Puk! Puk! To ja, złota koparka!
Opowiadanie przeczytałam, bo Oskary i parę osób sobie chwaliło. Co prawda wątpię by autorka przeczytała mój komentarz, ale no trudno. Zostawię choćby dla innych czytelników i by fanfik wypłynął na powierzchnię, bo w sumie zasługuje na przypomnienie.
Zacznę od tego, że opowiadanie mi się nie spodobało. Nie chodzi o to, że jest złe, tylko nie jest w moim typie. Jak dla mnie jest za krótkie, za mało się tu dzieje, a bohaterki mnie wkurzały. Brakowało mi tu akcji, napięcia, jakiejś grozy przy niektórych scenach. Nie czuję klimatu tego fika. Za to czytało się to szybko i lekko, a styl jest bardzo ładny. Chwalę również świetnie napisane dialogi i sam pomysł. Dlatego drogi czytelniku, jeśli chcesz ciepłe, spokojne opowiadanie typu Slice of Life z człowiekami i bez tzw. stulei, to jest to coś dla Ciebie. Nie pytaj, tylko czytaj. Jeśli zaś wolisz fajerwerki, wybuchy, mrok i krew, to raczej sięgnij po coś innego. Gusta są różne.
Z części bezspoilerowej - opowiadanie tylko z pozoru jest długie. Rozdziały są króciutkie, a coś ciekawego zaczyna się dziać dopiero po VI rozdziałach, wtedy też akcja bardzo przyspiesza i już mamy zakończenie, które pozostawia pewien niedosyt. Jest go za mało, właściwie nic się nie stało i już koniec. Powiem za to, że jest dość zaskakujące.
Jeśli szukasz komedii, to jest to zły adres. Żartów jest mało i też nie są zbyt mocne.
A teraz spoilery: