Najzabawniejsze jest to, iż osoby będące w tym "kółku" nigdy się tak nie nazwały - naturalnie mówię tutaj wyłącznie o tym, w którym, przyjmijmy to, uczestniczę (jury oskarowe + kilka-kilkanaście często-gęsto piszących/komentujących w dziale osób). Zresztą byłbym bardzo zdziwiony, gdyby tego typu podgrup nie było sporo więcej.
Dla dobra dyskusji załóżmy, iż wypowiem się jako uczestnik takowego "kółka" z silnym wskazaniem stricte na jury oskarowe, jako najłatwiejsze do zidentyfikowania. Kiedy rozmawiamy na temat poszczególnych opowiadań (a robimy to nieustannie), to często się ze sobą zgadzamy, ale równie często dochodzi do sporów - w końcu każdemu podoba się co innego, ma odmienny charakter, zwraca głównie uwagę na inne aspekty opowiadania. To bardzo zdrowy objaw, bez tego byłoby to wszystko jedynym wielkim nieporozumieniem.
Czy w takich dyskusjach usiłujemy przekonać pozostałych dyskutantów do własnych opinii? Jak najbardziej! Inaczej gdzie byłby sens całego przedsięwzięcia? Jednak nie dochodzi do sytuacji pod tytułem "Uważam, że ten fanfik w tej kategorii jest najlepszy i macie wszyscy myśleć tak samo!". Wbrew temu, co mogą sądzić pewne osoby, nie działamy tam pod dyktando jednego czytelnika - potakiwaczy w jury póki co nie stwierdzono i wątpię, by miało się to zmienić.
Naturalnie reszta składu sędziowskiego może widzieć to inaczej i nie wątpię, że zechcą mnie wypatroszyć, jeżeli w ich mniemaniu gadam głupstwa
Przejdźmy teraz do szerszego aspektu, czyli wszyscy wymienieni na początku - wiele jest osób, które, metaforycznie rzecz ujmując, gotowe są czcić ziemię po której ich ulubieni piszący stąpają. Wielu z nas ma swoich idoli, czasami będących częścią tego teoretycznego "kółka", czasami nie będących w nim z różnych powodów. Stąd wiele pochlebnych komentarzy, czy wręcz czasami laurek, pod fanfikami tych osób. Jednak wystarczy się w nie wczytać, by zauważyć, iż tam gdzie jest coś do skrytykowania, to powszechnie pojawia się właśnie takowa krytyka i wytykanie błędów (z zasady konstruktywne). Ma to miejsce nawet, a może w szczególności w komentarzach pod opowiadaniami tych, których pisanie cenimy najbardziej.
By uniknąć ogólników wezmę dla przykładu siebie. Po moich komentarzach w fanfikach łatwo się domyślić, iż na przykład jestem fanem tekstów Albericha i Madeleine. Moje wpisy pod ich opowiadaniami najczęściej są właśnie laurkami, w których wyśpiewuję pochwalne hymny i peany, chwalę, słodzę, czasami szafuję przesadą i uwypuklam jak mogę najlepsze strony ich tekstów. Jednocześnie z dziką radością nakłaniam ludzi, żeby je czytali.
Dlaczego to robię? Bo, jak myślą pewne osoby, są one w tym samym co ja "kółku wzajemnej atencji"? Ujmując rzecz prosto i nieco wulgarnie - gówno prawda! Robię to dlatego, iż cenię ich pracę, a kiedy znajduję doskonałego fanfika to staram się rozreklamować go tak szeroko jak się da, żeby i inni mieli możliwość zapoznania się z nim. Jeżeli uda mi się nakłonić kilka osób by je przeczytali i jeszcze zostawili komentarze pod tekstem, to wiem, że ucieszy to autorów i być może zdopinguje ich do dalszego pisania, dzięki któremu będę miał okazję czytać kolejne ich teksty - tak, to zdecydowanie egoistyczny motyw i nie mam najmniejszego zamiaru tego ukrywać .
Naturalnie, jeżeli osoby mówiące o "kółku" w znaczeniu jednoznacznie negatywnym miałyby rację, to w moich komentarzach nigdy nie pojawiłaby się nawet najmniejsza krytyka, lub pomimo zauważonych błędów, sztucznie zawyżałbym ocenę, byle taką osobę wypromować. Takich praktyk nie stosuję - twierdzę, że wymieniona dwójka, oraz wielu innych autorów, których tu nie przywołałem jest w stanie bez trudu obronić się jakością swoich tekstów.
Weźmy kolejny przykład - sporo osób, które lubię i cenię ich pisanie bierze udział w organizowanych przeze mnie konkursach literackich. Jeżeli byłoby to takie "kółko wzajemnej atencji", to przecież zajmowałyby stale miejsca na podium, a żaden debiutant w życiu by się nie przebił. Tym, którzy twierdzą, że tak jest radzę rzucić okiem na wyniki konkursów - wszystkie są dostępne w archiwum fanfików (swoją drogą zrobię kiedyś podsumowanie tychże ocen). Fakt - wielokrotnie zdarzały się sytuacje, iż te same osoby zajmowały miejsca na podium, lub wręcz dominowały przez kilka edycji konkursu (pozdrowienia Hoffman!), ale wyłącznie dlatego, iż tak dobrze napisały. Raz jeszcze odwołam się do wymienionej dwójki autorów - Alberich brał udział (z tego co pamiętam) raz i zajął drugie miejsce. Czy jego opowiadanie na nie zasługiwało? Jak najbardziej, ale tylko na nie, a nie na zwycięstwo - tak bywa. Madeleine raz konkurs bezapelacyjnie wygrała (jedyna edycja z czwórką jurorów, w tym znanym z bezlitosnego podejścia Decadedem, dla którego przy sprawdzaniu poprawności nie istnieją tak abstrakcyjne pojęcia jak przyjaźń czy choćby znajomość z autorem ) natomiast w drugiej, mimo, że przedstawiła po raz kolejny opowiadanie na standardowym dla siebie wysokim poziomie, znalazła się poza podium. Walka była bardzo wyrównana, jedynym jurorem byłem ja (edycja specjalna), więc jakim problemem byłoby umieszczenie jej na pierwszym miejscu? Tak, macie rację - żadnym. Jednak jak pisałem - nie stosuję takich praktyk. Wygrywa najlepszy - proste i jasne.
Do tych, którzy stwierdzą, że powyższe przykłady są mało obiektywne bo pochodzą wyłącznie z mojego punktu widzenia mam pytanie - a skąd mam niby wiedzieć co dokładnie myślą inni? Wbrew usilnym próbom, wszechwiedzy jeszcze nie udało mi się dodać, do kolekcji moich rozlicznych wad Dlatego też opisałem to ze swojej perspektywy, bo tu przynajmniej wiem co mówię... chyba.
Znając ludzką naturę jestem przekonany, iż pewne osoby po przeczytaniu tego, w zamyśle krótkiego, posta, co to zmienił się w rodzaj rozważań zgryźliwego tetryka stwierdzą, iż wszystko to i tak nie może być prawdą, bo przecież jestem w "kółku wzajemnej atencji" i nie można mi wierzyć. Jestem tylko ciekaw, czy zdecydują się na podjęcie otwartej dyskusji i przedstawienie kontrargumentów, czy może będą wolały działać z cienia i sączyć różnego rodzaju jady. Nawet by mnie to nie zdziwiło - w końcu to wybitnie skuteczna taktyka
Nicz - wiem, że chciałeś wypowiedzi kogoś spoza "kółka", ale niestety nie zdołałem nikogo na szybko znaleźć i przekupić by napisał to samo, tylko ładniej
PS: Swoją drogą ciekawostką jest, iż szmat czasu temu razem z Alberichem i Decadedem założylismy sobie takie teoretyczne kółko dyskusyjne (lub jak pewnie stwierdzą niektórzy "kółko wzajemnej atencji"). Dlaczego o tym wspomniałem? Otóż, właśnie jego nazwę zastosowałem przy zakładaniu tego tematu. I niech mi ktoś teraz powie, że takie kółka do niczego się nie przydają
PPS: Jeżeli ktoś się zastanawia jak się dostać do takiego "kółka", to odpowiedź jest prosta. Wystarczy pisać, komentować lub dyskutować na tematy okołofanfikowe tu w dziale czy na FGE i już się jest jego członkiem (No może oprócz jury oskarowego, ale uwierzcie - w to nie chcecie się mieszać )