Lucjan

[Gra] [Zapisy] Szkoła jak najbardziej specjalna

Recommended Posts

Witajcie w szkole wszystkiego w co dotąd nie wierzyliście! Magia, nieśmiertelność i piękne kobiety na wasze zawołanie! 

Chyba z tymi kobietami przesadziłeś...

No tak... o tych kobietach zapomnijcie... Ok. A teraz do rzeczy. Witamy w szkole specjalnej dla osób które posiadają nadprzyrodzone moce. Każdy znajdzie tu miejsce. A więc zapraszam!

 

Każdy z was dostaje list do domu, z pieczęcią, informacjami gdzie macie się udać, o której itd.Oczywiście wiadomo! Ruchy! Pociąg nie będzie czekał!

Mężczyzna w czarnym płaszczu który wam dostarczył list spojrzał wam w oczy i już wiedzieliście, że macie się pakować bo czasu jest niewiele. W tym samym momencie wasi rodzice poszli z tajemniczym nieznajomym do drugiego pomieszczenia omówić sprawy związane ze szkołą. No? Na co jeszcze czekacie?! Pakować się!!!

 

5x7FT-font-b-Harry-b-font-font-b-Potter-

 

A teraz kilka informacji ode mnie. Jest to szkoła tak jak wiecie dla osób z mocami nadprzyrodzonymi. Możecie być każdym. Wróżką, wilkołakiem, wszystkim oczywiście w granicach rozsądku. Z mocami też bez przesady. -,- 

 Wiadomo, że ograniczamy przekleństwa, przestrzegamy zasad forum itd.

 

Oto jak ma wyglądać wasze kp:

 

 


Imię:

Nazwisko:

Wiek: (normalni wiekowo 16 a długowieczni 45 (( bo w pewnym sensie to ta sama granica wieku)))

Rasa: ( wszystko oczywiście w granicach zdrowego rozsądku)

Moce:

Wygląd:

Charakter:

Krótka historia:

Informacje dodatkowe:

Broń: (jeśli posiada to jaką)
 

 

 

 

Moje kp:

 

 


Imię: Dante

Nazwisko: Aligieri

Wiek: 46 lat ( długowieczny )

Rasa: skrytobójca/nekromanta (nie pytajcie)

Moce: 

Umbra Mortiferum - Dante rozpływa się w powietrzu i materializuje się w cieniu przeciwnika, wychodzi z niego i w tym samym momencie go atakuje w kręgosłup lub w pobliże nerek sztyletem

Infinitus Noctem - Dante podbiega do przeciwnika i uderza w tył głowy lub kark zaznaczając go pieczęcią Noctem. W tym samym momencie przeciwnik zostaję oślepiony na krótki okres czasu. Mniej więcej 4 minuty.

Tenebras Animarum - ten atak podchodzi totalnie pod nekromancję ale co tam. Pod przeciwnikiem pojawia się duży krąg, następnie w górę wzbija się czarny promień zasłaniający przeciwnika a z pustej przestrzeni w środku wylatują duszę grzeszników dotkliwie go raniąc. 

Animatione - klasyczne wskrzeszenie zmarłego. W tym samym momencie zombiak jest sprzymierzeńcem Dantego do czasu aż nie straci głowy lub sam Dante go nie odwoła.  Maksymalna ilość wskrzeszonych wynosi 5 zombiaków. 

Wygląd: Ma około 1,89 m wzrostu, Do górnej części stroju widocznej na obrazku uwielbia dołożyć ciemnoniebieskie jeansy i czarne trampki

rotw__neculai___demon_knight_by_kay_rar-

Charakter: Wesoły, uwielbia rozmawiać o wszystkim i o niczym, wygadany za trzech i pyskaty, że nawet nauczycieli zadziwia

Historia: No tu nie ma co opowiadać. Jego ojciec jest nauczycielem szkoły Ratio Destrui. Jak nauczył się wskrzeszać? Łatwo. Gdy jego chomik zdechł zaczął go wskrzeszać i odwoływać aż się nie rozsypał. Do szkoły poszedł mając zaledwie 30 lat. Tak. Wiem. Chodzi tam długo ale to tylko dlatego by pomagać słabszym uczniom udając ich rówieśnika. No tyle historii wam starczy. Więcej dowiecie się w czasie naszej zabawy :) 

Informacje dodatkowe: Lubi sobie zapalić ale tylko Devile czekoladowe aby innym nie przeszkadzał smród papierosów. Pożera książki. To jego hobby. Sam ma ich pełno a jeszcze pożycza. Uwielbia pizzę meksykańską i muffinki. 

Broń: Jedyne co mu potrzebne to szczęścia to sztylet :)
 

 

 
 


16-CM-LOL-Sinister-Blade-Katarina-Kolekc
 
 
Edytowano przez Lucjan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Imię: Richard

Nazwisko: Meyer

Wiek: 16

Rasa: Człowiek. Po prostu człowiek. 

Moce: Stand, albo Widmowa Fala, jak lubicie słabe tłumaczenia. Czyli po prostu niewidzialny duch (a raczej widoczny tylko dla innych użytkowników Standów), będący częścią samego Richarda, działający jak przedłużenie jego samego. Może ogólnie bić rzeczy i w ogóle fajny bajer. No i jak nie masz standa to go nie zobaczysz :-- dd 
No i jak stand zostanie zniszczony, to człowiek też umiera. I odwrotnie. Chyba, że jest inaczej bo to jakiś dziwny stand. 

 

Stand: 「Rock Or Bust 」 (albo po prostu R.O.B.). Humanoidalny (chociaż przypominający robota) Stand, o przyzwoitej sile, wytrzymałości i szybkości. Potrafiący oddalić się od użytkownika na jakieś osiemdziesiąt metrów, przejmować kontrolę nad obiektami elektrycznymi, wchodzić w nie i wyzwalać z nich elektryczność. Innymi słowy, trzymasz telefon, kopnie cię prąd. Oprócz tego, gdy jest jakimś elektrycznym obiekcie, jego użytkownik ma wiedzie o tym co stand widzi.

Spoiler

Power: B 
Speed: C
Range: B
Durability: B
Precision: C
Potential: A
fb25acf2aebc4f7ab95b6ca443f9bdb2.jpg



Wygląd:
Brązowo-oki blondyn, nieco wyższy od przeciętnego szesnastolatka. O niezbyt wyróżniającej się budowie ciała. Niezbyt długich, rozczochranych włosach i wyrazie twarzy cwaniaka.

Spoiler

a6e2685f3f9fe1403180a952066257eb.jpg



Charakter: 
Ponad wszystko chce być badassem. Z naciskiem na słowo chce. Wychodzi na to, że posiadanie niewidzialnego ducha bijącego innych po twarzach i przemieszczający się po telefonach tego nie zapewnia. Fakt faktem, zapewnia bezpieczeństwo (ostatni koleś który chciał go okraść uciekł w podskokach gdy jego telefon wybuchł mu w kieszeni i spalił mu pół zadka), ale no w końcu to nie jego zasługa. Zwykły przypadek. Jest też całkiem cwaniacki i pewny siebie, zdecydowanie bardziej niż powinien. Ale jak na razie nie miał przez to problemów.


Krótka historia:
Wiecie jak to jest dostać strzałą w pysk? Ano nie wiecie. A widzicie, Dick wie (tak, zdrobnienie Richard to Dick. Ale nie lubi być tak nazywany). Nie urodził się ze Standem, a raczej aktywowano go przy pomocy Łuku i Strzały gdy miał jakieś trzynaście lat. Strzelili w jego głowę, oberwał w bok twarzy i przebili mu policzek, ale jakimś cudem przetrwał i dostał Standa. Wiadomo, oswojenie się z mocą i takie tam. W zasadzie, posiadanie Standa sprawiło tylko tyle, że stał się pewniejszy siebie w niebezpiecznych sytuacjach. A tak to dalej był po prostu uczniakiem. 

Informacje dodatkowe: Oburęczny.

Broń: Po co mu broń, skoro ma niewidzialnego ducha mogącego łamać kości? 

Edytowano przez Mephisto The Undying
「Rock or Bust 」ma teraz poprawną obramówkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Imię: Eliza


Nazwisko: Lee


Wiek: Wygląda na 16 lat, ale w rzeczywistości straciła rachubę czasu i musiałaby to policzyć.

Rasa: Demon

Moce: Czarna magia, standardowo. Poza tym nosi w sobie postać, taką bardzo mroczną, którą za dziecka nazywała swoją przyjaciółką. Prawda jest taka, że jest ona zwykłą czarną plamą, która najczęściej przybiera kształt człowieka, dziewczyny bardzo podobnej do Elizy, jednak bez żadnych rys. Zwykła czarna, czasem mieniąca się plama, która zmienia kształty. Ma w sobie różnoraką magię, jednak dominuje ta, która potrafi działać na psychikę kompletnie ją rujnując. Wytwarza też bronie zgodnie z potrzebami.

 

Brick by Brick - to ogólna siła destrukcyjna, która z czasem i kolejnymi ruchami staje się coraz bardziej potężna. Niestety wykorzystuje bardzo dużo jej sił i jeśli zbyt długo tak trwa może dojść nawet do omdlenia. 

Just Forget - może wymazywać pamięć o maksymalnie kilka dni wstecz.

The Deal - Jeśli dziewczyna ma okazję by szybko narysować pentagram na ziemi, może to zrobić uderzając w nieo pięścią i mówiąc słowa wypowiadane w czasie zawierania cyrografu. Wzywa w ten sposób kilka demonów, które wchodzą w ciało oponenta przez co ten jest pod ich kontrolą przez pewien czas, póki Effy ich nie odeśle. Osoba zaatakowana jest w pewien sposób pod wpływem opętania.
 

Dobra, jest tego więcej, ale nie chce mi się opisywać, bo jestem leniwą kluską...



Wygląd:

 

5c54122b2b17b7b037d55415e2240cdf--blonde-anime-girl-anime-art-girl.jpg.c552e73b0a16ca54ad3349c63b24bbe8.jpg

 


Charakter: Jest bardzo opiekuńczą osobą. Więcej myśli o innych niż o sobie, ale jednocześnie jest bardzo stanowcza i pewna siebie. Bardzo lubi pomagać innym, lubi się przytulać i często jest uśmiechnięta. Jest bardzo hojna, czuła i wrażliwa na uczucia innych i łatwo je dostrzega. Z początku może wydawać się dosyć cichą osobą, ale gdy już wdroży się w towarzystwo wszędzie jest jej pełno. Często ma też swoje humorki, ale stara się je kontrolować. Jest raczej entuzjastycznie nastawiona, lubi zabawę i ma duże poczucie humoru. Z dużą łatwością nawiązuje nowe znajomości i znajduje przyjaciół, chociaż ich też ma ograniczoną ilość. Stara się wszystkich uszczęśliwić i nie pozwala by jej bliskim stała się krzywda. Bardzo chce czuć się potrzebna, bo to pomaga jej w wyciąganiu z jej własnych dołków. Innymi słowy pomaganie pomaga jej samej.

Krótka historia: No jest sobie demonem, od małego tak właściwie. Jakiegoś różowego dzieciństwa nie miała, ale wszystko idzie do przeżycia. Nie pamięta zbyt wiele ze swojego poprzedniego życia. I szczerze? Może to dla niej lepiej. Ekhem, ale wracając... Umarła. Dokładnie tak było. Zginęła z przyczyn jakich wolałaby nie pamiętać, ale co do tego nie ma jednak wyboru. Nie pamięta jednak tego jak to się stało, że jest tym kim jest. Ktoś zupełnie jej obcy wskrzesił ją, postawił na nogi i została demonem. Dziewczyna wiele czasu spędziła w próżni nie chcąc w ogóle z niej wychodzić. Nie wiedziała czy chce żyć i co dalej będzie robić, ale ostatecznie stwierdziła, że nie ma wyboru. Dlatego żyła tak, zwyczajnie patrząc na ludzi, obserwując ich i patrząc jak świat ulega zmianom. Wolała tam siedzieć i czekać na... No właśnie. Na co?
Po wyjściu z otchłani też lekko nie miała. Rozpoczęła się pogoń. Bycie demonem niezbyt pasuje kościołowi, a mając swego rodzaju moce... Cóż. Dużo ludzi i istot innych ras najzwyczajniej w świecie chce cię zaryć. Bardzo się zmieniła, tak w sumie. Zmieniła swój wygląd, przefarbowała włosy na szaro no bo czemu nie i zaczęła nowe życie chcąc pomagać innym. 

Informacje dodatkowe: Lubi kotki.

Broń: Moce zdecydowanie jej wystarczą, ale czasami posługuje się też sztyletem i tym co wytworzy.

 

 

Edytowano przez Szeregowa WW

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

(Akceptuję.)

Zaczynamy zabawę. Gdy byliście już spakowane mężczyzna wziął wasze bagaże do auta i otworzył tylnie drzwi. Popędzającym ruchem pokazał wam, że macie wsiadać. Gdy już byliście w środku, zamknął drzwi, w stronę waszych rodziców rzucił krótkie ' do widzenia ', wszedł do auta, odpalił silnik i ruszyliśmy w stronę dworca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Imię: Józef.

Nazwisko: Rondel.

Wiek: Normalnie szesnaście, gimbus jeden.

Rasa: Człowiek, indoeuropejczyk rasy białej kaukaskiej, konkretniej Słowianin. Prawdopodobnie Polak.

 

Moce: Nie ma jakiejś specjalnej mocy, ot, pewnego pięknego dnia, jak był jeszcze dzieciakiem i na chleb wołał bep a na muchy tapty, to zgłodniał. I bam, pojawia się batonik i drożdżówa, do tego ciepłe mleko. Tak, zgadliście, jego jedyna moc to przyzwanie dowolnego jedzenia i picia. Absolutnie dowolnego.

Wygląd: Z twarzy taki raczej chuderlawy, trochę kanciasty przez wystające barki, kolana i kości policzkowe. Tak jakby go ktoś źle zaspawał. Brązowe włosy, niebieskie oczy, piegi. Czapka patrolówka, jakiś t-shirt koloru z reguły żółtego, spodnie khaki i adasie na nogach.

Charakter: Trochę zadziorny, szczery, gada zanim pomyśli, lecz przyjacielski jak się go już pozna, oraz oczywiście przetrzyma jego żarty i śmieszki, nie ufa nieludziom.

Krótka historia: Urodzony w 2001, ochrzczony w parafii Świętej Rodziny w mieście Lublin. Niekarany, uczy się średnio w stronę dobrego jak do tej pory. Rodziców słucha się mocno średnio, ale z chęcią im pomaga przywołując na przykład miód, grzyby, jagody czy warzywa na sprzedarz.

Informacje dodatkowe: Uwielbia mleko.

Broń: Finka harcerska liczy się za broń?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eliza siedząc już w samochodzie po prostu wgapiła się za okno. Była zmęczona i jedyne czego chciała to jeszcze się przespać. Wtuliła się w swój wełniany, szary sweter. W takich momentach był ogromnie przydatny i przyjemny. Chciała ominąć tę podróż i po prostu być juz na miejscu. Poznanie nowych ludzi też było tak właściwie w porządku i pochodziła do tego z dużym entuzjazmem. Ale teraz nie miała na to siły. Oparła głowę o szybę,  która wydawała się jej w tej chwili przyjemnie chłodna i zaczęła spokojnie drzemać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A Józek po umieszczeniu bagaży z tyłu, a zada w samochodzie, rozgaszcza się normalnie jakby u siebie był. Znajomi? Uh, przyjdzie na nich czas, skoro idzie do szkoły specjalnej - ciekawe czy typu trzynastka - to będzie miał kupę czasu na przyjaźnie i inne takie przydatne pierdoły. W tej chwili zatapia się w swoim świecie, niespecjalnie przejmując się faktem, że dresik nie przystoi powadze sytuacji, ani tym, iż pewnie siedzi na dwóch miejscach. Nasadza słuchawy na uszy, zapuszcza popularne ruskie rapsy, I wgapia się w okno, jednocześnie obczajając dziewczynę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Richard, po uprzednim zostawieniu walizki z tyłu i pożegnaniu się ze swoją matką, usiadł na jednym z wolnych miejsc w samochodzie. Już wsiadając miał oczy wlepione w ekran telefonu, nie podnosząc ich nawet na chwilę siadając i zapinając pasy. Ignorując całą resztę osób w samochodzie. Niezbyt go teraz obchodzili. W zasadzie to rzucił im wcześniej tylko jedno spojrzenie. Nie przestając gapić się w telefon założył słuchawki i czekał tylko aż wreszcie ruszą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jazda przebiegła bez żadnych rozmów. Po pół godzinie byli już na miejscu. Mężczyzna wyszedł z auta, otworzył drzwi i się odsunął. Gdy wysiedliście z samochodu każdemu dał po bilecie, wpakował walizki i krótko was poinformował. -Peron 13. - następnie wszedł z powrotem do auta i odjechał. Zostaliście sami. W tym samym momencie podszedł do was czerwonowłosy chłopak. - Witam. Jestem Dante. Zapraszam za mną na peron 13. - powiedział z uśmiechem i ruszył przodem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Można się dołączyć na ostatek? Proszę.

 

Imię: Gaillard
Nazwisko: Fynn
Wiek: 16 lat
Rasa: Homo sapiens sapiens

Moce: kontrola pogody, specjalizuje się w tornadach
Wygląd: Gaillard wygląda bardzo młodo jak na swój wiek. I mały, chuderlawy, blady, wywołuje chęć dokarmienia u babć (karmienie nie wydaje się przynosić żadnych efektów). Ma bardzo jasne, rozwichrzone włosy i okrągłe szare oczy. Usta ma permanentnie wyszczerzone w ni to uśmiech, ni to szczękościsk. Nosi duże okulary i czarne glany.

Charakter: Ciekawski, łatwo ekscytujący się dzieciak. Spostrzegawczy, a kiedy wykryje coś, co mu nie pasuje, bardzo sceptyczny. Lubi zwracać na siebie uwagę i się popisywać, zwłaszcza swoimi mocami. Jeśli nie może być w centrum atencji, będzie próbował orbitować wokół niego jak najbliżej. Nie przywiązuje wagi do dóbr materialnych. Niezbyt pewny siebie, wysoce samokrytyczny. Łatwo się stresuje i traci kontrolę nad mocami. Śmieje się podczas każdego stanu emocjonalnego. Nienawidzi znęcania się nad słabszymi, ale bardzo lubi pokonywać silniejszych. Pomysłowy. Do zasad stosuje się, jeśli mu pasują.
Krótka historia: Gaillard miał dosyć krytycznych rodziców, nigdy nie zadowolonych z ich cherlawego syna. Nigdy nie otrzymywał za dużo uwagi, aż do czasu, gdy przypadkiem zerwał dach sąsiadowi małym tornadem. Od tego czasu chce rozwijać swe moce jak umie, głównie, żeby zyskać uwagę innych.
Informacje dodatkowe: gej
Broń: nie posiada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Imię: Daniel 

Nazwisko: Redcliff

Wiek: 16

Rasa: Człowiek/mag


Moce: Magia metalu<nie muzyki xD>, potrafi przyzywać znikąd metalowe pręty i ściany z metalu i magia magnetyzmu. 


Wygląd: Ma 185 cm wzrostu, jest dobrze zbudowany, ma złote oczy, czerwone włosy.

21077745_1657712510927052_793110622961871068_n.thumb.png.bb27b69576cb71fd817afe08fcdeece4.png

shirou_3rei_archer_ubw_by_cit_kun-d9z6z1

 

 

Charakter: Neutralny dobry, Daniel jest z zasady miły chyba że ktoś go zdenerwuje, jest osobą honorową. Jest z zasady leniwy, lecz gdy musi coś zrobić to zaciska zęby i to wykonuje bez słowa. 


Krótka historia: Jako młody chłopiec został bez rodziców i opiekę nad nim przejął dziadek. Jego dziadek był surowy i wymagał od niego bardzo dużo. W pewnym momencie zaczął uczyć Daniela dziwnych rzeczy których młody chłopak nie rozumiał. Cóż to była magia, <a kind of magic>. Okazało się że Daniel potrafi panować nad magnetyzmem i metalem. Wtedy zaczął się prawdziwie piekielny trening. Nie tylko nauka ale także ciężki wycisk fizyczny. W wieku 13 lat był napakowanym nastolatkiem, wysłany przez dziadka do katolickiej szkoły Franciszkanów. Tam pobrał nauki i gdy już zdążył odpocząć od dziadka i trochę zmniejszyć mięśnie dostał list. Postanowił jeszcze bardziej odseparować się od swojego dziadka i wyjechać do szkoły.

Informacje dodatkowe: Lubi rock, uczyć się. Nie lubi wysiłku fizycznego którego unika jak diabeł wody święconej. 

Broń: Z łuku wystrzeliwuje pręty które lecą z większą  mocą gdy je na magnetyzuje. 

 

Edytowano przez Dead Radio Man

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

(ok. Przyjmuję. Piszcie. Uprzedzam. Jak zobaczę, że ktoś przegina z op albo bawi się w MG pod moją nieobecnośc wywala z sesji na zbity pysk.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Daniel wyszedł z auta, rozejrzał się po miejscu. Nie miał właściwie dużego bagażu, zwykły worek parciany z sznurkiem u góry żeby związać. Właściwie dużo rzeczy on nie miał, zdjęcie rodziców i trochę ubrań które udało mu się zabrać ze sobą. Jego dziadek niestety był sknerusem i przez to Daniel nigdy nie miał tych wszystkich ciekawych rzeczy którymi zawsze bawili się jego rówieśnicy. Bo jak powtarzał mu jego dziadek, nie potrzebuje tego do treningów. Daniel będzie musiał się dowiedzieć czy będzie jakaś praca by mógł sobie zarobić na jakieś pieniądze by w końcu sobie jakieś przedmioty kupić. Ruszył za chłopakiem który ich chciał zaprowadzić, wgl na co dzień nie spotyka się 2 osób które mają czerwone włosy - pomyślał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eliza obudziła się przez szarpnięcir hamowanego samochodu. Rozejrzała się po towarzystwie. Co? Jest jedyną dziewczyną? Ugh... 

Chociaż w sumie zawsze lepiej dogadywała się z chłopakami, a teraz nie będzie raczej innego wyjścia. Na razie po prostu wysiadła z samochodu, wzięła swoje rzeczy i skierowała się za czerwonowłosym chłopakiem,  który przedstawił się jako Dante. Na razie nie miała ochoty na interakcje z kimkolwiek wiec po prostu założyła słuchawki na uszy i ruszyła na wyznaczony peron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No, wygląda na to, że dojechali. Józik wypakował słuchawy z uszu, nie przejmując się tak prozaiczną rzeczą jak wyłączenie płynących z nich ostrych dźwieków hardbassa. Wsadził ręce w kieszenie dresu, grzecznie czekając na swoją torbę sportową pełną łachów, jakiegoś mydła i chyba szczotki do zębów. Ale tej ostatniej zawsze zapominał, toteż jakoś nie był pewien, czy ona tam jest czy jak na każdą kolonię została znowu w domu. Będzie musiał potem sprawdzić. W każdym razie dostał bilet z instrukcją gdzie pocisnąć, wziął torbę na ramię, i wlepił gały w dwóch czerwonowłosych chłopaków.

- Wy co macie takie łby pomalowane, mecz jakiś jest, czy co? - potem odwrócił się po kolei do każdego i jak mama uczyła wyciągnął łapę, żeby uścisnęli. - Zaraz pewnie rozsiądziemy się po swoich wagonach, to teraz jest spoko moment, by powiedzieć sobie siema. Józek jestem. Ale możecie też wołać Bufet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gaillard energicznie wyskoczył z samochodu, uderzając się głową o framugę drzwi.

-Ał.

Zaraz jednak na jego twarzy pojawił się klasyczny nerwowy uśmiech.

- Hej. Galliard jestem - uścisnął rękę w geście powitania. - Nie sądzę, żeby nam dali osobne wagony. Na tyle osób?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Francuz? To skąd znasz polski? - młody się zmieszał, ale rękę silnie uścisnął, jak to przystało na szczerego człowieka. - Zresztą, nawet nieważne. Wszyscy jedziemy do szkoły specjalnej, więc równie dobrze mogli dla nas retardów wynająć cały cholerny pociąg. Zwłaszcza że reszta siedzi cicho.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

(Wątpię, żeby językiem dla postaci w sesji był polski. Raczej angielski :dd ale mogę grać w twoją grę Tomaszu)

 

Richard przez cały czas nie przestał gapić się w telefon. No, w pewnym sensie. Bywały kiedy rozglądał się, ruszając tylko oczami, dalej ignorując resztę osób z którymi tu był, które mówiły w innym języku i podążając za czerwonowłosym. Nie tym z którym był w aucie, tylko tym drugim.

W tym czasie, jego Rock or Bust zdążył wskoczyć do jednej z lamp i kamer, a nawet do biura ochrony, pozwalając mu na obserwacje całego otoczenia, z wielu perspektyw. Nie miało to innego celu niż po prostu zabawa. W końcu skoro można, to czemu nie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po 5 minutach doszli na miejsce. - No jesteśmy. Zaraz będzie pociąg. - poinformował grupę Dante. Spojrzał na zegarek. Gdzie ona jest? pomyślał, marszcząc czoło. W tym samym momencie cała grupa usłyszała kobiecy głos, wołający. - Dante senpai!!! - i w tym samym momencie z tunelu wyskoczyła urocza dziewczynka i z rozpędu wpadła na czerwonowłosego maga. - Guri... Jak zwykle spóźniona. - stwierdził z uśmiechem. Dziewczynie zrzedła mina. Dante tylko się uśmiechnął, pocałował ją w czoło i usadził na barkach. - Poznajcie waszą starszą koleżankę która będzie chodziła z wami do klasy. - powiedział z uśmiechem. - Hejka. Jestem Guri. Miło poznać. - przywitała się i pomachała ręką. W tym samym momencie na stację podjechał pociąg. - No wsiadać. Wybierzcie sobie przedziały. - poinformował grupę Dante i wszedł z Guri na plechach do wagonu pasażerskiego. Gdy już weszliście do środka pociąg powoli ruszył w stronę ostatniej stacji. Czyli waszej przyszłej szkoły.   

 

( tak wygląda Guri, nosi podkolanówki i ma 1,60 metra wysokości )



thumb-104733.png

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Znam kilka języków, wiesz, mieszana rodzina - odpowiedział Gaillard prędko Józkowi po polsku.

- Och, nie będzie przechodzenia przez barierkę, żeby dostać się do pociągu jadącego do magicznej szkoły? Szkoda. Taka okazja zmarnowana.

Galliard spojrzał na dziewczynkę wołającą: "senpai", próbując zgadnąć, czy jest Azjatką czy magiczną otaku. Pewnie obiema.

Podniósł małą walizkę i niemalże wskoczył do pociągu. Zajął pierwszy przedział i usiadł przy oknie.

Edytowano przez Matil

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Daniel nie zbyt się przejął opisem jego włosów. Cóż często to słyszał, gdy mała dziewczyna podbiegła do nich pomyślał tylko "weeaboo". Wsiadł do pociągu i zajął pierwsze wolne miejsce jakie zobaczyć. Jeśli ta szkoła okaże się kolejnym miejscem w którym będzie musiał trenować to chyba sobie odpuści "ćwiczenia praktyczne". Wolał teorie i siedzenie w książkach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eliza przyjrzała się dziewczynce. Wyciągnęła jedną słuchawkę z ucha, żeby usłyszeć jak ma na imię a następnie również pomachała jej ręką. Cóż... Wydawała się sympatyczna i przynajmniej nie będzie jedyną dziewczyną w towarzystwie. W kolejnej chwili przyjechał pociąg, więc bez zbędnych dogadywań po prostu wsiadła do środka i zajęła jakiś wolny przedział. Usiadła pod oknem i westchnęła. Wyciągnęła z torby książkę i zaczęła czytać do momentu w którym nie uda jej się na nowo zasnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się