Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Do Robot Ponies Dream of Electric Cellos? [PL][Oneshot][Slice of Life][Romans][Alternate Universe]

Recommended Posts

Przed Wami kolejne tłumaczenie. Tym razem mamy do czynienia z krótkim opowiadaniem o Vinyl i Octavii, które przyciąga wzrok już samym tytułem. Nie powiedziałbym, że jest to dzieło wybitne i ponadczasowe, ale Psp7master zdołał zapewnić nam naprawdę przyjemną i interesującą lekturę. Warto poświęcić te kilka minut.

 

Do Robot Ponies Dream of Electric Cellos?

 

Tłumaczenie

 

Opis autora: Vinyl Scratch ma tajemnicę.
 
Wszystkie kucyki je mają. Niektóre są ważne, a inne wręcz pozbawione znaczenia. Niektóre mroczne, a inne wzbudzające jedynie śmiech. Jej tajemnica dotyczy tego kim jest i całkiem ironicznie ma związek z jej oczami - tymi samymi w których zakochała się Octavia Philharmonica.
 
 Ale teraz, w Heart's Warming Eve, Vinyl jest gotowa się ujawnić.
 
 
Jak zawsze liczę, że Wam się spodoba i uraczycie mnie sporą dawką komentarzy.
 
Do następnego tłumaczenia!
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólne wrażenie po lekturze - meh.

 

Osobiście uważam, że z pewnością jest wiele innych, ciekawszych i lepiej skonstruowanych opowiadań, które bardziej zasługują na przetłumaczenie niż akurat to. Ship Tavi x Vinyl niezbyt mi podchodzi, ale starałem się spojrzeć na ten tekst bez wcześniejszych uprzedzeń. I... w sumie nic ciekawego tu nie ma.

 

Styl jest i to zasadniczo wszystko, co można o nim powiedzieć. Przydałoby się tutaj więcej opisów, bardziej rozbudowane dialogi, jakieś środki stylistyczne... zamiast tego mamy co prawda wartko płynącą, ale nie wywołującą praktycznie żadnych emocji powiastkę. Czyta się co prawda przyjemnie, ale szału z pewnością nie ma. Dwa punkty.

 

Najlepszym komentarzem odnośnie fabuły niech będzie fakt, że gdzieś tak w połowie tekstu można bez żadnego problemu domyślić się zakończenia. Zwroty akcji, budowanie napięcia, więzi z bohaterkami - tego wszystkiego praktycznie tu nie ma. A szkoda, bo sam pomysł niezwykle mnie zaciekawił i aż prosił się o szersze rozwinięcie... klasyczny przykład niewykorzystanego potencjału. Jeden punkt.

 

Tak samo jest w przypadku kreacji świata - brakuje tu większości elementów, które mogłyby tchnąć życie i kolory w to wszystko. Całość jest tak skondensowana, że nie zdążyłem nawet porządnie wczuć się w klimat, a tu już koniec. Znowu jeden punkt.

 

Kwestii technicznych, jak zawsze u Dolara, nie sposób się uczepić. Jedyny mankament to używanie słowa "diskdżokejka", które dla mnie brzmi równie uroczo co "pegazica" tudzież "pegazorożec". Zamieniłbym to na znacznie zgrabniejszą "DJ-kę".

 

Jednym słowem - szkoda. Naprawdę szkoda, bo sam pomysł miał w sobie nielichy potencjał. Ale nie był on, niestety, jednym z tych, które da się sensownie upchnąć na zaledwie sześciu stronach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bezczelna kopiuj-wklejka z FGE, ale nie mam czasu na więcej. Może potem zedytuję i coś dopiszę.
 
"Do Robot Ponies Dream of Electric Cellos?" - fik z Octavią, który mi umknął? Niedopuszczalne!
 
Samo opowiadanie jest... za krótkie. Historia ma niebywały potencjał, ale jest niczym większość odcinków MLP. Zbyt wiele treści próbowano zawrzeć w zbyt małej ilości miejsca. Przez to część rzeczy wydaje się wymuszona. Vinyl powiedziała, skąd się wzięła i co robiła, ale chętnie dowiedziałbym się więcej. Np. jak zdołała uciec? Kiedy dokładnie "powstała"? Skąd w ogóle u niej pojawiły się myśli o ucieczce? Podobnie ma się sprawa z decyzją Octavii, która wydaje się być podjęta za szybko.
 
Krótko - dobry tekst, lecz nieco za krótki i za wartki. Za to tłumaczenie jak zwykle na poziomie fantastycznym  :yay:
Autor oryginału nie myślał może o rozwinięciu tego pomysłu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic mi nie wiadomo o jakimś rozwinięciu. A szkoda, bo potencjał niewątpliwie jest. trzeba śledzić i mieć nadzieję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krótki fanfic opisujący, do czegi zdolni są zakochani. Błędów poza tymi już wytkniętymi nie zauważyłem.

Dziwi mnie wbsamym fanfiku tylko to, że nikt nie chciał zbłąkanego androida (czy innego iOSa) szukać oraz nie miała żadnego nadajnika, za pomocą którego mogliby ją znaleźć. Jeśli autor zamierza to kontynuować, to mam nadzieję, że wpadłby na pomysł ucieczki przed służbami ścigającymi androida.

Dolar, dzięki za kolejne genialne tłumaczenie ^^

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

IMO mocno zmarnowany potencjał. Fic jest dobry, ale tak krótki, że skończył się, zanim człowiek miał szansę się wciągnąć... Szkoda. Pozostaje liczyć na kontynuację.

Ale wybacz, Dolarze, czytałem tylko oryginał. Na tłumaczenie i tak można w ciemno postawić wszystkie pieniądze. :rainderp:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krótko, krótko, za krótko! :/ Ciekawy pomysł, lekko zmarnowany, ale to już wola autora. Podoba mi się!  :D

 

Co ja będę oceniał przekład... Przecież wiadomo bez czytania, że musi być na konkretnym poziomie. :derp2:

Edited by miskof
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem i się zawiodłem...

 

Zbyt dosłowne tłumaczenie, sprawiło że znalazło się kilka niezrozumiałych do końca sformułowań. Proponuję mniej skupiać się na "dosłownym" tłumaczeniu, a bardziej na interpretacji co autor chciał przekazać. Dlatego często cytując jakieś tłumaczenia, czy to w tv czy czy w innych utworach i sztukach podaje się kto tłumaczył lub z jakiego przekładu, gdyż inny autor tłumaczenia może zupełnie inaczej odnieść się do danego tekstu.
Chodzi mi o takie rzeczy jak:

"albo… słowo „oświadczyny”" - The word 'proposal'

"Vinyl tak... poruszonej. Podekscytowanej? Tak. Zdenerwowanej?" - "Vinyl this... agitated. Excited - yes. A little nervous - definitely"

"Octavia mrugnęła. Co?
- Co?" - Octavia blinked. What. "What?" - gdzie by ci w polskim ficu przeszło takie powtórzenie, sam byś od razu wstawił komentarz w prawie takiego "naruszenia"

 

"w kopalniach węgla. Kopalniach kryształów. Farmach kamieni." - niemożna było przecinkami?
i wiele, wiele innych


 

Nim zacząłem czytać już miałem dać reprymendę aTOM'owi za:

Bezczelna kopiuj-wklejka z FGE

Że to jest tłumaczenie i tak powinno być, lecz jednak muszę się z nim zgodzić.

 

To było jedno z najgorszych tłumaczeń z twojego repertuaru jakie czytałem.

 

Sam fic zawiera błędy logiczne, które aż nadto rzucają się w oczy. Pomysł jak pomysł, nic specjalnego. Taka krótka odskocznia, lecz naprawdę nie wiem dlaczego wybrałeś właśnie to dzieło literackie, by wzbogacić swoją kolekcje tłumaczeń.

Tekst fica ocenił bym 5/10, a tłumaczenie na 3,5/10. Nie powaliło mnie, nie zaskoczyło i nie zszokowało. Mogło być lepiej i mogło być gorzej. Może kolejne będzie lepsze.

Do zobaczenia, buziaczki i życzę miłego dnia.

Share this post


Link to post
Share on other sites


"albo… słowo „oświadczyny”" - The word 'proposal'

 

Tutaj jedyny błąd jaki popełniłem, to "słowo" z małej litery. Miało byc jako początek nowego zdania, przez co dalsza część łącznie z oświadczynami nabiera o wiele większego sensu.

 


"Vinyl tak... poruszonej. Podekscytowanej? Tak. Zdenerwowanej?" - "Vinyl this... agitated. Excited - yes. A little nervous - definitely"

 

A rzeczywiście - już poprawiłem na "Podekscytowaną" i "Zdenerwowaną". Teraz brzmi o wiele lepiej.

 

 


"Octavia mrugnęła. Co?
- Co?" - Octavia blinked. What. "What?" - gdzie by ci w polskim ficu przeszło takie powtórzenie, sam byś od razu wstawił komentarz w prawie takiego "naruszenia"

 

Raczej bym nie dał, ponieważ wszystko zależy od kontekstu. Jednak i tutaj wkradł się bład, ponieważ pierwsze "Co" powinno być zrobione kuryswą, jako myśl (już poprawiłem). A powtórzenie zostawione jest celowo jako wzmocnienie wypowiedzi.

 

 

 


"w kopalniach węgla. Kopalniach kryształów. Farmach kamieni." - niemożna było przecinkami?

 

Nie, nie można było przecinkami. Znaczy - w tym danym wypadku nie można było, ponieważ wynika to ze sposobu w jaki w tej wypowiedzi mówi Vinyl. Krótkie, dobitne, urywane zdania. Przecinki nie spełniłby swojej roli.

 

Piszesz o "wielu, wielu innych" - wymień je proszę, a będziemy wprowadzać poprawki. Chociaż z tych czterech powyżej jeydnie w drugim pomyliłem się w tłumaczeniu, a w pozostałych chodziło raczej o kwestię techniczne :D. Swoją drogą muszę skrzyczeć korektora :D

Share this post


Link to post
Share on other sites


Nie, nie można było przecinkami. Znaczy - w tym danym wypadku nie można było, ponieważ wynika to ze sposobu w jaki w tej wypowiedzi mówi Vinyl. Krótkie, dobitne, urywane zdania. Przecinki nie spełniłby swojej roli.

 

Dokładnie. Czasami wygląda to rzeczywiście nieco dziwnie i faktycznie można by zastosować przecinki, ale jeśli tak samo jest w oryginale, to wstawienie przecinków niejako osłabi cały styl wypowiedzi.

 

Nim zacząłem czytać już miałem dać reprymendę aTOM'owi za:
'aTOM', dnia 01 Lut 2014 - 6:25 PM, napisał:
Bezczelna kopiuj-wklejka z FGE
Że to jest tłumaczenie i tak powinno być, lecz jednak muszę się z nim zgodzić.

Wybacz, ale jestem dziś już zmęczony i nie do końca rozumiem, za co właściwie chciałeś mi dać reprymendę. Może poza tym, że faktycznie miałem coś tutaj dopisać, ale jakoś mi to umknęło :/

Edited by aTOM

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ukrywam, po ujrzeniu tytułu, a także zapoznaniu się z opisem, "napaliłem się" na kolejną wciągającą historyjkę, łączącą w sobie elementy serialowe, alternatywne, a przy tym podejmującą w jakiś sposób kwestię istnienia oraz co to znaczy być. Jasne, tagi, no i wspomniany już opis wskazywał, iż będą to zupełnie inne klimaty, niż ostatnim razem, lecz nie zniechęciło mnie to ani trochę, wręcz przeciwnie – zaintrygowało. Niestety, z przykrością muszę powiedzieć, że opowiadanie, przynajmniej dla mnie, zalicza się do kategorii niewykorzystanych potencjałów. Nie chcę powiedzieć, że został zmarnowany, gdyż widzę tu i ówdzie zalety oraz ciekawe rzeczy. Kłopot w tym, że nadal trzyma się mnie wrażenie, że wszystko dało się realizować lepiej.

 

Jednakże tym, co zwróciło moją uwagę zaraz po otwarciu dokumentu i co towarzyszyło mi do samego końca to... zdziwienie bardzo dużą ilością błędów. Głównie chodzi o dywizy zamiast półpauz w zapisie dialogowym, błędy interpunkcyjne (np. brakujące spacje), niefortunna „dyskodidżejka”, czy też co niektóre zdania, które mogły brzmieć lepiej po polsku. Plus sporadyczne literówki, które zostały już przez kogoś zaznaczone. Jakiś czas temu. Niby nic, co z miejsca burzy wrażenia z czytania i odrzuca, ale wciąż – zważywszy na osobę tłumacza oraz to, jak zacna ekipa prereaderko-korektorska zazwyczaj mu towarzyszy, jestem zaskoczony. Myślę, że finalna forma tłumaczenia mogła być dużo lepsza, nie tylko w materii sformatowania gotowego tekstu.

 

W porządku, a jak wypada treść, zapytacie? Ano... umiarkowanie. Bardzo umiarkowanie. Opowiadanie możemy podzielić na trzy części, ale zanim Wam je opowiem, pragnę przestrzec przed spoilerami. Jeżeli wolelibyście sprawdzić historyjkę samemu, zapraszam do czytania. A jeśli nie i jest Wam to obojętne, wówczas czytajcie dalej.

 

Część pierwsza, którą czyta się tak, jakby zarazem była najdłuższa ze wszystkich, to właściwie wielka rewelacja oraz „rzucenie” w czytelnika tym, na czym polega owe alternatywne uniwersum, którym uraczono nas w ramach opowiadania. Co to takiego? Androidy. Formy (chyba) pośrednie między żywymi kucami, a bezmyślnymi robotami. Istoty, które są tak perfekcyjne w swym podobieństwie do prawdziwych kucy, że nawet Octavia, która raczej powinna dokładnie znać swoją dziewczynę, nie zauważyła różnicy i nie mogła w to uwierzyć, gdy ta zdecydowała się wyjawić jej prawdę o sobie. Ale to nie wszystko. Poza dość przytłaczającym dowodem (w postaci mechanicznych wnętrzności), Vinyl zdradza nam jak działa cały związany z tym proceder, bowiem okazuje się, że androida można wykonać z kucyka, mało tego, istoty te potrafią się rozmnażać.

 

OK, tutaj pierwszy zgrzyt w ramach mikroświatotworzenia, bo szczerze mówiąc, nie bardzo to sobie wyobrażam. Że niby każda jednostka obu płci dysponuje specjalnymi rodzajami nanitów, które podczas udanego stosunku trafiają do wnętrza jednostki żeńskiej, gdzie łączą się, budują z samych siebie nową jednostkę androida, która następnie opuszcza jednostkę macierzystą... i co dalej? :rarity5: Jak wygląda proces rozwoju takiego małego androida? Czy to tu wkracza ta „pomoc techniczna”, o której wspomina Vinyl? Strasznie naciągane mnie się to wydaje. Tzn. ciekawe jest to, że android może czuć miłość tylko do androida, natomiast do kucyka zaledwie pociąg, jednakże powoduje to, że różnice między androidem, a kucykiem zanikają, toteż... po co w takim razie cała ta heca z byciem androidem? Tzn. wydawało mi się, że cała zabawa polega na tym, że mają to być istoty podobne, ale rożne od siebie. Natomiast, jeśli w praktyce różnic nie ma żadnych, wówczas... po co rozróżniać? Po co w ogóle tworzyć androidy, skoro są praktycznie identyczne do kucyków i do tego mogą się rozmnażać? Do pracy fizycznej? Jakoś tego nie kupuje, skoro brakuje im unikalnych właściwości, dzięki którym, przykładowo, mogłyby wykonywać prace w kopalni 300% efektywniej.

 

Stąd, wątek, jakoby Vinyl stworzono do pracy w kopalni, lecz ona wolała żyć jako zwyczajna klacz i tworzyć muzykę, by bawić innych, o ile jest dość przejmujący jako koncept, a także stwarzający fajne pole do popisu, o tyle wypada dosyć blado, no i w praktyce, niewiele wnosi do kreacji Vinyl, ani ogółu fabuły, poza tym, że androidy tworzy się jako „produkty”, ale ci projektanci, którzy dają tym istotom tak wysoką inteligencję, nie przewidzieli możliwości zbuntowania się i ucieczki? W ogóle, wyjaśnienia odnośnie podziemia androidowego wydają mi się naciągane, całość brzmi jak szemrana, ale łatwo wykrywalna inicjatywa. Sam nie wiem, czy to sposób, w jaki otrzymujemy te informacje (głównie w ramach dialogów, co nie zawsze jest najlepszym sposobem na wyjawianie kluczowych dla światotworzenia rzeczy oraz szeroko pojętą ekspozycję), a może przez to, że wszystko klei się ze sobą dość średnio, jest w tym sporo dziur, toteż nie wydaje mi się to wiarygodne?

 

Czytając reakcje Octavii, a także wyznania Vinyl (motyw, że ją okłamała i nie może oddać jej swego serca, po uprzednim pokazaniu jakie to serce, uważam akurat za świetny, ale nie wykonany najlepiej), wydaje mi się, że autor chciał stworzyć wokół bohaterek smutną, ale i romantyczną otoczkę, próbował rozpisać tę relację tak, by czytelnik chciał, by im się powiodło, może nawet wzbudzić współczucie, lecz na tym tempie akcji, przy takiej dominacji dialogów nad opisami, nie udało się to zbytnio. Początek robił dobrą robotę – gdy Octavia spodziewała się oświadczyn, a otrzymała dość przewrotną rewelację o swojej wybrance, to jest napisane dobrze, klimatyczne. Niestety, później robi się średnio.

 

Sytuacji nie poprawiają kolejne części tekstu – na które (chyba) przeznaczono po jednej stronie. Octavia, zdruzgotana tym, co usłyszała, postanawia być z Vinyl i w tym celu postanawia zostać androidem. Idzie sobie do „Pralni”, gdzie akurat trafia na właściwego kuca, wręcza mu zapłatę (Czemu to jest w markach?), a my dowiadujemy się, że cały proces sprowadza się do wszczepienia scalaka i za dwa dni jest już się androidem. Kolejny zgrzyt. Wszystko dzieje się za szybko, a sam proces jest zbyt uproszczony, by poczuć, że bohaterka autentycznie przeżywa rozterki, że ma się dokonać zmiana, że dzieje się coś ważnego w jej życiu, że coś się dokonuje. W fanfiku to dosłownie na zasadzie „wszystko w 5 minut” :bemused: Cierpi na tym klimat, cierpią wrażenia. Ale to jeszcze nie koniec.

 

Mamy zakończenie, gdy jest już po wszystkim, a Octavia wraca do ukochanej... I tyle. Wszystko jest już dobrze. Tyle mogę napisać. Jak na szczęśliwe zakończenie, jest ok, ale trudno powiedzieć, by było ono satysfakcjonujące, że wieńczyło dzieło w sposób kompletny, skoro zabrakło poczucia pokonywanej trudności, zabrakło napięcia, zabrakło konfliktu do rozwiązania. Słowem, bohaterki nie bardzo miały z czym walczyć, co przemyśleć i co wspólnie zdecydować, by być razem. Octavia decyduje się zmienić w androida, by Vinyl poczuła do niej miłość i dokonuje tego. Koniec.

 

Krótko mówiąc – dzieje się zbyt wiele ważnych, kluczowych dla dalszej egzystencji Octavii rzeczy, co poprzedzone jest nie tylko rewelacją Vinyl o tym, kim ona jest naprawdę, ale również jak to wygląda w podziemiu, czym charakteryzują się androidy i po co są tworzone. Są to ważne dla fabuły wydarzenia oraz informacje o świecie, ale wszystko dzieje się niemalże naraz i zbyt szybko, przez co trudno się w to wgryźć, czy odczuć, że bohaterki mają przed sobą trudność do pokonania jakiś problem, że trapią je jakieś rozterki, że cokolwiek ma/ może się zmienić na zawsze. W ogóle, trudno się wczuć w ich sytuację, uwierzyć, że stoi przed nimi dylemat, a przecież mówimy o tym... no... Ech, u nas by się to nazywało "transhumanizmem". To chyba nie jest taka prosta sprawa dla kogoś, kto urodził się jako żywa istota i w takiej formie spędził całe życie, co nie? Wielka szkoda, gdyż koncepcyjnie to naprawdę było coś. Mało tego, opowiadanie miało szansę na przesłanie, aczkolwiek myślę, że nawet w tej formie, w jakimś stopniu, udało się to zrealizować, choć z drugiej strony możliwe, że podziałały tu moje skłonności do własnych interpretacji i spekulacji.

 

Powrócę na moment do kwestii niepotrzebnego rozróżnienia, skoro w tym świecie różnice między kucykami, a androidami okazują się w praktyce tak znikome. Otóż, być może był to celowy zabieg i wszystkie rzeczy, o których wspomniałem w tej materii wcześniej, były zamierzone. Może, ale tylko może, całe to bycie androidem miało symbolizować szeroko pojmowane różnice (rasowe/ wyznaniowe/ klasowe/ itd.), przez które pary decydują się rozstawać, natomiast fakt, że w fanfiku nie wygląda na to, by były one tak znaczące, miał pokazać nam, że w miłości różnice te są nieistotne, zaś łatwość, z jaką Octavia sama staje się androidem, miał pokazać, że to proste postawić się w czyjejś sytuacji, zrozumieć i w gruncie rzeczy stać się (wraz z drugą połówką) tym samym, a może po prostu przeistoczenie się w androida miało oznaczać wejście w czyjś świat, pozostanie z tą osobą, takie tam. Wiecie, że te różnice, przez które rezygnuje się z realizacji marzeń, to są pierdoły, a do tego, by być szczęśliwym, wystarczy kilka kroków i to w sumie nic trudnego. Może za dużo nad tym główkuję, ale autentycznie wydaje mi się, że to opowiadanie MOGŁOBY być czymś więcej, czymś głębszym, gdyby tylko zrealizować je inaczej.

 

Zresztą, ono mogłoby zawierać wiele innych rzeczy, niekoniecznie podniosłych, może nawet sztampowych z punktu widzenia romansu, vide to, że miłość nie ma ceny, nie zna granic itd. ale nie zmienia to faktu, że by cokolwiek podobnego móc z tego opowiadania wynieść, trzeba by je napisać... no, może nie od nowa, ale na pewno radykalnie zmodyfikować.

 

Jak na czasy swojego powstania, myślę, że było dość japońskie, czyli „yako-takie”, natomiast dzisiaj... cóż, chciałoby się rzec do autora, by napisał to jeszcze raz, tylko porządnie, z opisami oraz większą dbałością o klimat, przeżycia wewnętrzne, dylematy, no i z umiarem w dozowaniu informacji per dialog, a najlepiej poprzez opis, stopniowo, naturalnie. Dziś raczej trudno je polecić, jest to według mnie przykład niewykorzystanego potencjału. No i stronach techniczna tłumaczenia pozostawia troszkę do życzenia. Dobrze, że merytorycznie jest solidnie ;) Dla ciekawskich nawet łakomy kąsek. Dla fanów Vinyl i Octavii pozycja obowiązkowa :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...