Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Feather

Wytrych Serce Otwiera [Oneshot][Shipping][Sad]

Recommended Posts

Przeczytałem... I zgodnie z obietnicą ocenie :v.

A więc, fic nie powala. Przewidywalny ;-;. Można było ominąć nawet jeden rozdział i dalej wiedzieć o co chodzi :F. 

Opisy są raz dobre, a raz biedne, dialogi mógłbyś dopracować. Fic za krótki, dałoby się to rozwinąć na +2 rozdział minimum, ale koniec końców nie jest aż tak źle.

 

 

BTW. Wszystkie rozdziały są wyjustowane poza 3 :rainderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem... I zgodnie z obietnicą ocenie :v.

A więc, fic nie powala. Przewidywalny ;-;. Można było ominąć nawet jeden rozdział i dalej wiedzieć o co chodzi :F. 

Opisy są raz dobre, a raz biedne, dialogi mógłbyś dopracować. Fic za krótki, dałoby się to rozwinąć na +2 rozdział minimum, ale koniec końców nie jest aż tak źle.

 

 

BTW. Wszystkie rozdziały są wyjustowane poza 3 :rainderp:

 

Już justuję.

 

Ale.. no przewidywalny? :v a zakończenie? Krótkie zawsze piszę ._. nie lubię jakoś rozwodzić się na temat 1 kwiatka itd., to niepotrzebne imho.

 

Cóż... 

http://images4.wikia.nocookie.net/__cb20110630232554/nonsensopedia/images/thumb/9/90/Voelkerball.JPG/640px-Voelkerball.JPG

A mojej GF się podoba .-.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakończenie według mnie jedna z mocniejszych stron tego Fica, duży plusik, jednak pozdro&poćwicz i pisz następne, aż do perfekcji, ja tak robię.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakończenie według mnie jedna z mocniejszych stron tego Fica, duży plusik, jednak pozdro&poćwicz i pisz następne, aż do perfekcji, ja tak robię.

 

 

Dzięki, starałem się, by zakończenie było "mocne" :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie spodziewałem się, że FGE będzie miało dostateczne jaja, żeby wrzucić to opowiadanko na główną. A tu proszę... taka niespodzianka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie spodziewałem się, że FGE będzie miało dostateczne jaja, żeby wrzucić to opowiadanko na główną. A tu proszę... taka niespodzianka.

Ja w sumie też. Ale przypadło ludziom do gustu, a więc jest fajnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ech, o której porze ja to piszę, no nic...

Kilka godzin temu oceniałem Twoje wesołe łaskotki, a teraz czytam coś, co stoi po drugiej stronie bieguna. Naprawdę?

Tak więc, żeby to powoli stawało się tradycją. zacznę od oceny(mojej), oto daje temu ff: 3/10 - poniżej średniaka. Teraz czas na wyjaśnienia.

-Po pierwsze, ten ff można zakwalifikować jeszcze tagiem one-shot, bo jest okrutnie krótki i to jego wada. Ale to nie jest aż takie ważne. Na pierwszy rzut oka odetchnąłem, bo tekst wygląda dobrze. Łatwo i szybko się go czyta. Teraz odejdźmy od strony technicznej i przyjrzyjmy się innym aspektom.

-Fabuła jest przewidywalna. Mógłbym to uzasadnić, ale nie potrafię inaczej, niż sypać spoilerami. Jak mówiłem, historia jest bardzo liniowa, wydarzenia opowiadane przez narrator'a w pewnych miejscach dostarczają informacji, lecz niestety jest to tylko suchy opis. A jedna z zasad(nie moich) brzmi: Pokazuj, nie opisuj! Gdybyś wysłał ich na jakaś misję, pokazał te wydarzenia, byłoby o wiele lepiej. A tak to czytelnik tylko przeczyta suchy opis i po prostu zniecierpliwiony powłóczy wzrokiem dalej...

-Wszystko dzieje się także za szybko. Ludzie są różni i niektóry potrzebują więcej czasu na zawiązanie więzi z bohaterem. Tutaj tego czasu trochę brakło. Fakt faktem, że główny protagonista jest dobrze napisany, działa na plus. Bohaterowie są najważniejszą częścią we wszystkich opowiadaniach. Ale to jednak trochę za mało. No i lakoniczność całego ff. Wydaje mi się, że boisz się zanudzić podczas dłuższego informowania czytelnika, o np: wyglądzie miejsca. Ale czasem musisz coś takiego umieścić, aby łatwiej to można by sobie wyobrazić.

- Na sam koniec. Dla mnie to słaby tekst, jednak wiadomo, nie można dogodzić każdemu, a szczególnie takiemu guru ja jak. :P Oczywiście dalej uważam, że jesteś dobrym pisarzem i być może właśnie to spowodowało, że spodziewając się czegoś zarąbistego, dostałem coś słabszego. Lub innego od moich oczekiwań. Bardziej Cię widzę, jako komedio-pisarza. Być może przez łaskotki. Ale to już sam musisz wybrać.

Nie przejmuj się hejtem, tylko krytyką, która ma ręce i nogi. A przede wszystkim pisz dalej! Bo warto! Będą gorsze dni i teksty, ale rób swoje i ostatecznie wybijesz się na szczyt.

Pozdrawiam. :) 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zgadzam się z Twoją opinią, ponieważ nie zrozumiałeś sensu powstania tego FF i tego, czym on tak właściwie jest.

 

 

 


-Po pierwsze, ten ff można zakwalifikować jeszcze tagiem one-shot, bo jest okrutnie krótki i to jego wada. Ale to nie jest aż takie ważne. Na pierwszy rzut oka odetchnąłem, bo tekst wygląda dobrze. Łatwo i szybko się go czyta. Teraz odejdźmy od strony technicznej i przyjrzyjmy się innym aspektom.

 

Nie rozumiem, od kiedy długość jest ważniejsza od treści. Co mi to da, że będę lał wodę przez 20 stron? Nic. Mogę to napisać inaczej na 10 stronach. Nie każdemu musi to pasować, ale nie lubię pisać o... niczym. Opisy są ważne i je wstawiam, staram się dobrze wszystko oddać, no ale na Litość Boską, pisanie pseudoepickich i niepotrzebnie przedłużanych scen jest... jak kupa w sreberku. Niby ładne, błyszczy się, ale tak naprawdę to i tak jest to kupa.

 

 

 


-Fabuła jest przewidywalna. Mógłbym to uzasadnić, ale nie potrafię inaczej, niż sypać spoilerami. Jak mówiłem, historia jest bardzo liniowa, wydarzenia opowiadane przez narrator'a w pewnych miejscach dostarczają informacji, lecz niestety jest to tylko suchy opis. A jedna z zasad(nie moich) brzmi: Pokazuj, nie opisuj! Gdybyś wysłał ich na jakaś misję, pokazał te wydarzenia, byłoby o wiele lepiej. A tak to czytelnik tylko przeczyta suchy opis i po prostu zniecierpliwiony powłóczy wzrokiem dalej...

 

Nie będę się powtarzał o opisie, ale powiem tyle, że zawiodłeś mnie: albo nie przeczytałeś tego do końca, albo nie zrozumiałeś zakończenia, o czym powiem za chwilę.

 

 

 


-Wszystko dzieje się także za szybko. Ludzie są różni i niektóry potrzebują więcej czasu na zawiązanie więzi z bohaterem. Tutaj tego czasu trochę brakło. Fakt faktem, że główny protagonista jest dobrze napisany, działa na plus. Bohaterowie są najważniejszą częścią we wszystkich opowiadaniach. Ale to jednak trochę za mało. No i lakoniczność całego ff. Wydaje mi się, że boisz się zanudzić podczas dłuższego informowania czytelnika, o np: wyglądzie miejsca. Ale czasem musisz coś takiego umieścić, aby łatwiej to można by sobie wyobrazić.

 

Może i faktycznie, akcja toczy się zbyt wartko... ale... czasami wolę pchnąć coś na przód niż robić sceny w stylu "oto 25 stron o tym, jak jadę przez las z kompanami i sobie z nimi rozmawiam". Bo kuźwa nudzą.

 

 

 


- Na sam koniec. Dla mnie to słaby tekst, jednak wiadomo, nie można dogodzić każdemu, a szczególnie takiemu guru ja jak. Oczywiście dalej uważam, że jesteś dobrym pisarzem i być może właśnie to spowodowało, że spodziewając się czegoś zarąbistego, dostałem coś słabszego. Lub innego od moich oczekiwań. Bardziej Cię widzę, jako komedio-pisarza. Być może przez łaskotki. Ale to już sam musisz wybrać

 

Well. Nie rozumiesz - oni nie mogli iść na żadną misję, nie mogli przeżyć żadnej epickiej przygody z epickimi mieczami, z epickimi smokami i epickimi czarami oraz z z epickimi artefaktami, bo ten FF nie jest o tym. Ten FF jest o...

 

O tym, że nawet, jeśli Ci na czymś zależy i starasz się do tego dążyć, to inni ludzie i tak nie pozwolą być Ci sobą i zniszczą Cię bez powodu nawet, jeśli właśnie dotarłeś na szczyt i zrealizowałeś swoje marzenia.

 

Może nie jest to morał dekady, ale wyjaśnia naiwny początek i to, jak się to toczy, a później - kończy.

 

 

 


Bardziej Cię widzę, jako komedio-pisarza. Być może przez łaskotki. Ale to już sam musisz wybrać.
Nie przejmuj się hejtem, tylko krytyką, która ma ręce i nogi. A przede wszystkim pisz dalej! Bo warto! Będą gorsze dni i teksty, ale rób swoje i ostatecznie wybijesz się na szczyt.

 

Napisałem już zbiór komedyjek, link w profilu. Może i Twoja krytyka miała ręce i nogi, ale nie zgadzam się z nią. Po prostu. 

 

I zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu dogodzę. Ba, ja nawet nie staram się każdemu do godzić, bo bardziej cenię sobie czytelników, którzy docenią to, co napisałem - i są moim targetem, bo nie celuję w szerokie grono (treścią i przesłaniem) - niż banda gimbów (mentalnych), którzy podniecają się pseudoepickimi ficami... o w zasadzie niczym. Nie, żebym nie lubił high fantasy, ale tego jest za dużo i nie zamierzam pisać niczego w tym stylu. 

 

PS.

 

Przewidywalność - nawet jeśli występuje i jest coś dobrze napisane... nie zawsze stanowi problem.

Edited by Feather

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to rozłożyłeś moją opinie na części pierwsze. XD Doczytałem do końca Twojego ff, bo jest krótki i nie było z tym problemu. Zastanawiam się jak ugryźć teraz tą sprawę.

No to może zacznij od tego, że długość ff była dla mnie wadą, była za krótki. A dlaczego? Bo wszystko działo się zbyt szybko, zbyt szybko się skończyło i zbyt szybko zapomnę o tym ff.

A teraz opisy. Nie doceniasz opisów. Mówi się, że literatura ma rozwijać wyobraźnie i oddziaływać na czytelnika emocjonalnie. To prawda, pod warunkiem, że dasz czytelnikowi taką możliwość. Jesteś ciekawym człowiekiem, więc bohaterowie, którym dajesz życie, także tacy są. A skoro są ciekawi, to świat z ich oczu także będzie interesujący. Oczywiście nie musisz pochylać się nad każdym kwiatkiem i go dogłębnie analizować, aby stwarzać pseudepickie opisy otoczenia. Jednak dobre wykorzystanie opisów nie będzie przeciągać scen, tylko zwiększy ich napięcie, co okaże się dobrym rozwiązaniem, a nie kupą w sreberku.

A jeżeli chodzi o wysyłanie ich na misję... nie no trochę zbyt dosłownie do siebie do wziąłeś. Jak złodziejaszek mógłby ze swoim wątłym kompanem walczyć ze smokami? Powiem, że mi zabrakło jakieś sceny, która potwierdziłaby jego talent do złodziejskiego fachu w pełnej krasie. Tak aby pokazał, że mimo iż jest trochę ciapowaty, to potrafi wystawić kły. Niby coś tam było, ale dla mnie to za mało. No ale tu już są moje fanaberie. :)

No cóż, przepraszam, że się na mnie zawiodłeś. Może pora nocna na czytanie była dla mnie zbyt późna, albo po prostu zbyt dużo naraz chciałem przeczytać Twoich tekstów.

Prawda jest taka, że Ty masz swoje pojęcie, a ja mam swoje. 

PS: 

 

 

Może i faktycznie, akcja toczy się zbyt wartko... ale... czasami wolę pchnąć coś na przód niż robić sceny w stylu "oto 25 stron o tym, jak jadę przez las z kompanami i sobie z nimi rozmawiam". Bo kuźwa nudzą.

Uuu... to nie czytałeś Pana Lodowego Ogrodu. :) Tam nawet takie rzeczy mogą być zajefajnie pokazane. Trzeba zwrócić uwagę, że narrator 3-osobowy, także jest bohaterem opowieści, a nie samym autorem. Tak więc wszelkie opisy, to "dialog" narrator do czytelnika. Oczywiście jeśli narrator będzie pitolić, pitolić, pitolić, potem znowu, a potem jeszcze, aż w końcu znów zacznie pitolić, to to też będzie błędne.

 

 

Przewidywalność - nawet jeśli występuje i jest coś dobrze napisane... nie zawsze stanowi problem.

No akurat ja nie mogę się zgodzić, bo przewidywalni powinni być np: politycy, ale nie opowiadania. Jeżeli powieść jest przewidywalna, to nie ma sensu jej nawet kończyć i nie zmieni tego nawet skracanie opisów do minimum.

Cieszę się, że mogłem wymienić z Tobą moje poglądy. Akceptuje to, że możesz się ze mną nie zgadzać. Tyle z mojej strony pod tym tematem. 

Pozdrawiam. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
KOMENTARZ ZAWIERA SPOILERY.
 
Zapisałeś "Canterlocie"... Ten błąd jest gorszy, niż "guże" ;_;
NAZW WŁASNYCH NIGDY NIE ODMIENIAMY!

 

Dobra. Wytłumaczy mi ktoś, kto u diabła zapoczątkował hejcenie odmiany nazw własnych? Już któryś raz spotykam się z tym, że młody pisarz niepewny jeszcze warsztatu poprawia gwałtem wszystkie nazwy własne, bo ktoś w poście zrobił „wrrrrr…”. Istnieje jakakolwiek sformalizowana zasada, która zabraniałaby pisania „Canterlotu”? Może jakaś klauza generalna wzięta ze słownika języka polskiego? Toż to jakiś obłęd!
 
Nie lubię odgrzebywać aż tak starych tematów, więc cieszę się, że ktoś to zrobił za mnie.
 
Na (nie)dobry początek:
 
nie zrozumiałeś sensu powstania tego FF i tego, czym on tak właściwie jest.
 
Zapomniałeś dodać, że jak mu się nie podoba, to na górze po prawej stronie znajduje się taki czerwony krzyżyk, po kliknięciu którego jego problem zniknie… Trochę pokory, mój drogi. To, że ktoś skrytykował dzieło, nie znaczy, że go nie zrozumiał.
 

Nie rozumiem, od kiedy długość jest ważniejsza od treści.

 
Od nigdy i żaden z komentujących podobnej herezji nie wygłosił. Chodzi o to, by WYCZERPAĆ TEMAT. Twoja lakoniczna praca nijak się do tej fundamentalnej zasady nie stosuje. NIJAK.
 

Nie rozumiesz - oni nie mogli iść na żadną misję, nie mogli przeżyć żadnej epickiej przygody z epickimi mieczami, z epickimi smokami i epickimi czarami

 
Bóstwa wszelkich kultur, dajcie mi cierpliwość. Grentonumanuma nic takiego nie napisał i bynajmniej nie chodziło mu o „epickie” przygody ze smokami i mieczami! Chodziło mu o to, że ten tekst w ogóle nie opisuje relacji między bohaterami. Poznają się, rozmawiają, coś tam robią, zakochują się, jest dobrze, potem źle i koniec. Czytelnik nie ma szansy na to, by wgłębić się w historię, bo jej po prostu nie ma! Co my niby wiemy o przyjacielu Feathera – że ma jakąś rodzinę, mieszka w Appleloosie, że jego ojciec zachorował, że prowadzi sklep? A co wiemy o ich związku? Że podobają się sobie fizycznie, lubią ze sobą gadać i spędzać razem czas. Och, ach, jakież to głębokie. Szczególnie, że to samo można powiedzieć o własnym bracie (o ile oczywiście ten brat jest przystojny, ale brata powinno się kochać niezależnie od tego). Jeżeli zamiast rozdziału poświęconego powoli rozwijającemu się uczuciu piszesz: „Spojrzał na jędrne pośladki przyjaciela i poczuł, że się czerwieni”, nie dziw się, że czytelników to bynajmniej nie porywa.
 

bardziej cenię sobie czytelników, którzy docenią to, co napisałem

 
Z tego, co wyczytałam w komentarzach, Grentonumanuma najbardziej docenił Twoją pracę – w rzetelny i szczery sposób ocenił, co jest dobrze, a co źle. Wskazał Ci błędy, powiedział, czemu tekst powinien wyglądać inaczej. Wiesz, po co to zrobił? Bo Cię, kuźwa, szanuje i chce, żeby Twoje przyszłe dzieła były lepsze! Bo widzi, że opowiadanie kosztowało Cię dużo pracy i chce się odwdzięczyć komentarzem, który Ci coś da! Jeżeli nie przyjmujesz krytyki, nie powinieneś publikować.
 
nie celuję w szerokie grono (treścią i przesłaniem) - niż banda gimbów (mentalnych), którzy podniecają się pseudoepickimi ficami...
 
Właśnie obraziłeś użytkownika, który dał Ci najbardziej pomocny komentarz w temacie oraz wszystkich potencjalnych krytyków, którzy zechcą skomentować to dzieło. Gratulacje.
 
W obliczu tego, co napisałam wyżej, nie jestem pewna, czy powinnam się wysilać nad komentarzem dotyczącym treści, skoro i tak napiszesz, że jestem mentalną gimbusiarą i ni krzty nie rozumiem Twojego geniuszu…
 
Niech stracę. Oto komentarz właściwy. Pisany był w trakcie czytania fanfika i przeznaczony jest przede wszystkim dla autora.
 

(…) nie potrafił zazwyczaj mu doraźnie pomóc.

 
Niezrozumienie używanych słów – z której strony bym nie patrzyła, „doraźnie” tu nie pasuje.
 
Bohater nazywany jest jednocześnie ciapatym i białasem, co jest dość zabawne. Domyślam się, że chodziło Ci o kolor… Niestety, słowo „ciapaty” w znaczeniu „nakrapiany” nie istnieje. A w tym drugim, cóż… Nie dość, że jest pejoratywne, to na dodatek kłóci się z „białasem”.
 

Gdy jednak otwarła drzwi, w kadzi wylegiwał się... biały pegaz z szampanem i z różą w pyszczku.

 
Polecałabym raczej inspirowanie się ambitniejszymi produkcjami.
 
W tekście jest jedna rzecz, która irytuje niemiłosiernie – wszechobecne zdrobnienia, przez które bohater nie wydaje się uroczy, tylko po prostu debilny. I nie, nie oddaje to bynajmniej „słodkości” MLP.
 

(…) niżej kształtny nosek i... bielutkie, równiutkie, szczerzące się w uśmiechu ząbki...

 
Szeroki uśmiech w towarzystwie osoby, która wyraźnie miała problemy z wypłynięciem z wody i zaczerpnięciem oddechu nie świadczy o niej najlepiej.
 

- Ale zmokłeś... ciesz się, że ta peleryna cię nie pocągnęła na dno! To by jaja były! - rzucił wesoło Cookie Blue, świadek prawie utopienia.

 
O cholera, to jest facet! Wybacz.
Ale to nie ma nic do rzeczy. Sam narrator zauważa, że jednorożec był świadkiem prawie-utopienia (utonięcia brzmi lepiej). Teraz się cieszy, a za chwilę chwyci siekierę i rozrąbie drzwi jak w „Lśnieniu”.
 

Ciasteczkowy jednorożec zachichotał.

 

tumblr_m5jd9dYDpl1qc5ffho1_500.jpg

 
Mnóstwo literówek, często pojawia się zły szyk zdania, masz problemy z gramatyką i powtórzeniami.
 

Przeszli razem do parku, gdzie stała otoczona drzewami fontanna, w której wykąpał się upaćkany kremem kucyk.

 
W FONTANNIE?! Niech jeszcze przepierkę w niej zrobi! W fontannie woda powinna być czysta, szczególnie w upalne dni, kiedy chłodzą się w niej dzieci nie zawsze świadome, że nie wolno z niej pić!
 

(..) urządzili sobie bitwę na łaskotki, podczas to której... coś w obydwu nich drgnęło.

 
HAHAHAHAHAHAHAHA!!! Przepraszam, ale to jest tak bosko dwuznaczne, że nie jestem pewna, czy sam autor zdaje sobie z tego sprawę.
 

Dzisiaj, gdy wyszli z domu Niebieskiego Ciasteczka

 

0047738453.jpg

 

Cookie był pojętnym uczniem, więc zamek otwarł po dziesięciu minutach

 
A alarm w tym czasie wył i wył, i wył…
Serio. Złodziej zabiera na akcję nowicjusza i pozwala mu dłubać w zamku przez dziesięć minut. Jestem pod wrażeniem. Pełna profeska.
Przy okazji – nie sądzisz, że ogólna ofermowatość Feathera oraz jego zajęcie polegające na chytrości i zaradności odrobinkę się ze sobą kłócą?
 

- MWAHAHAHAHHIEHIHAHAIHEHIEHIIHIHIHI, WARTOHOHOHO BYŁOHOHO! - wykrzyczał pegaz przez śmiech, przywiązany do pręgierza.

Bezzębny, pozbawion pazurów niedźwiedź wyjadał miód, który spływał po rozciągniętym ciele złodzieja, który spoglądał na wiercącego się przyjaciela, myślącego, że da się jakoś uciec stąd, zanim misio nie zrobi sobie na nim uczty.

 

Już chyba jestem za stara na tego typu żarciki, ale dla mnie to jest po prostu żenująco niesmaczne.
 
Kolejny już raz widzę, że ktoś w opowiadaniu pisze „księżyc” i „słońce” wielką literą w wyrażeniach typu: „wzeszło słońce”, „w świetle księżyca”. Nie mam pojęcia, skąd to się wzięło, ale strasznie to wkurzające. TUTAJ masz wyjaśnienie, jak się powinno pisać.
 

Zastanawiające jest, czemu po prostu nie zdecydował się na lot. Odpowiedź na to jest prosta - Od małego źrebaczka ma wadę, która utrudnia mu latanie, a więc nie może cieszyć się pegazim atutem, bo to mogłoby się skończyć dla niego tragicznie - czyli rozbiciem się.

 
A ja mogę powiedzieć, jak wyglądało powstawanie tego akapitu:
1. Napiszę, że nie ma kasy, więc zabierze się z kimś, kto jedzie w tę samą stronę.
2. O cholera, przecież mój bohater to pegaz! Może polecieć!
3. Isoteras?
4. Kurna, po co ja mu te skrzydła dospawałem?
5. Ha! Wiem! Napiszę, że ma wadę skrzydeł czy coś tam, nikt nie będzie mógł się doczepić! Tak się zamyka usta hejterom, byczys!
 

Niestety, podczas przenoszenia towaru z wozu do magazynu jednej z przydrożnych karczm, nasz złodziejaszek wystraszył się pająka i rozbił trzy baryłki miodu pitnego (…)

 
Jeżeli Twoją intencją było uczynienie z bohatera totalnej fujary, ofiary, ciućmy i maminsynka, którego żaden czytelnik nie zdoła polubić, to gratulacje – udało Ci się.
 

(…) często coś pierniczył, np. tłukł talerze, doił byki, wysiadywał jajka, by pomóc kurom (…)

 
Nie mam słów, żeby to skomentować.
 

Nasz nieporadny, wesołkowaty złodziejaszek stawał się powoli coraz to bardziej poważny i zaradny oraz mniej fajtłapowaty niż dotychczas. W dodatku przestawał kraść...

 
To się nazywa głęboka i wiarygodna przemiana psychologiczna bohatera!
 

Kopytko obiektu westchnień złodzieja pogłaskało jego policzek, odgarniając mu kędzierzawą grzywę z szyjki (…)

 
Szyjka to może być rakowa albo indycza, się ją gotuje i wysysa! Borze zielony, te zdrobnienia to jakaś paranoja. Opowiadanie już zabiły, teraz zabierają się za mnie.
 

(…) nasza parka starała się nie okazywać swoich uczuć publicznie

 
I właśnie dlatego, gdy Feather przybył do sklepu Cookiego, padli sobie w objęcia, tuląc się i sapiąc sobie nawzajem w ramiona, po czym zaczęli rzęsiście ronić łzy.
 
Kilka uwag ogólnych:
Wątek gejowski to naprawdę miła odmiana po tych wszystkich jedynych-słusznych-opowieściach-o-tym-jak-samiczka-z-samiczką. Za to motyw szeroko pojętego złodziejstwa głównego bohatera jest może i ciekawy, ale rozwinięty w sposób irytujący i bezmyślny (kradnie ciastka – o, przepraszam: ciasteczka – i za karę bezzębny niedźwiedź – o, przepraszam: niedźwiadek – zlizuje z niego miód – o, przepraszam: miodek? Że też posłużę się zaczerpniętym z klasycznej polszczyzny pytaniem: WTF?). A przerabianie dowcipów starszych od Internetu i wplatanie ich w tekst jest ryzykowne, bo taki zabieg bawi tylko wówczas, gdy jest wykonany PORZĄDNIE (przykład: Przypowieść o Kicku Paskowanz Dolara).
 
Fabuła jest do bólu przewidywalna, a zakończenie tym bardziej. Owszem, jest mocne, ale poprzez swoją lakoniczność nie oddziałuje na czytelnika tak, jakbyś sobie tego życzył. Główny bohater w przeciwieństwie do wyżej komentujących nie przypadł mi do gustu – jest ciamajdowaty, irytujący i bardziej przypomina mi wydelikaconego hipstera w rurkach niż bohatera, którego mogłabym polubić. Cała akcja nie jest wartka, jest zbyt skąpo opisana i nie, takie postępowanie nie oznacza unikania dłużyzn, tylko brak pomysłu lub umiejętności na rozwinięcie fabuły. To, że Tobie fik wydaje się głęboki jak Rów Mariański nie znaczy, że taki jest – owszem, finalny motyw z nietolerancją i tym, co z niej wynikło, może i przekazuje jakiś morał, ale widziałam milion tekstów, w których ten sam motyw został wykorzystany lepiej.
 
Tym miłym akcentem kończę swój przydługi wywód. Pozdrawiam,
Madeleine
  • Upvote 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gren - ale to jest mój sposób pisania FF i mój styl, który jest sprawą indywidualną. Równie dobrze mógłbyś się przyczepić np. jakiegoś malarza, że jego praca jest zbyt ciemna, a on po prostu tak wykorzystuje światłocień.

 

Madeleine - Wylałaś rzekę hejtu na mój FF. I nie muszę się zgadzać nawet z opiniami pozytywnymi. ZAWSZE mam prawo do własnego zdania nawet, jeśli będę twierdził, że modlenie się do skarpetek uchroni mnie przed złodziejami.

 

"Trochę pokory, mój drogi. To, że ktoś skrytykował dzieło, nie znaczy, że go nie zrozumiał."
 
Krytyk nie musi okazywać pokory, gdy autor się z nim nie zgadza, ale autor musi na ślepo zgadzać się ze wszystkim, co pitoli krytyk? No wow. To, że nie zgadzam się z kimś i podaję ku temu powody, argumenty, nie znaczy że nie mam pokory. Równie dobrze to ja mogę powiedzieć "trochę pokory, moi drodzy (co jest ironicznym stwierdzeniem uwłaczającym mojej osobie, bo cię nie znam nawet), to że ktoś nie zgadza się z krytyką nie znaczy, że jej nie chce czytać".
 
Nie zrozumiał, bo kompletnie minął się z przesłaniem ficka. Miłosna, lekka opowiastka kończąca się

śmiercią bohaterów

, to nie jest przewidywalna historia.

Równie dobrze można powiedzieć, że autorzy mają dostać bana na pisanie, bo wszystko zostało już kiedyś zawarte na papierze/ekranie i wszystko jest przez to przewidywalne.
 
Ale historie o grupce bohaterów rozwalających wrogów i, koniec końców, ratujących świat (pseudo-epickie ficki) to już coś kompletnie oryginalnego?
Wow.
 
"Od nigdy i żaden z komentujących podobnej herezji nie wygłosił. Chodzi o to, by WYCZERPAĆ TEMAT. Twoja lakoniczna praca nijak się do tej fundamentalnej zasady nie stosuje. NIJAK."
 
...od kiedy przerost formy nad treścią jest sensem pisarstwa, a dużo treści zawartej w małej formie jest herezją...?
 
Z całym szacunkiem, ale jeśli ktoś oczekuje podania wszystkiego na srebrnej tacy zamiast zacząć myśleć podczas czytania, to powinien przerzucić się na telewizję, bodajże.
 
"Chodziło mu o to, że ten tekst w ogóle nie opisuje relacji między bohaterami. Poznają się, rozmawiają, coś tam robią, zakochują się, jest dobrze, potem źle i koniec. "
 
 
Poznają, rozmawiają, zakochują, coś robią razem... Jak dla mnie to jawne opisanie relacji między bohaterami. Chyba, że ktoś oczekuje dobitnego opisu "Feather czuje to. Lock czuje tamto.". Ale w takim wypadku... Jak w poprzednim akapicie.
 
Jeśli ktoś nie potrafi z opisu gestów, sposobu wypowiedzi itp. wywnioskować zmieniającej się relacji między bohaterami... to gratuluję.
 
 
 
"Co my niby wiemy o przyjacielu Feathera – że ma jakąś rodzinę, mieszka w Appleloosie, że jego ojciec zachorował, że prowadzi sklep?"
 
 
Nie jest to potrzebne do historii. Inaczej musiałbym opisywać każdego jednego przechodnia, który zrobił coś więcej niż istniał w tle.
 
 
 
"„Spojrzał na jędrne pośladki przyjaciela i poczuł, że się czerwieni”, nie dziw się, że czytelników to bynajmniej nie porywa."
 
 
Nie rozróżniasz pociągu od uczucia. A to jest przykre. To, że komuś się podoba tyłek czy ma "cielesne odruchy" na widok czyjegoś ciała, nie ma związku z uczuciem. To efekt pociągu, a nie romantyczności. Później uczucia sprawiają, że popęd się przekierowuje bardziej na obiekt uczuć, ale sam w sobie nigdy nie jest powodem wytworzenia więzi.
 
 
"Jeżeli nie przyjmujesz krytyki, nie powinieneś publikować."
 
Again, krytyk nie zaakceptował akurat tego ficka i wytknął błędy. Ja nie zaakceptowałem akurat tej krytyki i wytknąłem jej błędy. Hipokryzja.
 
"Właśnie obraziłeś użytkownika, który dał Ci najbardziej pomocny komentarz w temacie oraz wszystkich potencjalnych krytyków, którzy zechcą skomentować to dzieło. Gratulacje."
 
 
On nie powiedział nigdzie, że lubi pseudoepickie ficki. Ja nie powiedziałem nigdzie, że jadę na niego. Tylko na gimbów, którzy wolą pseudoepickość od przesłania. Gratulacje.
 
W całej swojej recenzji na końcu po prostu... zjechałaś moje pomysły na fabułę i to, co wymyśliłem. Jest to JEDNA, WIELKA rzeka HEJTU. Nie ma konkretnych argumentów, tylko opisujesz, jak bardzo irytuje Cię to, co wymyśliłem. Każdy mój pomysł, odniesienie do popkultury i humor. Nie podoba Ci się, nie przypadło Ci do gustu - rozumiem, ale Ty po prostu hejtujesz. Zjechałaś praktycznie każdy aspekt mojego fica z pobudek personalnych. Teraz bardziej szczegółowo:
 
"Bohater nazywany jest jednocześnie ciapatym i białasem, co jest dość zabawne. Domyślam się, że chodziło Ci o kolor… Niestety, słowo „ciapaty” w znaczeniu „nakrapiany” nie istnieje. A w tym drugim, cóż… Nie dość, że jest pejoratywne, to na dodatek kłóci się z „białasem”."
 
 
Ciapaty - ciapowaty. Ciapa. Ciamajda.
 
 
"Polecałabym raczej inspirowanie się ambitniejszymi produkcjami."
 
 
Zero związku z oceną ficka. Mickiewicz, Słowacki, Tuwim i 3/4 polskich pisarzy chlali i ćpali w trakcie tworzenia. Lauren Faust lubiła sobie wypić lampkę przy pisaniu skryptu pilotażowego odcinka (stąd kuc Berry Punch, jako inside joke).
Inspiracja nie sprawia, że dzieło jest złe.

 

"W tekście jest jedna rzecz, która irytuje niemiłosiernie – wszechobecne zdrobnienia, przez które bohater nie wydaje się uroczy, tylko po prostu debilny. I nie, nie oddaje to bynajmniej „słodkości” MLP."

 

Tobie się nie podoba, ale podoba się mi i uznałem, że odda to dobrze słodką atmosferę, dodając naiwności temu czemuś. Bo to było celowe, na dodaniu naiwności mi zależało. Znowu personalnie ;_;

 

"Szeroki uśmiech w towarzystwie osoby, która wyraźnie miała problemy z wypłynięciem z wody i zaczerpnięciem oddechu nie świadczy o niej najlepiej."
 
Cecha postaci - owszem, nie świadczy. A wniosek jaki, bo go brak?
 
Tak btw, skoro ludzie oglądają kompilacje fail-i na YT, a normalnie nic by nikomu nie zrobili, to wiesz...
 
Ogólnie dużo czepiania się jest w twojej recenzji. Wszystko można by streścić w jednym:
 
"literówki, szyk zdania zły, to i tamto to moja personalna opinia i zawrę ją w kilka zdaniach, zeby sie nie powtarzać niepotrzebnie, a tu masz listę błędów-literówek:"
 
I tyle.
 
"A ja mogę powiedzieć, jak wyglądało powstawanie tego akapitu:
1. Napiszę, że nie ma kasy, więc zabierze się z kimś, kto jedzie w tę samą stronę.
2. O cholera, przecież mój bohater to pegaz! Może polecieć!
3. Isoteras?
4. Kurna, po co ja mu te skrzydła dospawałem?
5. Ha! Wiem! Napiszę, że ma wadę skrzydeł czy coś tam, nikt nie będzie mógł się doczepić! Tak się zamyka usta hejterom, byczys!"
 
To postać mojej dziewczyny, stworzona na potrzeby forum Utopia. Nie chce mi się nawet udowadniać rysunkami, opisami itd. kiedy powstała, ale wiesz... czepialstwo to potęga, jak widzę.
 
Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie z Twojej strony. O ile Kolega wyżej potrafił jeszcze KONSTRUKTYWNIE przedstawić swoje zdanie, to Ty - powtórzę się - wylałaś rzekę hejtu.
Edited by Feather

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przykro mi trochę, że uznałeś mój komentarz za "rzekę hejtu".

 

 

 

Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie z Twojej strony.

 

Nie, nie, nie. To nie jest traktowanie Ciebie, tylko Twojego tekstu.

 

A teraz wracając do początku:

1. Oczywiście, że autor ma prawo nie zgodzić się z krytykiem. Gdybym była innego zdania, w komentarzu zawarłabym formułkę: "Siedź cicho i słuchaj, bo każdy komentujący to nieomylny bóg i trzeba mu bić pokłony". Nie spodobał mi się jedynie sposób, w jaki odpowiedziałeś na komentarz. Sugerowanie czytającemu, że "nie zrozumiał, o czym tekst jest" po tym, jak wyraził negatywną opinię podpartą argumentami, daje wrażenie zarozumialstwa.

 

2.

 

 

Równie dobrze można powiedzieć, że autorzy mają dostać bana na pisanie, bo wszystko zostało już kiedyś zawarte na papierze/ekranie i wszystko jest przez to przewidywalne.

 

Nie chodzi o to, co zostało napisane, ale o to, w jaki sposób. Ogrom kryminałów opiera się na podobnym schemacie: zabójstwo-śledztwo-na końcu wielkie "ach". Od sposobu wykonania zależy, czy tekst kogoś zainteresuje i czy zostanie uznany za "dobry" bądź "zły". W przypadku Twojego tekstu mocno widać podążanie schematem, na którym opierają się w większości romanse: bohater jest w dołku, bo nikt go nie kocha, odnajduje miłość swego życia, jest szczęście, a potem, by nie było tak cukierkowo, jest nieszczęście i albo mamy słodki happy end, albo gorzki kres.

 

3. Dużo treści w małej objętości zawiera instrukcja obsługi pralki, a jakoś nikt tego literaturą nie nazywa.

 

4.

 

 

Nie rozróżniasz pociągu od uczucia. A to jest przykre.

 

To nie był dosłowny przykład z tekstu, tylko wrażenie, jakie po jego przeczytaniu odebrałam. Myślałam, że nie będę musiała tego zaznaczać... Nieważne. Oczywiście w tym miejscu mogłabym napisać, że Twój styl pisania nie pozwala na odebranie relacji bohaterów w sposób inny, niż ten, który opisałam wyżej, ale Ty byś zaraz wysunął argument, że "dłużyzny nudzą" i że "nie będziesz rozwodził się nad każdym kwiatkiem". W tej kwestii raczej nie dojdziemy do porozumienia - mogę jedynie stwierdzić, że z reguły powieści są chętniej czytane niż zbiory opowiadań, co chyba wskazuje na to, że czytelnicy wolą jednak, gdy "dłużyzny" pozwalają im zaprzyjaźnić się z bohaterami i poznać dobrze ich historię.

 

5. Dokładna charakterystyka jednego z głównych bohaterów nie jest potrzebna? To niby skąd my, jako czytelnicy, mamy wiedzieć, za co Feather go tak kocha? Za to, że mają niby podobne charaktery, co opisałeś w bodajże dwóch akapitach? Że jest zabawny? Rodzinny? Jeszcze jakiś inny? Jeżeli coś takiego nie jest dla Ciebie konieczne, to ja już nie wiem, co jest...

 

6.

 

 

zjechałaś moje pomysły na fabułę i to, co wymyśliłem

 

Kiedy właśnie mi się ta fabuła podoba. Uważam pomysł za dobry, choć nie innowacyjny, a uczynienie głównymi postaciami pary gejów jest super. Zresztą, napisałam to w pierwszym komentarzu. Nie sądziłam, że poczujesz się urażony uszczypliwościami dotyczącymi inspirowania się "Trudnymi sprawami" czy inną gadziną... Ale dobrze, jeżeli tak było - przepraszam. Szkoda tylko, że czytając Twoją odpowiedź, w głowie pęczniała mi niepokojąca myśl: "Czy wszystko, co nie jest hymnem pochwalnym, musi być od razu nazywane hejtem"?

 

7.

 

 

Tobie się nie podoba, ale podoba się mi

 

Ależ w porządku. Tobie się podoba, więc miałeś prawo umieścić to w opowiadaniu. Mnie się nie podoba, więc miałam prawo wyrazić na ten temat taką a nie inną opinię. Na tym generalnie polega publikowanie czegokolwiek w publicznym miejscu. Skoro Ty mi zarzucasz, że chcę Cię zmusić do składania pokłonów każdemu krytykowi, to równie dobrze ja mogę zarzucić Tobie, że każdą nieprzychylną opinię nazywasz hejtem.

 

8.

 

 

Tak btw, skoro ludzie oglądają kompilacje fail-i na YT, a normalnie nic by nikomu nie zrobili, to wiesz...

 

Ja też oglądam kompilacje faili i wiesz co? Często ląduję na podłodze, wijąc się ze śmiechu. Ale gdybym stała obok człowieka, który tonie, prawdopodobnie wpadłabym w cholerną panikę i na pewno nie byłoby mi do śmiechu.

 

9.

 

 

to moja personalna opinia i zawrę ją w kilka zdaniach

 

Ale przecież każda opinia jest personalna! Jak miałam napisać ten komentarz tak, żeby nie był moją własną opinią? Zresztą, wmawianie mi, że wylałam na Ciebie wiadro pomyj jest bezzasadne i niesprawiedliwe, bo nigdzie nie napisałam, że "opowiadanie jest beznadziejne", "pomysł do luftu", "nienawidzę Cię", "jesteś błaznem", "co za [tu wstaw jakikolwiek obelżywy wyraz]". Nie zauważyłeś, że praktycznie wszystkie moje zastrzeżenia odnoszą się do wykonania? Nie jestem zwolenniczką krytykowania pomysłu samego w sobie, bo uważam, że nawet z najbardziej oczywistego da się wycisnąć świetną historię, jeżeli zrobi się to odpowiednio.

 

10.

 

 

To postać mojej dziewczyny

 

A niech sobie będzie nawet postacią Twojego wujka matki kuzyna babci ze strony teściowej. Chodziło mi o to, że ten akapit sprawia wrażenie "doklejonego po fakcie", jakbyś sobie po czasie przypomniał, że musisz w tym miejscu coś wyjaśnić. A nawet, jakby go nie było, nie sądzę, by ktoś się przyczepił (tak, to słowo wyjątkowo często pojawia się w Twoim komentarzu w odniesieniu do mnie, to teraz ja go użyję), bo przecież latanie z miasta do miasta na długich dystansach musi być męczące, a takich kucyków ziemskich nikt by nie podejrzewał o podróżowanie setek kilometrów na piechotę.

 

Na koniec mogę jedynie przesłać pozdrowienia i życzyć szczęścia, zdrowia, weny, czy czego tam jeszcze pragniesz i ewentualnie ponownie stwierdzić, że mi przykro za nazwanie mnie hejterem.

Madeleine

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja na koniec chciałbym powiedzieć, że i tak jestem zadowolony z tego, co skleciłem. Każdy ma inny gust i rozumiem to. Jednakże nie muszę się z tobą zgadzać. Z nikim nie muszę się zgadzać! Z twoimi argumentami, które są dla mnie... bezsensowne też. Dla mnie. Dla tego obok może już nie. 

 

I żeby nie było - nie planowałem stworzyć niczego epickiego, co miało zachwycać. Chciałem stworzyć generic romance z niekoniecznie-generic zakończeniem. Jest mi przykro, że tego nie zrozumiałaś, kiedy tłumaczyłem to koledze - bez hejtowania go imo. 

 

Twoja opinia była cholernie agresywna i niczego nowego nie wniosła, dodatkowo nieco uraziła mnie, bo można z niej wywnioskować, że fic jest beznadziejny. 

 

Tobie z kolei życzę... w zasadzie nawet nie wiem czego. Na pewno zdrowia. Nie jest mi przykro, że tak Cię nazwałem, bo tak to odbieram do tej pory. Nie możesz oczekiwać, że ktoś na agresywną krytykę, opierdziel, zareaguje w sposób "no dobra, jestem spierdzieliną i moje fici są do dupy", tylko będzie się bronił. 

 

A pisać będę dalej bo wiem, że są osoby, którym moje dzieła się po prostu podobają.

Edited by Feather

Share this post


Link to post
Share on other sites

Feather, ja radzę, spuść z tonu. W tej chwili to ty jesteś bliższy agresywnego zachowania, niż Madeleine w którymkolwiek słowie swojego komentarza.

Made (użytkowniczkę proszę o wybaczenie zdrobnienia) wymieniła i skomentowała błędy w twoim fanfiku, podsumowała jednak, że pomimo to nie jest to totalna kaszana i zalety są. Ty zaczynasz, za przeproszeniem, pleść bzdury o tym, że jej krytyka była "agresywna", nic nie wniosła i w ogóle jest dla ciebie "obraźliwa". Jeśli jej rozsądne i raczej stonowane (choć miejscami lekko uszczypliwe) komentarze są dla ciebie "agresywne" i "obraźliwe" - dlaczego publikujesz cokolwiek w Internecie, gdzie ludzie są w stanie najlepsze dzieło zmieszać z błotem tak, że aż się w głowie nie mieści?

Krytyka boli, to fakt. Nikt nie lubi, gdy wytyka nam się błędy. Jednak dojrzały, poważny twórca przyjmuje konstruktywną krytykę (dokonaną tu przez Madeleine) z pokorą. Może polemizować i bronić swoich racji, ale zawsze zaakceptuje fakt, że, nie bawiąc się w okrągłe słówka, nie napisał dzieła idealnego i stara się naprawić swoje pomyłki i potknięcia. Ty, zbywając opinie, które nie ociekają lukrem bezdennego zachwytu dla geniuszu twojego dzieła, zachowałeś się na poziomie niezbyt rozgarniętego gimnazjalisty. Czyli bardzo, ale to bardzo niedojrzale.

Fanfika nie czytałam i piszę tu wyłącznie ze względu na twoją naganną postawę wobec krytyki.

Pozdrawiam.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Feather, ja radzę, spuść z tonu. W tej chwili to ty jesteś bliższy agresywnego zachowania, niż Madeleine w którymkolwiek słowie swojego komentarza.

Made (użytkowniczkę proszę o wybaczenie zdrobnienia) wymieniła i skomentowała błędy w twoim fanfiku, podsumowała jednak, że pomimo to nie jest to totalna kaszana i zalety są. Ty zaczynasz, za przeproszeniem, pleść bzdury o tym, że jej krytyka była "agresywna", nic nie wniosła i w ogóle jest dla ciebie "obraźliwa". Jeśli jej rozsądne i raczej stonowane (choć miejscami lekko uszczypliwe) komentarze są dla ciebie "agresywne" i "obraźliwe" - dlaczego publikujesz cokolwiek w Internecie, gdzie ludzie są w stanie najlepsze dzieło zmieszać z błotem tak, że aż się w głowie nie mieści?

Krytyka boli, to fakt. Nikt nie lubi, gdy wytyka nam się błędy. Jednak dojrzały, poważny twórca przyjmuje konstruktywną krytykę (dokonaną tu przez Madeleine) z pokorą. Może polemizować i bronić swoich racji, ale zawsze zaakceptuje fakt, że, nie bawiąc się w okrągłe słówka, nie napisał dzieła idealnego i stara się naprawić swoje pomyłki i potknięcia. Ty, zbywając opinie, które nie ociekają lukrem bezdennego zachwytu dla geniuszu twojego dzieła, zachowałeś się na poziomie niezbyt rozgarniętego gimnazjalisty. Czyli bardzo, ale to bardzo niedojrzale.

Fanfika nie czytałam i piszę tu wyłącznie ze względu na twoją naganną postawę wobec krytyki.

Pozdrawiam.

 

Jej wypowiedź była utrzymana w tonie ironicznym, jakby się naśmiewała, więc niech się nikt nie dziwi, że tak zareagowałem. Polecam czytanie ze zrozumieniem i bezstronność.

 

 

 

Ty, zbywając opinie, które nie ociekają lukrem bezdennego zachwytu dla geniuszu twojego dzieła, zachowałeś się na poziomie niezbyt rozgarniętego gimnazjalisty. Czyli bardzo, ale to bardzo niedojrzale.

 

Ja nie twierdzę, że moje dzieło jest idealne. Ja nigdy tak nie twierdzę, ale nie życzę sobie ironicznych docinek w postaci takiej "opinii". Jakoś jak Scyfer wczoraj wytknął mi błędy to mu rację przyznałem (topic z wierszami). Wiesz, czemu? Bo zrobił to... normalnie. I uzasadnił to. Normalnie. 

 

I jeśli dla Ciebie odmienne zdanie wobec krytyki jest "naganne", to widocznie musisz w swoim życiu - zapewne - też wszystko brać do siebie i dostosowywać się do ludzi, jak Ci zagrają. Smuteg.

 

Ciekawi mnie jedno.
 
"dlaczego publikujesz cokolwiek w Internecie, gdzie ludzie są w stanie najlepsze dzieło zmieszać z błotem tak, że aż się w głowie nie mieści?"
 
Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że dlaczego Madeleine krytykuje cokolwiek w Internecie, gdzie ludzie są w stanie najlepszą krytykę zmieszać z błotem tak, że aż się w głowie nie mieści?
 
Prawda jest taka, że krytyka Madeleine tonęła w ironii, prześmiewczych uwagach i złośliwości, równocześnie nie podając żadnych sensownych argumentów ani uwag.
Może to ona powinna "spuścić z tonu"?
Nie wiem skąd wzięło się przeświadczenie społeczeństwa, że autor musi zawsze i wszędzie chylić głowę przed nieomylnym krytykiem, którego cynizm jest wręcz wychwalany...
Edited by Feather

Share this post


Link to post
Share on other sites

Merytoryczny i sensowny komentarz od Madeleine określić jako "hejt" i nazwać ją "hejterką"? Feather - Twoje przyjęcie krytyki (o ile można mówić o jakimkolwiek przyjęciu) jest absolutnie naganne, a Ylthin ma całkowitą rację - jedyną osobą, która tu zachowała się agresywnie jesteś Ty. Dostałeś konstruktywną krytykę, coś na co czeka większość autorów (szczególnie jeżeli pochodzi od Madeleine, która wielokrotnie już udowodniła, że jej oceny są obiektywne i po prostu dobre), a zareagowałeś wielkim oburzeniem, bo nie była to jedna wielka pochwała. Wstyd. Straszny wstyd. 

 

Cóż, "Wytrycha" w całości jeszcze nie czytałem, widzę, że pora to nadrobić i wyrazić stosowną opinię.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, ja rozpocząłem tą dyskusję. Słuchaj Feather, każdy z nas, pisarzy, tworzy, bo to jego pasja. Tworzy, aby się spełnić. Zakładam, że pisarstwo weszło już w Twoją krew i nie wyjdzie nie łatwo. Jestem pewien, że piszesz nie tylko dla siebie samego, ale także dla innych, aby ich zadowolić. Powinieneś być otwarty na innych ludzi, a nie zamykać w swoim świecie. Bo pisarz powinien być między innym otwarty. Gdy pochwaliłem Twoją księgę Śmiechu, to nie było problemu, ale jak już wyraziłem swoje negatywne zdanie o Wytrychu, to już całkiem odcinasz się i zaprzeczasz wszystkiemu i traktujesz jak hejt. Skoro gotowy jesteś przyjąć pochwałę, to powinieneś być także gotów na krytykę. A ktoś sprytny umie obrócić krytykę na swoją korzyść. Przyjmowanie konstruktywnej krytyki do siebie daje Ci szanse rozwoju, a także zaczerpnięcia rad od innych i poprawy Twojego warsztatu. W poprzednim „wcieleniu” byłem podobny. Opanowała mnie megalomania. To był błąd.

Ale jest bardzo dobra cecha u Ciebie. Jesteś konsekwentny i jasno się trzymasz swojego stylu. To się chwali. Jednak, zawsze trzeba znaleźć ten złoty środek.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zajrzałem sobie z ciekawości do tego tematu, głównie ze względu, że wypowiedział się w nim Dolar. Jeśli Dolar zabiera głos w jakimś temacie, coś musi być na rzeczy :v

 

Nie myliłem się!

 

Zatem, poczytałem sobie posty, te i inne i co widzę? O kur... co ja widzę... dobrze, że mam te -2 to słabo widzę...

Jadziem:

Feather! Dostałeś konstruktywne komentarze, czyli coś, na co liczą wszyscy fandomowi twórcy opowiadań. Owszem, ludzie krytykują, ale krytyka to nieodzowna część twórczości. Niektórzy marzą nawet o krytycznym komentarzu ich dzieła, żeby wiedzieć co mają udoskonalić, poprawić, etc. A Ty co? Foch. Człowieku, weź się ogarnij, bo przynosisz wstyd pozostałym twórcą FF. Przez takich jak Ty, przez Twoje zachowanie ludzie pierdzielą komentowanie. I sąd potem autorzy, jeden z drugim, mają wiedzieć czy ktoś przeczytał ich pracę? Czytelnik woli nie komentować, bo boi się zjechania przez takiego jak TY! A czuj się urażony, może przez to się ogarniesz. W życiu nikt nie głaszcze po główne i nie mówi "ładnie, ładnie" jak coś zawalisz. Dostajesz kopa w dupę i nakaz poprawy.

 

Nie dopuszczasz do siebie krytyki, dalej zamierzasz popełniać te same błędy? Krytyka to motor samodoskonalenia. Wiesz co mam poprawić, bo inni, którzy lepiej znają się na rzeczy, wskazują Ci Twoje błędy. Że trochę zgryźliwie, ironicznie - ŻYCIE. Przywyknij do tego. Jeszcze nie raz spotkasz się z krytyką, jeszcze nie raz ktoś Cię wyśmieje. Musisz to przełknąć i wyciągnąć z tego wnioski. Nie tak jak teraz, mieć focha na każdego krytykującego.

 

Powtarzam zatem:

OGARNIJ SIĘ CZŁOWIEKU!

Z takim podejściem, prędzej czy później ludzie Cię oleją i kiedy zobaczą kolejny Twój FF będą go omijać szerokim łukiem, (tak jak niektórzy robią to z moim i FF :v ). Potem będziesz biadoli, że nikt nie czyta Twoich FF. Przypomnij sobie wtedy CZEMU.

 

Ponadto, mi jako jednemu z twórców FF w klimacie MLP cholernie za Ciebie wstyd. Reprezentujesz nas, społeczność tworzącą opowiadania. Psujesz naszą reputację. Innymi słowy - albo się ogarniasz i przyjmujesz krytykę na klatę i robisz co trzeba, żeby było gicior, albo wyp :yay: aj ze swoimi wypocinami.

 

Nie czytałem Twojego tekstu, ale przez Twoje "piekne" podejście, nie tknę go kijem, choćby był to najlepszy FF pod słońcem...

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam. Po prostu napracowałem się nad nim, pisałem go dla dziewczyny i potraktowałem to jako obrazę. Faktycznie, moje zachowanie jest gówniarskie i naganne. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to nawet dzieło średnie, ale taki mam już styl. Staram się nad sobą pracować, Wytrych uznałem za jakiś krok naprzód... 

Napracowałem się i chciałem, by wypadło dobrze, ale chyba mi się nie udało. Źle zrobiłem i przepraszam Wszystkich:

  • Grentonumanuma
  • Ylthin
  • Madeleine

Za to, że potraktowałem krytykę zbyt personalnie przez własną dumę i pychę, odgryzając się i atakując krytyków, którzy są potrzebni każdemu początkującemu (szczególnie temu, który jest na początku początków). Ponadto przepraszam:

  • Dolara
  • Draquesa
  • Wszystkich, którzy musieli to czytać (shitstorm)

Za to, że musieli pakować się w ten kompostownik.

 

Przyznaję się - zareagowałem niewłaściwie i nie powinienem odebrać tego personalnie, ale jako wskazówkę. Po prostu... część też brzmiała ironicznie, co mnie zabolało, ale nie pomyślałem nad tym, że to po prostu wskazówka...  

 

Szkoda, że popsułem sobie teraz u ludzi zapoznanych z tematem reputację... proszę, wybaczcie mi...

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat znam Feathera na tyle długo by wiedzieć, że nie przyjmuje żadnej krytyki a jakakolwiek konstruktywna jest nazywana przez niego hejtem. Jego sposób przedstawiania postaci nadaje sie do hapeningu, gdzie widz może sobie dopowiadać lub interpretować wszystko na zasadzie przekazanych gestów i mimiki, a nie do opowiadania w którym mimo wszystko przedstawienie emocji postaci pomaga a raczej DAJE MOŻLIWOŚĆ zapoznania sie chociaż z powierzchowną ich reakcją. Ja, pamietając gdy czytałem jego wypociny, zawsze miałem wrażenie że czytam jakiś raport z sekcji który pisała osoba pod wpływem... Czego? Sam nie wiem.

 

Przeprosiny Feathera też znam i wiem, że są czcze. Jest zagorzałym trollerem i uważam, iż nie powinno się w nie ufać. Wielu, w tym ja, się na tym przejechało.

 

Cóż, krytykować każdy możę, postanowiłem także ja. Zarówno dzieło jak i Autora.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brawo. Naprawdę - brawo, brawo, brawo. Żeby przyznać się do błędu i umieć przeprosić - trzeba mieć jaja. Właśnie zdobyłeś mój ogromny szacunek.

 

W gruncie rzeczy cieszę się, że cała ta burza się odbyła. Padło kilka nieprzyjemnych słów (z mojej strony też, przyznaję się i przepraszam), ale uważam, że wszystko dobrze się skończyło i było warto.

 

Pozdrawiam ciepło,

Madeleine

Edited by Madeleine

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...