Jump to content

Cień Nocy [NZ][Fantasy][Dark][Violence][Adventure][Romans]


Recommended Posts

Kiedy zdobędę abstrakcyjne pojęcie zwane czasem wolnym ;). Ale powinno się udać do końca listopada wygospodarować te niezbędne kilka godzin, podczas których nikt mi nie przeszkadza.

EDIT: Rozdział IX już jest. Wcześniej niż miał się ukazać.

https://docs.google.com/document/d/1iecsuEUtfbPsnI2NJ_GZ7MqvyWjG4LNhVYYiYW0nJS4/edit?usp=sharing

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

W porządku, tak jak kiedyś (chyba, bo nie mogę teraz tego znaleźć) obiecałem w temacie Night Shadow, postanowiłem zamknąć się i przeczytać dzieło, w którym to jest ona główną postacią. Jak na razie, jestem po piątym rozdziale.

 

Przede wszystkim, co tyczy się prologu, który wprowadza nas w realia fika - odniosłem wrażenie, że historia została przedstawiona zbyt skrótowo i chaotycznie, wspominane są kolejne, istotne dla niej postacie, jednakże początkowo ciężko załapać kto jest kim dla kogo. Potem mamy scenkę, w której Night Shadow ucieka i choć nadal wydawało mi się, że wszystko odbyło się nieco za szybko, to jednak było już lepiej. Na tyle, by zachęcić mnie do sięgnięcia po pierwszy rozdział. Z czasem dotarłem do piątego. Póki co, najwięcej jest tutaj tagu [Adventure], ze [slice of Life] na drugim miejscu, moim zdaniem oczywiście. W fabułę zostały plecione elementy humorystyczne, co nieco dodaje smaku do całości (Night Shadow zjawia się w siedzibie Randomowych Seksistów Poszukiwaczy Przygód), akcja nieco zwolniła, pojawiło się więcej opisów, co oczywiście stanowi kolejny plus.

 

Czyta się to całkiem przyjemnie, a losy głównej bohaterki śledzi się z zaciekawieniem, mimo wspomnianych przez autorkę rzeczy, które mogłyby odrzucić potencjalnych czytelników. Fakt, mamy tu dużo alikornów (żeby nie powiedzieć, że za dużo), a imiona postaci i nazwy poszczególnych lokacji są dosyć "mhroczne". Czasem odnosi się też wrażenie, że niektóre są zbyt... Oczywiste (Awful Look, Random Adventure) ? Jest to coś, do czego trzeba przywyknąć podczas lektury. Po jakimś czasie przestaje się na to zwracać uwagę i w rezultacie, pozostaje kawał dobrze zapowiadającej się historii, przygody.

 

Martwią mnie trochę sprawy techniczne. Czasem brakuje wyraźnego podziału na akapity, przez co raz po raz ma się do czynienia ze ścianą tekstu. Brakuje też wydzielenia dialogów od reszty tekstu. Wpływa to trochę na "lekkość" czytania i ogólne wrażenie. Niemniej jednak, jeśli chodzi o samą fabułę - podoba mi się. Dobry alikorn nie jest zły, ale kilku, lub też cała gromadka? Przekonam się. Sporo rozdziałów przede mną, ale wiem już, że będę kontynuował lekturę. Zapowiada się ciekawe, z każdym kolejnym rozdziałem jest lepiej, zarówno pod względem fabularnym jak i technicznym. Liczę też, że w miarę upływu czasu charaktery postaci zostaną bardziej rozwinięte, tak, by można było się z kimś identyfikować, znaleźć swoją ulubioną postać, itp.

 

Ogółem - warto poświęcić trochę czasu. Na początku fik wydaje się dosyć "typowy", ale potem jest już tylko lepiej. Może z tego wyniknąć naprawdę ciekawa i skomplikowana historia, na co liczę. Następnym razem - rozdział szósty. Mam sporo do nadrobienia...

Edited by Hoffman
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Hoffmanowi dziękuję za porządny komentarz [oby więcej takich]:D, a was raczę rozdziałem XIII. Czytać i komentować póki świeżutki!

https://docs.google.com/document/d/131y-SEjYWz2n-_OXDOMj4XOK6qmyqxlKGN_Q_IFzgjQ/edit?usp=sharing

EDIT: Informuję też, że poprzednie rozdziały, za jakiś czas będą przechodzić poprawki.

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

Guest Czubaka

Trochę trzeba było czekać za tym rozdziałem, ale sądzę, że warto było. Bardzo podoba mi się wątek sir Oakforce'a I Orange. Fabuła się rozkręca, co bardzo cieszy, a teksty są jeszcze lepsze niż ostatnio. Może jest kilka małych błędów, ale i tak nie mogą popsuć całości, którą uważam za na prawdę bardzo dobrą. To teraz chyba trzeba czekać, znów na kolejny rozdział xD

Link to comment
Share on other sites

Ja to mam farta. Jak wczoraj zacząłem czytać to z trudem przerywałem lekturę aż do samego końa, a tu proszę... zanim zaczęła mi dokuczać tęsknota za kolejnym rozdziałem to już jest następny rozdział. :P

Pamiętam, że już dawno zoczyłem tą historię na FGE, ale jakoś się do niej nie zabrałem. Dopiero wczoraj w nocy buszując na Tawernie.biz wpadłem "na jakiś" kucykowy fanfik to stwierdziłem, że muszę go przeczytać... później sie zorientowałem, że... "Gdzieś ten tytuł już widziałem".

Krótko mówiąc: Ta historia jest jak jej główna bohaterka, może czegoś jej brakuje, może co chwila zdarzają się jej jakieś potknięcia, ale i tak ma w sobie niezwykły urok.

No dobra, z prologiem/I rozdziałem jest ten problem, że jak narracja sie rozkręca i padają kolejne imiona/nazwy własne to nawet przy dobrych chęciach ciężko się połapać. Później na szczęście z poziomu 'historycznego/dynastycznego schodzimy na losy głównej bohaterki i już jest lepiej. Choć "Cień Grozy" to mój faworyt (głównie za te "perypetie" dynastyczne).

Jeśli chodzi o samą wizję alicornów to ja to "kupuje", potężna i pradawna rasa o niskim przyroście, która z łatwością zyskuje dominację nad innymi rasami kopytnych, a w takim settingu autor ma pełne prawo tworzyć sobie "alicorn OC". I nie drażni to, że postać jest "overpower".

Co do świata przedstawionego, tak lubuję się w opisach flory i fauny, lubię jak wymyślasz nowe gatunki roślin nawet jeśli ich nazwy (podobnie jak imiona postaci) są tendencyjne, a nawet lubię ten miks anglicyzmów i zwrotów staropolskich.

No może postacie mometami zachowują sie wręcz groteskowo, ale traktuje to jako integralny element świata przedstawionego. :P 

Ponadto gratuluje, udało ci się mnie wykiwać...Już typowałem naszego dowódcę oddziałów specjalnych na jakiegoś dawcę nasienia dla głównej bohaterki, ale jak sir Oakforce dostał z bełta to myślałem, że zszedł już na dobre, później jak go przesłuchiwali to myślałem, że przeżył tylko po to, by skończyć jeszcze gorszą śmiercią, a tu proszę... wciąż żyje i ma jeszcze jakieś plany na przyszłość :P

Chociaż w sumie nie do końca rozumiem sytuacji Orange Tail, okej po tym jak syn sołtysa ją wykorzystał to mogła znienawidzić wszytkie ogiery, ale dlaczego miałaby być odrzucona przez całą wiochę? Jakby nie patrzeć to sporo klaczy zostało przez niego uwiedzionych, więc chyba jakieś przyzwolenie na to było?

I jeszcze jedna uwaga co do naszej wojującej feministyki, Nighty wiele razy sie zarzeka, ze nie będzię klaczą rozpłodową i rodzić iluś tam źrebiąt, no ale tak biorąc przykład choćby jej matki to cały "interes" skończyłby się raczej na fwóch, góra trzech potomkach, a nie ośmiu czy tam piętnastu.

Krótko mówiąc: udany pastisz (jakoś to słowo cały czas ciśnie mi się na usta), który z pewnościa będę śledzić.

A i bym zapomniał(rzecz o którą męcze każdego autora )... jak tam twoja wizja na "inne rasy inteligentne"? (Kozy, świnie, owce, krowy, jelenie), wszytko to "zwierzęta", czy moze są jakieś "rozumne" odmiany?
 

Edited by Xelacient
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za opinię [dałabym respa, ale mi się dzienny limit wyczerpał].

 

1.Sprawa OT- nie może wrócić do wioski, głównie z tego powodu, że jej brat potem syna sołtysa dorwał i całkiem możliwe, iż pozbawił go możliwości na posiadanie źrebaczków w przyszłości. Co za tym idzie, wisi nad nią groźba linczu i zemsty, za czyn brata i jego mało inteligentnych kolegów.

2.NS i jej feminizm- NS jest przykładem młodej smarkuli, która coś chce, ale nie wie jak to osiągnąć. Jest uparta i nie zamierza być "klaczą przy ogierze". To taka Arya Stark ze świata "Cienia Nocy". Ma ten wielki problem, że ucieka przed czymś, co w realiach jej świata jest wręcz nieuniknione. Celestia i Luna to jedyne klacze alikorn, które uwolniły się spod tego jarzma tradycji. Te które próbowały w przeszłości poniosły klęskę, jak np. Sunshine Arrow i Nightmare Sky.

3.Rasy rozumne- krowy, owce, jelenie, etc. są tutaj przedstawione jako zwykłe zwierzęta. Wyjątkiem mogą być istoty magiczne. Poza koniowatymi inteligentne są gryfy, smoki oraz takie dziwadła jak wilkokuce [język polska trudna być- a poważniej, ciężko się wymyśla takie nazwy].

 

Prolog i początkowe rozdziały wymagają rzecz jasna poprawek- jak to wczoraj czytałam, to się załamałam :P.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
Guest Czubaka

Jak tam idzie praca nad nowymi rozdziałami, czy zamierzasz opublikować jakiś nowy w najbliższym czasie ?

Link to comment
Share on other sites

Trochę głupio robić post pod postem, ale wstawiam nowy rozdział.

 

https://docs.google.com/document/d/1lwe_hV2M1X8BF9w1_fQtYy69kXX0Fqgy7OdIo9hKmC8/edit?usp=sharing

 

Tradycyjnie nakłaniam do komentowania oraz do udziału w ankiecie. Jeśli nie ma w niej twojej ulubionej postaci, napisz to w komentarzu. Ankieta nie jest bezcelowa, mówi mi wiele o mojej kreacji postaci.

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

Narobiłem trochę bałaganu w dokumentach. Ograniczałem się do często powtarzanych błędów, tak więc nie będę się tutaj rozpisywał. Poza tym nie wypada tego uwypuklać, zwłaszcza że nie czytałem jeszcze ostatnich rozdziałów. Moje wrażenia opierają się na prologu i dwóch pierwszych rozdziałach.

 

Poza rzeczami wymienionymi przez Hoffmana, z którymi się zgadzam rzecz jasna, zwróciłem uwagę na pewną "szczątkowość" w treści. Wydaje mi się, że niektóre myśli i spostrzeżenia za bardzo wyprzedzają wcześniejsze elementy. Prościej to będzie zrobić na przykładzie:

 

Wynędzniałe kucyki też wzbiły się do lotu, za wyjątkiem jednorożca, który ciskał w nią różnymi przedmiotami przy pomocy telekinezy. Przynajmniej nie jest dobrym magiem, a to zawsze coś- królewna uśmiechnęła się pod nosem. Dalej musiała jednak coś zrobić z tymi w powietrzu.

 

Najważniejsza rzecz - na jakiej podstawie bohaterka to oceniła? Dlaczego ja, stereotypowy czytelnik, miałbym uwierzyć jej na słowo? Wolałbym mieć potwierdzenie w teście typu - Ostały na ziemi jednorożec rzucał niedbale uprzednio opatulonymi magią przedmiotami. W ruch poszły kamienie, deski, inne rzeczy. Świszczące w powietrzu pociski wybijały okna, niszczyły zostawione na deszczu stragany, niektóre też trafiały pędzące za ksieżniczką pegazy. Przynajmniej nie jest dobrym magiem, a to zawsze coś - królewna uśmiechnęła się pod nosem.

 

Takich przypadków jest wiele, co na dłuższą metę przemawia na niekorzyść stylistyki i samej narracji. Problem polega na tym, że ilość opisów nie jest wystarczająca do ilości zawartych informacji. Nie wymagam jakiś wyjątkowo rozbudowanych, wręcz poetyckich, relacji z miejsca zdarzenia. W obecnej formie wiele scen przypomina mi streszczenie, a nie zapierające dech w piersi sceny.

 

Inne rzeczy, która mnie uderzyły w narracji, to stosowanie wyrażeń potocznych w miejscach, gdzie one nie mają sensu. Można rzucać łbami, żarciem, totalizmami, akcją, idiotyzmami, fundowaniem, fajnością, ale czasami te wyrażenia zwyczajnie nie pasują do budowanego klimatu.

 

Ostatnim moim zarzutem jest opis świata przedstawionego - wydaje mi się to za krótkie. Przytaczasz historię wielu królestw, konotacji politycznych oraz zasad, ale bardzo mało mówisz o najważniejszych, najbliższych akcji rzeczach - mieście Mooncastle, królewskiemu pałacowi. Jak to mawiam - powietrze jest równie ważne jak podłoże, po którym stąpamy ~ Paulo Coehlo (Mordecz, 2014). W moim odczuciu mogłabyś trochę to przedłużyć, a potem zadośćuczynić wartką, ciekawą akcją. Nie wiem, czy to moje zapominalstwo czy sposób prowadzenia akcji, ale za nic w świecie nie mogę zapamiętać najważniejszych imion bohaterów pojawiających się w opowiadaniu. Ten problem pojawia się wówczas, gdy nie mam wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z postaciami, ich historiami oraz wzajemnymi relacjami.

 

Oczywiście o sposobie zapisywaniu dialogów nie wspominając...

 

Są też oczywiście plusy - postawa głównej bohaterki, jej sposób rozumowania i najzwyczajniejszy w świecie bunt. Ciekawie radzi sobie w niektórych sytuacjach. Nigdy nie byłem dobry w opisywaniem dobrych stron opowiadania... No i cały drugi rozdział pod względem stylistycznym. W porównaniu do wcześniejszych to niebo a ziemia.To było wreszcie to "coś", do którego mógłbym się najmniej przyczepiać, chociaż wątki Dark i Night oraz parę innych mi się spodobały.

 

Pozdrawiam

Edited by Mordecz
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Mordecz, podpisuję się obiema rękami. Zgadzam się w 100%. Jak czytam pierwsze rozdziały, to się sama załamuję. Generalnie- po maturach wszystko idzie do poprawki, dojdzie trochę niezmieniających fabuły fragmentów, poprawię stylistykę i interpunkcję [jak coś znajdę]. Z czasem się poprawia, co nie jest niczym dziwnym, że zaczęłam to pisać dość dawno i od tego czasu poziom moich umiejętności pisarskich wzrósł znacząco.

 

Co do opisu świata przedstawionego- czytelnik poznaje uniwersum wraz z biegiem akcji. W POVach Night Shadow nie jest tego za dużo, z tych względów, że sama bohaterka ma mikre pojęcie o polityce oraz życiu przeciętnych kucyków. W kolejnych rozdziałach pojawiają POVy Darkness Sworda, ojca Night Shadow, które służą głównie do poznania świata. W nowszych rozdziałach jest też dużo Slice of Life, w starszych będzie więcej po poprawkach.

 

Co do życia pałacowego- nie zapomniałam o nim. Czeka na swoją kolej.

 

Jak ja to mówię- moje własne opowiadania, by mojej recenzji nie przeszły :rdblink:

Link to comment
Share on other sites

Kolejne dwa rozdziały za nami. Problemy przewiajające się wcześniej już tak nie doskwierają, ale wciąż ma się człowiek do czego przyczepić. Podejrzewam, że zawsze coś wygrzebię, taka moja natura  ;)

 

W trzecim rozdziale nie mam zbyt wiele do zarzucenia, może poza faktem, że musiałem przez cały czas siedzieć ze słownikiem (równie dobrze mógłbym przy atlasie anatomicznym konia), aby się upewnić, czy mnie przypadkiem nie obrażasz. To może nie jest jakiś wielki błąd, ale skutecznie potrafi wybić czytelnika z rytmu, jeśli ten zacznie się zastanawiać, o jaką konkretnie część ciała chodzi. To może i wynika z braku oczytania, lecz przy tak egzotycznych i nietypowych dla człowieka elementach można by pomyśleć o zastosowaniu przypisów.

 

Pewnie to z powodu mojej czepliwej natury, ale jakoś nie mogę przywyknąć do narracji przyczepionej niczym rzep do psiego ogona. Może to sposób pisania sprawia, że mam mały problem z ciągłym napotykaniem zaimków osobowych. Jak czytelnik cały czas trafia na powtórzenia najprostszych zaimków, czasowników i partykuł, to może odnieść wrażenie, że tekst bywa ubogi. Na ten przykład "jej" w samym trzecim rozdziale powtarza się aż 60 razy! Na pewno istnieje sposób, aby zredukować tę liczbę o co najmniej połowę.

 

Nie będziesz miała ze mną lekkiego życia, ale uprę się przy stosowanych żartach. Może rzeczywiście masz rację co do łbów, pysków itd. Lecz gierki słowne i droga na skróty się nie sprawdza, przynajmniej nie w opowiadaniach o tak szeroko rozbudowanych opisach. Chodzi mi o cztery sceny - wyrżnięcia orła po długim biegu, modlitwy oraz oba spotkania z wilkokucem. Zacznę od modlitwy do Harmonii - nadajesz ciężki, ponury klimat. Night czuje się przybita, zaczyna cierpieć z powodu braku żywności, wody; doskwiera jej zmęczenie. W końcu szuka pocieszenia w modlitwie. Całość jest fajna, przynajmniej do fragmentu tych nieszczęsnych halucynacji z niedożywienia (brakuje tylko ziemniaków, śmierci i północnowschodnich krain). Pozostałe wymienione fragmenty mają jedną i tę samą wadę - idziesz na skróty. Każde wprowadzenie bohatera jest długim, niewdzięcznym procesem, który musi być wykonany dobrze. Spotkanie z wilkokucem ograniczasz do dwóch akapitów i czterech kwestii dialogowych. To dużo za mało. Gdybym się pomylił i opuścił przypadkowo połowę strony, to nawet nie zwróciłbym uwagi, że takie spotkanie miało miejsce (a rozdział sam w sobie ma małą objętość). O lekkości, co pewnie pragniesz osiągnąć różnymi wstawkami i żartobliwymi określeniami, nie osiąga się sierścią o kolorze wungla, a elastycznymi opisami sytuacji (generalnie dla mnie większą frajdę sprawia przeczytanie opisu dotyczącego wyrżnięcia orła niż samo wspomnienie o potknięciu się o korzeń) ~Mordecz Coehlo, 2014 <- to tak dla uzmysłowienia :P

 

Czwarty rozdział, a konkretniej opis problemów Królestwa Nocy, to doskonały przykład korzystania z miecza obosiecznego. W poprzednim rozdziale rzucasz ładnym połączeniem sandrów i gleb bielicowych, a przy drugiej okazji nie korzystasz ze swojej wiedzy z zakresu gleboznastwa. Jakiego rodzaju ziemia znajduje się na terenie Królestwa Nocy? Dlaczego sąsiednie są żyzne? Wiem, że to takie czepianie się, z deka, na siłę, ale chcę ci zwrócić uwagę na pewne rzeczy, których być może wcześniej nie byłaś świadoma.

 

No i na sam fajrant - zawsze stawiaj przecinki przy zwrotach bezpośrednich.

 

Generalnie całą historię "kupuję". Pomimo wielu zgrzytów, które pewnie wynikają z personalnych preferencji, przymknę oko na część rzeczy, które mnie mierżą, a skupię się na konkretnych rzeczach wartych uwagi. Tymi dwoma rozdziałami mi udowodniłaś, że masz pomysł na pisanie, ciekawą wyobraźnię, ale brakuje ci doświadczenia - o to ostatnie się nie martw, każdy z nas nie ma :P

 

Pozdrawiam

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Mordecz, ty jesteś typem mojego wymarzonego czytelnika :fluttershy4:

 

O tak, tego mi było potrzeba.

 

Na zarzuty odpowiem prosto- racja, wiem o tym doskonale i mam w planach poprawę tego.

Nie zgodzę się jedynie co do żartów słownych i używanego słownictwa- to po prostu mój styl. Na co dzień też tak mówię i lubię podobne zabiegi w książkach- spotyka się to np. w Wiedźminie.

 

W Królestwie Nocy głównym problemem nie są gleby, ale krótki okres wegetacyjny i problemy z dostępem do światła, który mam w planach wytłumaczyć w rozdziałach późniejszych. Leżąca na północy Caballusi Equestria radzi sobie lepiej głównie za sprawą złota, którym Celestia opłaca jednorożce, by pomogły rolnikom.

Link to comment
Share on other sites

Hehe, zaczęliśmy prowadzić rozmowę na dwóch frontach.

 

To, że się tutaj produkuję, nie oznacza, że powinnaś chłonąć moje uwagi jako prawdę objawioną. Jestem tylko człowiekiem podającym się za kota - ja również popełniam błędy i dokonuję błędnych osądów. Najważniejsze, abyś wyłapała istotne rzeczy i je uskuteczniała. Cóż, widzę po kolejnych tekstach, że kolokwializmy oraz wyrażenia potoczne są nieodłączną częścią tej historii. Pozostaje mi tylko jedno:

omyk.jpg

handlować z tym.

 

Dzisiaj tylko piąty rozdział. Tutaj zaczyna się ujawniać największa techniczna słabość opowiadania, czyli konstrukcja dialogów. Nie ma co oszukiwać - do ideału masz daleko. Może to wynika z kwestii przeformatowania tekstu z Worda na GoogleDocs, lecz trzeba również i tymi rzeczami się zająć, bo potem całość wypada brzydko. W takich przypadkach często rzuca się tekstem typu: "Znajdź se jakąś książkę i na niej się wzoruj". A ja będę oryginalny i podrzucę ci link. Moja dawna baza danych, na której się wzorowałem, ulega zamknięciu, tak więc pozostaje naskrobany przeze mnie rok temu dokument. Może jest parę rzeczy, o których nie wspomniałem albo w nieprawidłowy sposób wytłumaczyłem.

 

https://docs.google.com/document/d/1QFSNzDMHitmPrvmzbMjjzA6mANX9RP7gp_9xXsNiSYw/edit - Nieco o dialogach mojego autorstwa.

 

Pozdrawiam

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Zdaję sobie z tego sprawę (z dialogów),to kolejna rzecz kwalifikująca się do poprawki. Word również trochę zawinił- obecnie piszę w nim, ale formatuje już na docsach. Zdaję sobie sprawę, iż muszę parę rzeczy porozdzielać i pododawać.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio miałem nieco więcej czasu, toteż powróciłem do lektury "Cienia Nocy". Rozpocząłem od szóstego rozdziału, bo właśnie w tym miejscu skończyłem ostatnim razem. Niektóre rozdziały i akapity przeczytałem kilkakrotnie, z przyczyn, o których wspomnę nieco później. Zacznę trochę nietypowo, bo od podsumowania - wrażenia mieszane, ale żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że mi się nie podoba. Niestety, nie mogę też powiedzieć, że jest bardzo dobrze.

 

Ostrzegam przed możliwymi spoilerami.

 

Jak pisałem ostatnio, zaczęło się nieco chaotycznie, ale potem było lepiej, gdyż wszystko wskazywało na zapowiedź czegoś wielkiego - przygody, długich wypraw, sukcesywnego odkrywania charakterów postaci. Wszystko, co opowiadanie z tagiem [Adventure] powinno mieć do zaoferowania. Plus - mity, legendy i artefakty, a więc rzeczy typowe dla tagu [Fantasy]. Cóż, kłamstwem byłoby stwierdzenie, że elementów tych zabrakło, ale powiedzenie, że wystąpiły one w należytych ilościach także nie jest do końca prawdziwe. A zatem, po kolei.

 

Rozdział szósty - bez zarzutów, jeśli chodzi o treść. Wyszło znakomicie, choć brakuje tutaj wyraźnego wstępu do rozdziału, zamiast tego od razu przechodzimy do sedna, czyli wiadra zimnej wody. Przede wszystkim, mamy tutaj przygotowania do wyprawy, a także trochę opowieści, które wyjaśniają nam historię świata przedstawionego i pobudzają wyobraźnię. Dowiadujemy się co nieco o przeszłości, mamy także smaczek w postaci wątku nauki Night Shadow nowych "sztuczek" - czegoś, co przyda jej się podczas wędrówki, a czego nie nauczyłaby się siedząc obok męża i robiąc za ozdobę. Poza tym, poznajemy tutaj bohaterów, nie brakuje także odrobiny folkloru, pod który podpinam wyśpiewywaną przez poszukiwaczy przygód pieśń. Poza tym, nie brakuje tu humoru, no i ogólnie, atmosfera jest całkiem przyjemna, czyta się to dobrze i z zaciekawieniem. Zakończenie rozdziału zachęca do poznania dalszych losów bohaterów. Czy owe dalsze losy zostały właściwie opowiedziane w następnym rozdziale?

 

Nie do końca.

 

Koncept był jak najbardziej właściwy i można było z niego wysmażyć coś znacznie większego. To był pierwszy rozdział, który przeczytałem więcej niż jeden raz i jestem pewien, że odczuwam po nim niedosyt. Brakuje mi opisów miejskich struktur, brakuje suspensu i wyraźniej zarysowanej "ciszy przed burzą". Akcja leci zdecydowanie za szybko, przez co trudno jakoś odczuć niebezpieczeństwo zagrażające bohaterom, ciężko chwycić nastrój opuszczonego miasta, po którym szwendają się nieumarli (nawiasem mówiąc, truposze te przypominały mi trochę Czerwone Szkielety znane z serii "Castlevania" - zawsze powracały do nieżycia). Możliwe, że takie było zamierzenie autorki, aczkolwiek, po zakończeniu rozdziału szóstego spodziewałem się czegoś innego. Na szczęście, nadal mamy tutaj elementy rozluźniające atmosferę, aczkolwiek... Jakoś nie była ona tutaj szczególnie napięta (czego mogło by się spodziewać) , tak więc te aspekty straciły nieco na znaczeniu. Owszem, poprzednio również nie było jakoś szczególnie ciężko, aczkolwiek, przy rozdziale szóstym odebrałem to jako dodawanie sobie otuchy, póki jeszcze nie dotarło się do celu. Tutaj mogłoby to być dodawanie sobie pewności siebie za wszelką cenę, byle nie dać się sparaliżować przez strach, ale właśnie - strach ten był tutaj słabo odczuwalny. Ogółem - niedosyt. Akcja potoczyła się zbyt szybko, zabrakło spacerowania po mieście i poznawania nowych faktów o jego historii, zabrakło tych "poszukiwań".

 

Nadszedł czas na rozdział ósmy. Na początek - lekki szok. Akcja przeskoczyła o pięć lat do przodu. Czego zatem można by się spodziewać... Może tego, że poszczególne postacie nieco wydoroślały, a robota taka, a nie inna z pewnością zdążyła taką Night Shadow nieco "naostrzyć". Czy tak jest? Owszem. Co natomiast z tempem akcji? Ano znów, nieco za szybko. Tym razem, zabrakło mi opisów emocji i przeżyć wewnętrznych. Konkretnie, chodzi mi tutaj o wątek Orange Tail i jej uczucia do tego bydlaka godnego pogardy ogiera, którego imienia nie zapamiętałem. Liczyłem na nieco więcej dramaturgii i być może ujawnienie się w Night Shadow takich... Dodających otuchy odruchów, szczerej rozmowy, czy też wrażenia, że stara się być dla przyjaciółki ciepła, by jakoś przeciwdziałać temu zimnu, jakim została potraktowana, jakoś wesprzeć Orange Tail. Zamiast tego, miałem wrażenie, że była to scena typu "Cho, idziemy stąd." Zbyt szybko. W psychice Orange Tail z całą pewnością rozgrywał się dramat, który najpewniej zaważy o jej przyszłości i kontaktach z płcią przeciwną i opisu tego dramatu zdecydowanie zabrakło, przez co ma się wrażenie sztampowości. Mimo wszystko, rozdział, jako całość, wesoły nie był i mimo wspomnianych braków, było dosyć posępnie. Czyżby zapowiedź katastrofy?

 

Możliwe. Nadchodzi czas na rozdział dziewiąty i wielką deklarację Night Shadow. Żarty się skończyły, teraz nadchodzi jej czas, sama osiągnie swój cel i czuje się do tego dostatecznie silna, przygotowana. Duży plus dla niej i dla rozdziału. Więcej dialogów, więcej tajemniczości, z czym wiąże się przeskoczenie akcji do Królestwa Nocy i zajrzenie co słychać u staruszka Night Shadow. Ten jego Nnoitro to jest aparat - minęło pięć lat, a on nadal myśli, że tatko może córcię potraktować jak zwierzątko, które uciekło z klatki, zabrać sobie z jakiejś dziury i wsadzić na miejsce z powrotem i rozmnożyć (tak w ogóle, to trochę dziwny mają tok rozumowania, ale cóż, taka ich polityka). Nic dziwnego, że Night Shadow ma taki uraz do ogierów, skoro od małego usiłowano ją zdegradować ją do roli mebla, a co niektórzy w okolicy bynajmniej nie wykazywali się odpowiedzialnością i szacunkiem do klaczy. Przez to, bohaterka wydaje się być taka zimna, bez serca, co poniekąd jest zrozumiałe, choć ja nadal trzymam kciuki, że jednak kogoś na swej drodze spotka i jak nie obdarzy jakąś szczególną sympatią, to niech chociaż kulturalnie (hehe) pociągnie za sznurki ile trzeba, a potem pozostawi przy życiu ;) Bez złudzeń, ale przy życiu.

 

Rozdział dziesiąty, podobnie jak poprzedni, nie cierpi już na zbyt szybkie tempo akcji, poza fragmentem, w którym Night Shadow spotyka smoka. W ogóle, fragment ten wydaje się jakby wyciągnięty z innego rozdziału i wstawiony jako "zapchajdziura". Kompletnie nie pasuje do reszty rozdziału, natomiast samo spotkanie przebiegło... Dosyć dziwnie. W sumie nie wiem co mógłbym o nim napisać. Smok jawił się w nim bardziej jak stary kumpel, niż jako nieznajoma, spotkana po raz pierwszy w życiu bestia, która gdyby chciała, mogłaby pożreć alikorn i się oblizać. Natomiast właściwy wątek przedstawiony w rozdziale - dobrze wyważony humor, nie jest zbyt nachalny i umila śledzenie losów postaci.

 

Wreszcie, rozdział jedenasty i wyraźny wzrost formy. Jak dotąd, to chyba najlepiej napisany rozdział. Wyczerpujący, pozbawiony dłużyzn opis świętowania, intryga, również przedstawiona bez zarzutu, tak jak i następujące po niej komplikacje i problemy. Opisów nie brakuje, narracji też jest tutaj nieco więcej, akcja już nie leci na łeb na szyję, także pod koniec, gdy dochodzimy do "niespodzianki" przygotowanej przez znanych nam poszukiwaczy przygód. Tylko nie do końca wiem co na końcu rozdziału robi "Upadek Sunshine Arrow". Jakoś mi on tam nie pasuje, nie w tym miejscu. Byłbym wdzięczny za krótkie wytłumaczenie, gdyż uważam, że tym razem, z całą pewnością nie zrozumiałem "co autor miał na myśli". Tak, czy inaczej - jest utrzymana stosowna atmosfera i w świat przedstawiony można szybko "wejść", bez uczucia niedosytu, ale z wrażeniem, że jesteśmy świadkami przełomowych wydarzeń, zwrotów akcji, które z całą pewnością zaważą o dalszych losach bohaterów i królestw, które reprezentują. Robi się co raz ciekawiej. Wielki plus.

 

A teraz przechodząc do spraw technicznych - Ameryki nie odkryję. Braki akapitów, spacji, czy też okazyjne ściany tekstu są niemożliwe do przeoczenia i po jakimś czasie, zaczynają doskwierać. A nawet bardzo. Może nie na tyle, że gryzą w oczy uniemożliwiając lekturę, ale z całą pewnością działają ujemnie na wrażenia z dzieła. Raz po raz zdarzają się literówki, czy też braki przecinków. Ogółem, myślę, najwięcej usterek technicznych jest przy zapisie dialogowym i to je w pierwszej kolejności bym poprawiał.

 

A zatem, co odebrałem jako zgrzyty:

- Akcja miejscami leci za szybko. Zdecydowanie za szybko.

W poszczególnych rozdziałach często nie zdążymy się "oswoić" ze światem przedstawionym, z lokacjami, w których rozgrywa się akcja, czy też "wniknąć" w opowiadane wydarzenia i jakoś utożsamić się z postaciami. Brakuje opisów, brakuje "przerw na przemyślenia", zanim się obejrzymy, akcja już skacze dalej, ni stad ni zowąd, ciach! Koniec rozdziału. Pozostaje niedosyt.

- Nieco niewykorzystany potencjał co niektórych wątków.

Czytelnik po prostu spodziewa się czegoś więcej, czeka, zastanawia się jak to się dalej potoczy, a tu nic. "No tak, ale co z..." - pozostaje pytanie.

 

Co natomiast zaliczam do grona plusów:

- Klimat

Szczególnie rozdziały numer sześć, dziewięć, jedenaście. Mimo wspomnianych zgrzytów, czujemy wykreowaną przez autorkę atmosferę i nie mamy wątpliwości, że mamy przed sobą jej świat. A to, że czasami trudno w niego "wejść", to już inna sprawa.

- Folklor

Mamy tutaj pieśni, opisy obchodzonych świąt i zabaw, a także kilka specyficznych określeń, używanych przez kucyki. Wszystko to umila i uatrakcyjnia lekturę, choć raz odniosłem wrażenie, że jeden z poematów został wciśnięty na siłę, ale myślę, że wynika to z problemów moich ze zrozumieniem zamierzeń autorki.

- Przemiana Night Shadow

Stała się bardziej pewna siebie, bardziej zdecydowana, choć wydaje się nieco zimnokrwista, to jednak nadal, jako czytelnik mam ochotę jej kibicować i śledzić dalej jej losy. Póki co, jest to najlepiej zarysowana postać.

 

Ostatecznie, wrażenia pozostają mieszane. Może to po prostu moje wrażenie, może spodziewałem się zbyt wiele, może dla mnie wszystko musi być dłuższe, obszerniej opisane, a może po prostu nie do końca zrozumiałem wizję i co tak naprawdę chciała w poszczególnych rozdziałach opowiedzieć Cahan. W każdym razie, mimo mieszanych wrażeń, nie uważam, żeby było źle, ale też nie uważam, że jest znowuż tak rewelacyjnie. Z poszczególnych rozdziałów niczego bym nie usunął, może bym co niektóre rzeczy pozmieniał, ale przede wszystkim - dodałbym. Opisy, akapity, narracja do dialogów, może też jakieś opisy przeżyć wewnętrznych, byle nieco zwolnić, pozwolić czytelnikowi się "wgryźć", uatrakcyjnić lekturę i urozmaicić kreację postaci.

 

Cieszę się, że dla co niektórych odcinków "Cienia Nocy" planowane są poprawki. To bardzo dobry znak. Póki co, poziom kolejnych rozdziałów nieco nierówny, ale nie czuję się zniechęcony do dalszej lektury. Pozostało jeszcze kilka rozdziałów do nadrobienia, jednocześnie - czekam na kolejne. Liczę, że będzie tylko lepiej.

Edited by Hoffman
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o poprawki to za stronę techniczną się już zabrałam i jestem na piątym rozdziale, później będę poprawiać akcję i opisy, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż miejscami jest za szybko, miejscami za wolno i wymaga to poprawek (szczególnie nieszczęsny rozdział o Alikorngard). Problem z wall of text znika w rozdziale 13, w poprzednich jestem na etapie poprawek. W poprzednich dochodzą też błędy związane ze zmianą programów, nad którymi obecnie intensywnie pracuję.
Niektórzy osobnicy z innego forum twierdzą, iż NA to moja ponysona. Mają sporo racji. Ja również uchodzę za osobę ozięmblą emocjonalnie. Co oczywiście nie znaczy, że nic nie odczuwam, aczkolwiek jest to u mnie rzecz mocno upośledzona i praktyczniecała wiedza na ten temat pochodzi z książek.

 

 

EDIT: Pieśń o Sunshine Arrow wstawiłam, ponieważ w tekst wplecione były tylko jej fragmenty. Po prostu dałam czytelnikowi pełny tekst. Cały rozdział jest zresztą nawiązaniem do Krwawych Godów z "Nawałnicy Mieczy".

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
Guest Czubaka

Poprzednie rozdziały świetne, ale szkoda, że tak długo trzeba czekać na kolejny rozdział. I czy w następnym będzie znów jakaś wzmianka o Orange ? Czekam w zniecierpliwieniu xD

Link to comment
Share on other sites

Następny zaczęłam dzisiaj pisać. I zaczyna się od POVa Nnoitry, więc automatycznie będzie i Orange.

Pojawiają się tak rzadko, bo mam matury w tym roku i zakuwam. Dodatkowo piszę do Brohoofa, rysuję i trenuję dwa sporty, więc mam problemy z czasem. A pisać na siłę też nie będę, bo nie tędy droga :rdblink:

 

Ale w ciągu tygodnia coś być powinno.

Link to comment
Share on other sites

Guest Czubaka

Cieszę się to słysząc, ale jeśli masz tyle na głowie, to rzeczywiście powinnaś poczekać z tym do czasu, aż będziesz miała więcej wolnego czasu. Pytam o rozdział, bo wolę się upewnić czy to nie będzie jak to z większością ff i w pewnym momencie staną pracę nad nimi i będzie koniec. Ale fajnie wiedzieć, że nadal pracujesz xD

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...