Skocz do zawartości

"Pustkowia Equestrii" Niklas


Recommended Posts

Napisano

Może i mogłem się rzucić na skorpiony, ale potrzebowałbym nieco... cięższego sprzętu, w tym wielu granatów... Dlatego tymczasowo postanowiłem jedynie uzupełnić zapasy żywności i ruszyć na północ szlakiem torów kolejowych.

  • Odpowiedzi 226
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Napisano

Wyszedłeś północną bramą i skierowałeś się na swój aktualny cel. Był to Manehatan. Nie było wiadomo czego się spodziewać po drodze ani na miejscu, lecz ciekawość nie dawała ci spokoju.

Napisano
http://fav.me/d59y8wl - tylko pamiętaj o tej mapce, że to trochę drogi jest xd Zwłaszcza idąc wzdłuż torów. Nawet zakładając, że od czasu MLP do czasu megaczarów trochę rozbudowano sieć. No i zwłaszcza, że nie zachowano skali i odległości xd *** Ruszyłem więc w dalszą drogę, odbijając nieco od ubitego traktu, kierując się w stronę torów kolejowych. Pomyślałem, że kolejnym miejscem, gdzie mógłby się zatrzymać pociąg, było odległe o kilkadziesiąt kilometrów Dodge City. Ale zawsze mógł dojechać tylko kilometrów za Appleloosę. Tak czy siak, musiałem iść dalej.
Napisano

Przez te lata sieci kolejowe rozbudowały się bardziej. Nie ma już lasów i czystych rzek, więc tory do Manehatanu szły w linii prostej. Nie będzie to krótka wyprawa, lecz (chyba) byłeś na nią przygotowany.

Napisano

Miałem więc do zbadania naprawdę sporą liczbę torów, bo przecież nie było powiedziane, że tak drogocenny ładunek musiał być puszczony tak oczywistą, najprostszą drogą. Chociaż... z drugiej strony, miał dotrzeć jak najszybciej do Manehatten. Postanowiłem póki co trzymać się głównej linii.

Napisano

Wędrowałeś około godziny zanim dotarłeś do pierwszego przystanku. Było to Dodge City, a raczej to co z niego zostało. Podobnie jak Appleloosa była otoczona stalowymi wzmocnieniami oraz trupami ghuli. Miasto to oferowało nocleg, możliwość handlu oraz pracy.

Napisano

Ruszyłem więc w stronę wzmocnionej bramy, by wejść do środka. Musiałem wszakże dotrzeć do stacji lub archiwum, by sprawdzić, czy pociąg dotarł tutaj i jeśli tak - a tak przypuszczałem - kiedy wyruszył dalej.

Napisano

Przy bramie stał robot. - Witajcie w Dodge City - powiedział mechanicznym głosem. - Każdy gość jest tu mile widziany. Proszę wejść - kontynuował po chwili przerwy.

Napisano

- Huh... Jakże miła odmiana... - stwierdziłem, wciąż mając w pamięci Appleloosę. Mimo jednak dość ciepłego przyjęcia, ruszyłem szybko do środka, jakby obawiając się, że robot zmieni swoje zdanie, jak tylko mi się przyjrzy.

Napisano

Miasto było małe i całe zrobione ze złomu. Domy z blach wszędzie schody i na środku miasta bomba atomowa i paru świrów modlących się do niej.

Napisano

Teraz przynajmniej już rozumiałem, dlaczego nikt się mnie nie czepiał... Wyglądało na to, że w tym mieście mieszkańcy byli bardziej pochrzanieni niż ja... Minąłem jednak ich z daleka, po czym zacząłem rozglądać się za tutejszym dworcem kolejowym.

Napisano

Dworca tu nie było. Miasto to była jedna wielka kopuła złomu odgrodzona bramą. Miasto upadło i powstało na nowo bez zbędnych budynków.

Napisano

Zakląłem pod nosem, przeklinając zmarnowany czas. Nawet jeśli cokolwiek tutaj było o pociągu, zostało zniszczone wieki temu... Rozgoryczony ruszyłem ku wyjściu z miasta, by dalej ruszyć w stronę torów.

Napisano

Spojrzałem w niebo. Z tego wszystkiego nie zwróciłem uwagi, że za jakiś czas zacznie się ściemniać. A podróżowanie po Pustkowiach nocą z tak lekką bronią jak moja nie należało do rzeczy rozsądnych. - Może i racja... - przyznałem, odwracając się w stronę szeryfa. - Jakiego zadania? - spytałem.

Napisano

Jak zwykle ostatnimi czasy, otrzymałem jakże "interesujące" zadanie. Dwieście kapsli za rozbrojenie bomby atomowej otoczonej grupą świrów, uważających ją za swoje bóstwo. Cóż... nie, żeby było to niewykonalne - z moim urządzeniem hackującym mogłem to zrobić, ale co miałem zrobić z wyznawcami? Bo nie sądziłem, by mi pozwolili ot tak podejść do ich "skarbu". - Pomyślę nad tym - odparłem - ale wpierw muszę się przespać...

Napisano

"A po cholerę mi dom?", pomyślałem. Odkąd wyrzucono mnie ze Stajni, nauczyłem się żyć w ruchu i jakoś nie czułem potrzeby osiedlania się gdziekolwiek... A już na pewno nie w takiej zakutej blachą parodii dawnego Dodge City. Kiwnąłem jednakże głową, zgadzając się na rozmowę.

Napisano

Ruszyliście na w stronę karczmy. *** Po chwili byliście już przy niej. - Wjedź pierwszy. Ja sobie zapale - powiedział wyciągając magią paczkę papierosów.

Napisano

Karczma była mała, lecz przyciągała dużo klientów. Przy stołach siedziały kuce popijające cydr, grając w karty itp. - Ej ty - powiedział kucyk w garniturze siedzący przy stole od razu obok wejścia.


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...