Moja ocena owego odcina jest wysoka. Może dlatego, że po 3 sezonie, który był dość krótki jestem wyposzczony nowości...
Lecz przejdzmy do konkretów.
Sama historia opowiedziana bardzo łądnie. Nawiązywała do tego co urzekło nas w 1 sezonie serialu. Nie można zarzucać scenariuszowi, że jest dość prosty, banalny i nie pokazuje niczego nowego. Przecież oto chodzi w tym serialu. Ma nam pokazywać i przypominać co jest najważniejsze. Przesłanie w tym odcinku było takie, że nie potrzebujemy magii i klejnotów harmoni , które ją reprezentują by nasza przyjaźń była wieczna. To niezniszczalna wieź między nami jest najważniesza i nic nie może ją zniszczyć!
Piękny obraz i morał z historii plasuje ten odcinek wysoko w moim rankingu.
Do tego otrzymaliśmy całą śmietankę ulubionych i mało pokazywanych postaci. Od Discorda, po księrzniczki na Zecorze kończąc.
Piszecie, że już widzicie nieścisłości, czy braki w scenografi. Jest to nieodłączna cześć serialu, na której brony lubią się skupiać. Co innego byście robili, gdybyście nie mogli oglądać z kolegami odcinków i szukać poukrywanych błędów w animacji itp. To co zwykłemu widzowi nie będzie przeszkadzać i nawet tego nie zauważy, da nam fanom miły akcent i trochę rozrywki.
Bądźcie optymistami, bo nowy sezon wystartował z wielkim hukiem i byle tak dalej!