Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Cześć. Przedstawiam Wam pierwszy rozdział mojego nowego tłumaczenia. Jest to jeden z moich ulubionych fanfików i moim zdaniem jeden z najlepszych (i niestety jeden ze słabiej znanych) w całym fandomie. Nie jest ani przesadnie długi, ani bardzo epicki, ani dwuznaczny, zachwyca jednak bogactwem słownictwa i przemyślaną fabułą, pełną znakomitych smaczków i nawiązań. Moją ambicją jest choć w części oddać jakość oryginału i mam nadzieję, że uda mi się ten cel osiągnąć. Praca przy tłumaczeniu tego tekstu jest dla mnie niemałym wyzwaniem oraz wielką przyjemnością. Mam nadzieję, że Wy także będziecie mieli przyjemność z lektury :)

 

Specjalne podziękowania dla Dolara i Cahan za pomoc w tłumaczeniu pewnych nazw i imion :aj3:

 

==============

 

 

Diariusz

[slice of Life]

 

Autor: Warren Hutch

Tłumaczenie: Poulsen

Prereading: Dolar84, Kredke

Korekta: Rarity

Link do oryginału

 

Setki lat temu, Clover Mądra spisała w swoim osobistym pamiętniku wydarzenia związane z pochodzeniem oraz młodością Celestii i Luny. Teraz, dzięki łaskawej zgodzie księżniczek oraz umiejętnościom Twilight Sparkle, owe zapiski stały się dostępne dla współczesnych mieszkańców Equestrii.

 

Część 1 - Przesilenie Letnie, 10 AE

Część 2 - Przesilenie Letnie, 10 AE

Część 3 - Przesilenie Letnie, 10 AE

Część 4 - Przesilenie Letnie, 10 AE

Część 5 – Dwudziesty drugi dzień Szóstego Miesiąca, 10 AE

Część 6 - Dwudziesty Drugi Dzień Szóstego Miesiąca, 10 AE

Część 7 – Dwudziesty Drugi Dzień Szóstego Miesiąca, 10 AE

Cześć 8 – Dwunasty Dzień Siódmego Miesiąca, 10 AE

Część 9 – Osiemnasty Dzień Dziewiątego Miesiąca, 10 AE

 

 

 

 

Tłumaczenie wykonano za zgodą autora.

Edited by Poulsen
zarf
  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie przeczytałem tylko ten przełożony rozdział a już mogę potwierdzić to o czym mówi Poulsen - bogactwo słownictwa jest wprost niesamowite. Dzięki temu czytanie jest prawdziwą przyjemnością, a kiedy dodać do tego również przedstawioną historię... miodzio.

 

Bezwzględnie polecam!

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bodajbyś sczezł.

 

Naprawdę przepraszam, że zaczynam komentarz w taki sposób, ale to była pierwsza rzecz, jaka mi się nasunęła po przeczytaniu tłumaczenia, a potem oryginału. Językowo ten fik w obu wersjach jest absolutnie cudowny i biję głową w mur, że wcześniej się na niego nie natknąłem, bo wtedy może sam mógłbym się z nim zmierzyć i przełożyć. Więc bez obrazy, po prostu jestem zły, że taki smakowity kąsek został mi zgarnięty sprzed nosa. Słownictwo w pewien sposób kojarzy mi się pod względem "miodności" z przekładem "Flight of the Alicorn" (Airlick, czamuś ty to porzucił?!).

 

A co do samego fika - poza formą pamiętnika, której osobiście nie lubię zbytnio, tekst jest naprawdę dobry. Co prawda po pierwszym rozdziale ciężko wypowiadać się na temat fabuły (która opiera się na kolejnej wersji młodości Królewskich Sióstr), ale zapowiada się ciekawie. Nie mogę się doczekać pojawienia się "starego zrzędy" i zobaczenia, jak tym razem został opisany.

 

O stronę techniczną nie ma się co martwić, w końcu mamy tu szaleńca odpowiedzialnego za przekład FO:E, co samo w sobie gwarantuje wysoką jakość. Czytując powyższego: "Bezwzględnie polecam!"

 

Powodzenia i niech cię ochwat.

Edited by aTOM
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co tu dużo pisać... Ksieżniczka Pouluna Falloutia Translatica von Googletranslator dzielnie się nam sprawiła szerząc magię translacji.

 

Swietny fanfik i takoż tłumaczenie. Z początku nieco się obawiałem tego jak wyjdzie - fanfik pisany dosyć specyficznym językiem, co też zrozumiałe, biorąc pod uwagę fabułę. I tutaj nasza księżniczka pozytywnie mnie zaskoczyła - zamiast iść na łatwiznę i grzmotnąć czymś a'la Sienkiewicz (... i póki ręką, a nogą ruchać mogę... itp); co skończyłoby się dla tego fanfika porażką, niemal idealnie oddał oryginał. To się samo czyta!

 

Polecam każdemu to przeczytać. 
 

Wystawiłbym epic, ale... to jest rasizm, faszyzm i katabolizm żeby nie można było dawać tego tłumaczeniom - może coś w tym rodzaju specjalnie dla przekładów?  NIe wiem .. złote googletranslatory?

 

Złotego Googletranslatora w kategorii za najlepszy przekład opisu zadka celestii otrzymuje... - wiecie, brawa i te sprawy itp

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites


Bodajbyś sczezł.

 

<3

 


Językowo ten fik w obu wersjach jest absolutnie cudowny i biję głową w mur, że wcześniej się na niego nie natknąłem, bo wtedy może sam mógłbym się z nim zmierzyć i przełożyć. Więc bez obrazy, po prostu jestem zły, że taki smakowity kąsek został mi zgarnięty sprzed nosa.

 

Kiedyś sam sobie powiedziałem "to jest fanfik, jaki tłumaczyłby aTOM" :ajawesome: Cieszę się, że Cię ubiegłem, choć wiem, że nigdy nie dogonię Ciebie w ilości produkowanych tłumaczeń :burned:

 


A co do samego fika - poza formą pamiętnika, której osobiście nie lubię zbytnio, tekst jest naprawdę dobry. Co prawda po pierwszym rozdziale ciężko wypowiadać się na temat fabuły (która opiera się na kolejnej wersji młodości Królewskich Sióstr), ale zapowiada się ciekawie. Nie mogę się doczekać pojawienia się "starego zrzędy" i zobaczenia, jak tym razem został opisany.

 

Jakość będzie tylko rosła, o to się nie martw, fanfik jest genialny. Zrzęda jednak zbyt szybko się nie pojawi, przykro mi :lie:


w końcu mamy tu szaleńca odpowiedzialnego za przekład FO:E, co samo w sobie gwarantuje wysoką jakość

 

F:E to w tym momencie już właściwie "praca zbiorowa", pracowałem przy niej ja, Corrupted Kindness, Arientar, Kingofhills i Shurtugal, a Ty sam pomagałeś mi raz czy dwa przy tłumaczeniu piosenek. Fakt, to ja zazwyczaj robiłem szlify stylistyczno-tłumaczeniowe, ale nigdy nie przyznałbym sobie pełni zasług, ba, nie byłem nawet osobą, która rozpoczęła tłumaczenie F:E na polski.

 

Na tym zakończmy tu wątek Fallouta, jeśli macie ochotę pogadać o tym szerzej to zapraszam do topica z Falloutem w dziale MLN :)

 


Ksieżniczka Pouluna Falloutia Translatica von Googletranslator dzielnie się nam sprawiła szerząc magię translacji.

 

Dziękuję za dobre słowo, ale szerzysz kłamstwo i potwarz, nigdy nie używałem przy pracy nad tłumaczeniami Google translatora, potwierdzić to może każdy, kto kiedyś oglądał mojego streama z tłumaczenia Fallouta :burned:

 


Swietny fanfik i takoż tłumaczenie. Z początku nieco się obawiałem tego jak wyjdzie - fanfik pisany dosyć specyficznym językiem, co też zrozumiałe, biorąc pod uwagę fabułę. I tutaj nasza księżniczka pozytywnie mnie zaskoczyła - zamiast iść na łatwiznę i grzmotnąć czymś a'la Sienkiewicz (... i póki ręką, a nogą ruchać mogę... itp); co skończyłoby się dla tego fanfika porażką, niemal idealnie oddał oryginał. To się samo czyta!

 

Cóż, po takiej opinii od Ciebie mogę odetchnąć z ulgą, bałem się, jak mi to wyjdzie :burned:  dołożę starań, aby utrzymać poziom w kolejnych rozdziałach :)

 


wystawiłbym epic, ale... to jest rasizm, faszyzm i katabolizm żeby nie można było dawać tego tłumaczeniom

 

Nie można? Dziwne, nie wiedziałem, że jest taka restrykcja. Dolar, wymyśl coś! :ajawesome:

 

Dziękuję wszystkim jeszcze raz za słowa pochwały, postaram się, abyście nie czekali za długo na kolejny rozdział :lie:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie nie pamiętam jaki tam był mój wkład - jako że od pewnego czasu byłam tak przeciążona, że no cóż... Tekst przeczytany i wypadałoby skomentować.

 

Zacznę może od tytułu - cały czas czytam go "Dariusz", jak po raz pierwszy go zobaczyłam, to wręcz spodziewałam się Human in Equestria. Dopiero po otwarciu dokumentu odkryłam, że to Diariusz, a nie Dariusz. 

 

W każdym razie sam fanfik jest specyficzny. Kolejny pamiętnik. No cóż, forma raczej rzadko spotykana, ale osobiście ją lubię.

 

Co mogę o tym powiedzieć? Znów przeszłość Equestrii i powstanie księżniczek. Nie należę do fanów pochodzenia innego niż hmm... naturalne, ale to przecież nie moja wizja. No cóż, ciekawe co będzie dalej. Bardzo za to pochwalam sam pomysł z przedstawieniem Clover Mądrej - nie jest taką napompowaną bohaterką, podobnie jak Platinum i reszta ferajny. Jest tak cudownie zwyczajna.

 

No i ten wstęp od Twilight - bardzo pochwalam.

 

Jednak głównym atutem Diariusza jest język, który jest zaiste piękny, a tłumaczenie wyborne. To wręcz prawdziwa perełka. Bezwzględnie polecam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tia... Widząc kolejny temat założony przez Poulsena dotyczący, byłem przekonany, że będzie, jak zawsze, na wysokim poziomie. Do tego doszedł znajdujący się powyżej komentarz aTOMa, którego nie miałem okazji widzieć tak... ubolewającego, iż ktoś mu zabrał fica do przetłumaczenia :P To już w sumie były wystarczające rekomendacje, żeby przeczytać Diariusz, czego jednak nie uczyniłem, aż do dzisiaj.

 

Długość pierwszego rozdziału przypadła mi do gustu. Nie za długa, nie za krótka, idealnie wyważona. Do tego mamy również całkiem sporą ilość wtrąceń od tłumaczki tegoż pamiętnika, czyli Twilight Sparkle. Fajnie się to prezentuje, acz początkowo nie byłem przekonany co do zastosowania kolorowego tekstu w rozdziale (ja bym pewno posiłkował się kursywą). Póki co nie mogę za wiele powiedzieć o fabule, bo i też było jej niewiele, ale pomysł przedstawienia losów z życia Księżniczek jest zawsze fajny, zwłaszcza w tak obiecującej formie jak tutaj. Mamy tutaj pamiętnik prowadzony piórem Clover Mądrej, która, jak już wspominała Cahan, została obdarta z tej legendarnej otoczki znanej z Hearth's Warming Eve. Jest ona, znów cytując naszą Księżniczkę Rosiczek, cudownie zwyczajna. No i to będzie zapewne dużą siłą tego opowiadania. Pytanie tylko, jak będzie prezentować się w kolejnych wpisach swojego diariusza. Mam nadzieję, że równie uroczo i zwyczajnie jak w pierwszej części.

 

Tłumaczenie jest fajne, poprawne... Ale tak serio, co ja mogę dodać więcej, skoro zarówno aTOM, Dolcze, jak i Kredke już wyrazili swoje zadowolenie z jakości? Mogę dodać tylko jedno: chromolić Fallouta, dawaj Diariusz, Poulsen! :D

Edited by Niklas
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


W sumie nie pamiętam jaki tam był mój wkład - jako że od pewnego czasu byłam tak przeciążona, że no cóż... Tekst przeczytany i wypadałoby skomentować.

 

To ty podsunęłaś mi tłumaczenie nazwy "Warming Heart" jako "Gorejące Serce" ;)

 


Zacznę może od tytułu - cały czas czytam go "Dariusz", jak po raz pierwszy go zobaczyłam, to wręcz spodziewałam się Human in Equestria. Dopiero po otwarciu dokumentu odkryłam, że to Diariusz, a nie Dariusz.

 

Śmiechłem :ajawesome:

 


Bardzo za to pochwalam sam pomysł z przedstawieniem Clover Mądrej - nie jest taką napompowaną bohaterką, podobnie jak Platinum i reszta ferajny. Jest tak cudownie zwyczajna.

 


Mamy tutaj pamiętnik prowadzony piórem Clover Mądrej, która, jak już wspominała Cahan, została obdarta z tej legendarnej otoczki znanej z Hearth's Warming Eve. Jest ona, znów cytując naszą Księżniczkę Rosiczek, cudownie zwyczajna. No i to będzie zapewne dużą siłą tego opowiadania. Pytanie tylko, jak będzie prezentować się w kolejnych wpisach swojego diariusza. Mam nadzieję, że równie uroczo i zwyczajnie jak w pierwszej części.

 

Cały fanfik jest napisany właśnie w takiej konwencji, więc zapewne dalsze części także się Wam spodobają :)

 


Do tego mamy również całkiem sporą ilość wtrąceń od tłumaczki tegoż pamiętnika, czyli Twilight Sparkle. Fajnie się to prezentuje, acz początkowo nie byłem przekonany co do zastosowania kolorowego tekstu w rozdziale (ja bym pewno posiłkował się kursywą).

 

Zastosowanie kolorów pochodzi z oryginału i jest jak najbardziej celowe, będzie to widać już w drugim rozdziale :ajawesome:

 


Tłumaczenie jest fajne, poprawne... Ale tak serio, co ja mogę dodać więcej, skoro zarówno aTOM, Dolcze, jak i Kredke już wyrazili swoje zadowolenie z jakości? Mogę dodać tylko jedno: chromolić Fallouta, dawaj Diariusz, Poulsen! :D

 

Nie mogę chromolić, bo by mnie fandom zjadł :burned:  Tymczasowo jednak robię sobie od Fallouta przerwę, będę mógł się więc skupić na "Diariuszu" oraz "Plasterku" :ajawesome:

 

Dziękuję za komentarze, dołożę starań, aby utrzymać jakość tłumaczenia :burned: Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nie będziecie musieli długo czekać na kolejny rozdział wspomnień Clover Mądrej :lie:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


eśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nie będziecie musieli długo czekać na kolejny rozdział wspomnień Clover Mądrej

 

Emotka na końcu wyraźnie jednak wskazuje, że nie pójdzie zgodnie z planem :kappa:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

IT'S ALIVE! :evilshy: 

***

A prawa do komentowania gdzie, ty niedobry Poor Sleepie :P No to w skrócie: chyba trochę nadużywasz tutaj "aby" i zapominasz o przecinku przed tym słowem. Nie, że zawsze, ale w niektórych przypadkach. No i przed "jak'. 

Poza tym jednak, przyjemny wpis. Clover przejęła się naszą klaczką, a ta lubi każdego, jak się okazuje. Przemiła była ta scena ze strażnikiem i jego halabardą oraz ta nieco późniejsza, gdy wyjawił powody swojego pozytywnego nastawienia do niej. Takie... lekkie i przyjemne. A i wiemy, że nie ma celi na klaczkę i że nie należy młodej rozdzielać z Kłołweł :kappa: I zgadzam się, Tłajłajt nie ma poczucia humołu :kappa: 

Edited by Niklas
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

 No to w skrócie: chyba trochę nadużywasz tutaj "aby" i zapominasz o przecinku przed tym słowem. Nie, że zawsze, ale w niektórych przypadkach. No i przed "jak'. 

Postaram się zwracać w przyszłości na to uwagę :ajawesome:

WINCYJ KOMENTARZY! WINCYJ!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć kucysie :ajawesome: Po prawie roku przerwy przynoszę Wam kolejny rozdział tłumaczenia. Prace przy nim szły jak krew z nosa i wyrywanie zębów przez dupę razem wzięte, mam nadzieję jednak, że się Wam spodobuje.

 

Część 3 - Przesilenie Letnie, 10 AE

 

Wielkie dzięki dla Kredke i Dolara za prereading. Kolejny rozdział wkrótce :lie:

Edited by Poulsen
zarf
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

„Diariusz” to fanfik bez wątpienia bardzo trudny do przetłumaczenia, pełen długich, zawiłych zdań, rzadko spotykanego słownictwa i wtrąceń. Podziwiam Poulsena za to, że zabrał się za jego przekład i muszę go pochwalić: podczas korekty znajduję bardzo niewiele błędów związanych z samym tłumaczeniem. Pomysł na opowiadanie jest ciekawy: autor przybliża nam dzieciństwo magicznie narodzonej Celestii pod opieką Clover the Clever, pokazując przy okazji funkcjonowanie Equestrii w jej pierwszych latach istnienia. Mimo to fanfik średnio mi się podoba niekoniecznie ze względu na to, że jest zły, ale dlatego, że nie odpowiada mi jego klimat i irytuje mnie zachowanie pewnych postaci.

Spoiler

 

Pierwszą z nich jest mała Celestia/Dawn Heart. Ciągle panikuje bez powodu, coś psuje i płacze. W gruncie rzeczy ma to pewien sens w przypadku klaczy, która wiedzę o świecie ma niczym przeciętny noworodek, problem jest jednak taki, że ja noworodków nie lubię. Czytając, ciągle wzdycham nad jej głupotą i wcale nie uważam jej kolejnych wybryków za urocze czy zabawne.

Postacią, która z czasem zaczęła mnie jednak bardziej denerwować, jest narratorka opowiadania, Clover the Clever. Jest ona koszmarnie zaślepiona, uważa Dawn za najdoskonalszą istotę na świecie i potworami nazywa kucyki, które śmią się z nią nie zgodzić. Jej podopieczna wykazuje się ponadprzeciętną siłą fizyczną i magiczną, przez co nikt nie jest w stanie jej kontrolować. Wpakowuje się w kłopoty, po czym na niespodziankę czy drobny ból reaguje wybuchem magii, niszcząc zamkowy mur lub spore drzewo. Podsumowując: jest niebezpieczna. Może i ma miłą osobowość, ale nie ma to znaczenia, jeśli na „zagrożenie” zazwyczaj reaguje instynktownie. W takiej sytuacji nie można się dziwić kucykom, które nie pragną wcale przebywać w jej towarzystwie, nie mówiąc już o tych, które nie chcą, żeby bawiła się z ich dziećmi. Czy Clover naprawdę chciałaby się przekonać, co się stanie, gdy jakiś ogierek Celestię popchnie albo jakaś klaczka zabierze jej zabawkę? Uważam decyzję o odesłaniu alicornki wraz z opiekunką za słuszną i istotną dla bezpieczeństwa stolicy. Sposób, w jaki Clover pisze o swojej podopiecznej, jest jak dla mnie zbyt subiektywny, naiwny i za bardzo podyktowany emocjami, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę teoretycznie naukowe zacięcie uczennicy Star Swirla. Poza tym zapiski w dzienniku są przesłodzone, przez co ciężko mi się je czyta. „Kochana Dawn”, „kruszynka”, „droga Pansy”… Zdecydowanie nie jest to styl, który mógłby przypaść mi do gustu.

 

Jeszcze jednym elementem, który przeszkadza mi podczas czytania, jest nadmierna fizyczna bliskość postaci. Clover tak często całuje/jest całowana, przytula i splata ogonki z małą Dawn, że czułam się w pewnych momentach niekomfortowo i miałam skojarzenia z pedofilią. Mówimy tu w końcu o klaczce, która nie zna świata, nie ma żadnego innego opiekuna i jest w pełni pod wpływem Clover, która może z nią zrobić, co zechce. A najwyraźniej chce ją ciągle dotykać i całować.

Spoiler

W tej całej sytuacji żal mi tylko Crimsona, barda i męża Clover, które zostaje wciągnięty w tę całą aferę, nie mając za wiele do powiedzenia, po czym zostaje zmuszony do przesiedlenia, tracąc tym samym źródło zarobku i możliwość do obcowania z tak ważną dla niego sztuką.

W fiku podoba mi się całkiem przedstawienie trzech władczyń, wydaje się, że radzą sobie z trójpodziałem władzy. Hurricane jest całkiem rozsądna jak na pegaza, Puddinghead… w sumie jeszcze niczego nie zepsuła. A to sporo jak na postać mocno wzorowaną na Pinkie Pie.

Podsumowując, mogę polecić tego fika czytelnikom, którzy lubią dzieci, lubią się nad nimi zachwycać i podoba im się obficie polany lukrem styl. W innym przypadku może on mocno zmęczyć i spowodować chęć poczytania o jakiejś krwawej masakrze dla równowagi.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okeeeej, nadrobiłam^^

 

I niestety, ale mam niemal identyczne zdanie jak Rarity.

Na dzień dobry uderzył mnie rozdział czwarty, a w nim stężenie tulenia, Kruszynek i słodkiego krindżu walnęło mnie w twarz. To po prostu było nudne. I zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że wcześniej lubiłam tego fika? Cóż... Doczytałam do końca i następne części pozostawiły po sobie o niebo lepsze wrażenie. Wciąż irytuje mnie Clover, która chyba zachorowała na odpieluszkowe zapalenie mózgu i jej główną cechą stała się dobra, kochana, mała Dawn, ale przynajmniej otrzymaliśmy więcej fabuły i lore. A te są akurat interesujące.

 

Styl często męczy, szczególnie, kiedy Clover pisze o tuleniu drogiej Pansy czy innej Cookie albo leje komuś lukier. A ona głównie leje komuś lukier i pisze o niczym. Do tego jej relacje z innymi są dziwne, zwłaszcza z Platinum, która się rozbiera, po czym wbija jej do łóżka :rainderp:.

Z szóstką bohaterek jest ten problem, że zastanawiam się, czy autor nie próbował z nich zrobić Mane 6 - szczególnie czuć to w przypadku Pansy i Puddinghead. Tylko wtedy co ze świetną Hurricane, która... wydaje się z nich wszystkich najbardziej rozsądna i obdarzona talentem wychowawczym. Hurrcia byłaby znakomitą matką, czego nie można powiedzieć o Clover, która dramatyzuje jakby Celestia się nie skaleczyła szkłem, tylko nie wiem, zarobiła pchnięcie włócznią. Nie mówiąc o tym, że strzela focha, że odsyłają ją na wieś, bo Dawn jest niebezpieczna. Ba, stanowi śmiertelne zagrożenie, o czym świadczą wszystkie zniszczenia i wybuchy.

 

W odróżnieniu od mojej poprzedniczki... nawet lubię młodą Ceśkę. Zachowuje się jak małe dziecko, którym jest.

 

No i Crimson jest spoko. Chyba najbardziej wyidealizowana postać w całym Diariuszu, ale no, kochany jest.

 

Mam problem z tym fanfikiem. Najlepiej bawię się w sekcji przypisów, gdzie pojawiają się ciekawostki historyczne oraz interesujące komentarze.

 

Mimo wszystko - czapki z głów za tłumaczenie, bo jest wybitne.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Diariusza szkalujo >:[

A serio, to dziękuję za komentarze :aj3: to w tych czasach towar rzadki i pożądany.

Co do tulenia i zachwytów nad dziećmi, to jest to generalnie cecha tego autora. Czytając jego inne fiki można bardzo szybko stwierdzić, że dla niego dzieci oraz małżeństwa posiadające stadko potomstwa to najlepsza rzecz pod słońcem - nie każdemu musi to przypaść do gustu. Dodatkowo widzę pewną logikę w tym, że istocie nie znającej języka łatwiej jest zakomunikować coś poprzez gesty i fizyczny kontakt, a dzieci szukają pociechy i bezpieczeństwa w bliskości rodziców; oczywiście rozumiem, dlaczego może się to wydać "creepy". Ja osobiście tego nie zauważałem, dopóki Rarity nie zwróciła mi na to uwagę jakiś czas temu podczas korekty. Co do zaś wszystkich "droga", "kochana", to wydaje mi się, że w stosunku do przyjaciółek Clover owe określenia są raczej wyrazem sympatii i szacunku niż laniem lukru dla samego lania. Tutaj także jednak rozumiem, że może się to wydać dziwne lub męczące (mnie samego też czasem drażni podczas pracy nad tekstem xd).

 

Co to zaś samego tłumaczenia, to jest momentami istna orka na ugorze, kiedy trzeba przetłumaczyć długie na cały paragraf zdanie wielokrotnie złożone w taki sposób, aby zachowało sens i jeszcze dało się przeczytać nie przyprawiając przy okazji o ból zębów. Coraz bardziej tęsknię za tłumaczeniem czegoś, co pomiędzy ścianami tekstu ma też sekcje dialogów :ajawesome:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...