Na wstępie: czy tylko mi dailymotion działa tak beznadziejnie? Pięciosekundowe opóźnienia na samej stronie, a filmiku na kompie w ogóle nie udało mi się odpalić.
Przechodząc do tematu, to nie wiem czego się spodziewałem po samym pomyśle "szkoły przyjaźni". W sumie wiem, czego się spodziewałem: jakiejś logiki i porządku w całym tym pomyśle.
A tu co? Pierwsze minuty pierwszego odcinka to dosłownie strzał w ryj. Postacie jakby dopiero co wróciły z przygód z filmu, widzą powiększoną mapie i co? "weź zróbmy sobie szkołę lol". Załatwianie spraw z tym całym KEKiem (propsy dla tłumacza, cały czas kisłem jak widziałem to tłumaczenie xd) zajęło jakąś minute dwadzieścia, szkołę zbudowano w 40 sekund. Żadna z mane6 w ogóle nie wie co robić, Twilight głupsza i bardziej naiwna niż kiedykolwiek ma to w dupie, a cały pierwszy tydzień/miesiąc nauki przedstawiono w dwuminutowej piosence (swoją drogą, dosyć spoko pioseneczka). Drugi odcinek natomiast jest nieziemsko rozwleczony i nudny.
Nie mam pojęcia dlaczego akurat postanowiono, że ukazanie tego w taki sposób to jest dobry pomysł. IMO o wiele lepiej by było, gdyby pierwszy odcinek to byłoby jakieś sensowne uargumentowanie założenia tej szkoły, obgadanie sprawy z Księżniczką i z tym KEKiem (xd), powstanie szkoły i obmyślenie przez Twilight planu zajęć itd., a drugi odcinek to ukazanie, że rygorystyczne trzymanie się zasad tego typa nie wychodzi w praktyce, mane6 to zmienia, wszyscy się zaprzyjaźniają ale zły typek na inspekcji chce zamknąć szkołę ale dzieciaki się buntują i ostatecznie szkołą zostaje. Owszem, wciąż byłoby to dosyć naciągane i jak z jakiegoś filmu familijnego, ale przynajmniej miało by to jakieś ręce i nogi.
I tak w zasadzie to jest to największa wada tych odcinków, bo sam pomysł szkoły nie jest zły, zostało to jedynie idiotycznie przedstawione. Poza tym, główny zły (nie licząc wyglądu i głosu) jest okropnym debilem i zdecydowanie zasługuje na miano najgorsze niefinałowego, niechcącego zniszczenia świata antybohatera, jakiego ten serial widział. Twilight znowu zachowuję się jak bezmyślna idiotka, która z klapkami na oczach nie widzi żadnego problemu, dopóki problem ten nie zasadzi jej kopa w dupę laczkiem, a jak już będzie po fakcie, to użala się nad sobą, jaka to jest zła i wciera łzy i gile z nosa ziemie/łóżko, a z pomocą jak zwykle przychodzi Starlight, która chyba jako jedyna ma głowę na karku oraz umiejętność łączenia faktów i prognozowania przyszłości dalszej niż 3 minuty w przód. Reszta mane6 zresztą nie jest lepsza, twórcy już dawno temu spłycili je to granic możliwości, gdzie pinkie = ciastka i zabawa, fs = zwierzęta, rd = jestem cool, rarcia = ciuchy, aj = jabłka. To już nawet przestaje być żenujące, a zaczyna po prostu wkurzać.
Czy są jakieś zalety? Na szczęście tak.
Nowe mane6 wydaję się być spoko. Owszem, jest to praktycznie kalka mane6, ale dobra kalka. Ogólnie to chyba te postacie miałby byś najważniejsze w tym rozpoczęciu sezonu i wyszły im całkiem dobrze. Pierwsza piosenka nawet wpadła w ucho a i trochę humoru udało się twórca tu zmieścić. Najbardziej na plus zasługuję scena, w której ten podmieniec naśladował Rarity, szczerze mnie to rozśmieszyło.
Podsumowując, było słabo, bo głupio i nudno. Gdyby twórcy jakoś inaczej i z większym sensem podeszli do tego pomysłu, to byłoby tylko nudno. Albo nawet nie, gdyby zrobili to dobrze. A tak to mamy coś, o czym za bardzo nie mogę dobrego słowa rzecz. 4/10, moim zdaniem bardzo słabo.