Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Paladyn Sonaty Dusk

Wolny/a czy zajęty/a?

Jesteście czy nie jesteście?  

359 members have voted

  1. 1. Jesteście czy nie jesteście?



Recommended Posts

Standardowo sama na dodatek zakochana w chłopaku który powiedział mi w oczy że nie mam u niego szans i zostańmy przyjaciółmi ;____; Żyć nie umierać :<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Standardowo sama na dodatek zakochana w chłopaku który powiedział mi w oczy że nie mam u niego szans i zostańmy przyjaciółmi ;____; Żyć nie umierać :<

Myślałam, że takie żałosne teksty padają tylko ze strony dziewczyn.  :yHRvV: Poza tym, "zakochana" to duże słowo, może to jednak zauroczenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślałam, że takie żałosne teksty padają tylko ze strony dziewczyn.  :yHRvV:

No to teraz ujawnię moje zdanie - obawiam się, że kontrowersyjne - na temat opiewanego w pieśniach friendzone'a.

 

Ja rozumiem, że to boli. Rozumiem, że człowiek sobie nie potrafi logicznie wyjaśnić dlaczego ta wymarzona druga połówka go odrzuciła. Problem w tym, że faktycznie się nie da - bo choćby nie wiem jak bardzo się kogoś lubiło to nie można wymusić na sobie zakochania się w nim. A związek z przyjacielem/przyjaciółką stworzony tylko po to, żeby kogoś nie zranić przeważnie staje się toksyczny i nie za bardzo wiadomo co z nim zrobić.

 

Nie mówię, że nie można skarżyć się na nieszczęśliwą miłość, wręcz przeciwnie, zwierzajcie się ile chcecie. Rozumiem, że z tego nie tak łatwo się "wyleczyć". Nie zmienia to faktu, że oskarżanie obiektu naszych uczuć po odesłaniu nas do friendzone'a o okrucieństwo jest niesprawiedliwe. Bo sami powiedzcie - czy umielibyście w tym momencie odwrócić się od tamtej osoby i zacząć się umawiać z kimś, do kogo nie czujecie niczego poza sympatią?

Ciekawostka - stronie friendzonującej też bywa przykro - zwłaszcza, jeśli formułka "Zostańmy przyjaciółmi" nie jest tylko frazesem, ale faktyczną chęcią utrzymania dobrych stosunków.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie sprawa jest prosta. Czasami trzeba dosadnie. Albo mówisz "tak", albo "nie". Jeśli "nie", to możesz dodać, że jesteś dla mnie jak dobry kumpel/a ale nic z tego nie będzie. Nie rób sobie nadziei. Boli? Boli. Ale obie strony wiedzą na czym stoją. Niby friendzone, ale nieco inny.

Share this post


Link to post
Share on other sites


A związek z przyjacielem/przyjaciółką stworzony tylko po to, żeby kogoś nie zranić przeważnie staje się toksyczny i nie za bardzo wiadomo co z nim zrobić.

Jeśli to apropo wypowiedzi mojej i AskMint, to nadinterpretujesz.

Nie zmienia to faktu, że oskarżanie obiektu naszych uczuć po odesłaniu nas do friendzone'a o okrucieństwo jest niesprawiedliwe.


Kto tu kogokolwiek oskarża?  :rarity4:

Ciekawostka - stronie friendzonującej też bywa przykro - zwłaszcza, jeśli formułka "Zostańmy przyjaciółmi" nie jest tylko frazesem, ale faktyczną chęcią utrzymania dobrych stosunków.


Pytanie, czy strona "friendzonująca" już była dla danej osoby przyjacielem, czy tylko znajomym, który stał się obiektem uczuć.
A tak na koniec, ja utrzymuję swoje zdanie, że takich rzeczy się NIE MÓWI, zwłaszcza zaraz po odrzuceniu czyjegoś uczucia. Odpowiada się po prostu, że nic z tego, nic do ciebie nie czuję, przykro mi, ale to nie to... To, czy dana osoba zechce nadal ze swoją niedoszłą "połówką" utrzymywać kontakty należy tylko i wyłącznie do niej. I albo to wyjdzie, albo nie. Proponowanie przyjaźni lub jej kontynuacji po czymś takim jest nietaktem i skrajną głupotą.
Ja sama miałam wiele sytuacji, kiedy musiałam odrzucić czyjeś uczucia. W większości przypadków znajomość urywała się lub pozostawała w baardzo średnich stosunkach, ale w jednym przypadku ten chłopak po jakimśtam okresie czasu normalnie już do mnie zagadywał, ja do niego i nie mamy z tym problemu. I ani razu nie padła formułka "zostańmy przyjaciółmi". To samo wychodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  nic z tego nie będzie. Nie rób sobie nadziei. Boli? Boli. Ale obie strony wiedzą na czym stoją. Niby friendzone, ale nieco inny.

No wiem on to tak ujął że spytał się mnie czy wiem że nie mam szans chwilę pozniej dodał "czy się nie gniewam " "Czy nie dostanie w pysk " I "zostańmy przyjaciółmi" ;__; Dobra rozumiem najgorsze jest to że jestem z nim w tej samej klasie i siedzę z nim na jednej lekcji ;__; Będzie ciężko ;__;

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem to samo. "First love" i cztery lata w jednej klasie... oj, to dopiero męka. Pomijam fakt, że mieszkam od niej o jakieś 100m (z mojego balkonu widać jej dom)

Share this post


Link to post
Share on other sites

8 lat friendzone. Przespałem swoją okazję i teraz jestem tylko lub aż przyjacielem. Po jakimś czasie przechodzi i się przyzwyczaja, tak jak ten Białorusin w kawale :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawostka - stronie friendzonującej też bywa przykro - zwłaszcza, jeśli formułka "Zostańmy przyjaciółmi" nie jest tylko frazesem, ale faktyczną chęcią utrzymania dobrych stosunków.

 

Tak, osobę friendzującą też czasem to boli. Zwłaszcza kiedy osoba zostaje zmuszona wybierać między:

- osobą idealną dla tamtej osoby z wyglądu, ale niekoniecznie z charakteru, osobą z którą najbardziej chciał być

- a osobą nieidealną z wyglądu i wydającą się ok z charakteru

I wybiera drugą osobę, daje jej szansę, ponieważ pierwsza osoba już wcześniej miała szansę i nią wzgardziła. 

Wybiera drugą osobę, po czym po pewnym czasie ta druga osoba okazuje się robić decydenta/decydentkę w bambuko i osoba decydująca zostaje ostatecznie na lodzie. A chciał dobrze. W międzyczasie nie dość, że żałuje podjętej decyzji, to jeszcze obydwie drogi - osobę A i B - ma już zablokowane na amen i trzeba teraz na nowo walczyć, by móc odkryć walkę drogę C. 

 

Tak, to czasem boli. 

Edited by Linds

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eh, musialam raz wyslac jednego z moich przyjaciol do friendzone niestety i bylo to strasznie trudne, bo chlopak byl fajny, ale tez bardzo wrazliwy i naprawde chcialabym byc z nim w dobrych stosunkach, ale po prostu sie nie dalo bo odcial sie ode mnie po tym i o ile wiem mial potem depresje przez 2 miesiace conajmniej. Bylo mi go strasznie przyro. :/  Problem polegal na tym ze rownoczesnie zabujal sie we mnie drugi z ktorym chcialam byc na serio, a ten z friendzone byl sympatyczny i w ogole ale nie nadawal mi sie na partnera. Taki uroczy szczeniaczek z niego byl, ale nie mezczyzna...

 

 Proponowanie przyjaźni lub jej kontynuacji po czymś takim jest nietaktem i skrajną głupotą. 

 

Czy ja wiem, to ma po prostu pokazac ze nie masz nic do tej osoby i w ogole, ale nie widzisz w niej partnera. Nie powiedzialabym ze to zle powiedziec cos takiego, ale moze lepiej po prostu to przemilczec...

Edited by Burning Question
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może po jakimś czasie się przyzwyczaję ale jak narazie :/ Ogólnie rozmawiamy normalnie ale moje koleżanki robią mi niezłą siarę bo wmawiają mu dość dużo rzeczy :fluttercry2: Na dodatek powiedziały to mojej pani z angielskiego że rozbeczałam się przez niego... super znajomych mam :ajsleepy:

Share this post


Link to post
Share on other sites


Czy ja wiem, to ma po prostu pokazac ze nie masz nic do tej osoby i w ogole, ale nie widzisz w niej partnera.

No właśnie. Dla mnie "przyjaźń" to coś o wiele więcej, coś takiego zaliczyłabym po prostu do "znajomości". Myślę, że dzisiaj to słowo bywa równie często nadużywane, co "kocham".

super znajomych mam


Takich znajomych to tylko kopnąć w cztery litery i robić swoje. I nie przejmować się. To też bywa trudne, ale po co się męczyć z kimś takim?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powoli i nieuchronnie zbliża się Walenie Tynków, o czym świadczą reklamy, pojawiające się, chociażby, u mnie na Facebooku. Co z tego, że został prawie miesiąc. Podzieliłam się swoją uwagą ze znajomymi, wyraźnie dając do zrozumienia, że mierzi mnie to "święto" (i cały marketing z tym związany). I co dostałam w zamian? Oświadczenie, że trzeba mi faceta i że sama kiedyś taka będę (czyt. lizać się publicznie ze swoją połówką, lol).  :rainderp: I jak tu nie sądzić, że części społeczeństwa odbija...

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mnie smuci. Bo jak tutaj patrzę, to dużo osób, co jest szczęśliwych samemu, znajduje sobie partnera/partnerkę. A ja samemu jestem nieszczęśliwy i nikogo nie potrafię znaleźć.

;_;

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mnie smuci. Bo jak tutaj patrzę, to dużo osób, co jest szczęśliwych samemu, znajduje sobie partnera/partnerkę. A ja samemu jestem nieszczęśliwy i nikogo nie potrafię znaleźć.

;_;

Nic na siłę. Coś w tym jest, że dopiero gdy przestajemy o tym myśleć, miłość przychodzi niespodziewanie. No, chyba że ma się to szczęście, że osoba, którą sobie "wypatrzyliśmy", odwzajemni uczucie, ale nie słyszałam o tym zbyt często.

Share this post


Link to post
Share on other sites

hahaha ktoś tu wspomniał o walentynkach ? ;__; Powiem tyle w tym temacie iż będę rzygać tęczą w ten dzień ;__; na dodatek będziemy przerabiać "Romea i Julię " Super c'nie ? :aj:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też i nie płaczę z tego powodu :ming:

Bosze, to tylko serca, kwiaty i kilka zakochanych par, które mogą się trawić zawsze. Niektórzy mówią, że to jest "obrzydliwe", serca są obrzydliwe? Kwiatki? Misie? Już nic nie rozumiem.

To przecież zwykły dzień, nie rozumiem dlaczego tyle młodych osób go wręcz nienawidzi. Przecież Cię nie pobiją czy nie spalą żywcem z powodu tego, że nie masz komu dać papierowego serduszka z napisem ._. 

Nie widzę w tym dniu nic strasznego, ktoś wytłumaczy? :v

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


Niektórzy mówią, że to jest "obrzydliwe", serca są obrzydliwe? Kwiatki? Misie? Już nic nie rozumiem.

Obrzydliwe są parki, które ostentacyjnie pakują sobie języki do gardeł.  :rdwild:
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obrzydliwe są parki, które ostentacyjnie pakują sobie języki do gardeł.  :rdwild:

Możliwe :rainderp:

Ale nikt nie każę chodzić do parku i oglądać jak oni to robią, poza tym, to może się zdarzyć w każdy dzień roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem sama i dobrze mi z tym. Walentynek nie hejcę, nawet lubię ten dzień. Tyle szczęśliwych ludzi wokół- to raczej dobrze, nie :P?

Co do dawania kosza- sama parę dałam i nie było to dla mnie przyjemne, wręcz przykre. Nie jestem zbyt delikatna i taktowna, więc wybrałam opcję- ignorować aż druga strona zrozumie/przejdzie jej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...