Jump to content

Mordoklapow

Brony
  • Posts

    283
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Mordoklapow

  1. Porządna algebra zaczyna się przydawać dopiero gdy chcesz robić rachunek różniczkowy na przestrzeniach Banacha. Wchodzi wtedy potrzeba znajomości macierzy, odwzorowań wieloliniowych i struktury endomorfizmu (do twierdzenia o minimum funkcji uwikłanej i exponenty do rezolwenty). Szczerze mówiąc, dotychczas nie musiałem się dokształcać ani z teorii grafów, ani z dyskretnej, ani z teorii liczb. A w sumie podstawy analizy znam do teorii miary włącznie. Chociaż w sumie jest to może spowodowane innym podejściem do analizy na uniwerku i na politechnice. Potwierdzam. Dlatego olimpiadki uzależniają. Heh, co tam całki sześciokrotne, fajne są półtorakrotne. Szkoda, że mnie to nie czeka :( . Takie rzeczy to właściwie inżynierzy używają, nie teoretycy. Chociaż zgadzam się, że matematyka potrafi czasem przerazić w fizyce. Całki Feynmanna...
  2. Problem z różniczkami i całkami jest taki, że najlepiej się ich uczyć w zupełnie innej formie niż się uczy w liceach. Trzeba przejść w ramy definicja, definicja, twierdzenie, dowód, twierdzenie, dowód, definicja, twierdzenie, dowód. Poza tym, tam zaczynają się liczyć założenia. Powiedzmy sobie szczerze, kto w liceum przejmuje się czymś takim jak ciągłość funkcji? Albo bijektywność przy odwracaniu odwzorowania? Chociaż zgadzam się, że różniczki powinny być. Całki też, bo w końcu fizyka bez całek i pochodnych to pół fizyki (jak nie mniej). Z drugiej strony, trzeba byłoby dać więcej godzin lekcyjnych z matematyki. Albo wywalić ciągi, nikt się przecież nimi nie przejmuje. Ogółem, co do matmy i Feynmana do większość ludzi zapomina, że można się samemu nauczyć podstaw analizy. To nie jest aż takie trudne. I w sumie to na studiach zazwyczaj nie ma lepiej. U mnie na pierwszym kolosie z podstaw fizyki były równania różniczkowe, i nikt nie narzekał. A na analizie je dopiero teraz przerabiamy (po pół roku). Matmy się nie przecierpia! Matematyką się delektuje... Tak. Dobrze gada, polać mu!
  3. Też. Polecam przestać się porównywać do innych, jeżeli masz taki nawyk. Przy okazji doradzam przestać niepochlebnie myśleć o osobach otyłych. Jak chcesz chudnąć to jedz warzywa - są mało kaloryczne ale zaspokajają głód. Ale zdecydowanie odradzam głodzenie się. Ogółem całe takie nakręcanie się na niejedzenie może doprowadzić do okropnych skutków. Mówię o sytuacji w której Ty nie jesz, więc innym się to nie podoba, więc ty na złość (patrz rezystencja) im jesz jeszcze mniej. I tak dalej. Ogółem takie stany mają skłonności do narastania, więc rzeczywiście polecałbym udać się do psychologa np.szkolnego. PS. Żaden normalny facet nie lubi szkieletów. Większość nienormalnych też.
  4. Feynman jest rzeczywiście świetny, ale (według mnie) dopiero po maturce. Tam już trzeba znać matematykę, przydaje się mieć pewne podstawy z fizyki. I jest mało zadanek, których w dodatku brakuje rozwiązań. Pod tym względem góruje Resnick. Chociaż jako wykład uniwersytecki to lepszego dzieła niż właśnie Feynman nie znam. Za to polecam to. Bardzo dobrze zrobiony wstęp do fizyki relatywistycznej. Jest nawet robione podłoże do OTW. A tego drugiego podręcznika, którego wymieniłeś to szczerze mówiąc, nie znam. PS Jakby ktoś chciał jakieś materiały/podręczniki/skrypty/zbiorki zadań z matematyki/fizyki to śmiało pisać na pw.
  5. Ja się wypowiem odnośnie uczenia się przedmiotów ścisłych. Jak KochamChemie wyżej zauważył, trzeba robić dużo zadanek. Nawet więcej! Jeszcze więcej! Zadanek nigdy za wiele. Do tego polecam bardzo spokojną muzykę, najlepiej bez śpiewu. Mi osobiście pomaga się skoncentrować, może u kogoś z was też tak zadziała. Jeżeli macie czas, polecam zapoznać się z "poziomem wyżej" w materiale. Jak np. chcecie zdać dobrze (bardzo dobrze np. powyżej 90%) maturę rozszerzoną z matmy, to bardzo polecam nauczyć się pierwszego semestru analizy na poziomie politechnicznym. Zawarty tam materiał jest 1) łatwy 2) ciekawy 3) przydatny - i na maturę i na przyszłość. Takie rzeczy ogółem dużo dają do rozumienia matematyki. To samo z fizyką. Polecam też zadanka z olimpiad, ale one bywają trochę zniechęcające. Na początku człowiek może myśleć przez cały wieczór i nie wpaść na rozwiązanie. Z fizyki to polecam "Podstawy Fizyki" Resnick Haliday Walker. Chyba bezkompromisowo najlepszy podręcznik do fizyki jaki można ogarnąć w liceum. I można go nawet w internecie znaleźć, a w celach edukacyjnych jest to nawet legalne.
  6. Realista. Patrzenie na przyszłość zawsze logiczne i racjonalne. Czasem aż za bardzo.
  7. Hedonistyczna piosenka... Ale abstrahując od mojego słabego humoru, nie uważam że DP należy zakazać pod groźbą kary śmierci. Tylko problemem jest fakt, że niektórzy ograniczają swój odbiór muzyki tylko do takich prymitywnych kawałków. Ja przecież też słucham prymitywnej muzyki - piosenek z kuców. Czasem sama klasyczna też jest bardzo prosta np. taki Einaudi. Tyle że czasem warto sięgnąć po coś rozwijającego. Nie wspominając o fakcie, że DP nie zachęca do grania na instrumentach, które to jest rozwijające dla mózgu. Klasyczna, metal czy rock już tak. Szczerze mówiąc ostatnio zacząłem się ogółem martwić co się dzieje ze sztuką. Kto teraz chodzi oglądać dzieła sztuki po to by je kontemplować? Żałość mnie bierze, gdy widzę zdjęcia tłumów dobijających się do Mona Lisy tylko po to by popatrzeć na kawałek płótna, którego to znaczenia nie rozumieją. Tragiczne. Tylko żeby pstryknąć fotkę - bo to w końcu "Mona Lisa". Jakby ktoś by to podmienił na obraz sedesu to pewnie by różnicy nie zauważyli, tylko dalej fotki pstrykali.
  8. Jestem idealistą! Każda jedna duszyczka która zmieni swój gust muzyczny na bardziej... bogaty i złożony jest dla mnie ważna. Zgodził bym się z drugim zdaniem w trochę zmienionej formie. Muzyka ma tak samo negatywny wpływ na społeczeństwo, jak gry komputerowe. W takiej formie mi pasuje. Niektóre gry komputerowe to też tworzony masowo chłam zrobiony tylko po to, by grający jak najmniej myślał. A inne rozwijają, zaskakując złożonością fabuły i bohaterów. Poza tym ważny jest też sam sposób odbioru. Jak widzisz każdy element kultury może zostać albo wywyższony do rangi czegoś ambitnego, albo zdegradowany do poziomu chłamu. Nie ma w tym nic dziwnego, niektórzy lubią się rozwijać, inni uwsteczniać. Edit: Dzięki za wytłumaczenie słówka. Internetowe słowniki slangowe cały czas pisały coś o narkomanach i kaloryferach. Żadne z tych znaczeń nie pasowało do kontekstu.
  9. Tak, czemu nie? Ja np. "hejcę" idiotyczne komedie czy tasiemcowe seriale które służą tylko i wyłącznie do odmóżdżania się. Nie widzę w tym nic złego. Po prostu uważam, że coś ma negatywny wpływ na społeczeństwo, więc z tym walczę. Oczywiście w sposób pokojowy i kulturalny. Temu chyba nie zaprzeczysz... Ps. Co znaczy "grzejnik"?
  10. "Lód" Dukaja. Książka długa, trudna, bardzo mocno stylizowana i fabularnie złożona. Świetne uniwersum, akcja dzieje się w zamrożonej Rosji. Teraz czytam po raz trzeci, i nadal znajduję dużo nowych treści i wątków. Gorąco polecam, chociaż nie jest to książka, którą czyta się przez dwa wieczory.
  11. http://www.centrum-terapii.pl/test-czynnika-aq/ Woah, 40 punktów. Od 32 należy skonsultować się ze specjalistą :D.
    1. Show previous comments  18 more
    2. Trahall

      Trahall

      Ale piwo to fajny temat jest, wyjątkowo rozbudowany, jednak jeśli się tego nie dostrzega, to znaczy że się nie jest piwoszem i nie widzi się subtelności tego trunku.

    3. Cirth
    4. Mordoklapow

      Mordoklapow

      Witaj w rodzinie prawie-autystów Lepus :).

  12. Czemu nie? Jak ktoś chce, to niech tępi. W szczególności, że istnieją przesłanki by sądzić, że niektóre gatunki obniżają ogólnie przyjęte normy związane poziomem muzyki, ewentualnie jej przesłania.
  13. Albo pod wpływem stwierdzisz że jesteś supermanem i umiesz latać, po czym wskoczysz do basenu i się utopisz. Fakt, że był to 30 cm brodzik, nie będzie dla ciebie już problemem. Zawsze można też zostać alkoholikiem. I zmienić życie twojej przyszłej rodziny w piekło. Właśnie dlatego lubię udawać, że rozumiem. Nie muszę wtedy udawać, że nie widzę, że ta osoba tylko udaje, że tłumaczy to co powiedziała wcześniej. To pisz. Chociaż fajnie by było, gdybyś pisał trochę bardziej zrozumiale. Wtedy też mógłbym popisać.
  14. Mówiłem o punkcie widzenia osoby która coś popełnia. Akurat w tym przykładzie nie ma wyszczególnionych osób trzecich, więc mówienie o relatywizmie moralności jest raczej zbędne. A zło konieczne to dla mnie nie zło, tylko życie. <Wudka><samokontrola> pick one. Jak dla mnie alkohol jest też złym sposobem rozwiązywania problemów. Ma tendencję do ich mnożenia. I też, jak samobójstwo jest formą ucieczki. Nie martw się, bycie samolubnym egoistą, który uważa że ma ajkju wyższe od reszty jest bardzo popularne, i nie ma w tym nic dziwnego. Mnie z tego "wyleczyła" psychologia . I chyba zrozumiałem o co ci chodzi, i bardzo to pochwalam. @OjtamOjtam W kogo kierunku wysuwasz oskarżenia? To ja proponowałem lekcje psychologii, i to ja uważam, że próba zrozumienia samobójcy jest skazana na porażkę. Wybacz moją małostkowość, ale jako klasyczny osobnik Homo Sapiens czuję potrzebę obrony mojego honoru.
  15. Witaj! Pozwól, że zadam ci parę pytanek. Lubisz "Pana Tadeusza"? Słuchasz jakiejś muzyki? Jeśli tak, to jakiej? Jakiej części matematyki nie lubisz najbardziej? Pozytywizm jest świetny, z wyjątkiem Orzeszkowej, której jeszcze nie umiem odbierać :(. Jakie jest twoje ulubione dzieło z tego okresu? Znasz twórczość Dukaja? Kiedy otrzymam moje muffinki? Życzę miłej zabawy na forum!
  16. Zgadzam się. Gdzie ja pisałem coś przeciwnego? Cóż, filozofowie nie są zgodni, czy zrobienie czegoś złego, nie będąc tego świadomym, jest złe. Heh. Nie oceniam. Po co miałbym? Chwilowo samoocenę mam na wystarczająco dobrym poziomie.
  17. U mnie była dziwnie. Otóż moi rodzice zawsze uważali mnie za dziwaka, więc dla nich było to po prostu kolejne moje wariactwo. Poza tym nigdy się z tym nie afiszowałem czy też nie robiłem z tego wielkiego wydarzenia. Po prostu jak kiedyś byli w domu włączyłem kuce. Jak ojciec wszedł do pokoju zapytał tylko co to jest. Powiedziałem że kuce. Rzucił tylko półżartem coś w stylu : ech, ty już kompletnie zdziecinniałeś. I w mojej klasie był już jeden jawny brony, nie było z nim związanych żadnych przykrości, więc na forum klasy też nie ukrywałem faktu przynależności do tej sekty. Chociaż w sumie nigdy się z tym nie afiszowałem. Mam sporo kontaktu z oderwanymi od rzeczywistości świetnymi fizykami. Czasem są dziwni. Nawet nie czasem, tylko często i nie dziwni, tylko bardzo dziwni.
  18. Ciężko się śpi, gdy masz takiego doła, że nie możesz zasnąć. Człowiek powinien robić wszystko co złe pod wpływem emocji. Jak robi to świadomie, to nazywamy go złym człowiekiem. Zgadzam się, że ocenianie innych swoją miarą jest wygodne i szybkie. I dobrze poprawia samoocenę, więc jest popularne. Reszty tej części posta mój (najwidoczniej żałosny) umysł nie był w stanie zrozumieć. Wybacz, że zmuszam Cię do konwersacji z takim ćwierćinteligentem jak ja, jednak prosiłbym Cię o rozjaśnienie tej myśli. Np. poprzez wytłumaczenie mi, czym jest to drugie przekonanie.
  19. @Phoenix Zgadzam się, taniec jest formą hobby/zainteresowania, więc może dawać satysfakcję, a nawet szczęście z racji poczucia progresu. Chociaż nie wiem czy nazwałbym to sztuką. Jednak z skakaniem w rytm muzyki, chyba tego nie ma. Za to za warty uwagi uważam fakt, że zawsze tańczy dużo osób. Nigdy pojedyncze, no chyba że po naprawdę dużej dawce alkoholu. Czyżby wchodziły tam jakieś instynkty stadne? Jak widzę duże ugrupowania ludzi robiące te same niezrozumiałe dla mnie rzeczy, zawsze mi się ta lampka zapala.
  20. Będę dorabiał magiczną filozofię do tego, bowiem uważam, że w niektórych stanach człowiek zachowuje się nieobliczalnie i wybitnie niezrozumiale. Nie mam zamiaru osądzać ludzi, których motywów nie znam i nie rozumiem. A zrozumienie ludzi którzy chcą się zabić do tego stopnia, że tego rzeczywiście próbują, jest dla mnie niesamowicie trudne, możliwe że wręcz niemożliwe. Po prostu jestem zdania, że inni ludzie nawet w stanie pełnej kontroli nad sobą i w pełni władz umysłowych, są trudni do zrozumienia, a co dopiero w tak fatalnym stanie. Problem jest taki (jak już wyżej wspomniałem) że nam się wydaje, że inni myślą tak samo jak my. I na tej podstawie osądzamy innych ludzi. A ja osobiście uważam to za błędne przekonanie.
  21. Przez całe moje życie przetańczyłem ok 3 minuty i wygiąłem łącznie 0 znaków drogowych. Czy coś jest ze mną nie tak? Sporo ludzi tłumaczy mi to też w podobny sposób, ale ja mam swoje teorie .
  22. Większość ludzi w wieku od lat 5 do 50. Btw. Co ludzie widzą w tańczeniu? Zawsze mnie to zastanawiało i nie jestem w stanie zrozumieć idei tej czynności. A w DP wkurza mnie też fakt, że w większości imprez na których leci, jest głośne i uniemożliwia normalną komunikację między kulturalnymi ludźmi. Z jazzem normalnie nie ma tego problemu , nawet z tym bardziej rozrywkowym.
  23. Disco polo jest dla mnie klasycznym przykładem wybitnie mało ambitnej muzyki, dla mało wybrednego słuchacza. Ot, taka muzyka rozrywkowa, nie każdy od razu celuje w scherza Chopina. Jak ktoś nie widzi potrzeby rozwijania tego aspektu życia, to niech słucha takich melodyjek. W sumie nie widzę specjalnie różnicy między nim a np. k-popem. Szczerze mówiąc, nawet jak jestem pijany to disco polo nie lubię. I nienawidzę, gdy ludzie "dzielą się" ze mną swoją muzyką, a z moich osobistych doświadczeń wynika, że są to często ludzie słuchający właśnie tego gatunku muzyki.
  24. Pojmowanie śmierci jako przegranej, jest moim zdaniem nieimplikowalne w niektórych systemach filozoficznych. Znam ludzi, którzy chcieliby nie istnieć, a mnie z kolei fascynuje idea bycia nieograniczonym przez logikę, co według mnie ma szansę stać się po śmierci (jestem katolikiem). Różni ludzie różnie wyobrażają sobie śmierć, i mają do niej różny stosunek. Poza tym, zarówno fakt że będę zapomniany jak i ewentualny stan mojego ciała, jest mi całkowicie obojętny. I tak mnie na świecie nie będzie, więc co to za problem? Prawie nikt nie czeka na szczęście z założonymi rękoma. Ludzie mają zwyczaj działać, tylko że tego w tramwaju (kiedy spotykamy tzw. zwykłych ludzi) nie ujrzymy. I czemu życie ma nie polegać na skupianiu się na sobie? Powiem ci więcej: Ono na tym polega, tylko my tego nie widzimy. Każdy element tego świata rozpatrujemy w kontekście siebie. Nawet jak ludziom współczujemy, to ty skupiamy się na swoim współczuciu a nie na innej osobie. Jak pomagamy, to zazwyczaj traktujemy to jako powód, by zwiększyć swoją samoocenę lub ograniczyć wstyd. Wybacz, matka natura stworzyła nas egoistami. I są rzeczy niemożliwe, jest ich kupa; im dłużej żyję, tym więcej ich widzę. Życie to nie bajka, lubi zabierać i nie oddawać. Poza tym wątpię w istnienie drogi do szczęścia. To jest kwestia... cóż, szczęścia! Nie wspominając o tym, jak ludzie widzą bycie silnym. Jest kupa "silnych" których siła polega na wygrywaniu wyścigów do wrót od rzeźni. Takie krowy, co pchają się wszędzie za tłumem, byle być w tym najlepszym. Potem, gdy okazuje się, że warto było się zatrzymać i pomyśleć gdzie się pędzi, zazwyczaj jest za późno. I w tym przypadku też uważam to za rażące uproszczenie, w dodatku bardzo krzywdzące.
×
×
  • Create New...