Jump to content

Czy "gagarin" chodzi do "kibla", czyli kolej!


Cygnus
 Share

Recommended Posts

W temacie EW51. Widziałam go jak stał przy Warszawa Praga w zeszłym roku jakoś. Nikt go nie pilnował, a banda gnojków rozkradała części na złom. Po zwróceniu im uwagi większej reakcji nie było i dalej robili swoje... Nie wiem kto wpadł na ten genialny pomysł, żeby zabrać go z Olszynki Grochowskiej, kiedy nie wiedzieli do końca co z nim dalej zrobić czy ich stać i co dokładnie trzeba dokupić/naprawić... Na Olszynce przynajmniej nikt nie miał szans na dewastację, i uwierzcie mi - pilnowali go jak Cerber. Nawet mnie się kiedyś oberwało i wezwali policję bo zdjęcia chciałam zrobić, więc niech to świadczy o jego bezpieczeństwie tam.

W internecie była wzmianka, że jakaś fundacja chciała go odrestaurować, ale jak tak głębiej poczytać w necie to okazało się, że owa fundacja ma jakieś grzeszki na sumieniu, i z ich inicjatywy jakiś parowóz poszedł na żyletki... Nie wiem jak to teraz wygląda. Piszecie coś o Odolanach i Muzeum Komunikacji. A gdzie on dokładnie stoi na tych Odolanach?

Link to comment
Share on other sites

EW51 stoi teraz za siatką na Pradze przy jakimś starym opuszczonym magazynie. Tylko tyle wiem w temacie obecnej sytuacji.

Ooo! To ja czarno widzę jego przyszłość. Jak go tak będą ciągle przestawiać a nie zaczną remontować, to zostanie z niego kupka pyłu. Ewidentnie komuś zależy, żeby sam się rozpadł. Zawsze można będzie powiedzieć, że "Tu nikt nie zawinił, zjadł go ząb czasu bla, bla, bla". Szlag mnie trafia, że w naszym kraju o takie perełki historyczne się nie dba... :flutterage:

Link to comment
Share on other sites

W temacie EW51. Widziałam go jak stał przy Warszawa Praga w zeszłym roku jakoś. Nikt go nie pilnował, a banda gnojków rozkradała części na złom. Po zwróceniu im uwagi większej reakcji nie było i dalej robili swoje... Nie wiem kto wpadł na ten genialny pomysł, żeby zabrać go z Olszynki Grochowskiej, kiedy nie wiedzieli do końca co z nim dalej zrobić czy ich stać i co dokładnie trzeba dokupić/naprawić... Na Olszynce przynajmniej nikt nie miał szans na dewastację, i uwierzcie mi - pilnowali go jak Cerber. Nawet mnie się kiedyś oberwało i wezwali policję bo zdjęcia chciałam zrobić, więc niech to świadczy o jego bezpieczeństwie tam.

W internecie była wzmianka, że jakaś fundacja chciała go odrestaurować, ale jak tak głębiej poczytać w necie to okazało się, że owa fundacja ma jakieś grzeszki na sumieniu, i z ich inicjatywy jakiś parowóz poszedł na żyletki... Nie wiem jak to teraz wygląda. Piszecie coś o Odolanach i Muzeum Komunikacji. A gdzie on dokładnie stoi na tych Odolanach?

1. Parowóz na żyletki? Kojarzy mi się sprawa Ol49-48 (?) z Piotrkowa, co poszła na złom.

2. Tia, EW51 zabezpieczyli, ale co to da? Pyskowice, Kościerzyna czy Chabówka to bardzo zainteresowane chyba by były takim egzemplarzem. Ale cóż.

Edited by kuracyja
Link to comment
Share on other sites

1. Parowóz na żyletki? Kojarzy mi się sprawa Ol49-48 (?) z Piotrkowa, co poszła na złom.

2. Tia, EW51 zabezpieczyli, ale co to da? Pyskowice, Kościerzyna czy Chabówka to bardzo zainteresowane chyba by były takim egzemplarzem. Ale cóż.

 

http://www.rynek-kolejowy.pl/44969/w_warszawie_powstaje_nowe_muzeum_komunikacji.htm

 

Tutaj jest artykuł na temat EW51, ale warto prześledzić komentarze pod artykułem. Tam jest mowa między innymi nt. zezłomowań. Pozwolę sobie zacytować jeden z komentarzy:

 

"2013-05-06 14:54:56 Autor: Piotr_Ch

---.133.192.36
Warto by było, żeby Rynek Kolejowy prześledził dobrze temat, czy pośród inicjatorów powstania

Muzeum nie stoi przypadkiem jakiś Janusz G. czy Jerzy R., których poprzednie działania

"muzealnicze" na terenie kraju (Rudy, Krzeszowice, Łeba) skończyły się dla zabytków kolejnictwa

w hucie a dla wspomnianych panów w sądzie...."

 
Dobrze by było gdyby powstała jakaś grupa pasjonatów śledząca decyzje i działania związane z EW51. Obawiam się, że bez czegoś takiego, pewne osoby węszące interes w ewentualnym pozbawieniu "życia" EW51, będą się czuły bezkarne.
Co do parowozu to będę jeszcze szukać o który konkretnie chodzi. Nie przeglądałam teraz wszystkich komentarzy pod powyższym artykułem, ale być może, że ktoś o tym pisał.
Link to comment
Share on other sites

Po prostu dobrze mieć oko na działania związane z historią. Ja chcę wierzyć, że historia EW51 będzie miała pozytywne zakończenie i będziemy go mogli podziwiać na torach w pełni sił i blasku. Dobrze jednak wiedzieć czy wszystko idzie tak jak powinno, aby w chwili zagrożenia krzyknąć "Nie" i sprowadzić działania na "właściwe tory".

 

Na paradzie parowozów (aż wstyd się przyznać) nigdy nie byłam. Dobrze wiedzieć kiedy będzie, może uda mi się nadrobić zaległości :)

Link to comment
Share on other sites

Tak, tu się zgadzam, ale prawo, urzędy stoją w opozycji z reguły. Przykłady tu można mnożyć, jak XIX wieczna parowozownia na Pradze... i zero konsekwencji. Teraz spróbuj nielegalnie ruszyć cegłę, a już masz kłopoty.

 

Na szczęście są tez pozytywne przykłady

wittfeld-bw.jpg

Robił za kurnik czy jakoś tak

 

Tu akurat nie kolejowe, ale ciekawe przykłady renowacji.

 

176474.jpg

 

2013transexpo02.jpg

 

 

rem55.jpg

san2.jpg

 

Chcieć to móc zrobić z wraku perełkę.

Link to comment
Share on other sites

Tak, tu się zgadzam, ale prawo, urzędy stoją w opozycji z reguły. Przykłady tu można mnożyć, jak XIX wieczna parowozownia na Pradze... i zero konsekwencji. Teraz spróbuj nielegalnie ruszyć cegłę, a już masz kłopoty.

 

Oj nic mi nie mów o Parowozowni. Taka perełka! Już chyba nawet coś wspominałam w tym temacie o niej.

Ale tam to w ogóle było czyste skur......two. Nikt nie wiedział tak naprawdę co planują, a firma za to odpowiedzialna przyjechała w nocy, i jakoś ok. 3-4 nad ranem zaczęli prace wyburzeniowe. To mieszkańcy okolicznych budynków wyskoczyli zaalarmowani hałasami i przerwali wyburzanie. Niestety, zdążono już poczynić takie zniszczenia, że nie było czego ratować. A czy ktoś poniósł tego konsekwencje? Nie, bo po co? Obecnie stoi tam Lidl w (o ironio!) budowli nawiązującej do wyglądu Parowozowni :rapidash:

Masz rację, że szanse walki z ponurymi urzędasami są nikłe, ale jeśli nic się nie będzie robiło, nadal będą się czuć bezkarni. To co obecnie wyprawia się w naszym kraju można porównać do wyrywania stron dotyczących Polski z książek do historii.

 

Jeszcze co do tego ruszania cegieł. Ty, ja czy inny zwykły człowiek zostałby ukarany grzywną lub więzieniem za naruszenie obiektu zabytkowego. Wielkie firmy, deweloperzy czy politycy mogą robić co chcą bez większych konsekwencji. Przykład: likwidacja Muzeum Przemysłu na terenie Norblina, zastąpienie go EkoBazarem, by na końcu wydać zgodę na wyburzenie kawałka zabytkowej zabudowy Norblina, jako rzekoma organizacja miejsca dla poszerzenia ulicy Prostej...

Bogu dzięki, że nie wszystko ulega zniszczeniu i udaje się czasem coś wyrwać "spod kosy". Też podam nie kolejowy przykład. Zabytkowe spichrze na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy :)

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Spichrze_w_Bydgoszczy#Spichrze_istniej.C4.85ce

Link to comment
Share on other sites

O, szkoda, że dopiero teraz zauważyłem ten temat, zwłaszcza, że miłośnikiem kolei jestem prawie od zawsze. Tak to jest, jak się ma zarówno na komputerze, jak i na komórce skrót od razu do działu z fanfikami :rainderp:

 

Zdarzyło mi się nawet popełnić artykuł na FGE o equestriańskich pociągach z perspektywy miłośnika kolei. Było to jeszcze zanim księżniczka Cadence zdecydowała się unowocześnić tabor Crystal Trains i wysłać nowy Crystal Express na jazdę demonstracyjną do Canterlot, z kilkugodzinnym postojem w Ponyville, kiedy to księżniczka, podróżująca w wagonie dla VIP-ów, złożyła wizytę księżniczce Twilight, udostępniając jednocześnie pociąg do zwiedzania. No, przynajmniej taką interpretację zawarłem w fanfiku EqueTrip ;)

O Kryształowym Ekspresie dodałbym tyle, że pomimo nowoczesnej formy zewnętrznej, bazuje on, sądząc po wydawanych przezeń dźwiękach, na sprawdzonych technologiach - parowym napędzie i starych dobrych hamulcach Westinghouse'a/Westing Horse'a z żeliwnymi klockami ;)

 

Chciałem jeszcze poruszyć kwestię podobieństwa miłośników kolei i miłośników kolorowych czworonogów.

Jako stały i wierny czytelnik oraz okazjonalny uczestnik dyskusji na grupie pl.misc.kolej, a zarazem osoba już nieco bardziej zapoznana z życiem wewnętrznym fandomu, zauważyłem, że tak miłośnicy kolei, jak i bronies potrafią wdawać się w długie, zawzięte dyskusje. Emocje rozgrzewają się do czerwoności, dyskutanci bronią swoich pozycji z zawziętością godną Spartan pod Termopilami, czasem dochodzi do wycieczek osobistych i nierzadko ma się wrażenie, że gdyby ta dyskusja toczyła się w jakimś barze, właśnie zaczynałaby się bójka. A wiecie, co jest najlepsze?

Że dyskusje te toczą się tak naprawdę o zupełne pierdoły.

Miłośnicy kolei mają swój odwieczny konflikt miłośników PKP Intercity z miłośnikami Przewozów Regionalnych. Swego czasu był też silny podział na miłośników „rumunów” (ST43) i „gagarów” (ST44), obecnie przygasł on nieco w sposób poniekąd naturalny, jako że zarówno jednych, jak i drugich lokomotyw jest coraz mniej. Byli też Aron z Parczewa, trollujący grupę postami o busach i o tym, że pociągi „nie majom sensu ekonomicznego”, oraz temat „stare pociągi kontra nowe pociągi” (albo „klimat kontra nowoczesność”). Ten ostatni osiągnął apogeum przy sprawie niejakiego Mechanika z Ostrowca, który podniósł do rangi dogmatu stwierdzenie, że stare pociągi są bardziej klimatyczne od nowych, więc automatycznie wszystkie nowe pociągi realizują motyw vanitas.

Przyznajcie, czyż to nie przypomina tych wszystkich niekończących się dyskusji typu „Nowa Republika Lunarna kontra Słoneczne Imperium” czy „POZ kontra FOL”?

 

Istnieją też kolejowe fanarty na dA, a nawet kolejowe odpowiedniki fanfików. W zasadzie poważniejsze różnice między fandomem kucyków i „fandomem” miłośników kolei są w moim odczuciu dwie.

Po pierwsze, mikole zdają się być pozbawieni tak charakterystycznej dla broniaków (i tak irytującej mnie często) skłonności do kombatanctwa. Jeszcze nie spotkałem miłośnika kolei, który twierdziłby, że cały świat uwziął się na niego. W większości zdają się oni doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że są dziwni i że większość ludzi nie rozumie ich pasji. I na ogół się od nich takiego zrozumienia nie domagają.

Po drugie, mikole nie bawią się w shippingi. Zapewne dlatego, że trudno zshipować EU07 z SM42, bo kable od ukrotnienia nie pasują ;)

Edited by psoras
Link to comment
Share on other sites

O, szkoda, że dopiero teraz zauważyłem ten temat, zwłaszcza, że miłośnikiem kolei jestem prawie od zawsze. Tak to jest, jak się ma zarówno na komputerze, jak i na komórce skrót od razu do działu z fanfikami :rainderp:

 

Zdarzyło mi się nawet popełnić artykuł na FGE o equestriańskich pociągach z perspektywy miłośnika kolei. Było to jeszcze zanim księżniczka Cadence zdecydowała się unowocześnić tabor Crystal Trains i wysłać nowy Crystal Express na jazdę demonstracyjną do Canterlot, z kilkugodzinnym postojem w Ponyville, kiedy to księżniczka, podróżująca w wagonie dla VIP-ów, złożyła wizytę księżniczce Twilight, udostępniając jednocześnie pociąg do zwiedzania. No, przynajmniej taką interpretację zawarłem w fanfiku EqueTrip ;)

O Kryształowym Ekspresie dodałbym tyle, że pomimo nowoczesnej formy zewnętrznej, bazuje on, sądząc po wydawanych przezeń dźwiękach, na sprawdzonych technologiach - parowym napędzie i starych dobrych hamulcach Westinghouse'a/Westing Horse'a z żeliwnymi klockami ;)

 

Chciałem jeszcze poruszyć kwestię podobieństwa miłośników kolei i miłośników kolorowych czworonogów.

Jako stały i wierny czytelnik oraz okazjonalny uczestnik dyskusji na grupie pl.misc.kolej, a zarazem osoba już nieco bardziej zapoznana z życiem wewnętrznym fandomu, zauważyłem, że tak miłośnicy kolei, jak i bronies potrafią wdawać się w długie, zawzięte dyskusje. Emocje rozgrzewają się do czerwoności, dyskutanci bronią swoich pozycji z zawziętością godną Spartan pod Termopilami, czasem dochodzi do wycieczek osobistych i nierzadko ma się wrażenie, że gdyby ta dyskusja toczyła się w jakimś barze, właśnie zaczynałaby się bójka. A wiecie, co jest najlepsze?

Że dyskusje te toczą się tak naprawdę o zupełne pierdoły.

Miłośnicy kolei mają swój odwieczny konflikt miłośników PKP Intercity z miłośnikami Przewozów Regionalnych. Swego czasu był też silny podział na miłośników „rumunów” (ST43) i „gagarów” (ST44), obecnie przygasł on nieco w sposób poniekąd naturalny, jako że zarówno jednych, jak i drugich lokomotyw jest coraz mniej. Byli też Aron z Parczewa, trollujący grupę postami o busach i o tym, że pociągi „nie majom sensu ekonomicznego”, oraz temat „stare pociągi kontra nowe pociągi” (albo „klimat kontra nowoczesność”). Ten ostatni osiągnął apogeum przy sprawie niejakiego Mechanika z Ostrowca, który podniósł do rangi dogmatu stwierdzenie, że stare pociągi są bardziej klimatyczne od nowych, więc automatycznie wszystkie nowe pociągi realizują motyw vanitas.

Przyznajcie, czyż to nie przypomina tych wszystkich niekończących się dyskusji typu „Nowa Republika Lunarna kontra Słoneczne Imperium” czy „POZ kontra FOL”?

 

Istnieją też kolejowe fanarty na dA, a nawet kolejowe odpowiedniki fanfików. W zasadzie poważniejsze różnice między fandomem kucyków i „fandomem” miłośników kolei są w moim odczuciu dwie.

Po pierwsze, mikole zdają się być pozbawieni tak charakterystycznej dla broniaków (i tak irytującej mnie często) skłonności do kombatanctwa. Jeszcze nie spotkałem miłośnika kolei, który twierdziłby, że cały świat uwziął się na niego. W większości zdają się oni doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że są dziwni i że większość ludzi nie rozumie ich pasji. I na ogół się od nich takiego zrozumienia nie domagają.

Po drugie, mikole nie bawią się w shippingi. Zapewne dlatego, że trudno zshipować EU07 z SM42, bo kable od ukrotnienia nie pasują ;)

 

Hej, jestem w trakcie czytania twojego EqueTrip :) bardzo, bardzo fajne :)

 

W każdej grupie, fandomie, wśród pasjonatów są spięcia. Czy będziemy obserwować fanów Star Wars czy fanów Harrego Pottera, jest dokładnie to samo. Różnice zdań, dyskusje z sensem i kłótnie bezsensu. Taki urok ;P

 

Shippingi maszyn... jakby to powiedzieć... mam opowiadanie swojego autorstwa (którego nie publikuję ze względu na stylistykę, problematykę i po prostu tego nie skończyłam) gdzie wagon typu K połączyłam w parę z wagonem typu 116Na/1 ;) ale ze względu na wyobraźnię która mnie ponosiła za każdym razem gdy coś tam dopisywałam, Tramwaje tam występujące jeżdżą bez torów :P Na potwierdzenie podrzucam linka do moich prac związanych z moim opowiadaniem: http://cleo3007.deviantart.com/gallery/5498310

Edited by Cleo3007 vel Sweetie Tram
Link to comment
Share on other sites

Shippingi maszyn... jakby to powiedzieć... mam opowiadanie swojego autorstwa (którego nie publikuję ze względu na stylistykę, problematykę i po prostu tego nie skończyłam) gdzie wagon typu K połączyłam w parę z wagonem typu 116Na/1 ;) ale ze względu na wyobraźnię która mnie ponosiła za każdym razem gdy coś tam dopisywałam, Tramwaje tam występujące jeżdżą bez torów :P Na potwierdzenie podrzucam linka do moich prac związanych z moim opowiadaniem: http://cleo3007.deviantart.com/gallery/5498310

 

Jak widać shippingi można robić ze wszystkim. Swojego czasu czytałem jedno opowiadanie kolejowe, w związku z tym nie było tak abstrakcyjne jak te kucykowe.

A skoro był temat o ulubionych kucach, to można tu naskrobać jakie lokomotywy kto lubi :D

Link to comment
Share on other sites

Jak widać shippingi można robić ze wszystkim. Swojego czasu czytałem jedno opowiadanie kolejowe, w związku z tym nie było tak abstrakcyjne jak te kucykowe.

A skoro był temat o ulubionych kucach, to można tu naskrobać jakie lokomotywy kto lubi :D

Moje ulubione kolomotywy(jak mówiłam w dzieciństwie):

*SM-42 - podoba mi się wizualnie, poza tym ma w sobie taka siłę i miłego pysia ;) no i jak byłam mała Pan Maszynista na Olszynce Grochowskiej pozwolił mi wejść do środka i zaprezentował system zabezpieczający przed uśnięciem maszynisty

*EN57 - sentyment do częstych podróży nimi i niepowtarzalny klimat w czasie jazdy

*SA106 - za jazdy po trasie Laskowice Pomorskie - Tleń na wypocz i ogólnie podobają mi się + genialny dźwięk przy hamowaniu (jeśli dobrze pamiętam to powodują go klocki hamulcowe z żywicy epoksydowej)

*TEM2 - fajna lokomotywa, poza tym często spotykałam ją z moim Luby na spacerach po lasku na Bemowie :)

*ET22 - podoba mi się wizualnie i kojarzy z dalekimi podróżami :)

Link to comment
Share on other sites

Shippingi maszyn... jakby to powiedzieć... mam opowiadanie swojego autorstwa (którego nie publikuję ze względu na stylistykę, problematykę i po prostu tego nie skończyłam) gdzie wagon typu K połączyłam w parę z wagonem typu 116Na/1 ;) ale ze względu na wyobraźnię która mnie ponosiła za każdym razem gdy coś tam dopisywałam, Tramwaje tam występujące jeżdżą bez torów :P Na potwierdzenie podrzucam linka do moich prac związanych z moim opowiadaniem: http://cleo3007.deviantart.com/gallery/5498310

O kurczę O.o

Muszę przyznać, że shipping między tramwajami jest... zaskakująco sympatycznym pomysłem. Podoba mi się zwłaszcza rysunek z kraksą Cleo i Solarisa  :)

Osobiście też swego czasu w „epoce przedfanfikowej” eksperymentowałem z opowiadaniami z ożywionymi lokomotywami w roli głównej. Był tam między innymi Eugeniusz (EU07 o dość pozytywnym nastawieniu do swojego maszynowego życia), Stonka (złośliwa, acz w ogólnym zarysie pozytywna żeńska SM42, która trafiła do lokomotywowni w tym samym roku do Eugeniusz, ale z racji odmiennej charakterystyki trakcyjnej kompletnie nie rozumiała, co on widzi w tym rozpędzaniu się i dlaczego nie lubi manewrów - to właśnie konflikt między nimi był główną osią całej historii), a także EN57 ze skłonnościami do błazenady, dwuczłonowa ET41 przedstawiona jako para bliźniaków, ET22 o wyjątkowo stoickim usposobieniu i zakompleksiony SA106, przekonany, że nikt go nie lubi. Nie zdecydowałem się jednak na wprowadzenie między tymi postaciami jakichkolwiek romantycznych powiązań, a to między innymi dlatego, bo w tym wieku, w którym wtedy byłem (18-20 lat) nie cierpiałem wciskanych na siłę wątków miłosnych i wyeksploatowanego w filmach do obrzydzenia wątku miłości do pierwszej postaci płci przeciwnej, jaką zobaczy główny bohater. Nie wiedziałem jeszcze, co mnie czeka, jak odkryję fanfiki :)

 

A skoro był temat o ulubionych kucach, to można tu naskrobać jakie lokomotywy kto lubi :D

Jako niepoprawny użytkownik zelektryfikowanych magistral od najmłodszych lat życia (mieszkam we Wrocławiu, a rodzinę mam w Warszawie i na Górnym Śląsku), wielkim sentymentem darzę lokomotywy serii EU07. Lubię też ET22, szczególnie w ruchu pasażerskim, w którym teraz w zasadzie nie występują. No i całkiem podobają mi się co bardziej udane z nowych wynalazków polskich producentów - szczególnie newagowskie Impulsy czy trzyczłonowe spalinowe zespoły trakcyjne od tegoż poducenta.

Edited by psoras
Link to comment
Share on other sites

O kurczę O.o

Muszę przyznać, że shipping między tramwajami jest... zaskakująco sympatycznym pomysłem. Podoba mi się zwłaszcza rysunek z kraksą Cleo i Solarisa  :)

Osobiście też swego czasu w „epoce przedfanfikowej” eksperymentowałem z opowiadaniami z ożywionymi lokomotywami w roli głównej. Był tam między innymi Eugeniusz (EU07 o dość pozytywnym nastawieniu do swojego maszynowego życia), Stonka (złośliwa, acz w ogólnym zarysie pozytywna żeńska SM42, która trafiła do lokomotywowni w tym samym roku do Eugeniusz, ale z racji odmiennej charakterystyki trakcyjnej kompletnie nie rozumiała, co on widzi w tym rozpędzaniu się i dlaczego nie lubi manewrów - to właśnie konflikt między nimi był główną osią całej historii), a także EN57 ze skłonnościami do błazenady, dwuczłonowa ET41 przedstawiona jako para bliźniaków, ET22 o wyjątkowo stoickim usposobieniu i zakompleksiony SA106, przekonany, że nikt go nie lubi. Nie zdecydowałem się jednak na wprowadzenie między tymi postaciami jakichkolwiek romantycznych powiązań, a to między innymi dlatego, bo w tym wieku, w którym wtedy byłem (18-20 lat) nie cierpiałem wciskanych na siłę wątków miłosnych i wyeksploatowanego w filmach do obrzydzenia wątku miłości do pierwszej postaci płci przeciwnej, jaką zobaczy główny bohater. Nie wiedziałem jeszcze, co mnie czeka, jak odkryję fanfiki :)

 

Hej, dziękuję :) przy tworzeniu inspirowałam się zdjęciami z prawdziwej stłuczki w których brały udział właśnie te pojazdy.

 

Hmmm, ciekawie się zapowiada po Twoim opisie. Ja mam jeszcze parę innych opowiadań Tramwajowych, ale oczywiście... niepowykańczanych :P o Pociągach pisać nie próbowałam, chociaż miałam w planach :) może jednak wrócę do tego pomysłu :)

Edited by Cleo3007 vel Sweetie Tram
Link to comment
Share on other sites

Szkoda że tak mało czasu ostatnio miałem, bo widzę że niektóre cieawe tematy mnie ominęły.... szkoda. Teraz postaram się aktywniej udzielać :fluttershy5:

Kontynuując obecny wątek:
Dosłownie tego samego dnia, co Littlepip napisał o XXI Paradzie Parowozów, dowiedziałem się że jest organizowane to:
http://tpwp.pl/parowozem-przez-malopolske-2014/

Tak w skrócie: Na odcinku Nowy Sącz - Chabówka (osobiście tamtędy nie jechałem więc nie mogę potwierdzić, ale wierząc innym) - najpiękniejszej trasie kolejowej w Polsce, w imprezie (5 i 6 kwietnia) pojadą 2 składy prowadzone przez parowozy - jeden skład robią osobowy, drugi towarowy, a potem łączą to w "towos" (osobowo-towarowy). Mimo ceny - 210zł za I dzień i 290 za II dzień, WSZYSTKIE bilety już od jakiegoś czasu są wyprzedane :pinkieo:
Ale za to wrażenia niezapomniane :soawesome:

Link to comment
Share on other sites

No co można powiedzieć?

 

Wstyd. Likwidujemy ewenement na skalę światową, bo nikt nie chce się dogadać.

 

W zasadzie to jest kolejny akord niszczenia kolejowych pamiątek - najpierw w końcu XX w. na złom szły m.in. EW55 (6, słownie: SZEŚĆ jednostek było przeznaczone na cele muzealne), potem parowozy, wąskie tory, wygaszanie popytu, rzeź połączeń, no to teraz dobijamy dalej. 

 

Podsumuję to znanym cytatem: Bo to Polska właśnie.

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...