Skocz do zawartości

Gonitwa za szczęściem - Ren Canady (Applejuice)


Draco Brae

Recommended Posts

Wszyscy byli pod wrażeniem. Zapanowała krótka chwila ciszy po Twoim pokazie. Na szczęście tylko krótka. Wszystkie kucyki wybuchły podziwem dla Twoich umiejętności.

- Tego można było się spodziewać, znaczy tak wspaniałych umiejętności można było się spodziewać po Renie. Dałeś czadu mistrzu! Teraz jednak dajmy szansę Riz'ie.

Klaczka uśmiechnęła się zadziornie do Ciebie i stanęła na jakimś głośniku. Prezentowała się jak jakiś pomnik... Wreszcie uderzyła w struny. Z początku powoli i przyjemnie. Dopiero później pokazała co umie...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=7Swk3ZByHA4

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 1.1k
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Wycofałem się do reszty, tak żeby Riza miała całą scenę dla siebie. Obserwowałem jej grę i słuchałem. Gdy zaczęła się rozkręcać, naprawdę byłem pod wrażeniem. Przyznam szczerze, że nawet byłem trochę zazdrosny. Jej gitara wydawała świetne dźwięki, a ruchy jej kopytek również były godne podziwu. Czekałem na koniec pokazu i reakcję innych.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fail za failem... dziś dopiero zauważyłem, że źle bbcode użyłem. Brawo ja...

___________________________________________________________

Każdy patrzył z podziwem na Rize, lecz co wydało Ci się dziwne. Na Ciebie też przecież tak patrzyli. Gdy gitarzystka skończyła rozległa się bardzo podobna fala radości do tej przed chwilą, gdy Ty grałeś. Świadczyło to o tym, że oba zespoły są bardzo tutaj popularne i nie tylko tu. Ale było coś jeszcze. Twój poziom jak i Rizy był na tyle wysoki, by zaspokoić publikę. Gdy grałeś, oni się cieszyli. To rozgrzało Twoje serce, to dało myśl, że może nie wszystko jest stracone. Nie zauważyłeś nawet kiedy gitarzystka skończyła.

- Ouuu...ach. Oboje grali na poziomie mistrzów. Totalna abstrakcja dla nas śmiertelników hah - kimkolwiek był komentator to jedno było pewne. Radził sobie w ciekawy sposób z tym co tu się działo na scenie. - No dobrze... Teraz pojedynek głosów... Teraz zaczyna Artens. Pokaż na co cię stać.

Biały ogier dostojnie podszedł do krawędzi sceny, chrząknął znacząco i zaczął...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=rMCFlAi-weg

Cii, że google doodle... lenia dziś mam...

- Cóż za wspaniały pokaz... - wydusił z siebie komentator. - Z każdą chwilą jestem zaskakiwany coraz bardziej. Ale teraz... Reiro, zapraszamy.

Reira przez chwilę stała gdzieś z tyłu razem z Tobą, Cameronem i Dave'm. W milczeniu. Artens już dawno ustąpił jej miejsca. Wreszcie ruszyła, jednak zauważyłeś, że już od dawna nie cieszył jej pobyt na scenie... Gdy stanęła na samej krawędzi wzięła głęboki oddech i wyrzuciła z siebie piosenkę, którą wcześniej nuciła...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=gWCEa3bZlyA

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Obserwowałem ją w milczeniu i z okropnym nastrojem. Wiedziałem, że znów wszystko jest przeze mnie i nie miałem pojęcia, jak mam to wszystko naprawić.

Chciałem już, żeby koncert się skończył...

________________________

Przy okazji - znalazłam świetny tutorial

i zamierzam się tego nauczyć na keyboardzie :soawesome:
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekaw jestem jak Ci to wyjdzie :D. Zapowiada się osom :).

________________________________________________________

Gdy Reira skończyła wszyscy podziwiali jej głos w milczeniu. Fascynacja towarzyszyła nawet komentatorowi, który w takiej chwili nie powinien milczeć...

- Ouch... Przepraszam, zaprezentowano nam dwa wspaniałe głosy! Teraz czas na bitwę perkusistów. Cameron... Pokaż na co Cię stać.

Podrywacz wiecznie olewający wszystko, imprezujący kiedy się da, wstał od perkusji i ukłonił się publiczności. Potem znów zasiadł przy garach i zaczął wywijać pałeczkami.

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=NkVwjW2vPzo&feature=related

Chyba nikt się po nim tego nie spodziewał. Twój przyjaciel dał z siebie wszystko to mogłeś śmiało stwierdzić... Z ciekawości spojrzałeś na Tisę. Była przerażona...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wow! To było coś... Dosłownie wgniótł mnie w ziemię. Nie wiedziałem, że Cameron potrafi aż tyle. Robił niesamowite rzeczy. Patrzyłem na niego z podziwem i szerokim uśmiechem. Starałem się unikać Reiry, więc całkowicie skupiłem się na perkusji...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak tylko Cameron skończył, znów wstał od garów i się ukłonił. Publika była wniebowzięta. Największe zaskoczenie tego dnia...

- Cameron dał z siebie wszystko i zaprezentował nam wspaniały pokaz umiejętności... - dorzucił od siebie komentator. - Teraz jednak czas na Tisę, młodą i utalentowaną perkusistkę.

Mimo słów zachęty komentatora, klacz siedziała przerażona przy swojej perkusji. Lyriel i Artens natychmiastowo zareagowali podchodząc do niej i coś mówiąc. Zrobiło się małe zamieszanie. Artens kiwnął w stronę technicznych, a Ci dalej coś przekazywali przez telefony...

- Ekhem... Z pewnych powodów pokaz Tisy będzie ostatni... Teraz zapraszamy basistów. Riko, czyń swą powinność.

Klacz długo nie czekała. Rika wystrzeliła na samą krawędź sceny spojrzała po publice i wskazała wszystkich kopytem. Podskoczyła teatralnie i gdy opadała zaczęła uderzać w bas...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=-5db0ETu00w

Rika grała krótko. To było raczej przedstawienie z jej strony, ale byli tacy którzy ją za to kochali. Dave spokojnie wyczekał, aż skończy się cyrk basistki i cierpliwym, naturalnym, bez pośpiechu cwałem sam skierował się na krawędź sceny. To była jego chwila, ale on się nią nie cieszył. Robił co musiał. Już po chwili rozbrzmiała jego gra...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=nnq3ZW6OyTI

Znów wszyscy byli pod wrażeniem. Obserwowałeś cały czas głównie występujących. Skrzyżowanie spojrzenia z Reirą, było po prostu nie wygodne... i na pewno nie powinno zdarzyć się znów na scenie.

- Umm... przepraszam za moje milczenie - poprawił się komentator. - Jestem pod niesamowitym wrażeniem umiejętności obu zespołów. Pozostała tylko Tisa. Zachęćmy ją jak tylko możemy!

Na słowa komentatora rozległ się równy krzyk "Tisa" i był ciągle powtarzany razem z brawami. Oczy wszystkich zwrócone były na młodą klacz. Ona również wstała od perkusji i się ukłoniła. Nie potrafiła tak dobrze wywijać pałeczkami jak Cameron, ale postanowiła dać z siebie wszystko...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=WlHDT2hS_68&feature=related

_____________________________

znalazłem dziewczynę grającą na perkusji (w necie ofc, nie dla siebie >.<), kocham przyjaciół! ;D

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To wszystko powoli zaczynało mnie męczyć i nudzić. Starałem się cały czas stać odwrócony bokiem do tłumu, żeby nikt nie zobaczył mojej krzywej miny. Chwilowe szczęście zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Im dłużej rozmyślałem o naszym zespole, tym większego miałem doła.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozległy się krzyki publiki "Bis, bis, bis!".

- Mamy jeszcze możliwość... Czy zespoły uraczą nas jeszcze po jakimś utworze? - spytał komentator.

W odpowiedzi, perkusja Trapnest zagrzmiała, zupełnie jakby mówiła "tak". Cameron zatopił swój wzrok w Tobie. Cokolwiek z Ciebie odczytał, również uderzył w gary.

- Zatem... Blast uchylcie nam jeszcze na chwilę waszego nieba, waszego podmuchu wiatru...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z łatwością wszyscy dograli się do Ciebie. Gra była nawet przyjemna. Reira nawet uśmiechała się do tłumu, ale czy to było szczere? Ostatnie kilka minut na scenie. Czułeś to w sercu, że jesteś kochany przez te wszystkie kucyki... ale czy ta miłość jest tą której tak naprawdę pragniesz? Po krótkiej chwili wasz utwór się skończył... Słyszałeś wiele okrzyków: "Blast wymiatacie" lub "kochamy was"...

- Wooo hooo. Teraz swoje niebo zawiłe niebo niech uchyli nam Trapnest...

Czwórka klaczy i jeden ogier zgodnie zaczęli wygrywać kolejną piosenkę...

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=6DRh1EyvPHw

Po krótkiej chwili ucichli. Zostali nagrodzeni podobnymi okrzykami co i Twój zespół. Artens na zakończenie podszedł do Ciebie i wyciągnął kopyto.

- Dziękuję za wspaniałą zabawę - powiedział z uśmiechem.

Te słowa rozbrzmiały w po całej publice. Obok Ciebie przecież był mikrofon...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Komentator zaczął odpowiadać coś od siebie a wam zostało zejść ze sceny, w chwale. Wykrzykiwane imiona, nazwy zespołów, błagania o więcej, właśnie to rozbrzmiewało w Twoich uszach do końca. Na scenie stworzono dla klimatu sztuczną mgłę i tak oto zniknęliście. Szliście jedno za drugim prosto do charakteryzatorni i garderoby. Cameron przed Tobą, Reira za, a Dave na szarym końcu. Momentalnie przybiegł do was Stan i oznajmił, że od teraz do wieczora macie wolne. Dodał, że zaraz przyjdzie karoca, by was zawieźć do hotelu w tej mieścinie, gdy tylko Stan skończył mówić pognał coś załatwiać... Po chwili dołączyło do was Trapnest żywo rozmawiające. Żywo po za Lyriel, która milczała. Cameron nie wytrzymał i zapalił kolejnego papierosa. Nad Twoim zespołem wisiało dziwne widmo, atmosfera, której nikt nie mógł zdzierżyć. Skutkowało to milczeniem. Delikatnie zerkałeś na Trapnest, z zazdrością, że tak dobrze się ze sobą mają. Karoce pojawiły się ni stąd ni zowąd. Cameron cisnął papierosa o ziemię i przydeptał go. Reira wsunęła się do karocy jako pierwsza, zaraz za nią wszedł Cameron, potem Ty i Dave. Karoca jak karoca, nawet wygodna, z dużą przestrzenią i miejscem. Ruszyliście z wolna. Każde z was gapiło się z jakiegoś powodu w okna.

- Poszło nam wspaniale - wyrzucił z siebie z trudem Cameron. - Noo... skąd te ponure miny? Wieczorem będzie afterparty!

Dave wciąż gapił się w okno, a Ty sam mimowolnie spojrzałeś na Reire i imprezowicza. Reira odpowiedziała Cameronowi uśmiechem...

- Może i masz racje. Było cudnie - dodała od siebie.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Ta... - mruknąłem bez emocji, ponownie przenosząc wzrok na krajobraz za oknem. Nie miałem ochoty na nic... Może tylko na jakieś żarcie i coś do picia. Ale faktycznie, było super. Szkoda tylko, że tak szybko się skończyło, a wcześniej posypało, prawdopodobnie z mojej winy. Wyjąłem swoje okulary i założyłem je, żeby nikt nie zobaczył, że mam przymknięte oczy. Oparłem głowę o szybę i milczałem...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Patrząc na tłumy jakie przybyły, to radzę nie wyściubiać nosa z hotelu - rzucił wesoło Cameron

Imprezowicz wciąż próbował poprawić atmosferę w karocy. Mimo to szło mi mizernie. Dave milczał, Reira odpowiadała tylko co tylko, a Ty od czasu do czasu bąknąłeś coś by mieć to wszystko z głowy. Wkrótce karoca się zatrzymała. Nawet tutaj nie można było opędzić się od fanów. Jeszcze zanim wyszliście dało się usłyszeć "Haaa, już są, na Celestie jak się ciesze" i wiele innych haseł. Piski radość towarzyszyły wam nawet podczas otwierania drzwi od karocy. Gdy tylko wystawiłeś nos rozległa się kolejna fala euforii. Gdyby nie ochrona, fani zjedliby Cię żywcem. Razem ze swoim zespołem szybko zniknąłeś za drzwiami frontowymi hotelu i od razu byłeś w skromnej recepcji. To nie było to samo co w poprzednim mieście, tu był znacznie niższy standard. Zostaliście oddelegowani na trzecie najwyższe piętro. Jakoś się razem zmieściliście i pojechaliście małą windą na górę. Wychodząc z windy przywitało was kilku ochroniarzy i podało wam klucze. "Pokoje 21-24". Dostałeś klucz do pokoju 22, Cameron 21, Dave 23, więc Reirze został pokój 24. Każde z was rozeszło się do swojego pokoju. Tak jak mogłeś się spodziewać po recepcji, luksusu tu nie było. Mały pokój z kilkoma meblami oraz drzwiami zapewne do łazienki. Wystrój pomieszczenia miał w sobie pewien urok. Ciemne drewno i skórzane poszycia fotelu czy łóżka idealnie ze sobą komponowały. Ściany były pomalowane na ciemną zieleń, choć z łatwością mogłeś stwierdzić, że od dawna tu nikt nie malował. O dziwo w pokoju były wszystkie Twoje rzeczy łącznie z gitarą, choć bez wzmacniacza... Spojrzałeś na zegarek przy biurku nocnym, dochodziła piętnasta. Czas do dziś zleciał szybko, ale teraz do imprezy która miała być zwieńczeniem dzisiejszego koncertu czas będzie się dłużyć...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. Prawie tam zasnąłem. Miałem strasznego lenia, sam nie wiedziałem dlaczego. Zwykle po koncertach byłem pełen energii. Nie chciało mi się nawet wycierać. Z mokrą grzywą rzuciłem się na łóżko i zacząłem rozmyślać, gapiąc się w sufit...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twoje myśli krążyły mimowolnie między przyszłością Twojego zespołu, a trzema kucykami. Dave, Reira i Lyriel... pierwsza dwójka oddalała się od Ciebie, zaś ostatnia klacz... kim tak naprawdę była dla Ciebie? Co tak naprawdę w chciałeś w życiu osiągnąć? Jak tak dalej pójdzie, okręt którym płyniesz przez swoje życie, zatonie... "Ren.... Musiałeś zacząć przysypiać przytłoczony swoimi myślami i jakieś wołanie Cię rozbudziło.

- Ren? - powtórzył się głos z przed drzwi do Twojego pokoju. - Nie mówcie mi, że śpi... i kiedy on się chce tym zająć... - to był Stan.

Wstałeś leniwie z łóżka i otworzyłeś drzwi.

- Jak dobrze - mruknął z zadowoleniem Stan i wyciągnął dla Ciebie stertę jakichś papierzysk. - Mamy małą robotę papierkową...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Ale Ren... - Stan nie dawał za wygraną. - Do północy muszą być zrobione. O 18 macie wywiad oraz zdjęcia i trwa to do 20, wtedy też zaczyna się impreza... Kiedy chcesz to zrobić? Reira, Cameron i Dave też muszą... To tylko kilka, no kilkanaście autografów dla znanych osobistości i kontrakt i akceptacja rezygnacji Dave'a...
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Akceptacja rezygnacji Dave'a... Nie chciałem dopuścić tego do swojej świadomości. Te słowa zabrzmiały dla mnie obco. Dopiero po dłuższej chwili uświadomiłem sobie, co to znaczy.... - Dobra... - mruknąłem rozzłoszczony. Wziąłem od niego papiery i rzuciłem je na biurko, obrzucając Stana gniewnym spojrzeniem.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Stan się cofnął do tyłu. Spojrzał na Ciebie zdziwiony, może nawet przestraszony. Po chwili dopiero wrócił na swoją poprzednią pozycję.

- Nie wiem o co chodzi... ale te nerwy chyba nie potrzebnie są skierowane na mnie. Jeśli masz jakieś problemy, mogę w trymiga zoorganizować jakiegoś psychologa czy kogo innego. Na chwilę obecną mogę Ci jedynie pomóc przebrnąć przez stertę nudnych protokołów i umów.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prychnąłem.

- Psychologa? Dobre... Jeszcze mi tego brakowało...

Odetchnąłem parę razy, żeby się uspokoić. Zamieniam się w jakiegoś diabła, kurna...

Usiadłem i spojrzałem zmęczony na stertę tych papierów.

- Więc mi pomóż - mruknąłem.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Zamieniam się w jakiegoś diabła..." < pisząc ten post zrobiłaś sobie końcówkę 666 w napisanych postach xD.

_______________________________________________________

Stan przysiadł na krześle obok i złapał za papierzyska. Posortował je szybkim ruchem kopyt i przerzucił parę kartek. Wreszcie zaczął Ci tłumaczyć kilka warunków dzisiejszego wywiadu i sesji, potem były kolejne duperele o kontrakt z Markiem. Nie było tam nic co mogłoby być problemem w przyszłości. Podpisywałeś dokument za dokumentem aż wreszcie natknąłeś się na coś interesującego. Cały Twój zespół, niestety bez Dave'a dostanie komórki, na tyle prywatne, że nikt nie będzie znał waszych numerów po za wami samymi. To również podpisałeś. Spojrzałeś zmęczony już na zegarek, zajęło Ci to wszystko około półtorej godziny. Stan zostawił Cię z kilkunastoma kartkami na autografy dla kilku innych sponsorów i znanych kucyków. Powiedział, że wróci po nie przed imprezą, więc już teraz masz czas wolny... Możesz przejrzeć dla kogo będziesz wypisywał autografy, lub też zrobić co Ci się żywnie podoba z pozostałą Ci wolną godziną...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I tak nie miałem nic do roboty. Skoro potem mamy wywiad i zdjęcia, to nie mogę spać, bo wtedy nie będę w pełni przytomny. Jeszcze palnę jakąś głupotę, albo wyjdę na zdjęciu jak zombie. Spojrzałem na papiery, które Stan zostawił. Autografy dla znanych kucyków, ta? Ciekawe...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zabrałeś się najpierw za przejrzenie komu się podpiszesz. Przewinęło Ci się tylko kilka imion razem ze zdjęciami Filthy Rich, Rarity, Rainbow Dash, Octavia, Vinyl Scratch i ostatnie nazwisko najbardziej przykuło Twoją uwagę, nie tylko dlatego, że było bez zdjęcia... Garnet Til Alexandros... Ostatnia persona ożywiła Cię i wprawiła w nie mały szok. Może właśnie dzięki temu oszołomieniu uwinąłeś się z podpisami w trymiga...
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...