Skocz do zawartości

Niklas

Moderator
  • Zawartość

    5524
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    97

Wszystko napisane przez Niklas

  1. Byłem trochę zły, że nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo planowałem tak rozproszyć bandytów w jednym kierunku, a tak... podzielili się. Trudno, musiałem więc improwizować i zrobić to najciszej jak potrafiłem. - Candi... teraz nie ma już odwrotu - szepnąłem. - Wiem, że się boisz, ale musisz się powstrzymać od pisków... Proszę... - Ucałowałem ją w czoło, po czym pociągnąłem za sobą ku skałom. Wziąłem z torby nóż mojej towarzyszki i tak uzbrojony wyczekałem na moment, aż przeciwnik pojawi się na moich oczach. Nie miał już żadnych szans, jego sprzęt był stary i choć moja klacz go zaalarmowała, z pewnością nie spodziewał się tego, co nadejdzie... Furii... Krwistej furii... Gdy zobaczyłem jego szarą szyję, wyskoczyłem i wbiłem mu nóż w gardło. Przytrzymałem go nieco i siłą zamknąłem pysk, by nie wydał z siebie odgłosu, który mógłby zwabić towarzysza.
  2. Im dłużej słuchałem ich rozmów, tym bardziej miałem ochotę przerobić ich na mielone. Coś wewnątrz mnie podpowiadało mi, że tacy jak oni nie powinni mieć prawa do panoszenia się na Pustkowiach. Nie byłem co prawda pewien, skąd nasza mnie nagle taka myśl, ale... i tak się z nią w pełni zgadzałem. - Musimy ich zaatakować - szepnąłem do Candi. - Jak dołączą tu ich towarzysze, nie damy rady zwiać... A tak przynajmniej uda nam się jeszcze kogoś uratować... Widziałem w jej oczach, że przeraża ją sama myśl zabicia kogoś, ale cóż... niestety czasem... często tak trzeba. - Trzymaj się blisko i miej broń w pogotowiu... - dodałem, po czym chwyciłem magią mały kamień i cisnąłem nim w skałę po lewej stronie, tak, by odciągnąć ich od naszego miejsca pobytu.
  3. Gestem kopyta nakazałem zachowanie ciszy. Ruszyłem bardzo powoli wyżej, by móc przyjrzeć się temu, z kim w ogóle mieliśmy do czynienia i kogo więzili. Z tego, co zrozumiałem, ich ofiara nie czuła się najlepiej. Pomyślałem, że jej obrażenia mają związek ze strzelaniną. Być może ta klacz chciała kogoś zaalarmować, na co jeden z bandytów ją postrzelił, a tych, którzy mieli ją uratować, zabili. Ciekawe, jakby wyglądali w formie gulaszu..., przeszło mi przez myśl, a otoczenie jakby lekko się zaczerwieniło. Doszedłem jak najbliżej potrafiłem i wyjrzałem zza skały.
  4. Cisza zwykle była dużo gorsza niż hałas, bo mało kiedy oznaczała coś dobrego. Być może nas wykryli i próbują oflankować? Na to nie miałem zamiaru pozwolić, musieliśmy się ruszyć. - Candi... musimy być cicho - szepnąłem. - I być może zostanę zmuszony do ataku... bo wiesz: z bandytami nie da się negocjować. Albo oni, albo my... Następnie dałem jej znak, by ruszyła za mną, podczas gdy ja, z mieczem w gotowości, zacząłem iść do przodu.
  5. - Spokojnie, Candi, spokojnie... - szepnąłem do niej, po czym poszukałem wzrokiem najbliższej osłony. Sięgnąłem magią po miecz i wypatrywałem przeciwnika. Słyszałem wiele opowieści o Hoofington i każda przedstawiała to miejsce jako nieciekawe i pełne rywalizujących ze sobą grup, które często przenosiły swoje konflikty poza tereny miasta. Podejrzewałem, że tak było tym razem. Jednak tak czy siak musieliśmy dostać się do środka. I żaden trep nam w tym nie przeszkodzi...
  6. Spojrzałem na nią. - Ja też nie umiałem - powiedziałem. - Nigdy nie przypuszczałem, że znajomość walki będzie mi kiedykolwiek do czegoś potrzebna. Ale nie martw się, nauczę cię wszystkiego... Objałem lekko Candi. Pomachałem Ditzy na pożegnanie i wraz z moją klaczą wyszedłem na zewnątrz.
  7. Biedny bobul No i po recenzji Dolara, przeczytałem ten tekst Cahan. Cóż, widać, że się na tym zna xd Czytało się fajnie, muszę przyznać. Heh, za leniwy jestem na to, by spróbować takiej jazdy
  8. Wyglądało na to, że zupełnie inaczej liczyła kogoś obcego i kuce, które lubi. Nie miałbym najmniejszych szans na zakup tego wszystkiego gdzie indziej za tę cenę. - Cóż... dzięki ci za to wszystko, Ditzy - powiedziałem. - No i... do zobaczenia. Spakowałem kilka rzeczy do swojej torby oraz umieściłem amunicję w sakwie Candi. Następnie wręczyłem jej pudełko z bronią. - To będzie twoje - rzekłem, zachęcając ją do otwarcia.
  9. Niklas

    VI Wrocławski Ponymeet

    No, bardzo ładna kwota. Miło, że udało się aż tyle zebrać. No jak na meet odkupujący winy to było ok. Nie jakoś idealnie, ale dobrze. Następnym razem będzie lepiej, a wiem to, bo maker
  10. Niklas

    VI Wrocławski Ponymeet

    ILTHIN, znowu płaczesz? Dobrze zrobili, że wymienili, o!
  11. Ale miało nie być Brohoofa... Smuteg ;-; Also, poczytałem trochę i wygląda w porządku. Jedną tylko kwestię chcę zarzucić do Mitów Spidiego: http://i.gyazo.com/3bab61b11083219307b4a8b77d6aac33.png Biorąc pod uwagę semi-kanoniczność komiksów MLP - w wydaniu Siedemnastym ten wątek jest poruszony, nie wiem czy miałeś okazję go widzieć, Spidi xd Chociaż mit tak czy siak obala, ale miło było zobaczyć, że Plus, widać, że pisałeś to przed finałem xd Mam nadzieję, że się jeszcze wypowiesz na ten temat, uwzględniając finał i komiks xd
  12. Remix i album z remiksami "A Few Songs About Friendship" zamieszczone! -

    1. Pokaż poprzednie komentarze  [15 więcej]
    2. Niklas
    3. Arjen

      Arjen

      A, jak żart to spoko. Możliwe, rozmawiając z kimś na żywo jesteś w stanie mu przekazać innymi formami komunikacji (niewerbalnami), że żartujesz. Tu jednak jesteśmy tego pozbawieni, więc polecam używać emotek w formie substytutu, trochę upośledzonego, ale jednak zamiennika :D

  13. Niklas

    VI Wrocławski Ponymeet

    Ja tam odniosłem wrażenie, że byłaś taka... smutna na tym meecie *** Nie chce mi się na nowo pisać, więc bezczelnie przekopiuję sobie z pejsbuczka: No, Maker latał jak Kogut po całym meecie i doglądał wszystkiego, i dobrze Dyskusja o ficach fajna. Ta aukcja charytatywna (Maker - zostajesz elementem śpiewu ♥), no i wiele rzeczy do kupienia. Z drugiej strony, warto chyba byłoby dać jakąś chociaż jedną zabawę na główny pokój, tak dla rozluźnienia, no i trochę za mały ten pokój zabawowy otrzymaliście. No i ten upał... Fajnie, że udało się mi spotkać z kilkoma osobami. So awesome.
  14. Niklas

    VI Wrocławski Ponymeet

    Chcieli fotki z meeta, to majo: https://www.dropbox.com/sh/29emfhq394s7fl3/AAANnGsKcy2qhafUgG8uV0aia
  15. Ok, kolejny rozdział przeczytany. Po raz kolejny mam mieszane uczucia co do Locka, ale i tak jestem już co do niego mocno uprzedzony. Wciąź lubię panią doktor i dzięki niej głównie wątek w kanałach był fajny. Nighty jest urocza jak zwykle, Lightning Spear nabiera charakteru po kryzysie tożsamości, co mnie cieszy. B.O. jest głupi jak but, jak zwykle, gryf się załamuje... jak zwykle. Miasto zniszczone fest, podmieńce nisko latają i będzie wkrótce burza... Taak, zdecydowanie będzie warto czekać na XII rozdział.
  16. Niklas

    Daj swoje foto :P

    Tomek to taki Neon... z dłuższymi włosami... i smutniejszy
  17. - No to chyba mamy już wszystko - stwierdziłem, podchodząc do kasy. Ponownie wystawiłem przed Ditzy sakwę z kapslami. - Mam nadzieję, że starczy za to wszystko...
  18. Niklas

    VI Wrocławski Ponymeet

    Lel, jednak będę Co prawda nie od początku, bo przyjadę dopiero o 10, ale zawsze
  19. I gdy już prawie się uspokoił, trel ptaka ponownie wzbudził u niego czujność. Wiedział, że musiał uważać, bo kto jak kto, ale długousi potrafili poruszać się niezwykle cicho. Musiał zatem kontynuować ucieczkę, dopóki jeszcze ma taką szansę. Szedł więc dalej, ostrożnie i cicho, zachowując wzmożoną uwagę.
  20. Obejrzałem ją ze wszystkich stron. - Tak, to na pewno się przyda - stwierdziłem. - Chroni, co trzeba... uwypukla to... co trzeba - dodałem z lekkim uśmieszkiem. - Dobrze, to też weźmiemy. Coś jeszcze ci się rzuciło w oczy?
  21. Spojrzałem na Ditzy ponownie. - Dobrze... - powiedziałem. - Zatem skoro mamy to za sobą, przygotuj mi jeszcze, proszę, kilka zapasów na dłuższą drogę. Idę zobaczyć, co takiego znalazła sobie Candi.
  22. - Na... naprawdę, nie wiem co powiedzieć... - wydukałem z siebie. W końcu w mojej opinii nie zrobiłem niczego wyjątkowego. Ot, wraz z Calamity'm i LittlePip wypełniliśmy tylko zadanie, nic więcej. Wyciągnąłem z torby sakwę z kapslami, otworzyłem ją i położyłem przed Ditzy. - Wybierz tyle, ile być powinno za ten zestaw - powiedziałem. - Cóż... powiem ci, że udaję się w podróż... tam, gdzie poniesie mnie zagadka zniszczenia mojej Stajni... I wiem jedno: z pewnością znajdziemy tam wiele rzadkich przedmiotów, więc na pewno jeszcze tutaj powrócę i przekażę ci kilka... w podzięce za twoją dobroć... - Zerknąłem z lekkim uśmiechem na pegaz. - I oddam ci to, co te Pustkowia ci brutalnie odebrały... twój głos. Masz na to moje słowo.
  23. Widok tej książki jedynie wpędził mnie w większe zakłopotanie. Miałem przed sobą prawdziwą relikwię. Słyszałem opowieści o Ditzy, że potrafi znaleźć niesamowite rzeczy, ale... nigdy nie przypuszczałem, że zobaczę coś takiego. - Niesamowite... - wydukałem z siebie po chwili. - Chociaż nie wiem czy mnie stać na coś tak... wyjątkowego...
  24. Na razie to trochę mało jest do oceny. Tylko czemu taki dość jasny pasek tam jest? I mam jednak pytanie: czy docelowo zmiany tapet na stronie będą płynniejsze? Bo na razie się tak rwą.
×
×
  • Utwórz nowe...