Skocz do zawartości

Sun

Brony
  • Zawartość

    1608
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    66

Sun wygrał w ostatnim dniu 1 Czerwiec

Sun ma najbardziej lubianą zawartość!

O Sun

  • Urodziny 01/01/1875

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Novigrad
  • Zainteresowania
    - Modelarstwo
    - Broń pancerna II wojny
    - Majsterkowanie
    - Sprzęt PC
    - Książki i fanfiki
    - Jak se przypomnę, dopiszę
  • Ulubiona postać
    Służę jedynej, słusznej królowej

Ostatnio na profilu byli

42751 wyświetleń profilu

Sun's Achievements

Forumowy wyjadacz

Forumowy wyjadacz (8/17)

897

Reputacja

  1. Odbyłem dziś podróż w czasie do pięknych czasów wczesnego fandomu, gdy wszyscy byli młodzi, pełni energii, a do napisania fanfika wystarczało czasem jedno zdanie, jedna myśl, albo jedna klatka z serialu. A czytając sobie flight of the alicorn, natrafiłem właśnie na takie inspirujące zdanie. Dobra, kilka zdań. Ale kilka zdań, które sprawiło, że w jeden dzień napisałem fanfika. I muszę powiedzieć, że wyszło mocno średnio, ale i tak się nim podzielę. Rarity wymyśla nową metodę na tworzenie ubrań. Wystrzałowy szyk [oneshot][comedy][random] Rzeczone kilka zdań:
  2. Rozdział XIV A w nim: Cudowny poranek, przyjęcie nad basenem u Virtuoso i romantyczna kolacja jak z filmu
  3. Przeczytałem nową wersję i już od razu muszę powiedzieć, że to jest bardzo dobrze zapowiadający się fik. Serio. Zabawny, nostalgiczny, z pomysłem... w zasadzie ma wiele fajnych elementów. Mamy tu do czynienia z trochę alternetywną wersją historii z serialu. Trochę, bo mam wrażenie, że całość zmierza do tego by opowiedzieć nam pierwszy odcinek (i może kolejne), wprowadzając nowego bohatera obok (albo zamiast) Twilight. Nie kojarzę bym czytał coś podobnego, wiec albo ten pomysł nieczęsto był realizowany poza głowami ludzi, albo po prostu jakoś mnie to ominęło. Tak czy siak, dostajemy tu bohatera, który jest synem Celestii, a przy okazji bogatym, rozpieszczonym ogierem, podrywaczem, który nie lubi Shininga (nawet fajny motyw). I to właśnie on jest, moim zdaniem, najmocniejszym elementem fika. Jego zachowanie i podejście tak wspaniale pasuje do zajmowanej pozycji, a przy tym po prostu bawi. I to w każdym aspekcie. Zastanawiam się, ile z tego ma po matce? Sam świat przedstawiony jest serialowy. I to dobrze, bo to pasuje do fabuły. Po prostu miałem wrażenie, jakbym oglądał może nieformalny prequel do serialu, zanim Celestia stwierdzi, że jej syn jest idiotą i wyśle Twilight do Ponyville. Wykonanie dobre, nie pamiętam bym miał się do czego za bardzo przyczepić. W zasadie, co tu dużo mówić, to fajny, lekki i przyjemny fik. Polecam i liczę na więcej.
  4. Rozdział XIII A w nim relacja Blackburn i Lockwooda eskaluje do tego, co może znamy z Crisisa
  5. Rozdział XII A w nim dowiecie się, co Blacburn robi z tymi, którzy naprawdez alezą jej za skórę
  6. Rozdział XI A w nim, wojna gangów na ulicach i Lockwood ktury ma plan. Jaki, zapytacie? Sprytny. Pewnie nikt tego nie czyta, ale może rozdział XII będzie też dość szybko. Wzięło mnie na tą robótkę
  7. Rozdział X A w nim, Blackburn udaje się wkurzyć Lockwooda, w efekcie czego, Lockwood się dla niej obnaży. Ten rozdział pojawił się tak szybko, bo po prostu w niego wsiąkłem. Nie wiem, czy udało mi sie oddać to wszystko, co czułem podczas jego lektury. Mam andzieję, że chociaż połowę
  8. Ech, za długo zastanawiałem się, co na to odpisać. Cóż, trudno, że fik nie przypadł klimatem do gustu. Zdarza się. Na swoją obronę mam tyle, że dla mnie, Podmieńce są bardzo plastyczną rasą (a do finału szóstego sezonu były jeszcze bardziej plastyczną). Mogłem przedstawiać je jako pasożyty, niezrozumiałe istoty, które nie nauczyły się koegzystencji, wybryk natury, czy co tylko chciałem. I przyznam, że to chyba ta wizja niezrozumianych istot przemawiała do mnie najbardziej. Owszem, Crysalis byłaby trochę dyktatorką, ale jednak taką w wersji lighjt, bez obozów i tak dalej. Tak czy siak, widizałbym tam normalne, lecz odizolowane społeczeństwo, które sobie radzi jak może. Pomagało to, że o podmieńcach nic nie wiemy. Aczkolwiek rozumiem, skąd taka opinia o fiku. Trudno, może następnym razem trafisz coś mojego, co bardziej ci przypadnie do gustu
  9. No cóż, gratuluję zwyciezcom, cieszę się, że frekwencja, jak na umierajacy fandom dopisała i obiecuję następnym razem postarać się bardziej.
  10. Rozdział IX, a w nim Blackburn zastanawia się, kto może nie lubić Lockwooda, a on wie, ale nie powie.
  11. Na klubie konesera odbywały się warsztaty i jednym z tematów było napisanie historii o Cadance, na góra 1000 słów. To coś powstało w jakieś 40 minut, a po kolejnych 10 minutach poprawek wygląda jak coś, co można przeczytać. Uwaga jest chaotyczne, bezsensownie i odpowiada na pytanie, jak Shiningowi udało się zdobyć serce Cadance. Krótka historia o miłości [oneshot][humor][short]
  12. Dobra, nic więcej nie wyczaruję. Ten tekst szedł mi ciężko i nawet chciałem go porzucić, ale nic lepszego mi nie przychodziło do głowy, a nie chciałem się poddawać. Może następnym razem pójdzie mi lepiej. Anomalia przestrzenna [Oneshot][Stalker][HiE]
  13. Jakiś czas temu zacząłem sie zastanawiać, jak zwykłe kucyki mogą reagować na to, co się normalnie dzieje w Ponyville, od czasu pojawienia się Twilight. Regularne końce świata, cotygodniowy chaos i te sprawy. Tak myślałem i postanowiłem to napisać. Trochę z perspektywy Cloudchaser, która w Ponyville mieszka i trochę z perspektywy Flitter, która właśnie skończyła studia i postanowiła odwiedzić siostrę. Akcje zaś osadziłem niedługo po reformacji Discorda. Domyślam się, że powstało trochę fików w tym stylu (zapewne nawet lepszych), ale będąc całkiem szczerym, żadnego nie czytałem (albo już nie pamiętam). Tak czy siak, zachęcam do swojego, średniego fika. Zwyczajny dzień w Ponyville
  14. Kolejny kawał dobrego, zmuszającego do myślenia i zastanowienia dzieła. Brawo Nika. Nie wiem jak to robisz, ale potrafisz zaskoczyć czlowieka. Czy to biorac mniej używane postacie, czy te częściej używane stawiać w niejednoznacznych sytuacjach. Uwaga, będą spoilery. Tym razem na warsztat poszła Cozy Glow. Dziwna, zła klaczka, która skończyła jako przerośnięty krasnal ogrodowy. Tylko czemu? Ten fik daje na to możliwą odpowiedź. I to, przyznaję, daje ją w ciekawej formie. Śledzimy kilka, moze kilkanaście momentów z perspektywy Cozy. Jej szkołę, kolejną szkołę, szkołę przyjaźni i współpracę z Villainami. Fajny koncept, podoba mi się. Całość napisana w taki sposób, że aż czuć emocje. Początkowo zal i współczucie do mąłej, za to co ją spotyka, a później, żal i współczucie z powodu tego, w co się wpakowała, częściowo na własne życzenie. I w pewnym momencie tekstyu pada pytanie, czy Cozy zniszczyła sobie życie. Przyznaję, że to chyba najbardziej mi utkwiło i zmusił do myślenia. Bo nie da się na to pytanie odpowiedzieć tak, lub nie. W pierwszej szkole, Cozy miała strasznie przerąbane. Nie ze swojej winy. Nie ze swojej winy rodzina (poza matką) jej w zasadzie nie kochała. Nie do końca ze swojej winy wszyscy jej dokuczali. Dobra, można powiedzieć, ze gdyby była lepsym kucykiem, to by dzieciaki ja zostawiły, ale to nie prawda. Dzieciaki potrafia być okrótne i zaszczuć kogoś, a nauczyciele mogą mieć to w dupie, albo nie zauważać problemów. Do tego stopnia, że jedyną osobą, do której czuła sympatię, to wielki centaur, który pozbawił wszystkich magii i nagle sprawił, ze Cozy mogła poczuć się fizycznie równa (a może i troszkę lepsza) od rodziny. Jedynie jej matka ją kochała. I tu mam mieszzane cuzucia. Czy z powodu perspektywy Cozy, nie widzimy za bardzo jak to okazuje (poza pójśzciem do nauczyciela na ,,rozmowę"), czy po prostu sama nie bardzo umiałą to okazać, albo obawiała się wykonywać większych gestów, czy pogadać parę razy z córką. Obstawiałbym to peirwsze. Druga szkoła. Jeśli miałbym wskazać jedno miejsce, gdzie Cozy sama, an własne życzenie popełniła błąd, to byłoby to tu. Ale to troche naciagane. Chodzi o Onyx. Onyx z jakiegoś powodu była na pozycji Cozy z pierwszej szkoły. Tak mi się wydaje. Odtrącona przez wszystkich. Zobaczyła szansę w postaci Cozy, a ta ją kilkukrotnie odepchneła (nieumyślnie), wybierając popularniejsze kolezanki. Rozumiem, że chciała być w końcu wśród ,,normalnych", bo bała sie wykluczenia, ale wydaje mi się, że miała szansę by poznać Onyx blizej i moze sie zaprzyjaźnić. A wtedy uniknęłaby pomówień, które na nia spadły z powodu właśnie Onyx. (W sumie matka też mogła na tym etapie odbyc z nią poważniejszą rozmowę o tym, czego chcą chłopcy) A czy korespondencja z Tirekiem była błędem? I tak i nie. Owszem, wykorzystał ja. Z drugiej strony, był w zasadzie jedynym jej powiernikiem, któremu mogła się wygadać. Idealizowanym rozwiązaniem wszystkich jej problemów (tak, wiem, że idealizowała go wcześniej, ale w drugiej szkole mogła podtrzymać i podbudować jego wyobrażenie przez konwersację). Jeśli coś miałbym tu uznać za bład, to może błąd obsługi Tartarosu, która pozwoliła Tirekowi mieć naszyjnik komunikacji. Dalej, szkoła przyjaźni. Dla klaczki, któa nie wie, co to prawdziwa przyjaźń i co z niej wynika. Oraz nienajlepsze metody edukacji plus doświadczenia, któe sprawiły, że Cozy uznała magię przyjaźni za narzędzie. Wypaczyła ideę Twilight, by uwolnić Tireka. I mozan rzec, że Cozy postąpiła źle. Ale czy umiala postąpić inaczej, skoro przez całe swoje życie miała poczucie, że jedyną osobą, która ją rozumie i akceptuje jest wielki centaur, któego widziała raz w życiu? No i końcówka, wspólna współpraca, kiedy rózowe okulary przesłoniły skrzywionemu,odrzuconemu dziecku (a moze już zbuntowanej nastolatce), jaki Tirek ma do niej stosunek. A wszystkoz akończone sceną zdruzgotania uczuć Cozy zaklętej w kamień (muszę przyznać, że nie widziałbym tu innej, końcówki niż ta dobijająca wersja). Więc czy Cozy zniszczyła se życie? Technicznie tak. Praktycznie... nie obeszło sie bez olbrzymiego udziału innych kucyków i sporej dawki pecha, przez którą nikt nie zauważył, że Cozy idzie złą drogą. Ale oczywiście możemy się mylić, bo widzimy tylko perspektywę Cozy. Może z zewnątrz okaząłoby się, że młoda bardziej się przyłożyła do tego upadku. Forma, styl oczywiście nienaganne. Czy polecam? Tak, bardzo. To nie jest fik z epicką przygodą, czy niespodziewanymi zwrotami akcji. Ale jest to fik, który zapada w pamięć i skłania do zastanowienia się.
  15. Dzięki za komentarz. Cieszę się, że fik się spodobał i klasycznie zachęcam do dalszego czytania. W sumie jestem skłonny się zgodzić. Początkowo miałem zamiar taki (lub podobny dać), ale podkusiło mnie, by nawiązać do filmu (a raczej samego jego tytułu): miłość szmaragd i krokodyl. To jest fan Wrednej szóstki, jakby nie patrzeć Czyż kapitan gwardii pałacowej, oficer i kandydat do ręki księżniczki Mi Amore Cadenzy może nie być szlachetnym, cnym i odważnym, błędnym rycerzem? Tak, wiem że przez to wychodzi na głupca, by nie rzec, idiotę, ale honor prawość i w ogóle mają swoje prawa Poza tym, jak sama mówisz, to pasuje.
×
×
  • Utwórz nowe...