Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Moonlight

"Crystal Garden and Diamond Apple - the legend of Eden" - Rozgrywka (Podejście drugie)

Recommended Posts

Applejack jeszcze raz przebiegła wzrokiem po wszystkich zgłoszeniach. Kilka z nich nadal trzymała, resztę natomiast oddała Big Macintoshowi który groźnie omiótł zebranych w ratuszu spojrzeniem. Farmerka odchrząknęła i uśmiechnęła się lekko. Kolejno spoglądając na wszystkie zgłoszenia w jej kopytku odczytywała listę dwunastu wybranych kucyków. Gdy skończyła czytać, niektórzy skakali z radości, inni po prostu uśmiechali się, a inni mieli jakby trochę ponurą minę. Sala w kilka minut opustoszała ze zrezygnowanych kucyków które nie mogły wyruszyć na wyprawę.

- Mam nadzieję, że szybko się spakujecie. Weźcie tylko to, co potrzebne, tłumaczyć chyba nie trzeba. Za godzinę chcę was widzieć na Farmie Sweet Apple przy stodole, gdzie omówimy całą trasę i stamtąd wyruszymy. Będzie to bardzo długa podróż, więc przygotujcie się odpowiednio. - Klacz powoli ruszyła w stronę drzwi, które chwile potem po prostu z hukiem zatrzasnęły się, zostawiając podróżników samych.

***

Godzinę później wszyscy zebrali się przed stodołą na Farmie rodziny Apple. Big Macintosh razem z Applejack doszli do nich chwilę później, zapraszając kucyki do środka. Farmerka podeszła do stołu i rozłożyła na nim wielką mapę, którą to niósł jej brat. Kucyki ciekawsko przyglądały się jej poczynaniom.

- Witajcie ponownie. Mam nadzieję, że odpowiednio spakowaliście się na tą podróż. Przejdźmy jednak do rzeczy - wskazała kopytkiem na mapę. - Jest to, jak widzicie mapa. Nie jest jednak ona taka zwykła. To mapa świata. Jedna z kilku w całej Equestrii. Tą tutaj dostaliśmy od Twilight. Nałożona jest na nią kalka z trasą - wytłumaczyła. - Czerwona kropka to Ponyville, a ta zielona to miejsce skąd wyruszymy balonem przez latające wyspy. Niebieska linia to alternatywna droga dla pegazów, bo jak podejrzewamy tamten kraj jest na chmurze. Sama nie byłam we wszystkich miejscach, lecz mój braciszek trochę bardziej się na tym zna. Zapoznajcie się z trasą i zadawajcie pytania w razie wątpliwości. Jeśli ktoś chce zrezygnować to tylko teraz, to ostatnia szansa na wycofanie się. Nie... nie wiadomo czy na pewno cali wrócimy z tej wyprawy... - Szepnęła ponuro, po czym odeszła na bok, pozwalając reszcie podróżników zapoznać się z trasą podróży.

equestriaandbeyondrev81.jpg

//Tak, odpis ten sam, nie było potrzeby robić nowego. ^ ^"

Edited by Moonlight

Share this post


Link to post

Podeszłam nieco bliżej, by przyjrzeć się mapie. Nieco się zdziwiłam, gdy zobaczyłam jak wygląda trasa naszej podróży. Była bardzo długa. A ja nie wzięłam ze sobą dużych zapasów żywności. "Snowy, ty idiotko... Przy takich zapasach nie dożyjesz tygodnia" - pomyślałam.

Odeszłam od mapy i usiadłam pod jednym z drzew. Rzucało ono duży cień, więc się ucieszyłam, bo słońce mocno grzało, a na dworze było duszno. Zdjęłam z siebie juki i położyłam je obok siebie. Oparłam się o pień drzewa i rozglądnęłam się dookoła. Wszędzie tylko jabłonie... Spojrzałam na resztę uczestników i zauważyłam tam dwie zebry. 

- Czyli żyje tu też z nimi zebry... - mruknęłam do siebie i nadal obserwowałam otoczenie.

Pomyślałam sobie, że może gdybym zdjęła ten płaszcz to inni nie rzuciliby się na mnie... W końcu kopyta mam zakryte... Ale moje oczy mogą im zdradzić to, kim jestem. No i jak zobaczą, że mam skrzydła i róg to będzie fala pytań. Nie, nie zdejmę tego płaszczu.

Po moim czole zaczęły spływać pierwsze krople potu. Wyjęłam więc z jednej z juk manierkę z wodą i wzięłam łyka, po czym włożyłam ją z powrotem do torby. Oparłam głowę o pień drzewa i spoglądałam znów na tłum kuców. W szczególności obserwowałam zebrę, która miała tęczowe paski.

Edited by Panda Hippis

Share this post


Link to post

Podszedłem do stolika, spojrzałem na mapę i odszedłem pod boczną ścianę stodoły. Usiadłem na snopku siana i, za pomocą magii, przywołałem trochę części do lalek. Dwie nogi przednie, dwie tylne, głowa, para skrzydeł i tułów. Oczywiście nie były one pełnowymiarowe. Miały skalę 1:100 a więc służyły tylko do zabawy. Przed przystąpieniem do pracy spojrzał na tłum. Wzrokiem odnalazłem dwa kuce, które wyglądały ciekawie.  Pierwszym była zebra w nie czarne paski, a drugim tajemnicza klacz w płaszczu

 

-Zapowiada się ciekawie.-powiedział sam do siebie

 

Przywołałem jeszcze narzędzia pracy, czyli dłuto, drewniany młotek, łożyska i trochę oliwy, i zacząłem pracę nad niewielkim modelem pegaza. Delikatnym ruchem zacząłem rzeźbić elementy ozdobne.

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Na kopytach jak z waty stanęłam przed stodołą. Była taka... duża. W środku zauważyłam grupkę kucyków stojących nad mapą. Pewnie omawiali podróż i trasę. Cofnęłam się kilka kroków w tył. Ciągle drżałam. Zbyt dużo... tu jest zbyt dużo osób... a co, jeśli ktoś do mnie podejdzie? M-może jednak się wycofać? Może zdążę? T-to był chyba zły pomysł... już zaczęło mi brakować lasu... mam nadzieję, że będziemy przez niego przechodzić. Stałam tak, ciągle drżąc ze strachu, wgapiając się z przerażeniem w stodołę i kucyki w środku, ciągle myśląc, czy nie uciec.

//Eh, jak zawsze zapomniałam...

W ekwipunku ma jeszcze nasiona wielu roślin, oraz małą sadzonkę w doniczce. No i... tada! Rysunek Softly by Moonlight! Dzięki! <3

c28b.jpg

Share this post


Link to post

Wystrugawszy elementy, Silver rozpoczął składanie modelu. Do tułowia przytwierdził nogi i skrzydła, uprzednio umieszczając w nich łożyska, dzięki czemu mogły się poruszać. Następnie zamontował głowę i już. Model był gotowy. Miał ruchome skrzydła, dzięki którym latał. Ponad to ruszał nogami a pysk otwierał się i zamykał.

 

-No. To teraz jeszcze dwa.-powiedział sam do siebie i sprowadził kolejne elementy. Zaraz zabrał się do pracy.

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Spokojnie podszedłem do mapy i zlustrowałem ją wzrokiem.

Ech...będziemy musieli przejść przez kraj Gryfów...- pomyślałem z goryczą. No trudno. Kiedy skończyłem oglądać mapę bez słowa odszedłem od stolika i wyszedłem na zewnątrz. Ciepłe, letnie słońce od razu zalało mnie swym blaskiem i przyjemnie grzało. Zadowolony z pogody i miejsca , w którym się znajduję podszedłem do jabłoni koło stodoły i wygodnie ułożyłem się w cieniu drzewa. Zmrużyłem oczy i zapadłem w pół-sen. 

Share this post


Link to post

Wysławszy gotowe już lalki do magazynu, postanowiłem się przejść.Chciałem rozprostować nogi przed wyprawą. Spakowałem dłuto i młotek do torby i wstałem. Rozejrzałem się po okolicy. Mój wzrok padł na szarego ogiera ze szramą na oku i niebieską bandamką w kratę na szyi. Podszedłem do niego i powiedziałem

 

-Część. Jestem Silver Shade. Miło mi cię poznać. Jak masz na imię ?-powiedziałem z nieśmiałym uśmiechem

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Z mojego ''snu'' wyrwał mnie czyiś głos. otworzyłem oczy i spojrzałem w stronę , z której dobiegł odgłos. Zobaczyłem ogiera o barwie śniegu i czerwonej grzywie. 

Uh..miło mi cię poznać. Jestem Blue Swift-  dźwignąłem się do pozycji siedzącej i podałem Silver'owi kopyto.

Share this post


Link to post

-Mogę usiąść ?- spytałem się ogiera

 

Usiadłem obok i zapytałem się

 

-Właściwie to dlaczego postanowiłeś wyruszyć na wyprawę ?

 

Po chwili skarciłem się w myślach.

 

"Tak kretynie. Nie ma lepszej gadki na zaczęcie rozmowy"

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Nie za bardzo chcę o tym rozmawiać- moja twarz pochmurniała i opuściłem ją na dół. Ponownie oparłem się plecami o drzewo i wlepiłem wzrok w ziemię

I już po dobrym humorze- pomyślałem ze złością.

Share this post


Link to post

"No tylko pogratulować, kretynie. Jeszcze bardziej zepsuj mu dzień"

 

-No więc tego.. miło było poznać.

 

Odszedłem kawałek od drzewa i usiadłem, oparty o beczkę.

 

-Może przejrzę Ravena przed wyprawą ? Nie zaszkodzi mu mały przegląd-powiedziałem znowu sam do siebie i rozpocząłem przywoływanie swojej lalki

 

Po chwili stał przede mną drewniany pegaz. Był on wysoki, miał ciemnobrązową grzywę i pokryty był czarnym lakierem. Ogon był zmieniony w ogon skorpiona a na jego końcu zwisało czarne ostrze ociekające trucizna. Na końcu skrzydeł lśniły zabójczo ostre ostrza.

 

-No. Zabieramy się do roboty-powiedziałem i sprowadziłem potrzebne narzędzia. 

 

Po chwili rozpocząłem przegląd..

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Kiedy ogier odszedł spróbowałem się ponownie odprężyć przed podróżą. Moje spięte dotychczas mięśnie rozluźniły się i znowu zmrużyłem oczy. Mogłem się cieszyć się tym stanem tylko przez kilka chwil bo zaraz poczułem coś mokrego na moim pyszczku. Otworzyłem oczy i zobaczyłem mojego lisa - Proud'a. Natychmiastowo na moim pyszczku pojawił się uśmiech.

Gdzieś ty się podziewał cały czas? - spytałem ze śmiechem rude zwierzątko. W odpowiedzi mój rudy przyjaciel położył mi łebek na brzuchu i zasnął.

Aż szkoda mi go budzić...- pomyślałem patrząc na śpiącego lisa. Poszedłem w jego kroki i postanowiłem się zdrzemnąć. 

Share this post


Link to post

Secret był bardzo zestresowany. Nie pamiętał już, kiedy przebywał w tak licznym towarzystwie.  Mimo tego stresu jego umysł przepełniała radość, że farmerka zgodziła się wziąć na wyprawę taką kalekę jak on. Szczęście potęgował fakt, że zdrowsze oko działało dziś bez zarzutu, dzięki czemu mógł widzieć wszystko w zasięgu..2 metrów.

Powstrzymywał kopyta od wesołego podrygiwania, nie chciał wyjść już pierwszego dnia na kompletnego wariata. Ostrożnie ruszył w stronę mapy, uważając by po drodze nikogo nie potrącić. Dokładnie ją przestudiował i uśmiechnął się pod nosem.

Ojczyzna...

Zamarzył się, idąc w kierunku drzewa i runął na ziemię przygniatając swoim ciężarem klacz w płaszczu. Potknął się o mały stosik jabłek.

Idiota - Skarcił się na głos za chwilę roztargnienia.
 

Share this post


Link to post

Przypomniałam sobie słowa Zecory. Mam przestać się bać... wyobrazić, wmówić sobie, że kuce to tak samo dobre towarzystwo jak i... rośliny... ruszyłam się kilka kroków w przód. Musiałam wyglądać komicznie. Wzięłam wdech i szybko ruszyłam do przodu, zasłaniając swoją twarz długą grzywą. Weszłam do stodoły, patrząc ciągle w ziemię. Podeszłam do mapy. Szybko przejrzałam trasę podróży. Ciągle drżałam z przerażenia. Tyle kucy... wyszłam, a raczej prawie wybiegłam na zewnątrz. Podbiegłam do jednego drzew niedaleko stodoły i przytuliłam się do pnia, co również wyglądało dziwnie. Uspokoiłam się, czując, jak jabłoń lekko szumi liśćmi. Zamknęłam oczy. Jestem tu chwilę, a już mam dość... Nie mogłam zawieść Zecory. Obiecałam, dam radę, muszę otworzyć się na świat, tak jak mi mówiła... uhh...

Share this post


Link to post

Helium podeszła do mapy i przyjrzała się uważnie mapie...

'Ta droga nie ma sensu, idziemy dookoła i musimy iść przez pustynię i to przez wiele dni pod rząd....' - pomyślała klacz.

- Ummm... jeśli to jest nasza trasa to ja chyba zrezygnuje. Iść przez pustynie i to jeszcze wiele dni. To nie ma sensu i jest niepotrzebnym ryzykiem.-powiedziała-Lepiej udać się do Appleloosy i następnie przez tereny należące do bawołów, bo nie są do nas wrogo nastawione. Tam będziemy mogli udać się na wybrzeże i wsiąść na jakiś statek. Reszta zaplanowanej drogi jest w miarę dobra. Co o tym sądzisz Shivy?-zapytała się i omiotła spojrzeniem zebranych.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KreeoLe, chciałbym ci przypomnieć zasady sesji, które sama łamiesz. Chodzi mi dokładnie o punkt siódmy regulaminu tej sesji.

7. Na każdą turę obowiązuje tylko jeden post. Turą nazywamy okres od jednej z wypowiedzi prowadzącego, do drugiej.

+ posty nierozwijające akcję. Że nazywają się dialogowe to już inna sprawa. Przed rozpoczęciem podróży to nie obowiązuje. Pisałam w poprzedniej sesji, tu zapomniałam - sorry.To samo mógłbyś napisać do MewTwo. Dajmy sobie trochę swobody. A w ogóle... być może to moje "ostatnie dni", bo w wakacje mogę W OGÓLE nie wejść na forum.

~KreeoLe

Edited by KreeoLe

Share this post


Link to post

Spojrzałem na kartę techniczną. Spojrzałem na dział UWAGI

 

UWAGI:

a) naoliwić wyrzutnię igieł

b) uzupełnić poziom trucizny w magazynie ogonowym

 

Spojrzałem na swoje dzieło. Była to marionetka która służyła mi dzielnie i zniosła wszelkie trudy podróży.W niektórych miejscach lakier był obdrapany jednak drewno pozostało nienaruszone

 

-Zabieramy się do pracy-powiedziałem do siebie i znowu użyłem magii Przywołałem butelkę z trucizną  własnej receptury, oliwę i śrubokręt.

 

Podszedłem do ogona konstruktu. Był on złożony z rozsuwanych segmentów co pozwoliło zmieniać jego długość 2-krotnie. Otworzyłem jeden z nich i wlałem tam ok. 500 ml trucizny. Następnie butelkę szczelnie zakorkowałem i odesłałem do magazynu. Zabrałem się za pysk. Był on rozkładany. Podczas walki otwierał się i z zewnątrz wylatywało mnóstwo trojących igieł. Wziął oliwę i naoliwiłem łożyska za pomocą których pysk się otwierał.Nie mogły zawodzić w trakcie walki. Przykręciłem częśći i spojrzałem na całość. Wytarłem ręce

 

-Och Eol. Czasami prawdziwe skaranie boskie z tymi maszynami-powiedziałem i odesłałem Ravena do magazynu- Chciałbym już wyruszyć.

 

Usiadł pół leżąc przy beczce.

 

--------------------------------------------------------------------------------------

Na razie jest początek wyprawy więc chyba jest to możliwe. Poza tym, ona nie podjęła większej akcji. Well DERP.

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Sun podeszła... nie wróć!... podskakując, dotarła do mapy. Chwilę stała zastanawiając się, czy to oby dobra trasa. "Ale cóż... Najwyżej dłużej będziemy wędrować, a w czasie moich podróży nauczyłam się łatwo zdobywać pożywienie. Więc przynajmniej w tym nie będzie problemów.Hmmm... Może zapoznać by się tak z pozostałymi uczestnikami wyprawy?" myślała. "No właściwie to czemu by nie."  
Podeszła, w podskokach, do pierwszej osoby, którą uznała za dziwną. Była taka rozentuzjazmowana.  "Będzie do mnie pasować" pomyślała ze śmiechem. Zbliżyła się skaczącym krokiem do klaczy przytulonej do drzewa. Ale w końcu każdy ma jakieś dziwactwa, a ona naprawdę słodko wyglądała z kwiatkami we włosach.
-Hej- powiedziała- Jak masz na imię? Ja jestem Sun Bow.
Przywitała się, wyciągnęła kopytko i wyszczerzyła zęby w uśmiechu.  :pinkiehappy:

Share this post


Link to post

Aż pdskoczyłam z przerażenia i cicho pisnęłam, mocniej przytulając się do drzewa, gdy podbiegła do mnie jakaś klacz. Nie patrzyłam na nią, bo moje tęczowe oczy były zasłonięte długą grzywą. Tego się bałam! Co zrobić? Co powiedzieć? Nigdy nie gadałam z nikim obcym! Usłyszałam, jak drzewo znów zaszumialo. Teraz jednak nie mogłam go zrozumieć. Byłam zbyt przytłoczona tym wszystkim, zbyt bałam sid innych. Nie odpowiedziałam klaczy, tylko mocniej zamknęłam oczy.

Share this post


Link to post

Po wysłuchaniu przemowy Applejack, Night Arrow zdecydował się przejrzeć mapę na własne oczy.
"Ta wyprawa nie będzie tak prosta jak pozostałe, które przebyłem". -  pomyślał ogier. - Lepiej sprawdzę, czy moje zapasy wystarczą na tak długą podróż.- powiedział i od razu zajrzał do swojej torby. Upewniwszy się już, zaczął rozglądać się po reszcie kuców, które przybyły tu wraz z nim. Jak zauważył nie tylko zwykłe kuce takie jak on zaciagnęły się na tą wyprawę, lecz także zebry. Najbardziej zastanawiała go jednak postać znajdująca się pod drzewem, która mimo pogodnego dnia nosiła na sobie płaszcz, jakby zaraz miało się rozpadać. Arrow, odwróciwszy głowę od tajemniczej istoty, postanowił, że z kimś się zapozna, lecz sam bał się rozpocząć konwersację.

Share this post


Link to post

Chciałam się chwilkę zdrzemnąć, więc zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć. Niestety moja próba drzemki nie udała się, gdyż po chwili poczułam, że coś ciężkiego zgniata mi obydwa kopyta. Natychmiast otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego na moich kopytach i częściowo na brzuchu obserwowaną przeze mnie, tęczową zebrę. Z mojej pół leżącej pozycji, starałam się usiąść, ale widać on nieco ważył, więc nie było to takie łatwe.

- Hej! Uważaj jak łazisz! - nakrzyczałam na ogiera, ale po chwili skarciłam się w myślach. Przez takie podejście raczej nikt mnie nie polubi. - Uhh.. Umm.. Znaczy, nic nie szkodzi. Wypadki się zdarzają... - powiedziałam już nieco łagodniejszym tonem.

Pomogłam ogierowi wstać i wtedy spojrzałam na jego grzywę. Zachichotałam cicho. Wyglądała całkiem zabawnie. 

- Tak poza tym.. To... Umm.. Witaj.. - zaczęłam nieśmiało - Jestem... Snowy Blast... A Ty? - spojrzałam w jego niebieskie oczy. 

Trochę się przy tym zdziwiłam. Prawe oko różniło się nieco od lewego. "Widziałam już w swoim życiu ślepe kuce. On chyba też jest ślepy. Ale tylko... Na jedno oko. Nie chciałam się go teraz o to pytać. I tak już na niego nakrzyczałam, pewnie mnie teraz znienawidzi..." - pomyślałam i troszkę posmutniałam. Na szczęście nikt tego nie widział, dzięki mojemu płaszczowi i długiej grzywie.

Edited by Panda Hippis

Share this post


Link to post

-Ech. Nie lubię tak siedzieć w miejscu-powiedziałem do siebie i wstałem- Chyba trochę poćwiczę.

 

Poszedłem za ścianę stodoły. Było tam sporo przestrzeni. Z boku stały 3 snopy siana. Zacząłem ćwiczyć to, co w mojej ojczyźnie jest sposobem na relaks- taiji. Nie zwracałem uwagi na otoczenie. Uspokoiłem się, unormowałem oddech i starałem się zrelaksować.

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

Po chwili odpoczynku poczułem, że Proud sobie gdzieś poszedł co było do przewidzenia - uwielbiał się włóczyć a szczególnie w nowych miejscach. Postanowiłem pozbierać trochę jabłek - w końcu nie mam nic do jedzenia. Potrafiłem wyrzymać dobre 3 tygodnie bez jedzenia ale skutki tego nie byłby dla mnie miłe. Wstałem i zacząłem wybierać niepoobijane jabłka z ziemi. Uzbierałem 10 po czym włożyłem je do torby

Dlaczego to tak długo trwa? - pomyślałem lekko zdenerwowany ale po chwili starałem się znowu uspokoić. Ukradkiem zerknąłem na ogiera, który wcześniej poszedł za ścianę stodoły. Zostawiłem torbę pod drzewem i cicho wstałem. Podszedłem do progu jak najciszej i zerknąłem co robi śnieżnobiały kuc. Zobaczyłem jak wykonuje jakieś ruchy i już wiedziałem skąd pochodzi

Wschód jak nic- pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Kuce stamtąd zawsze były bardzo miłe dla innych kucyków. Oparłem się o ścinę i patrzałem na płynne ruchy kuca.

Edited by Symphony

Share this post


Link to post

Ogier z nie małym trudem dźwignął się do pozycji stojącej. Przez upadek obraz w prawym oku się nieco rozmazał, co lekko go zaniepokoiło. Zmieszany próbował odnaleźć wzrokiem mówiącą do niego klacz, gdy w końcu udało mu się odnaleźć jakiś kształt, wymamrotał pod nosem. 
-Przepraszam... zamyśliłem się, a w moim przypadku to dość niebezpieczne..- Zagarnął grzywę tak, by zasłoniła ślepe oko.
-Nazywam się Secret Tune, ale wszyscy mówią na mnie Sick...Chyba domyślasz się z jakiego powodu.- Mówiąc to, opuścił głowę i przytulił uszy do głowy.
-Jeszce raz przepraszam, powinienem bardziej uważać...- Nagle do głowy przyszła mu pewna myśl, która automatycznie wywołała na pyszczku uśmiech

- Hmmm mógłbym usiąść obok Ciebie? Nie chcę ryzykować kolejnego upadku...
Czekając na odpowiedź ponownie skarcił się w myślach za chwilę nieuwagi. Nadal widział za mgłą, więc nie mógł dostrzec reakcji Snowy, nie wiedział nawet, jak wygląda jego "ofiara". Miał nadzieję, że nie uraził jej zbyt mocno. Bardzo zależało mu na dobrym kontakcie z towarzyszami podróży.

Share this post


Link to post

W czasie gdy pozostali podróżnicy zaznajamiali się między sobą (a niektóry nawet z pobliską florą), Minor powolnym krokiem podszedł do mapy.

 

"Jeśli postoję tutaj dłuższą chwilę, to inni pomyślą, że jestem intelligente"- Wykoncypował szary ogier.

 

Bez większego namysłu zaczął wpatrywać się pustym wzrokiem w rzeczoną kartkę papieru.

Hmm...Wiele różnych mórz, gór, krain, narodów o których muzyk słyszał pierwszy raz w życiu!

"Wenn nikt mnie nie uczył o takich Land, to chyba znaczy, że nie warto ich znać, Ja?!" 

 

Odrobinę przerażony swoją niewiedzą postanowił dopytać o coś organizatorki wyprawy.

 

-Um, mam pythanie. Mianowicie na ile dni jest ta wyphrawa? Nie, żeby mi się gdzieś spieszyuo, po phrostu es ist besser zu wissen, wo Ich stehe.- Wybełkotał z dziwnym akcentem Minor. 

 

"Meine Gottheit, czy pytając się o takie drobnostki, nie wyglądam na kleinlichen Pony?"

"Ba, czy w ogóle verstanden, co chciałem powiedzieć?!"

 

Muzyk czuł jak jego tętno wyczuwalnie przyśpieszyło. Powoli zaczęło mu się kręcić w głowie, a Carpus przedniej lewej nogi mimowolnie się rozluźnił.(co z kolei zaskutkowało mało zgrabnym, kompletnie wyrwanym z kontekstu ukłonem w stronę pomarańczowej klaczy w kowbojskim kapeluszu)

 

"Bravo, nice work Stockfisch"

 

Kompletnie skonfundowany Minor nie czekając na odpowiedź osunął się pod ścianę stodoły, aby usiąść, przemyśleć swoje położenie i uspokoić swój oddech.

Edited by Minor Sax

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...