Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

[ZAPISY][GRA] BUNT [Wojna FOL POZ Sequel/Alternatywne zakończenie][Human and Pony][Trochę RPG XD]

Recommended Posts

[985] [Lust Tale [Forest Song]]

Czekałam cierpliwie... Gdy zbierała ze mnie wymiary. No tak prawie, zerkając na zegarek co parę minut. Wcale tego nie ukrywałam. Wiadomą rzeczą było... że nie chciałam się spóźnić na pociąg, a kiedy Snow wyszła a ja zostałam z Goldingiem na moment sama to na migi pokazałam mu że już niedługo tu zabawimy. Miałam zupełną rację. Nie mogło być inaczej. Gdy jego kuzynka wróciła z kolei ja zagaiłam:

- Nie przesadzasz ty czasami troszeczkę? - zapytałam się patrząc na nią pytająco że jeszcze takiej mnie nie widziała. - To już nie mogę mieć pojęcia o kolorach skoro mam ucho do muzyki i umiem to robić naprawdę nieźle. - Wiadomo że każdy był lepszy w tym a inny w czymś innym. Oczywiście mi los trochę bardziej pobłogosławił. - Klacz nie powinna umieć jednej rzeczy tak jak jej każe obrazek na tyłku. - próbowałam się sprzeczać z nią dla zabawy. Bo mogłam. Czy bolało to kogoś. W nikogo przecież nie uderzałam. - Czy tylko ja tak uważam? Ubrać się każdy powinien umieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Golding Shield, Snow Night

Siedziałem w milczeniu patrząc jak Snow wychodzi, gdy nagle moje oczy zwróciły się na Lust. Zrozumiałem, o co jej chodzi i miała słuszność czas nas gonił a dzięki temu, co wymyśliła mieliśmy go naprawdę mało. Kiwnąłem jej tylko w milczeniu głową słysząc, że Snow wraca. Spojrzałem jak za pomocą lewitacji niosła suknię. Barwy były takie, jakie zażyczyła sobie Forest, czyli głownie przeważała na niej czerwień. Suknia odkrywała grzbiet jednak całkowicie zasłaniała tył łącznie z ogonem. Była na tyle długa, że niemal dotykała ziemi. Widać było, że pomimo tego miała podkreślać tylne krągłości u klaczy. Przednie kopyta widać natomiast miały być swobodne. Można było zauważyć, że była to suknia głównie zaprojektowana na ważne uroczystości.

 

Sam  nie wiedziałem, co o tym myśleć. Nie znam się na modzie to nie jest moja specjalność. Cóż Lust sama ustali czy to się jej podoba. Nagle znów zwróciłem swe oczy na Lust, gdy ta zaczęła mówić. Czyli jednak ona po prostu lubi się drażnić. Sam wiem ile razy nam się to zdarza. Zresztą sama otwarcie powiedziała, że lubi się ze mną drażnić. Sam nie wtrącałem się do tego. Lepiej niech same to wyjaśnią między sobą. Choć byłem ciekawy jak Lust będzie w tym wyglądać.

 

Sama Snow się nagle zatrzymała dokładnie słuchając tego, co ma do powiedzenie jej Forest. Widać było, że się zdziwiła trochę tymi słowami, Forest. Chyba już nie pierwszy raz dzisiaj zresztą.

- Wcale nie sądzę, że klacz nie może umieć wielu rzeczy Forest - powiedziała na swoją obronę. - Jednak nie każda ma poczucie stylu możesz mi wierzyć. Jedne mają większe jedne mniejsze. A ty jednak wydajesz się mieć dość spore pojęcie, co do tego - stwierdziła lekko kręcąc głową. - Co do ubierania niby każdy to potrafi jednak nie każdy robi to jak trzeba. Wiesz mi wiele razy się z tym spotkałam - nagle jej wzrok na chwilę spoczął na  mnie by znów wrócić na Forest. Wiedziałem, co miała tym spojrzeniem na myśli. Cóż Snow nigdy nie pochwalała raczej mojego gustu, co do mody. Bo go właściwie wcale nie miałem.

- Czy zechcesz teraz przymierzyć te suknię i powiedzieć, co o niej myślisz? - spytała przyciągając suknię do Lust za pomocą lewitacji.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

- Spokojnie, to było tylko na początek - Wznosił się wyżej by przypuścić kolejny atak którym zamierzał zdmuchnąć tą ich tarczę - W takim razie skoro dwie rakiety to za mało... To możę spróbować z większą ilością? - Jak dla niego brzmiało całkiem nieźle w myśl zasady że jeśli brutalna siła nie zadziałała po prostu użyłeś jej za mało. - Odpalić w to wszystko co mamy czy tylko połowę? - spytał jednorożca siedzącego za nim. 

- Twój wybór, ja tutaj jestem od czegoś innego - odpowiedział wzruszając ramionami.

 

[Fire]

- Chyba to wygraliśmy nie? - powiedziała słuchając raportów o startach gwardzistów - Niech czołgi wracają, swoją robotę już zrobiły ale straciły już raczej straciły efekt zaskoczenia.

- Ale dokąd? Przecież tutaj jak na razie nie wjadą - Wtrącił się jeden z kucyków ziemnych.

- Nie wiem, wymyślcie coś - odpowiedziała Fire - Ja mam mieć wszystko na głowie? - W jej głosie dało się wyczuć lekkie zirytowanie jednak odpuściła sobie dalsze uwagi i po prostu wyszła z tego pomieszczenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria

Gwardziści przebywający pod bańką dalej w milczeniu czekali aż to wszystko dobiegnie końca. Mieli nadzieje, że wróg w końcu da za wygraną. Tarcza nie będzie się utrzymywać wiecznie w końcu magia do jej stworzenia się wyczerpie. Poza tym, jeśli ataki będą się nasilały to w końcu ustąpi. Mieli tylko nadzieje, że nie przybędzie jakieś ogromne wsparcie dla tego wrogiego samolotu.

 

Pegazy, które zostały trafione przez samolot zaczęły zabierać rannych by ich opatrzyć. Zaczęli również szukać schronienia w razie gdyby wróg wrócił. Obecnie byli zbyt słabi by walczyć. Jedno można było powiedzieć na pewno całe ich zadanie zakończyło się kompletną katastrofą. Teraz mogli tylko czekać i myśleć, co zrobić dalej.

 

W obozie trwały pełne przygotowania. W skrzyniach dostarczonych przez krążowniki były zarówno katapulty z pociskami i samoloty jak i inne uzbrojenie dla gwardzistów. Ponadto było tam dużo żywności i leków. Za poprowadzenie ataku miał odpowiadać jednorożec, który niedawno zdegradował tutejszego dowódcę.

Chrome w milczeniu się temu wszystkiemu przyglądała grzebiąc przy swoim samolocie. Nie miała ochoty w tym uczestniczyć. Wiedziała, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Musi tylko zatankować samolot i lecieć. W sumie to jej gwardia zawdzięczała obecne samoloty, więc powinni się z nią podzielić.

 

W międzyczasie jednorożec, który dowodził całą operacją zaczął przemawiać do zebranych gwardzistów. Trwały ostatnie przygotowania przed wyruszeniem do walki.

- Dziś zniszczymy skazę jak niszczy nasz świat! Ostatni raz usłyszymy o przejawach buntu w Equestrii! - mówił z wielce pewnym siebie głosem do zebranych gwardzistów. - Equestria pokonała już wiele gorszych zagrożeń, przy których buntownicy są niczym! Gdy dziś zostaną zniszczeni wszyscy zrozumieją, że władza naszych władczyń jest ostateczna! Buntownicy będą mogli uniknąć tego losu tylko wtedy, gdy okażą szczerą skruchę i powiedzą, co stało się z naszą ukochaną władczynią! Inaczej litości nie będzie! Już i tak wyczerpali jej wszelkie zapasy! - Mówił w stronę gwardzistów, którzy wiwatowali i krzyczeli radośnie jakby już wygrali te bitwę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

- To rozpoczynamy drugi test, tym razem bardziej wymagający - Uśmiechnął się gdy leciał pionowo w dół na barierę, po chwili pilot odczepił cztery bomby burzące o łącznej wadzie 800 kg i tyle samo rakiet przeciwpancernych, to było prawie te same które Fire atakowała krążowniki. Jedyna różnica polegała na tym że ich masa została zredukowana o połowę jednak efektywność wiele nie zmalała. Następnie wyrównał lot kończąc manewr 700 metrów nad barierą.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria

Po uderzeniu ładunków w barierę można było zauważyć, że ta odczuła skutki wybuchu. Stała się bardziej przezroczysta niż do tej pory na dodatek zatrzęsła się po wybuchu jak galareta. Gwardziści, którzy tkwili pod nią byli w szoku widząc to. Nie spodziewali się, że ten samolot ma tak potężną broń. Teraz nie byli do końca pewni jak długo ich ochrona jeszcze wytrzyma jednak obecnie nie mogli zrobić nic niż tylko czekać i mieć nadzieje.

 

W obozie trwała pełna mobilizacja. Kuce ziemskie ciągnęły katapulty by je przygotować. Kolejni gwardziści zaczęli zabierać broń w postaci promieni, ładunków wybuchowych, kuszy, włóczni, metalowych ostrych dysków czy materiału, którego nie dało się ugasić zwykłą wodą. Zabierano również zapasy w postaci leków czy żywności. Wiedzieli, że cała ich broń będzie potrzebna by wyeliminować tutejszy zalążek buntu. Inni gwardziści w międzyczasie przygotowywali samoloty do ataku były tam zarówno nowe samoloty, które niedawno powstały jak i te stare. Krążowniki w międzyczasie swobodnie latały nad obozem oczekują na rozkaz. Chrome Star skierowała swoje kroki do jednego z gwardzistów.

- Czy jest możliwość bym mogła zatankować samolot? - spytała dość niepewnie a gwardzista skierował wzrok na nią.

- Kim jesteś? Nie wyglądasz na gwardzistkę - spytał dokładnie ją obserwując.

- Cóż znalazłam się tu przypadkowo. Jednak gwardia mi zawdzięcza obecne samoloty, ale w tej waszej walce nie mam ochoty brać udziału. A tak przynajmniej po części mi się odwdzięczycie za to, co dla was zrobiłam - gwardzista dalej patrzał na nią w milczeniu a następnie spojrzał na jej samolot.

- Patrząc na twój samolot mogę stwierdzić, że raczej mówisz prawdę. Cóż skoro nie jesteś gwardzistką i nie masz ochoty brać w tym udziału to może skorzystać z zapasów paliwa, który zabraliśmy ze sobą. Tylko nam nie przeszkadzaj - powiedział twardo i znów zajął się swoim samolotem. Ta tylko kiwnęła w milczeniu głową i skierowała się do zapasów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Sandy]

Rzuciłam okiem na to co się działo z podłożem, dawno wchłonęliśmy energię z nożyc jednak pojawiło się pytanie: Co teraz? Odpowiedź była szybka. Przecisnąć się, już wcześniej rozszerzyło się trochę, więc jest to wykonalne. Dlatego też otoczyłam się cienką warstwą energii, którą można było porównać do drugiej warstwy pancerza, wyjątkiem były jedynie otwory przy pysku, bym mogła oddychać. Po chwili rozpoczęłam próbę przeciśnięcia się póki jest taka możliwość, przy okazji próbując jeszcze bardziej nieco poszerzyć lewitacją. Jak zawiedzie będę musiała zaryzykować i teleportować się. Albo się opłaci albo nie, krótka piłka a ja mam mało możliwości. 

Sneaky jedynie próbowała ogarnąć całą linę tworząc wychodzący od niej system korzeniowy, by nie została wyrwana z ziemi. Wolała kupić jak najwięcej czasu, oby tylko pocięte kawałki ścian przygniotły tą klatkę, by ułatwić to wszystko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[985] [Lust Tale [Forest Song]]
- Gdzie ja to założę? - zapytałam się, z nie małym uśmiechem, widząc ogrom pracy włożonej w to wszystko. Przeszła samą siebie z tym, a ja sama mogłam mieć wyrzuty sumienia, jak to Forest mogła przyjąć tak drogi dar i najważniejsze... Co miałam dać jej w zamian? Nie miałam nic... Że przyjedziemy tu jeszcze było bardziej niż oczywiste, Miałam ją zapewnić jeszcze raz? Gdzie więc podziała się równorzędna wymiana? W przyrodzie nic nie ginęło. Coś za coś przy akcji i reakcji.
- Naprawdę nie wiem gdzie będę mogła nosić aż tak... Brak mi słowa pomiędzy elegancka a wystrzałowa... Jedno jest za proste... Drugie wydaje się nieodpowiednie ~ potoczne ze względu na rodzaj imprezy... by rzuć tym czy tamtym epitetem. - Spojrzałam na nią sporo poważniej. - Brak mi słów. Nie wyobrażałam sobie nigdy aż takiej sukni... nie marzyłam o czymś takim i będę szczęśliwa mogąc ją przymierzyć... - powiedziałam po czym dodałam sporo ciszej. - Mam nadzieję że będzie pasować. - Na moim pyszczku ujawniło się niezwykłe szczęście podobne do tego które odczuwają młode klaczki na zakupach. Ja się właśnie stałam takim źrebakiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Golding Shield, Snow Night

Ukradkiem zacząłem przyglądać się Lust i jej niespotykanej reakcji na sukienkę. Nie byłem do końca pewny czy to było udawane czy może jednak szczere. Tak dobrze odgrywała swoje rolę, że sam zaczynałem się czasem gubić. A jednak poczułem się strasznie głupio, że to moja kuzynka dała jej taki prezent. Ja do tej pory nic jej właściwie nie sprawiłem. Nie było nigdy okazji. Poza tym nie wiedziałem, co mógłbym jej dać tak od serca. Nigdy nie byłem w tym do końca dobry. Sam się zawsze głupio czułem, gdy czymś mnie obdarowywano i tak samo sam nigdy nie wiedziałem, co mógłbym komuś dać.

 

Jednak domyślałem się, co chodzi po głowie Snow. Ona nie widziała w tym nic złego. Cieszyła się, że w końcu kogoś poznałem, bo miała już od dawna nadzieje, że moje myśli nie będą zbierały się tylko wokół gwardii. Poza tym chciała mieć jak najlepsze relacje z Forest. Skoro byliśmy w związku to chciała by cała nasz trójka żyła ze sobą w jak najlepszych relacjach. Poza tym chciała by Forest mogła układać jak najlepsze nowe wspomnienia zwłaszcza po tym, co usłyszała o jej dzieciństwie.

 

Snow lekko się zawstydziła na komplementy ze strony Forest na temat sukni. Zawsze się cieszyła, gdy ktoś potrafił docenić wielki kunszt, jaki wkłada się w pracę nad czymś takim. Co prawda ona sama ich nigdy nie szyła, ale współpraca z projektantami z Equestrii zapewniała jej wielkie możliwości. Zawsze miała dobre oko , co do nowych trendów, więc ucieszyła się szczerze, że Forest najwyraźniej również ma podobne oko.

- Nie martw się jestem pewna, że będzie wiele okazji gdzie będziesz mogła się w niej pojawić a to samo w sobie będzie dla mnie nagrodą - powiedziała ze szczerym uśmiechem. - Jestem pewna, że Golding zabierze cię choćby na galę galopu i wiele innych podobnych przyjęć. Przynajmniej raz nie pojawi się wtedy tam służbowo

 

Na wspomnienie o gali galopu zacząłem w milczeniu rozmyślać. Snów nie wiedziała, że na ostatniej byłem właśnie w charakterze gościa a nie gwardzisty. To tam się wszystko zaczęło. To tego dnia pierwszy raz poznałem Lust i od tamtego momentu zaczęła się nasza wspólna przygoda. Nigdy bym nie pomyślał, że od tamtego wieczora tak wiele zacznie się dziać.

 

- Proszę włóż ją i przejrzyj się w lustrze - kontynuowała dalej Snow. Wskazując kopytem na duże lustro na ścianie. - Wtedy będziemy pewni czy ta sukienka jest naprawdę tak wspaniała - powiedziała radośnie mrużąc i zbliżając suknię do Forest za pomocą lewitacji by mogła ją spokojnie wziąć. Ja sam dalej milczałem obserwując całą te sytuacje.

 

Gwardia Equestria

- To się robi już nudne - stwierdził dowódca znudzonym głosem patrząc w stronę Warszawy i czekając na jakiś ruch z ich strony. Jednak ta wciąż była skąpana w świetle słońca i nic nie wskazywało by buntownicy mieli wykonać pierwszy ruch. - Może, więc sprawdzimy ich nerwy? - powiedział cicho do siebie z krzywym uśmiechem. Jego wzrok zwrócił się na jeden z krążowników. - Ognia! - Wrzasnął do gwardzistów na nim. Ci wykonali rozkaz i wystrzelili ze wszystkich dział. Wiedział, że pociski nie mają szans trafić z takiej odległości, ale może teraz pomyślą, że gwardia zaczęła atak i ci spróbują odpowiedzieć opuszczając te swoje żałosne miasteczko.

Edited by Magus

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

- Bezczynność jest na pewno ostatnią rzeczą która może was uratować - stwierdził pegaz robiąc kolejny nawrót, nadal została mu odrobina broni którą mógłby spróbować zniszczyć tą barierę. Były to dwie rakiety burzące, słabsze od poprzednich czterech bomb jednak nadal mogły mieć wystarczającą siłę by uporać się z tą galaretką gwardzistów. Gdy pociski poleciały w stronę tarczy przeciwnika pilot zaczął również opróżniać magazynek działka 30 mm, uznał że nie jest to zły pomysł skoro jest w stanie przebić trzy i pół centymetra pancerza z odległości kilometra.

 

[Fire]

Tak naprawdę chciała być na tej misji a nie otrzymywać tylko relacje zdarzeń od innych osób, to nie było dla niej. Dlaczego więc nie wzięła udziału w tej misji? Według informacji które otrzymała jej samolot jak na razie jest... niezdolny do startu tak samo jak reszta myśliwców które aktualnie nie są w powietrzu, nie wiedziała co oni z nimi robią ale chciała by skończyli jak najszybciej. Czuła się jakby zabrali jej skrzydła... To znaczy dalej mogła latać jako pegaz ale jej zdaniem to nie to samo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria
Bariera stawała się coraz bardziej przezroczysta przez kolejne ataki wrogiego samolotu. Pegazy obserwowały to wszystko ze wściekłością a jednocześnie ze strachem. Jak długo jeszcze to potrwa? Co się stanie jak ich tarcza w końcu zniknie? Nie mieli broni by się obronić. Byli teraz bezbronni i na łasce przeciwnika. Ile ten samolot może mieć jeszcze arsenału w końcu się chyba wyczerpie. Tylko pytanie, co pierwsze bariera czy jego arsenał?

 

W obozie Chrome w końcu dobrała się do paliwa, którym zaczęła tankować samolot. W międzyczasie zauważyła jak gwardziści zakończyli swoje przygotowania i zaczęli powoli opuszczać ten obóz kierowani przez pegazy, które miały wskazać im drogę gdzie ostatnio doszło do ataku ze strony buntowników. Gwardziści, którzy szli pieszo nieśli flagi Equestrii przedstawiające ich władczynie. Ciągnęli za sobą katapulty i inne potrzebne rzeczy do walki. W powietrzu latały krążowniki jak i samoloty gotowe do walki z wrogiem. Teraz pozostało ich tylko znaleźć. Sama Chrome zastanawiała się gdzie teraz powinna polecieć.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

- Szkoda że nie mam odpowiedniej broni... - Westchnął pilot gdy działko 30 mm zamilkło z powodu braku amunicji, był odrobinę zły że bariera mimo że słabnie nadal się trzyma i chroni pegazy uwiezione wewnątrz niej - Jak coś takiego może być tak silne? Przecież w pobliżu nie ma żadnego krążownika gwardii... - Najwidoczniej potrzebował pomocy by zniszczyć tą magiczną bańkę a na przyszłość trzeba będzie wymyślić coś innego. - Ktoś w pobliżu? Potrzebuje pomocy z jednym oddziałem co schronił się pod barierą, zużyłem prawie całą amunicję i się do nich nie dostałem - powiedział przez radio licząc na szybka odpowiedz, nie chciał tracić czasu - Jestem trzy minuty drogi od ciebie - Odezwał się inny pilot wystrzeliwując cztery rakiety które miał nakierować na cel samolot bez amunicji - Pomoc już leci. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria

Pegazy zauważyły przerwanie ataku ze strony wroga jednak nie byli pewni czy ci odpuścili. Musieli obmyślić plan ucieczki. Nagle jeden z gwardzistów zauważył coś na kształt jaskini w górze, którą otaczała bariera. Jeśli dobrze pójdzie to uznają, że ta bariera to była podpucha a gwardziści już dawno uciekli. Zaczęli szybko wlatywać do jaskini mając nadzieje, że jednak odpuścili a jeśli nie to ten manewr ich ocali. Chyba nie zniszczą całej góry?

 

Gwardziści dumnie pokonywali kolejne tereny niestrudzeni kierowani przez pegazy, które napotkały wroga. Nic nie mogło stanąć na ich drodze. Zarówno na samoloty jak i krążowniki rzucono zaklęcie kamuflażu by wróg ich nie zobaczył. Wszędzie gdzie szli słychać było kroki ich kopyt jak i broni, którą za sobą ciągnęli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

- Mamy ich... - Gdy rakiety uderzyły w barierę ta rozsypała się na drobne kawałki, to oznaczało koniec ochrony dla gwardzistów. Pegazy jednak gdzieś się ulotniły, pilot oblatując parę razy górę nigdzie nie mógł ich zobaczyć - Tchórze... Uciekli - Stwierdził lekko niezadowolony, nie po to się tak trudził by teraz po prostu odlecieć ale nie miał innego wyjścia. Przecież nie będzie tutaj latał aż mu się wyczerpie paliwo. 

 

[Baza]

- Chyba wpadłem na pomysł jak wyeliminować problem dotyczący nowej broni gwardzistów... - Zaczął buntownik odczuwający nadal skutki przedawkowania alkoholu.

- Rozwiązałeś go? - spytał zaciekawiony kucyk - Jak?

- To znaczy... Nie rozwiązałem go tylko usunąłem - Uśmiechnął się w kierunku jednorożca - To jakby się zastanowić nie to samo... Oczywiście jeśli dobrze mi się wydaje. Widzi pan, to tak trochę jakby loteria.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria

Pegazy z zadowoleniem zobaczyły jak wróg się oddala. Najwyraźniej dopisało im szczęście. Jednak postanowili jeszcze chwilę zaczekać nim opuszczą bezpieczną kryjówkę. Woleli nie ryzykować, że zostaną nagle namierzeni i tak już raczej wyczerpali nadmiar szczęścia. Obserwowali w milczeniu niebo na szczęście z tego miejsca mieli dobry widok. Teraz czekali tylko na odpowiednią okazje by stąd wyjść.

 

Gwardziści pokonywali kolejne szlaki jak do tej pory nie napotykając wroga. Cała wędrówka była strasznie nużąca. Co nie, którzy zastanawiali się czy buntownicy będą mieli tyle odwagi by zaatakować pierwsi i głupio się ujawnić. Czy tchórzliwie się ukryją i nie dadzą znaku życia mając nadzieje, że gwardia nie zdoła ich wykryć. Poruszali się spokojnie jednak czujnie obserwując cały teren wokół.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[A-10]

Samoloty kierowały się w stronę zachodu lecąc na wysokości około trzech kilometrów, nie leciały zbyt szybko biorąc pod uwagę możliwości nowych samolotów gwardii. Nie mieli żadnego powodu by dalej krążyć po tej okolicy dlatego się wycofywali, wyglądało na to że pegazy nieźle oberwały i może odechce im się dalszych poszukiwań. Przynajmniej taką nadzieje miał jeden z pilotów. Czołgi również zaczęły oddalać się z tego rejonu, dalsze pozostanie tutaj mogło być niebezpieczne ponieważ wróg mógł się przegrupować i przeprowadzić kontratak. Tak naprawdę nie wiadomo było iloma jednostkami dysponuje przeciwnik.  

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwardia Equestria

Gwardziści pokonywali kolejne tereny pozostając cały czas czujnymi jednak nadal nie odnaleźli wroga ani gwardzistów, który mieli odnaleźć wrogą bazę. Zaczęto się nawet zastanawiać czy nic im się nie stało. Na przód poleciało kilku zwiadowców. Specjalnie się oddalili by stać się przynętą może dzięki temu zdołają wybawić wroga. Mimo wszystko byli pewni jednego, że powrócą zwycięsko z tej wyprawy.

 

Klacz, której zostało okazane miłosierdzie ze strony buntowników poruszała się zmęczona. Musiała odnaleźć resztę towarzyszy broni. Miała nadzieje, że ktoś zdołał ocaleć. Wciąż ją zastanawiało, dlaczego okazano jej litość. Czy nie była godna by zginąć jak jej towarzysze?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...