Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Progressio ex machina [NZ][Seria][Slice of Life][Violence][Adventure]

Recommended Posts

Przedstawiam swój pierwszy fanfik, a raczej jego początek. Mam szczerą nadzieję, że Wam się spodoba, ale zastrzegam, że jeszcze jest poddawany ostatecznej korekcie. Niestety moja niecierpliwość wygrała walkę i zdecydowałem zamieścić go już teraz. Co do tagów - możliwe, a wręcz prawdopodobne, że jeszcze zostaną dodane, ale na razie zostaną te trzy.

 

Korzystam z tej okazji, żeby serdecznie podziękować ludziom, którzy zechcieli poświęcić swój czas na prereading, korektę i ogólne patroszenie fanfika, żeby przypominał coś, co można pokazać ludziom bez chowania się ze wstydu po kątach. Pełna lista znajduje się w prologu, a tutaj raz jeszcze serdecznie im dziękuję.

 

 

Przejdźmy zatem do samego sedna. Przed wami  

 

"Progressio ex machina" [NZ][slice of Life][Adventure][Violence]

 

Prolog

 

Rozdział 1

 

Rozdział 2

 

Rozdział 3

 

Rozdział 4

 

 

Spin-off:

 

Operacja na otwartym sercu [Oneshot][slice of Life]

 

Liczę na Wasze komentarze i kontruktywną krytykę.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, jednak znalazłeś tytuł! Gratuluję!

Samo opowiadanie jest godne polecenia. Opisy doskonale oddają klimat czasów Rockefellera i innych rekinów biznesu, czasów galopującego kapitalizmu, słowem - USA z późnych lat wieku XIX/początków XX. Niektórym może się to też skojarzyć z Lalką Prusa. Gandzia poleca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest już nieco za późno ( 2:24 ) żeby to przeczytać, ale obiecuję że się za to zabiorę w najbliższym czasie i dam swą szczerą opinię na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdecydowanie jest to fic warty waszej uwagi. Ciekawie napisy, z interesująco wykreowanymi postaciami i cliffhangerem na końcu rozdziału I, który wręcz zachęca do oczekiwań na kolejną część tego opowiadania xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak na razie jest świetnie. Nie zauważyłem błędów, więc widać, że korektorzy się nie opier***ają. Postacie jak i sama wizja Equestrii i krajów okolicznych jest genialna, a zakończenie I rozdziału zachęca do oczekiwania na więcej. Jeśli już miałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że kilka momentów jest przewidywalnych (domyśliłem się, że chodzi o nitroglicerynę i spodziewam się, że trafi w kopyta kogoś, kto raczej nie użyje go w górnictwie), ale liczę, że ten fanfik jeszcze nie raz mnie zaskoczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeeeeest prawie rano, a ja właśnie przemieliłem pięć rozdziałów Winningverse oraz jeden rozdział tegoż zacnego fanfika - i, mało tego, zabrałem się do komentowania rzeczonego dzieła. Proszę więc o wyrozumiałość, jeśli mój post będzie odrobinkę niespójny.

 

"Yyyyy..." - tylko ta jakże elokwentna wypowiedź przyszła mi na myśl, gdy ujrzałem jak poruszane są kwestie typu podatki czy przemysł w krainie takiej jak Equestria. Stanowczo nie wygląda mi to na radosny, ale i przeczący logice naszego świata kraik, który znamy z serialu - przedstawiona w tym dziele kreacja jest znacznie bardziej dorosła i nietypowa. Imć Dolar niejako zrywa z popularną konwencją, która nakazuje skupić się wyłącznie na akcji i emocjach, uchyla zasłonę skrywającą rozmaite, w tym ekonomiczne trybiki trzymające w kupie świat przedstawiony. Za to - oraz za jednocześnie plastyczne i przystępne opisy - należy się plus ogromny.

 

Jak najbardziej pozytywne wrażenie robi też jeden z najważniejszych elementów dobrego fika - postacie, kreowane głównie poprzez miodne (pomijając opisy techniczne, ale to już zabieg celowy) dialogi. Zaledwie jeden rozdział, a mamy już trzech wiarygodnych bohaterów, każdy odmienny i pełen charakteru. Bardzo dobrze wróży to kolejnym częściom fika, bo podwójnie trudno przerwać jest czytanie, gdy mamy i ciekawą fabułę, i protagonistów, z którymi można się zżyć.

 

Ogólnie muszę przyznać, że jestem pod nielichym wrażeniem i czekam na kontynuację, zakończoną niechybnie kolejnym pozostawiającym w niepewności biednego czytelnika cliffhangerem. I tylko jedna rzecz mi się nie podoba - chciałem Cię, drogi Dolarze, chociaż trochę opiórdolić, a tu nie ma za co. I jak tu być ch :yay: em? :C

 

O, już  jasno się zrobiło. Kieeeeeedy ranne wstają zorze...

Edited by S443556

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdecydowanie szybciej niż myślałem udało mi się oddać rozdział Winningverse i naskrobać kolejny Progressio. Liczę, że nie odstrzelicie mnie po jego lekturze.

 

Rozdział 2

 

Link znajduje się również w pierwszym poście.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładnie poprowadziłeś akcję. Jak zwykle czytało się tego fica z dużą przyjemnością. Nowe postacie są świetne i potrafią wzbudzić naszą sympatię. No i Iron Smoke wciąż zyskuje w naszych oczach - posiadanie takiego szefa to niezwykły rarytas - widać, że wie, że pieniądze to nie wszystko, bo liczy się również atmosfera.

 

Owszem, zabiją cię, już wiesz za co xD A czytelnicy się muszą sami przekonać, co wydarzyło się w tym rozdziale, że Dolarek obawia się (i słusznie) odstrzału :P Nah, nie zabiją cię - jeno skrócą cię o wąsy xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spoko, nikt cię nie zastrzeli. Ale jeśli chodzi o mnie, to z chęcią przetestuję "zestaw małego oprawcy™" (takie tam zabawki, skalpel, szlifierka kątowa, obcęgi i inne sprzęty codziennego użytku które dzięki kreatywnemu wykorzystaniu, potrafią dostarczyć masę radości). Do zobaczenia wkrótce :)

Edited by SzymonL

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja sądzę, że znajdzie się paru takich, co Dolara by z chęcią zastrzelili. Z zazdrości.

Kolejny świetny rozdział. Wydaje mi się, że główny bohater ma Plan. Czekam z niecierpliwością, aż ujawnisz coś więcej o tym Planie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obiecałem coś powiedzieć na temat opowiadania, którego jestem pre-readerem, więc oto jestem!

 

Autorem opowiadania jest Dolar, moderator naszego działu opowiadań i jednocześnie uznany tłumacz. Od jakiegoś czasu pracowałem nad nim, by w końcu zdecydował napisać coś od siebie prozą... i oto jest! Naszym oczom ukazało się "Progressio ex machina".

 

Graj... muzyko!

 

Technikalia tegoż tekstu pozostawię autorowi i drużynie jego korektorów. Gdy coś rzucało mi się w oczy, zaznaczałem mówiłem o tym od razu. Ach, ta magia prereadingu!

Ogólnie można rzecz, że jest ok.

 

Teraz przejdźmy do rzeczy dużo ciekawszej, czyli narracji:

Dolar poznał już moją opinię, tutaj jednak przedstawię ją światu. Wiele razy rozmawialiśmy na temat różnic, między sposobami pisania różnych osób. O ile ja jestem tym, który lubuje się w krótkich i zdecydowanych zdaniach, Dolar uwielbia długie, rozciągnięte wypowiedzi. Czy to źle? Zdecydowanie nie, każdy ma własny sposób kreacji tekstu. Jakie jest jednak moje spostrzeżenie - spróbujcie przeczytać sobie kilka zdań na wyrywki. One po prostu bardzo dobrze się do tego nadają, aż proszą się, by je opowiedzieć w sposób werbalny. Dlatego też uważam Dolara za gawędziarza, jako narratora. Po prostu opowiada nam coś, co z całą pewnością jakoś nas zainteresuje. To ciekawy, nie występujący u każdego styl, z którym szczerze polecam się zapoznać. Warto sięgnąć po sam tekst tylko i wyłącznie po to.

 

Poza tym autor lubuje się w słowach, które rozumie mało osób. To kolejny powód, by poczytać Progressio. Uczta się!

No i rzecz jasna budowanie klimatu. Ja miałem różne wrażenia czytając opisy. Czasem czułem się jak na wiedeńskim koncercie, czasem jak fabrykant w XIX wiecznym Londynie, a w kilku momentach jak publiczność oglądająca King-Konga podczas wielkiego kryzysu. To zaleta tego opowiadania, era przemysłu dosłownie się z niego wylewa.

 

No i teraz ciekawe, czyli fabuła, świat i bohaterowie.

 

Ładnie, po kolei:

 

Akcja rozwija się powoli. Czy to wada? Nie, raczej po prostu cecha, właściwość. Mimo wszystko fakt jest faktem, niecierpliwy czytelnik może nie przebić się przez dość spokojny pierwszy rozdział. A warto, możecie mi wierzyć, ponieważ rozdział II przynosi tytułowy progres. Jeśli będzie tak cały czas, to... hmm... będę pod wrażeniem, wielkim. Chcę, by cały czas było coraz lepiej.

No ale wracając... Wszystko idzie powoli, ale logicznie, krok po kroku. Na razie pozostaje nam się tylko domyślać, jak potoczy się to dalej, ale jak na razie - znakomicie. Co więcej Dolar udowodnił nam zakończeniem rozdziału, że naprawdę potrafi nas zaskoczyć, a za sposób w jaki to zrobił wielu czytelników szczerze go nienawidzi. Ja - wręcz przeciwnie, uważam to za majstersztyk.

 

Świat - przechodzimy do najmocniejszej strony. Świat jest głęboki, interesujący i porywający w swojej wizji. Era przemysłu, piece, kominy, stare hale fabryczne, potentaci, finansjera, wynalazcy, gwardziści, robotnicy. Polecam po prostu zanurzyć się w ten świat, bo naprawdę warto.

 

No i bohaterowie. Tutaj pozwolę skomentować sobie trzech.

 

Iron Smoke - świetna postać. W jakiś sposób jest to promowanie najlepszych stron kapitalizmu, tym lepiej. Tego typu mecenas wynalazców nadzwyczaj przypadł mi do gustu. Sposób w jaki traktuje pracowników - przedni. Jak na razie moja ulubiona postać.

 

Grey Thorn - na początku leciutko irytujący, myślałem, że taka jego rola. Ależ nie! Jest to ciekawa, dowcipna i świetnie zarysowana osoba. Bohater stojący zaledwie kawałek dalej za swoim pracodawcą, w mojej skromnej ocenie.

 

Firestorm - tu jest inaczej... Cenię sobie tę kreację, ma ona swoje zalety... ale nie potrafię go polubić. W jakiś sposób drażni mnie tego typu ujęcie wątków naukowca, eksperta od wyglądu i kucyka toczącego rozbudowane życie towarzyskie. W żadnym razie nie przekreślam tej postaci, po prostu nie budzi mojej sympatii jak dwie poprzednie.

 

Drugoplanowi są tak samo fajni, tyle wystarczy.

 

No i tym samym doszedłem do końca. Co by tu jeszcze... Jakoś nie mam weny na słowa końcowe, dlatego po prostu polecam zapoznać się z fanfikiem, nie zrażać się wolną akcją i dać się porwać wizji świata. Zapewniam, że nie będziecie żałować. Rad autorowi dawał nie będę, nie tutaj. Moją opinię na temat rzeczy, które odrobinę mi nie pasują zna lub pozna w najbliższym czasie.

 

Pozdrawiam i dziękuję za miłą lekturę! Czekam na więcej.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaiste, ten fic ma pewną nutę amerykańskich czasów wielkiego kryzysów. Same postacie mają głębokie charaktery, które widać, że były tworzone z pasją, by jak najlepiej odgrywały swoje role. Oczywiście jest to FF Dolara, więc raczej się nie spodziewałem błędów(Heh... a kto ich nie popełnia). Ale co najważniejsze akcja i pewna tajemniczość, która w tej powiastce występuje sprawia, że aż chce się ją odkryć. 

 

No i śmiesznie jest słyszeć "Piórwa!" jako przekleństwo. Pierwsze wrażenie, gdy ujrzałem to myślałem, że chciał napisać pióra, ale po chwili zrozumiałem o jaki piękny, polski przecinek w naszym języku chodzi.

 

Od siebie powiem, że polecam. Postacie świetne, czuć ten klimat oraz co najważniejsze - fabuła... a to jest najważniejsze w dobrej powieści, nieważne jak pięknie może prezentować się styl.

 

"I'm reading it for the plot"

 

I tyle ode mnie! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejne doniesienia z przemysłowej Equestrii. Tym razem zaczynamy poznawać zalążek głównej osi fabularnej. Minimalny :crazytwi:

 

Rozdział 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i teraz mogę zamieścić tracka, który zmontowałem po tym jak przeczytałem końcówkę poprzedniego rozdziału:

 

Fighting Scene & Death of Silver Rain

 

Finalna wersja pojawi się kiedyś na YT, ale pod warunkiem, że ktoś będzie na tyle miły, by zrobić Dolarowi obrazek z Silver Rain :P

 

 

A fica oczywiście polecam. Nie dzieje się może zbyt wiele w kwestii akcji, ale poznajemy nowe postacie i obserwujemy przeżycia Iron Smoke'a. No i ma fajne zakończenie xd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Końcówkę nowego rozdziału przeczytałem z zapartym tchem. Wreszcie coś, co lubię najbardziej - rozważania historiozoficzne!

Tylko właśnie...

Z tego, co pisał Pan (przepraszam, nie potrafię inaczej), ma się w trakcie opowieści pojawić również optyka "drugiej strony". Z wielką niecierpliwością czekam na ten fragment. Na razie jednak...

Cóż, zgodnie z moimi obawami, będę musiał podjąć w mej twórczości polemikę z Panem, to znaczy, z Currency Ownerem (tak swoją drogą to ciekawe, że u mnie również najbogatszy kuc Manehattanu zwie się Currency, tyle że na nazwisko). Szczęśliwie tematyka najbliższego rozdziału sprzyja temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zwykle, dobrze dobrze... śmiem twierdzić BARDZO DOBRZE. 

 

Cóż, rzadko ktoś pisze poza typowymi stereotypami - Mane6 adventures YET AGAIN. Duuuhhhh... 

 

Pokazanie czegoś nowego jak tutaj samego Manehattanu jest świetną wizją. Jeszcze ten klimat, który śmiało mogę przyznać - pomyliłem z czasami Al Capone, aż się wgryza i chce by go rozgrzebać jeszcze głębiej. Postacie są tak dobrze wykreowane, mają swoje charaktery i nieco tajemnic, historii, że można czytać i zastanawiać się jaki ruch wykona. Jaką decyzję podejmę - to lubię - jak trzeba zdecydować o czymś.

 

JAk mówiłem już wiele razy - Polecam to maleństwo każdemu, kto chce odświeżenia od komedyjek, randomów oraz bohaterskich Mane6. 

 

 

Dopisane do listy - Wujek Vercio Poleca!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach. W końcu miałem czas żeby przeczytać dzieło naszego jednego z najlepszych polskich tłumaczy fandomowych. (O ile nie najlepszego).

 

I przyznaję. Nie spodziewałem się... tekstu o tak potężnej jakości. Wypełniony klimatem bumu technologicznego, z połączeniem świetnych postaci, nawiązań (Tesla, pewna postać nawiązująca do Nobla i Winnigverse). Nie mam pojęcia co mogę tu jeszcze dopowiedzieć. Nie znam się zbyt dobrze na korekcie tekstu, a błędów nie widziałem. Świetny tekst który bez problemu po przetłumaczeniu na język angielski mógłby konkurować na scenie światowej fandomu.

 

PS I obiecuję Ci Dolar. Jeśli tego nie skończysz, albo porzucisz ten projekt to ja (i zapewne paru innych chętnych) zapakujemy cię na galerę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem to co jest, a jest tego tyle bym mógł pozwolić sobie na szerszy komentarz:

 

Postacie:

Wszystkie OC które zostały ożywione w tym opowiadaniu są stworzone wzorowo. Każda postać ma swój sens istnienia, nikt wspomniany w opowieści nie jest statystą zajmującym miejsce, byleby było więcej kucyków. Postaci pierwszoplanowe, jak i dalsze są jak żywe. Czy jest to ktoś z dalszej ochrony, czy jest to sam główny bohater, da się stworzyć nić czytelnik-postać i da się te postacie lubić.

Ponadto, czytając odczuwa się żal po śmierci pewnej klaczy, niemal tak silny jak u głównej postaci. Duży plus za poruszenie emocji. Rzadko się to zdarza, ale tym FF zadziałało to pierwszorzędnie. Duży plus.

 

Fabuła:

Cóż, ta się dopiero rozkręca. Kiedy będzie na pełnych obrotach - wtedy wypowiem się szerzej. Póki co, każdy kolejny rozdział zachęca do sięgnięcia po kolejny.

 

Styl:

No tutaj można się rozpisać. Postaram się nie walnąć ściany tekstu :fluttershy3:

Styl tutaj jest skrajnie odmienny od mojego, jak i innych autorów, których czytuję. Język jest bogaty, słownictwo tak obszerne, że przyznaję, iż musiałem sprawdzać niektóre słowa :flutterblush: . Czyta się bardzo przyjemnie, chociaż czasem dygresje w innym kierunku niż aktualna akcja nieco mnie nużyły, ale wierzę, że każda z nich będzie miała swoje rozwinięcie i wkład w fabułę. Jeśli nie - są ciekawym urozmaiceniem i rozbudowaniem przedstawionego świata. Bo klimat czuć od pierwszych stron tekstu, za co też należy się duży plus. Przyznaję, że taki styl i takie jego wykorzystanie bardzo dobrze się tutaj sprawdza. Idealnie on pasuje do wykreowanych postaci i świata w którym się one obracają. Układa się, to już teraz, w ładny obrazek, którym można nasycać oczy wyobraźni do woli.

 

Ocena ogólna:

Jak zwykle, czy opowiadaniach w trakcie realizacji. Wstrzymam się do zakończenia opowieści i zapewne napiszę jeszcze szerszy komentarz. Póki co, słowa uznania, za wciągający i ciekawy tekst, napisany uprzyjemniającym czytanie językiem.

 

Zapomniałbym: będę się domagał więcej, także po raz kolejny odpalam tryb upierdliwości :crazytwi3:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach, przepraszam, że dopiero teraz, ale jako że byłem w podróży, to nie chcąc pisać na szybko postanowiłem udzielić komentarz na spokojnie ze swego gabinetu, co niniejszym czynię.

Cóż, co tu dużo mówić, zawiodłem się i to b...

No dobrze, przepraszam, nie powinienem stosować tak podłych żartów.

Rozdział oczywiście podobał mnie się zdecydowanie, co zresztą wcale mnie nie zdziwiło. Bardzo lubię sceny oparte niemal tylko na dialogu (po kilku pierwszych rozdziałach mego dziełka śmiałem się zresztą, że piszę dramat prozą), szczególnie gdy, tak jak tutaj, trzymają one dokładnie taki klimat jaki jest adekwatny do rozmów. Jedyne co mogę zarzucić, to to, że z racji, iż akcja rozwija się w... rozsądnym tempie, to chciałoby się dostać więcej tekstu by móc zapoznać się z większą jej porcją (gdyż cały czas zdecydowanie mniej wiemy niż nie wiemy). To jednak rzecz mocno subiektywna, zresztą cała sztuka pisania powieści w odcinkach polega na dawkowaniu akcji i napięcia, czyż nie?

Kilka uwag szczegółowych:

Zasygnalizowany już na samym początku cynizm głównych bohaterów - tak, to coś, co uwielbiam! Proszę o wybaczenie, że powziąłem tak podłe przypuszczanie, acz obawiałem się, że wątek zmarłej klaczy będzie nad wyraz łzawy i emocjonalny, a tu proszę, miła niespodzianka. Tak, zimna kalkulacja jest czymś, czego brakuje zwłaszcza dzisiaj i zwłaszcza w naszym "biednym kraju".

 

Bardzo podobały mnie się fragmenty o wojnie - szczególnie o jej początku i końcu, które potwierdzają, że "Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami." albo mówiąc innymi słowami, celem prowadzenia wojny jest ni innego jak wynegocjowanie jak najkorzystniejszego traktatu pokojowego.

 

"Kosmiczna matriarchini" - czyżby nasi bohaterowie byli członkami jakiejś sekty, czy tez w Pańskim świecie tak określa się ichni substrat bóstwa? Muszę przyznać, że zwłaszcza przydawka "kosmiczna" nieco mnie drażniła, acz to kwestia stricte subiektywna.

 

Blueblood dowódcą - NIE, NIE i jeszcze raz nie. Że pozwolę sobie na drobną złośliwość, "nie wierzę, że to piszę, ale po zachowaniu i ogólnej tępocie arystokracji przedstawionej w tym rozdziale zaczynam kibicować rebeliantom."

 

Ciekawe są nasze różne spojrzenia na temat sił zbrojnych Equestrii - z chęcią bym rozwinął ten temat prywatnie, o ile byłby Pan zainteresowany.

 

Hmm, na koniec, uwaga ogólna - bardzo jestem ciekawy, co tak właściwie planują nasi rewolucjoniści i czy rzeczywiście chcą dokonać tego li tylko we trzech? U mnie dopiero sojusz WSZYSTKICH sił rewolucyjnych - zepsutej jednorożnej arystokracji, pegazich zwolenników bardzo twardego kopyta oraz bezrożnych: z jednej strony bogatych i egoistycznych burżujów a z drugiej utopijnych populistów stworzył siłę grożącą monarchii. U Pana zaś tylko jedna z tych grup planuje stać się podobnym, jeśli nie większym wyzwaniem?

Cóż, w każdym razie czekam niecierpliwie na dalszy rozwój fabuły i kolejne rozdziały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślałem, że nie dożyję momentu publikacji kolejnego rozdziału... A jednak :fluttershy5:

Więc, na chwilę obecną podtrzymuję to co napisałem wcześniej, nie dodam niczego nowego, poza prośbą o szybsze wydawanie rozdziałów, bo człowiekowi szybko wietrzeje wątek z głowy i ciężko się potem połapać, czego następstwem są przedstawione wydarzenia.

 

Sam rozdział jak dla mnie nieco przegadany, ale popychający fabułę do przodu. Mimo że czepiałem się takiej rozciągłości tekstu, wiem, że autor i tak ma to gdzieś bo taki jego styl. Cóż, trzeba to przetrawić jakoś :D

 

Nie dodam nic więcej ponad to co napisał Marquise wyżej, więc kończę swojego posta, ostrzeżeniem, że stanę się namolny gdy znów przyjdzie tyle czekać na kolejny rozdział.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Zasygnalizowany już na samym początku cynizm głównych bohaterów - tak, to coś, co uwielbiam! Proszę o wybaczenie, że powziąłem tak podłe przypuszczanie, acz obawiałem się, że wątek zmarłej klaczy będzie nad wyraz łzawy i emocjonalny, a tu proszę, miła niespodzianka. Tak, zimna kalkulacja jest czymś, czego brakuje zwłaszcza dzisiaj i zwłaszcza w naszym "biednym kraju".
 
Bardzo podobały mnie się fragmenty o wojnie - szczególnie o jej początku i końcu, które potwierdzają, że "Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami." albo mówiąc innymi słowami, celem prowadzenia wojny jest ni innego jak wynegocjowanie jak najkorzystniejszego traktatu pokojowego.
 
"Kosmiczna matriarchini" - czyżby nasi bohaterowie byli członkami jakiejś sekty, czy tez w Pańskim świecie tak określa się ichni substrat bóstwa? Muszę przyznać, że zwłaszcza przydawka "kosmiczna" nieco mnie drażniła, acz to kwestia stricte subiektywna.
 
Blueblood dowódcą - NIE, NIE i jeszcze raz nie. Że pozwolę sobie na drobną złośliwość, "nie wierzę, że to piszę, ale po zachowaniu i ogólnej tępocie arystokracji przedstawionej w tym rozdziale zaczynam kibicować rebeliantom."
 
Ciekawe są nasze różne spojrzenia na temat sił zbrojnych Equestrii - z chęcią bym rozwinął ten temat prywatnie, o ile byłby Pan zainteresowany.
 
Hmm, na koniec, uwaga ogólna - bardzo jestem ciekawy, co tak właściwie planują nasi rewolucjoniści i czy rzeczywiście chcą dokonać tego li tylko we trzech? U mnie dopiero sojusz WSZYSTKICH sił rewolucyjnych - zepsutej jednorożnej arystokracji, pegazich zwolenników bardzo twardego kopyta oraz bezrożnych: z jednej strony bogatych i egoistycznych burżujów a z drugiej utopijnych populistów stworzył siłę grożącą monarchii. U Pana zaś tylko jedna z tych grup planuje stać się podobnym, jeśli nie większym wyzwaniem?

 

Cóż, pewna dawka cynizmu jest absolutnie niezbędne, a już na pewno u odnoszącego sukcesy przemysłowca lub bankiera. Bez niej ta część o sukcesie byłaby co najmniej... wątpliwa.

 

Co do wojny, to czasami celem jest jednak podbój a nie pokój, ale ogólnie zgadzam się z myślą Clausewitza - zadziwiająco często miał rację, jak na kogoś, kto niezby wykazał się na polach bitewnych.

 

Kosmiczna Matriarchini jest tamtejszą Boginią. Zostało to zapożyczone z Background Pony, chociaż spotkałem się z nią w kilku innych opowiadaniach.

 

Blueblood dowódcą - ależ tak, tak, tak! Jest dla niego przewidziana rola w opowiadaniu, która usprawiedliwi użycie pewnego cytatu z naszej historii :D

 

Siły zbrojne - ależ jak najbardziej zawsze jestem gotów do dyskusji, szczególnie na takie tematy.

 

Co do ostatniego - no tutaj to czas i kolejne rozdziały pokażą co dokładnie sie stanie :D

 

Bester/Draques - też mam nadzieję, iż kolejne rozdziały wyjdą szybciej, ale nie jestem w stanie tego zagwarantować. Niestety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako, że dawno nie komentowałem dzieł Dolara, nadszedł czas, by wreszcie to nadrobić. Jest o czym pisać, bo nowy rozdział Progressio Ex Machina z całą pewnością warty jest nie tylko przeczytania i uwagi, ale i komentarza. Na wstępie pozwolę sobie powiedzieć, że jestem nadzwyczaj zadowolony, że rozdział się ukazał, a jego treść naprawdę mnie satysfakcjonuję, chciałbym, by szło to w tę stronę. Nie przyłączam się natomiast do publicznego narzekania na niską częstotliwość rozdziałów nie dlatego, że mi to nie przeszkadza, lecz... Po prostu sam postępuję jeszcze gorzej, więc nie chcę wyjść na hipokrytę i zostać publicznie (zresztą jak najbardziej słusznie) wyśmianym przez moich czytelników.

 

No ale do rzeczy:

 

Techniczne aspekty sobie daruję. To kolejny komentarz, a pod tym względem jest na tyle dobrze, że raczej nie muszę strzępić języka. Zostawmy korektorom korektę, a skupmy się na treści i stylu.

 

No właśnie... Styl... Jak sam wiele razy akcentujesz, mamy kompletnie inne sposoby pisania. Tym bardziej cieszy mnie, że wreszcie miałem do czynienia z mocno gadanym rozdziałem. O ile tracisz (niestety) klarowność na dynamicznych scenach, o tyle spokojne rozmowy do spółki z opisami sytuacji politycznej, wojskowej i akcentami historycznymi (skądinąd wspaniałymi), sprawdza się jasno i dobrze. Prawdę powiedziawszy, pod względem oceniania wyłącznie narracji nawet pasowała by mi wersja "gabinetowa". Co mam na myśli? Miast bitew i wielkich akcji po prostu rozmowy i przemyślenia na temat ich konsekwencji i przygotowań do nich. Nie oznacza to, że akcja nie jest temu opowiadaniu potrzebna, o nie! Po prostu spokojnie poradziłoby sobie ono bez nie, co dobrze o fiku świadczy.

 

Może jestem trochę za łagodny, ale naprawdę podobał mi się efekt końcowy. Trochę o przedstawieniu świata:

Jest świetnie. Opisy sił zbrojnych, wojny z gryfami (zrobienie z czegoś tam sztampowego rozsądnego i łagodnego dodatku do historii to też sztuka) i subtelne wstawki na temat Królewskich Sióstr i sytuacji kucyków... Czytałem to bardziej zainteresowany niż przygodami w niektórych fikach. Światotworzenie tutaj stoi na naprawdę wysokim poziomie. Prawdę powiedziawszy warto czytać tego fika chociażby ze względu na "kompendium" wiedzy o Twojej wizji Equestrii.

 

Ostrożnie! Moje słowa o fabule zawierać będą pewne ilości spoilerów!

Fabularnie nie ma fajerwerków, ale też ich nie oczekiwałem. Ot rozmowa kilku kucyków, zastanawiających się, skąd tu wziąć paru tęgich ogierów do skopania arystokrackich zadów. W tle ekscentryczny naukowiec i konsekwencje świeżej tragedii. Nie ma tu objawienia, ale też go nie oczekiwałem (choć mam nadzieję, że czymś jeszcze nas zaskoczysz), wszystko prowadzone jest logicznie i konsekwentnie, to najważniejsze.

Choć prawdę powiedziawszy jedna rzecz mnie ujmuję. Mam wrażenie, że z rozdziału na rozdział, będzie czuć coraz większe przyśpieszenie tempa wydarzeń istotnych dla ogólnej fabuły. Jakoś bardzo mnie to nakręca, ale z diagnozą wstrzymam się do następnego rozdziału. Jeśli tak by było, będę miał dodatkowy powód, by chwalić tego fika.

 

Jeszcze kilka przemyśleń z paczki ogólnej. Uważam, że warto inwestować w tego fika. Jak wiesz, nie jestem fanem "Aleo", a ten po prostu uwielbiam. Wszystko jest w nim zrobione lepiej niż tam. Opisy tła, oddanie sytuacji kucyków, bohaterowie. Wiem, że jedno i drugie miało być w zamyśle zupełnie czym innym, ale tak czy inaczej, zdecydowanie skłaniam się ku temu fikowi.

 

Parę słów skieruję też do przyszły czytelników. Czytajcie, bo warto. Porcja solidnej, dobrej, interesującej lektury. Tako rzekłem!

 

Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością oczekuję następnego rozdziału!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sporo wody upłynęło, od czasu jakiejkolwiek aktywności w tym temacie. Trudno się dziwić - coś nie mogę się zabrać za kolejne rozdziały, a raczej przytłaczają mnie inne projekty.

 

Jednak przy okazji najnowszego "Mojego Małego Fanfika" zorganizowanego przez Kredke na FGE, uznałem, że muszę wziąć w nim udział, a skoro już to robię, to wykorzystam okazję i przedstawię w drobnym spin-offie kolejnego bohatera, który pojawi się również w głównym opowiadaniu (w swoim czasie naturalnie). Tak oto wykluło się niezbyt długie opowiadanie.

 

Operacja na otwartym sercu

 

Serdecznie zapraszam do lektury (i komentowania :crazytwi:)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...