Skocz do zawartości

Dolar84

Administrator Wspierający
  • Zawartość

    3977
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    110

Wszystko napisane przez Dolar84

  1. A i owszem - jak sam powiedziałeś, tutaj Sweetie Belle jest rzeczą. Na tym właśnie polega magia tego opowiadania. Zresztą po pierwszych słowach komentarza spodziewałam się, że większy niesmak wywołał "Relaks" - tam to dopiero shortskirts pojechał po bandzie Nie będzie herbatnika...
  2. No proszę, rzeczywiście Nie zauważyłem wcześniej. Cóż, zostaną obie i po prostu będą dwie wersje tłumaczenia
  3. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  4. Tak się jakoś złożyło, że wpadł mi w oko pewien oneshot, będąc crossoverem MLP i LoL-a. Choć nie jest to opowiadanie wybitne, to jednak całkiem przyjemne w odbiorze i czas spędzony na jego lekturze był dla mnie przyjemnością. Mam nadzieję, że Wasze odczucia będą podobne. Dłużej nie ględząc przedstawiam Wam: Terror is the Bestest Pony Tłumaczenie Opis autora: Klasyczna historia. Twilight używa magii. Magia nie działa zgodnie z planem. Magia sięga przez granice czasu, przestrzeni a nawet wymiarów by ściągnąć ze świata League of Legends do cichego, małego Ponyville, czworonogą inkarnacje najczystszej grozy. Serio, nic takiego. Urocza, krótka historia, w której Cień Wojny dowiaduje się, że przyjaźń jest najsilniejszą magią. ...A może chodziło o cierpienie? Może chodziło o cierpienie. Tradycyjnie życzę Wam miłej lektury i liczę, że uraczycie mnie zdrową dawką komentarzy. Do następnego tłumaczenia!
  5. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  6. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  7. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  8. Dobra, załatwimy to inaczej. Usuń tag [gore], dodaj jeszcze tagi [violence] i [NZ] (jeżeli jest to opowiadanie niedokończone lub [Oneshot]/[Z] jeżeli jest skończone). Wtedy będzie poprawnie otagowane. I staraj się, żeby w przyszłych rozdziałach (bo jak rozumiem to nie jest skończone) nie pojawiło się gore, bo będę musiał przenieść do działu MLN.
  9. Tagi nadal nie są poprawnie dodane, poza tym brak wśród nich jednego z obowiązkowych. Zobacz jak opowiadania w dziale są otagowane i zrób tu podobnie.
  10. Niestety nie - nie jestem korektorem, a poza tym po prostu czas mi nie pozwala - za dużo mam projektów na głowie.
  11. Brak tagów (w tym obowiązkowych). Czas na poprawę - 2 dni. Od razu instrukcja dodania tagów, bo bywają z tym kłopoty - uruchamiasz edycję pierwszego posta, opcję "Użyje pełnego edytora" i wtedy możesz w temacie dodać odpowiednie tagi. Co do samego opowiadania... cóż, tytuł adekwatny do treści - nie jest dobrze. Naprawdę, nie jest dobrze. Jeżeli chodzi o treść, to wszystko jest zakręcone i to mocno. Natomiast bardzo przydałaby się interwencja korektorska. Naprawdę bardzo. PS: Możesz spokojnie napisać zamiast "pewnego forum" "forum Biur Adaptacyjnych". Nikt się o to nie obrazi, a już na pewno nie będziesz miała z tego powodu problemów. PPS: Ze swojej strony przepraszam za pierwszy post Draquesa - już otrzymał za niego warna.
  12. Akurat jeżeli chodzi o grypę, to jest to jeden z najczęściej mutujących wirusów, więc pojawienie się wybitnie zjadliwego szczepu wcale nie jest takie nieprawdopodobne, jak mogłoby się wydawać. Myślisz, że czemu szczepienia na grypę robi się rok w rok? To paskudztwo się stale zmienia i w końcu trafi się takie bydlę, które zabierze swoją dawkę ofiar. Zgadzam się, że tutaj media zadziałały idealnie (z punktu widzenia producentów szczepionek) i wywołały niepotrzebną panikę. Z drugiej strony czasami lepiej, że się drą, bo inaczej mogą przegapić coś naprawdę groźnego - wystarczy podchodzić do ich informacji ze sporą dawką zdrowego rozsądku. Natomiast co do zachowania zasad higieny jako obronie przeciwko grypie, to nie mogę się zgodzić, chyba że za takowe uznajesz chodzie w masce, goglach i rękawiczkach. To paskudztwo może roznosić się drogą kropelkową, więc wystarczy, że osoba zarażona kichnie w nieodpowiednim czasie i może zarazić kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt osób. Mycie rączek, choć wysoce zalecane za bardzo tu nie pomoże. Naturalnie, jeżeli dojdzie do wspomnianej wcześniej, całkiem prawdopodobnej mutacji.
  13. Czy da się walczyć z takimi paskudztwami? Oczywiście. Doskonałym przykładem jest tu wymieniona ospa prawdziwa, która została eradykowana. Czy znaczy to, że należy lekceważyć zagrożenie? Absolutnie nie, ale czy od razu panikować? Zacznijmy od wirusa Ebola, czyli królowej gorączek krwotocznych. Śmiertelność rzędu 80% (z tego co się orientuje, to taka mniej więcej jest) robi duże wrażenie i nie da się ukryć, że to bestia zjadliwa i groźna. Jednak należy wziąć pod uwagę również inne czynniki, takie jak trudność zarażanie - póki co, poza filmami i książkami katastroficznymi nie udowodniono (z tego co się orientuje) istnienia szczepu wirusa, który przenosi się drogą kropelkową - to oznacza, iż największe ryzyko zarażania odpada. Czy wirus może zmutować i przenosić się w ten sposób? Najpewniej kiedyś tak i wtedy może dojść do poważniejszych kłopotów. Jednak należy wziąć pod uwagę to, iż w miarę rozprzestrzeniania się choróbska, wirus będzie tracił na zjadliwości i to prawdopodobnie bardzo szybko - w końcu zabijając gospodarza nie ma gdzie "żyć" i się reprodukować. Nie zmienia to faktu, iż starty mogą być olbrzymie. Wspomnijmy również o czymś tak pospolitym jak grypa, którą nie raz i nie dwa straszą nas media. Nieodmiennie wtedy przywołują przykład Hiszpanki, która po pierwszej wojnie światowej pochłonęła miliony ofiar. Jednak to o czym mówią rzadziej, to warunki w jakich przyszło jej działać - Europa była po wojnie, kraje były wyniszczone, regułą był głód, a co najmniej niedożywienia i to wszystko stanowiło idealną pożywkę dla różnych chorób i ogólnego osłabienia organizmów. Wtedy na arenie pojawił się silny szczep grypy i zaczął kosić - prawdopodobnie w innych warunkach nie odniósłby takiego "sukcesu". Tak więc, o ile niebezpieczeństwa grypy lekceważyć nie wolno, to nadmierna panika również nie jest wskazana. Jeżeli chodzi o bakterie sprawę naświetlił już CarnifexLunaris, a od siebie tylko dodam, iż choć antybiotyki są rzeczą korzystną, to należy pomyśleć przed ich użyciem. Obecnie zdarza się, iż lekarz na idiotyczny katara przepisze antybiotyki "na wszelki wypadek". Powiedzcie mi, czy widzicie sens bicia organizmu lekami antybakteryjnymi przy chorobie wirusowej? Mnie on jakoś umyka... Oczywiście w niektórych wypadkach jest to niezbędne by zapobiec innym zakażeniom, jednak ładownie ich ot tak ma znaczące minusy. Po pierwsze - wyżynamy własną, korzystną florę bakteryjną. Po drugie (i ważniejsze) - bakerie, które cały czas traktowane są antybiotykami w końcu wykształcają na niego odporność. Spotykamy wtedy bestie odporne na większość antybiotyków i dopiero wtedy jesteśmy w trąbie, bo leczenie jest znacznie utrudnione, o ile nie całkowicie nieskuteczne. Przechodząc do pozostawionych na końcu posta pytań: 1. Na dwoje babka wróżyła. 2. Palenie zwłok... jeżeli byłby to skuteczny sposób na powstrzymanie epidemii to tak, choć z pewnością łatwo by to nie przyszło. 3. Raczej tak. Naturalnie tylko na niektórych. Innym podawałbym dawki chorobotwórcze pod pretekstem szczepienia 4. Wziął nogi za pas, a oddalając się w nieprzystojnym pośpiechu dzwonił do odpowiedniej instytucji by się delikwentem zajęła.
  14. Mam rozumieć, iż post powyżej jest głosem na Epic? Bo nigdze wyraźnie nie powiedziałeś, że oddajesz taki głos. Proszę o sprecyzowanie.
  15. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  16. Jeżeli chodzi o kategorię pierwszą to dokonam bezczelnej autoreklamy i polecę tłumaczenie "Sweetie Brick". To jest random nad randomy. Na pozostałe dwa odpowiedziały już osoby przede mną, chociaż do kategorii drugiej dodam bardzo dobre tłumaczenie Ureusa "Listy z domu"
  17. Przeczytane. Beware the spoilers! To było piękne. Jedna z lepszych komedii, jakie zdarzyło mi się czytać w fandomie. Od czego by tu zacząć... Fabuła - bardzo mocny punkt opowiadania. Owszem, zaczyna się stereotypowo lasem i Ponyville, jednak w tym wypadku sprawdza się to wyśmienicie. Na dodatek późniejsze przeniesienie jej w nieznane bliżej obszary sprawia, iż ciekawość czytelników tylko rośnie, a co więcej wszystko ładnie się łączy i nie zawiera dziur. Kontrast - przyłożenie do siebie morderczej bestii i kolorowego świata kucyków wygląda tak kuriozalnie, że po prostu musi się sprawdzić. Tutaj na dodatek zostało to zrobione bardzo dobrze. Autor raz po raz czyni ukłon w stronę czytelników podkreślając bardziej lub mniej subtelne różnice i zręcznie wplatając je w przygody Warkota. Skoro o Warkocie mowa - zdecydowanie najmocniejszy punkt tego opowiadania. Co prawda w Młotku nie siedzę, więc nie wiem na ile dobrze został oddany charakter orka, ale sądzę, że wyszło to idealnie. Dostaliśmy postać, która nie jest OP, nie jest praktycznie cywilizowana, no i absolutnie, w żadnej mierze nie jest mądra. Fakt, posiada spryt i potrafi nieźle kombinować, ale to nadal brutalny dzikus. Owszem, pod wpływem szefowej Uttershy zaszły w nim pewne zmiany, jednak nie zdołały całkowicie przysłonić prawdziwej orkowej natury. Na dodatek jego zachowania i fenomenalna ortografia dają możliwość stworzenia masy gagów, z czego skwapliwie korzysta autor, raz po raz doprowadzając czytelników do zrywania boków. Wystarczy wspomnieć choćby akcje "czerwony jest najszybszejszy" i po prostu nie da się nie parsknąć śmiechem. Najważniejsze rzeczy wymieniłem, o reszcie wspomnę niejako mimochodem - opisy i dialogi prezentują solidny poziom i nie nudzą. Tekst od pierwszego do ostatniego rozdziału czyta się szybko i przyjemnie. Pozostali bohaterowie fanfika przedstawieni zostali co najmniej poprawnie - szczególnie chodzi mi tu o Mane 6. Naturalnie znalazła się i wada, a jest nią strona techniczna. Miejscami podejrzewałem, iż autor za bardzo wczuł się w postać orka, gdyż w tekście tu i ówdzie trafiały się pomniejsze błędy czy prawdziwe byki. Były problemy z zapisem dialogowym - czasami przypominał angielski (zaczynanie linijki od opisu i późniejsze przechodzenie w niej do dialogu), no i w wielu miejscach między myślnikami a słowami brakowało spacji (ten błąd był notoryczny). Ogólnie mam nadzieję, że opowiadanie będzie kontynuowane, ponieważ jest naprawdę świetne. Z prawdziwą radością i wojennym okrzykiem na ustach dokoptowuję się do oczekujących na kolejny rozdział. ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
  18. Dolar84

    VII Wrocławski Ponymeet

    Mkr - wiedziałem, że mogę liczyć na cudownego trolla :* Daję 5/5
  19. Przeczytane. Beware the spoilers! Na początku chciałbym się odnieść do słów autora z jego notki w rozdziale pierwszym, "Skoro nie znasz tych gier, to po co czytasz crossover?" Bo nominowali... A teraz na poważniej - w związku z powyższą wypowiedzią miałem pewne obawy, że opowiadanie będzie dla mnie, zupełnego laika w świecie Elder Scrolls po prostu nudne. Na szczęście moje obawy okazały się nieuzasadnione, ponieważ bawiłem się całkiem dobrze, choć z pewnością nie odkryłem wszystkich smaczków i nawiązań, od jakich w tego typu produkcji z pewnością się roi. Fabuła jest całkiem interesująca, choć powtarzający się schemat jednej daedry co rozdział w późniejszych częściach odrobinę nuży - nie mamy dosyć czasu by porządnie zapoznać się z jednym bohaterem, gdy zostajemy przysypani kolejnymi. Jednak jest to tylko pomniejsza niedogodność, a przygody kolejnych książąt i psa wciągają i to bardzo. Akcja raz spowalnia raz przyspiesza, ale wszędzie wychodzi to naturalnie i nie przeszkadza w lekturze. Bohaterowie przedstawieni są przyjaźnie dla użytkownika. Nie wiem na ile ich charaktery odpowiadają tym z gry, jednak tutaj wypadli dobrze, a ich poszczególne cechy zostały ładnie uwypuklone - szaleństwo u jednego, chęć zniszczenia i innego i tak dalej... Ogólnie trudno ich było nie lubić. Jeżeli chodzi o postacie kanoniczne, to podobało mi się przedstawienie Twilight, no i Discord był na bardzo wysokim poziomie - czytało się z przyjemnością. By samych zalet nie było, przejdę do spostrzeżonych wad - przede wszystkim baty należą się za pierwszy rozdział - nawalone powtórzeń a stylistyka leży i kwiczy. Później było już zdecydowanie lepiej, jednak nadal tu i ówdzie widać było dziwacznie skonstruowane zdania, które stanowiły nieprzyjemne zgrzyty podczas lektury. Podsumowując, czekam na kolejne rozdziały - chętnie poznam dalszą część przygód demonicznych książąt.
  20. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  21. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  22. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  23. Widzę, że wkradło się nieporozumienie i to z mojej winy - pisząc u siebie wstawki o "pewnych osobach" absolutnie nie miałem na myśli Ciebie - powinienem był to doprecyzować. Kajam się oficjalnie. Tutaj bardzo ładnie wypunktowała Madeleine podstawowe opcje. Od siebie dodam, iż staram się skomentować każde opowiadanie które czytam (tak, tak, pamiętam, że wiszę Ci jeszcze komentarz jeden ). A akurat taki circle jerking, o mi zupełnie nie przeszkadza. Tym bardziej, że osoby które nawet zaczynają komentowanie od opowiadań tylko jednego lub kilku autorów, zwykle przyzwyczajają się do tej czynności i w swoim czasie ich przemyślenia widać również u innych. Mogliśmy, mogliśmy. Ograniczenie dotyczy jedynie oceniania - członek jury nie bierze udziału w ocenianiu swojego opowiadania, jeżeli takie trafiło na listę nominowanych. Ogólnie zgadzam się z Tobą, Ylthin, iż twórca to nie dzieło. Poza tym... to jedynie fanfiki. Pewnie, pisząc staramy się by były jak najlepsze i jesteśmy dumni, że się podobają, ale nie można z tym przesadzać. Branie do siebie każdej, najmniejszej nawet krytyki, czy nazbyt poważne traktowanie tekstów też nie jest najzdrowszym objawem. Dark Feather - granica jest u każdego indywidualna, jednak zdarzają się przypadki przeginania zarówno w jedną jak w drugą stronę - można starać się nieco temperować autorów, jednak to nie zawsze działa - wszystko zależy od człowieka. Nicz - Pewnie, że należy się nieco wkurzyć jeżeli Cię atakują, tym bardziej jeżeli robią to bezpodstawnie. Jednak sam pisałeś, że należy stosować w takiej sytuacji filtr zdrowego rozsądku - widziałem sytuację, gdzie komentarz stawał się kamieniem obrazy, ponieważ autor nie umie przyjąć krytyki. Dosłownie - nie potrafi. Takie sytuacje są wyjątkowo niemiłe i rodzą wiele kwasów. A najgorsze jest to, iż takie podejście jest niewiarygodnie trudne do wytępienia. Oczywiście zdarzają się też przegięcia w drugą stronę, gdzie autor ma problemy z tym, że ktoś chwali jego opowiadania. Ta sytuacja występuje rzadziej, ale też jest obecna.
  24. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  25. Co prawda Hoffman poznał już moje zdanie na temat opowiadania, jednak i tutaj się wypowiem. Opowiadanie jest według mnie takie sobie. Jego pierwsza część zdaje się być nadmiernie rozciągnięta i rozwlekła. Może nie nuży, jednak znajduje się miejscami niebezpiecznie blisko tej granicy. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, iż kiedykolwiek komukolwiek postawię taki zarzut, gdyż z zasady uwielbiam bogactwo opisów, jednak tutaj zabrakło im odrobiny dynamiki. Na szczęście trwa to jedynie przez około 1/3 opowiadania, a potem robi się już znacznie, ale to znacznie lepiej. I chociaż opowiadanie oparte jest na prostym schemacie, to sposób w jaki został on przedstawiony sprawia, iż czytanie idzie szybko i jest całkiem przyjemne. Nie nazwę go co prawda arcydziełem, ale na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę, by serdecznie się pośmiać z najnowszych przygód Rarity.
×
×
  • Utwórz nowe...