Jump to content

Porzuceni [NZ][Dark][Sad][Violence]


Recommended Posts

SPOILER ALERT.

 

Jak mnie tu długo nie było! Trochę mi się nazbierało tych rozdziałów. Na szczęście są króciutkie i uwinęłam się z tym szybko, więc teraz mogę wyłuszczyć stosowny komentarz.

 

Powiem tak: ten fanfik to małe cudo (małe ze względu na objętość). Przy początkowych rozdziałach jeszcze momentami byłam sceptyczna (a bo wyciągnie coś z tego? A bo da radę? A czy to będzie ciekawe?), ale teraz przestałam. I tak – podobają mi się zwroty akcji. Baaardzo mi się podobają :P.

 

Z rzeczy ogólnych, zanim zapomnę: nie pamiętam, czy pisałam to przy okazji pierwszej recenzji „Porzuconych” (pewnie tak), ale ujmuje mnie ta różnorodność wszystkiego. Co prawda im dalej, tym bardziej przechodzisz do standardowej narracji, ale widziałam, przewinęła się kronika. (Najlepszy rozdział, swoją drogą. Uwielbiam, kiedy zabierasz się za opisy miejsc i wydarzeń. Ale o tym później.)

 

Jeszcze z rzeczy ogólnych: podoba mi się ta historia. Tak po prostu. Fabuła jest ciekawa i urzeka mnie, że „mieszasz” po obu stronach konfliktu, nie szczędząc nikogo. Lubię, kiedy nie mogę przewidzieć, co się za chwilę wydarzy, a tutaj mam to zapewnione aż nadto, bo u Porzuconych nigdy nie wiesz, kto jest twoim przyjacielem, a kto wręcz przeciwnie :P. No i ostatni rozdział, czyli dużo akcji i sam POMYSŁ.

 

I jeszcze więcej z rzeczy ogólnych: rzadko spotyka się tak dobre opowiadanie, które miałoby tak krótkie rozdziały. Ten zabieg udał Ci się fenomenalnie. Czytelnik nie zdąży się znużyć, a wszystkie ważne wydarzenia dostanie na srebrnej tacy podane z bitą śmietaną. Dodatkowo dzielisz fabułę na drobniejsze epizody, co jest fajne, bo tym, co wiem na pewno o każdym z nich, jest fakt, że czymś mnie zaskoczy i nie zamknę Google Docs zawiedziona.

 

Dobra, lecim po kolei.

 

„Konsekwencje”. No i zaczynają się zwroty akcji, czyli rzuć czytelnikowi kawałek tekstu w taki sposób, żeby myślał, że wszystko wie, a potem udowodnij mu, jak bardzo się myli. Ładnie, ładnie.

 

„Podziały”. No, tutaj się zaczęło w końcu robić ciekawie. Porzuceni nam się dzielą. Rozdzialik maluśki, ale dużo wnosi. Już rebelianci nie są tacy mocni.

O tym pewnie też już pisałam, ale napiszę jeszcze raz: te nawiązania! Bruce Kick i Dark Momentum… Dla takich wstawek ludzie czytają FFy :P.

 

„Preludium”. Nie no, uwielbiam. Jak normalnie nienawidzę kronik i wszelkich tego typu rzeczy, tak u Ciebie (i jeszcze u jednej osoby tu obecnej) mogłabym je czytać godzinami. W sumie im mniej w Twoich opowiadaniach dialogów, tym lepiej mi się je czyta.

 

„W pałacu”. Tutaj otrzymaliśmy pięknie odrysowany portret Luny (bardzo mi się podoba w takiej wersji, jak również fakt, że większość zarzutów Dusta skupia się na Celestii, a nie na niej; fajnie, że zauważasz, że księżniczki są dwie i potrafią występować oddzielnie, a nie jako skumulowana forma pt. „Królewskie Siostry”). Zaznaczyłam tu sobie jeden fragment:

 

Owszem, mogła również zrobić to siłowo, jednakże wtedy ryzykowała zarówno nienawiścią ze strony śniącego, jak i tym, że jej wizyta mogłaby uszkodzić mózg lub spowodować śpiączkę.

 

Tak, uważam, że Luna mogłaby w ten sposób ukrócić swojej siostrze męki i pozbyć się wodza rebelii, i nie, Twoje wytłumaczenie, dlaczego tego nie zrobiła, absolutnie mnie nie przekonuje. Może prościej (i bezpieczniej) byłoby nie dawać Lunie takiej mocy? Wszakże sen to tylko sen – ułuda, fantazja… nie ma z rzeczywistością nic wspólnego i byłoby niepokojące, gdyby ktoś mógł uszkodzić komuś mózg w czasie, gdy ten śpi. Nawet jeśli tym kimś miałaby być sama Księżniczka Nocy. (Zresztą, w ten sposób Luna mogłaby się skutecznie rozprawiać z KAŻDYM wrogiem Korony. Każdym.)

 

A tak poza tym: napięcie rośnie i pojawia się wątek listów…

 

„Spisek w spisku”. No i proszę, znów nie wiadomo, komu ufać, a komu nie. Pięknie to pokazałeś, jak to prosto można kimś manipulować… Co do Amber Quilla, jedno ale:

 

Jej śledztwo zaprowadziło ją do pałacowej kotłowni, gdzie w czeluści pomieszczenia znalazła wiele worków wypełnionych po brzegi listami. (…) Jednak gdy wgłębiła się w nie, z pewnym zdumieniem odkryła wiele próśb o pomoc czy wsparcie od Celestii.

 

W tym momencie walnęłam się dłonią w czoło i powiedziałam: Quill, ty ciućmo. Jedynym twoim zadaniem było niedopuszczenie do tego, by Celestia dowiedziała się o listach od pewnych kucyków, a ty co zrobiłeś? Zaniosłeś wiadomości do KOTŁOWNI, ale ich NIE SPALIŁEŚ. Gdzie tu sens, hę? Niklas, jeśli nie wyjaśnisz tego w kolejnych rozdziałach, to ja Ci mówię, że to jest książkowy przykład Imperatywu Narratorskiego.

 

 

– Myślę, że powinnyśmy porozmawiać z Amber Quillem – mruknęła Luna. – Z tego, co wiem, to on się zajmował pocztą…

 

I znowu – jedna osoba zajmowała się królewską pocztą? Jedna? Albo księżniczki są naiwne i łatwowierne, albo… są naiwne i łatwowierne. Nie ma innego wytłumaczenia. (Ale muszę przyznać, że rozdział super się zaczyna. Ucieczka Quilla – miodnie!)

 

Z jednej strony podoba mi się motyw, że coś tak małego, jak brak odzewu Celestii, urosło do rangi problemu na skalę kraju. Z drugiej jednak… czy to nie nazbyt błahe?

 

„Starcie w Fillydelphii”. No i tu dochodzimy do, po pierwsze, kolejnego pięknego zwrotu akcji (na końcu rozdziału), a po drugie, do wydarzeń, od których włosy dęba stają. Dzieciaki, co? Nie no, coś genialnego. W tych pomysłach przechodzisz samego siebie.

 

 

Wciąż wielu wojskowych miało uraz do Bitter Root, że jakaś piórdolona klacz nimi rządzi

 

Nawet nie wiesz, jaką przyjemność mi sprawiłeś tym banalnym szczególikiem. Uwielbiam kalkowanie prawideł świata ludzi na świat kolorowych taboretów i urzekło mnie odniesienie do naszego swojskiego systemu patriarchalnego. Kwestia dyskusyjna, kwestia gustu, ale ja radośnie wyszczerzyłam zęby.

 

 

Co się tutaj, piórwa, dzieje?!

 

Też chciałabym wiedzieć :D.

 

Podsumowując: bardzo, bardzo dobry fik. Świetnie wyważony i trzyma w napięciu. Z jednej strony żałuję, że tak go zaniedbałam, ale z drugiej miałam tę przewagę, że trochę mi się tego dobra nawarstwiło i nie odczułam Twoich perfidnych cliffhangerów :D. To co, do zobaczenia za sześć rozdziałów? :P (No dobra, postaram się regularniej. A może nie? ;))

 

Madeleine

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Hurr durr, od czerwca nic się nie działo w temacie, no nie może być! :v

 

Niestety tym razem nie piszę o aktualizacji fica o kolejny rozdział, bo głównie chcę przekazać, że go nie porzuciłem i że wciąż nad nim pracuję. Póki co jednak, zapoznałem się z uwagami Madeleine i poprawiłem rozdziały, w których miałą największe zastrzeżenia (słuszne zresztą).

 

O ile w rozdziale W pałacu ograniczyło się to do skrócenia jednego zdania traktującego o mocy Luny, tak już w Spisku w spisku dodałem nieco więcej treści, która... trochę zmienia to, co zapamiętaliście z tej części, zatem zachęcam was do zapoznania się z nim raz jeszcze.

 

Dalsze rozdziały będą, jak ogarnę wszystkie moje klocki fabularne, by wyszło z tego coś fajnego, a nie odgrzewany kotlet. Ale wyznaczam sobie datę 23.08.2014, bo wtedy mija równo rok od czasu wydania pierwszych rozdziałów Porzuconych. Tak, też w to nie wierzę, ale jednak!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ta, długo to trwało, zrobił się znowu zastój, no i musiałem przemyśleć, co mam zrobić dalej z fabułą, by nie była zbyt... pałkowa. W końcu się udało, no i przez kilka wątków rozdział zajmuje tyle, co trzy regularne rozdziałki Porzuconych, więc... chyba nadrobiłem z nawiązką czas oczekiwania :v Tak czy siak, zapraszam.

 

Wrogowie

 

 

Oraz mała odezwa do moich fanów: jakiego kuca tła chcielibyście zobaczyć w którymś z wątków opowiadania? Dajcie mi znać, wraz ze swoją opinią o obecnym rozdziale! I nie, AJ się nie liczy :D

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Cóż by tu rzec?

Najpierw co do spraw dawniejszych - myślę, że Amber Quill mógł celowo nie spalić listów właśnie po to, by w odpowiednim momencie Celestia się o tym dowiedziała i tym samym wywołać gąszcz luster, a może i poczucie winy?

Myślę, że właśnie dlatego uciekł by wywołać te poszukiwania.

Co do nowego - czyżby za wszystkim stali jednak nocni masoni, czy to tylko kolejna maska?

Zamach (ostateczny) na Bitter Root - doprawdy, aż tak piętrowej konstrukcji się nie spodziewałem. Widzę, że spiskowcy zdają się mieć naprawdę przemyślany (a może nawet sensowny?) plan.

Po raz kolejny utwierdziłem się w odrazie do Grey Dusta czytając jego wypowiedź o "walce o wolność". Nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiło następne zachowanie, a zwłaszcza riposta Maroon Light. Przypomniała mi się wypowiedź Speaker's Voice'a z II rozdziału kanclerza (o demokracji).

Cóż, jak zawsze, czekam na więcej.

Jeśli zaś chodzi o kucyka tła - to chyba oczywiste za kim optuję, czyż nie?

Edited by Marquise Fancypants di Coroni
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 


Najpierw co do spraw dawniejszych - myślę, że Amber Quill mógł celowo nie spalić listów właśnie po to, by w odpowiednim momencie Celestia się o tym dowiedziała i tym samym wywołać gąszcz luster, a może i poczucie winy?
Myślę, że właśnie dlatego uciekł by wywołać te poszukiwania.

 

Z pewnością nie było to poczucie winy, bo jak mogłeś zobaczyć we fragmencie z nim, w ogóle nie myślał już o listach. Zakończył swoją pracę w zamku, no i udał się gdzie indziej. A czy zostawienie listów było planem czy też nie... Cóż, to się okaże.

 


Co do nowego - czyżby za wszystkim stali jednak nocni masoni, czy to tylko kolejna maska?

 

Któż to wie? Wielu zapewne pragnęłoby coś ugrać w tym momencie. Okaże się to oczywiście wkrótce.

 


Zamach (ostateczny) na Bitter Root - doprawdy, aż tak piętrowej konstrukcji się nie spodziewałem. Widzę, że spiskowcy zdają się mieć naprawdę przemyślany (a może nawet sensowny?) plan.

 

Trochę niedocenili naszej drogiej generał, sądzili, że z racji rangi jej umiejętności w walce nieco zardzewiały, ale i tak mieli plan B w razie niepowodzenia.


Po raz kolejny utwierdziłem się w odrazie do Grey Dusta czytając jego wypowiedź o "walce o wolność". Nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiło następne zachowanie, a zwłaszcza riposta Maroon Light. Przypomniała mi się wypowiedź Speaker's Voice'a z II rozdziału kanclerza (o demokracji).

 

A mógł być grzecznym kucykiem i potulnie pójść za Maroon. No ale cóż, jest cholernym idealistą i ponownie uwierzył w słuszność swojej sprawy. No ale chyba widzisz, że był komuś potrzebny ktoś taki, by rozkręcić na dobre zamieszki w mieście, czyż nie? Ale mam nadzieję, że masz już swoje przemyślenia na temat, dlaczego akurat to wszystko stało się w Fillydelphii, a nie gdzie indziej?

 

 


Jeśli zaś chodzi o kucyka tła - to chyba oczywiste za kim optuję, czyż nie?

 

Ależ oczywiście.

Link to comment
Share on other sites

Miałem na myśli wywołanie poczucia winy u Celestii.

Czemu Fillydelphia?

A to zabiłeś mi ćwieka...

Cóż, u mnie to akurat dość charakterystyczne miasto (stolica dawnego imperium), ale czym wyróżnia się u Ciebie?

Nie mogę sobie przypomnieć...

Edited by Marquise Fancypants di Coroni
Link to comment
Share on other sites

O jak fajnie, kolejny rozdział... i to dłuższy jakiś taki. 

Czyli nie porzuciłeś Porzuconych. Ufff, no to zabieram się do czytania.

 

Przeczytane... no i wychądzą męty na wierzch. Uwielbiam momenty kiedy słodka otoczka skrywa gnidy które zżerają od środka dobry system (a jest taki?) i wykorzystyją dobroć i zaufanie Królewskich Sióstr. 

Robi się goroąco, Grey musi ostro kombinować, ale wierzę że sobie poradzi. Celestia i Luna też nie mają lekko, jednak to co lubię w twoim stylu pisania, to to, że umiesz poprowadzić postacie, że chce się im kibicować po cichu i dodać otuchy. Rozdział jest bardzo w porządku, zachęcam do przeczytania i daję mocne 8/10.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Ludzie jednak są niesamowici.
Potrafią mieć skrajnie różne odczucia wobec tego samego faktu...

 

Jedni lubią arystokrację i bogaczy, inni prostych rewolucjonistów. Dla każdego coś miłego :P No, a przynajmniej będzie.

Link to comment
Share on other sites

Arystokracja i bogacze to zbiory niezależne!

Jak powiedziano na pewnej konferencji na której niedawno byłem:

"In medieval Christian Europę hierarchy wasn't dependent on finances.

There was no almighty dollar. There was almighty virtue."

(Przepraszam, jeśli zbytnio spamuję, mogę usunąć ów post, jeśli sobie tego życzysz.)

Link to comment
Share on other sites

Już dość długo zabierałem się za napisanie tego komentarza, ale jak widać dałem radę. Gratuluję sobie. :v

 

Szczerze współczuję panu Grey Dustowi i pani generał Bitter Root ich dość nieciekawego położenia, jednak mam nadzieję na to, że jakoś uda im się z tego wyjść. Ciekaw jestem kto tak naprawdę stoi za tym wszystkim, skoro dowiedzieliśmy się, że nawet (nie)sławny Grey Dust jest tylko marionetką, a wpływy tajemniczych kucyków sięgają tak głęboko w strukturę Canterlotu. Jestem też pod wrażeniem wyrafinowania ich planu, który brał pod uwagę Paper Clip. Dobrze rozegrane...

Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.

 

Edit. Oczywiście zapomniałem zagłosować. Najchętniej zobaczyłbym Lyrę Heartstrings.

Edited by GoForGold
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Rozdział czytałam z miną pt. „Co tu się, do ciężkiej cholery, dzieje?!”

 

To było piękne, Niklas. Absolutnie, niezaprzeczalnie piękne. Przede wszystkim dłuższy rozdział (yay, w końcu nie sms!), a poza tym… Uwielbiam, kiedy tak mieszasz. Kto jak kto, ale ty potrafisz trzymać czytelnika w napięciu. Zwrot akcji goni zwrot akcji, nigdy nie wiadomo, komu wierzyć, kto spiskuje, kto jest ofiarą, kto jest katem… W jednej części tyle zaskoczeń! Pochłonęłam te dziesięć stroniczek w kilka chwil i teraz przeklinam, bo chcę więcej. Jak mogłeś przerwać w TAKIM MOMENCIE?

 

Szczerze mówiąc, trochę się zdziwiłam, że Bitter Root przeżyła pierwszy atak. W poprzednim rozdziale ewidentnie dałeś do zrozumienia, że pani generał kaput… I teraz obawiam się, że znowu się wywinie śmierci. Pewnie, że gdyby jej się jednak nie udało, opowiadanie straciłoby najważniejszą osobę z jednej ze stron sporu, ale mam nadzieję, że nie zrobisz ze swoich bohaterów kuców nieśmiertelnych ;). To, jak Root poradziła sobie z napastnikami, było na tyle dobrze opisane, że się nie przyczepię pokonania kilku uzbrojonych żołnierzy, którzy ją zaskoczyli, ale pilnuj się.

 

Grey Dust ma coraz większe kłopoty ze swoim ludkiem. Ten też nie wie już, komu ufać, a kogo się strzec. Ja nie wiem razem z nim i każda scena jest nową niespodzianką. Domyślam się, że nasz ulubiony rebeliant wyjdzie z kolejnych tarapatów cało… albo pojawi się jeszcze inny zwrot akcji :3.

 

No i na koniec księżniczki, mroczne siły i równie mroczny sztylet. CUDO.

 

– Luno, tam są siły nieczyste – odparła Celestia. – Przecież słyszysz, jak się dobijają.

 

Parsknęłam śmiechem :3.

 

Post szanownego Marquise’a Fancypantsa di Coroni przypomniał mi, że miałam wrócić jeszcze na chwilę do Dusta.

 

Ludzie jednak są niesamowici.
Potrafią mieć skrajnie różne odczucia wobec tego samego faktu...

 

W przeciwieństwie do mego poprzednika ubóstwiam tę postać – z rozdziału na rozdział podoba mi się coraz bardziej. Jego poglądy i heroiczna walka o wolność, emocjonalność i żywiołowość, charyzma oraz głębokie przekonanie o równości i braterstwie – kocham go za to, że jest taki konsekwentny w tym, co robi i głosi. Wierzy w coś i po prostu to realizuje. Ma zasady. To, czy jego stosunek do rzeczywistości komuś odpowiada czy nie, schodzi na dalszy plan – na uznanie zasługuje sam sposób, w jaki podchodzi do problemów i swych współtowarzyszy. A że okazał się zabawką w kopytach potężniejszych od niego… U Niklasa wszystko jest możliwe :crazytwi:.

 

Podsumowując: bardzo adekwatny tytuł. Ponadto stwierdzam niniejszym, że Niklasa rozdziały dłuższe są lepsze niż Niklasa rozdziały krótsze, bo więcej się dzieje i od razu mamy większy galimatias. Mam nadzieję, że następne części będą równie nieprzewidywalne, ale o to chyba nie muszę się martwić. Cieszę się, że u ciebie nic nie jest oczywiste.

 

Chcę więcej.

Pozdrawiam,

Madeleine

 

EDIT. Zapomniałam dopisać, którego kucyka tła chciałabym ujrzeć w kolejnych częściach. Cóż, skoro waść Marquise optuje za Wiadomo-Kim, to ja chciałbym ujrzeć jego wierną towarzyszkę, Fleur Dis Lee.

Edited by Madeleine
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Ponieważ miałam napisać to, co mi serce dyktuje, powiem: 10/10, pisz dalej :D.

 

No dobra, już przestaję. Ale ciągle jestem zdania, że trochę za bardzo dawkujesz nam emocje. Zaraz ci czytelnicy na zawał poschodzą w oczekiwaniu!

 

Bardzo mi się podoba, że cały czas starasz się trzymać tej początkowej koncepcji i wracasz co jakiś czas do "przeplatania" zwykłych rozdziałów tymi nieco innymi. A skoro było już preludium i interludium, będzie jeszcze postludium i już się na to postludium cieszę, bo uwielbiam ten twój niby podręcznikowy styl, w którym jednak wyraźnie widać, że ty to pisałeś. No i plus za zadbanie o takie detale jak przypisy - naprawdę fajnie to wygląda. Ale żeby Krwawe Ciupagi... Nikusiu, coś ty brał :lol:.

 

Z rozdziału nie dowiadujemy się w sumie wiele więcej, niż wiedzieliśmy do tej pory - Porzuceni się dzielą, wszyscy się piorą, nikt nie wie, o co chodzi, nikt nikomu nie ufa, a ogólny galimatias zatacza coraz szersze kręgi, rosząc krwią kolejne lokalizacje. Oczywiście nie skończy się na tych starciach, które znamy, bo by było nudno. No i ci Oni. Te kronikarskie wstawki stanowią ładne podsumowanie poprzednich części. No i po prostu je lubię :P.

 

Masz propsy za to wierszydło na początku. Fajny pomysł. Niklas umie w poezję.

 

Weź napisz dłuższy rozdział, tak z dziesięć stron chociaż albo walnij od razu cztery.

 

Madeleine

Edited by Madeleine
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Ponieważ miałam napisać to, co mi serce dyktuje, powiem: 10/10, pisz dalej

 

:wub:

 


Zaraz ci czytelnicy na zawał poschodzą w oczekiwani

 

O tam, przecież już w następnym się ruszy do przodu xd Pojawią się fans' favorites, akcja się wyplącze, by zaraz znowu wpaść w węzeł gordyjski, no i będzie miło jak zawsze :3

 


bo uwielbiam ten twój niby podręcznikowy styl, w którym jednak wyraźnie widać, że ty to pisałeś.

 

W sumie... skoro go uwielbiasz, to dobrze, że czuć mój styl? xd

 


Ale żeby Krwawe Ciupagi... Nikusiu, coś ty brał

 

Nie ja, Maduś, spytaj, co jarała Blood Diamond, kiedy wymyślała tę nazwę :v A tak serio, inne krwawe nazwy wydawały mi się mało oryginalne.

 


Oczywiście nie skończy się na tych starciach, które znamy, bo by było nudno.

 

No ba, dlatego w stosownych momentach zastosowałem urocze (...) :P

 


Masz propsy za to wierszydło na początku. Fajny pomysł. Niklas umie w poezję.

 

Dzięki :x Wpierw miało to być coś w stylu wiersza z proludium, ale jakoś zobaczyłem, że jedna zwrotka wyszła mi z wersami zaczynającymi się tą samą literą, no to pomyślałem "hmm, fajnie to wygląda, chyba tak to przerobię!". No i zrobiłem, acz słownik synonimów rozgrzałem do czerwoności :D

 


Weź napisz dłuższy rozdział, tak z dziesięć stron chociaż albo walnij od razu cztery.

 

Ok, walnę od razu cztery strony :kappa:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Dodam, że większość wątku z twoją wybraną postacią jest gotowa.

Czekam tedy tym niecierpliwiej!

Jak najbardziej są policzalne.

Hmm, granit co do zasady jest minerałem (substancją) i to nie byle jaką, lecz tworząca płyty kontynentalne. Substancje zazwyczaj stają się policzalne przez dodanie przydawki rzeczowej ilościowej - nie można powiedzieć wiele żelaz, tylko na przykład wiele sztabek żelaza. Oczywiście w języku polskim w przeciwieństwie do n.p. angielskiego można, zwłaszcza potocznie, używać ich liczby mnogiej, często jednak jest to po prostu skrót myślowy (np. "złota" lub "srebra" - złote lub srebrne przedmioty).

Poza tym - granit to skała. Rumowisko nie składa się ze skał lecz odłamków skał. Granity to raczej:

a) wiele formacji granitowych,

b) różne rodzaje granitu.

Tutaj zaś o ile dobrze rozumiem mamy do czynienia z odłamkami jednej skały, czyli raczej bym użył takiej formy jak napisałem.

Swoją droga - ciekawy chwyt z taką "zajawką rozdziału" - na pewno wywołuje zainteresowanie potencjalnych czytelników (u mnie przynajmniej wywołał).

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

No nareszcie, myślał żech żem się doczekał. 

Dobra, przeczytane. Więc pora na jako taki osąd.

 

Pierwsze co mnie zaskoczyło, to długość rozdziału - 11 stron to dużo, jak na ciebie. Poza tym mamy przyjemny dalszy ciąg niepewności, strachu i akcji jaki zostawiłeś w ostatnim rozdziale. Equestria wali się, płonie i opisałeś to bardzo obrazowo. 

Rozterki i perypetie background pony też zasługują na pochwałę. Tak trzymać, to najlepszy rozdział jaki dotąd napisałeś.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...