Jump to content

Ares Prime

Brony
  • Posts

    1999
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ares Prime

  1. Wie ktoś gdzie mogę znaleźć odcinek z polskimi napisami? Z góry wielkie dzięki.
  2. Ares Prime

    Trudne Negocjacje

    - Powiedzmy że miecza i broni nie noszę po to by obciążał mi pas - uciąłem krótko dyskusję na temat szukania pracy. Nie było za dobrze. Niebawem zaczną nas szukać o ile już tego nie robią. Widzę że zdobycie statku też nie bardzo wchodzi w grę. Albo ich pilnują albo większość jest strzaksana. Muszę jeszcze rozejrzeć się w mieście za jakimś klucznikiem, albo przynajmniej kupić jedzenie na podróż dla reszty. Nie mogę wrócić do nich z pustymi rękoma, liczą na mnie. Dałem kelnerce 3 monety i wyszedłem, niezwłocznie ruszając w kierunku miasta. Pierwszy cel to kupić zapasy dla reszty członków ekipy.
  3. Ta ta... nowe życie prywatne w Anglii. W dużym skrócie. Ale fik porzuciny nie został, poprostu życie. Ale moje zmieniło się na lepsze odkąd wyjechałem, więc na dniach wreszcie ukończyłem rozdział i wrzucam go wam na przeczytanie. I tak powoli zbliżamy się do finału fanfika. Rozdział 24 - Oni Nadchodzą https://docs.google.com/document/d/131bhYGDV1WjAo3KWVvx9eWwBiZvAII_saJsEw-KDB48/edit
  4. Hardshell Nigdy nie lubiłem miast. Za dużo tu kucy, za dużo oczu. Za dużo chętnych by dobbyć broń i użyć jej przeciwko nam. Tak zawsze było w Equestrii, zawsze wolałem towarzystwo innych bestii. Takich jak ja. Prychnąłem gniewnie, z nozdrzy buchła mi para, rozejrzałem się po mieście. - Nie lubię miast. Tu jest... dziwnie - mruknąłem niechętnie patrząc na ninne kuce. - Za wiele obcych... za dziwnie. Jest zimno, a tutejsi bez ubrań chodzą. To nie normalne przy takim zimnie.
  5. Thorax best changeling. No co? Każdy ma swoje poglądy.

    1. Sun

      Sun

      Są 3 opcje. Albo jest zdrajcą rasy, albo bardzo dobrym agentem, albo ma naprawdę dobry plan

    2. Dolar84

      Dolar84

      Ale nazywa się prześmiesznie :D

  6. Ares Prime

    Trudne Negocjacje

    - Nie jestem kupcem, ani handlarzem. Tym bardziej wędrownym robotnikiem. A podków nie potrzeba mi. Wie pani co... może pani zatrzymać resztę jako napiwek, w zamian za kilka informacji - podpusciłem ją bo widziałem błysk w jej oczach na widok złota. W końcu pieniądz to uniwersalny klucz. - Widzisz moja droga, planuję zostać w mieście przez jakiś czas, gdyż szukam pracy. Znasz może jakieś ciekawe miejsca w mieście które warto odwiedzić?
  7. UWAGA MAM DROBNE OGŁOSZENIE! W związku z tym że niebawem odlatuję do Anglii, nie będzie mnie na Ponycongresie. Wielka szkoda, że nie mogę się pojawić i spotkać starych znajomych, jednak to nie powód żeby ktoś inny nie mógł skorzystać. Dlatego też chciałbym ofiarować komuś swoją wejściówkę na imprezę. Jest to Bronze bilet, już opłacony, i serio chcę by ktoś z niego skorzystał, zamiast żeby przepadł. Jeśli ktoś jest chętny lub ktoś jeszcze nie kupił wejściówki, niechaj się do mnie zgłosi. To tyle.
  8. Ares Prime

    Trudne Negocjacje

    Zatem... Changelingi są w stanie czuć uczucia, w tym miłość? Tak same z siebie? Widać im to wystarcza do przeżycia, ale tu chyba chodzi o coś więcej. Może poprostu dzięki temu stają się silniejsze, czy coś? A niech tam, to teraz nie jest najważniejsze. Mogłem zaryzykować wejście do miasta, w ich oczach będę poprostu kolejnym włóczęgą, przyjezdnym. Ale sądzą że może braknąć jedzenia? Zatem muszę sie pośpieszyć i kupić w miescie co trzeba. Wstałem od stołu, podeszłem do kelnerki, by zapłacić za posiłek. - Proszę, to za... posiłek. Choć szczerze mówiąc, dodałbym więcej pieprzu - odparłem lekko zmieniając swój głos. - A powiedz no, kochana, gdzie znajdę w mieście jakiegoś w miarę dobrego kowala czy kogoś podobnego?
  9. - Królowa. Tak każdy w roju na nią mówi. Teraz rój jest moim wrogiem. A rodzina... mam Twilight Sparkle. Moją siostrę. - odparłem na pytanie Spring.
  10. Elo, mordeczki. Aby osłodzić co niektóym gorycz matur i przygotować do wakacji daję wam kolejny rozdział. Tak, jestesmy już coraz bliżej końca. Na szczęście moje i wasze. Zapraszam do czytania i komentowania. Rozdział XXIII Rozbicie https://docs.google.com/document/d/1ttoHglFG9fJ5j9WILjrESX1QWzhPVMvQVjF3e0Yr4r4/edit
  11. Hardshell - Dziwne picie dobre. Tylko głowa potem boli... - mruknąłem zabierając się do drogi razem z innymi. Mróz nie służy moim skrzydłom, nie dam rady latać w takich warunkach. - Dam radę iść, ale nie lecieć. Za zimno. Podmieńce nie lubią zimna. Nawet takie twarde jak ja. Ha! Hardshhell myśleć że inne Podmieńce już dawno by tu zgineły. One słabe, miękkie. Silne tylko w kupie, w Roju. Hardshell sam w sobie jest silny. Hardshell nie potrzebować Roju. Mieć coś lepszego - rodzinę, przyjaciół.
  12. Obejrzane. Cóż powiedzieć... moja opinia o początku sezonu chyba najlepiej odzwierciedla pogodnę na zewnątrz - niby wiosna i powinno być ciepło, a tu deszcz, mżawka, zimno i lipa. Podobnie jest z pierwszymi odcinkami. Ani nie są specjalnie dobre, ani też tragicznie złe. Takie nijakie poprostu. O dziwo Flurry Heart, mimo iż przyprawiała o facepalmy, to jednak była całkiem fajna. Jednak gwiazdą początku okazała się Starlight Glimmer. Serio, wybijała się ponad wszystkich. Uczennica Twi, widać, że jeszcze przed nią druga droga w nauce przyjaźni - bardzo fajny motyw. Reszta... no niby fajnie sięoglądało, ale to zdecydowanie najgorszy opening sezonu ze wszystkich, niestety. Smuci też brak złoczyńcy. Parę ciekawostek, którzy wymienili wyżej wspomniani userzy ładnie ubarwiło odcinek, ale to za mało bym uznal go za dobry. Jest niestety przeciętnie średni. No ale może jak się sezon rozkręci to będzie lepiej. Takie mocne 3/10.
  13. Witam was ponownie, moi kochani. Dziś będzie raczej mocno skormnie, bo tylko chciałem wam pokazać efekty mojej ostatniej pracy - zrobiłem mianowicie do kompletu drugą rękawicę z pazurami na wzór pierwszej. I teraz ta para dumnie prezentuje moją półeczkę z inną wykonanią bronią, póki nie znajdzie ona nabywcy. Następny raport być może pojawi się na dniach, jeśli będziecie zainteresowani. Mam zamiar trochę szerzej przedstawić wam możliwości przecudownego materiału jakim jest pianka eva. Ok, opisywałem już go ale bardziej chcę pokazać co więcej można z niego zrobić. Komentarze, krytyki, sugestie i zmówienia na repliki zawsze mile widziane. Do zobaczenia, dzieciaczki.
  14. Ło, ło łoooo ło! ŁO....! Panowie, spokojnie. Czy ja dobrze czytam co tu widzę? Tag epic dal tych moich wypocin? Kurde... nie wiem co powiedzieć. Cieszę się że wam się podoba i wogóle, ale zdecydowanie tag EPIC może być przesadą. Owszem jakbym od pierwszego rozdziału poprawił co trzeba, doszlifował, dołożył szpachli tu i ówdzie, oraz przede wszystkim porządnie bejcą pierd***ą to może byłaby z tego podstawa do tagu epic. Jednak widzą takie zaangażowanie i nadzeje pokładane w moje opowiadanie, wyzwoliłem w sobie kolejne pokłady samozaparcia i motywacji. I jak wspominałem, do końca fika pozostało mi jakieś 3-4 rozdziały i może epilog, więc wyczekujcie ich. BTW... szkoda, że w moim temacie warsztatowym nie ma aż takiego ruchu, ale cóż, wszystkiego mieć nie można.
  15. Witam was ponownie moi drodzy. W dzisiejszym foto-raporcie przedstawię dalszą budowę mojej bojowej rękawicy. Projekt ogólnie był stosunkowo prosty i prototpowy - pierwszy raz pracowałem z pianką EVA i worblą black art. Polecam te materiały dla każdego modelarza czy majsterkowicza. Są naprawde wspaniałe. Ale do rzeczy. Oto rękawica jeszcze nie złożona. Część chroniąca dłoń jest wykonana z papieru nasączonego żywicą poliestrową i przykleojna klejem na gorąco. Szpony zostały wypelnione od środka kawałkami gazet i oklejone worblą black. Dzieki temu są bardzo twarde i łatwo się dokleją do reszty rękawicy. Ubytki zwalczyłem masą modelarską i wyszlifowalem póżniej jak należy. Tu zaś macie pierwsze zdobienie - z pokrywki od jakiejśzabawki odcisnąłem w worbli taki sam kształt jako imitacja klejnotu. Wystarczyło posłużyć się opalarką i powoli i ostrożnie nałożć rozgrzaną worblę na taki szablon. Uważajcie bo poparzyć się łatwo. No chyba że macie takie same zahartowane plauchy co ja. Kolejny etap - przyklejenie. Tu nie żałowałem kleju na gorąco, jako głównego składnika mocującego. Z zewnątrz jeszcze jednak potraktowałem szczeliny i spód odrobiną żywicy. Dzięki temu mam absolutną pewność, że rękawicy nic się nie stanie jeśli upadnie z półki, ani nie uszkodzi się podczas transportu w pudle. Sama w sobie, worbla po ostygnięciu jest twarda jak mocny plastiik ale po co ryzykować? Powyżej macie już pierwsze zdobienia. Owy klejnot oprawiony w ramę oraz wypalone runy w piance. To jednak nie był zbyt dobry pomysł jak później stwierdziłem. Jednak materiał naprawczy już jest w drodze, więc idziemy dalej. Powierzchnię pianki ostrożnie nacinamy nożykiem w taki oto wzór. Następnie bardzo ostrożnie traktujemy to gorącym powietrzem z opalarki. Dzięki temu materiał rozejdzie się i otrzymamy bardzo fajny wzór imitujący metalową siatkę na rękawicy. Oczywiście wzór może być dowolny, wzięty z szablonów czy własnoręcznie naszkicowany a potem naznaczony i wypalony. I kilka dni później, omijając nudne malowanie, projekt jest już ukończony. Oto rezultaty. Rękawica została zrobiona w takiej samej tematyce co młot Aedis Gvyndvael. Tzn, miala imitować że jest zrobiona z lodu itp. Malowanie oblodzeń to jednak jest wyższa szkoła jazdy i nadal się tego uczę...Jednak jestem bardzo zadowolony z ogólnego efektu. Krawędzie zaś obłożyłem białym futrem sztucznym. I pomijając że podczas cięcia go miałem pełno włosia na spodniach, to naprawdę to jedna z najlepiej wyglądających części tego modelu. A poniżej macie ukazane jak owa rękawica sprawdza się po założeniu. Tak więc jak na pierwszą pracę z EVĄ i worblą poszło naprawdę nieźle. I nareszcie będę mógł zrobić pełną zbroję nie myśląc o wielkich astronomicznych kosztach materiałów. Bo za 2 m2 pianki EVA w rulonie dam ok 80 zł z wysyłką. Przy odpowiednim zagospodarowaniu tym surowcem, mogę z tego zrobić bazę pod pełną zbroję z elementami i zdobieniami. Opłaca się? Pewnie. Tylko kiedy ja znajdę na to czas... to jest pytanie. Do zobaczenia, dzieciaczki...
  16. Ares Prime

    Trudne Negocjacje

    Miałem nadzieję zasiegnąć tu języka i jakiś informacji jednak nie zanosiło się na to. Liczyłem na gwarną i głośną gospodę, lecz ci tutaj do rozgadanych nie należą. Hm, no nic. Aby nie zwracać na siebie uwagi, podeszłem do baru i poprosiłem o porcję tłuczonych ziemniaków oraz coś do picia, by wyglądać poprostu na wędrowca chcącego napełnić brzuch. Dopiero teraz uświadomiłem sobie jak bardzo głodny jestem. Ja choć trochę się najem, chciałbym też wziąśc na wynos trochę jedzenia dla reszty jednak to zbyt ryzykowne. Może w mieście będą mieli jakiś suchy prowiant. Gdy już dostanę jedzenie, siadam sam przy jednym ze stolików. Staram się zachowywać naturalnie, zajmując się sobą, jednak ukradkiem przysłuchuję się dalszym rozmowom klienteli.
  17. Dobra, pora zaprezentować wam rezultat pracy nad hełmem. Skończylem go co prawda dawno temu ale teraz jakoś naszła mnie ochota na wrzucenie do tematu. Tia... przyznam, że niezbyt chciało mi się go wykańczać. Jednak zastosowałem tu kilka nowych patentów. Po pierwsze - ćwieki. Są one przykręcone do wcześniej wyciętej z polistyrenu ramy-bazy. Zostały one przyśrubowane do niej i przyklejone klrjem na gorąco. I przynaję, że ten element hełmu lubiję najbardziej. Wgniecenie uzyskałem za pomocą kulistej końcówki od szlifierki. Resztki z szablonu użyłem do zrobienia jakiś tam zdobień. Jednak teraz stwierdzam, że ta metoda wymaga większej precyzji, i jednak trochę szkoda polistyrenu. Ogólnie niebardzo się nadaje. A poniżej ja w hełmie. Jednak póki co to najlepszy z hełmów jakie do tej pory zrobiłem. Jest bardzo wygodny i nie spaduje na oczy i jest bardzo wytrzymały. Natomiast szukając jakiś stosunkowo łatwych sposobów na wykonywanie elementów pancerza i zbroi, natknąłem się wreszcie na odpowiednie rozwiązanie. O ile pepakura, szpachla, żywica i mata szklana są dobre do tworzenia hełmów i broni, to jednak robienie z nich pancerzy na moim poziomie jest aktualnie nieopłacalne. Na szczęście znalazłem odpowiedź - moi drodzy, przedstawiam wam materiał o nazwie pianka EVA. Cóż to jest? Otóż jest to materiał z którego produkuje się min, karimaty, płyty akustyczne czy amortyzacyjne w salach gimnastycznych i siłowniach. Wiele przydatnuch poradników też znajdziecie na YT, ale tu też postaram się wam przybliżyć owy produkt. Pianka jest materiałem termoplastycznym, czyli odkształca się pod wpływem ciepła - więc do pracy z nim jest konieczna opalarka lub zwykła suszarka do włosów. Rozgrzaną piankę można formować w niemal każdy kształt, jest łatwa w obróbce. Naprawdę to o wiele tańsze rozwiązanie niż papier, szpachla i żywica. Akrusz powyżej jest typową EVA przeznaczoną do robienia cosplay. Jednak jeśli będziecie chcieli się w to bawić, zalecam wam kupno karimaty - są o wiele tańsze, choć jakościowo ciut gorsze. optymalna grubość pianki jako baza na dany element to 5-8 mm. Cieńsze arkusze natomiast opłaca się używać jako elemnty zdobienia i do wykończeń, ale o tym później. Teraz jednak chcę pokazać jak krztałtować ową piankę - to pierwsza próba pracy z pianką. Aby uzyskać optymalny krztałt, użyłem wałka po folii przeżroczystej, którą też będziemy wykorzystywać w następnych tematach. Pierwsza rzeczy - arkusz podgrzewamy z jednej strony aż będzie gorąca, a następnie formujemy w krztałt pasujący do naszego ciała Potem wstępnie przykleiłem do prototypa paski skórzane, by dobrze sie trzymał. EFEKT Cóż... jak na pierwszą próbę jakoś to poszło. Element dobrze trzyma się nie ześlizguje się, ale jeśli chcę coś z tego zrobić, muszę bardziej pokombinować. Jednakże uważam, że to pierwszy krok w stworzeniu pełnego opancerzenia, jakie zawsze chciałem mieć. Planuję z tego zrobić specjalną, bojową rękawicę z ostrzami, jednak jeszcze muszę poczekać na materiały wykończeniowe. Podsumowanie - pianka eva to naprawdę przydatna rzecz w tworzeniu cosplay. Wystarczy trochę się z nią pobawić i można naprawdę uzyskać cuda. Odsyłam was do YT i zagranicznych forum cosplay. Do zobaczenia, dzieciaczki...
  18. Witam i o wasze zdrówko pytam. Tak moi drodzy... ten fik już ma ponad dwa lata! Już dwa bite lata piszę ten ciągle ewoluujący fik i zbliżam się do końca. Tak, moi drodzy. Przewiduję jeszcze maksymalnie 4 rozdziały w celi jego zakońćzenia. Nadal mam co do niego dużo pomysłów, ale jako że obecnie opowiadanie cierpi na przesyt, obecne pomysły i projekty zostaną zapewne wykorzystane w jego kontynuacji. Ale nie o tym miałem mówić. Pragnę podzękować wam - wszystkim którzy ze mną zaczynali, do tych którzy są ze mną po dziś dzień. Prereaderzy, doradcy, korektorzy, artyści i przedewszytskim - czytelnicy. Tak, bardzo wam dziękuję za motywujące słowa, obecność, oraz gonienie mnie batem do roboty. Wasze opinie, dobre, złe, wszelakie krytyki i wytknięcia palcem - dziękuję za wszystko. A tymczasem daję wam długo oczekiwany rozdział (chowa się do bunkra pod biurkiem), w którym przyznaję, dość chamsko obszedłem się z niektóymi postaciami. To do rychłego. Rozdział XII Prawda w oczy kole https://docs.google.com/document/d/1Ett_h3pAB87o5SzgsTuQrAU1m-iQ1UcCfWuWrjQlyzg/edit
  19. No proszę, widzę całkiem niezłe zainteresowanie tym moim fikiem. No cóż, mnie nie pozostaje nic innego zabrać się ostro do pisania. No to ja zbieram swoich doradców i pre-readerów, wręczam im nowy bat do poganiania mnie do pracy i jedziemy dalej z pisaniem. Ale i tak nowy rozdział to zobaczycie dopiero po nowym roku. Tak więc uzbrójcie się w jeszcze trochę cierpliwości.
  20. Ares Prime

    Trudne Negocjacje

    Te ziemie... Changea z pewnością były niezwykłe... i ponure zarazem. Zdecydowanie nie chciałbym zapuszczać się tutaj sam, bez doborowego oddziału ochrony. Ale musiałem. Towarzysze na mnie liczą i zawieść ich nie mogę. Nie tylko Luna, ale też Celestia, Twilight i Cooper. Nie po to przeszedłem taki szmat drogi by wracać. Widzę, że sztorm zadał naprawdę niezłe szkody temu miastu. Przez dłuższą chwilę obserwowałem to miejsce. Chyba nie ma tam innych koni. Nie dobrze. Jeśli od razu wparaduję do miasta natychmiast mogą mnie wziąść na spytki, nawet jeśli strażników jest niewielu. Dobrze chociaż, że wszyscy są zajęci i skupieni na pracy, więc mało kto powinien zwracać uwagę na samotnego wędrowca. Używając wina, trochę polałem nim swój płaszcz i lekko twarz, starając się stworzyć pozory lekko zapitego, wędrującego najemnika. Podłe, cuchnące wino powinno dodać temu realizmu. Następnie ostrożnie skierowałem się ku mniejszej wiosce. Tam spróbuję zaciągnąć języka, zwłaszcza, że tam są kucyki. A skoro są i robotnicy, musi być też karczma, alkohol i hazard. Dobra nasza. Statki też są, ale raczej nie nadają się na dalekie podróże, na szybkie też nie wyglądają. Lepsze na bank są w mieście, ale tam na razie nie pójdę, póki nie wybadam sytuacji w wiosce. Idę tam w poszukiwaniu karczmy i informacji.
  21. Obejrzane... No dobrze, od czego by tutaj zacząć? Weźmy najpierw początek 5 sezonu. Przyznam szczerze, że wtedy nie specjalnie mnie porwał, nie był wybitnie specjalny. Zwłaszcza postać Starlight Glimmer. Jednak po obejrzeniu finału musiałem się ponownie zreflektować i przyjrzeć się tejże postaci bo przecież to wokół niej wszystko się kręci. Po pierwsze, co zresztą każdy zauważył - Starlight jak na jednorożca dysponuje naprawdę dużą mocą, co zresztą przyznała sama Twilight. Jako jedyny jednorożec potrafił latać samodzielnie za pomocą magii. Dwa - bądź co bądź, jest osobą naprawdę sprytną i przebiegłą, skoro potrafiła cofnąć się w czasie o lata, używać tak silnych i skomplikowanych czarów i mieć w zanadrzu sporo asów w rękawie. Musiała długo się przygotowywać do tego starcia, nie ważne czy od swojej pierwszej porażki czy trochę poźniej. Dla mnie okazała się wymagającym przeciwnikiem dla Księżniczki przyjaźni, a to już coś znaczy. Okej, można psioczyć ja jej desing, ale spójrzmy na to inaczej - w sezonie 5 było dużo więcej i dużo bardziej postaci, których wygląd był oczojebny i cytując Pana Wiesia "O pani, kto tu pani tak spier****. Starlight okazała się dużo bardziej złożoną postacią niż zakładalem. To wielki props. Podróże w czasie, alternatywne światy... nie no, ja naprawdę lubię takie klimaty. Może to był skok Hajsbro na miłość fanów którzy chętniej otworzą swoje serca i portfele na tą markę. Że za dużo tego? Tak, tu się zgodzę, ale przynajmniej pokazano to dość ciekawie. I tak, Fallout Equestria teraz jest w pełni kanoniczny. Fani post-apo cieszcie się. Wojna z Sombrą, Nightmare Moonverse powrót Chrysalis - z naciskiem na to pierwsze, był to najbardziej klimatyczny motyw. Fani NLR pewnie posikali się ze szczęścia. Każdy z badassów coś dostał, ale najbardziej cieszy mnie pokazanie Sombry. No co, ja go lubię i nigdy nie wybaczę twórcom za nie wykorzystanie jego potencjału w 3 sezonie. Dało się? DAŁO! No i rozgrzeszenie Starlight... ok, było to naciągane z lekka. Ale na litość - serial przecież promuje przyjaźń nie? Poza tym ja sam jestem zwolennikiem dania drugiej szansy komuś innemu, dzięki czemu wcześniej polubilem Trixie, której wcześniej poprostu niecierpiałem. Dano Starlight szansę, nie tylko ze wzgledu na jej niespotykane zdolności - dostrzegła błąd, przeprosiła, wybaczono jej, chociaż czy będzie teraz ekipa Mane7? Nie sądzę. Jakoś mi to specjalnie nie podchodzi. Powiem wam szczerze, że ciężko mi się doszukać tu minusów. Finał sezonu wyceniam z czystym sumieniem na 9/10. Tak. To moja ostateczna ocena. Dostaliśmy dobry odcinek, z wielkum ukłonem w stronę fanów, ciekawą fabułą, akcją, powrotem dawnych antagonistów, miłą piosenką na koniec i dobrym morałem. Hasbro wywiązało się z zadania. I dzięki takim akcjom dalej pozostaję w fandomie, czekając na kolejny sezon, pisząc fika, jeżdząc na meety i spotykając się z ludźmi z fandomu. Bo fandom umiera? Nie. Ja tak nie uważam. Ja tu zostaję. Na forum, w fandomie i męczcie się ze mną dalej! Dzięki serialowi. A tak w skrócie - finał sezonu był miodny! Pora odliczać dni do sezonu 6. To tyle.
  22. Obejrzane. I szczerze mogę powiedzieć, że to jeden z lepszych odcinków w tym sezonie. Niby prosty, nie skomplikowany, ale jednak chwytający za serducho. Jednak na najwiekszy plus zasługują piosenki - jedne z najlepszych w osttanich odcinkach. Moim zdaniem to i tak dobrze, bo dla mnie najlepsze piosenki miał sezon 1 i 2, ale te spokojnie mogą się z nimi mierzyć - są proste i to własnie jest w nich fajne. Przyjemnie się słucha, pojawia się banan na twarzy. Polecam oglądnąć, daje 9/10.
  23. Siema... i nie wiem co się stało z moim poprzednim postem, bo byłem pewien że wrzucałem coś tutaj wcześniej... no nic, lecimy dalej z tym moim artystycznym chłamem. Pierwsza rzecz - wyżej wspomniane topory Olafa są już gotowe. Ich robienie było naprawdę dużą frajdą, w przeciwieństwie do malowania. Musialem ostrza malować kilka razy, nie mogąc dobrać odpowiedniego koloru. Strasznie ciężko dostać odpowiednią metaliczną farbę jeśli chodzi o kolor. Chciałem żeby to był ciemny metalic, jednak srebro też nieźle wygląda. Ewentualnie trochę je przyciemnię czarnym drybrushem, jeszcze nie wiem. Rękojeści owinąłem paskami skóry bydlęcej, i choć nie pokrywają całości rękojeści, to zapewniam że dobrze leżą w łapach i wyglądają klimatycznie. Ale teraz sami oceńcie zdjęcia i efekty. Całość pracy wyniosła jakieś 3 dni, nie licząc przerw. Koszt wykonania tychże toporów - ok 70 zł, wliczając w to wszystkie materiały. I przyznaję, te wypalone wzory na ostrzach nie do końca mi wyszły to nie mniej jednak jestem zdowolony z efektu. A tu jest kolejny projekt nad którym pracuję - hełmik barbarzyńcy, względnie wojownika z północy. Prosz... Tak, to jest Helmet of Ygnol ze Skyrima. To raz, a pod drugie - to tylko baza, ten hełm będzie miał własny styl i zamierzam zastosować na nim kilka innowacji, wiec jest niezłym polem do eksperymentów. I dzięki niemu przekonałem się jak wielkim cudem w szpachlowaniu jest masa szpachlowa z dodatkiem włókna szklanego. Teraz będę używał tylko takiej, bo kryje znakomicie, wygładza i łatwo się rozprowadza. AMEN!
  24. Brr... Podmieńce nie lubią zimna, a zwłaszcza takiego. Mogłem walczyć w bitwie, z demonami czy kucami, albo latać godzinami nawet z tą dwójką na grzbiecie, ale moja natura nie była odporna na aż taki ziąb. Mogłem uszkodzić swoje skrzydła, że nie wspomnę iż dla mojego rodzaju taki klimat bywa wręcz zabójczy. Ostrożnie powąchałem dziwny napój sporządzony przez Viktora. Pachniał słodko i przyjemnie... ale dziwnie strasznie gryzł w nozdrza. - Co to być? - spytałem ostrożnie biorąc czarkę z napojem. - Pachnieć przyjemnie... ale nigdy czegoś takiego nie pić. Zaryzykowałem i poszedłem za jego radą, wypiłem owy specyfik. Był dobry, trochę owocowy w smaku i mocny. I naprawdę rozgrzewający od środka. I nagle w pewnym momencie zrobiło mi się tak jakoś dziwnie wesoło. - He..he...hheheh...he he... dobre to jest. Ciepliej jakoś od razzzu... A Szzzpring Loffve, coś jakoośś dziwnie wyglądaaa...
  25. Ś.P Wąs 2009-2015

×
×
  • Create New...