Talar

Brony
  • Content count

    968
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1164 Canterlocki Skryba

About Talar

  • Rank
    Urwanie głowy
  • Birthday 03/09/1997

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Studiuję w Poznaniu
  • Zainteresowania
    Marnowanie czasu.
  • Ulubiona postać
    10. Countress Coloratura
    9. Sugarcoat
    8. King Sombra
    7. Princess Celestia
    6. Twilight Sparkle
    5. Flim and Flam Brothers
    4. Sunset Shimmer
    3. Starlight Glimmer
    2. Rarity
    1. Adagio Dazzle

Recent Profile Visitors

42506 profile views
  1. Sam muszę zacząć nadrabiać ten serial, choć prokrastynacja mi w tym nie pomaga. Jednak obawy, jakie wiąże z tym sezonem są takie, że będzie o duża papka skierowana do maniakalnych shipposterów (już sezon 3 taki mocno był), przez co będzie dużo wątków w stylu "POSTAĆ X Z POSTACIĄ X CONFIRMED!!! a w kolejnym odcinku znowu dadzą coś innego, mieląc psycho-fanom mózgi (bo tak szczerze, to dla mnie Star vs ma najgorszy fandom, jaki chyba w życiu widziałem). Tak czy tak, na dniach postaram się to nadrobić, aby w końcu przekonać się samemu, jak im ten sezon wychodzi.
  2. Rozumiem o co chodzi, gdyż jestem sobie w stanie wyobrazić lepsze sytuacje, do których taki "wystrój" pasuję, niż podrywanie typa, który zawsze leciał na charakter (chyba) Dash. Tak czy tak, ja jestem zadowolony z jej widoku.
  3. No się trochę nie zgodzę, bo imo RD wyglądała *nie wiem, jakiego przymiotnika użyć, ale na pewno jakiegoś pozytywnego*: link do oryginały: https://derpibooru.org/2018522
  4. Nie mam dzisiaj kompletnie żadnej weny na pisanie, nie mówiąc już o jakiekolwiek chęci, którą wypchnęły z mojego organizmu jajka i sernik. Na prawdę cieszy me serce fakt, iż odcinek ten miał być przede wszystkim rozrywką dla twórców i lektorów. Dobrze widzieć, że ludzie pracujący przy naszym ukochanym serialu dobrze się bawią i robią to, co lubią. Już sam ten fakt sprawia, że ciężko mi jest spojrzeć na ten odcinek krytycznym okiem. Po drugie, serial nasz osiąga swego rodzaju kamień milowy, bo dwieście odcinków piechotą nie chodzi. Owszem, jesteśmy praktycznie na samej mecie, lecz nic w życiu nie może trwać wiecznie. Jest do czego wracać, jak się o tym pomyśli. I w zasadzie to przez ten pryzmat oglądałem ów odcinek, nie skupiając się na szukaniu wad czy też dostrzeganiu jakiegoś drugiego dna czy ukrytych żartów. Co do samego odcinka, to sam pomysł fajny, w miarę przemyślany i dobrze zrealizowany. Motyw Spike'a jako syna z nieprawego łoża (Spock pozdrawia) bardzo udany, moim zdaniem. Humor dopisywał, zabawnych minet było w bród, a dubbing naszych bohaterek to było 300% normy. 7,5/10 za bardzo miłą atmosferę i za robienie coś "z serca" albo przynajmniej sprawianie takich pozorów.
  5. Wyobraziłem sobie fame MMA ale w twierdzy krzyżowiec.

    1. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Powiem ci, oglądałbym jak powalony.

    2. Talar

      Talar

      W ogóle granie w twierdze powinno być rozwiązaniem wszelkich sporów.

    3. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      >9/11
      >tej, dawaj zagramy w Twierdzę o to, czy mam tę broń chemiczną czy nie
      W sumie, niegłupie :v

  6. Gdy będąc na wakacjach na statku któraś z mane7 dostrzega, że podchodzi do niej Rainbow Dash: Ogólnie to jedyne, co o tym specialu wiedziałem jest wizyta Twilight i Sunset w świecie kuców i tyle. Żaden prom, żaden Storm King, żadne ciasto trójwarstwowe. I chyba dzięki temu miałem w ogóle jakieś oczekiwania względem ów odcinka, przez które mój zawód po obejrzeniu był znacznie podwyższony. Zalety? Panieeeeeeeee, daj pan spokój!. Jedyna scena, która była dobra to wizyta w kucykowym świecie. I szczerze powiem, był to jeden z lepszych momentów w tym serialu odkąd pamiętam. Było miło, zabawnie, uroczo i po prostu dobrze. Na prawdę ten jeden fragment to jak 15 minutowa przerwa w pracy; chwila oddechu, aby pogadać z kumplem z roboty, napić się i pośmiać, po czym znów powrót do znoju codziennego życia. Jednak wszystko inne to dosłownie czyste przeciwieństwo, bo to nawet nie jest tak, że ten fragment z kucami jest po prostu najlepszy, tylko on jest JEDYNY dobry, a cała reszta to czyste kuriozum. Jezu tych wad jest tak dużo, że nie umiem ich jakoś logicznie poukładać, więc chyba będę pisał jak leci. Pomysł z luksusowym jachtem wydaję mi się nierealistyczny, bo takie wycieczki nie są tanie. Poza tym, "ferie wiosenne"? Musiałem googlować, co to jest, bo jakoś dziwnie mi było słyszeć o wiośnie, widząc jacht, słońce i bikini. Kozy i krowa na statku, dafuq. W ogóle dlaczego wszystkie znane nam postacie też są na tej wycieczce? Nie padło ani słowo o tym, że to szkoła czy coś zafundowała, wiec niby co? Twórcy chyba za dużo "nie ma to jak statek" się naoglądali. Coś, co mnie jednak najbardziej wkurzyło, to kompletne wypranie z humoru i charakteru naszych postaci. Pamiętacie "Rollercoaster of Friendship"? Pewnie nie, bo każdy to oglądał bite pół roku temu, jednak tam mieliśmy dużo zabawnych dialogów pomiędzy postaciami, a motywy poboczne nie były aż tak oderwane od rzeczywistości. Tutaj kompletni jest na odwrót; postacie są albo nudne, albo mega denerwujące, a motywy to czysta tandeta. Jak naprawdę tego nie rozumiem, dlaczego raz twórcy piszą tak dobre dialogi, a kolejnym razem jest taka tragedia. Cały ten incydent na statku oraz jego zatonięcie to była irracjonalność na tak horrendalnym poziomie, że aż nie widziałem, czy mam się śmiać, czy płakać; dosłownie tragikomedia. Kapitan chyba już na sam widok mane7 wiedział co się szykuję i wyskoczył za burtę. Pomysł, że to nasze bohaterki mają naprawiać statek a potem ratować całą załogę przed wdzierającą się jak w Titanicu Camerona lodowatą wodą na pokład był godny pożałowania. Owszem, docenia fakt, że tym razem pierwsze skrzypce grał dosyć niecodzienny duet, czyli RD i Twilight, powinien być uznawany za zaleta, ale maksymalne zidiocenie jednej z tych postaci to już jest cios poniżej pasa. RD przez większość odcinka była istnym kamieniem w bucie, a to i tak nic przy jej słynnej wnikliwości na poziomie złamanego kija od miotły. Najbardziej rozwalił mnie pomysł kradzieży szalupy w czasie sztormu, aby wypłynąć SAMEMU w zasadzie na otwarte morze, aby jakimś cudem natknąć się na jakąś Monte Christo, po czym iść wgłąb dżungli bez żadnego sprzętu aż finalnie wpaść do pieprzonej piaskownicy. To był ewidentnie najgorszy występ naszej tęczowej bohaterki, jaki chyba sen serial widział. żenuła pełną gębą. Przy okazji, to ta monstrualna roślina rządna krwi i mięsa byłą już tak randomowa, że w sumie przestałem brać to na poważnie. Twórcy chyba tak odlecieli, że już kompletnie stracili kontakt z rzeczywistością. W sumie nie jestem w stanie już sobie nic więcej przypomnieć, choć zapewniam, że ilość głupich momentów była tu wręcz ogromna. Jednak zdecydowanie największą wadą jest tutaj uczynienie z naszej głównej siódemki płaskie kartony bez charakteru, bo co jak co, ale dla mnie to zawsze była karta przetargowa całego tego serialu. Owszem, nie czułem w zasadzie nudny tak jak to było z rollercosterem przyjaźni, a sam seans minął mi w zasadzie szybko, to nie było tu nic, do czego można by wracać, no może ta scena z kucowym uniwersum. Bardzo słabo, ale dam 4/10, bo jednak jest ten jeden dobry fragment, lecz poza tym cykanie świerszczy w polu, na którym dopiero co gnojowice wylewano.
  7. Ja rozumiem, że piszę tego posta ponad pół roku po premierze tego specjału, ale prokrastynacja męczy mnie odkąd pamiętam + "faza" na kuce przychodzi do mnie sezonowo. Wybaczcie ci wszyscy, którzy obserwują ten temat za ogłoszenia otrzymania złotej łopaty, lecz nigdy bym sobie nie wybaczył niewstawienia tutaj swojej recki. I szczerze mówiąc, mam olbrzymie problemy z ocenieniem tego odcinka. Bo z jednej strony mamy świetnie napisane i przedstawione postacie, a z drugiej usypiającą wręcz nudę. Ale od początku. Za największą zaletę uznaję mane7 w całej swojej okazałości. Wszystkie postacie były sobą w stu procentach i każda zachwycała mnie na swój sposób. Najbardziej chyba doceniam masę, na prawdę całą masę zabawnych tekstów i komentarzy. Dosłownie do każdej sceny jakaś tam postać miała żartobliwy komentarz i było tego tak wiele, że straciłem rachubę po jakiś 10 minutach, choć jedyne, co mi przychodzi do głowy teraz to reakcja RD na to, że znalazły się w w telefonie albo gdy nasze bohaterki odkrywają, że tak naprawdę są w jakieś kanciapie, co Pinkie komentuję "to wy nie wiedziałyście, że to pokój?". Mód na serce! Poza tym, cieszę się, że epizod ten nie jest ponownie poświęcony Twilight czy Sunset. Owszem, Sunset nigdy nie za wiele, lecz ujrzenie na piedestale kogoś innego to miłe zaskoczenie. To będzie chyba najważniejsze i najlepiej opisujące moje podejście do tego specjału zdanie w tej recenzji, ale oglądając go czułem się, jakby za scenariusz odpowiadał jakiś broniak, który po prostu fanficka napisał o swoim ulubionym shipi: Rarijack, przy okazji będąc dobry w tym, co robi. Już od samego początku widać było jak na dłoni, że nasza główna dwójka leci na siebie jak pod wpływem uroku; "lecz czy propozycja kariery zniszczy tą wspaniałą więź namiętnej miłości przyjaźni? Tylko w kinach!". Odcinek ten ostatecznie udowodnił, że ów ship jest kanoniczny (przynajmniej w uniwersum Equestrai Girls) i choć za bardzo się tego nie spodziewałem, raczej dostrzegam w tym więcej walorów niż wad, co propsuję mocno. Kolejna zaleta to wątki poboczne. Najlepszy moim zdaniem był obłęd Twilight i Sunset odnośnie tej gierki, bo z jednej strony zabawne jest widzieć nasze koleżanki wyrywające sobie włosy z głowy, aby oszukać system. Z drugiej strony bracia FF nie wyszli na jakiś super-hiper mega krętaczy którzy sprzedają metę przedszkolakom za wygórowaną cenę. Ich znużenie widokiem obłędu w oczach naszej dziewczęcej dwójki oraz akt łaski, aby wzięły tego pluszaka i już se poszły to dla mnie czyste złoto, a wykorzystanie okazji, że Sunset bez patrzenia trafiła w tą butelkę jako "w tej grze każdy wygrywa!" było dla mnie iście satysfakcjonujące. W ogóle sama wizyta braci w tym odcinku była dla mnie niespodzianką samą w sobie, gdyż nie dostrzegłem ich w żadnych spoilerach. Ale wracając do tematu motywów, to lękliwa RD, jej narastający strach podczas podjazdu kolejki oraz nogi z galarety po wyjściu z wagonika też był na medal i to nie dlatego, że najmniej lubiana przeze mnie postać meczy się, lecz realizm i prawdziwość tej sceny zasługuję na poklask. Sama nasza złowroga persona wypada raczej na plus, gdyż ma ona wyrazisty charakter oraz dobrze się prezentuję z wyglądu (przeglądanie jej Insta przez AJ oraz jej sedjustyczne fotki był... "ciekawym" momentem), lecz samo jej zachowanie raczej nikomu ani nie przypadło do gustu, ani nie dawało nikomu powodów do nienawiści. Od tak, spoko napisana postać dobrze pełniąca swoją rolę. Natomiast co do minusów, to widzę tutaj jeden bardzo duży, choć za bardzo nie wiem, z czego on wynika. Jest nim przeraźliwa nuda oraz ciągniecie się akcji jak krew z nosa. Na prawdę przecierałem oczy ze zdumienia, jak po jakiś czasie oglądania trąciłem myszką i ujrzałem jedynie ósmą z czterdziestu paru minut filmu, natomiast gdy po zagięciu czasoprzestrzeni tak mocno, że po 2 godzinach oglądania minęło dopiero dwadzieścia minut zacząłem się zastanawiać, czy nie podzielić tego na raty, bo chyba nie dam rady. Na prawdę nie potrafię zrozumieć, dlaczego twór ten dłużył mi się AŻ tak bardzo, chociaż same postacie sprawiały mi dużą przyjemność z oglądania. Być może wina tkwi w strasznie mozolnym tępię, bo widząc jak AJ wałęsa się po całym tym parku, zahaczając o każdą postać z tego uniwersum działało lepiej niż liczenie owiec. Co najmniej kilka razy miała miejsce scena, w której AJ przychodzi do Rarity, coś od niej chce i wychodzi, po czym kilka minut później znowu do niej przychodzi. Uważam, że z jakieś 7-9 minut dało się kompletnie wyrzucić, a fabułą i bieg filmu pozostałby takie same. Poza tym, kilka motywów było mega dziwnych, np. pomysł z tym białym pokojem. Owszem, wyszło to dosyć zabawnie, lecz aż tak niezamierzonej tępoty naszych bohaterek to się nie spodziewałem. Czy nasza influencerka w ogóle wiedziała, że robienie zdjęć nie wrzuca danych obiektów do jej telefonu, tylko gdzieś tam do jakieś szopy. Jeśli nie, to nieźle tym parkiem zarządza, zostawiając wymalowany na biało pokój gdzieś w środku całej lokacji. Jeśli nie, to czy z premedytacją chciała wysłać tam cały tłum, przerabiając ten mały budyneczek w mikser? Albo scena z tym ochroniarzem; dali nam kompletnie losową, oderwaną od rzeczywistości postać. Czy nie lepiej byłoby po prostu dać jakąś znaną nam osobę, która zwyczajnie pozwoliłaby AJ przejrzeć monitoring? Poza tym, ostatnia scena to jest kalka wszystkiego, co pod nazwą Equestria Girls występuje i trwa więcej niż 4 minuty. Ponad to, o ile nawrócenie naszej złej było spoko, to tak samo jak w przypadku tej filmowej laski z "magii lustra", po przyrzeczeniu przez mane7, że będą jej przyjaciółkami, ta znika i już się więcej nie pojawia. Mogliście ją chociaż do tej piosenki wstawić, a nie tak zwyczajnie ją olać. A przy okazji piosenki, nie podobała mi się ona. Niekonkretna i tyle. Ocena: 6/10 Bo na papierze prawię wszystko spoko, postacie robią taką robotę, że głowa mała, lecz magiczna aura nudy, która opląt ten odcinek sprawiła, że wręcz męczyłem się oglądając go. Na pewno za kilka lat przypomnę sobie ten spacjał, pamiętając, że był jaki był, lecz stwierdzę, że gówno się wtedy znałem, obejrzę go po czym dojdę do wniosku, że jednak dobrze się wtedy znałem. Tak czy tak, w sumie było dosyć spoko, lecz do drugiej próby potrzebuję zgrzewki energetyków. kurde ale się rozpisałem, komu się chce to czytać...
  8. Poszukaj polskich grupek na facebooku o tematyce furry lub forach i tam się zapytaj. Ci mili ludzie najpewniej ze wszystkim Ci pomogą. A jeśli chciałbyś bezpośredniej odpowiedzi to najpewniej na konwentach bądź przez jakiś artystów rzemieślników, którzy uszyją Ci ten skafander prywatnie. Gdzie ich znajdziesz? Mniej więcej na tych włąśnie grupach czy jakiś forach.
  9. Dzisiaj będąc w poczekalni w szpitalu widziałem jakiegoś karka z dziewczyną i dzieckiem w wózku. Gościu miał taką bluzę w stylu tych "wyjebanych" co tam jakieś płomienie, czaszki, buldogi itd., tylko że teraz była jakaś maska gazowa i wielki napis "SERYJNI PODPALACZE". No adekwatna do wczorajszego dnia w chuj...

    1. Triste Cordis

      Triste Cordis

      To ukryta wiadomość: "SE RYJni PODPALacze" :v

  10. Nie wiem, czy warto się tutaj jakoś szczególnie rozwodzić, bo schemat, że bohaterowie się kłócą, zamiast współpracować był wałkowany przez ten serial wielokrotnie, czy to mane6, czy to newmane6, czy to CMC i szczerze, znając życie, to jeszcze w tym sezonie znajdzie się odcinek, w którym to nasza zła gromadka złoczyńców będzie się borykać z jakiś problemem i zamiast rozwiązać go razem, będą się kłócić (bo jednocześnie zrodziłoby w nich zalążek "dobra" według mojej teorii, jak się nasz sezon skończy). Tak czy tak, odcinek jaki był i jakie miał wady każdy widział. Schemat przewidywalny niczym wschód słońca i nie chce mi się kolejny raz pisać, jaki to jest głupi i leniwy sposób. Piosenka moim zdaniem była bardzo słaba, ledwo się kupy trzymała i kompletnie nie umiałem się w nią jakkolwiek wczuć. Nowe drzewo ładne, bo miało być ładne, więc jest ładne. Czy epizod popycha fabułę do przodu? No niby tak, ale robi to w najmniej wymagający sposób, więc to żadna zalet. Ponad to, miałem wrażenie, że kilka razy dźwięk coś dziwnie się pieprzył. Mam nadzieję, że to wina jakości samego filmiku, ale nigdy wcześniej czegoś takiego nie zauważyłem, jak tak sobie oglądam te średnio legalne wersje. Nasza szóstka wesołych bohaterów wypadłą dosyć nudno, bo mieli już oni w swojej karierze lepsze wystąpienia, ale tutaj coś nie pykło. 4/10 Czyli słabo, nudno i niemrawo, ale szczerze, mogło być gorzej. Nie zaginał ten odcinek czasoprzestrzeni tak mocno, jak to sobie wmówiłem, że będzie.
  11. Szczerze powiem, że nastawiałem się do tych utworów dosyć pesymistycznie, bo ani o Smicie nic szczególnego nie słyszałem, ani za jakimś senpai theme, szczególnie jak się w ogóle za anime nie przepada. Jednak utworki okazały się być dosyć przyjemnie, nie jakieś porywające ani nic, bo wciąż wyczuwam w tym nutki nurtu, za którym zwyczajnie nie przepadam, lecz do takiej gry typu MOBA najpewniej pasowałby świetnie. Ogólnie bardzo sobie cenie, że soundtracki w grach MOBA (a przynajmniej wnioskując po tym jednym ze Smita oraz całe z Doty) eksperymentują i nie trzymają się jednego, baśniowego motywu. Daję 6,5/10, bo wciąż mnie nie porwało ani nic, ale mocno szanuję i tak. Jakiś czas temu wspominałem na forum o perełce, którą ostatnią przeszedłem, a dokładnie The Messenger. Grę na prawdę polecam; może nie jest to twór 10/10, ale i tak bardzo solidna robota jakiegoś małego studia, które moim zdaniem należy mocno wspierać. Sam soundtrack gra w poziomie z bagnistą krainą grzybów, gdzie fajnym efektem jest to, że jakieś wielkie grzyby itd. z tła "śpiewają" w rytm utworu. Nie jest to co prawda w moim guście najlepszy utwór z tej gry, lecz nie chce wchodzić w potencjalne spoilery. Jeśli ten utwór jakiś sposób się wam spodobał, proszę was, abyście rozważyli zakup tej gry, bo serce mi pęka, jak widzę te małe studia, którym tak ciężko się jest wybić na rynku, chociaż ich produkt jest z wyższej półki. A tutaj nieco "zmieniona" wersja utworu, ale już sam soundtrack jest spoilerem małym więc odradzam, jeśli ktoś planuje zakup.
  12. Ostatnio zrobiłem sobie mały wielki powrót do Team Fortressa 2. Nieśmiertelny tytuł, moim zdaniem.

    1. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Pamiętaj, by nie zatracać się w przyjemnościach, Talarze. Twoje życie wyjdzie na prostą, jeżeli zaufasz. Dbaj o siebie, ale z rozsądkiem i uwagą, a odnajdziesz drogę. Na przykład ja w tym bałaganie w końcu odnalazłem swoją. Wszystko w swoim czasie. Trzymaj się ciepło!

    2. Talar

      Talar

      Szczerze, to ta gra to jest jedyna rzecz, jaka daje mi jakąkolwiek przyjemność, a trochę za tym uczuciem tęskniłem.

    3. Po prostu Tomek

      Po prostu Tomek

      Każdy za czymś tęskni. Takie jest nasze życie. Ale życie to też pozytywy, jednym z nich jest TF2. Nie jedynym. Szukaj, rozwijaj się, ale nie zapominaj, skąd wyszedłeś. Zacznij jutro nowy dzień. Żyj, Talarze.

  13. Ilość nielogicznych i durnych pomysłów, jakie zafundował mam ten serial oraz brak jakichkolwiek pokryć w logice można by tu wypisywać w ilościach hurtowych. Aż dziw bierze, że ktoś dopiero w 9 sezonie nagle zauważa, że "hola hola, to przecież jak dla mnie, 24/5 letniego gościa, wydaję się być bezsensu!". Jeśli argument, że jest to show dla dzieci Cię nie przekonuje, to ja osobiście używam zawsze nieco innego, a dokładniej: lenistwo oraz brak wysiłku ze strony twórców
  14. Motyw "we are number one" byłby dla mnie idealny, jak gdyby pojawił się gdzieś w połowie sezonu odcinek, o którym już pisałem, czyli poświęcony głównie złodupcą, jak np. Grogar daje każdemu jakieś małe zadanie typu kradzież czegoś tam, a nasi ulubienie villliani, pomimo swoich mocy itd., nie potrafią tak prostej czynności wykonać. Ogólnie taki odcineczek głównie komediowy, jakby twórcą wyszedł, mógłby być czystym złotem. Przy okazji reddit kuców wysypał masą gifów, artów i przeróbek z najnowszych odcinków, więc warto się tam udać, bo jest z czego składać sygnatury. Mała próbka: