-
Zawartość
5524 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
97
Wszystko napisane przez Niklas
-
No i mamy już niedzielę. Dawaj jajca, bobul
-
WONDERBOLTS! Don't hurt mah eyes ;-; Nie ma co... twórcy, cholera, wiedzą, jak mnie trafić. Nie ukrywam, że odcinek skupiony na RD nieszczególnie mnie cieszył, bo postać Rainbow mnie zwyczajnie irytuje swoją postawa "o, ja to jestem od ciebie lepsza i to tyyyyle razy, o!". Wyszło to ponownie podczas tej kłótni o pierdoły z Twilight. I co ciekawe, i co bardzo mnie cieszy, zainterweniowała Fluttershy, która dość stanowczo weszła pomiędzy swoje przyjaciółki, by je pohamować w porę. Widać, że jej charakter się rozwinął i choć wciąż ma dość cichy głos i raczej stoi na uboczu, potrafi już coś zdziałać. I jakkolwiek nie lubię Dashie, jej postawa do tego testu była... taka swojska. Wszyscy to znamy - przecież wszystko umiemy, po co się uczyć. A kiedy przychodzi deadline, a egzaminator dyszy ci za plecami, zaczyna się panika i szukanie pomocy gdzie się da. Oczywiście jeśli chodzi o naukę, pierwsza z pomocą przyszła Twilight. Miała kilka sztuczek w zanadrzu, jednakże Rainbow nie potrafiła się skupić. Tak samo nie wypalił sposób Fluttershy, poniekąd oryginalny i zabawny. Technika Pinkie interesująca, jednakże twórcy niepotrzebnie pokazali ten fragment przed odcinkiem, psując niespodziankę. Co dalej... przyznam, że spodziewałem się takiego, a nie innego sposobu Rarity. I co ona ma z tymi przesadnie wielkimi kapeluszami? Anyway.... Całość i tak rozłożyła AJ swoim stwierdzeniem xD Cóż, jeśli Rainbow Dash będzie chciała się czegokolwiek dowiedzieć o jabłkach, na pewno może liczyć na Applejack xd No i tu dochodzimy do końcówki i dwóch rzeczy, które mnie ujęły. Pierwsza to sposób myślenia i zapamiętywania przez Dashie. Naprawdę, to wywróciło moje spojrzenie na nią o jakieś 170 stopni. Zawsze miałem ją za roztrzepaną i niespecjalnie zdolną do nauki, bo to nudne. Ale widać, że jeśli zastosuje się jej sposób, zapamiętuje wszystko niczym Pinkie Pie. Normalnie dron z niej. Druga rzecz to pomysł Twilight, jak wykorzystać talent tęczowogrzywej do przyswojenia potrzebnej jej wiedzy. To... było po prostu piękne. Wszyscy jej znajomy i przyjaciele z Ponyville dali z siebie wszystko, by przekazywać jej informacje podczas lotu. I do tego ta muzyka... Cholerni geniusze... trafili mnie... niech ich,.. Zdecydowanie to jeden z tych odcinków, do których wrócę, a to nie zdarza mi się często. Naprawdę mogę dać mu 9/10.
-
Schody do nieba [Z][Seria][Slice of life][Sad]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
-
Hmm, to jakiś dowcip dla kumatych, czy co?
-
A ja sobie poczekam na listę znajdziek, jestem za leniwy, by szukać Also, pewno się okaże, że wzmianka o mnie w wywiadzie Spidego to był easter egg
-
http://s30.postimg.org/x6egxgqhr/Tapeta.jpg O tak
-
Przystanął w tym miejscu, zastanawiając się, co powinien teraz zrobić. Nie miał w sumie nic do roboty, wszakże został zwolniony z kontraktu, jak stwierdził tamten mężczyzna bez zbroi. Inni żołnierze nieszczególnie też się nim zajmowali. Jakby o tym pomyśleć, nawet jego druh był teraz zajęty czymś innym niż jego osobą. Najemnik skończył swoją rolę w tym miejscu, tak to przynajmniej wyglądało. Ale z drugiej strony, wciąż trwała wojna i nic nie wskazywało, by Nilfgaard miał sobie teraz odpuścić. Zresztą... jak niby mógł im teraz pomagać? Nie znał nikogo, nie wiedział jak się nazywa, nie potrafił określić swoich umiejętności, mógł jedynie zgadywać. Tak czy siak jednak musiał wrócić, choćby po to, by móc wziąć od kogoś kołczan ze strzałami. Jak oceniał po dotychczasowych reakcjach mijanych żołnierzy, nic nie wskazywało, by miał być to większy problem. Westchnął donośnie i odwrócił się w stronę obozu.
-
Że też chce się wam tego szukać w tak WIELCE MARTFYM GAZETONIE! Nie miał telefonu, by zadzwonić
-
Tymczasem macie kolejny mały rozdział, który choć pozornie ma mało akcji, wypycha fabułę do przodu... i zapowiada, co będzie się działo już wkrótce: Wojna o Fillydelphię - preludium
-
To pewno sobie powtarza Obama do poduszki No to cóż, tylko czekać na kolejne zagrożenia.
-
Hmm, interesujące... Przy włączeniu rozdziału, ten postanowił mi się zawiesić, dopiero po pewnej chwili dopuszczając do treści... No i w końcu doczytałem to, co powinienem. Heh, te zaległości... ten brak chęci... Ten początek i wzmianka o zapomnianej krainie... Tak, to bardzo mądre podejście, najlepiej uznać, że coś nie istnieje. To coś jak mysz mrużąca oczy przed kotem i mówiąca sobie, że teraz kota nie ma, bo go nie widzi. Kanclerz uwija się w ukropie, byleby tylko nie dopuścić do rozprzestrzenienia się tej groźnej ideologii, którą emanował Time Turner i jemu podobni, a tymczasem rozwija się siła ukryta przed oczami wszystkich, zapomniana, gotowa zadziałać, gdy inni są zajęci waśniami. I coś czuję, że tym razem Fancypants może nie dać sobie z tym rady. No ale, jak będzie to zobaczymy. I jestem też ciekaw, jak brzmiały pierwotnie wypowiedzi markiza, że spowodowały aż taką reakcję Dolara
-
Dopiero teraz zreflektował się, że choć otrzymał łuk, nie miał ze sobą kołczanu ze strzałami. No a samym sztyletem za wiele nie mógł zdziałać w razie zagrożenia. Musiał więc być czujny... Dostrzegł w sobie coś jeszcze. Mimo że miał na sobie zbroję i stąpał po trawach, jego kroki wydawały naprawdę niewielki hałas. W zasadzie jedynym wydawanym przez niego głośniejszym odgłosem były monety uderzające o siebie w sakwie W sumie, miało to sens - jako łucznik, bo wszystko wskazywało, że nim był, byłby zdecydowanie lepszy, gdyby potrafił się skradać... Po chwili takich rozmyślań, postanowił znaleźć sobie spokojniejsze miejsce, ale dostatecznie blisko obozu, by w razie zagrożenia móc szybko wrócić.
-
Pucyki =/= konie znane z naszego świata. Tyle i aż tyle
-
Oh wow, Tric umie w Porzuconych! So awesome Miło to słyszeć, naprawdę xd Koniecznie i nie ma przebacz Piszę tak, jak czuję, że być powinno. Niemniej jednak spróbuję coś jeszcze zdziałać w tej materii. Swoją drogą, przejrzałeś wszystkie części już?
-
Co, kto, komu, gdzie, jak niby usunął? Also, już nie czytasz Porzuconych, bester? Chyba tylko na początku, potem już coraz dłuższe robił te przerwy, aż do obecnej A co to ma do Porzuconych? Zresztą, nie ode mnie już zależy czy ludzie zagłosują na EPIC, czy nie.
-
Dzięki, Dolarcze! A bester cannot into komentarz Also, czepia się mnie nup, co usuwa swoje fiki Regularność? Porozmawiaj o tym z Alberichem
-
Czuł się przeciążony. Jego myśli o przeraźliwej śmierci towarzyszy wypełniały jego głowę, sprawiając, że znowu zaczęła go boleć. Pamiętał to aż za dobrze, do tego wszystkiego dochodziło wspomnienie ran, które również i on otrzymał. Teraz potrzebował chwili oddechu od tego wszystkiego, musiał wydostać się poza obóz. Miał nadzieję, że wśród drzew, z dala od odgłosów nadchodzącej bitwy, zdoła nieco się ogarnąć i odzyskać przytomność myślenia.
-
Gdy tak rozmyślał, ocierając łzy, przypomniał sobie swoją starą zbroję. Była przecież kompletnie rozdarta przez pazury, zupełnie jak ciała co niektórych żołnierzy. Było jasne, że wpadli w szpony czegoś niegodziwego... czegoś, co pochłonęło życia wielu dobrych ludzi. Tak przynajmniej czuł w sercu, podczas gdy umysł milczał... Mimowolnie, wbrew sobie, podszedł bliżej tego miejsca.
-
Hmm, bardzo mnie cieszy, że postanowiłeś powrócić do tego xd No i jak faktycznie zadziałasz tak, jak piszesz w przedmowie, będzie git xd
- 96 odpowiedzi
-
- recenzja
- publicytyka
- (i 3 więcej)
-
W pierwszym przypływie chęci mężczyzna chciał do niego zagadać, ale pewna myśl powstrzymała go nim zrobił choć krok ku niemu. Pamiętał przecież, że przecież go odprawili, głównie na polecenie swojego dowódcy... czy kogoś w tym guście. Poza tym, miał sporo pracy, jak mógł zauważyć. Co jak co, ale nie zamierzał mu przeszkadzać w ustalaniu planu obrony Temerii. Co prawda nie był pewien, dlaczego aż tak bardzo mu zależy na tym kraju, lecz cóż... tak było. Udał się w bok, lawirując pomiędzy ganiającymi żołnierzami. Wciąż nie dawała mu spokoju tamta wizja, którą zobaczył tuż przed przebudzeniem. Początkowo myślał, iż jest to jedynie wynik zaklęcia, którym oberwał. Jednak obraz jego dowodzącego jakimś oddziałem łuczników wciąż pozostawał dość wyraźny. A skoro tak, musieli gdzieś przebywać... Tylko gdzie, skoro obóz był aż tak rozległy?
-
Po raz kolejny mężczyzna nie miał okazji na przeprowadzenie jakiejś dłuższej rozmowy, tym razem rozproszony nieco tymi darami. No ale cóż... teraz przynajmniej miał i pieniądze, i jedzenie, i kolejną broń. Przypiął więc go do pasa, zarzucił torbę na ramię i ruszył przed siebie w stronę... sam nawet nie wiedział czego, po prostu prosto.
-
- Dzięki... druhu... - odpowiedział najemnik. Spojrzał na żołnierza, po czym chwycił w dłonie łuk. Broń wydawała się mu znajoma, ale również tak obca... Mimo wszystko czuł się dużo pewniej, mając ją w dłoniach. Wyglądało na to, że choć głowa zapomniała, mięśnie pamiętały o tym, jak się nią posługiwać... Chociaż tyle dobrego. Zawiesił łuk na plecach, po czym sprawdził zawartość pakunku.
-
Matyas, otrzymujesz za to ałarda Maud ;-; No, ja też sobie poczekam xd
-
Ok, zatem doczytałem już całość Reliktu. Cieszy mnie to, że im dalej szły rozdziały i rozkręcała się fabuła, tym mniej było czegokolwiek, co by mnie radziło w kwestiach interpunkcyjno-pisowniczej. Naprawdę jest progres, jak wcześniej praktycznie co rozdział biłem głową w biurko, zaznaczając te co bardziej kłujące mnie w oczy błędziki, które mocno odciągały mnie od fabuły, tak teraz było to raptem kilka rzeczy, a rozdział 6 i 7 przeleciałem praktycznie bez zgrzytów. Brawo, Baff, bardzo mnie to cieszy. Wracając do mojego posta, zapytałem się, jeszcze nie czytając fica, o to, kiedy uśmiercisz gwardzistów... No i się doczekałem. Cóż, jestem w sumie zawiedziony ich rolą. Rozumiem oczywiście, dlaczego rozwiązałeś ich wątek tak, jak to zrobiłeś, ale i tak miałem nadzieję na coś więcej. Że ich choć trochę poznamy, że ich śmierć nas choć trochę zaboli... A tymczasem... byli sobie, zniknęli, karawana jedzie dalej. I przez cały czas czytania zastanawiałem się, dlaczego Twilight się aż tak przejmuje ich losem? No niby zginęli, broniąc ją i jej przyjaciółki... ale jakoś tak miałko. Cóż... chciałeś zrobić postacie tła, które są tylko po to, by zginąć i to ci się udało. Brawo zatem. Zastanawiam się również nad postacią naszego paladyna. Widać, że coś tam knuje. Z jednej strony niby sensownie wyjaśnił swoje powody i rolę, jednak z drugiej... skoro to tak sekretna i tajemnicza, elitarna grupa, jak dla mnie powiedział aż za dużo. No i jeszcze ten drobny niuans z poszukiwaniem ziół, które później ewoluowały w owoce. Cóż, skoro tak bardzo wykosiłeś Guarda i resztę, mam nadzieję, że nasz sir coś mocno nabroi. A i oczywiście pozostaje wątek poboczny archeologa i jego błyskotki, którą wykopał. Szekle w oczach mu się pojawiły, więc nie dziwota, że postanowił zabrać małą pamiątkę ze sobą, bo sobie zasłużył. Ciekawe jedynie, jakie będą tego konsekwencje. Zatem, Baff, dobra robota i mam nadzieję, że nie będziesz nam kazał czekać na rozdziały jak Alberich
