Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Lyokoheros

Sunset Serwuje Sushi[PL][Oneshot][Slice of Life][Equestria Girls]

Recommended Posts

3fqk-1487985483-365364-full

Królewskie Archiwa Canterlotu mają przyjemność zaprezentować tłumaczenie opowiadania “Sunset Serves Sushi”, inspirowanego jednym z zestawów z serii Equestria Girls Mini , opublikowanego w ramach zestawu tłumaczeń sunsetkowych na Dzień Sunset Shimmer.

 

oryginalny opis:

Zastanawiałeś się kiedyś jaką Sunset ma pracę? Może mechanik? Albo informatyk? A co powiedziałbyś na kelnerkę w barze sushi?

 

Zaraz… jaka była ta ostatnia opcja?

 

Sunset Serwuje Sushi” 

(dostępne też na Archive Of Our Own)

W dziale obowiązuje zakaz reklamowania czy choćby wzmiankowania kanału Accurate Accu Memory. Link zostaje usunięty. Przywrócenie go będzie skutkować warnem~Dolar84

 

autor: Poison Claw

tłumaczenie: Lyokoheros

korekta: ReedMan, Midday Shine, Cinram, Zandi

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, co by tu powiedzieć. Samo tłumaczenie jest naprawdę dobre. A i w sumie spoko, że pojawia się więcej fanfików o koniodziewczynach. Gorzej, że sam tekst jest nijaki do bólu. Opowiadanie jest w zasadzie o niczym. Co jest takiego niezwykłego w tym, że Sunset pracuje jako kelnerka? Nic. Czy dzieje się coś ciekawego? Nie. I dlaczego Rarity i Fluttershy są tak zdziwione, że ta podjęła pracę i chcą jej z tego powodu pomagać? Czemu Sunset nie miałaby pracować na swoje utrzymanie, tak jak robią to inni ludzie?

 

Ale ten, obrazek ładny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co jest niezwykłego... po za tym, że pewnie 99% osób obstawiałoby w jej wypadku inną pracę to zasadniczo nic. 

Ale Midday ma rację - trzymanie w napięciu to raczej nie jest to od czego są tego typu opowiadania. To wręcz z natury opowiadania "w zasadzie o niczym". 

 

Choć najbardziej nie rozumiem zdziwienia, że Rarity chciała jej pomóc i się dołożyć do naprawy motoru. Przecież jest elementem hojności, więc byłoby raczej dziwne, gdyby czegoś takiego nie zaproponowała(plus wiadomo, że przynajmniej jednak z tamtej piątki jest bogata, bo w końcu podjechały limuzyną na jesienny bal. I najprawdpodobniej tą bogatą jest właśnie Rarity). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Midday Shine napisał:

Może i o niczym, ale z drugiej strony... czy slice of life koniecznie musi trzymać w napięciu od początku do końca? :dunno:

No cóż Mid, to nie musi być Past Sins, by było dobre :) Jak dla mnie opowiadanie to opowiadanie. Może być nudne, ale kultura nigdy nie jest bezwartościowa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tłumaczenie jest dobre, dla pewności przeczytałem też oryginał :D A co do pracy Sunset, znając jej charakter i zamiłowania bardziej bym obstawiał mechanika albo coś. Chociaż z drugiej strony... hmm. W każdym bądź razie ciekawe opowiadanie, przyjemnie się czytało :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane.

 

Jakość tłumaczenia bardzo dobra, zauważyłem jedynie jedno czy dwa mniejsze potknięcia, gdzie tekst przełożono nieco zbyt... dosłownie i brzmi nazbyt angielsko. Jeżeli chodzi o formę to również trzyma wysoki poziom, chociaż nie jest idealnie - wypatrzyłem kilka powtórzeń, które warto byłoby zlikwidować, jednak też nie było ich specjalnie za wiele. Ogólnie - świetna robota. (Naturalnie pomijam tu X miejsc gdzie stwierdzałem, że "ja przecież przełożyłbym to zupełnie inaczej!!!" ale to absolutnie nie są żadne błędy a jedynie różnice w stylu tłumaczy - każdy z nas tak ma :crazytwi: )

 

Sam fanfik uznałbym za typowy SoL. Przyjemny w czytaniu, lekki w odbiorze i niezbyt zapadający w pamięć. Nie ma w nim nic słabego, ale nie ma też niczego co sprawiłoby, że zapamiętałbym go na dłużej. Ze spokojnym sumieniem mogę polecić na krótkie, popołudniowe czytanie - z pewnością umili czas i pozwoli raz czy drugi się uśmiechnąć.

  • Upvote 1
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż... w końcu to jest SoL ;)

No i bardzo miło słyszeć te słowa, jednakże... byłoby dobrze gdybyś takie potknięcia wskazał - wtedy byłoby wiadomo które fragmenty jeszcze doszlifować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej… Wreszcie przeczytam coś, co nie wypali mi oczu.

 

SPOJLERY

 

Odnosząc się do dyskusji powyżej; tak zgadzam się, że w Solu nie musi być żadnego napięcia. Ja bym nawet powiedział więcej; w żadnym dziele nie musi być żadnego napięcia, bo można napisać coś, co nie będzie wywoływać żadnych emocji (czyli będzie raczej nudne). Jak kto woli! Póki co nie twierdzę, że tak jest w przypadku tego fika. Tym zajmę się za chwilę. Natomiast mam wrażenie, że większość ludzi kojarzy napięcie i emocje tylko ze scenami akcji. Otóż w Solu również można wprowadzić napięcie, a usprawiedliwianie się, że to przecież tylko plasterek życia, jest raczej słabe. Nic ciekawego się nie dzieje? No oczywiście, że nic ciekawego się nie dzieje, przecież to SOL, a SOL jest nudny i nie posiada żadnego napięcia... Tak jasne.  A przecież ten podgatunek również może wywoływać emocje i przyciągać innych. Czasem nawet najbardziej odjechane, dynamiczne sceny mogą nużyć, podczas gdy zwykłą rozmowę śledzi się z zainteresowaniem. Wszystko zależy od emocjonalnego zaangażowania czytelników. Im więcej dla niego znaczą postacie, tym jest lepiej.

 

SOL nie musi trzymać w napięciu? Ale wciąż powinien nie być nudny i czymś zaciekawić, a napięcie to skuteczne narzędzie, które powinno się wykorzystywać. I niby to są z natury opowiadania o niczym? Co za bełkot… Słabe opowiadania są o niczym, bo nie wnoszą żadnej wartości emocjonalnej. Dobra, już dość tego.

 

A jak jest w tym fiku? Historia rozpoczyna się od tego, że Rarity oraz Fluttershy wychodzą z teatru. Są nieco głodne po przedstawieniu i postanawiają udać się do jakieś restauracji. 

 

“W przeciwieństwie do Rarity, która poszła na całość ze swoim ubiorem, Fluttershy była ubrana znacznie mniej okazale: przywdziała ona prostą, żółtą bluzkę, zielony szal owinięty wokół ramion i wyblakłe dżinsy.”

 

Pójście do teatru w zbyt szykownej sukni wieczorowej nie jest aktualnie odbierane zbyt pozytywnie. Ludzie idą tam podziwiać przedstawienie, ale Rarity oczywiście musiała zrobić z siebie gwiazdę. Natomiast Fluttershy poszła w drugą skrajność. W teatrze muzycznym obowiązuje dress code, więc… wyblakłe jeansy raczej odpadają, podobnie jak żółta bluzeczka (bo nie powinno zakładać się krzykliwych kolorów). Ponownie; kiedyś było inaczej, a teraz wystarczy jakaś prosta sukienka koktajlowa (czy inne barachło). Gdyby akcja tego fika działa się 100 lat wcześniej, to ubiór Rarity byłby odpowiedni, natomiast Fluttershy nawet by nie wpuścili w tym stroju. 

 

“– Oo! – piszcząc z rozkoszy, Fluttershy wskazała na jedną z restauracji. – Co powiesz na tę?”
 

Wow, spokojnie Fluttershy. Już się tak nie nakręcaj. Tak przy okazji; kiedy ostatnim razem zdarzyło Wam się krzyczeć z podniecenia na widok jakieś przypadkowej restauracji? Czemu Fluttershy zachowuje się w ten sposób? To do niej nie pasuje. Z resztą… czy coś wcześniej przydarzyło się Fluttershy w tamtym lokalu? Coś bardzo interesującego? Mmm… ciekawe.

 

“Niedługo później, mając u boku podekscytowaną Fluttershy, pokonała drogę do restauracji i wkroczyła do środka. “
 

Co jest? Co się dzieje? Czemu Fluttershy jest taka podekscytowana? O co chodzi? Może lubi zapach ryb, bo dowiadujemy się zaraz po tym, że tak tam pachnie. Albo ma jakieś innej wspomnienia stamtąd. Okej, nieważne. Przyjaciółki zamawiają swoje dania i czekają na ich podanie. Po chwili Rarity słyszy znajomy głos. No i jak tytuł sugeruje, oto widzą Sunset przebraną w kimono i odpowiednio wystylizowaną do pracy w azjatyckiej restauracji. Zagadują ją, a ta, wyglądając na mocno speszoną, odpowiada im, że za pół godziny skończy się jej zmiana i wtedy przyjdzie z nimi porozmawiać. No więc… mija te 30 minut i dosiada się do stolika. W skrócie; Sunset potrzebowała kasy na naprawę motoru (chyba raczej motocyklu, ale już dobra), więc zatrudniła się właśnie w tej restauracji. Nie no, ale one dalej są w liceum, tak? Ona już ma licencję? Ech… Okej, nieważne. Załóżmy, że są starsze.

 

No i wszystko kończy się tak, że Sunset polubiła swoją pracę i postanowiła zatrudnić się w niej na dłużej. To tyle. Cała historia. Nie ma tu żadnych niespodzianek, po prostu spędzamy czas z naszymi equestriańskimi dziewczynami (a jestem pewien, że wielu sprzedałoby własną matkę, aby załapać się choćby na godzinę). Strona techniczna jest oczywiście bardzo dobra. Ja osobiście nie zauważyłem żadnych zgrzytów. Wszystko mi pasowało. Co do fabuły to… nie zawiodła mnie. Po prostu dostałem kawałek z życia lubianych przeze mnie postaci. Było okej. Niestety nie mam nic więcej do powiedzenia, bo ta historia jest strasznie banalna. Mi to akurat nie przeszkadza, ale to tylko ze względu na sentyment co do serii Equestria Girls. Gdyby podmienić bohaterki, to miałby to wszystko gdzieś.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oho, coś się Sushi :D

 

Dnia 23.09.2017 o 17:12, Cahan napisał:

I dlaczego Rarity i Fluttershy są tak zdziwione, że ta podjęła pracę i chcą jej z tego powodu pomagać? Czemu Sunset nie miałaby pracować na swoje utrzymanie, tak jak robią to inni ludzie?

 

Zapoznawszy się z tekstem oraz zaistniałą w niniejszym wątku dyskusją, przypomniałem sobie pewien tabloidowy nagłówek.

 

Spoiler

spacer.png

 

Jasne, wiek siedemdziesięciu jeden lat (a obecnie już siedemdziesięciu pięciu) to nie do końca wiek produkcyjny i na tym etapie należałoby sądzić, że człowieka czekać winna godna emerytura. Z drugiej strony, bacząc na wiek, w którym znajduje się Sunset w fanfiku, moglibyśmy się spodziewać, że różne wydatki, a przynajmniej te absolutnie najważniejsze, ktoś tam powinien jej pokrywać, zaś „fanaberie” mogłaby opłacać z własnego kieszonkowego. Niemniej, chyba co fanfik, to inna teoria (a to Sunset ktoś przygarnął i żywił, a to wspaniałomyślnie podarował pokój, a to equestriańska Sunset zamordowała ludzką Sunset i ją zastąpiła, ewentualnie sama w pięć minut ogarnęła jak zarobić i sobie zapewnić egzystencję, wszystko na intuicję :rainderp:), a tutaj najwyraźniej bazujemy na tym, że rzeczy z Equestrii, które zabrała ze sobą, były warte tyle, że mogła kupić sobie mieszkanie i świetnie z tego żyć przez długie lata. Chyba. W sumie, nie jestem pewien, ale na to wygląda. W razie czego, proszę mnie wyprowadzić z błędu.

 

Ale przecież gdy zjawiła się w świecie ludzi, była znacznie młodsza, kto nieletniej wymienił te rzeczy na żywą gotówkę i kto jej sprzedał mieszkanie? A może faktycznie ktoś ją adoptował, bo ogarnął, ile są warte jej skarby i skończyło się na tym, że córka utrzymuje adopcyjnych rodziców... Albo nie. Dlaczego bawienie się w teoretyzowanie wydaje mi się ciekawsze, niż pisanie o zawartości tekstu? ;P

 

Zwłaszcza, że owa zawartość okazuje się całkiem atrakcyjna i generalnie, byłem skłonny nie zgodzić się z tym, że w sumie tekst jest nijaki, wręcz o niczym. Aż dotarłem do zakończenia, w którym opowiadanie po prostu się... urywa. Serio, nie mogłem w to uwierzyć. To miało być zakończenie? W „Małej konwersacji” przynajmniej była wzmianka o tym, że księżniczka Celestia najwyraźniej zwalnia Sunset Shimmer z lekcji, żeby na spokojnie z nią porozmawiać, w bardziej ustronnym miejscu. „Herbatka dawnych złoczyńców” kończy się tym, że Tempest zaczyna opowiadać swoją historię. „Najcieplejsza gwiazda zimy” ma zakończenie. Ale „Sunset serwuje Sushi?” Przyjaciółki śmieją się z żartu... i co dalej? Udały się dokądś? Sunset obiecała opowiedzieć im coś więcej? A może któraś z przyjaciółek wpadła na jakiś pomysł? Cóż, sposób, w jaki kończy się opowiadanie, jest naprawdę rozczarowujący.

 

A szkoda, bo do końcówki treść wydała mi się zdecydowanie bardziej atrakcyjna, urozmaicona, aniżeli np. przy okazji „Małej konwersacji”. Zdecydowały o tym detale – opisy ubioru, wnętrza restauracji, oferowane w menu dania, w sumie, nawet wtrącenia w dialogach wydają się dość rozbudowane, dzięki czemu nie ma się tak silnego wrażenia dominacji dialogów nad opisami, ładnie się to komponuje. Zwłaszcza, że tempo akcji zostało dobrane wręcz idealnie i czyta się to, wyobraża sobie, jak autentyczny short ze znajomymi dziewczynami. Imponuje to tym bardziej, że tekst jest krótki, a jednocześnie tak barwny i urozmaicony, do tego przełożony bardzo dobrze, więc czytanie jest czystą przyjemnością, więc naprawdę szkoda, że de facto nie ma ono zakończenia, konkluzji, po prostu się urywa.

 

Z uwagi na nawiązania do kuchni azjatyckiej, tekst nabrał egzotycznego klimatu, co w połączeniu z bardzo wiernie oddanymi bohaterkami, pozwoliło nadać fanfikowi nuty oryginalności. Coś nowego, świeżego, nie przypominam sobie tekstu tematycznie wpisanego w uniwersum „Equestria Girls” o podobnych nawiązaniach. Zapewne takie były, ale to moje pierwsze starcie, więc „Sunset serwuje Sushi” zyskuje, oczywiście dzięki Królewskim Archiwom Canterlotu, gdyż to ta ekipa wybrała owe opowiadanie do przetłumaczenia ;)

 

Mnie osobiście nie dziwi to, że Fluttershy i Rarity tak reagują na pracującą Sunset. Wszakże są to ludzkie odpowiedniki znanych postaci, poza tym, ich rodziców poznaliśmy i możemy przypuszczać, że występują także w świecie ludzi. Stąd, zważywszy na wiek bohaterek, pewnie są przyzwyczajone do tego, że, jako nastolatki, dopiero wkraczające w dorosłość, są utrzymywane przez rodziców, wobec czego mogą spokojnie się uczyć, bawić, a z kieszonkowego pozwalać sobie na przyjemności. Pewnie wychodzą z założenia, że mają jeszcze czas na podjęcie pracy zawodowej.

 

Ale tak w ogóle, bardzo ładne opowiadanie i całkiem mi się spodobało, chociaż to, w jakim stylu się zakończyło bardzo mi nie odpowiada, toteż odczuwam niemały niedosyt. Ale klimat naprawdę przyjemny, nie tylko serialowy, ale lekko egzotyczny, w opisach przewinęło się sporo detali, postacie wypadły sympatycznie, czytanie ich interakcji wiązało się z wielką przyjemnością, toteż... mimo wszystko, po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw”, jednak polecam owe opowiadanie, nie tylko fanom Sunset Shimmer, ale wielbicielom „Equestria Girls”, ogólnie. Jasne, nic przełomowego, ani wielkiego, ale cieszyć potrafią małe rzeczy, nawet jeśli pełen potencjał nie został wykorzystany. A raczej, był na najlepszej drodze ku temu, by rozwinąć skrzydła, tylko... nie wiem, autor stracił zainteresowanie własnym pomysłem?

 

Jest to przede wszystkim bardzo przyjemny, zgrabnie napisany i ładnie przełożony przerywnik, nadający się na każdą okazję i nawet zapadający w pamięć. Jak pisałem, lektura okazała się całkiem atrakcyjna, z niczym nie przesadzono. Drobne rzeczy zadecydowały o wizerunku – ubiór postaci, całkiem wyczerpująco opisany, toteż wszystko idzie sobie wyobrazić, nie zabrakło też poszczególnych czynności, cieszą szczegóły związane z wystrojem lokalu (motyw z białym wilkiem na tle słońca przypomniał mi okładkę „Okami” na Playstation 2), napatoczyło się kilka specjałów z kuchni azjatyckiej, no i wtrącenia narratora w dialogach okazały się satysfakcjonująca. Tekst radził sobie znakomicie i w mojej opinii jeszcze przez jakiś czas spokojnie mógł sobie iść dalej, a tymczasem się urwał, powodując niedosyt. Szkoda.

 

Cóż, najwyraźniej nie można mieć wszystkiego. Ale czy extra pół strony, może nawet jeszcze jedna, ewentualnie ze dwie, to aż tak dużo? Cóż, taka wola autora. Dziękuję Królewskim Archiwom za przetłumaczenie fanfika, bo po prostu okazał się barwny, lekki w odbiorze, spodobał mi się. Nawiązując do mojej wypowiedzi dotyczącej „Małej konwersacji” – to jest właśnie to „coś innego”, co chciałem wówczas przeczytać i co znalazłem przy okazji „Sunset serwuje Sushi”. Nareszcie miałem wrażenie, że idziemy do przodu, że to ma ciąg dalszy (tj. szeroko pojęty wątek postaci Sunset w świecie ludzi), że coś się dzieje, że bohaterka radzi sobie, że jej historia dokądś zmierza. Szkoda, że takie krótkie, urwane. Tekst oczywiście godzien polecenia, było w nim coś, co mnie kupiło. Liczę, że z czasem Archiwa wyłowią więcej tego typu nieoszlifowanych diamentów, najlepiej z satysfakcjonującym zakończeniem :)

 

Ano, byłbym zapomniał:

 

Dnia 7.10.2020 o 07:27, Grento YTP napisał:

Nie no, ale one dalej są w liceum, tak? Ona już ma licencję?

 

O ile dobrze kombinuję, w tym świecie można mieć prawko jazdy już w wieku 16 lat ;) Zresztą, w pierwszym filmie Flash podjeżdża pod szkołę samochodem. Nie wiadomo, czy to klasa maturalna, ale można umownie przyjąć, że postacie są w wieku naokoło 17-18 lat, u progu dorosłości, toteż mogą sobie pozwolić na różne dokumenty, pojazdy oraz na pracę zarobkową. Tak myślę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...