez jakieś brudne interesy. Ich plan jest po prostu durny. Nie przyszło im do głowy, że para alikornów może ich po prostu zabić, a zwłoki wysłać gdzieś, gdzie nikt ich nie znajdzie. Albo po prostu im zabrać aparat fotograficzny i go rozwalić? Albo że prawdopodobnie ich sekrety nie będą nawet czymś szczególnie wstydliwym, tylko po prostu prywatnym? No, ale dowiadujemy się, co dokładnie zaszło w życiu tej dwójki i zastanawiam się jakie w ogóle wyroki im za to groziły. Bo za wysokie raczej nie powinny, zważywszy na okoliczności. No i tutaj wchodzą Mane 6 i dochodzimy do problematycznej części. Cały ten segment brzmi bardziej jak Obsede wytykający głupotki serialu niż jakby postaci to robiły. Szczególnie, że w tym samym serialu Słońce i Księżyc nie działały prawidłowo, kiedy Discord porwał siostry. I chyba to Twilight nimi ruszała podczas pierwszego ataku Tireka. W ogóle Mane 6 wydają się tu być mocno out of character. No niby dużo czasu, by się zmieniły, ale nie sądzę, by wszystkie miały wielki problem z tym, co zrobili Venus i Heart. 1. Zrobili to w dobrej wierze. 2. Kasę zwrócili. 3. Odkryli cudzy spisek. Przynajmniej część Mane 6 raczej powinna ich poprzeć. To by było bardziej serialowe. Ok, Księżniczka Twilight pasuje na służbistkę z kijem w tyłku, ale Rainbow, Pinkie i Fluttershy? Oczywiście, część z tego może i była elementem gry, ale grały aż do przesady i do końca w sumie nie zmiękły. Nie chodzi o to, by ich zostawiły bez kary, ale mogły im choćby wlepić prace społeczne, to jednak nie są złodupy na skalę światową, to nawet do końca nie są złodupy. Już większą karę powinni dostać za próbę szantażu i podpalenie niż sam nie do końca przekręt finansowy. I to jest tutaj główny problem - ten segment po prostu nie pasuje do reszty, pojawia się z czapy i wyśmiewanie się z taką intensywnością i w taki sposób z głupotek serialu, to jest materiał bardziej na randomową komedyjkę, niż upchnięty tutaj na końcu SoLa. A tak w ogóle, to czemu oni chcieli być zesłani gdzieś razem? Zwłaszcza Venus, która była zajęta głównie wkurzaniem się na swojego towarzysza?
  6. Naprawdę dobra komedyjka. Taka nostalgiczna, trochę retro bym powiedziała nawet. Styl też nieco retro, bo przydałaby się temu porządna korekta, ale to nic. Ot, chociażby mam wrażenie, że Twilight w międzyczasie dostała awans na księżniczkę, bo podczas rozmowy z bliźniaczkami nią raczej nie była. Znaczy, Flitter powinna wówczas jakoś bardziej zwrócić na nią uwagę, nie? Bo się trochę uśmiałam, wciągnęłam i nie było momentu żebym się nudziła. Żarty są w punkt. Może nie takie żeby wspominać je przez kolejną dekadę i kisnąć z nich przez 15 minut jak taki jeden z dowcipu o całce, ale solidne, miłe i myślę, że ten tekst się naprawdę ładnie będzie starzał. Rzekłabym, że mógłby być dłuższy o parę stron, bo aż szkoda, że się skończyło i momentami akcja mogłaby nawet nieco zwolnić. Przydałby się sequel. Zdecydowanie polecam. Od takich fanfików człowiek czuje się 10 lat młodszy.
  7. Cóż, przy okazji spotkań w Klubie Konesera Polskiego Fanfika przeczytałam Tajemnicę Białego Bazyliszka. Co prawda w KKPF jeszcze nie skończyliśmy, ale... Wciągnęłam się i łyknęłam całość na jeden raz. A co to znaczy? Chyba nie muszę Wam mówić, pierożki. Po lekturze rimejku sięgnęłam po starą wersję. Z ciekawości, dla porównania. I tak jak wcześniej TBB nie była złym opowiadaniem, tak wydawała się... wydawała się jakby ją Hoffman na konkurs pisał. Krótka, zwięzła, w miarę kompletna, ale... bez fajerwerków, bez mocnego klimatu, który ma nowa wersja. Bo nowa wersja jest wręcz nieco horrorowa i te naleciałości z horroru, to najlepsze co ją mogło spotkać. Nie będę się rozpływać nad formą, bo to Hoffman, czyli wiadomo, że jest bardzo dobrze :P. Nic nie można Tajemnicy Białego Bazyliszka pod tym względem zarzucić. Natomiast styl jest ładny i czyta się to po prostu dobrze, nawet jak nic się zbytnio nie dzieje. Po prostu pewna płynność tekstu jest zachowana. Zacznijmy od tego, że wcześniej z Kresów czytałam tylko jakieś pojedyncze opowiadania i to te najstarsze. Z tego względu, z naszej drużyny kojarzyłam tylko Fenrira (który tak swoją drogą, wydawał się nieco bystrzejszy w starszej wersji), a ponieważ rozpoznawanie postaci mam na poziomie serialowej Ember, to przez pierwsze strony wszyscy mi się mylili. Po tym czasie załapałam i nie było już problemu, co świadczy o tym, że autor wykonał dobrą robotę, szczególnie, że śledzimy losy sześciu bohaterów. Nawet kiedy są razem, to są na tyle różni, że się nie zlewają, kiedy już się ich trochę pozna, a ich kreacje wydają się bardzo konsekwentne. Najbardziej polubiłam Blue Spirala i Rocky Avalanche'a, choć Blazing Cube też wydaje się spoko gościem, tylko miał mało czasu antenowego. Za to Bottomless Pouch jest debilem, ale ciekawie się śledziło jego POV. Z niewiele mądrzejszym od niego Fenrirem miałam podobnie, choć przy obu panach miałam ochotę walić facepalma za facepalmem. I trochę zastanawiałam się, czy to kwestia tego, że jaskinia tak bardzo manipuluje ich umysłami, czy oni po prostu są tak niesamowicie głupi. Pewnie both. Wracając do fabuły, nowa wersja powinna dostać inny tytuł. Taki bezspoilera. A czemu? Bo w starej wspomniany bazyliszek pojawia się na samym początku i robi rozwałkę piłą mech... kłem i szponem na samym początku. A tu? A tu się pojawia dopiero w drugiej części, chociaż pod koniec pierwszej pojawia się jako bestia, która podobno grasuje po okolicy. Cała nowa zawartość, której jest sporo nieco na tym cierpi. Bo wiemy co pewnie siedzi w jaskini. Wiemy co zaatakowało karawanę i wiemy z czym będzie bossfight. Czy przez to czyta się to gorzej? Hmm... w sumie to trochę tak. Znaczy, tak czy siak jest fajnie, jest bardzo fajnie, ale! Ale to całe nowe napięcie i tajemnica są tak mocne, że gdybyśmy jeszcze dłużej nie wiedzieli o co chodzi, to byłoby jeszcze lepsze. Bo tak szczerze, to uważam, że fik staje się gorszy (ale nie kiepski), kiedy pojawia się biały bazyliszek. Po prostu całe napięcie bardzo mocno spada. A ono było najlepsze. Bardzo mocna podbudowa, czułam się jakbym czytała horror, dziwne rzeczy, różne teorie, to spotkanie z dziwakiem w karczmie - pyszności nad pysznościami. I mam wrażenie, że styl autora też dużo lepiej radzi sobie właśnie z taką formą - z tajemnicą, z niewiadomym i napięciem. Bo kiedy pojawia się potwór to dostajemy dość długą scenę walki, moim zdaniem trochę za długą. Na plus, że tak jak wcześniej dowiedzieliśmy się jak walczą bazyliszki, tu faktycznie jest to pokazane i jest to dość kreatywne. Jakbym miała się tu czegoś przyczepić, to tego, że mogłoby to być dynamiczniejsze. Mamy kulminację, dostajemy potwora i styl nie nadąża za przyspieszeniem akcji. Biały bazyliszek porywa Fenrira i Rocky'ego, pozostali ich nieskutecznie szukają, a Fenrir i Rocky budzą się w jakby to powiedział Dolar - krainie schiz w jaskiniach. Tak jak wcześniej mieliśmy pewną psychologiczną głębię, kiedy do jaskiń wbili Tattered Edge i Bottomless Pouch (i w mniejszym stopniu Rocky Avalanche) i wiedzieliśmy, że Czeluść wywołuje ostre schizy, tak tu te schizy stają się mocniejsze i dziwniejsze. Czy może po prostu inne... W końcu Siwulec widział całego Fenrira i zaliczył trzecią fazę walki z Dettlaffem. A osobiście sądzę, że w jaskini naprawdę jest to, co znalazł tam Blue Spiral. W każdym razie, najbardziej mnie w tym wszystkim zastanawia, po kiego grzyba biały bazyliszek zapewnił tym dwóm przymusową terapię w schizowej jaskini. Poza tym żebyśmy musieli zobaczyć konfrontację Fenrira z samym sobą (i wkurzać się, że nie załapał od razu. Z drugiej strony, może to i dobrze, że Fenrir nie jest za bystry, bo gdybym ja zobaczyła w przeklętej jaskini małą mnie czy moją rodzinę, czy nawet jakiegoś przypadkowego dzieciaka, to instynkt kazałby mi zabić, a to mogłoby się tutaj źle skończyć. Mimo wszystko, z tej dwójki Rocky w efekcie wychodzi na tytana intelektu, bo jego tok myślowy wydaje się być sensowny i logiczny. Przy okazji poznajemy historię o czarnym czymś, co próbowało zabić Rocky'ego i jego siostrę w dzieciństwie. I jakie to było dobre, i mocne. Bo tak szczerze, to gdyby nie to i pojawienie się bazyliszka, to ta sekcja byłaby trochę nudnawa i przydługa. I w zasadzie tu tekst się wręcz kończy. Bo bohaterowie się budzą, znajdują ich kompani i w końcu wydobywają na powierzchnię. Tymczasem okazuje się, że całe to zlecenie, to był scam. Co prawda do końca nie wiemy o co w tym zleceniu chodziło i moim zdaniem fanfik trochę na tym traci. Ok, ta misja od początku wydaje się pretekstowa i podejrzana, bo jest pretekstowa i podejrzana, a Spiral coś kręci i jest po prostu nieszczery. Spoko, ale myślę, że parę dodatkowych zdań nie zmieniłoby tego, że wszystko jest scamem, a Spiral jest nieszczery, a dodało do klimatu i niepokoju. Trochę mnie dziwi to, że inni łowcy wręcz bardziej na niego nie naciskali w tym temacie, bo przysięgam, typ mógłby być prapraprpapraprpadużorazyprapotomkiem Bastard Spella z Cienia Nocy. W ogóle rozwiązanie zagadki jest takie, że prawie nic się nie rozwiązuje. I generalnie nie mam z tym problemu, że się nie rozwiązuje, ale są pewne elementy, które się rozwiązać mogły. Albo przynajmniej mogły być jakoś wspomniane czy przedyskutowane na koniec - chociażby temat karawany zaatakowanej przez bazyliszka. Co oni w ogóle robili na tym zazadziu? Nawet jeśli odpowiedź to "Nie mam pojęcia", to byłaby to odpowiedź lepsza niż jej brak, bo obecnie, to mam wrażenie, że wątek się nieco urywa. A co do Czeluści i bazyliszka... Wiemy, że Fenrir już wcześniej spotkał białego bazyliszka, chociaż tego nie pamięta tak świadomie (w tej wersji przynajmniej) i biały bazyliszek z jakiegoś powodu ma do niego słabość TO MUSI BYĆ TAK NAPRAWDĘ WALTER i nawet nie wziął kasy za terapię. Wiemy, że prawdopodobnie jest zmiennokształtny, a może nawet nie do końca materialny i Czeluść to jego królestwo. I ma jakiś dziwny radar moralnoemocjonalny oraz poczucie humoru. Osobiście myślę, że wariat z karczmy to sam bazyliszek albo ktoś powiązany ze stworzeniem tej jaskini. Natomiast fałszywy Fenrir... Fałszywy Fenrir jest najciekawszy w tym wszystkim, ponieważ Bottomless Pouch spotkał go poza jaskinią. W miejscu, które jeszcze nie drenowało jednorożców. On nie powinien go widzieć, a jednak widział. Oczywiście, może był na to turbopodatny, bo do jego umysłu pewnie włamałby się bohater z siłą czarów 0 i bez magii mroku, ale nie wydaje mi się, by to było to. Dlatego podejrzewam, że to też mógł być nasz bazyliszek. W każdym razie, nie do końca wiem, co myśleć o tym zakończeniu i też trochę o całości. Bo to była fajna podróż. Ale też wydaje się to być podróż wyjęta z kontekstu. Oczywiście, mogłam być grzeczną osobą czytelniczą i przeczytać resztę serii, to pewnie wtedy miałabym szerszy kontekst i inne spojrzenie na akcję tego opowiadania. Bo jako samodzielna całość wyjęta z serii, to wydaje się trochę dziwne. Szczególnie, że mamy potwora, który na jednych poluje i pożera, a innych za bardzo ubić nie chce, a nawet zapewnia im zostanie lepszą wersją siebie niczym tajemniczy sędzia dusz. A do tego pojawił się w życiu Fenrira wcześniej. I tak, wiem, że to pewnie moja wina, bo tego kontekstu nie mam. Nie winię za to autora. I mam nadzieję, że jak skończymy z TBB w KKPF, to będzie można podyskutować, co tu się odwaliło, bo materiał do dyskusji jest. I bardzo dobrze Osobiście, jakbym miała coś zmienić, to dodałabym na koniec trochę przemyśleń poszczególnych bohaterów o tym co zaszło. Nawet jakiś dialog, który nie musiałby tłumaczyć, ale zamknąłby te wątki. Zdecydowanie polecam, po tej lekturze jest bardzo możliwe, że wrócę do tej serii.
  8. Nie spodziewałam się, że przeczytam kiedyś dobrego fika (i do tego wielorozdziałowca) o przeszłości Crazy Glue. Nie spodziewałam się też, że kiedykolwiek ta postać w ogóle będzie mnie obchodzić. Bo nie oszukujmy się - serialowa Cozy Glow jest tak niesympatyczna jak to tylko możliwe i jej próby zaprzyjaźnienia się z Tirekiem i Chrysalis wyglądają bardziej na próby manipulacji i kontroli przez "przyjaźń". Ba, w serialu, najbardziej szczera pod względem przyjaźni... w sumie chyba była Chrysalis. I generalnie, to nie zgodzę się, że końcówka była gorsza. Właśnie w dużej mierze przez Chrysalis. Bo sądzę, że tak jak Cozy widziała w Tireku siebie - fatalna relacja z ojcem i bratem, dobra z matką, tak Tirek nie był jak Cozy. Ale Chrysalis w sumie to trochę tak. Nawet jak spojrzymy na przeszłość tych postaci, to ma to więcej sensu. Tirek albo działał sam, albo zdradzał sojuszników. Chrysalis zawsze miała swój rój, który z jej punktu widzenia ją odrzucił. Ciekawym jest też to, że ostatecznie, to Chrysalis w pewnym sensie staje po stronie Cozy i ją ochrania. Ba, ochraniała ją już wcześniej. Trochę jak jej matka i trochę jak jej matka, Chrysalis też wchodzi w rolę nieco dysfunkcyjnego opiekuna, bo prawdopodobnie lepiej nie umie. W ogóle cała ta rodzina... Nie pamiętam, czy to było napisane, od której strony są ci dziadkowie, ale chyba jednak od matki, bo nie wiem jak ci od ojca, by ją tolerowali. Ojciec w ogóle jest nieco dziwny - matka Cozy twierdzi, że jest okropny, ale jak na typa, który wychowuje dosłownie bękarta, to mógłby być o wiele gorszy. Szczególnie, że własnych źrebiąt chyba nie spłodził. Długo się zastanawiałam, czy matka Cozy w ogóle się faktycznie puszcza, czy chodzi o coś innego - np. Cozy jest z gwałtu bądź jej rodzice skorzystali z banku spermy, bo ojciec jednorożec był zwyczajnie bezpłodny. Trochę dziwna jest postać babci, która chyba przynajmniej stara się nie być okrutna, ale też trochę zagoniona przez rodzinną tradycję. Nie będę próbować zgadywać, co siedziało w głowie matki, która się puszczała i ilu ich naprawdę było, bo po prostu za mało wiemy. Zwłaszcza, że Cozy jest jedynaczką. Czemu w ogóle ożeniła się z tym jednorożcem? Ok, on chciał jakiegoś tam jednorożca, a ona? I skoro nie zrobił własnego dzieciaka, to czemu nie rzucił niewiernej kobyły? Jakaś część mnie chciałaby się przyczepić do otoczenia szkolnego. Ale niestety ono potrafi takie być, choć zdziwiła mnie nieco ta akcja z Sandstonem. Nie dlatego, że się wydarzyła, tylko dlatego, że Cozy musiała mieć wtedy 12-13 lat, a on z 16 (?). Trochę wątpię, by to Onyx zaczęła rozsiewać te pogłoski, raczej on sam lub Angel. Szczególnie, że z reakcji rówieśniczej wiemy, że rzekomo to on dał kosza napalonej Cozy, a nie wiem jaki tam mają wiek zgody w Equestrii, ale obawiam się, że za coś takiego mogliby go wywalić ze szkoły i wsadzić do ciupy. A sama Onyx... Nie jestem pewna, czy Cozy dobrze ją odczytała. Postąpiła okropnie (szczególnie, że Cozy nic jej nie zrobiła), ale odezwała się dopiero wciągnięta do tej konwersacji. Moim zdaniem ona nie chciała oberwać rykoszetem. Przecież pewnie połowa z tych dzieciaków wie, że to bzdury, a Sandstone to typ, które takie akcje odwala regularnie i nie zdziwiłabym się, gdyby wcześniej wywinął podobny numer Onyx. Przecież nie bez powodu upatrzył sobie jakąś zahukaną nową, podczas gdy miał dostęp do klaczy, których nawet nie musiałby uwodzić. Myślę, że połowa durnych małolat z kółka szachowego, by mu sama wskoczyła do wyra, tylko nie dałyby się zaszczuć gdyby coś poszło nie tak. A gdzie w tym wszystkim są dorośli? Nigdzie. Już w pierwszej szkole młoda jest ignorowana, a nauczyciel prawdopodobnie podciągnął jej ocenę i dał nagrodę na koniec za keks z jej matką. Która prawdopodobnie sama tę nagrodę kupiła. Wracając do matki - okej, wiemy, że ona kochała Cozy, ale sposób w jaki to robiła... No jakoś wcześniej nie spędzała z nią chyba za dużo czasu. I co ona tak naprawdę robiła w życiu? Wiemy, że nie jest biedna - stać ją na te drogie naszyjniki i suknię. Czy to wszystko pieniądze jej męża? No dobra, chodzi do pracy, ale czy nie utrzymałaby Cozy sama? Najlepiej w innym mieście? A do tego to sanatorium? Gdzie ona naprawdę jeździła, bo jednak wątpię, by to naprawdę było sanatorium... Wiemy też, że ostrzegała córkę, że ogiery myślą tylko o jednym, ale nie wiem, czy w tym momencie miała podstawy, by wysnuwać takie wnioski - zwłaszcza w tym wieku i w kontekście kółka szachowego. Nawet jakby lepiej ostrzegła Crazy Glue, to raczej nic by to nie zmieniło... Jakby no... Co ona miałaby zrobić inaczej? Pozbawiać się wszystkich hobby i interakcji z ogierami, bo na pewno chcą ją tylko wykorzystać? Nic co do tej pory zrobił Sandstone nie było szczególnie niepokojącego. On równie dobrze mógł wszystkich namawiać na kółko szachowe i dawać wielu kucykom jakieś korki z szachów. Jedyne co Cozy mogłaby zrobić lepiej, to w ogóle nie wychodzić z nim z tej dyskoteki, żeby np. jej gdzieś nie zgwałcił w kiblu. Ale po jej reakcji wiemy, że ona była wówczas zwyczajnie spanikowana i zszokowana. Wątpię, by przygotowanie teoretyczne wiele jej tu dało. A parszywa plotka? Pewnie i tak, by powstała, przecież to oczywista zemsta, w której wyzywa się od kurtyzan tą co nie dała. Jakby dała też byłaby kurtyzaną, wiadomo. Nie obwiniałabym natomiast Twilight Sparkle i nie doszukiwałabym się czegoś więcej, że zapomniała o tamtym liście. Dostała ich pewnie setki, jeśli nie tysiące. Cozy siłą rzeczy stała się kropelką w tym systemie. Fakt, Księżniczka Przyjaźni poradziła sobie z tym źle - już ta pierwsza wiadomość powinna ją poważnie zaniepokoić i być może spróbować jakiejś większej interwencji. Ale Twilight raczej autentycznie nie ogarnia, że żeby dziecko wysłało jej coś takiego, to musi być mocno zaszczute i prawie nie mieć nikogo. Mogłaby dyskretnie nasłać jakąś opiekę społeczną, by sprawdzili co się dzieje. Albo zapytać Celestii. Cozy w sumie dobrze podsumowała Twilight. Twilight była w życiu niesamowicie uprzywilejowana. Dlatego Twilight nie ma pojęcia o przemocy równieśniczej. Luna pod tym względem wypada lepiej, znacznie lepiej. Ba, myślę, że gdyby Luna dopadła Cozy wcześniej, to może by coś z tego było. Na tym etapie, to myślę, że prędzej mogłyby sobie poradzić Cadance i Celestia, bo po prostu miały w życiu więcej kontaktów z młodzieżą. Nie obwiniam ich zbytnio, że nie dały Cozy kolejnej szansy. Gorzej, że dały ich za dużo Discordowi. A przy tym położenie lagi na czternastolatce (a wcześniej chyba trzynastolatce), to śmiech na sali. Bo odrzuciła 2 rozmowy jak większość małolat z problemami. Inna sprawa, że w tym fanfiku my znamy Cozy, jej prawdziwe pragnienia, potrzeby, perspektywę. I ta Cozy już nie jest tak groźnym mastermindem jak serialowa. Pytanie brzmi jak w tym opowiadaniu przebiegały rzeczy, które pokazano w serialu, bo mimo wszystko... Nie wydaje mi się, że identycznie. Natomiast Tirek był uroczy jako zmyślony przyjaciel. Bo wszystko zaczęło się od tego, że gnębiciele młodej nagle stracili swoją przewagę. Dziwny wybór modela życiowego, ale hej, on przynajmniej jej nie zlewał. Z drugiej strony z nim Cozy w ogóle próbowała się komunikować najbardziej. A nie chociażby z własną matką czy nawet babcią. Bo może jakby to zrobiła, to coś by się zmieniło. Np. wcześniej zostałaby wysłana do innej szkoły, może nawet jakiejś dla pegazów żeby mogła popróbować pegazich rzeczy? Matka też mogłaby chociaż próbować nakłamać, że jej córka jest adoptowana. Czy nawet ona sama jest i jej prawdziwy ojciec był pegazem. Bo jednak dla wszystkich tajemnicą poliszynela było, że Cozy to bękart. To, że Tirek Cozy raczej po prostu wykorzystuje było pewne. Najgorzej, że było mu bardzo łatwo, bo wszyscy zawiedli... Trochę mam nadzieję, że Cozy z tego fanfika dostanie kiedyś kolejną szansę, bo teraz wydaje się dobry moment, by faktycznie coś do niej dotarło. Że nie ma i nie miała nigdy prawdziwych przyjaciół. Może mogłaby ich mieć w Szkole Przyjaźni. Może. Ale czy na jej miejscu uwierzyłabym, że tym razem to naprawdę? Może po paru latach. Czy byłaby szczęśliwa? Może, znajdując to szczęście w czymś innym, niekoniecznie w relacjach z innymi. Cóż, dziecięce przyjaźnie często są fałszywe i kończą się tak sobie. Ale to co spotkało bohaterkę Nadziei? To było grubo ponad normę. Dobrze się to czyta, fajne, serio polecam jeśli chcecie coś nostalgicznego, bez wybuchów i laserów. W czasach, kiedy pisało się fanfiki poświęcone villainom od tej bardziej tragicznej i smutnej strony. Bo ten fanfik to w rzeczywistości dramat obyczajowy o systemie, który zawiódł.
  9. Joł, nowy program jest. W soboty o 20:00 10.01.2026 Targi fanfików - sprzedaj się drogo. Komentarz za komentarz. Fanfik za fanfik. Zakłady. 17.01.2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 24.01. 2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 31.01.2026 Warsztaty pisarskie - krótka forma 03.02.2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 10.02. 2026 Tajemnica Białego Bazyliszka 17.02.2026 Warsztaty
  10. Witajcie, moi drodzy forumowicze przeszli, przyszli i obecni! Z radością pragnę Wam zaprezentować Drugą Edycję Retro Konkursu Literackiego. Tak dla przypomnienia... Czym jest Retro Konkurs Literacki? Po prostu konkursem takim jak kiedyś, kiedy woda, powietrze i kucyki były lepsze. Ze stosunkowo niewielkim limitem słów i krótkim jak na obecne czasy deadlinem. Na luzie, bez spiny. Chcesz się rozpisać? Doskonale. Masz mało lub zero doświadczenia? Jeszcze lepiej. Wracasz po dekadzie nieobecności w fandomie? Tęskniliśmy! Temat: Między Equestrią a Ziemią Czego od Was oczekuję? Opowiadań typu [TCB], [Human in Equestria] (człowiek może być przemieniony w jakieś equestriańskie stworzenie), self insertów. Relacji pomiędzy ludźmi a kucykami czy nawet między człowiekiem a kucykiem. Może być klasycznie, może być nowatorsko. Możecie dyskutować z motywami charakterystycznymi dla gatunku, ale bez robienia z tego parodii. Regulamin: 1. Obowiązuje regulamin forum i działu opowiadań. Nie jesteśmy w dziale +18, więc gore i clop są zakazane. 2. Tagi [anthro], [EquestriaGirls] są wyłączone z konkursu. Zakazana jest również chamska parodia opowiadań z tego gatunku. 3. Prace muszą być napisane samodzielnie. Czyli nie korzystacie z AI, a przed publikacją nie pokazujecie ich kolegom i nie podsyłacie im fragmentów oraz nie dyskutujecie o fabule. Risercz jak najbardziej możecie robić. Oraz pytać ludzi o zasady pisowni. 4. Prace nie mogą być poddane korekcie oraz prereadingowi. 5. Limit dolny wynosi 1000 słów, górny 5000. 6. Prace muszą być poprawnie otagowane. 7. Prace zamieszczacie w formie linku do google docsa w tym temacie. Tylko wyłączcie sugestie, komentarze i edycje - tylko wyświetlanie. 8. Limity słów są sprawdzane w docsach. 9. Termin oddawania prac: 28 luty 2026, godzina 23:59 10. Organizator zastrzega sobie możliwość dyskwalifikacji pracy w przypadku cwaniakowania innego niż to zawarte w regulaminie. Wątpię by się to zdarzyło. 11. Oceniane są treść, forma oraz wpisanie się w temat oraz ducha konkursu. Oceny są zarówno punktowe jak i opisowe. 12. Opowiadanie konkursowe musi zostać opublikowane w tym temacie na forum. 13. Użytkownik może złożyć więcej niż jedną pracę konkursową, ale chociaż wszystkie zostaną ocenione, to tylko najlepsza może trafić na podium. Tak, nawet jeśli pozostałe zostaną ocenione na 10/10. 14. Konkurs jest objęty patronatem Wielkiego Eventu Klubowego z Klubu Konesera Polskiego Fanfika i dostaje tam również swój własny kanał na okołokonkursową dyskusję. Pytania możecie zadawać zarówno tu jak i tam. Nagrody: I miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 100 zł lub duży box-niespodzianka* II miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 50 zł lub średni box-niespodzianka* III miejsce - wybrana gra na Steam lub ebook do 30 zł lub mały box-niespodzianka* *przesyłka w obrębie Polski jest darmowa i dokona się przy pomocy paczkomatów InPost, w przypadku przesyłki zagranicznej nie pokrywam kosztów wysyłki A i co do gier i ebooków - żadnej pornografii. Mogą być 18+, ale nie ma mowy bym kupiła komuś Symulator Młócenia Animu Dziewczynki
  11. Link do fanfika nie działa - fanfik usunięty. Archiwizuję.
×
×
  • Utwórz nowe...