Skocz do zawartości

Gonitwa za szczęściem - Ren Canady (Applejuice)


Draco Brae

Recommended Posts

Czy ona oszalała? Miałem do niej iść na herbatkę? No jasne... Jeśli chciała zobaczyć Rizę, mogła przylecieć później. Musiałem sam wrócić do hotelu, bez żadnej psychicznej fanki. Ja to mam szczęście... Nawet polatać nigdzie nie mogę... Spojrzałem jeszcze raz w kierunku, w którym odleciała. Nieźle latała. "Jesteś przystojniejszy niż na zdjęciach!" Na wspomnienie tych słów mimowolnie mały uśmieszek zagościł na mojej twarzy. Skierowałem się z powrotem do hotelu. Chyba miałem jeszcze sporo czasu, więc może uda mi się polecieć na dach i trochę poleżeć...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 1.1k
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Musiałeś zachować wszelkie środki ostrożności, więc wzbiłeś się wyżej, by umknąć wzrokowi potencjalnych fanów. To był świetny pomysł. Gdy tylko dolatywałeś nad dach, bez problemu mogłeś stwierdzić, że sobie tam nie poleżysz z dwóch powodów... Pierwszym była cała rzesza fanów czyhająca na swoje gwiazdy, zaś drugim problemem był trwający tam remont... Że też wcześniej nie zwróciłeś na to uwagi.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kurna... Nie miałem gdzie uciec. - Jestem w DUUPIE...! - mruknąłem sam do siebie rozzłoszczony, ale też trochę rozbawiony. Zawsze to była to jakaś miła odskocznia od tego wszystkiego... Westchnąłem, nie wiedząc co mam robić. Chowając się za chmurami, po prostu leciałem dalej, okrążając hotel i szukając jakiegoś innego wyjścia. Serio. Co za chora sytuacja... Ciekawe co powiedzą inni jak nie przyjdę na wywiad, bo wyleciałem sobie z hotelu, hah...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Westchnąłem ciężko. Czekanie nie wchodziło w grę. Nie wiedziałem ile jeszcze zostało mi czasu do tego durnego wywiadu. Przebicie się przez te fanki też było kiepskim rozwiązaniem. Dosłownie pożarłyby mnie żywcem... Nie mogłem podlecieć do okna, bo na pewno ktoś by mnie zauważył...

- Cholera jasna...

I wtedy wpadłem na (chyba) świetny pomysł. Cały pokryłem się chmurami, żeby być jeszcze bardziej niewidocznym. Potem zbliżyłem się na bezpieczną odległość od tłumu.

Nie mam innego wyboru...

Wziąłem głęboki oddech i wrzasnąłem najbardziej piskliwym i klaczym głosem, na jaki było mnie stać:

- HEEEJ! TAM JEST REN CANADY! ZA TYM WIELKIM DRZEWEM! - Wydałem z siebie głośny okrzyk zdumienia. - O MÓJ BOŻE! CAŁUJE SIĘ Z JAKĄŚ KLACZĄ! SZYBKO, DZIEWCZYNY!

Jeszcze bardziej zagłębiłem się w swojej chmurce i czekałem na rezultat.

Zwariowałem...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twój plan okazał się strzałem w dziesiątkę, cudem którego potrzebowałeś. Głownie fanki, ale też i fani natychmiast skierowali swój lot w stronę, którą wskazał Twój krzyk. Zminimalizowałeś ryzyko odkrycia się do minimum. Nie mogłeś czekać na lepszy moment, to mogło nieść za sobą ryzyko utracenia szansy, którą miałeś. Wystrzeliłeś prosto do swojego pokoju z nadzieją, że nikt nie zamknął okna. Lot wydawał się trwać wieczność. Słyszałeś za sobą krzyki, że Ren właśnie wlatuje do hotelu, ale byłeś już bezpieczny. Wparowałeś do swojego pokoju z ulgą i zamknąłeś od razu okno. Na samym środku pokoju siedział załamany Stan. Gdy tylko Cię ujrzał wstał uradowany.

- Ren, już się bałem... Wywiad tuż, tuż, a Ciebie nigdzie nie było. Nie strasz nas tak więcej!

Spojrzałeś na zegarek, za pięć osiemnasta. Zdążyłeś w samą porę...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odetchnąłem z ulgą i spojrzałem na Stana. - Nie wchodzi się do czyjegoś pokoju bez pytania - mruknąłem i przeczesałem szybko grzywę. - O czym ma być ten wywiad? Mam się na coś przygotować? - spytałem znużony. Strasznie nie chciało mi się tam iść...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Ren do cholery! - wrzasnął Stan. - Nie możesz od tak sobie znikać. Jestem upoważniony w niektórych sytuacjach wparować do Twojego pokoju... Ja rozumiem że życie gwiazdy jest ciężkie, ale od jutra masz dwa tygodnie wolnego... Zaraz o co Ty pytałeś? - mruknął Stan. Skierował się do wyjścia i otworzył drzwi. - Na większość pytań będziesz odpowiadać sam. Głównie to będą takie pytania jak "kiedy wyjdzie płyta", albo "co planuje zespół". Zdecydowanie macie unikać tematu odejścia Dave'a i rzeczy które mogą was kompromitować. Reszta pytań będzie banalna...

Z tymi słowami Stan wreszcie wyszedł i Twoim oczom ukazała się już cała Twoja paczka. Reira mimo ciężkiej rozmowy jaką dziś z nią przeszedłeś uśmiechała się do Ciebie. Cameron intensywnie nad czymś myślał, tylko Dave gapił się bezmyślnie gdzieś w jakiś upatrzony punkt, nie zwracając uwagi na nikogo.

- Jeśli macie jakieś jeszcze pytania do mnie, to mówcie teraz - dodał Stan i spojrzał po wszystkich. Twoi przyjaciele, raczej nie interesowali się wywiadem...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Również uśmiechnąłem się do Reiry. Cieszyłem się, że wszystko z nią w porządku. Spojrzałem na Dave'a. Pewnie był na mnie wkurzony. Będę musiał się tym później zająć... - Nie chcę odpowiadać na wszystkie pytania sam...! - jęknąłem zrezygnowany do Stana.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cameron i Reira ruszyli do windy zaś Dave dalej stał gdzieś na boku.

- Przykro mi Ren. Taka rola lidera, choć pewno przyjaciele Cię odciążą - odparł Stan. - A teraz zapraszam do windy. Dave, Ty też.

- A no... - odparł ze zrezygnowaniem Twój przyjaciel i ruszył powolnie.

W windzie zapowiadał się ścisk...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Westchnąłem i, nie mając żadnego innego wyboru, również wszedłem do windy. Znalazłem sobie kawałek ściany i oparłem się o niego. Stan powiedział, że mamy dwa tygodnie wolnego... Trapnest też? Pewnie nie. Na pewno mają o wiele więcej koncertów niż my. Są przecież jeszcze większymi gwiazdami od nas. Chciałem jak najdłużej móc spotykać się z Lyriel. To dzięki niej mogłem choć trochę poczuć się lepiej... A teraz na pewno będę potrzebował jej ciepła. Przypomniał mi się kwiatowy, słodki zapach jej włosów i delikatny dotyk... Chciałem jeszcze kiedyś ją przytulic. Bałem się, że to już nie będzie możliwe.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jedno c nie ma kreseczki :>... Nie wiem czemu zwróciłem na to uwagę, ale jak już zauważyłem to się pochwalę :P.

___________________________________________________________

Winda jechała krótko, jednak czas kiedy cisza panowała w tym ciasnym pomieszczeniu, wydawał się wiecznością. Czyżbyś aż tak bardzo cierpiał w obecności swoich przyjaciół? Tak bardzo spieszyłeś się by ujrzeć Lyriel? Los lubił z Ciebie kpić... i zrobił to również teraz. Jak się okazało wywiad miał być wspólny. Stan zaprowadził Cię do pomieszczenia gdzie czekała już cała ekipa Trapnest. Siedzieli po lewej stronie, a przed nimi była fioletowa klacz-jednorożec. Z charakterystyczną fioletową grzywą i różowymi pasemkami.

- Witajcie, zapraszam. Nie krępujcie się i siadajcie. Jestem Twilight Sparkle...

Ekipa zajęła miejsca, pozostawiając Tobie to najbliżej reporterki i Artensa...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lol, Twilight? xP __________________________ - Witaj - powiedziałem do Twilight Sparkle i uśmiechnąłem się lekko, po czym zająłem swoje miejsce. Starałem się nie patrzeć na ekipę Trapnest, więc spojrzałem na fioletową klacz, czekając na to, co ma do powiedzenia.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twilight przylewitowała do siebie notatnik pióro i atrament. Spojrzała się na Trapnest, potem na cały Twój zespół, a potem na Ciebie i się zarumieniła. Wzrok klaczy uciekł prosto na notes.

- Jeśli jesteście gotowi, to pierwsze pytanie... Kiedy wyjdą wasze płyty?

Pióro poszło w ruch... Artens poczuł się by odpowiedzieć na to pytanie jako pierwszy.

- Płyta Trapnest ukażę się za równy miesiąc. Będą na niej wszystkie nasze kawałki oraz kilka nowych.

Twilight nadążała za każdym słowem ogiera. Artens rozwiał też Twoje wątpliwości... Miesiąc to kupa czasu, więc na pewno będziesz mieć okazję spotkać się Lyriel. Pojechać z nią do jej domku, tak jak Cię zapraszała...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rzuciłem szybkie pytające spojrzenie swoim przyjaciołom, a potem odchrząknąłem. Nie miałem pojęcia kiedy ukarze się nasza nowa płyta... - Musimy zabrać się za napisanie paru nowych kawałków, więc myślę, że płyta Blast wyjdzie już niedługo - powiedziałem. To chyba powinno wystarczyć. Byłem zły sam na siebie. Nie wiedziałem takich podstawowych rzeczy... Musiałem zebrać się do kupy, bo naprawdę będzie kiepsko, jeśli tak dalej będę się zachowywał...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twilight przytaknęła westchnięciem i znów spojrzała na wszystkich.

- Kolejne pytanie. Czy planujecie w najbliższym czasie jakąś trasę koncertową? Wspólną na przykład, zupełnie jak tu w Ponyville?

Artens znów wyrwał się z odpowiedzią jako pierwszy.

- Chwilowo nie planujemy przed wydaniem płyty, żadnej trasy. Jednak nie mamy nic przeciwko wspólnej zabawie razem z Blast.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- My również nic nie planujemy, przynajmniej na razie - odparłem. - Granie z Trapnest było wspaniałym doświadczeniem, więc byłoby fajnie, gdyby w przyszłości zorganizowało się coś podobnego - dodałem, po czym spojrzałem na Artnesa i uśmiechnąłem się. Ta, na pewno... Wolałem już nigdy nie stawać z nimi na scenie. Czułem się wtedy gorszy, nie wiedzieć czemu. Ich kawałki były o wiele lepsze od naszych, a słuchając ich, miałem ochotę gdzieś uciec.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

- Wyprzedziłeś moje kolejne pytanie Ren... Jak bawiliście się koncertując razem?

Każde kolejne pytanie i odpowiedź, Twoja i Artensa była ułudą. Odpowiadaliście, tak jakby kucyki chciały o tym czytać. Tak jak tego pragnęły. Były pytania o przeszłość, zmiany i o cokolwiek się dało. Czy tak naprawdę odpowiadając na te pytania, byłeś jeszcze sobą? Dave, Reira, nawet Cameron trzymali maski. Nawet Lyriel, jej też to nie ominęło. Gołębia klacz omijała z gracją temat swojej przeszłości. Wkrótce wywiad dobiegł końca. Jednorożec wam podziękował, a wy byliście wolni... Prawie wolni. Stan prowadził obie grupy na sesję zdjęciową do pokoju obok. Tam czekał na was wszystkim znany fotograf... albo raczej klaczka. Photo Finish.

- Ahh, cóż za cudne stroje - wypowiedziała klacz odpowiedzialna za waszą sesję. - No już, zapraszam na przygotowany podest.

Photo Finish wskazała wam miejsce w którym będzie robić zdjęcia. Małą scenę, gdzie wszyscy spokojnie się zmieszczą, a obok niej była masa oświetlenia.

- Najpierw wszyscy razem. No raz, raz!

Nie miałeś wyjścia, kurtyna była w górze, więc sztuka musiała się odbyć. Photo Finish rozstawiała was w przeróżny sposób i w różnych kombinacjach. Jeśli wywiad trwał długo i był nudny, to tu było piekło... Ale i ono się wreszcie skończyło.

- Czas na afterparty! - wrzasnął uradowany Cameron i wystrzelił zostawiając wszystkich w tyle.

Stan nie wiedząc co ma zrobić zaprowadził was jedynie do restauracji przygotowanej specjalnie do waszego klimatu. Przygaszone światła, oświetlony jasno bar. Masa ważnych osobistości i wy... Camerona oczywiście gdzieś podziało, Dave usiadł sobie gdzieś z boku baru. Część zespołu Trapnest również rozeszła się po imprezie. Rika i Riza poszły razem świętować, Tisa poszła rozmawiać z Artensem. Została od nich tylko Lyriel, która podeszła do baru i natychmiastowo zamówiła szklankę czegoś mocniejszego...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pewnie przez całą tę imprezkę będę podpierał ścianę, ale jakoś mnie to specjalnie nie obchodziło. Sam już nie wiedziałem, czy mam ochotę trochę się zabawić, czy iść spać. Spojrzałem na Dave'a. Po chwili wahania usiadłem obok niego i odwróciłem wzrok. - Wiem, że to nie jest dobry moment na mówienie tego - mruknąłem ponuro - ale chcę cię przeprosić. Za wszystko...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dave ciągle patrząc w blat westchnął. Potem podniósł łeb i spojrzał na barmana. Skinieniem głowy "poprosił" o cokolwiek.

- Przeżyję - odparł cicho. - Po za tym... trzymaj teraz fason. Wszyscy obserwują nasze przedstawienie.

Barman podszedł i podał mu szklankę z Apple Jammy, a potem się oddalił...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

*Poza tym. BUHAHAHAHAH! ________________________________ Niespecjalnie mnie to interesowało, mimo wszystko uniosłem lekko głowę, żeby nie wyglądać na totalne nieszczęście. - Jest tu ktoś serio ważny? - spytałem Dave'a i odwróciłem się, zerkając na zebrane w barze kucyki.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

He? Mam wrażenie, że walnąłem byka, albo zrobiłem co innego głupiego...

________________________________________________________

Dave zaczął bawić się szklanką i znów gapił się w blat.

- Mark i najbogatsza klacz w Equestrii - odparł spokojnie. Potem wreszcie napił się specjału od barmana i jakby się uśmiechnął. - Dobre to!

Kątem oka dostrzegłeś, że dwie klacze siedzą teraz przy barze. Bliżej Reira, dalej zaś Lyriel. Ten wieczór nie będzie należał do spokojnych, czułeś to w kościach...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hm? Nie wiem o co ci chodzi xP __________________________________ Starałem się ukryć zdumienie. Garnet Til Alexandros była tutaj? - Aha - mruknąłem beznamiętnie, lecz w środku cały się gotowałem. Lyriel musiała o tym wiedzieć, że najbogatsza klacz w Equestrii tutaj jest. W końcu była dla niej drugą matką. Zerknąłem na nią kątem oka. Dlaczego więc nie szła się z nią spotkać? Do tego siedziała sama, podczas gdy reszta jej zespołu chyba nieźle się bawi... Może coś ją trapi? Bałem się jednak podejść do niej w obecności Reiry. Nie chciałem czymś głupim znowu jej zranić. Po naszej rozmowie nie mogę tak po prostu zacząć rozmawiać z Lyriel... Westchnąłem cicho i dalej siedziałem na swoim miejscu. Spojrzałem wymownie na barmana, żeby też mi coś podał... Obojętnie co, byle było z alkoholem...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze przed chwilą mi tu "buhahałaś" :P teraz to oboje nie wiemy o co chodzi xD.

______________________________________________________

Barman, kuc który był jak pasterz w konfesjonale, bez słowa skierował się do Ciebie. Również dostałeś szklankę z Apple Jammy. Cynamon, antonówka i whiskey. Ciekawa kombinacja... Dave dopił szybko swojego Drinka i wstał od baru.

- P******e to wszystko. Wracam do pokoju.

Robiło się coraz goręcej na przyjęciu. Impreza dosłownie marzenie...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lubię buhahać xD No tak, zrobiłeś byka. Nie pisze się "po za tym", tylko "poza tym" i z tego buhahałam :P Oprócz tego w mojej sesji... Mianownik: Kalona. Dopełniacz: Kalony. Celownik: Kalonie. Biernik: Kalonę. Narzędnik: z Kaloną. Miejscownik: o Kalonie. Wołacz: Kalono! :P ______________________________________ Odprowadziłem Dave'a wzrokiem, a potem oparłem leniwie głowę o kopyto i zacząłem gapić się po wszystkich zebranych, nie mając nic lepszego do roboty. Chwyciłem swoją szklankę i na początku wypiłem tylko maleńki łyk, a gdy stwierdziłem, że jakoś to smakuje, wypiłem połowę zawartości za jednym razem. Po chwili przypomniałem sobie o tych wszystkich "ważnych osobistościach". Pewnie wyglądałem w tamtej chwili jak żul. Z westchnięciem wyprostowałem się i odwróciłem w kierunku lady. Byłem zmęczony, wściekły i smutny jednocześnie. Powinienem już dawno eksplodować. Stwierdziłem, że posiedzę tutaj jeszcze parę minut, a potem idę spać, choć oczywiście wiedziałem, że i tak nie zasnę...

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...