Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

[ZAPISY][GRA] BUNT [Wojna FOL POZ Sequel/Alternatywne zakończenie][Human and Pony][Trochę RPG XD]

Recommended Posts

- Lepiej się wezmę za pracę, to te 24 godziny szybciej zlecą. - powiedziałam do siebie wracając znowu do knajpy, ubrałam się tylko w strój kelnerki i wzięłam się za pracę. Latając między stołami i przyjmując zamówienia. Oraz przy okazji je zanosząc.

- Przepraszam, poproszę kanapkę z jabłkiem jeśli można. - poprosił jeden ogier.

- Oczywiście proszę pana. Coś jeszcze? - zapytałam dla pewności.

- Tylko wodę jeszcze. - odparł

- Oczywiście, za chwilę podam. - odpowiedziałam. Poleciałam szybko podać kartkę z zamówieniem szefowi, w dość szybko przygotował to co trzeba. Po czym podeszłam do tamtego klienta. - Proszę bardzo. O to pańskie zamówienie! - ogier się ucieszył i wziął się za jedzenie. Podleciałam do szefa bo dalsze instrukcje.

- Sandy! Skocz do spiżarni i przynieś kosz jabłek dobrze?

- Oczywiście, zaraz będę. - odparłam i poszłam do spiżarni, nie trudno znaleść kosz jabłek bo było ich dość dużo. Wzięłam jeden z nich magią i wróciłam do szefa podając kosz.

- To koniec dzisiejszej pracy dla ciebie, dziś sobie dalej poradzę. Żegnaj. - odpowiedział ucieszony. Ja zdjęłam strój i zaczęłam wracać pod palmę. Niedługo chyba będę musiała otworzyć kopertę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobra może lepiej na poważnie. Kim jesteś? Nie zachowujesz się jak większość kucy. Byłeś człowiekiem?  - Powiedziała Fire Wing. Co jak co ale chyba miała racje. Normalny kuc mówi że nie szuka przyjaciół? W dodatku takim głosem? W sumie mi bez różnicy czy sobie pójdzie czy nie. Dodatkowy sojusznik w walce? Brzmi spoko ale nie możemy mu bezgranicznie ufać. Ma miecz. Może go wykorzystać jak będziemy spali. On nie ufa nam i też pewnie nie będzie spał spokojnie. Tylko po co mu broń i kolczuga? Jeszcze nie widziałem uzbrojonego kucyka nie będącego w gwardii.

Edited by Shatter

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Tak, byłem człowiekiem

Szczerze to wcale im nie miał zamiaru ufać. Ani zdobywać ich zaufania. Dołączył by do buntu ale nic nie wie o nim.

Tęskni trochę za ludźmi, z początku bardzo podobała się mu equestria, ale przejadła.

Może temu, że nikt go nie lubi... a może temu że jest niemiły ? Niemniej nie ma przyjaciół, bo nigdy nie próbował mieć... zawsze samotny... trochę mu się przejadła ta samotność. Zresztą kto by chciał zadawać się z takim gburem jak on...

Pod tym udawanym gniewem widać było smutek i to całkiem spory. Tłumiony od początku.

Edited by Halik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracałem z przychodni, po kilku godzinach przyjmowania pacjentów. Ma-sa-kra... Jednak nie ma sensu się tym przejmować, skoro już spełniłem swój obowiązek. Dyrcio raczej da mi spokój i nie będzie szaleć.

Wstąpiłem wcześniej do domu, gdy sobie przypomniałem... Zapomniałem zrobić zakupy. Niech to struna strzeli! A głodny byłem nie na żarty. Postanowiłem udać się do jakiegoś lokalu. Zjem sobie coś, bo nie wytrzymam... ale zaraz. A cóż to? Przede mną znajdował się tablica, jeszcze świeża z królewską pieczęcią, czyli pewnie mogłem się spodziewać jakiegoś istotnego komunikatu. Albo po prostu kolejnych zakazów lub nakazów.

No i nie myliłem się. Ciekawe. Zwłaszcza ten eliksir. Może z ciekawości lukne kiedyś na to okiem... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra czas otworzyć tą kopertę, bo nie chce mi się czekać. Szybko ją rozerwałam i przeczytałam na kartce w środku aby się spotkać za pewną skałą. Szybko się tam udałam i zobaczyłam tamtego ogiera.

- Skąd ja wiedziałem, że przed czasem rozerwiesz? Udowodniłaś swoją chęć do mego zadania. - zaśmiał się pod nosem patrząc spod kapelusza na mnie.

- A jakie to zadanie? - zapytałam bo chwili ciszy.

- Jakie zadanie? Bardzo proste, musisz nauczyć się w Ponyville lub w Canterlocie magii abym mógł zdobyć srebro i żelazo. Niestety nie mogę ja bo jestem poszukiwany. Jak ci dadzą wypłatę to jedź od razu. Jeśli możesz. Żegnaj. - odpowiedział i odszedł. Przemyślałam jego propozycję i postanowiłam to wykonać. Ruszyłam pod palmę znowu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[101]

Wyszłam na przyciemnioną scenę wraz z White Tail, razem w jednym rytmie, na razie spokojnej muzyki, która dopiero miała się rozkręcić. Moje oczy szybko dojrzały że większość klientów to Królewscy Gwardziści. Łatwo było ich rozpoznać po białej sierści, niebieskiej grzywie i oczach a także nienagannej posturze. Większość mogłam już rozpoznać po zapachu... Na razie wszyscy siedzieli spokojnie. Niektórzy pili piwo czy też cydr. Że coś się zbliża widać było po pegazach i ich skrzydłach.

Zaczęłyśmy wspólny występ na jednej rurze najbardziej wysuniętej w stronę publiczności. Zaczęłyśmy spokojnie. Od prostych ruchów przechodząc w coraz śmielsze posunięcia. Nasze ciała ocierały się o siebie w zgrabnym tańcu który mógłby się wydawać planowany i ćwiczony wiele godzin wcześniej. Tak naprawdę całość była uzgadniana i improwizowana z pomocą telepatii. Czułam podświadomie zapach pożądania co wypełnił powietrze.

Nagle światła zgasły przysłaniając nas mrokiem. Gdy zaczęły się na nowo rozpalać stałyśmy na stojąco, zwrócone do siebie, ciasno objęte skrzydłami tak, by zasłaniać nasze pyszczki. Po chwili zaczęłyśmy opuszczać tą naturalną kurtynę by pokazać co robimy. Podobno dla ogiera nie ma nic bardziej podniecającego niż liżące się dwie klacze. Tak było i w tym przypadku. Uderzyła w nas fala odbierająca zmysły. Zatraciłyśmy się jeszcze bardziej w swoim pocałunku z tegoż powodu. Przerwałyśmy go dopiero gdy usłyszałyśmy brzdęk bitów w sakiewce rzucanej na scenę... Wciąż byłam nienasycona i pragnęłam więcej... Nawet po takim ładunku emocji... było mi mało.

Edited by Hoffner

Share this post


Link to post
Share on other sites

Padocholik +40 bitów

 

Cenniki pojawiać się będą wraz z wejściem do sklepu.

W każdym sklepie wisieć będzie cennik i w momencie, w którym wejdziecie do sklepu/baru(Poza tym Hoffa), ja za prośbą ten cennik wstawię.

 

Przypominam, że jutro losowanie. Przypominam o wypełnieniu ,,misji'' zawodowych(Shatter zgłoś się jeszcze do mnie w sprawie siebie)

 

PIERWSZA MISJA OGÓLNA ODBĘDZIE SIĘ W SOBOTĘ.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stałem pod bramom. Ale nic ciekawego się nie działo od czasu pojawienia się tego podejrzanego pegaza. Nagle przyszedł mój kapitan.

-Starczy już możesz iść

-Dam radę

-Nie nadwyrężaj sił. Nie musisz nic udowadniać. Poza tym z tego, co wiem czekają cie dzisiaj egzaminy z magii

Nagle złapałem się kopytem za głowę

-Zupełnie zapomniałem

-Nie martw się poradzisz sobie. W każdym razie idź już i zrób sobie później nieco wolnego. Nie chcemy nadwyrężać twoich sił

-Tak jest!

Po tych słowach opuściłem bramę i skierowałem się w stronę uniwersytetu na egzaminy. Trochę się denerwowałem, że nie dam rady. Ale przygotowywałem się tyle czasu. Musi mi się udać. Wszedłem do sali, w której miały się zacząć testy

Edited by Magus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz z prostymi, prostokątnymi okularami w kolorze brązu spojrzała na kucyka, który dopiero co wszedł.

- Witam - powiedziała suchym, urzędowym głosem. Jej nienagannie uczesane ciemne włosy zalśniły w świetle wpadającym z okna.

Poprawiła papiery na biurku, przy którym siedziała. Cała sala egzaminowa była zwykłą salą lekcyjną, na ten czas troszkę zmienioną. Nie było ławek, została tylko tablica na ścianie. Na środku pomieszczenia była duża pusta przestrzeń. 

- Pan Golding Shield, tak? - zapytała, jednak nie czekała na odpowiedź. - jako, iż jest pan dorosły, egzaminować pana będę tylko ja. Stara się pan o certyfikat na 2 i 3 poziom, tak? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[200-30=170]

Przyjrzałem się dokładnie sali. Zawsze się denerwowałem na takich egzaminach. Na pyszczku pojawił mi się lekki pot. Mięśnie miałem napięte. Spokojnie tylko spokojnie. Przygotowywałem się na ten materiał poradzę sobie będzie dobrze. W końcu stanąłem na baczność i spojrzałem na klacz, która miała mnie egzaminować. Jedna klacz będzie mnie egzaminowała? Obym zrobił dobre wrażenie na egzaminie. Nie chcę źle wypaść

-Zgadza się jestem Golding Shield. I chciałem zdobyć certyfikat na kolejne poziomy zaklęć z zakresu 2 i 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz spojrzała na Golding Shielda przelotnie swoimi zielonymi oczami.

- Dobrze. Zaczynajmy - to powiedziawszy usadowiła się wygodniej na swoim miejscu.

Potem podniosła jedną ze swoich kartek.

- Najpierw część teoretyczna. Jaką pozę przyjmiesz, rzucając zaklęcie kół ognia? Jak wymówić zaklęcie wyciszenia dźwięku? Jaka jest formuła zaklęcia ciemności? Jak uważasz, w jakich wypadkach można rzucać zaklęcie mocno odpychające ludzi i kucyki? Odpowiadaj po kolei - powiedziała sucho i zaczęła wpatrywać się w ogiera.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Złapałem oddech. Po czym zacząłem się koncentrować. Próbowałem sobie przypomnieć odpowiedzi na pytania. Wzrok klaczy wbijający się we mnie trochę mnie denerwował. Przez co miałem lekki stres. Pomimo że byłem gwardzistą. Takie sytuacje wywoływały u mnie stres. W końcu spojrzałem w oczy klaczy i się odezwałem.

-Więc to będzie tak. Aby użyć zaklęcia kul ognia należy mieć naprężone ciało i głowę wysoko wyciągniętą do góry. Natomiast, jeśli chodzi o wymowę zaklęcia dźwięku należy wymówić je na głos szeptem. Formułom na zaklęcie ciemności jest Tenebris. A jeśli chodzi ostatnie pytanie uważam, że tego zaklęci powinniśmy używać w czasie walki lub obrony, aby obezwładnić przeciwnika. Ewentualnie podczas treningu. Nie powinno się go używać do zabawy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz kiwała głową na każdą jego poprawną odpowiedź.

- Bardzo dobrze - zakończyła spokojnie i nabazgrała coś na jednej z kartek, potem uniosła głowę i poprawiła okulary.

 

- Teraz musisz rzucić dwa zaklęcia. Zaklęcie średniej tarczy obronnej i zaklęcie... - tu przerwała na chwilę i magią uniosła coś spod biurka. Tym czymś okazała się zamknięta szkatuła - ... które otworzy tą zamknięta szkatułkę. Do dzieła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Tak jest. Już zaczynam

Pierwsza część za mną teraz pora pokazać, co potrafię. Magia nigdy mnie nie zawodziła była częścią mnie, od kiedy pamiętam. Musi mi się udać. Powoli zamknąłem oczy, po czym zacząłem się koncertować. Na moim rogu pojawiła się żółta aura. Ustawiłem się w pozycji obronnej i wyciągnąłem głowę do przodu. Powoli zaczęła powstawać żółta tarcza obronna. W końcu skończyłem. Następnie ponownie się skoncentrowałem. Szkatułkę zaczęła otaczać żółta aura. Uniosłem głowę i lekko zgiąłem ciało. Po czym krzyknąłem.

-Aperite!

Edited by Magus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkatułka otworzyła się choć o dwie sekundy później niż powinna. Egzaminatorka lekko zmarszczyła brwi i zapisała coś na jednej z kartek, potem spojrzała na Golding Shielda.

- Był co prawda jeden zgrzyt, ale poszło ci bardzo dobrze. Gdzie ja to... o! - wyjęła coś spod biurka. Był to certyfikat, który od razu podpisała i przyozdobiła pieczątką.

- Proszę bardzo - podała ci go magią. - Możesz już odejść. Zachowując zasady grzeczności, to powiem ci jeszcze, że mam na imię Desire Joallen. Jestem sponyfikowanym człowiekiem, jednak zrobiłam to już na samym początku, kiedy tylko pojawiła się Equestria. Nigdy nie podobało mi się życie człowieka. Cóż, do widzenia - dodała jeszcze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na moim pyszczku pojawił się szok. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Sponyfikowany człowiek. Na dodatek sama wybrała życie kucyka. Nikt jej nie zmusił. I nie wydaje się być na nas złą za to, co stało się z ziemią. Na dodatek uczy magii na uniwersytecie? Czyżbym się pomylił? Czyżbym naprawdę źle oceniał sponyfikowanych. I nie powinienem ich mierzyć jedną miarą? Znów spojrzałem na egzaminatorkę.

-Dziękuje i bardzo miło mi panią poznać. Muszę przyznać, że zrobiła pani na mnie wrażenie. I nieco zachwiała mój światopogląd

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Tak na marginesie czekam na wypłatę dla mojej postaci w wysokości 20 bitów, ale nie żebym popędzał.)

 

- Kto to w ogóle jest. Że daje dość "ciekawe" zadania... - powiedziałam do siebie, teraz szybko trzeba popracować, po czym szef może da te 40 bitów z czego 20 zaległych. Wchodząc do knajpy tylnym wejściem przebrałam się i wzięłam się do pracy. Na razie miałam tylko koszę z jabłkami przynieść na szarlotkę bo wiecznie brakowało ich. - Czemu mój szef zawsze czegoś zapomina? - powiedziałam cicho do siebie kładąc kosz z jabłkami i biorąc się za przyjmowanie zamówień

Na ten czas 3 kuców chciało szarlotki, 4 Ciastka z czekoladą a reszta cydr.

- Szefie. O to zamówienia. - powiedziałam podając kartkę szefowi.

- Niech no spojrzę... dobrze, więc zaraz zrobię szarlotki. A teraz zanieś cydr. - odparł podając tacę z kuflami, ostrożnie podałam zamówienie i wróciłam po przeklęte szarlotki. Z nimi było łatwiej na szczęście, a ciasta. Cóż mało się nie pobili o to kto zje pierwszy. Mało nie zostali wykopani. Ja wyszłam z pracy, oraz zastanawiając się na studiowaniem magii w Canterlocie lub Ponyville.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pożegnałem się z Desire. Być może jeszcze kiedyś ją spotka. W każdym razie zaintrygowała mnie. Opuściłem akademię ze swoim pięknym nowym certyfikatem. Idąc przez miasto miałem sporo nowych przemyśleń. Sam już nie widziałem, co robić. Dzisiaj miałem dzień wolny. Zdjąłem zbroje i odłożyłem broń. Po czym wyszedłem z domu. Dziwnie czułem się bez zbroi. Ale już długo byłem w gwardii. Więc i bez niej okoliczne kucyki wiedziały, kim jestem. Przynajmniej te, które długo tu mieszkały. Na straganie kupiłem kwiaty. (Zakładam, że to 2 bitsy) Po czym poszedłem do lepszej części Canterlotu. Stał tam domek bardzo bliski mojemu sercu. Powoli do niego zapukałem. Drzwi otworzyła klacz w okularach już w nieco podeszłym wieku o jasno zielonej sierści i jasno fioletowej grzywie. Na mój widok się uśmiechnęła

-Golding! Co za wspaniała niespodzianka. Wejdź proszę

-Oczywiście mamo

Po tych słowach poszedłem za mamą do salonu.

Edited by Magus

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Wychodzi mi 160 bitów, bo przez te 3 dni powinno wbić na konto 60 ale mniejsza.)

 

- No to skoro wypłata jest to kupie bilety do Canterlotu. Tylko najpierw zmienię lepiej postać bo, snoby w Canterlocie będą "szczekać". - powiedziałam do siebie, zmieniłam postać na formę klaczy jednorożca, z piaskową sierścią, białą grzywą, zielonymi oczami i czerwony "X" jako znaczek. - Tak lepiej. - poszłam na stację i kupiłam bilet do Canterlotu płacąc 25 bitów. Pociąg będzie za 20 minut to trochę poczekam, obliczyłam już w głowie plany co do czarów. Musiałam dobić do tak zwanego "poziomu wtajemniczenia" 6.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Usiadłem przy stole z mamą. Kwiaty wstawiłem do wazonu. Po czym ta przyniosła herbatę. I czytała z zadowoleniem mój certyfikat.

-Jestem z ciebie taka dumna. Zawsze wiedziałam, że poradzisz sobie w życiu. Wiesz coraz bardziej przypominasz ojca. Byłby z ciebie dumny

-Bez przesady mamo. Tata był bohaterem. Oddał życie w obronie Equestrii. Ja nawet nie mógłbym mu polerować kopy

-Zbyt wiele od siebie wymagasz. Ponadto chciała cię przeprosić

-Mnie? Za co?

-Od kiedy byłeś źrebakiem wiele od ciebie wymagaliśmy. Przez to nie miałeś dzieciństwa pełnego zabawy. Tylko wiecznie nauka. Za dużo od ciebie wymagaliśmy

-Daj spokój. Zrobiłaś to tylko dla mojego dobra. Jestem wam wdzięczny to dzięki wam jestem tym, kim jestem. Po tych słowach wziąłem łyk herbaty

-Co to za mina? Co cię męczy?

-Mamo... Czy ja jestem zły?

-Skąd ci to przyszło do głowy?

-Chodzi o to, że ja jestem strasznie negatywnie nastawiony do sponyfikowanych. Nie ufam im. Uważam, że są niebezpieczni

-Dlaczego tak sądzisz?

-Przez to, co się wokół nas dzieje. Spójrz, co oni robią z naszym światem

-Synu świat się zawsze zmieniał musisz się z tym pogodzić. Nic nie trwa wiecznie. Czy wszyscy sponyfikowani, których spotkałeś byli źli?

-No cóż. Dzisiaj spotkałem klacz, która nie wyglądała na wrogo nastawioną. Ale czy można być pewnym

-To już musisz sam ocenić. Pamiętaj, że są zarówno u nich jak i u nas złe cechy. W każdym drzemie zło. Więc nie oceniaj wszystkich tak samo

-Może i masz racje mamo

-Oczywiście, że mam. Ja wciąż uczę w szkolę i wielu sponyfikowanych. To naprawdę bystre źrebaki. Potrafią wiedzą prześcignąć zwykłe kucyki. A teraz nie martw się tym wszystkim i cieszmy się twoim sukcesem

Share this post


Link to post
Share on other sites

[101]

Moje oczy przyciągnął jeden, chętny ogier - właśnie ten, który rzucił sakiewkę. Jego zapach prowadził mnie krok po kroku i robił się coraz intensywniejszy. Zeszłam powoli i z pełną klasą ze sceny, ktoś gwizdnął w tle widząc to, i już wiedziałam że to na nim robiłam całkiem nie dawno... Miał ochotę na powtórkę... Ciekawe, co teraz przede mną odkryje zupełnie nieświadomie. Odchylił się do tyłu na wygodnym fotelu obitym czerwonym materiałem złudnie przypominającym skórę. Nastawiał się. Jego kończyny leżały nieruchomo na oparciach. Czyli trzymał się zasady że nie dotykamy.

Weszłam na niego drapieżnie i władczo niczym kot oceniający posiłek. Może faktycznie tak było? Spojrzałam mrożąc swoje oczy w w jego rozszerzone od adrenaliny źrenice. Usiadłam na nim przejeżdżając prawym kopytem po jego klatce. Piękny był to osobnik. Pełny wigoru który można łatwo skonsumować. W takich chwilach się zazwyczaj nie myśli. Odpływa się gdzieś daleko w krainę przyjemności skupionej w jednej naprawdę krótkiej chwili. Tak było i teraz. Moja ofiara wyłączała kolejne funkcje swojego ciała oddając mi się bezgranicznie. Płynęły do mnie potokiem jego obrazy i myśli składające się w wspomnienia. zatrzymałam się na jednym. Było całkiem świeże. Słychać w nim było "To jest obrzydliwe! Nie! Choćbym nie wiem, kto pozwoli na otwarcie takiego miejsca! Moje kopyto nigdy tam nie stanie." Właśnie to mówił żółty ogier jednorożca o czarnej grzywie. Poszukałam głębiej. Miał na imię...Golding Shield. Z jego zachowania można było wiele wyczytać. Zwłaszcza to że nielubi mojej działalności. Trza było działać i to szybko a przede wszystkim skutecznie.

Zrobiłam coś czego zwykle nie robiłam. Zbliżyłam swe wargi do jego zaczynając głęboki pocałunek. Zrobiło się głośno od wiwatów innych klientów. Jednocześnie zaczęłam szybko pochłaniać większe ilości tego czego potrzebuje po przez większy kontakt z jednostką. Robiłam także coś co miało pomóc zacieśnić stosunek gwardzistów do mego klubu... Wysyłałam mu krótkie instrukcje dotyczące jego zachowania. Że ma krytykować odmieńca że nie ma dość odwagi by tu przyjść i nie przyjmować jego logicznych  kontrargumentów a także zachęcać innych by tu przyszli... Oderwałam się od niego z myślą że teraz będzie ślepy jak kret na słowa innych jak ktoś zacznie mówić coś o mnie czy też o dobrym imieniu tego lokalu.

Jego czas się ze mną się skończył... Jęknął nieznacznie zwiedzony że już odchodzę od niego kręcąc swym zachęcająco swym plotem. Chciał coś powiedzieć ale nic nie wyszło z jego gardła. Chwyciłam sakiewkę znikając na zapleczu. Najedzona i zadowolona obrotu sprawy.

Edited by Hoffner

Share this post


Link to post
Share on other sites

-To się może jakoś dogadacie. Ja aktualnie was zostawiam ponieważ muszę się troszkę podszkolić w magii bo mnie z pracy wywalą. Oby był tu jakiś nauczyciel, inaczej będę zmuszona pojechać do Canterlotu. - Po tych słowach odwróciłem się i wyszedłem. Nie bałem się że ten ogier coś jej zrobi. Ona umie o siebie zadbać i do tego jest pegazem, najwyżej odleci. 

-Nie będzie ci przeszkadzać jak się ulokuje w tamtym kącie? -  Fire wskazała drugi koniec magazynu kopytkiem po czym dodała: - Jestem zmęczona i chciałabym odpocząć 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powoli zacząłem wstawać od stołu. Po czym przytuliłem mamę.

-Naprawdę ci dziękuje za wszystko mamo. Zawsze potrafisz poprawić mi humor

-Na pewno. Nie chcesz jeszcze zostać?

-Nie. Niestety muszę iść. Muszę się wyspać. Jutro znów czeka mnie służba

-Rozumiem synu. Odwiedź mnie jak najprędzej

Uśmiechnąłem się, po czym wyszedłem. I zacząłem iść w kierunku domu. Przynajmniej dzisiaj był lepszy dzień niż wczoraj. Bez żadnych aroganckich sponyfikowanych pegazów. Może też za ostro go potraktowałem. Ale uderzył w czuły punkt. I na dodatek coś było w nim podejrzanego. Czy to przez te oczy? Które przypominały mroczne czasy Nightmare Moon? Nie to było coś zdecydowanie innego. Na dodatek gwardia, która powinna dawać przykład. Chodzi po jakimś szemranym klubie. Dobra to i tak są niewielkie jednostki. Dzisiaj przekonałem się, że wciąż jest nadzieje dla naszego świata.

Edited by Magus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Halik, ogarnij się.

 

LOSOWANIE 2

Numer gracza: 7(Shatter)

Numer zadania: 25

 

Jesteś odtrącony przez społeczność! Spróbuj to naprawić!

+20 bitów

 

Ostatnio chodzi plotka, że kelnerka z kawiarni ,,Pod kopytkiem'' jest tak na prawdę ogierem w przebraniu i to do tego z przedziwnym fetyszem na filiżanki. Wszyscy z Ponyville uważają ją(jego?) teraz za obleśną(ego?) i ohydną(ego?) kłamcę.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...