Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Serox Vonxatian

[Gra] W pościgu za draniem.

Recommended Posts

Wasz szef, Lawbringer przez cały czas się wam przypatrywał swoim stalowym wzrokiem i prawie nigdy nie mrugał. Wyjął ze swojego pudełeczka wykałaczkę i wsadził sobie w usta. Sześć ambitnych rekrutów, którzy zapewne mają jakiś potencjał, ale niestety nie mógł go sam uwolnić. Musiał wysłać kogoś teraz i tymi kucykami byli oni. Jeszcze raz powiedział przed zakończeniem odprawy.

- Jeszcze na koniec parę słów ode mnie. Widzę tutaj trzy kucyki... cztery kucyki, przepraszam, ale te wzory mnie dalej mylą oraz dwa Podmieńce. Ja sam nie będę was piętnował za wasz wygląd, ale tam w miastach, a szczególnie w plemiennych osadach żyją twarde kuce, które często są paranoicznie nastawione do wszystkiego tak bardzo, że są w stanie zastrzelić motyla, który wkroczy na ich posesję. Wiem, bo miałem przypadek zastrzelenia dziecka i dwóch kucyków, które próbowały mu pomóc. Koleś był tak zaciekły, że musiałem go odstrzelić, ponieważ strzelał nawet we mnie. Dlatego uważajcie co, do kogo i gdzie mówicie i chodzicie. A do was - wskazał na Podmieńce. - To szczerzę radzę znaleźć jakieś ładne przebranie, bo była tu ostatnio niemiła wojenka z jednym rojem, a tutejsi mieszkańcy rzadko kiedy wybaczają - wzdychnął ciężko na myśl co może im się tam stać jakby ich tak znaleźli i co by zrobili z "kolaborantami" - Z rad to wszystko co mam wam do powiedzenia, a teraz udajcie się do kwatermistrza na dole, wiecie gdzie jest. On wam da prowiant i inne potrzebne rzeczy. A teraz odmaszerować i powodzenia, niech wam szczęście sprzyja.

Gdy skończył mówić odwrócił się w stronę okna, dając sygnał, że tutaj ich praca dobiegła końca.

Edited by Serox Vonxatian

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zachary w spokoju słuchał wypowiedzi szefa. Kiedy ten odwrócił się kuc popatrzył na innych zebranych.

Zapowiada się bardzo ciekawa wyprawa. Pomyślał. Mimo, że nie znał ich prawie wcale liczył na to, że uda mu się szybko nawiązać jakieś kontakty.  Powili zaczął iść w stronę wyjścia.

-No chodźcie ludzie. Robota czeka.- Powiedział do wszystkich.- A im szybciej to załatwimy tym szybciej będziemy mogli świętować.- Dodał z lekkim uśmiechem po czym wyszedł z biura i skierował swoje kroki w stronę kwatermistrza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Blue słuchała uważnie. Postanowiła zapamiętać te słowa. Zaczęła iść za wychodzącym kucem. Rozejrzała się. Wszystko było tak znajome, ale czuła, jakby... to o co dbała, niedługo miała zaprzepaścić. Pozbyła się tej myśli i dogoniła kuca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Devious z uwagą słuchała co mówił ten ogier, wzdrygnęła się na myśl co by się stało gdyby ją dorwali w jej normalnej postaci. Kiwnęła głową aby dać do zrozumienia, że dla niej wszystko jest jasne. Był tu również jeszcze inny podmieniec, z kimś ze swojej rasy jest raźniej.

Poprawiła swój kapelusz i zmieniła formę na pistacjową klacz pegaza o białej grzywie, turkusowych oczach. CM to była po prostu stokrotka, wygląd był taki aby raczej przyciągał oczy ogierów. Takie przyzwyczajenie, zwykle tak się zdobywała pożywienie. Ruszyła z wolna za wychodzącymi kucami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faye posłuchała kuca który rzekomo był szefem. Miała nadzieję że nie spotka się z plemionami które nie tolerują innych gatunków w członkach plemion zebr. Mogłaby wtedy mieć problem. Mają dwa podmieńce. Czuła się trochę... obco. Mimo że była jednorożcem to nie czuła się jak kuc ich typu tylko bardziej jak zebra. Poczuła się smutno. Z poważnym wyrazem twarzy udała się do kwatermistrza za innymi kucami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tarlok wywrócił oczami, jednak brak źrenic znacznie utrudnił zauważenie tego. Po chwili powiedział-"Ładne przebranie" to nie problem, wiesz o tym.-powiedział zmieniając się w białego ogiera, pegaza o szarej grzywie z lasso jako CM.

"Da nam prowiant tak?" Spełnienie marzeń, albo słaby żart, czas pokaże, teraz w drogę do kwatermistrza.

Tak wyprawa zapowiadała się ciekawie, na dodatek nie jest sam. Powitał swą podmieńczą koleżankę skinieniem głowy, już chciał zacząć rozmowę gdy tamten kuc zaczął coś mówić.

-Masz rację-powiedział i tak jakby przyśpieszył. Nie znał rozmówcy, ale na pewno będzie miał czas by go poznać.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Flare zeszła na dół przyglądając się kwatermistrzowi.

-Ekhem?

Powiedziała do owej osoby.

-Ma pan to czego potrzebujemy do podróży?

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Dostałem zezwolenie na użycie koloru od Garina.)

Ekipa wyszła z pokoju narad i ruszyła schodami w dół. Minęli przy okazji gabinet sekretarki ich przełożonego, która zajmowała się informacją, kontaktami oraz rozliczeniami. Budynek był prosty i praktyczny, bez zbędnych ozdób. Na dole znajdował się korytarz. Od strony schodów, na lewo znajdowało się więzienie Gildii i bar, zaś na prawo było wejście oraz na końcu sklep, gdzie siedział kwatermistrz, a za nim również magazyn. Gdy szliście do kwatermistrza przez drzwi wpadła zdyszana, szara klacz. Tą klaczą była Radiant Torch, która spóźniła się na naradę. Łapiąc oddech zauważyła sześć kucyków, które jeśli chcą dojść do kwatermistrza,muszą obok niej przejść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakaś klacz. Może jakiś posłaniec czy ktoś tam inny, z resztą co to ma za znaczenie. Trzeba się do kwatermistrza dostać, czyli jakoś minąć przeszkodę. "Rozstrzelać" przeleciało podmieńcowi przez głowę, ale po pierwsze może to ktoś ważny, po drugie po co skoro nie wydaje się groźna i gdyby miała coś odwalić już by odwaliła i po trzecie w cudzym domu bałaganu się nie robi.

Ostatecznie Tarlok podszedł do niej, z uśmiechem uchylił kapelusza i w powitaniu kiwnął głową po czym już nie tak miłym tonem, na jaki jego wcześniejsze zachowanie wskazywało, zapytał-Ty też po głowę MasterMinda?

Zaczekał na odpowiedź stając lekko z boku, i gestem rozmówczynię nakłaniając do tego samego. Tak aby pozostali mogli spokojnie przejść.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

(( O k...a sorry też zapomniałbym w końcu odpisać))

Klacz dalej zdyszana uniosła kopyto w geście po czym przełknęła ślinę i z lekkim uśmiechem jakby przypomniała sobie coś śmiesznego. Osunęła się na bok poprawiając kraciastą arafatę.

- Wybacz.. Wybaczcie mi wszyscy spóźnienie. Byłabym dużo szybciej, ale musiałam dokończyć parę spraw.. -wydukała pomiędzy oddechami kończąc zdanie z delikatnym sykiem.

-Owszem, rozumiem twoje rozczarowanie, ja też wolałabym mieć mniej kuców do podziału, ale będziemy musieli przez to jakoś przebrnąć... Chyba, że wypadek przy pracy zadecyduje inaczej.. - Powiedziała lekko poklepując torbę pełną ładunków po czym puściła oczko w stronę ekipy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Proszę, panie przodem.-powiedział tym samym pozbawionym uczuć głosem, wskazując kierunek spóźnionej kompance.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Devious która szła nieco z przodu zauważyła spóźnioną klacz,  rzuciła jej ciekawskie spojrzenie i na chwilę się zatrzymała.
- Lepiej późno niż wcale. - rzuciła znowu idąc tam gdzie miał być kwatermistrz, nie obchodziło ją zbytnio kto, gdzie i jak jeszcze przyjdzie. Ważne dla niej było dotarcie na miejsce a nie użeranie się z kimś innym. Spojrzała również na tego podmieńca ciekawskim spojrzeniem, "Pierwszy do rozmowy?" przeszło jej przez głowę ale szybko wybiła sobie tą myśl z głowy. Odwróciła głowę aby skupić się na drodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tarlok zauważył niecne spojrzenie podmieńczej koleżanki, akurat rzucił na nią okiem gdy zabrała głos. Odwzajemnił spojrzenie ze złośliwym uśmiechem dowodząc swojej czujności. Tak podmieniec tyle razy rzucany sam za granice Equestrii i innych nieprzyjaznych miejsc nabywał wielu przydatnych umiejętności,a przedewszystkim uczy się być czujny, wielu takich było co chwilę nieuwagi przypłacali życiem. Oj tak ten podmieniec nie chciał podzielić ich losu. To tłumaczy niespotykaną czujności Tarloka.

"Widać kolejna do rozmowy" pomyślał gdy jego wzrok wracał na spóźnioną.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Witaj.

Powiedziała miłym głosem Flare.

-Tylko następnym razem lepiej się nigdzie nie spuźniaj.

FlareSun rzuciła nieprzyjemne spojrzenie i ominęła nową towarzyszkę. Podeszła do kwatermistrza i spytała.

-do pana trza się zgłosić po ekwipunek. Tia?

Edited by eragon333

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Taa... Pomimo spóźnienia wydaje mi się, że już mi wszystko powiedziano - uśmiechnęła się lekko w kierunku pana pegaza - Nie różnimy się tak bardzo jak ci się wydaje. - po tych słowach dołączyła do reszty ekipy w drodze do kwatermistrza - A tak przy okazji, czym masz się tu zajmować ?

[[ Sorki Arceus :P mój błąd ]]

Edited by ShadowNote

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zachary widząc zdyszaną przybyszkę zatrzymał się i pochylił głowę w geście powitania:

- Witaj - Odparł jednak wesoło. - Chciałbym pogadać, jednak trzeba iść po zapasy. Wydaje mi się, że będziemy mieli sporo czasu na rozmowę później. O ile będziesz chciała - Dodał pośpiesznie z lekkim uśmiechem po czym poszedł dalej kierując się w stronę kwatermistrza.

Edited by Bosman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grupka udała się wreszcie do kwatermistrza i poprosiła go o sprzęt. Sam kwatermistrz był ubrany w strój koloru piasku. Ubranie, peleryna, kaptur, rękawice i chusta na twarzy w całości zasłaniały każdy punkt ciała kucyka uniemożliwiając zidentyfikowanie koloru jego sierści, czy innych detalów. Na oczach miał przyciemnione gogle. kwatermistrz siedział w pokoiku, gdzie ścianka prowadząca na korytarz została zastąpiona kratami. Za nim znajdowały się drzwi, a na ścianach zamieszczone były haki na broń i pancerze. Niestety większość z nich była pusta, ponieważ Gildia dopiero zaczynała i sprzęt pochodzi z prywatnych kolekcji szefa lub była podarunkami, jednak wisiało kilka pistoletów i ze dwa skórzane pancerze. Gdy klacz zwróciła się do niego, ten czytał sobie jakieś czasopismo. Niechętnie odwrócił głowę i przyjrzał się Flaresun i powiedział strasznie ochrypłym głosem:

- Ta, to wam miałem dać zapasy, ale ej! Miało was być szóstka! A zresztą nie ważne, im więcej was wyruszy tym więcej was wróci. He, he, he - zaśmiał się trochę gburowato i rzucił w stronę klaczy. - Masz ładne futerko, dostaniesz coś ode mnie w gratisie. Poczekajcie tutaj - odwrócił się i udał do magazynu. Po chwili szperania i stłumionych przekleństw oraz kaszlnięć Kwatermistrz wrócił z workiem do lady. - Proszę, macie tutaj każdy suchego jedzenia na siedem dni, żebyście się sami nie pozjadali, bukłaki na wodę, trzy mapy i trzy kompasu, bo więcej wam dać nie mogę, dwie zapalniczki, tak z sześć bandaży i jakiś lekarstw oraz to, siedem znaczków, symbolów chwały naszej Gildii, odznaki przedstawiające gwiazdę i lasso. Macie je nosić! To wszystko co miałem wam dać, a nie chwila. Jeszcze pestki do waszych pukawek. Nie dam wam tego za wiele, więc nie bawcie się w strzelanie do puszek. każdy kto ma jakąś spluwę niech ją pokażę! - Szybko przeliczył ilość wyciągniętych pistoletów. - Ładnie, a więc macie tu ich tyle, że można załadować do pełna wasze rewolwery dwa razy. I jeszcze bonusik dla zgrabniutkiej klaczki, olejek do ciałka, żeby się ładnie błyszczeć w słoneczku. Koniec darowizn, jak chcecie coś dostać więcej, to musicie dać coś w zamian. - Powiedział wystawiając na ladę przed kratami przedmioty przez okienko, a następnie wrócił do czytania gazety. Rzucił jeszcze zza gazety w stronę rekrutów. - Ruszajcie jak najwcześniej i nie zbaczajcie z trasy, to dorwiecie ich w miarę szybko, ale uważajcie bo na północny wschód od was coś się stało i cała okolica jest napromieniowana magią. Aura jest dziwna i nie radzę wam tam chodzić, bo nikt nie wyszedł z tamtego miejsca taki sam. A to bardzo blisko od waszego celu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faye wysłuchała co do powiedzenia miał kwatermistrz. Nie spodobał się jej obowiązek noszenia ale skoro ma to nie będzie stawiać zbytniego oporu. Jednak zaciekawiła się tą okolicą napromieniowaną magią. 

- A co się konkretnie tam działo? Znaczy kucom, jakie wracały? Co się im stało? - zapytała klacz.

Może uda się czegoś dowiedzieć i to powstrzymać? Ci którzy nie będą wiedzieli o tym mogą narazić się na niebezpieczeństwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Niech pan sobie nie pozwala...

Mruknęła Flare i wzięła swoją dolę.

-Ja bym nawet nie chciała o tym myśleć kolego.

Powiedziała do Faye po czym wyszłą przez drzwi frontowe.

-Dobra pogada na wyruszenie w podróż! Idziemy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Devious zatrzymała się tam przy zbrojmistrzu słuchając co ma do powiedzenia, szybko dotarła to mogła usłyszeć. Nie podobał się jej jego ton ale co ma zrobić? Zwrócić mu uwagę? Oczywiście, że nie. Wzięła magią tylko swoją broń, tylko tyle potrzebowała.
- To kto dźwiga ten worek? - zadała pytanie do reszty, Ona nie miała zamiaru tego robić. Poza tym według niej ogier powinien to robić a nie klacz. Rozejrzała się po swoich chłodnym wzrokiem, nie rokowała szans na nowe "znajomości". No chyba aby zdobyć pożywienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tarlok zabrał prowiant i amunicje. Wziął jedną kulę i zaprezentował rozmówcy-Mam to wbić do łba odpowiedniemu kucowi.-powiedział nawet wesoło.

-Mówisz że aż tak różni nie jesteśmy... Czemu tak twierdzisz?-zapytał obojętnie mogła by pokazać zieleń swych oczu jakby była podmieńcem, ot po prawdzie też mógł to zrobić, ale po co? Każdy i tak już wie że jest podmieńcem a spóźnienie zasługuje na drobną karę. Tak czy siak teraz czekał na odpowiedź idąc za pozostałymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Cóż.. Łączy nas kilka rzeczy... Kiełki~ - dumnie otworzyła pyszczek chwaląc się uzębieniem - Oczka.. I pewne umiejętności z którymi pewnie już jesteś znajomy, szczególnie biorąc pod uwagę twoją postać.. - zasyczała żartobliwie szturchając "pegaza" w bok.

Pakując swój nowy dobytek po jukach ochoczo wpięła nową błyskotkę w arafatę.

- Ha, fajny bonusik! - powiedziała grzebiąc w worku - Myślę, że każdy powinien wziąć swoją dole, a ja.. - oczy zabłyszczały jej na widok zapalniczki - .. Za opiekuje się tym.. - zadowolona obejrzała się po gromadce wciskając swoją części prowiantu w juki.

Edited by ShadowNote

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nie bój się nazywać przeczy po imieniu przyjaciółko.-powiedział wpinając oznakę w ubranie. Zrobił to z przymusu, nie chciał tego robić, nie chciał mieć na sobie symbolu innego niż herbu swojego kraju, ale musiał. Spojrzał na to krzywo i po przekroczeniu progu powiedział ni do siebie ni do innych-Nie polubiłem tej oznaki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Devious przekręciła oczami, wzięła swoją część prowiantu oraz amunicji i zapakowała do juk. Po upewnieniu się, że nie wyleci przyglądała się swojemu rewolwerowi ważąc go kopytem.
- Niezła spluwa. - mruknęła chowając ją znowu, oparła się przy drzwiach czekając na resztę. Przypadkiem usłyszała komentarz tamtego podmieńca. - Bywa. - rzuciła w jego kierunku pokazując co o tym myśli. Przy okazji wzięła się za przypinanie tej odznaki. Nie wiedziała po co to ale nie będzie dyskutować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...