Zachary słysząc to nagle spoważniał.
- Widzisz Jacob, tym się właśnie różnimy. Dlaczego zabijasz ludzi? Dla przyjemności? Dla rekordu? Dla udowodnienia komuś czegoś?
Wstał, po czym zaczął krążyć koło Jacoba, udając że tomahawk to mikrofon.
- Ja zabijam dlatego że mnie po prostu do tego szkolono. Widocznie los tak chciał abym od swoich narodzin został łowcą głów
Zatrzymał się po czym ukląkł, patrząc Jacobowi prosto w oczy.
- Powiedz mi, czy ktoś odebrał cię od twojej rodziny, zabijając ich bez większego namysłu? Czy ktoś kazał ci się bić z innymi dziećmi po to by dostać coś do żarcia aby nie paść z głodu? Czy faszerowano cię prochami, przez które szajba walnęła ci na mózg? - Rzekł cicho, po czym dostał lekkich drgawek.
- Tia, apropo prochów...
Odczepiając od paska strzykawkę z niebieskim płynem, Zachary wbił sobie ją w szyje, aplikując substancje
- O tak, cudowny narkotyk. Błogosławieństwo jak i przekleństwo