-
Zawartość
5482 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
8
Wszystko napisane przez Magus
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas i Christian Głowa Christiana całkiem opadła na ławkę i tylko lekko przysłaniał ją ramieniem. Zapewne nie robił tego świadomie, ale nauczyciel i tak był ślepy, więc nawet nie widział co robi, a nigdziarze na siebie nawzajem raczej nie skarżyli. Bójki czy kłótnie były powszednie jako rozwiązywanie spraw, jednak kto by skarżył nauczycielowi i to jeszcze zawszańskiemu? Taka osoba zaraz stała by się stracona w oczach klasy. Z ust Christiana zaczęła nawet wypływać ślina, która pokrywała ławkę. Na całe szczęście nie chrapał, więc nauczyciel nie mógł go usłyszeć. W każdym razie jego sen wydawał się bardzo głęboki. Thomas tylko na chwilę spojrzał krzywo na współlokatora, a widząc ślinę, która wypływała mu z ust skrzywił się lekko. Na całe szczęście trzymał swoje wydzieliny po swojej stronie ławki. Jednak obiecał sobie, że jeśli to coś podpłynie do jego rękawa to przerzuci Christiana przez wszystkie ławki w tej klasie i niewiele go obchodziło czy w takim wypadku dziekan zacznie na nim eksperymentować albo, że ten nauczyciel zada mu referat, a nawet czy każą mu dzielić komnatę z Bestią w jego sali udręki. Z pewnością nie łatwo było obrzydzić Thomasa, ale za żadne skarby tego świata nie miał zamiaru taplać się w wydzielinie Christiana. Zastanawiał się czy ten w ogóle dobudzi się na koniec lekcji, może wywerna będzie musiała przylecieć obudzić go pocałunkiem. Mimo wszystko zaraz ponownie odwrócił wzrok, uznając, że i tak zbyt wiele czasu poświęcił temu śpiącemu "księciu". Zaczął ponownie słuchać wykładu. To było dosyć dziwne, bo nie wykazywał zmęczenia. Najwyraźniej potrafił intensywnie słuchać lub potrafił zwalczyć własne zmęczenie. Prawda jednak była taka, że Thomas lubił opowieści, a to co opowiadał profesor było dla niego całkiem ciekawe, dlatego nawet usypiający sposób w jaki opowiadał profesor nie tępił jego zmysłów. Zastanawiał się nawet jak wiele prawdy kryje się w tych opowieściach, aż nagle nie zobaczył na sobie wzroku Elviry, która zaraz się obróciła. Chwilę teraz na nią spoglądał, zastanawiając się czy zrobił coś nie tak, że tak nagle się odwróciła. Zaraz jednak ponownie zwrócił wzrok na profesora. Zmarszczył lekko brwi ponownie oddając się rozmyślaniu. Dlaczego ciągle się tak działo, że tak bardzo interesował się jej opinią? Co ją niby różniło od każdej innej dziewczyny, którą poznał, poza tym, że była niezwykle piękna i mądra? Czy on naprawdę tak o niej przed chwilą pomyślał?- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Sophie Dziewczyna wpatrywała się w rybki z wyraźnym zainteresowaniem. Ich kolory na swój sposób pobudzały jej artystyczną duszę, dając przy tym wręcz fale natchnienia. Jednak to nie było tylko to. Gdy nauczycielka zaczęła mówić o możliwościach uroczych stworzonek, Sophie już była co do nich pewna. Wiele o nich słyszała jeszcze, gdy uczyła się w swojej krainie, a teraz mogła je zobaczyć i w końcu dowiedzieć się czego tak naprawdę pragnie. Edward powiedział jej dzisiaj, że nie mogłaby by być dziedzicem tronu, bo jest za delikatna. Czy mógł mieć racje i naprawdę jej kuzyn mógł bardziej pasować do tej roli? Ponadto, dlaczego tak bardzo myślała nad jego słowami? Przyjaźń buduje się latami, to nie jest od tak, sama o tym dobrze wiedziała. W końcu w pałacu wiele dwórek uważało się za jej przyjaciółki, podczas gdy tak naprawdę były co najwyżej koleżankami, które nigdy nie poznały prawdziwej jej i zupełnie jej nie rozumiały. Dlaczego więc słowa chłopaka, którego znała dwa dni tak ją ruszyły? Bo ten jeden chłopak zdawał się znać prawdziwą ją, a nie taką, jaką pokazywała innym. Wyszła ze swych głębokich zamyśleń i odwróciła wzrok od rybek, patrząc teraz na Vivienne, która znów była pierwsza. Spoglądała na nią cały czas, nawet gdy ta zamoczyła palce w jeziorze, ale chwilę po tym skierowała wzrok na rybki, które układały się w niesamowity obraz, tak piękny, że i ona potrafiła go docenić. Poczuła niezwykłe wzruszenie i sama lekko westchnęła, widząc ślub księżniczki z jej wymarzonym księciem. Ich uczucie musiało być naprawdę głębokie. Zaraz potem przyszła Lucinda i jej rybki również pokazały wspólny obraz z jakimś księciem, ale dziewczyna najwyraźniej jeszcze nie wiedziała kogo pragnie jej serce, bo książę na obrazie nie był wyrazisty. Pomimo, że wyglądało to pięknie, Sophie nie mogłaby powiedzieć, że wyglądał lepiej niż obraz Vivienne. Pierwsza księżniczka naprawdę wysoko podniosła poprzeczkę. Gdy jednak Sophie zobaczyła kto teraz idzie w kierunku rybek, zmarszczyła wściekle brwi. Nadal nie zapomniała jak Emeralda zachwiała w niej pewność siebie i niemal doprowadziła do tego, że zrobiła z siebie idiotkę choćby przed Edwardem. Ponownie poczuła się dziwnie. Dlaczego tak się poczuła na myśl, że mogła się przed nim ośmieszyć? Nie rozumiała tego. W chwili, gdy zobaczyła obraz jaki pojawił się w jeziorze, poczuła delikatne ukłucie w sercu. Teraz była już pewna, ta dziewczyna specjalnie to wszystko zrobiła, bo nie podobało jej się, że rozmawia z Edwardem. Mimo to książę był wolnym człowiekiem i sam mógł wybierać z kim rozmawia, a sama nie miała zamiaru go ignorować skoro bardzo lubiła jego towarzystwo. Gdy pojawiła się Nerysa, Sophie nawet nie potrafiła skupić się na tej zawszance. Nadal z jakiegoś powodu myślała nad obrazem, który rybki pokazały Emeraldzie. Zamyśliła się do tego stopnia, że w pierwszej chwili nawet nie spostrzegła, gdy nauczycielka do niej mówi. Gdy jednak zobaczyła na sobie jej spojrzenie i innych zawszanek, szybko doszła do siebie, a na jej twarzy zagościł pewny siebie uśmiech taki sam jak pierwszego dnia w Akademii. - Zgadza się i bardzo chętnie - powiedziała pewnym siebie głosem, nadal się przy tym uśmiechając. Następnie powoli się podniosła ze swojego miejsca. Pewnym krokiem ruszyła ku jeziorze i spojrzała na rybki. To była właśnie ta chwila. Wszystko teraz pokaże, że nic się nie zmieniło, a ona jest taka jak zawsze. Przecież nie mogła przez tyle lat się mylić. Spojrzała jeszcze na swoją parasolkę i lekko zacisnęła na niej dłoń, jakby chciała aby ta dodała jej szczęścia zanim zacznie. Ostrożnie położyła ją obok siebie, a potem nachyliła się nad jeziorem dotykając go delikatnie dłonią. Rybki zaczęły kręcić się próbując obrać właściwy obraz. Najpierw wyglądało, że chciały przybrać obraz jakiegoś pałacu, ale równie szybko się rozproszyły, na co Sophie zmrużyła delikatnie oczy. Ponownie spróbowały i teraz zaczęły przybierać obraz jakiejś kobiety, ale nie zdołały go wyostrzyć, bo i ten równie szybko się rozsypał, na co Sophie otworzyła szeroko oczy, zupełnie już nic nie rozumiejąc. Rybki znów zaczęły tworzyć, ale tym razem obraz coraz bardziej się wyostrzał, aż stał się w końcu w pełni dokładny, nie tak jak dwa poprzednie, które się rozpadły. Sophie widząc co stworzyły dla niej rybki cała spłonęła rumieńcem, którego już nie zdołała powstrzymać i niemal się przewróciła na plecy. Nie było wątpliwości co przedstawia obraz, ale nie potrafiła zrozumieć dlaczego. Przecież nigdy nie była zakochana. Czy teraz było inaczej? Nie potrafiła sobie odpowiedzieć. Na obrazie, który teraz pokazały rybki stała zarówno Sophie jak i Edward trzymający się za dłonie i spacerujący wspólnie po polanie wśród kwiatów, a za nimi ciągnął się majestatyczny las. Alan Powoli wyszedłem za resztą uczniów na polanę, pozwalając sobie chwilę wdychać niesamowity zapach dobiegający z wnętrza błękitnego lasu. Zaraz jednak skupiłem się na broni, którą mieliśmy się posługiwać jak i kukłach będących niedaleko. Oczywiście od razu można było spostrzec, że broń była stępiała i nie można nią było raczej zranić. No cóż, to raczej nie mogło dziwić. Miałem wrażenie jakbym wrócił do czasów dzieciństwa, gdy ćwiczyłem wspólnie z Henrykiem będąc jeszcze młokosem. Brakowało mi mojego prawdziwego miecza, te nie mogły nawet w niewielkiej części równać się z moją bronią. Wtedy też dobiegł do mnie głos profesora i teraz na nim skupiłem swoją uwagę. Czyli będziemy dzieleni na grupy? Z jednej strony cieszyła mnie sprawiedliwość, z drugiej jednak... Nie bardzo podobało mi się towarzystwo innych książąt. Wolałem stać z Aidanem oraz Hectorem. Mimo to nie protestowałem i ruszyłem na lewo do swojej grupy, czekając na dalsze instrukcje profesora. Zauważyłem przy tym, że Damien mimo bycia rodowitym księciem stoi po środku. Domyślałem się od początku, że tak może być. Książę od początku wydawał się być bardziej błyskotliwy niż zapalony w boju. Nie uważałem jednocześnie by był w ten sposób gorszy niż reszta z nas. Szybko znów zwróciłem wzrok na profesora, gdy przydzielił mnie do pary z Edwardem. Nie byłem pewny jak miałem na to zareagować, zwłaszcza gdy uświadamiałem sobie jak książę ostatnio trzymał się blisko Sophie. Ostatnio zacząłem nawet na niego inaczej patrzeć, widząc ile radości potrafi jej dać i jak się o nią troszczy. Powoli ruszyłem wybrać miecz, ale brak możliwości wyboru dwuręcznego mnie lekko ograniczał. Rzadko raczej posługiwałem się innymi ostrzami, nie bez powodu wybrałem sobie właśnie dwuręczny w domu. Nie mając innego wyjścia wybrałem długi miecz jednoręczny o cienkim ostrzu i pięknej błękitnej rękojeści. Lekko nim machnąłem by zobaczyć jak leży w dłoni i mówiąc szczerze nie było najgorzej. Spojrzałem w stronę Hectora i Aidana i powoli do nich ruszyłem. Gdy byłem blisko nich chwyciłem Hectora za ramię i uśmiechnąłem się do niego widząc co wybrał. - To nie jest dobry wybór dla ciebie, możesz mi zaufać - powiedziałem spokojnie i sięgnąłem po długi miecz jednoręczny leżący niedaleko, a następnie mu go podałem. - Ten powinien bardziej do ciebie pasować i nie jest tak ciężki, a na dodatek powinien dawać ci pewien dystans w walce - zaraz potem podszedłem do Aidana. - Ciekawy wybór, ale już ci mówiłem, łucznicy raczej nie lubią mieczy dwuręcznych i nie możemy ich używać jak zaznaczył wcześniej profesor - uśmiechnąłem się lekko i podałem mu krótki miecz jednoręczny. - Postaw na zwinność, Aidanie i spróbuj zmęczyć przeciwnika nim zaatakujesz – Chwilę później wróciłem na swoje miejsce, czekając po dalsze instrukcje nauczyciela. Na chwilę jeszcze spojrzałem na Edwarda, bardzo chciałem go spytać co z Sophie, ale nie byłem pewny czy to odpowiedni moment. Crystal Kobieta poczuła lekką ulgę, słysząc, że Klarysa Dovey nie zignorowała jej ostrzeżeń i też postara się pomóc. Zawszanie i tak byli często problematyczni, a jeszcze, gdy któryś zacznie biegać po jej Akademii... To już zdecydowanie zbyt wielki problem. Mimo wątpliwości Dziekan Dobra, Crystal nadal była pewna, że mieli intruza z tego zamku, nie było mowy o pomyłce. To nie mógł być zwykły żart. Zupełnie jej tu coś nie pasowało, ale nadal nie rozumiała jak ktoś zdołał się włamać do jej Akademii. Właśnie tutaj krył się najważniejszy element układanki. W momencie gdy Dziekan Dobra wspomniała o wspólnym napisaniu do Dyrektora, Crystal spojrzała to na nią, to na wieże za nią. - To wydaje się dobry pomysł. Mnie nie chce słuchać gdy piszę mu o mojej Czytelniczce, a w mym uznaniu nie nadaje się ani na nigdzirkę ani nawet zawszankę. Musiało tu dojść do jakiejś kolosalnej pomyłki - powiedziała lekko zamyślona i znów spojrzała na kobietę. - Zgadzam się Klaryso, napiszmy do niego wspólnie list, być może wtedy mnie nie zignoruje, zawsze warto spróbować. Ufam ci także, że podejmiesz odpowiednie kroki w sprawie zabezpieczenia swojej Akademii by pozbyć się wszystkich niedomówień. Spotkamy się ponownie na lekcjach przetrwania. Teraz jednak powinnam już zniknąć. Dziękuje, że mnie wysłuchałaś. Do zobaczenia - mówiła spokojnie, chwilę później znikając z klasy Dziekan Dobra i zostawiając po sobie kilka kruczych piór, które były jedynym dowodem, że jeszcze chwilę temu tu była . Sama Crystal znów pojawiła się w swojej klasie, siadając przy tym za biurkiem i myśląc nad całą rozmową z Dziekan Dobra, zanim zabrała się za kolejny list, który prawdopodobnie znów był stratą czasu, ale mimo wszystko postanowiła spróbować propozycji Klarysy, nie mając i tak lepszego pomysłu, na tę chwilę.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas i Christian Lekcja profesora Sadera i towarzyszący temu wykład z pewnością były naprawdę sporym problemem, ale bardziej dla Christiana niż jego sąsiada z ławki. To było dosyć dziwne, gdy wszyscy już właściwie się wyłączali lub zasypiali, Thomas siedział niczym pomnik i jedyne co robił to tylko mrugał co jakiś czas. Christian, choć na początku natomiast walczył ze snem równie szybko się tym znudził i pozwolił oddać się jego objęciom. W końcu nie miał zamiaru dawać się katować w ten sposób. To nie on miał pisać referat by tego słuchać, a ta zielonowłosa kretynka, więc to nie jego problem. Jego sen był naprawdę przyjemny. Zakończył Akademię z wyróżnieniem udowadniając wszystkim, że jest największym czarnym charakterem w historii, z którym nawet Dyrektor musiał się liczyć. Thomas został jego sługusem, który codziennie służył mu jako jego podnóżek. Elvira została jego żałosnym kotem, którego na noc zamykał w worku i z rozkoszą patrzył jak próbuje się wydostać. Wszyscy musieli uznać jego wielkość. Nawet zawszanie słysząc jego imię drżeli ze strachu. Osiągając to wszystko zostało już tylko jedno. Trzeba było obalić Dyrektora i zabrać Baśniarza tak by pisał zakończenia, które mu się podobają. Można było spostrzec, że sen nigdziarza jest dla niego przyjemny choćby po uśmiechu na jego twarzy. Thomas wiedział, że ma pewne cechy, które pozwalają mu choćby uporać się upiorem, którego trzymał w kamieniu. Zawsze przeważała w nim determinacja i silna wola. Pomimo, że wykład był nudny, a sam nauczyciel prowadził go w taki sposób, którym mógłby leczyć bezsenność, Thomas starał się skupić. Informacje bywają użyteczne nawet nie wiesz kiedy będą ci potrzebne, dlatego ze wszystkich sił starał się skupić na wykładzie, choć nie było to łatwe. Nie miał na pewno zamiaru sobie robić wrogów w nauczycielach, nie bardzo uśmiechało mu się życie jako chomik. Gdy jednak profesor zaczął mówić o legendzie Baśniarza zmrużył lekko oczy. Miał jakby wrażenie, że gdzieś to słyszał, ale było to bardzo dawno temu tylko nie miał pojęcia gdzie i od kogo. Dopiero kiedy nauczyciel skierował słowa w kierunku Elviry znów poczuł się ponownie dziwnie słysząc jej imię. Skierował na nią spojrzenie swoich błękitnych oczu, ale równie szybko obrócił wzrok na nauczyciela. Co się z nim działo? Nadal nie potrafił tego zrozumieć.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Sophie Dziewczyna przywykła raczej do nieco chłodniejszych klimatów. Tym samym promienie słońca, które tak oświetlały to niesamowite miejsce i przy okazji grzały tak mocno jej ciało były dla niej czymś wręcz niespotykanym. Nie mogła zaprzeczyć, że było to naprawdę przyjemne, mimo, że pochodziła z zimnych krain. Zastanawiała się trochę nad tym czy to może w jakiś sposób zaszkodzić jej cerze. Widząc jednak uśmiech Constantine odwzajemniła go. Wyraz twarzy księżniczki nie był dla niej niczym dziwnym. Widziała to wiele razy jeszcze swojej krainie. A Constantine nie była dziewczyną, która miała powód by ukrywać swoje samozadowolenie. W końcu była ładna i trafiła do Akademii, miejsca, które było marzeniem dla wielu zawszan. Tylko niektórzy nie potrafili się tym cieszyć. Rzuciła ukradkowe spojrzenie na swoje współlokatorki. Wszystko wskazywało, że utknęła z nimi na dobre. Dlaczego wieszcz chciał by z nimi mieszkała? Nadal tego nie rozumiała. Wtedy też dotarły do niej słowa nauczycielki, która opowiadała o komunikacji ze zwierzętami. Gdy nauczycielka zaczęła wspominać o tym, że księżniczki nie umieją bronić się same, Sophie lekko się zamyśliła. Mimo to szybko stwierdziła, że niestety miała całkowitą racje. A na pewno tak było w jej przypadku. Nie potrafiła się bić ani używać magii, zawsze przecież dorastała za murami bezpiecznego zamku. Kiedyś Alan chciał ją uczyć trochę samoobrony, ale ona to zignorowała, uważając, że to prymitywne i niepotrzebne skoro chroni ich straż. Ironicznie tak samo myślała, że schowa się za plecami kuzyna podczas pobytu w Akademii, ale ten całą swoją uwagę poświęcał Czytelniczce. Została więc zupełnie sama. Ale czy na pewno? Powrócił jej obraz Edwarda i poczuła się naprawdę przyjemnie, ale przecież nie mogła tego od niego wymagać, ledwo się przecież znali. Wydawał się ją naprawdę rozumieć, ale z jakiegoś powodu nie potrafiła po prostu by od tak go prosić o pomoc, nawet gdyby była jej konieczna. Kiedyś by za pewne nie miała z tym problemu, jednak Edward wydawał się inny niż wszyscy chłopcy, których w życiu poznała. Może gdyby potrafiła, chociaż porozumiewać się ze zwierzętami, to by nie była jak ostatnia kula u nogi, która nie potrafi sobie poradzić w kryzysowych sytuacjach. Jej słowik nauczył ją trochę ich śpiewu i udało jej się nawet kilka z nich do siebie tym śpiewem przyciągnąć, ale nie była pewna czy to byłoby w jakimkolwiek stopniu jej pomocne. Sophie nie mogła również oderwać wzroku od nauczycielki i jej niesamowitych teraz dzięki magii Dyrektora tak dużych skrzydeł, nawet, gdy była zamyślona spoglądała ukradkiem na nią, więc nie miała problemu również słuchać tego co mówi. Kiedy wspomniała o rybkach życzeń, dziewczyna otworzyła zdumiona oczy, widząc kolorowe niczym tęcza rybki. Wiele o nich słyszała, lecz nigdy ich jeszcze nie widziała. Zawsze wiedziała czego pragnie jej serce i gdzie błądzą jej myśli i była pewna, że to jej właśnie pokażą gdy je spotka. Teraz gdy w końcu doszło do chwili, gdy je w końcu widzi... nie była już taka pewna czy to właśnie tamtego nadal tak bardzo pragnęło jej serce. Alan Zauważyłem krzywe spojrzenia innych książąt skierowane w moim kierunku. Wiedziałem oczywiście jaki był ku temu powód. Jako następca tronu powinienem być teraz w ich towarzystwie. Tymczasem ja wolałem towarzystwo zwykłych zawszan, pospólstwa, tym samym pokazywałem, że w moim uznaniu są po prostu od nich gorsi. Co było wręcz karygodne. Nie było to moim zamiarem, ale nie miałem zamiaru rezygnować z towarzystwa Aidana oraz Hectora tylko dlatego, że dzieliły nas statusy i tytuły. Naprawdę ich polubiłem. Równie szybko wszystko zostało przerwane, gdy pojawił się profesor. Zmarszczyłem jednocześnie lekko brwi nadal nie widząc Edwarda. Gdzie on zniknął z Sophie? No właśnie, Sophie... nadal nie wiedziałem jak mogę ją przekonać, ale musiałem to zrobić, to było zbyt ważne dla Elisabeth. Znów poczułem się lekko zakłopotany gdy o niej pomyślałem. Gdy profesor otworzył usta byłem już pewny, że jest zupełnie inny niż Henryk, który tyle lat mnie uczył walki mieczem. Wyglądał na kogoś z kim lepiej było nie igrać, zwłaszcza, gdy powiedział, że jest swoistym weteranem, zaznaczając przy tym, że najdłużej uczy w Akademii. Właśnie wtedy pojawił się w końcu spóźniony Edward, który raczej nie zrobił tym dobrego wrażenia. Zupełnie jak my poprzednio. Bardzo chciałem go spytać co z Sophie i czy dotarła już na lekcje, jednak teraz musiałem skupić się na lekcji. Mimo całej swojej powagi, nauczyciel wydawał się sprawiedliwy i rozsądny. Zwłaszcza w kwestii oceniania. Spojrzałem na Hectora, który przyznał otwarcie, że zajął ostatnie miejsce i Ambrosiusa który chował się za dumą i nie miał zamiaru tego zrobić. Byłem pewny, że kiedyś pożałuje tej pyszałkowatości. Musiałem teraz pomyśleć jak mógłbym pomóc Hectorowi i Aidanowi w tych lekcjach. Rozmyślałem nad tym cały czas idąc za profesorem. Crystal Gdy dziekan Dovey spytała o buty, które znalazła Crystal i czy ma je przy sobie, kobieta tylko zmrużyła oczy i w odpowiedzi wystawiła dłoń przed siebie. Jej dłoń zaczęły otaczać liczne czarne krucze pióra, które chwilę krążyły wokół jej dłoni by zaraz całkowicie zniknąć, a w ich miejscu pojawiła się para wcześniej wspomnianych butów. Oczywiście Crystal nie mogła zaprzeczyć, że podejrzenia Dziekan Dobra miały sens, ale nie bez powodu tak długo zwlekała z przybyciem tutaj. Musiała najpierw się upewnić co do swojej racji, a teraz była już niemal całkowicie przekonana, że w nocy mieli tajemniczego gościa. - Nie wiem jak do tego doszło, Klaryso i kto to był, jednak jestem niemal pewna, że ktoś w jakiś sposób zdołał się włamać - powiedziała z niezwykłą powagą, pokazując przy tym bliżej buty. - Ta Czytelniczka, którą sprowadził Dyrektor jest ledwo żywa, nawet nie je. A możesz mi wierzyć moje diagnozy się zawsze sprawdzają. Sama jest zbyt słaba i strachliwa by próbować uciec, ktoś jej pomógł - ciężko westchnęła. - Twoje słowa są oczywiście również logiczne, Klaryso, ale ja po swojej lekcji jestem pewna, że żaden z moich uczniów jej nie pomagał. Gdyby nie zasady Akademii, to co niektórzy już by ją chyba rozszarpali. Ja ci powiedziałam co się dzieje, wybór należy do ciebie. Sama uznasz czy zainterweniujesz i spróbujesz temu jakoś zaradzić dla dobra nas obu, czy uznasz, że nie ma zagrożenia, a ja się ostatecznie mylę. Wiesz jednakże równie dobrze jak ja, że Dyrektor nie będzie zachwycony żadną z nas, gdy twój uczeń zginie mimo moich ostrzeżeń i to na moim terenie. Ja ze swojej strony zapewniam, że dziś w mej Akademii nocą postawię dodatkową straż w postaci moich ptaków, jeśli tylko wykryje intruza sprowadzę go do ciebie i sama uznasz jaka kara powinna zostać wymierzona - Właśnie wtedy jej twarz zrobiła się bardziej ponura niż do tej pory. - Mimo to nie mogę cię zapewnić, że któryś z moich uczniów lub gargulców pierwszy nie zobaczy intruza, a ja nie zdążę zareagować. Dlatego potrzebna mi twoja pomoc, spróbuj się choćby dowiedzieć kto to jest i nie bagatelizuj moich ostrzeżeń, nawet jeśli wydają się nieprawdopodobne, bo obie możemy źle na tym skończyć - Teraz po raz pierwszy na twarzy Crystal pojawiła się powaga, która wskazywała, że naprawdę wierzy w swoje słowa.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas i Christian Reakcje obu chłopaków były zupełnie inne. Thomas nie wyglądał na znużonego nawet po sprawdzaniu przez długi czas obecności przez nauczyciela. Bardziej wyglądał jakby starał się skupić na lekcji. Była to zupełna odmiana w stosunku do Christiana, który zaraz po tym jak nauczyciel przeczytał jego imię miał ochotę pójść spać na ławce. Bo jak lepiej w jego uznaniu można było spędzić lekcje, na której się tylko gada jakieś nikomu niepotrzebne bzdury? Zaraz jednak zarówno Thomas jak i Christian zareagowali słysząc głos jednej z nigdziarek, ale reakcje obu były zupełnie odmienne. Thomas zaraz obrócił wzrok, uznając zaczepkę za niemającą sensu i tylko pokazującą jak niski poziom reprezentowała sobą dziewczyna. Christian lekko parsknął śmiechem, ale słysząc Vina na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. Jakiś ślepak ich uczył? Zaczynało się robić ciekawie. Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy nauczyciel nie zareagował w żaden sposób na zaczepkę Savy. Thomas nie zwrócił jakoś specjalnie na to uwagi, ale mimo wszystko zastanawiało go czy zamierza to tak zostawić, a może czeka na odpowiedni moment by pokazać, że są zachowania, których nie toleruje. Christian lekko parsknął znużony tym wszystkim. Tacy właśnie w jego uznaniu byli zawszanie, nic nie potrafili. Jak można było kogoś tak żałosnego wysłać do ich Akademii? Poza tym to już trzeci nauczyciel, który wyraźnie sobą pokazywał, że nie powinien przebywać w tej Akademii. Gdzie podziali się prawdziwi nigdziarze? Zaraz gdy nauczyciel zwrócił się bezpośrednio do dziewczyny, która go obraziła, Thomas parsknął lekkim śmiechem, słysząc jaka kara ją czeka. Nie dlatego, że wydawała mu się ta kara zabawna. Po prostu widok reakcji nigdziarki go rozbawił. Christian za to ponownie zareagował zupełnie inaczej. - Poważnie? - spytał bardziej sam siebie, czego oczywiście nie mógłby nie usłyszeć Thomas siedzący obok niego. - Jedna nauczycielka grozi, że zacznie nas truć na lekcji, druga daje do sali udręki. Mnie tam skierowano za to, że starałem się tylko pokazać miejsce w szeregu tej żałosnej niby nigdziarce. A tamta za obrażanie nauczyciela ma pisać referat? Czy to na pewno Akademia Zła? - mówił z niekrytą irytacją. - Sądzę, że dla ciebie taki referat byłby większą zmorą niż najgorsza kara ze strony potwora w sali udręki czy wypicie jakiegoś płynu - odpowiedział mu Thomas z niekrytym znużeniem. Christian zmarszczył brwi, patrząc teraz na swojego sąsiada z ławki z wyraźną niechęcią. Jednak nie bez powodu. Po prostu Thomas miał trochę racji. Zawsze odkąd tylko pamiętał, w jego uznaniu szkoła była dla kretynów. Komu niby pomocna by była nauka czytania czy pisania? Każdy kto uczył się takich bzdur w jego opinii był niczym więcej jak zwykłą ofiarą. On miał w każdym razie spore braki w tak podstawowych czynnościach. - Ciebie pewnie uczyła zawszańska mamusia tych bzdur, co? - spytał współlokatora z niekrytą drwiną. Thomas co ciekawe nie dał się sprowokować Christianowi, a tylko zmarszczył lekko brwi jakby nad czymś myśląc. Nie pamiętał już twarzy swoich rodziców, a ojca zwłaszcza, bo zawsze go nie było. Wiecznie był zapracowany przez co rzadko bywał w domu. Ale wciąż niektóre wspomnienia pozostały w jego głowie. Teraz właśnie wrócił wspomnieniami do swojej mamy, gdy ta pokazywała mu jak się szyje rany i uczyła go czytać i liczyć. Nadal w głowie dzwonił mu jej głos "Bardzo dobrze, Thomasie, gdy dorośniesz może będziesz moim asystentem". "Tak mamusiu". Potem już nie miał gdzie się uczyć. Nie miał już nikogo, a naukę czytania, pisania czy liczenia musiał zgłębiać sam by nie wyrosnąć na kompletnego kretyna. Christian widząc, że Thomas go ignoruje położył rękę na ławce, a na niej głowę. Skoro nauczyciel był ślepy to pewnie nawet by nie zauważył gdyby teraz zasnął na lekcji. Starał się więc po prostu odpocząć i nie myśleć o nadal obolałym tyłku. Zastanawiał się jak długo to jeszcze potrwa nim przejdzie. Dziekan nic mu nie mówiła, kiedy minie.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Sophie Dziewczyna powoli weszła do ogrodu, rozglądając się przy tym wokół, na całe niesamowite piękno jakie ją teraz otaczało. Zdziwiła się, widząc, że wszystkie inne księżniczki były już na miejscu. Naprawdę, aż tak długo spędzała czas z Edwardem? Nawet nie zauważyła kiedy to zleciało, ale musiało to chwilę trwać, zwłaszcza, że były tu już nawet jej współlokatorki, które niedawno minęła na korytarzu. Sama nie była pewna, kiedy tak straciła poczucie czasu, nigdy jeszcze jej to się nie zdarzało. Na szczęście nie widziała tu również nauczycielki, czyli najwyraźniej, aż tak bardzo się nie spóźniła. Zanim zdążyła się dokładnie rozejrzeć kto gdzie jest, tuż przed nią pojawiła się jedna z księżniczek, do których pałała sympatią, czyli Constantine. Na jej pytanie Sophie lekko się zarumieniła, tym razem nie będąc w stanie tego ukryć. - Na przechadzce - powiedziała nadal rozmarzonym i trochę rozczulonym głosem, zresztą podobnie było z jej wzrokiem, który nadal pozostawał w niezwykle radosny. Zwłaszcza tak było gdy powracał jej przed oczami obraz Edwarda. Miała szczerą nadzieje, że książę nie będzie miał przez nią problemów. Nic z tego nie rozumiała. Nigdy tak nie reagowała na żadnego chłopaka, ale przy nim było inaczej. Miała wrażenie jakby on naprawdę potrafił ją zrozumieć. Z nikim jeszcze się tak nigdy nie porozumiewała jak z nim. Wyszła z tego rozmarzenia, widząc jak znikąd przed nimi pojawiła się nauczycielka. Czy ona była tu cały czas? Zadała sobie to pytanie wyobrażając przy tym jak źle wypadła spóźniając się na lekcje pierwszego dnia, zupełnie jak jej kuzyn wcześniej. Zaraz również spojrzała zszokowana na Nerysę, która krzyknęła do nauczycielki po imieniu, a o dziwo ta jej odpowiedziała. Czy one się znały? Zadała sobie kolejne pytanie i nadal zszokowana patrzyła to na jedną to na drugą. Dalsza rozmowa stawała się coraz ciekawsza. Ich nauczycielka była prawdziwą wróżką z Nibylandii, to wyjaśniało jej znajomość z Nerysą. Sophie wiele o nich słyszała, ale żadnej nigdy nie widziała. Teraz nie dość, że będzie ich uczyć, to ta była powiększoną wersją swoich odpowiedniczek. Sama również była zachwycona przedmiotem, który miał się teraz odbyć, ale obecnie bardziej wpatrywała się zdziwiona na Magdę, która zdołała dostrzec nauczycielką nim ta się w ogóle ujawniła. Była ciekawa jak to zrobiła, zaraz jednak skupiła się na lekcji i zajęła wolne miejsce obok Constantine. Alan Widząc przechodzącą obok nas Dziekan Zła, zamarłem. Nadal dziwił mnie fakt, że nigdziarka mogła wyglądać jak ta kobieta. Gdy koło nas przeszła i rzuciła na nas to zimne spojrzenie od razu można było poczuć kim ona tak naprawdę jest. Nigdy nie widziałem jeszcze takiej wrogości w tak pięknych zielonych oczach. A to mi zarzucano zimny wzrok, ale przy jej spojrzeniu mój wydawał się niemal niewinny. W pierwszej chwili pomyślałem, że zaraz mnie szarpnie za ramię i każe się wytłumaczyć z wczoraj, ale gdy zaraz zniknęła odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej do czasu, aż Hector się nie odezwał. Zacząłem się zastanawiać czy może mieć racje i kobieta naprawdę mogła przyjść po mnie i Elisabeth. Zaraz jednak Aidan nieco ostudził mój niepokój. Na pewno miał racje przecież Dziekan Zła nie mogła nas ukarać. Ale co jeśli poszła w tej sprawie do dziekan Dovey? Nie miałem za długo okazji o tym rozmyślać, bo zaraz weszliśmy do sali. Przyglądałem się promieniom słońca, które ją oświetlały jak oraz jej wyposażeniu. Widok manekinów nie bardzo mnie zachwycał. To były moje treningi, gdy zaczynałem szkolenie z mieczem, a nie na mój obecny poziom, ale prawda była taka, że nie wszyscy mieli doświadczenie, więc uczenie od podstaw miało sens. Miałem tylko nadzieje, że profesor będzie uczciwy i będzie patrzył na to, że nie każdy tu już walczył mieczem. Co ciekawe jeszcze go nie było. Zacząłem rozglądać się po okolicznych mieczach, miałem nadzieje, że znajdę coś co zastąpi ten mój, a przynajmniej choć częściowa zdoła to zrobić. Gdy spojrzałem po innych zawszanach, dostrzegłem brak obecności Edwarda. Czy on i Sophie nadal byli razem? Ale to do niej niepodobne, ona nigdy przecież się tak nie zachowywała, zawsze była wzorowa co do zasad, a o spóźnieniach nie było mowy. Czy mogła, aż tak stracić głowę na jego punkcie? Wtedy też spostrzegłem również jak Kato i Odion zapraszają nas do swojej grupy. Kiwnąłem lekko głową Aidanowi i Hectorowi i zacząłem iść w ich kierunku. Zapewne gdyby widział mnie ojciec byłby wściekły, że zadaje się z zawszanami takimi jak oni. Mówiąc szczerze gdybym miał oddać swoje życie w czyjeś ręce, wolałbym je oddać w ręce niedoświadczonego Aidana niż księcia, do którego bym nie miał zaufania. Crystal - Witaj Klaryso - powiedziała niemal chłodno kobieta, powoli wchodząc do gabinetu. Nie bardzo przyglądając się przy tym temu jak jest urządzony. Widziała go w końcu nie raz i nadal nie potrafiła zrozumieć jak Klarysa Dovey mogła uczyć w tej cukrowej klasie. - Wiesz dobrze, że nie niepokoiłam bym cię bez powodu, ale sądzę, że lepiej będzie porozmawiać, nim w Mojej Akademii znajdzie się truchło jednego z twoich uczniów - dodała już znacznie bardziej ponuro jakby nawet jej nie bardzo podobała się ta myśl. Co było zresztą prawdą. Nie znosiła młodych zawszan, ale nie uśmiechały jej się problemy z Dyrektorem z tego powodu. - Jeden z twoich uczniów wczorajszej nocy najwyraźniej włamał się jakimś sposobem do mojej Akademii. Nie mam pojęcia jak tego dokonał, ale najwyraźniej ruszył na pomoc Czytelniczce, która mi się trafiła - zmarszczyła nerwowo brwi na samą myśl o tym. - Może uznał, że jest tak delikatna i niewinna, że zrobiło mu się jej żal i spróbował bawić się w jej rycerza. Mówiąc szczerze, gdy sama na nią patrzę, to mam wrażenie, że Dyrektor wysyłając ją do mnie chciał się ze mnie na swój sposób ponabijać, nawet do niego pisałam w tej sprawie, ale sama wiesz, jaki jest, jeśli chodzi o odpowiedzi na korespondencje - lekko westchnęła patrząc teraz przez okno na samotną wieże, ale równie szybko odwróciła się do Dziekan Dobra. - Nie mogę więc winić twojego ucznia, że tak mu zmiękło serce, jednakże lepiej by nie pałętał się po mojej Akademii, bo nie odpowiadam za jego bezpieczeństwo. W każdym razie tajemniczy gość zostawił wczoraj buty z eskapady. Jest to porządny krój, byle kogo nie byłoby na niego stać, wiem to, bo zwiedziłam sporo zawszańskich krain w życiu. Możesz więc ograniczyć listę podejrzanych do prawdziwych książąt lub kogoś równie wpływowego - mówiąc to ciężko westchnęła.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas i Christian Thomas nie reagował wrogością w kierunku nauczyciela, kto jak kto, ale on nie oceniał po pozorach. Nie zwracał nawet uwagi na jego kalectwo czy też to, że był zawszaninem. Dyrektor nie umieścił tu go bez powodu, na pewno nie rzuciłby na żer nigdziarzom nauczyciela z zawszańskiej szkoły, który nie umie się bronić, był tego pewny. Jednak zainteresowała go sprawa dawnego nauczyciela. Co takiego musiało się stać, że go zastąpiono zawszaninem? Szybko skupił się na otaczającej go klasie. Z historyjek matki, którą pamiętał już tylko jak przez mgłę, kojarzył, że ta wspominała coś, że tak miała wyglądać mniej więcej szkoła, do której miał pewnego dnia się udać. Normalna klasa, zwykli uczniowie oraz nauczyciele nie uczący ich nowych technik mordowania innych. Szybko przerwał na ten temat rozmyślania, widząc kto się do niego dosiadł. Christian dość ostrożnie posadził tyłek na krześle obok Thomasa. A nawet przy tym i tak zaciskał zęby by nie jęczeć. Zastrzyk, którym uraczyła go dziekan nadal dawał o sobie znać. Nigdy nie czuł takiego bólu. Przeklęta kobieta oszukała go mówiąc, że nie będzie bolało. Jeszcze się na niej zemści. Teraz jednak musiał skupić się na konkretach. Czuł na sobie wzrok Thomasa i jego zdziwienie, że usiadł akurat koło niego, a Christianowi o to właśnie chodziło. Niewiele go teraz obchodził zawszański nauczyciel. Nie, teraz miał co innego w planach. Nie uraczył również Thomasa żadnym wyjaśnieniem, a tylko uśmiechnął się lekko w jego kierunku, patrząc jeszcze na chwilę w kierunku Elviry, a przynajmniej do czasu, aż nie usłyszał swojego imienia i szybko się obrócił do nauczyciela. - Ta, jestem tutaj! - warknął głośno i z niechęcią, zauważając wcześniej, że zawszanin ma najwyraźniej problem ze słuchem po tym jak inni musieli krzyczeć w jego kierunku. Thomas natomiast miał wielką ochotę wykopać Christiana ze swojej ławki, ale nie bardzo miał powód dopóki ten go jakoś nie sprowokuje. Właśnie dlatego postanowił go po prostu ignorować. Wyprostował się i patrzył prosto na nauczyciela, starając się ignorować obecność uciążliwego balastu.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan, Sophie i Crystal Pomimo, że z pewnością okolica, w której się znalazła Sophie była czymś niesamowitym dla jej artystycznej duszy. W końcu jak można nie było poczuć czegoś niesamowitego na widok świateł, które tak majestatycznie odbijały się od złotych ramek obrazów. A jednak nawet ona, która zawsze potrafiła coś takiego docenić nie była teraz w stanie się na tym skupić. Całą jej uwagę zaprzątał obecnie książę, który jej towarzyszył. Przybyła do Akademii w określonym celu, ale nigdy nie spodziewała się spotkać kogoś takiego jak on. Kogoś kto potrafił ją słuchać i zrozumieć. Gdy do jej uszu dotarło brzęczenie wróżek, poczuła coś nieprzyjemnego w brzuchu, bo wiedziała, że piękna chwila dobiega końca. Zaraz to nieprzyjemne uczucie przeminęło jak za dotknięciem magicznej różdżki, bo Edward ponownie pocałował jej dłoń i uraczył ją swoim niesamowitym uśmiechem, który i ona odwzajemniła. - Z pewnością to zapamiętam, Edwardzie i również naprawdę się cieszę naszą wspólną rozmową - powiedziała niezwykle czule w kierunku księcia, gdy ten zaczął powoli odchodzić. Mimo, że nie powiedziała tego na głos, to naprawdę nie mogła się doczekać kolejnego spotkania z księciem. Nigdy jeszcze nie czuła się tak jak dzisiejszego dnia. Nie potrafiła skupić na niczym innym myśli niż na tym księciu. Wiedziała również, że nie da się więcej oszukać Emeraldzie ani nikomu innemu. Zaraz jednak przypomniała sobie o zajęciach komunikacji ze zwierzętami i wyrywając się z transu ruszyła. Mimo wszystko podczas całej drogi do ogrodu wciąż nie potrafiła przestać myśleć o tej krótkiej niedawnej, a zarazem pięknej chwili. Nawet z jej twarzy nie chciał zniknąć bardzo rozmarzony uśmiech, który trzymał się niej nawet w chwili, gdy znalazła się na miejscu, w pobliżu innych księżniczek. Zupełnie jakby całkiem zapomniała o wszystkich nieprzyjemnych wydarzeniach i by tego dokonać nawet nie musiała wyzbywać się tamtych okropnych emocji, wystarczyła po prostu szczera i otwarta rozmowa. Mogłem spodziewać się różnych reakcji po tym co powiedziałem, ale nie sądziłem, że będą, aż takie. Musiałem z kimś o tym porozmawiać. W pałacu zapewne porozmawiałbym z Henrykiem lub Sophie. Jego tutaj ze mną nie było, a Sophie była teraz zajęta własnymi sprawami. Na tę chwilę pozostali mi tylko oni. Bardzo polubiłem zarówno Hectora oraz Aidana. Chyba nawet nie sądziłem jak bardzo, biorąc pod uwagę, że powiedziałem im o tym co się stało wczoraj. Gdy Aidan powiedział, że z Akademii nie można uciec zacisnąłem dłonie w pięści. Wiedziałem o tym od początku, ale wiedziałem również, że Elisabeth by mnie nie posłuchała. Jedyne co mogłem wtedy zrobić to spróbować jej pomóc i wierzyć wraz z nią, że niemożliwe stanie się możliwe. W chwili gdy Hector wspomniał o okrutnej Dziekan Zła, lekko pobladłem. A co jeśli to prawda i ta okrutna kobieta dorwie Elisabeth? W Akademii panowały zasady, ale czy można ufać wcielonemu złu? W końcu zdecydowałem się wtrącić do rozmowy. - Wszystko po kolei - powiedziałem niezwykle ciężkim jak na mnie tonem. - Nie spotkałem Elviry, a tylko widziałem jej portret, ale uroda tej dziewczyny uchwycona na nim mnie zdziwiła, a zwłaszcza fakt, że trafiła do Akademii Zła, dlatego ciebie spytałem o nią. Na pewno jednak widziałem jej portret i jestem przekonany, że jest w tamtej Akademii, Aidanie - dodałem już bardziej spokojnie, zauważając przy tym, że najwyraźniej z jakiegoś powodu zależy Aidanowi by dowiedzieć się o tym więcej. Teraz postanowiłem wrócić do innych spraw, które nadmienili. - Nie wiecie zapewne tego, ale Elisabeth jest niezwykle uparta, a przy tym i zawzięta o czym się przekonałem ostatniej nocy. Ona nie uważa, że istnieją rzeczy niemożliwe. W jej uznaniu każdą barierę można pokonać. Mogłem tam pójść z nią wczoraj lub ją związać i zabrać do jej pokoju, ale tego by mi nie wybaczyła. Zrobiła to wczoraj i zrobi to dziś i nie sądzę by obawiała się Dziekan Zła tamtej Akademii czy kogokolwiek innego, a co do Adelii... to mam szczerą nadzieje, że się mylę - spojrzałem ponurym wzrokiem na Aidana. - Też nie chce by odeszła, ale postawmy się na jej miejscu. Ona ma tam rodzinę i bliskich, najważniejsze by była szczęśliwa, tylko to się liczy - powiedziałem pewniej, ale czując jednocześnie nieznany mi smutek na myśl, że być może już nigdy nie ujrzę rudowłosej księżniczki. Wtedy też spostrzegłem coś innego, na co lekko zbladłem. Dziekan Akademii Zła poruszała się powoli swoim typowym krokiem i teraz właśnie kierowała się prosto na trójkę książąt zbliżając się coraz bardziej w ich kierunku. Gdy tylko znalazła się tuż koło nich rzuciła na nich zimnym spojrzeniem zielonych oczu, ale nie zrobiła nic więcej tylko ruszyła dalej w głąb Akademii Dobra. Łatwo jednak można było spostrzec wyraźną niechęć kobiety do wychowanków Akademii Dobra. W końcu udało jej się dotrzeć do gabinetu Dziekan Dobra i lekko zapukać do drzwi, domyślając się, że Klarysa Dovey najpewniej zamknęła je na klucz, więc naciskanie na klamkę nie miało najmniejszego sensu.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan, Sophie i Crystal Dziewczyna w jednej chwili zamarła, gdy poczuła delikatny uścisk na swoim nadgarstku, nim w ogóle zdołała zareagować, Edward przyciągnął ją do siebie. Poczuła również jego dłoń na ramieniu. Nie potrafiła oderwać wzroku od jego niesamowicie, a zarazem tak doskonałej twarzy. Nigdy jeszcze nie spotkała kogoś takiego jak on. Gdy poczuła jak jego palce chwytają jej podbródek by zaraz potem dotknąć jej policzka, nie wiedziała już zupełnie co powinna zrobić. Nikomu jeszcze nigdy nie pozwoliła tak się do siebie zbliżyć. Mimo to była w stanie stwierdzić, że czuła się szczęśliwa jak nigdy. Chwila, gdy ją dotykał i mówił o niej tak piękne rzeczy... Nie była pewna czy coś mogło to zastąpić. Co jeszcze dziwniejsze, nie czuła złości gdy ten jej powiedział, że nie chciała by być dziedzicem tronu. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego tak się nagle poczuła. Przecież od tak dawna marzyła, że pewnego dnia zostanie królową Śnieżnych Wzgórz i nie myślała o niczym innym, a teraz po raz pierwszy naszła ją fala wątpliwości. Czy to naprawdę było jej marzenie, czy może to sobie po prostu wmówiła? Zawsze chciała być po prostu szczęśliwa, a swe szczęście widziała właśnie w tym, aż do tej właśnie chwili. Gdy usłyszała z jego ust, że byłaby wyjątkową królową jej źrenice się nagle poszerzyły. Wtedy również usłyszała znajome, a zarazem niechciane na ten moment głosy, które przerwały tę krótką, a zarazem magiczną chwilę, którą spędzili tu razem. Chwilę później mogła zobaczyć swojego kuzyna w towarzystwie reszty grupki zawszan, których z Edwardem niedawno minęli. Nie była już co prawda zła na Alana za ostatnią lekcje, rozumiejąc już, że to wszystko była wina Emeraldy, ale nadal nie była zachwycona widokiem Czytelniczki, zwłaszcza po tym jak bez powodu na nią napadła. Na dodatek obecna chwila ich pojawienia nie mogła być gorsza. W chwili gdy tylko Edward zaoferował jej ponownie swoje ramię bez wahania je chwyciła i nic nie mówiąc powoli odeszła z księciem byle jak najdalej od tej grupki. - Dziękuję, Edwardzie, za wszystko - powiedziała do towarzyszącego jej chłopca, gdy ponownie byli już sami i na tyle daleko, że nikt nie mógł ich usłyszeć. Miała w głowie wiele różnych słów, ale ze wszystkich wybrała właśnie te, czując przy tym prawdziwą wdzięczność za wszystko co do tej pory jej powiedział i tym co dla niej zrobił. W międzyczasie powoli szedłem za Elisabeth i resztą słuchając jej z uwagą. Nie znałem osobiście nikogo, kto byłby w Akademii, ale nie byłem przekonany co do tego co mówi. Najwyraźniej moje obawy podzielała Stephanie. Nigdziarze już na apelu pokazali co myślą o wilkach, wróżkach czy nawet nauczycielach. Obecność żadnego z nich nie przeszkadzała im szczególnie by zacząć walkę na środku sali. Obawiałem się, że teraz może być podobnie. Właśnie wtedy też zauważyłem przy schodach stojącą w obecności Edwarda, Sophie. Najwyraźniej chwilę wcześniej o czymś rozmawiali. domyśliłem się, że było to niezwykle ważne, a my im najwyraźniej przerwaliśmy. Zastanawiałem się czy to jest dobra chwila by z nią porozmawiać. Nim jednak w ogóle coś zrobiłem, Edward już z nią zniknął na schodach. Dziwnie się poczułem, z jednej strony byłem szczęśliwy, widząc jej szczęście z drugiej jednak miałem wrażenie, że odkąd trafiliśmy do Akademii traciłem jedną z najbliższych mi osób. Sophie do niedawna była moją jedyną prawdziwą przyjaciółką. Zaraz jednak przerwałem swoje przemyślenia spoglądając zdziwiony na Elisabeth, gdy ta ścisnęła moją rękę. Nie miałem pojęcia dlaczego, ale poczułem się odrobinę lepiej. Miałem wrażenie, że jej dotyk dodawał mi sił. Gdy chwilę później musieliśmy się rozdzielić, jeszcze chwilę spoglądałem za nią, aż nagle zwróciłem się bezpośrednio do Aidana i Hectora. - Ufam wam, dlatego muszę wam coś powiedzieć, ale musicie zachować to dla siebie - dodałem niezwykle poważnie w kierunku współlokatorów, a przy tym się rozejrzałem dookoła czy kogoś tu nie ma, gdy byłem już co do tego pewny lekko westchnąłem nim zacząłem. - Ja i Elisabeth wczoraj wieczorem włamaliśmy się do Akademii Zła, to dlatego Aidanie, wiem, że Elvira tam jest - Lekko spochmurniałem wracając do tego momentu pamięcią. - Chciałem pomóc Elisabeth i jej przyjaciółce się wydostać z Akademii. Nawet zdołaliśmy się wszyscy spotkać i wtedy... - Znów spochmurniałem, nadal ciężko mi było o tym mówić. - Elisabeth tak bardzo wierzy w swoją przyjaciółkę, a ja chciałem wierzyć z nią. W chwili gdy ją zobaczyłem... Nie chciałem tego mówić przy Elisabeth... Jestem niemal pewny, że zobaczyłem w jej oczach przez niewielką chwilę nie przestraszoną dziewczynę, a nienawiść, którą kierowała z jakiegoś powodu w moim kierunku. Mam szczerą nadzieje, że to mi się tylko wydawało, bo obawiam się, że Elisabeth może powtórzyć ten wyczyn, ale tym razem może nie chcieć mojej pomocy - dodałem bardziej ponuro. W tym czasie na moście połowicznym stała samotnie kobieta, za którą ciemna suknia ciągnęła się po ziemi niczym ponury całun. Wpatrywała się w zamek Akademii Dobra, zastanawiając się jak zawszanie mogli żyć w takich miejscach. Naprawdę nie bardzo miała ochotę to robić, w końcu skrzywiła się ponuro, a następnie przekroczyła most połowiczny, stawiając swe stopy na ziemi zawszan i zaczęła powoli kroczyć polaną w kierunku murów zamku Akademii Dobra.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas, Christian i Crystal Kobieta zmrużyła delikatnie oczy, słysząc jacy uczniowie zainteresowali Kastora. Nie mogła zaprzeczyć, że w Raverze było coś interesującego. Talent i jego zachowanie zwróciły już jej uwagę na lekcji, idąc tym kierunkiem mógł zostać kiedyś naprawdę wielkim czarnoksiężnikiem. Natomiast Alisa wydawała się bardzo intrygująca, ale w pewnym sensie i trochę dzika mimo spokoju jaki zwykle wszystkim ukazywała, nie była pewna czy ta dziewczyna byłaby w stanie się czasem kontrolować gdyby wpadła w furię. A prawda była taka, że pod wpływem nerwów popełniało się błędy, za które wiele się płaciło. Ona mimo wszystko nadal uważała, że Elvira ma niesamowity potencjał, nawet jeśli nie zainteresowała Kastora. Być może nie radziła sobie z potworami, ale wydawała się być niezwykle inteligentna i sprytna, co w połączeniu z jej urodą mogło dawać niesamowity efekt. Potrzebowała tylko wiernego sługi, który będzie w stanie pozbyć się tych słabości i oddać jej własną siłę, wtedy mogłaby wiele osiągnąć. Kolejną osobą, którą ją intrygowała wydawała się być Judith, z którą dzieliła wspólne zainteresowania. Wydawała się również niezwykle inteligentna, co mogło dawać ciekawe możliwości dla tej nigdziarki w przyszłości. No i Adelia... która była wręcz beznadziejna, co sama potwierdziła Kastorowi, ale za każdym razem gdy na nią patrzyła wracały obrazy przeszłości, których widzieć nie chciała i to ją martwiło. - Tak widziałam jak się zmienia, ale jeszcze nie opanowała tego w pełni - Machnęła ręką bez większych emocji. - W każdym razie wydaje się intrygująca, to prawda - powiedziała spokojnie do Kastora, gdy ten właśnie wychodził i lekko zmarszczyła brwi, myśląc o wczorajszej nocy. Nadal nie wiedziała, kto był intruzem i miała wrażenie, że ktokolwiek to był łatwo się nie podda. Najpewniej wkrótce znów ponowi włamanie do Akademii. Nie znosiła zawszan i chętnie by zobaczyła rano rozszarpane przez gargulce zwłoki jednego z tych pyszałkowatych książąt. Jednakże nie bardzo miała ochotę potem wyjaśniać wszystko Dyrektorowi, zaraz po tym jak Dovey by go powiadomiła o niedawnym zgonie jej cennego ucznia. Naprawdę nie lubiła tam chodzić, ale chyba nie miała wyboru. Powoli wstała od biurka, gdy Annabelle spoglądała leniwym wzrokiem jak jej właścicielka opuszcza klasę i było przy tym słychać charakterystyczny dźwięk zamku w drzwiach zaraz po jej wyjściu. W klasie pozostała tylko pupilka Crystal i dwa kruki siedzące nieruchomo niczym głazy na jednej z półek. Christian powoli wchodził do klasy za całą resztą. Niewiele obchodził go teraz zawszański nauczyciel czy mozaika z Dyrektorami. Każdy wiedział, że ten stary piernik to zwykły poplecznik dobra i gdyby tylko sam mógł, to poderżnąłby mu gardło przy pierwszej okazji. Teraz jednak miał inny plan. Musiał zająć miejsce obok Thomasa na lekcji by jeszcze go podręczyć, co nie powinno być trudne, bo nie sądził by ktoś chciał usiąść jakoś blisko kogoś kto tak się izoluje. Teraz trzeba było tylko wszystko dobrze rozegrać, a wkrótce będzie mógł zebrać żniwa swego planu. Cały czas, nawet gdy szedł daleko od niego spoglądał na chłopaka kątem oka tylko udając, że go zostawił w spokoju, chciał by ten na chwilę poczuł się swobodnie, aż znów nie zaatakuje go w czasie lekcji samą swoją obecnością, to na razie mu wystarczy. Jeśli natomiast mowa o Thomasie, to ten dalej szedł lekko zamyślony rozważając słowa, które niedawno usłyszał od Christiana. Czy naprawdę mógł mieć racje? Nie to na pewno nie było to, po prostu chciał sprawić by się rozproszył. W takim razie dlaczego tak go martwiło to co mu zarzucił? Na chwilę spojrzał jeszcze na Elvirę i pokręcił lekko głową kierując się na swoje miejsce. Właśnie w tym momencie Christian zaczął przebijać się przez innych nigdziarzy by tylko zająć miejsce jak najszybciej obok Thomasa.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
Crystal W tej chwili jedno pytanie krążyło w głowie klaczy, gdy Fate zaczęła wołać nieznajomego ogiera do nich. Mianowicie, czym kierowała się przy tworzeniu tej grupy? Z reguły nie osądzała kogoś z góry jednak widok tego jak ten ogier choćby szedł w ich kierunku sprawiał, że miała coraz większe wątpliwości, co do tego planu lub doboru członków grupy do tego zadania. Jej niepewność jeszcze bardziej się pogłębiła z chwilą, gdy ogier tylko się do nich zbliżył i posłał ten nietypowy uśmiech. Czy naprawdę ktoś jeszcze potrafił reagować na takie zachowanie? Może świat kończył się z jakiegoś powodu choćby, dlatego że wszystko zaczynało stawać na głowie. Mimo wszystko postanowiła zaufać klaczy obok. Pewnie niedługo wyjaśni, co nią kieruje przy tworzeniu grupy a wszelkie wątpliwości się rozwieją. Nie zareagowała w żaden sposób na przybycie ogiera poza tym, że wycofała głowę głębiej w swój kaptur tak, że teraz było już widać tylko jej oczy.
-
Crystal Czyli jednak zaburzenia nie były bez powodu? Miała, co prawda uczucie, że coś dziwnego dzieje się w pałacu, ale nie tego się spodziewała. Więc co się stało z księżniczkami oto brzmiało pytanie. Liczne zaburzenia, które nie działy się od tak jednak, co mogło wpłynąć na to wszystko? Każda kolejna myśl przynosiła kolejne pytanie. Tak samo jak to czy powinna się w to mieszać. Nie używała nigdy swojej mocy by się mieszać w sprawy innych kucyków to oni jej zarzucali, że to robiła. Przesądni głupcy ona jednak używała swych talentów tylko by obserwować. Z drugiej jednak strony nie mogła przejść obok wydarzenia, które może mieć tak wielki wpływ na historie całego świata niezależenie, jakie by nie było zakończenie. - Cóż nie mogę przejść obojętnie, gdy dzieje się coś takiego to by zaprzeczało mej naturze - odparła cicho w kierunku klaczy, gdy ta zaczęła krzyczeć do ogiera, za którym przyszła. Czyli jednak miała racje? Przeczucie ponownie jej nie zmyliło. Kucyk, który ją tu zaprowadził nawet o tym nie wiedząc był pierwszym elementem układanki, który miał ją zaprowadzić do tej właśnie istoty i to właśnie ona wskazała jej dopiero prawdziwy cel. Nigdy by nie pomyślała, że jej talent poprowadzi ją centrum czegoś tak wielkiego.
-
Crystal - Czy można uciec przed tym, co jest nam przeznaczone? - spytała tylko kątem oka spoglądając na klacz obok siebie. Prawdą było, że nigdy nie spotkała istoty z innego wymiaru a potrafiła zauważyć, że ta obok niej włada magią, której ona nawet nie była w stanie pojąć. Całe swe życie poszerzała wiedze i uczyła się kolejnych zaklęć a jednak wiedziała, że jej wiedza nie może równać się z wiedzą i mocą tej istoty. Potrafiła to po prostu wyczuć. Czyli jednak przeczucie jej nie myliło? Dlaczego jednak musiała pójść za tym ogierem by ją spotkać, dlaczego nie została naprowadzona w inny sposób? Przypomniała sobie jednak zaraz, że tajemnicza istota nie tylko jej pomocy oczekiwała czy mogła chcieć jeszcze jego pomocy? - Czułam, że zniszczenie nadchodzi użyłam wszystkich swych mocy by to zatrzymać jednak na nic to się zdało. Więc czy jeśli naszemu światu pisane jest zniszczenie czy warto walczyć z nieuniknionym? A jednak ty tu jesteś nadal wierząca, że można to zatrzymać, więc najwyraźniej można to powstrzymać lub jest po prostu ślepa wiara z twojej strony - zmrużyła delikatnie oczy jakby nad czymś myśląc. - Dlaczego chcesz pomocy kogoś, kto spisuje historie a nie dąży do tego by zostać bohaterem? Dlaczego nie pójdziesz do pałacu i nie porozmawiasz z księżniczką o tym, co się tu dzieje? - spytała wyraźnie zaciekawiona.
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Dziewczyna nadal wbijała wzrok w podłogę, bojąc się choćby spojrzeć na Edwarda. Nigdy jeszcze nie czuła się tak jak teraz. Gdzie podziała się jej cała pewność siebie? Dlaczego przy tym chłopaku zawsze tak reagowała? Czy to wszystko przez emocje, które się w niej zebrały na poprzedniej lekcji? Nigdy przy nikim nie płakała, a nawet jak była sama robiła to niezwykle rzadko. Więc dlaczego tak się działo? Uniosła wzrok prosto na niego, dopiero, gdy dotarły do jej uszu jego słowa, a sam dźwięk jego głosu sprawiał, że jej serce drżało. Poczuła się w tej jednej chwili jak kompletna idiotka, gdy dotarł do niej sens słów księcia. Zrobiła wszystko tak jak chciała Emeralda. To nie Alan był winien temu, że nie poszło jej najlepiej na ostatniej lekcji. Emeralda odebrała jej pewność siebie, a potem sprawiła, że zarzuciła Edwardowi fałszywe oskarżenia, które tak naprawdę nigdy nie miały miejsca. Była pewna, że książę nie kłamał, widziała to po jego reakcjach i tonie głosu, poza tym nie potrafiła i nie chciała w nim widzieć kłamcy. Gdy nagle poczuła jak ten odsuwa jej dłoń, miała wrażenie, że czuje w sobie nieokreśloną emocje. - Nie... - powiedziała bardziej niepewnie niż do tej pory i uniosła w końcu wzrok na księcia, patrząc mu prosto w oczy. - To ja Ciebie przepraszam, Edwardzie, że w ogóle tak pomyślałam i w ciebie zwątpiłam - Znów poczuła jakby miała ochotę się rozpłakać, ale tym razem wstrzymała łzy. - Zawsze w domu żyje w cieniu Alana, on jest następcą tronu, a ja kim? - spytała z niekrytym smutkiem, znów unosząc dłoń, ale teraz położyła ją na własnej piersi. - Zawsze będę tą drugą, niczym plan awaryjny gdyby mu coś się stało. Zawsze tak jest, odkąd tylko pamiętam staram się pokazać, że jestem kimś więcej. Gdy wybrano mnie do Akademii, uwierzyłam, że jestem mimo to kimś więcej niż tylko tą drugą - pokręciła lekko głową. - Ty jednak coś we mnie dostrzegłeś, coś co staram się od tak dawna by zobaczyli we mnie inni. Nigdy nawet nie pomyślałam, co ty musisz przeżywać - W jej głosie rozbrzmiał jeszcze większy smutek niż do tej pory, którego nie potrafiła już ukryć. - Zachowałam się jak kompletna idiotka i zrozumiem jeśli już nie będziesz chciał mnie znać - Ponownie spojrzała w oczy księcia. - Przepraszam Edwardzie, chce byś wiedział, że nigdy nie czułam się przez ciebie przytłoczona, po prostu, gdy dziś usłyszałam, że i ty być może widzisz we mnie to co byś chciał zobaczyć, a nie to kim jestem, poczułam się jakbym znowu miała być w czyimś cieniu. Jeszcze raz przepraszam, chyba będzie lepiej jeśli już sobie pójdę - dodała na koniec ze smutkiem, powoli się przy tym cofając. Nigdy jeszcze nie czuła się tak fatalnie jak w tej właśnie chwili. Spoglądałem nieco zdziwiony na reakcje innych na swoją niedawną mowę. Nie wiedziałem, że tak ich poruszę, ale cieszyłem się, że zdołałem choć trochę dać wiary w siebie Hectorowi i zmienić otaczający nas nastrój na trochę mniej ponury. Skierowałem swoje spojrzenie na Stephanie, słysząc o tym co myśli o nich Sophie. To wszystko było dla niej nowe, nigdy nie rozmawiała z takimi osobami jak Elisabeth i Stephanie, wierzyłem, że po prostu potrzebowała czasu by się do nich przekonać. Czasu, którego jednocześnie nie mamy, wszystko było w moich rękach, tylko nie wiedziałem jak ją przekonać do współpracy, będę musiał nad tym pomyśleć. Gdy Elisabeth nagle zadała pytanie o to kto mógłby jej pomóc w zdobyciu odpowiedzi, sam nie byłem pewny kogo mógłbym jej polecić. Oczywiście mogłem powiedzieć to co Hector, ale obawiałem się co to oznacza i szybko po reakcjach dziewczyny przekonałem się, że mam racje. Powoli ruszyłem za resztą w kierunku miejsc gdzie miały odbyć się kolejne zajęcia, aż nagle do moich uszu dotarły słowa Hectora, Aidana jak i Elisabeth. - Sądzę, że Hector ma racje, księżniczka Magdalene i książę Damien wydają się mieć nie małą wiedzę o Akademii, a wspólnie moglibyśmy dojść do ciekawych wniosków - uśmiechnąłem się lekko do Hectora, chcąc mu w ten sposób pokazać, że już okazał swą pomoc, choćby tą myślą. Zaraz potem spojrzałem na Elisabeth i przypomniał mi się obraz Adelii w Akademii Zła. Wciąż miałem wrażenie, że spoglądała na mnie z wyraźną niechęcią. Zaraz jednak stłamsiłem ten obraz i znów spojrzałem na Elisabeth. - Nie widzę ku temu przeciwwskazań, musisz jednak wiedzieć, że nigdziarze nas nie znoszą, co nie raz pewnie pokażą na obiedzie. Nie wiem więc jak zareagują na widok twojej przyjaciółki bratającej się z zawszanami - dodałem, nie kryjąc przy tym niepewności.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
Crystal To wszystko wydawało się absolutną stratą czasu. Gdyby chciała obserwować jak kucyk opija się cydrem czy innymi napojami udałaby się do znacznie ciekawszego lokalu niż ta speluna. Coraz bardziej miała ochotę opuścić to miejsce a jednak nie mogła. Droga, którą obierała nigdy nie była bez powodu tak jak i w tym przypadku musiała po prostu zaczekać aż nastanie właściwy moment. Najwyraźniej teraz trafiła się właśnie jedna z sytuacji gdzie musiała po prostu zaczekać troszkę dłużej. Nagle jednak do jej uszu dotarł czyjś głos i zaraz skierowała swoje spojrzenie ku jego źródłu. To było dziwne obok niej stała jakaś klacz. Jednak nie sama obecność klaczy była dziwna a sposób, w jaki się zjawiła. Nikt od tak nie był w stanie się do niej zakraść, więc jak to zrobiła ona? Crystal ponownie zaczęła spoglądać w miejsce gdzie siedział ogier. - Mym zadaniem jest obserwować nie ingerować - odparła dalej tam spoglądając. - Są tacy, którym pisane jest zostać bohaterami swych własnych historii i są ci, którzy zapisują te historie by w ogóle mogła powstać. Ja należę do tych drugich. Niezależnie, jakie nie będzie zakończenie historia musi zostać zapisana a ja nie mam zamiaru w nią ingerować - nagle spojrzała kątem oka na klacz obok siebie. - Nie jesteś jak oni - powiedziała mając na myśli otaczające ich kucyki. - Kim jesteś i czegoś tak właściwie chcesz?
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Uśmiechnąłem się delikatnie, widząc, że Hector z nami został. Miałem nadzieje, że nasze towarzystwo zdoła choć trochę poprawić mu nastrój. Właśnie wtedy ten zaczął nam opowiadać o swoim ojcu i zdziwiłem się słysząc, że i on chodził do Akademii. Mimo to uważanie, że Hector powinien być bohaterem drugoplanowym jak dla mnie było nieodpowiednie. Tacy ludzie jak Hector zasługiwali moim zdanie by zostawać bohaterami pierwszoplanowymi. Wierzyłem zarówno w niego jak i Aidana, bo pokazywali obaj prawdziwie zawszańskie cechy, których czasem brakowało rodowitym książętom. Nagle jednak słowa chłopaka zostały przerwane przez Stephanie, szybko obróciłem wzrok w miejsce, do którego kierowała pytanie i zobaczyłem samotnie stojącego Edwarda. Dziś po raz drugi już był poza towarzystwem innych książąt, z którymi zwykle się trzymał. Nie rozumiałem dlaczego. A przynajmniej do czasu, aż w głowie błysnęła mi myśl, ale nadal nie byłem do końca pewny czy to na pewno to. Gdy usłyszałem jego odpowiedź, zdębiałem. Czyli był tutaj dla niej? Coraz bardziej miałem wrażenie, że mu na niej zależy, ale nie byłem pewny jak zareaguje Sophie. Nigdy nie widziałem by tak kotłowały się w niej emocje jak na tej lekcji, no może raz kiedy byliśmy dziećmi. Gdy spytał czy czekamy na Elisabeth opuściłem lekko wzrok. Prawda była taka, że czekałem na obie i miałem nadzieje, że z każdą spokojnie porozmawiam, ale teraz nie byłem już tak pewny czy to się uda. Zaraz uniosłem, wzrok widząc jak z klasy wychodzi Elisabeth i z jakiegoś powodu poczułem jak coś zaciska mi się w gardle gdy tylko ją ujrzałem. Zaraz za nią zobaczyłem idącą Sophie, nim jednak w jakikolwiek sposób zareagowałem na jej widok już pojawił się przy niej Edward, a ja opuściłem lekko wzrok nie chcąc mieszać się do tego co jest między nimi. Miałem tylko nadzieje, że zdoła jej pomóc. W tym samym czasie Sophie szła z tyłu za Czytelniczką starając się nawet nie myśleć o tym wszystkim. Nadal nie rozumiała dlaczego wieszcz chciał by dzieliła komnatę z tymi dziewczynami. Dlaczego nie mogła mieszkać z księżniczkami podobnymi sobie? Wtedy właśnie do jej uszu dotarły głosy i już widziała jak niewielka grupa zawszan wciąga do swego kręgu rudą Czytelniczkę. A wśród nich był nawet Alan. Ponownie poczuła smutek, widząc jak wszyscy czekali na tą Czytelniczkę, podczas gdy ona była spychana na drugi plan, nawet przez własną rodzinę. Zaraz znów ruszyła, nie chcąc o tym myśleć. Nie miało to znaczenia, w zamku też zawsze była tylko tłem dla kuzyna. Tam sobie z tym poradziła i tutaj też sobie poradzi. Podniosła głowę wysoko, chcąc przy tym ukryć swoje niedawne myśli. Równie szybko zamarła, bo jak się okazało ktoś na nią czekał. Przystojny książę Edward stanął niespodziewanie przed nią, a ona poczuła jak jej serce zabiło szybciej. Został tu dla niej, podczas gdy wszyscy inni odeszli. Mrugnęła kilkukrotnie jakby nie wiedziała co ma powiedzieć na jego słowa czy też propozycje. Choć w głowie chodziły jej miliony reakcji, to żadnej nie potrafiła w tej chwili z siebie wydobyć. W końcu delikatnie się uśmiechnęła i chwyciła ramię Edwarda, chwilę później z nim odchodząc. Gdy poruszała się koło niego, pierwszy raz od dawna czuła jakby komuś na niej zależało, poczuła się jakby nie była tylko tłem tego wszystkiego. Nigdy nikt poza najbliższą rodziną nie wprawiał ją w takie reakcje. Wtedy jednak dotarły do niej niczym echo niedawne słowa, które usłyszała podczas lekcji. Przypominasz mu jego matkę tylko, dlatego się tobą interesuje. Wszystko w jednej chwili się posypało, a sama poczuła bolesne ukłucie prosto w serce i niespodziewanie się zatrzymała wyrywając się z ramienia Edwarda. Powoli uniosła wzrok i spojrzała prosto w jego oczy żeby ten mógł zobaczyć, że jej były zaszklone i z trudem powstrzymuje łzy. - Jesteś dla mnie miły, Edwardzie - powiedziała wyjątkowo niepewnie jak na nią, a każde jej słowo z trudem skrywało rozpacz. - Od kiedy tylko mnie zobaczyłeś rano, jesteś cały czas dla mnie miły i mnie wspierasz, nawet teraz zaczekałeś na mnie, choć wcale nie musiałeś - opuściła lekko wzrok by zarazznów go unieść i spojrzeć mu w oczy ponownie. - Naprawdę się z tego powodu cieszę i twoje wsparcie wiele dla mnie znaczy, ale muszę wiedzieć, dlaczego - Nie była dłużej w stanie powstrzymać łez. - Powiedz szczerze, czy to dlatego, że jestem podobna do Śnieżki? Jesteś dla mnie tak dobry, bo przypominam ci twoją mamę? - położyła mu delikatnie dłoń na piersi. - Proszę, muszę to wiedzieć - pokręciła delikatnie głową. - Nawet jeśli wyglądam choć trochę jak Śnieżka w młodości, nie jestem nią i nigdy nie będę, jestem po prostu Sophie - Jej ton był przygaszony, a przy tym i zrozpaczony przy każdym słowie jakie z siebie wyrzuciła. Powoli ruszyłem za Elisabeth i resztą grupy, na chwilę jeszcze śledząc wzrokiem znikającą Sophie, a przynajmniej do czasu, aż nie zniknęła mi z oczu. Miałem nadzieje, że zrobiłem co należy pozwalając jej odejść z Edwardem. Właśnie wtedy też zobaczyłem wzrok Elisabeth na sobie i usłyszałem jej pytanie, na które lekko zamarłem. Widzący? Profesor Sader był wieszczem? Czyli to co zauważyła Sophie... to, że obrazy pokazują różne wydarzenia przyszłości było prawdziwe? Nagle jednak usłyszałem, że Elisabeth chce z nim mimo wszystko porozmawiać. Nic nie rozumiała, ale nie mogłem się dziwić, w końcu była Czytelniczką i nie wiedziała jak to wygląda jeśli chodzi o pytania do wieszcza. Właśnie wtedy do mych uszu jeszcze dotarły słowa Hectora i w tym momencie wyszedłem na czoło grupy, stając przed wszystkimi i odwracając się do nich twarzą. - Hectorze, po pierwsze trochę więcej wiary w siebie - powiedziałem wbijając w niego wzrok. - Wszyscy trzymamy się razem i sobie pomagamy. Każda pomoc zawsze jest potrzebna, nawet w chwili, której nikt nawet nie będzie się spodziewał, twoja może być równie nieoceniona - posłałem mu delikatny uśmiech, a potem skierowałem wzrok na Elisabeth. - Nawet jeśli pójdziesz do profesora Sadera, on nic ci nie powie. Wieszcze nie łamią swojej zasady, bo ma to dla nich wysokie konsekwencje, sporo o nich czytałem i wiem jak to wygląda - lekko westchnąłem nim zacząłem kontynuować dalej. - Jednak jest ktoś kto widział coś na tych obrazach - położyłem lekko dłoń na ramieniu Elisabeth. - Wybacz, że tak wtedy zniknąłem z Sophie, ale musiałem jej pokazać te obrazy. Widzisz ona wam tego pewnie nie mówiła, ale ma niezwykły talent, bardzo ceniony w całym naszym królestwie - Na chwilę zamilkłem żeby mieli chwilę na zrozumienie o czym mówię, dopiero potem zacząłem mówić dalej. - Potrafi zobaczyć więcej niż inni. Ujrzy każdą nieudaną krzywiznę na klejnocie czy ukryty przekaz i emocje jakie kierują artystom, niezależnie czy jest to obraz czy też klejnot, który tworzy. Zobaczyła coś na tych obrazach, ale niestety nie chce powiedzieć co - dodałem bardziej ponuro. - Cokolwiek to było była tym strasznie zmartwiona, a nawet przerażona, to był jeden z powodów jej zachowania na ostatniej lekcji. Jedyne co mi powiedziała to abyśmy przestali się tym interesować oraz, że takie rzeczy już się nie dzieją. Można więc zdobyć jakieś informacje od mojej kuzynki. Niestety, na razie nie wiem jak teraz do niej dotrzeć, nigdy jeszcze chyba nie widziałem takiego rozchwiania emocjonalnego u niej jak w obecnej chwili - dodałem ponuro i wtedy spostrzegłem, że nadal mam dłoń na ramieniu Elisabeth, kiedy tylko to zauważyłem równie szybko ją zabrałem, czując się przy tym lekko zakłopotany.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas, Christian i Crystal Annabelle najwyraźniej zauważała w spojrzeniu Kastora wrogość, bo znowu wyszczerzyła w jego kierunku kły, ale tym razem jakby chciała go ostrzec czym grozi zbliżenie się do niej. Crystal nie zwróciła na to uwagi, bo sama obróciła się w stronę okna, gdy Kastor tylko zaczął mówić. Mimo to uważnie słuchała każdego jego słowa. Oczywiście sama była tego samego zdania co Kastor. Wywerna nie była groźna. Jeśli ktoś sobie nie radził z takim stworzeniem, to jak miał sobie niby potem poradzić w Puszczy po zakończeniu Akademii? Mimo wszystko na wszelki wypadek musiała go wezwać, chcąc usłyszeć co sam ma do powiedzenia na temat tamtejszych wydarzeń. Oczywiście Christian już na jej lekcji pokazał, że ma skłonności samobójcze, a co do Adelii... Nie mogła zaprzeczyć, że gdyby Kastor nie dał jej szansy, to już by najpewniej nie zdała i tyle by ją widzieli. Dopiero kiedy nadmienił o Dyrektorze obróciła się w jego kierunku. - Myślisz, że mnie to cieszy? - syknęła z wyraźną złością i znów obróciła się w kierunku okna by spojrzeć na wieże Dyrektora. - Wciąż myśli się, że na źle jest klątwa i dlatego przegrywamy, a ja właśnie myślę, że to przez dobory uczniów. Dyrektor wybiera łamagi takie jak ta Czytelniczka, a my raz za razem przegrywamy. Zabrałam ją nawet wczoraj do sali udręki by wzbudzić w niej nienawiść, choćby do mnie, by obudziła swoje uśpione zło - Znów obróciła się w kierunku Kastora. - A wiesz co ona zrobiła? Niemal zmieniła się w warzywo z powodu śmierdzącego szczura. Nie wiem jakie zło zobaczył w niej Dyrektor, ale mam wrażenie, że ona nie byłaby nawet w stanie zabić muchy, która by wleciała pod jej stopę - Znów obróciła się w kierunku okna. - Pisałam do Dyrektora o wszystkim jak i o tym by odesłał tę Czytelniczkę, nawet napisałam jaką to ona nie jest stratą czasu - Ponownie obróciła się do Kastora. - Wiesz jak zareagował? - Nie czekała na odpowiedź tylko kontynuowała. - Jak zwykle nic mi nie napisał. On nam wybiera uczniów, a my musimy użerać się z takimi łamagami - warknęła chwilę nad tym wszystkim myśląc. - Mimo wszystko trafiło się parę interesujących egzemplarzy - Mimo niedawnego gniewu na jej twarzy zagościł niewielki uśmiech. - Ktoś zwrócił twoją uwagę? W tym samym czasie kiedy trwała rozmowa dziekan z nauczycielem, Thomas maszerował w grupie uczniów. Nie zwrócił uwagi na to kiedy Czytelniczka do nich dołączyła, bo teraz myślał o czymś zupełnie innym. Po głowie chodziły mu niedawne słowa Elviry, ale nie tylko to. Wciąż z jakiegoś powodu wspominał bliskość jej twarzy, to jak jej ciepły oddech muskał jego skórę. Choć naprawdę się starał, to nie potrafił tego wyrzucić z pamięci. Pytanie rodziło się jedno. Dlaczego ta czarownica tak na niego działała? Nawet nie zauważył kiedy zaczęli zbliżać się pod miejsce kolejnych lekcji. Z zamyślenia wyrwał go dopiero widok nietypowego nauczyciela. Gdy spojrzał w jego oczy miał wrażenie jakby był ślepy i właściwie jak ktoś taki mógł uczyć zła? Dwie poprzednie nauczycielki to jedno, ale on nawet nie wyglądał na choć trochę złego. W ogóle nie czuć było od niego mroku, zapewne dlatego ledwo spostrzegł jak nagle obok niego pojawił się Christian przepychający się przez innych nigdziarzy. Spoglądał teraz na Thomasa z dziwnym uśmiechem. - Sądziłem, że jestem ostatnią osobą obok, której staniesz - odparł ponuro Thomas nawet na niego nie patrząc tylko idąc dalej wśród tłumu uczniów. - A niby czemu tak pomyślałeś? - spytał Christian, nie czekając przy tym na odpowiedź. - Czy dlatego że mnie pobiłeś? A może dlatego, że przez ciebie niemal cała szkoła chce mnie ukatrupić? - To drugie sam sobie załatwiłeś - odpowiedział chłodno Christianowi. - Być może. Teraz jednak dzięki tobie wszyscy myślą, że gustuje w wywernach, no i jeszcze zająłem ostatnie miejsce - Thomas tylko wzruszył ramionami nic nie mówiąc, ale Christian mówił dalej. - Zakładam jednak, że ty wolałbyś pocałować kogoś innego, prawda? - Thomas nagle spojrzał na niego bardzo nieprzyjemnie. - Jeśli chcesz coś powiedzieć, to powiedz - Jego ton stał się bardziej groźny. - Spokojnie, jestem cierpliwy i znacznie sprytniejszy niż choćby ten pajac, który ci przypalił włosy, wszystko w swoim czasie - To były ostatnie słowa Christiana, który odszedł od Thomasa znikając w tłumie nigdziarzy. Chłopak jeszcze chwilę za nim spoglądał, zaraz jednak starał się wrócić do normalnej pozy. Mimo wszystko zastanawiał się co ten kretyn znowu wymyślił. W pewnym jednak sensie wiedział o co mu chodziło i to go martwiło.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Gdy nad moją głową pojawiło się złote cztery nie byłem zachwycony tym wynikiem, to nie tak, że uważałem, że powinienem być wyżej, bo było wręcz przeciwnie. Jednak, gdy zobaczyłem nad głową Aidana unoszącą się szesnastkę, poczułem jeszcze większe przygnębienie spowodowane tym, że tak nisko się oceniało jego wysiłki. To jednak było jeszcze nic, bo gdy tylko obróciłem głowę w kierunku Elisabeth i siedzącej obok niej Stephanie, zamarłem, widząc u nich zarówno dwudziestkę jak i dwudziestkę dwójkę, a to nie był koniec nieprzyjemnych niespodzianek, bo przyjacielski nam Hector skończył jeszcze gorzej, widząc to wszystko zacisnąłem dłoń w pięść. Nie czułem się w niczym lepszy od nich i nie uważałem by moja wypowiedź była więcej warta niż kogokolwiek z nich, to nie było sprawiedliwe. A mimo to z jakiegoś powodu to właśnie ocena Elisabeth sprawiała, że czułem na karku zimny pot. Zaraz również się przekonałem, że to jeszcze nie koniec ponurych niespodzianek, bo właśnie wtedy spoglądałem w szoku na unoszącą się piętnastkę nad głową Sophie. Dziewczyna tylko na niewielką chwilę uniosła swój wzrok by zobaczyć swoją ocenę, a potem Alana. Smutek, który do tej pory starała się ukryć zaczął ustępować czemuś innemu. Była teraz niczym wulkan, który tylko czekał na erupcje. Nigdy tak wiele emocji się w niej nie kotłowało jak dzisiejszego dnia. Była kompletną idiotką pozwalając sobie by emocje nią kierowały. Słabi nie mogli ukończyć akademii, gdyby była taka jak podczas tej lekcji na dworze królewskim... rodzina by ją wydziedziczyła, wiedziała o tym. Musiała pamiętać dlaczego tu przybyła. Chciała własnego długo i szczęśliwie. Nie czuć już więcej smutku i nie zawieść pokładanych w niej nadziei. A to oznaczało, że musiała się wziąć w garść i być taką jaką była od samego początku. Członkinią rodu królewskiego, który musiała godnie reprezentować. Jeszcze większa fala gniewu ją zalewała, gdy widziała, że Alan był od niej lepszy. Zrozumiała, dlaczego kuzyn stanął za nią, tylko dlatego by samemu zapewnić sobie pozycje, a ona żeby wyszła na idiotkę. Koniec z tym, nikt już nie będzie więcej sprawiał by tak się czuła. Spojrzała jeszcze na Edwarda i gdy zobaczyła jego trzecie miejsce opuściła lekko głowę jakby była niegodna by nawet na niego spojrzeć. Chwilę później usłyszałem brzęczenie wróżek, które oznaczało koniec lekcji. Powoli zacząłem się pakować, aż nie usłyszałem Aidana, który powiedział bym za nim poszedł. Kiwnąłem tylko głową zabierając torbę i powoli za nim idąc. Nim jeszcze wyszedłem, ostatni raz rzuciłem spojrzenia Sophie i Elisabeth. Spostrzegłem w oczach Sophie gniew, który wydawał się ukierunkowany na mnie. Czy mogła mnie winić za swój wynik? Może i słusznie to robiła. Gdybym tak nie wyskoczył z tym co dla mnie zrobiła. To nie ja powinienem być za to oceniony, a ona, bo w końcu żyłem tylko i wyłącznie dzięki niej. Poczułem się jeszcze gorzej gdy opuściłem klasę. Wtedy spostrzegłem Stephanie czekającą na Elisabeth i Aidana, który gonił Hectora. Spoglądałem zamyślony na każdego z nich, aż zwróciłem się do Hectora. - Posłuchaj nikt cię nie będzie do niczego zmuszał. Jeśli nie chcesz o tym rozmawiać to zrozumiemy - powiedziałem spokojnie w jego kierunku kładąc dłoń na jego ramieniu. - Możesz teraz odejść i przemilczeć całą sytuacje zamykając w sobie emocje lub z nami porozmawiać - Wtedy też skierowałem swój wzrok na Stephanie. - Ja też chcę pomówić z Elisabeth, chodzi o te obrazy, poza tym tam jest Sophie - powiedziałem teraz spoglądając na klasę. - Hectorze czy zechcesz zaczekać z nami? - spytałem teraz chłopaka. W tym czasie Sophie zaczęła pakować wszystko do torby, a złamane pióro wrzuciła niedbale do niej, zresztą tak jak rysunek, który rysowała na lekcji by pozbyć się dziwnych emocji. Zgniotła go w dłoni i wrzuciła. Zacisnęła swoją dłoń potem na parasolce i ruszyła w kierunku pani dziekan, starając się trzymać w sobie wszystkie emocje żeby ukazywać tylko uśmiech. Miała nadzieje, że zdąży wrócić do komnaty i wyładować wszystkie niepotrzebne jej teraz emocje na płótnie. Czekała teraz tylko, aż podejdzie Czytelniczka nadal będąc na nią złą za wcześniej. Gdy w końcu podeszła, a dziekan zaczęła mówić, Sophie westchnęła w myśli. Nie przepadamy za sobą? To było mało powiedziane. W momencie, gdy powiedziała im, że widzący odpowiadał za to, że dzielą razem komnatę, dziewczyna otworzyła szeroko zdumione oczy. Nawet już nie słyszała całej reszty słów dziekan, nadal nie mogąc w to uwierzyć. Dlaczego widzącemu zależało by dzieliły razem komnatę? Dopiero, gdy nauczycielka zwróciła się bezpośrednio do niej, Sophie kompletnie zatkało. Jak niby miała jej pomagać? Wiedziała, że każda uwaga może skończyć się tym, że ta Czytelniczka się na nią rzuci, one żyły po prostu w zupełnie innych światach. Wtedy właśnie przypomniała sobie obrazy i jeszcze bardziej zbladła, to znaczyło, że to co zobaczyła naprawdę się stanie? Miała nadzieje, że to jakiś ponury żart, ponownie poczuła jakieś niejasne ukłucie, myśląc o tym co zobaczyła na ostatnim obrazie. Czy świat Czytelniczki mógł być zagrożony i z jakiego niby powodu? Uśmiechnęła się znów słabo do nauczycielki i lekko dygnęła na pożegnanie, aż niepewnym krokiem ruszyła do wyjścia. Tego wszystkiego było dla nie za dużo, musiała uwolnić się od tego nadmiaru emocji, bo sama już się gubiła we własnych myślach.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie W momencie, gdy dziekan Dovey zaczęła pytać Damiena, Sophie nie była w stanie skupić się już na jego wypowiedzi. Nie było to jednak z żadnej złośliwości czy niechęci. Problem leżał w tym, że była teraz zbyt rozchwiana. Lata tłumienia różnych emocji w sobie i zawsze pokazywania się takiej jak od niej oczekiwano dawało właśnie efekt, którego nie przewidywała ani trochę. Spoglądała teraz na swoje dłonie, w których trzymała połamane pióro i ze wszystkich sił starała się przybrać swoją typową pozę, ale choćby nie wiadomo jak się starała nie była w stanie tego zrobić. Nie potrafiła w żaden możliwy sposób znaleźć wyjaśnienia dla swojego zachowania. Ponownie spróbowała wrócić do rysowania, teraz złamanym kawałkiem pióra, mając przy tym nadzieję, że to choć trochę odwróci jej uwagę i pozwoli zebrać się do kupy. Z uwagą słuchałem słów Damiena, który już dawno wydał mi się niezwykle interesujący, gdy tak na niego spoglądałem na chwilę przerzuciłem swój wzrok w kierunku Sophie i zamarłem. Dawno nie widziałem by tak wyglądała. Jej uśmiech nie był taki jak zwykle ma to miejsce w jej przypadku, a bardziej wymuszony jakby z czymś walczyła. Nie było dobrze. Emocje Sophie zawsze były ściśle związane z jej talentem. Tylko raz widziałem ją chyba bardziej przygnębioną, wtedy miała sześć lat i miała właśnie obchodzić swoje urodziny, gdy się dowiedziała, że jej rodzice się na nich nie pojawią wybiegła z komnaty zapłakana. Potem już się takie sytuacje nie zdarzały. Co by się nie działo zawsze się uśmiechała. Z czasem wszyscy zaczęli wierzyć w ten jej szczery uśmiech. Nie rozumiałem do końca co teraz się z nią działo i dlaczego. Nagle Sophie znów uniosła wzrok, widząc przedstawienie jakie zrobił książę Abraxas i Vivienne. To nie było tak, że czegoś im zazdrościła. W końcu sama dobrze wiedziała czego chce, niemal od zawsze to sobie właśnie wmawiała. Oboje tworzyli mimo to tak uroczą parę, że nie sposób było na nich nie patrzeć. I chociaż im nie zazdrościła poczuła się nagle jakby lekko pusta w środku, sama nie rozumiejąc dlaczego nagle poczuła to nieprzyjemne uczucie. Odwróciła wzrok od pięknej pary i wróciła do rysowania. Musiała wrócić na chwilę do swojej komnaty po lekcji i wyładować wszystkie kotłujące się w niej emocje, to była dla niej jedyna szansa. Również spojrzałem w kierunku Abraxasa i Vivienne i też miałem wrażenie, że tworzyli uroczą na swój sposób parę. Nigdy się w nikim nie zakochałem, więc zacząłem się zastanawiać czy gdyby mnie to spotkało czy zacząłbym się zachowywać podobnie. Dotarły do mnie słowa ze strony gdzie siedziała Elisabeth. Nie były wypowiedziane przez nią, a przez Stephanie. Lekko w końcu parsknąłem śmiechem, chowając głowę za ramieniem na ławce, równie szybko ją jednak uniosłem i skierowałem wzrok na nauczycielkę, kiedy ta powiedziała, że przyszedł czas na wystawianie ocen. Spojrzałem na chwilę w kierunku Elisabeth. Pamiętałem co powiedziała, ale nauczycielka nie powinna jej dawać ostatniego miejsca za to. Martwiłem się również tym jak poradzi sobie Sophie, była tak niepewna siebie gdy mówiła, jakby to nie była ona. Bardziej martwiłem się o ich miejsca niż o swoje własne. Sophie odetchnęła z ulgą słysząc, że to koniec. Miała nadzieję, że dziekan nie zatrzyma jej na długo i szybko pozwoli jej wyjść by zdążyła zajrzeć na chwilę do komnaty.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Thomas, Christian i Crystal Chłopak spoglądał na wyczyny ostatnich nigdziarzy z umiarkowanym zainteresowaniem. Zdziwiło go gdy profesor zarzucił oszukiwanie Eudonowi, sam był do tej pory przekonany, że nie ma zasad i można starać się wygrać za wszelką cenę, ale najwyraźniej i oszustwo miało pewne granice. Sava, która była następną też nie zrobiła wielkiego przedstawienia, Thomas nawet miał wrażenie, że ta zaraz zwymiotuje po przejażdżce jakiej doznała. Okazała się jednak trzymać twardo i była tylko zamroczona. Nic go jednak tak nie zszokowało jak występ Alisy. No dobrze, on też potrafił wymóc na wywernie posłuszeństwo, ale to było zupełnie co innego. Po prostu pokazał brak strachu i dominację, ale ta dziewczyna jakimś sposobem dosłownie przeraziła tę bestię. Groźny do tej pory potwór wobec niej zachowywał się jak potulny kociak. Gdy Kastor zadał jej pytanie, które dziewczyna po prostu zignorowała przypomniał sobie lekcje talentów. Tam dziewczyna zmieniła się w jakieś monstrum, które nie przypominało wilkołaka ani nic innego co wcześniej by widział. W tym właśnie musiał kryć się jej sekret. Zaraz jednak skupił swą uwagę ponownie na nauczycielu, który teraz wystawiał miejsca. Gdyby wzrok mógł zabijać, to Raver by już pewnie nie żył. Thomas nie ukrywał frustracji na twarzy, gdy widział lśniącą jedynkę nad jego głową. Naprawdę chciał zetrzeć mu ten uśmieszek z twarzy. Nie widział jednak ostatniego i przedostatniego miejsca, które najwyraźniej przypadły Christianowi i Czytelniczce. Czyli profesor nie rzucał słów na wiatr. Zdziwiło go że Eudon zajął tak niskie miejsce. Najwyraźniej nauczyciel chciał im pokazać wszelkie konsekwencje nakrycia na oszustwie. Zaraz na chwilę spojrzał na Elvirę i jej szóste miejsce, a gdy spostrzegł, że on zajął piąte zmarszczył na niewielką chwilę brwi, wyraźnie niezadowolony. W tym samym czasie Christian stał w samotności pod klasą gdzie miały się odbyć kolejne zajęcia. Wściekle spoglądał na swoje dwudzieste czwarte miejsce i na dodatek nadal bolał go tyłek. Wypadł nawet gorzej od tej jęczącej Czytelniczki, a wszystko przez Thomasa. Wiedział, że nie jest w stanie go pokonać. Thomas był od niego większy i silniejszy. Mógłby podczas snu poderżnąć mu gardło, ale obawiał się konsekwencji, a zrobienie kilku blizn na jego twarzy nie wchodziło w grę skoro i tak najpewniej by je zignorował. Thomas urodził się w zawszańskiej rodzinie, ale na pewno nim już nie był. Nie widział go w roli księcia czy rycerza, a mimo to coś nie dawało mu spokoju. Tylko raz Thomas go zaatakował gdy zaczepił Czytelniczkę na rozpoczęciu, nie licząc tego co było gdy zrzucały go Stymfy. A tak kiedy jeszcze go atakował? Za każdym razem, gdy coś działo się tamtej wiedźmie ten wpadał w furie. Czy to możliwe, że on mógł? Nagle zaczął sobie przypominać wszystkie razy, gdy widział jak ta dwójka nietypowo na siebie spoglądała. Na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech. Gdyby tylko zobaczył coś więcej co by to wszystko potwierdziło, mógłby ich oboje szantażować. Miałby dwójkę sługusów i znacznie łatwiej byłoby mu w Akademii. Wiedział już co teraz musi zrobić. Thomas wraz z resztą nigdziarzy zaczął iść ku wyjściu. Sam nie miał ochoty zostawać tu już dłużej. Nagle poczuł jak ktoś chwyta jego ramię. Natychmiast obrócił wściekły wzrok na osobę, która to zrobiła. Gdy ujrzał znajomą nigdziarkę jego wzrok wydawał się stopniowo łagodnieć, aż gniew z niego całkiem zanikł. Oczywiście ponowne nazwanie go sługą powinno go zirytować, ale bardziej zdenerwowało go gdy powiedziała żeby zostawił Ravera. Chciał nawet otworzyć usta i ukazać co o tym myśli. Szybko o tym zapomniał, kiedy poczuł oddech nigdziarki na swym uchu, jej usta były tak blisko, że czuł nietypowe dla siebie zakłopotanie. Kiedy dziewczyna w końcu zostawiała go samego ten sięgnął dłonią po kamień uwiązany na szyi. Pani dziekan znała te kamienie i wiedziała czym jest istota w nim, ale był pewny, że nie powiedziałaby mu jak to działa. To byłoby zbyt proste. Musiał poszukać odpowiedniej książki, tak jak mu radziła. Nie bał się Ravera, nawet po słowach Elviry. Nie potrzebował upiora by go wytresować, ale wciąż brzęczały mu w głowie jej słowa o magii gdy powoli doganiał resztę nigdziarzy. - Witaj Kastorze - powiedziała spokojnie Crystal, najwyraźniej przyzwyczajona do tego, że ten nie okazywał jej należytego szacunku. Siedziała teraz przy biurku i czytała jakąś książkę nawet nie podnosząc na niego wzroku. - Dwa incydenty na twojej lekcji, swoisty rekord - dodała już bardzo chłodno czego zresztą nie próbowała nawet kryć. Uniosła na niego wzrok powoli wstając od biurka. Na jednej z szafek siedział niewielki kruk, który również wpatrywał się w psa. - Oczywiście nie mamy wpływu na to jakich uczniów przysyła nam Dyrektor, ale sądziłam, że jesteś w stanie dostrzec kiedy uczennica jest wyjątkowo marna nawet na tle innych nigdziarzy, nasza nowa Czytelniczka wygląda jakby miała wyzionąć ducha od samego chodzenia po naszej akademii, ale ty najwyraźniej uznałeś, że może wykonać powierzone jej przez ciebie zadanie. A więc czy zechcesz mi od początku opowiedzieć, co się stało na twojej lekcji, że aż dwóch uczniów jednego dnia potrzebowało mojej pomocy? - Kruk powoli zleciał z szafki i usiadł na ramieniu dziekan, a w tym samym czasie Annabelle syknęła na Kastora ukazując swoje pokaźne kły.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Gdy dziewczyna zobaczyła jak pani dziekan teraz wybiera Emeraldę siedzącą obok niej, przewróciła lekko oczami na bok. Naprawdę zaczynała za nią nie przepadać, ale nawet teraz nie potrafiła pozbyć się swojej niepewności. Nic już nie potrafiła zrozumieć. Co takiego się z nią działo? Najpierw Edward, który sprawił, że nie była w stanie zebrać myśli, a potem? Co się tak właściwie stało? Ten obraz, wybuch Czytelniczki, a na koniec to co jej powiedziała Emeralda. Przecież nigdy takie rzeczy nie robiły na niej wrażenie. Na chłopaków nie zwracała nigdy szczególnie uwagi, czekając aż spotka tego jedynego. Co ją obchodził ten obraz? Przecież mogła się równie dobrze pomylić, prawda? Tym bardziej dlaczego interesowało ją co powiedziała o niej Czytelniczka czy Emeralda? Sama przecież wiedziała kim jest, a mimo to nadal nie potrafiła pomimo tych wszystkich myśli dojść do siebie. Natomiast Emeralda w czasie występu wręcz błyszczała pewnością siebie, pokazując niemal wszystkie najlepsze cechy. Waleczność i wdzięk, a co było z nią? Nie potrafiła nawet znaleźć nic co mogłaby powiedzieć o sobie. To było niesprawiedliwe. Emeralda była silna i waleczna, to ona powinna mieszkać z Czytelniczką i tą drugą. A co miała zrobić ona? Nigdy nie była w takiej sytuacji, przywykła do zupełnie innego życia. Spojrzała ze smutkiem na złamane pióro. Tak bardzo chciała teraz wrócić do komnaty i zamknąć się tam samej. Spoglądałem na dziewczynę, która wyszła z ławki Sophie. Gdy usłyszałem, że ta pochodzi z Akgul i chroni wraz z rodziną legendarnego Wodospadu Świateł byłem w głębokim szoku. Słyszałem kiedyś o tym opowieści, ale nigdy nie sądziłem, że spotkam jedną z legendarnych obrończyń tego miejsca. Poza zapierającą dech w piersi urodą dziewczyny coś jeszcze rzuciło mi się w oczy. Zauważyłem swoją kuzynkę, która wydawała się bardziej przygnębiona niż do tej pory i jeszcze to jak ta dziewczyna patrzy na Edwarda. Czyżby to miała być rywalizacja? Coś mi tu nie pasowało, bo z tego co zauważyłem to Edward był zainteresowany Sophie, w końcu sam mnie o nią pytał. Wychodzi, więc na to, że ta dziewczyna się nim interesuje i nie podoba jej się obecność mojej kuzynki. Niepokoiło mnie to lekko, bo wiedziałem, że Sophie nie przywykła do tego typu sytuacji. Zaraz wyrwałem się ze swych przemyśleń, gdy zobaczyłem kogo teraz wybrała nauczycielka, a był to Aidan. Uśmiechnąłem się lekko i zacząłem spoglądać na niego. Początek niestety nie bardzo mu wyszedł, ale zaraz zaczął wracać do swojej typowej energii, na co znów się uśmiechnąłem. Wtedy też dostrzegłem dlaczego tak było. Wzrok Stephanie najwyraźniej dodawał mu pewności siebie. Naprawdę mu na niej zależało, a mimo wszystko zaczekał na mnie w Galerii Dobra jak prawdziwy przyjaciel. W moim odczuciu naprawdę dobrze przemawiał, tak szczerze, a jego pozytywna energia jeszcze bardziej uprzyjemniała te mowę. Sophie spojrzała na chłopaka słuchając jego słów. Niewiele się nim interesowała, ale zauważyła, że ten spędzał wiele czasu z jej kuzynem już od czasu rozpoczęcia, nawet teraz siedzieli razem. Nie potrafiła tego zrozumieć. To znaczy wiedziała, że Alan nie miał przyjaciela mieszkając w zamku gdyż był izolowany niemal od wszystkich, co miało wskazywać, że jest lepszy. Mimo to był dziedzicem tronu i mógł trzymać się najlepszych, dlaczego więc trzymał się towarzystwa takiego jak ten chłopak? Czasem naprawdę nie potrafiła zrozumieć swojego kuzyna.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Zauważyłem natychmiast po tym jak Stephanie zaczęła, że nie było to dla niej łatwe pytanie. W moim przekonaniu, to nie wskazywało, że może być gorszą zawszanką. Po prostu nie była do końca pewna co może powiedzieć lub jak może to wyrazić, a przynajmniej takie miałem wrażenie. Zaraz spostrzegłem Aidana, który nie odrywał od niej oczu, na co lekko się uśmiechnąłem. Wiedziałem dobrze jak bardzo się nią interesuje. Właśnie w tym momencie dotarła do mnie pewna myśl przez co lekko zmarszczyłem brwi. Elisabeth była blisko Stephanie, a ja trzymałem się z Aidanem, który był ewidentnie zainteresowany tą drugą. A co było ze mną i Elisabeth? Byliśmy po prostu przyjaciółmi? Lekko pokręciłem głową, próbując samemu sobie wmówić te myśl. Cała nasza czwórka tworzyła ciekawe zjawisko, temu nie można było zaprzeczyć. Sophie natomiast lekko przewróciła oczami. To musiała być jakaś pomyłka, ona nie mogła mieszkać z takimi dziewczynami, zupełnie do nich nie pasowała. Z drugiej strony... Myśl o mieszkaniu z Emeraldą też jej się nie uśmiechała. Najlepiej by jej było mieszkać z takimi dziewczynami jak Vivienne, Lucinda czy Constatine. Były do niej całkiem podobne. Nagle przypomniała sobie pierwszy dzień, gdy została wysłana do szkoły dla dam szlachetnej krwi, wtedy gdy mama ją tam zostawiła samą. Był to dla niej straszny dzień, nawet dziewczyny, które chodziły do tej szkoły często jej dokuczały, gdy sobie na początku nie radziła na lekcjach. Potem wszystko się zmieniło i to ona była najlepsza. Mimo wszystko nie tak sobie wyobrażała sobie życie w Akademii. Nie była nawet pewna jak będzie pracować nad swoim talentem w takich warunkach jakie miała obecnie. Nie zdziwiłaby się gdyby Czytelniczka i druga współlokatorka dla zabawy się nabijały z jej prac lub w przepływie kolejnej niezrozumiałej dla niej złości, ruda dziewczyna by na jej oczach zniszczyła jej płótna. Z Emeraldą pewnie byłoby podobnie, a nawet może i gorzej. Sama już nie wiedziała co powinna zrobić. Gdy Stephanie skończyła, zaraz potem skupiłem swój wzrok na Leonie, o którym jak na razie zbyt wiele powiedzieć nie mogłem. Znałem Camelot tylko z ksiąg, nigdy tam nie byłem. Mimo wszystko nie wydawał się tak zadufany w sobie, pewnie dlatego, że nie był z rodziny królewskiej. W pewnym sensie rozumiałem, że szukał własnej drogi, bo sam czasem nie byłem pewny czy ja pasuje na dziedzica tronu. Zaraz potem trafiło na dziewczynę, której rude włosy były nawet bardziej intensywne niż te Elisabeth. Gdy jej słuchałem poczułem pewne współczucie. Dziewczyna wydawała się w pewnym stopniu zestresowana, a nawet przestraszona, jakby nie uważała, że jest w odpowiednim miejscu. Marzyła by trafić do akademii, ale nie tak najwyraźniej to sobie wyobrażała. To wszystko było naprawdę smutne. Sophie również spojrzała na dziewczynę, ale w tym wypadku nie przychodziły jej do głowy wredne myśli. Było jej raczej szkoda tej dziewczyny. Marzyła by zostać księżniczką, a zamiast tego odkryła, że nie była to tak łatwa droga jak mogło się zdawać. Poczuła pewne poruszenie, którego sama się u siebie nie spodziewała.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
Crystal Klacz powoli ruszyła za ogierem oczekując na to, co ma nastać. Miała tylko nadzieje, że szybko to się stanie. Łażenie za jakimś obcym kucykiem było poniżej jej standardów jednak nie mogła walczyć z celami, które zostały jej wyznaczone. Musiała obserwować choćby nie wiadomo jak bardzo jej to nie odpowiadało. Kolejnym jednak problemem było zaklęcie niewidzialności. Nie mogło działać w nieskończoność i wcześniej czy później się ujawni była tego świadoma. Tak, więc gdy tylko ogier wszedł do jakiegoś budynku uznała, że to będzie dobre miejsce by wmieszać się w tłum. Powoli zakończyła zaklęcie i ruszyła do środka. Nigdy nie lubiła tego typu miejsc jednak często już bywała w podobnych w końcu wiele podróżowała. Gdy tylko weszła do środka poczuła nieprzyjemny jak dla niej zapach. Jednak zamiast ruszyć w stronę baru zaczęła kroczyć w kierunku grupy kucyków oddanych jakiejś pijackiej rozmowie. Wtedy jednak poczuła jak coś przytrzymało jej płaszcz do tego stopnia, że kaptur z jej głowy spadł. Obróciła głowę by zobaczyć, co się stało i zobaczyła jakiegoś nieznanego sobie ogiera, który teraz przydeptywał jej płaszcz. - Ta cała zima to twoja wina tak jak wszystkie nieszczęścia, które nas dotykają! - ryknął w jej kierunku a ta czuła wręcz odrażający zapach zbyt dużej ilości cydru od tego kucyka. Nic jednak nie powiedziała tylko pociągnęła płaszcz spod jego kopyta tak, że ten się niemal przewrócił. Mimo wszystko agresor najwyraźniej nie chciał na tym skończyć a jego krzyki zwracały na nią zbyt wiele uwagi. - Teraz przyszłaś sprawić by i Canterlot zasypał śnieg?! - Klacz znów nałożyła kaptur i nagle obróciła się w jego kierunku spoglądając mu prosto w oczy, na co ogier zaczął z jakiegoś nieznanego powodu cofać się na dodatek najwyraźniej pobladł. Klacz powoli znów ruszyła jednak kucyki zaczęły schodzić jej z drogi, więc nie bardzo mogła wmieszać się w tłum ostatecznie stanęła spokojnie pod ścianą czekając na to, co ma nastać.
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Crystal i Thomas Kobieta starała się nie podnosić wzroku na dziewczynę, podobnie jak to miało miejsce w czasie lekcji talentów. Za każdym razem gdy na nią spoglądała zawsze było tak samo. Widziała małą blond-włosom kruchą dziewczynkę, ciekawą świata i wszystkiego wokół niej. Jednocześnie dręczoną i wyśmiewaną na każdym kroku przez rówieśników jak i tych starszych. Wtedy zaczynasz sobie zdawać sprawę, że w tym świecie istnieją tylko dwie drogi. Jesteś słaby i giniesz, bo dla takich nie ma tu miejsca. Albo znajdujesz w sobie siłę i stajesz naprzeciw wszystkiemu. Nagle dotarły do niej słowa dziewczyny i skierowała na nią wzrok. - Tak, jesteś wolna - odparła w lekkim zamyśleniu, patrząc teraz bezpośrednio na nigdziarkę, gdy ta wychodziła. Jej diagnoza by na pewno stwierdziła czy jest chora, a Dyrektor raczej też takich uczniów mimo wszystko by nie sprowadzał, więc czy mogło tak być naprawdę? Dawniej mogło tak być, ale teraz.... Nie wyglądało na to. Miała raczej wrażenie, że ktoś wmówił tej dziewczynie chorobę, a ta w to uwierzyła i teraz sama tworzy częściowe objawy domniemanej choroby. Jednak kto mógł to zrobić i po co? Jedno było pewne, nie będzie miała z nią łatwo. Nagle Thomas spostrzegł Elvire, która wracała od dziekan. Szybko zauważył, że była sama bez tamtej i nie wyglądało jakby dziekan jej coś zrobiła. Nie, wręcz przeciwnie, wyglądała na dziwnie z czegoś zadowoloną. Wtedy też chłopak spostrzegł jak ta zwraca się bezpośrednio w kierunku nauczyciela, a słysząc jej słowa i widząc jego reakcje chytrze się uśmiechnął. Najwyraźniej więc dziekan nie wyładowała swojej frustracji na niej. Zaraz jednak jego uśmiech znikł, kiedy dostrzegł Ravera, który znowu ją zaczepił. Nie słyszał co jej powiedział, ale widział wszystko. Dziewczyna równie szybko mu się wyrwała. Zobaczył jej spojrzenie skupione na chwilę na sobie i sam odwrócił wzrok, udając, że skupia się na kolejnych nigdziarzach, a ją ignoruje. Widział popisy Lavalle'a, ale nie potrafił skupić za bardzo na nim uwagi, tak samo zresztą jak i na występie Prismy. Frustracja skierowana na Ravera rosła w nim z każdą chwilą coraz bardziej. Musiał naprawdę pokazać mu gdzie jest jego miejsce. Mimo wszystko gdy Prisma wracała spostrzegł na niej coś co zwróciło jego uwagę. A były to blizny na twarzy, które dobrze znał. Mu zrobili podobne ludzie, ale na plecach, miały być karą dla złego bachora. Czym sobie zasłużyła na to ta dziewczyna?- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)
-
[GRA] Długo i Zawsze Szczęśliwie (Akademia Dobra i Zła) (~Magus)
temat napisał nowy post w Galeria Chwały
Alan i Sophie Wiedziałem, że to co powiedziałem tak otwarcie mogło niepokoić i szokować, zwłaszcza członków innych rodzin królewskich lub takich co uważali, że już właściwie do nich należeli. Tradycje były ważne w każdym królestwie, a ktoś kto tak otwarcie nimi gardził jak ja nie zyskiwał raczej uznania. Mimo to nic mnie to nie obchodziło. Pamiętałem dobrze jak przeżyłem swoje chwile rozstania oraz samotności i nie miałem zamiaru pozwolić by kolejne pokolenia to przeżywały. Jeśli sam kiedyś zostanę ojcem, to nie mógłbym tego zrobić własnemu potomkowi. Sophie natomiast nie unosiła wzroku, teraz patrząc to na złamane pióro, to na szkic, którego nie dokończyła. Wiedziała dobrze jakie będzie miała efekty ta przemowa. Można było nie lubić tych tradycji, ale musieli się z nimi zmierzyć, tak jak ich rodzice i dalsi przodkowie. Nie można było zmienić od tak czegoś co trwa od wieków. A mimo to z jakiegoś sobie nieznanego powodu czuła, że w tym wypadku Alan ma racje. Na chwilę uniosła wzrok zamiast zobaczyć kuzyna ujrzała Edwarda, który się jej przypatrywał. Na chwilę ich spojrzenia mogły się spotkać lecz równie szybko wyraźnie zakłopotana dziewczyna opuściła wzrok. Nagle usłyszałem słowa dziekan, na które lekko się uśmiechnąłem. Bardzo podobało mi się jej podejście. Musiałem również przyznać, że akademia faktycznie pod tym względem była wspaniała, że nie liczyło się kim się urodziło, a same czyny miały ukazywać jacy jesteśmy. Jednak czy na pewno? Mimo, że wszyscy byliśmy tutaj sobie równi, to przecież większość rodowitych książąt takich jak ja szkoliło się w walce mieczem czy też w tym jak powinno się zachowywać. Nie powinno się nas oceniać tak samo jak uczniów, którzy nie mieli z tym do czynienia, to nie było wobec nich sprawiedliwe. Po tonie pani dziekan byłem przekonany, że i ona uważa, że mam racje, a przynajmniej co do naszych tradycji. Na chwilę mój wzrok powędrował na Elisabeth i zobaczyłem jak ta chowa twarz za bujnymi rudymi włosami. Zupełnie nie byłem w stanie wyczytać jej emocji. Czy też mogła uważać, że nie powinienem otwarcie o takich rzeczach mówić? Spytałem siebie kładąc dłonie pod brodą w zadumie. Sophie natomiast dostrzegła zaraz na sobie wzrok pani dziekan i delikatnie mrugnęła. Czy mogła się czegoś domyślać? Spytała samą siebie i znów opuściła wzrok. Musiała bardziej panować nad emocjami, bo może zacząć zbyt się zdradzać. A w końcu zarówno w jej jak i Alana rękach była reputacja całego królestwa. Wykorzystała resztki jeszcze rozbitego dobrego humoru by usiąść prosto i się uśmiechnąć jak na księżniczkę przystało. Chwilę później nauczycielka zaczęła pytać kolejną uczennicę, którą była jedna z dziewczyn zdecydowanie uważająca się za prawdziwą księżniczkę, zwłaszcza byłem tego pewny po jej wypowiedzi. Zdziwiłem się, że jest córką dobrej czarownicy z Krainy Oz. Patrząc na nią byłem przekonany zupełnie innego pochodzenia. Z drugiej strony czy można mi się było dziwić po tym co do tej pory sobą ukazała? Dalsza część jej wypowiedzi potwierdzała, że ta nie interesowała się magią. Sama Sophie również była niewiele mniej zdziwiona pochodzeniem dziewczyny, ale dalszą część wypowiedzi traktowała jak coś normalnego. Jaka dziewczyna w końcu nie marzyłaby aby zostać księżniczką? Na chwilę spojrzała na Lisę i Stephanie. No dobrze były niewielkie wyjątki. Gdy padło na kolejną uczennicę, spojrzałem na nią wyraźnie zainteresowany. Poznałem już sympatyczne i bardzo interesujące moim zdaniem rodzeństwo, na dodatek ich królestwo znajdowało się niedaleko od tego, z którego ja pochodziłem. Naprawdę podobał mi się fakt, że w rodach królewskich byli tacy ludzie jak właśnie oni. Powody, które podała dziewczyna by potwierdzić, że jest zawszanką były dosyć typowe, a jednocześnie dostrzegłem, że jak najbardziej uzasadnione. Jednak w słowie zaszczyt dostrzegłem coś jeszcze, na co lekko zmrużyłem oczy. Sophie również z uwagą słuchała dziewczyny, w końcu obie były królewskiego pochodzenia. Nie miała powodu by mieć jej za złe incydent w Galerii Dobra, w końcu ona nic jej nie zrobiła. W przeciwieństwie do kuzyna, pomimo, że też dostrzegła coś w słowie zaszczyt, to zignorowała to, uznając, że coś źle usłyszała. Mimo wszystko była zdziwiona sposobem w jaki dziewczyna się wypowiadała, zupełnie nie jak inne księżniczki, chociaż miała ten tytuł od urodzenia. Wzgórza Banialuki musiały mieć ciekawy sposób wychowania, znacznie inny od tego, który sama znała. Kolejny był Eryk i musiałem przyznać, że w moim uznaniu zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Pomimo tego, że do tej pory trochę mnie denerwował zachowaniem, to teraz jego energiczność była całkiem przyjemna. No i to co mówił o sobie jak i krainie, z której pochodził brzmiało inaczej niż większość wypowiedzi innych. Wyglądał mi na kogoś, kto jest po prostu szczęśliwy życiem. Zaraz po nim wybór padł na Stephanie i teraz zarówno mój wzrok jak i Sophie padł prosto na nią.- 440 odpowiedzi
-
- akademia dobra i zła
- school for good and evil
- (i 4 więcej)