Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

Życie w środku lasu, czyli dołącz do wielkiej rodziny [Human] [Fantasty]

Recommended Posts

Wampirzyca wypiła ostatni łyk krwi gołębia znalezionego na skraju ogrodu.Popatrzyła dookoła,był straszny bajzel stworzony przygotowaniem do "uczty",włożyła wszystkie niepotrzebne rzeczy do kosza a resztę umyła i odłożyła na miejsce.Wróciła do pokoju i przejrzała się w małym lusterku na biurku,była strasznie ubrudzona krwią,trawą i ziemią z dworu,postanowiła się przebrać i szybko umyć,na szczęście miała własną suszarkę więc nie musiała latać z morką głową po domu.Po szybkim prysznicu wysuszyła włosy suszarką i związała je gumką w dwa końskie ogony [lajk dis :v],ubrała się w pierwsze,lepsze cieplejsze rzeczy gdyż na dworze robiło się coraz chłodniej.Szła przez korytarz,gdy nagle z pokoju córki Aurory wydobywały się dziwne dźwięki,przystanęła i stwierdziła że uczy ją zaklęć,uśmiechnęła się i chciała pójść dalej gdy naglę usłyszała słowo "wampiry".Trochę się przeraziła i szybko zeszła na dół by przeanalizować to,co przed chwilą usłyszała. 

Share this post


Link to post

Po pewnej chwili Liza zaczęłą przypuszczać, że las jednak się zmienił. I wyraźnie nie działało to na jej korzyść. Teraz nie wiedziała w jakiej części lasu jest i wcale się z tego nie cieszyła. Westchnęła. Ogarnął ją nostalgiczny, niechciany nastrój. Co będzie robić tutaj, poza jeziorem? Nie wiedziała ile czasu przespała na dnie i nie była pewna, czy chce wiedzieć. Odgarnęła mokre włosy z twarzy i usiadła na korzeniu wielkiego dębu, wystającym z ziemi. Przez chwilę Liza Hempstock użalała się nad sobą, po czym kontynuowała wędrówkę. Po kilku minutach niemal minęła drewniany domek i polanę, na której stał. Stanęła więc i po krótkim zastanowieniu się ruszyła do niego. Stanąwszy pod drzwiami, zapukała.

Share this post


Link to post

Dziewczynka obserwowała Patronusa matki. Był przepiękny.. Na oko, była to dość młoda sarna.

-Dobrze mamo- powiedziała wesoło i z podekscytowaniem- Expecto Patronum

 

Przypomniała sobie chwilę, kiedy znalazła w lesie małą Candy. Było dość ciemno, padał deszcz, a ona biegła do domu. Cudem usłyszała ciche miałknięcie. Podążyła w jego kierunku i znalazła ją. Leżała przy swojej martwej matce, próbowała jeszcze jej pomóc. Wzięła małego kotka i biegła szybko. Kiedy w końcu znalazły się w domu, Lisanna zobaczyła, jak mały kociak dobiera się do słodyczy ukrytych w jej pokoju. Postanowiła, że nazwie ją Candy. To byłą najszczęśliwsza chwila w jej życiu.

 

Z różdżki wystrzelił biały promień, który przybrał postać kota. Podszedł on do Lisy, po czym zniknął. Dziewczyna upadła na podłogę, zmęczona.

Share this post


Link to post

Kiedy Lisa upadła wystraszyłam się, że coś sobie zrobiła. Podeszłam do niej i położyłam się koło jej głowy. Zaczęłam lizać jej policzek z nadzieją , że zareaguje. 

Share this post


Link to post

Aurora uśmiechnęła się na widok leżącej córki. Pogłaskała kota pokazując mu że panuje nad sytuacją a później Podeszła do Lisanny i wzięła ją na ręce a potem zaniosła do jej pokoju i położyła na łóżku. Pocałowała ją w czoło i wyszeptała:

-Jestem z ciebie bardzo dumna. Teraz sobie odpocznij bo jesteś bardzo wyczerpana. Nawet ja nie wyczarowałam patronusa za pierwszym razem - uśmiechnęła się, wyjęła swoją różdżkę z ręki córki i zeszła na dół. Przygotowała kanapki i herbatę które na tacce zaniosła do pokoju córki.

 

(Sorry za takie edity, ale jak sie nagle wylogowują :o)

Edited by Elizabeth Pegasis

Share this post


Link to post

Oczywiście poszłam za panią Dante do pokoju Lisy. Ufałam jej mamie. Kiedy położyła dziewczynę na łóżku wskoczyłam na nie i wtuliłam się w bok dziewczyny. Czuwałam przy niej czekając na jej przebudzenie. 

Share this post


Link to post

Aurora otworzyła drzwi pokoju córki z tacką w ręku. Podeszła do jej łóżka i położyła kanapki i herbatę na rogu łóżka. Popatrzyła się na kota i powiedziała:

-Powiadom mnie jak się obudzi.

Share this post


Link to post

Słysząc głos pani Dante podniosłam głowę. Skinęłam łebkiem wciąż patrząc na mamę Lisy po czym wróciłam to poprzedniej pozycji. 

Share this post


Link to post

Dziewczyna obudziła się i przeciągnęła. Zobaczyła, że mama przyniosła jej jedzenie i herbatę. Wzięła szklankę i pociągnęła długi łyk. Nie była bardzo głodna. Przetarła oczy i zobaczyła, że obok niej leży Candy. Zaczęła ją drapać po głowie.

Share this post


Link to post

Obudziłaś się już! - mruknęłam do Lisy - Musisz iść się zameldować do swojej mamy - powiedziałam wtulając swój łebek w rękę dziewczyny. Po chwili postanowiłam się ponownie zdrzemnąć. Mimo to, że zwinęłam się w kłębek na swoim miejscu nie przestawałam mruczeć pod wpływem dotyku ręki Lisy na mojej głowie. 

Share this post


Link to post

-Spokojnie Candy, na razie spokojnie- powiedziała do zwierzęcia nie przestając go głaskać. Uwielbiała kiedy kocica mruczała. Było to da niej bardzo przyjemne uczucie.

 

Nie chciała schodzić na dół. W pokoju było bardzo przyjemnie, a jej nie chciało się wychodzić. Otuliła się kołdrą, przewróciła na bok i wpatrywała w Candy, nie przestając jej drapać.

Share this post


Link to post

Jeśli ty tego nie zrobisz to ja to zrobię- powiedziałam cicho do Lisy. Wstałam nieśpiesznie i przeciągnęłam się. Po chwili byłam już na podłodze i zmierzałam ku drzwiom. Było mi trochę żal, że muszę iść ale ktoś musi. Wyszłam na korytarz i rozpoczęłam poszukiwania pani Dante. 

Share this post


Link to post

-Ech. Uparta jesteś, nie ma co- powiedziała do Candy i wstała.

 

Podeszła do szafy i wzięła kolejną koszulkę. Cienka, biała, krótka koszulka prawie bez rękawów. Nie lubiła się grubo ubierać. Wolała czuć na sobie każdy powiew wiatru. Podeszła do lustra i spojrzała na siebie. Byłą praktycznie całkowicie jednolita.

 

-Hmm. A może by tak- powiedziała i zamknęła oczy. Jej włosy zaczęły się wydłużać i zmieniać kolor. Stały się jasnowrzosowe z ostrymi końcami. Dziewczyna postanowiła trochę zmienić również swój strój. Zdjęła szorty i ubrała liliową, długą lecz cienką spódnicę z rozciętym bokiem. Tak wyszła z pokoju i podążyła za kotką.

 

-Candy czekaj.

Share this post


Link to post

Słysząc głos Lisy obróciłam się w jej stroną. Byłam kilka metrów od drzwi do jej pokoju. Postanowiłam usiąść i poczekać na dziewczynę. 

Share this post


Link to post

-Mama chyba gdzieś wyszła- powiedziała do Candy Lisanna- Możemy pójść do ogrodu. Pokażę ci coś.

Share this post


Link to post

Topielica zdecydowała się nie pukać w drzwi więcej. To był zły pomysł. Zapewne i tak nikt by jej nie otworzył. Kto chciałby otwierać komuś, kto przeleżał w jeziorze... No, długi czas? Liza ze zbolałą miną odeszła kawałek i usiadła pod najbliższym drzewem, kontynuując użalanie się nad sobą.

Share this post


Link to post

Dobra. Twoja mama zrobi ze mnie gulasz - powiedziałam z żalem w głosie i skierowałam się w stronę drzwi do ogrodu. 

Share this post


Link to post

-Jak zrobi, to ja się dodam w charakterze przyprawy. Nie pozwolę z ciebie zrobić gulaszu. Jesteś moim kotem.- powiedziała i poczochrała kotkę po głowie. i pobiegła ku drzwiom wyjściowym

 

Kiedy szła do ogrodu, zauważyła siedzącą pod drzewem dziewczynę. Podeszła do niej i zapytała:

 

-Hej. Kim jesteś ?

Share this post


Link to post

Katariina usiadła w kuchni przy stolę i zaparzyła sobie ziółek uspokajających,była dość wrażliwa jak na wampira który piję krew ludzi i zwierząt.Nie mogła pojąć tego co usłyszała za drzwi.Źle usłyszała?Nie,wyraźnie słyszała nazwę swojego  gatunku,ale po co niby by miała ją uczyć potężnych czarów na wampiry?

-Czyżby chciała...nie to nie możliwe

Pomyślała trzymając kubek gorącego napoju,osadziła wzrok w blat stołu i posmutniała.

-Ale czy jest inne wytłumaczenie...?

Powiedziała cicho,nie sądziła żeby tu były inne wampiry w okolicy.

Share this post


Link to post

Liza podniosła głowę i spojrzała na dziewczynę. Uśmiechnęła się szeroko.

- Witaj! Tak się cieszę że... Że tu jesteś. Nazywam się Liza Hempstock, i... - przerwała na chwilę. Posmutniała. - I obawiam się, że jestem nikim od dłuższego czasu. - Zastanowiła się, czy dziewczyna nie zauważa tego, jak wygląda, czy też będzie musiała powiedzieć jej, że chyba jest martwa. Popatrzała na nią błagalnie.

Share this post


Link to post

-Każdy jest kimś- powiedziała Lisanna i wystawiła palec na którym, po chwili, usiadł motyl- To jest na przykład motyl. Jest owadem. A więc kimś. Ja jestem Lisanna.

 

Dziewczyna nie bardzo wiedziała, czemu nagle stała się taka rozmowna. Po prostu od Lizy biła pewna aura, która aż zapraszała ją do bliższego poznania si z nią.

Edited by Mew Two

Share this post


Link to post

- Niezwykle mi miło poznać, ale wciąż nie rozumiesz. Ja na przykład motylem nie jestem i najlepsze lata mam za sobą. Widzisz jak wyglądam? - demonstracyjnie odrzuciła mokre włosy, które wcześniej znów opadły na twarz.

Share this post


Link to post

-Hmm. Jesteś z tego jeziorka, gdzie kiedyś się ktoś utopił ? Jeśli tak, to przepraszam. Nie chciałam cię obrazić.

 

Lisanna przypatrywała się dziewczynie. Na oko nie byłą wiele starsza od niej. Nie wydawała się też bardzo groźna, raczej jakby szukała kogoś do rozmowy.

Share this post


Link to post

- Nikt się nigdy nie utopił. Nie sam. Na pewno nie. Raczej ktoś temu komuś w tym pomógł. Ktoś, do kogo ten utopiony ktoś miał zaufanie i nigdy by nie przypuszczał, że można go zabić można bez żadnego powodu. Ot, tak. Po prostu. A potem ten ktoś stał się częścią krajobrazu na dłuższy czas i nie wie kim jest. - Dziewczyna pociągnęła nosem i otarła twarz ręką.

Share this post


Link to post

Jason niechętnie wstał od czyszczonej broni i zaczął poszukiwania swojej podkomendnej. Kierował się zasadą, że skoro był problem z wampirem, to wampir najlepiej sobie z nim poradzi. Wychodząc złapał jeszcze za magazynek dla Susan z srebrnymi pociskami. Sądził, że może jej się przydać.

Po jakimś czasie ją znalazł.

-Susan, idź na strych. Pani Domu powiedziała, że spotkała tam nieznanego wampira. Trzymaj - Podał jej magazynek z srebrnymi pociskami. - Wiesz co to jest - Nie martwił się, że wampirzyca oparzy się pociskami gdyby jej wypadły - łuska nie była rzeczą, która była warta pokrycia szlachetnym kruszcem.

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...