Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

To jak na razie jedyny komediowy fanfik MLP, przy którym nawet się zaśmiałam :v Krótkie i zabawne, niektóre momenty były dla mnie idealne, a sama postać Fluttershy - genialna. Polecam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetne do teraz się śmieję  :lol: a jak pomyślę o fluttershy to jeszcze bardziej.

Edited by waterpony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapoznałem się z tymże opowiadaniem i powiem, że mi się nie podobało. Obrócenie osobowości w tym kierunku nie przypadło mi do gustu, gdyż wyglądało na... oczywiste. Nie zrozum mnie źle - delikatna Rainbow i ostra Fluttershy są ciekawymi kreacjami, lecz wydaje mi się, że to są zbyt karykaturowane. W dodatku mocno komediowa oprawa oraz tytuł troszeczkę mnie rozczarowały - myślałem, że zdołasz podejść do tematu bardziej ambitnie. Podejrzewam ten sam syndrom, który towarzyszył ci podczas tworzenia "Czarnego Pegaza z Ponyville", czyli głupawkę. Tym razem było subtelniej, co liczę na plus.

 

Kolejny plus dostaniesz za to, że nie mogłem się przyczepić do treści pod względem technicznym. Widocznie się poprawiłaś od czasu moich pierwszych kontaktów z Cieniem Nocy. Całość jest czytelna, przystępna i całkiem przyjemna w odbiorze.

 

Ponieważ dostałem wytyczne z centrali, muszę oddać ocenę końcową - 7/10 "Da się przetrwać bez bólu."

 

Pozdrawiam

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, to nie miało być ambitne. Akurat Czarny Polak i 50 Twarzy Dash to obok Chutliwej Equestriańskiej Pokojówki moje najmniej poważne twory, bo już takie Rosiczki są dużo ambitniejsze. To miała być prosta, wręcz prostacka rozrywka ociekająca humorem niskich lotów (który sama bardzo lubię). Rozumiem doskonale, że nie wszyscy lubią coś takiego. Nie pisałam też tego na głupawce. Akurat podczas pisania było mi wybitnie nie do śmiechu i bardzo bolała mnie głowa. Choć pomysł powstał na głupawce, bo chciałam nieco podenerwować Dolara :crazytwi:.

 

Dziękuję za szczerą i wartościową opinię :fluttershy4: .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak tylko zacząłem czytać było dla mnie oczywistym, że nie rozchodzi się o TO, ale cóż, oczywista oczywistość...

 

A samo opowiadanie? Czyta się miło, bez pośpiechu, cały czas myśląc co tam w tamtej telewizji wyświetlają albo dostrzegając kilka zmian w RD, które nie są ani za gwałtowne ani za skromne - myślę że takie przedstawienie jest w sam raz by odmienność dało się odczuć ale jednozceśnie nikt nie był specjalnie zszkowany. Dżpłoszka to już inna sprawa - przyznam, że jej wtargnięcie mnie zaskoczyło i mógłbym się odrobinę przyczepić, że to trochę popsuło klimat gdyby nie to że takie bum zrobiło temu opowiadaniu świetnie. Człowiek czyta, spędza czas całkiem miło, uspokaja się  i nagle, ni z tego czy owego, atakuje go napakowana mięśniami pegazica. Zabieg ciekawy i dosć trudny ale tutaj wyszedł wcale pozytywnie. Pochwalam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proste, krótkie, ale przyjemne. Lubię, gdy zmienia się charaktery postaciom na te całkowicie skrajne. Kurczę...dopiero co wspominałam o tym podczas komentowania zimorodków...ach, nieważne. Podobał mi się pomysł oraz wykonanie. Nie dostrzegłam błędów, a czytało się dobrze i nim się spostrzegłam już był koniec.

 

Jedyne co mi się nie podobało to sposób mówienia Fluttershy. Ja rozumiem, że mogła zyskać pewność siebie i zacząć trenować na siłce, ale chyba nie zapomniałaby jak się mówi? 

 

Nie zmienia to faktu, że uśmiech na mordce miałam czytając to podczas nudnej lekcji historii, na której nie było tematu  :fluttershy4:

  • Upvote 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krótki, ale zabawny tekst. Odwrócenie charakterów postaci to prosty zabieg, ale często daje ciekawe rezultaty. Jest komedia, jest random, balans między tymi tagami odpowiedni. Strona techniczna na bardzo dobrym poziomie. Podobało mi się i polecam, jeśli ktoś szuka czegoś krótkiego do lektury. :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

O matko, co za szybkęs :yay:

 

Nie spodziewałem się głębokiej fabuły i innych takich bzdetów, a jedynie solidną komedyję w cahanowskim stylu i właśnie to dostałem. Dobrze, że to jest takie krótkie, bo by mi przepona pękła przy dłuższej dawce takiego brechtania. Wejście Fluttershy to poezja :yay:

 

Nie każdy potrafi rozbawić do łez przy użyciu trzech stron, ale tutaj jak najbardziej się udało. Idę przeczytać to jeszcze raz :D

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś czuję, że seks wróci. Poza tym zawsze się zastanawiałem, dlaczego w tytule pewnej książki jest “50 Twarzy Greya” skoro ten idiota (który gada do swojego wacka w spinoffie, dosłownie) pokazuje przez całą powieść tylko jedno oblicze? Do tego niezbyt przekonywujące. 

 

SPOJLERY

 

No bo jakby się nad tym zastanawiać. Czy Grey poza posiadaniem bogactwa i obsesji na punkcie kontroli tak naprawdę się czymś wyróżniał? Postacie w wyżej wspomnianej książce to papierowe karykatury prawdziwych ludzi. To jedynie figurki wyrzeźbione z gnoju. Jednak czasy się nie zmieniły. Od dawnych epok, gdy damy dworu marzyły o rycerzach w zbroi na białym koniu, przeszliśmy do współczesności, gdzie smutne kobiety marzą o rycerzu w szarym garniturze i… białym helikopterze. Ech… Ale nie ma tego złego. Przynajmniej jest z czego żartować. Wielu podłapało ten temat, więc powstały przeróbki i parodie Graya. I tutaj mamy do czynienia z jedną z nich.

 

Wszystko zaczyna się następująco. Rainbow Dash, wcześniej normalna (heee) pegaz, teraz jest już… nienormalna. Staje się uzależniona od porno i cielesnych uciech. Obserwujemy ją, gdy akurat ogląda jakiś kanał na TV, gdzie para jednorożców… nie wiem, chyba uprawia zapasy? A może jednak się grzmoci. Jednak Dash jest nienasycona i to przedstawienie już jej nie satysfakcjonuje. Najpewniej już doświadczyła tylu rzeczy, że mało co jest w stanie ją ukontentować. Krzyczy do telewizora i pragnie, aby para na ekranie wreszcie przeszła do czegoś bardziej hardkorowego. Ale jak to się wszystko zaczęło?

 

Pewnego dnia Rainbow kliknęła w link artykułu opowiadającego o upodobaniach księcia Blueblooda. I od tamtej pory się zaczęło. Chciała skosztować raju podczas nowej, seksualnej wyprawy.

 

"Ogłoszenie znalazła w “Equestria Times”, zaraz obok jakichś bzdur o literaturze i sprzedaży przypinek. Pełna obaw i skrępowania poszła na spotkanie grupy Szpicruta."

 

Och, czyli “Equestria Times” również służy takim celom? Może akurat zerknę… No więc pegazica znalazła ogłoszenie pewnej grupy w gazecie i udała się na spotkanie. To odmieniło jej życie. Wreszcie wyszła ze swojej strefy komfortu, jakby to powiedział jakiś kołcz, i spodobało jej się to. Bardzo. Na tyle, że stało się to silniejsze od narkotyków. Od tamtej pory doświadczyła wielu przygód i zaczęła dobierać swoich partnerów w specyficzny sposób. Nie wiemy do końca jak, ale… Nie ważne. A do tego stała się fetyszystką. Oczywiście, bo tytuł zobowiązuje. Jednak jest jeden mały problem… nikt nie może się o tym dowiedzieć! To zniszczy reputację Rainbow Dash (tak jakby już nie miała złej reputacji). Aha i przy okazji dowiadujemy się, że Tank, jej żółw, zdechł. Bo nikt go nie karmił. No cóż, są jednak rzeczy ważniejsze od opieki nad zwierzętami.

 

Ale nagle dzieje się rzecz straszna. Drzwi zostają wyważone. Do domu Rianbuły wkracza Fluttershy, która zamieniła się w Burneikę, dosłownie. No, może nie dosłownie, po prostu jest umięśniona i to bardzo. Krzyczy na Dash, dlaczego ta jej nie otwierała drzwi. Momentalnie Rainbow orientuje się, że Fluta zaraz zobaczy to, co ona ogląda w telewizorze, bo błękitna pegaz jest tępa i po prostu nie wyłączyła telewizora pilotem, a miała parę sekund, aby to zrobić. No nic. Fluttershy chce zabrać przyjaciółkę na siłownie, lecz przed wyruszeniem spogląda na ekran telewizora. W sumie, nic wielkiego się nie dzieje. Po prostu Fluttershy mówi coś w stylu; nie oglądaj tego pedalstwa! Obejrzyj porno z minotaurami lepiej! i tyle. Och, no i… porno z minotaurami? O nieee… Oczywiście Rainbow próbuje jakoś się wykaraskać z tej sytuacji, lecz to nie odnosi sukcesu. Wreszcie Fluttershy zabiera ze sobą Dash na siłownie i fanfik się kończy.

 

Podobało mi się. Fajny motyw, żeby obśmiać postawy zawarte w sadze o Greyu. Nie mam do czego się przyczepić. Strona techniczna bez zarzutu. Pomysł również. Było to dosyć zabawne. Przerysowane reakcje i charaktery, odwołanie do żartów, które już słyszeliśmy; to tutaj wypadło naprawdę przyjemnie. I można się przy tym uśmiechnąć. Postać Fluttershy również robi robotę, bo… to taki kontrast w stosunku do oryginału, a jednocześnie widzimy, że ta postać zachowała trochę dawnego ducha. Jeżeli chodzi o Rainbow Dash, to nie zdziwiłbym się, gdyby była taka naprawdę. Cholera wie, co ona robił na tych chmurkach i obłoczkach. Niby zajmuje się drzemką… taaa. A poza tym… w odcinku z ciastkami (tym, który pokazał nam, że Rainbow nie lubi ciast Pinkie) dowiedzieliśmy się, że Rainbow coś jednak ukrywa przed przyjaciółkami. Jasne, nie zdradzała tego, że nie lubi ciast. Lecz podczas rozmowy z Applejack i Twilight, gdy farmerka spytała ją, czy nie ma jeszcze jakiś innych sekretów, to Rainbow odpowiedziała coś w stylu; nie! Nie mam żadnych sekretów! Przynajmniej nic takiego nie mogę sobie przypomnieć… To raczej sugeruje, że takie sekrety jeszcze ma. Być może ten fanfik opowiada o jednym z nich.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję @Grento YTP za jakże obszerny komentarz, ale... To chyba największa pomyłka interpretacyjna tego fika w historii. A co do kreacji postaci - to opowiadanie konkursowe na konkurs out of character.

 

Spoiler

I na pewno nie jest parodią Graya.

 

Bo widzisz... Rainbow Dash ogląda taniec towarzyski. I jest to jedyna słuszna interpretacja. A skąd ten tytuł? Byście sobie wyobrażali :crazytwi:

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak najbardziej @Cahan, nie ma sprawy. Skoro taka była interpretacja, to rzeczywiście dałem ciała. Pomimo tego, oceny odnośnie fanfika i tak nie zmieniam, bo wciąż jest dobrym kawałkiem tekstu. Za bardzo skupiłem się na tytule i wręcz oczekiwałem, że będzie to parodia Greya. Nie pamiętam z treningów tańca towarzyskiego seksownych oddechów xd. Partner i partnerka zazwyczaj po dłuższym czasie się nienawidzą bądź sobą wobec siebie co najwyżej naturalni. Rzadko kiedy się lubią. No cóż, wszystko zostało napisane w dwuznaczny sposób, a Rainbow mogła oglądać takie porno, które Fluttershy uznała za słabe. No ale każdy powinien mieć prawdo do własnej interpretacji, nawet poloniści, którzy w firankach z wierszy Szymborskiej, widzą jakąś wielką przenośnie, podczas gdy to tylko firanki. xd

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach ten tytuł. to nawiazanie do tego słynnego dzieła literackiego i słynnego filmu, który wzbudził wiele emocji. Cóż takiego moze kryc się pod takim tytułem? Tęczowogrzywa miłośniczka długich rogów? Piwnica pełna wyrobów z tworzywa sztucznego, lub też spreparowanej i zwulkanizowanej żywicy z drzewa kauczukowego?  A może wizje, które księżniczka snów widzi u swej, szybkiej poddanej?

Nie, nic z tych rzeczy. 

Autorka faktycznie postanowiła pod tym tematem ukryć Rainbow z bardzo nietypowym zainteresowaniem, które obejmuje oczywiście oglądanie dyszących i spoconych par damsko-męskich, wykonujących nieregularne, często gwałtowne, rytualne ruchy. Co więcej, Rainbow aktywnie komentuje oglądane wydarzenia, jednocześnie zastanawiajac się, jak sama by sobie poradziła i wspominając własne początki w tej materii, która jest dla niej nowa. 

Spoiler

Tańcu towarzyskim

Opisy tego są oczywiście dostatecznie soczyste, by pozostawić pole na domysły i fantazje. Przynajmniej do czasu, kiedy czytelnikowi nie zdradza sie, cóż to za męczące i ekscytujące zajęcie pokochała tęczowogrzywa. 

I tu w zasadzie, stwierdzam, że tego było za mało. Wiem, ze limit konkursowy i te sprawy. Niemniej, myślę, ze ten temat warto by rozbudować i pociagnąć w długi, komediowy slice of life, gdzie przyjaciółki widzą, ze Rainbow ma nowa pasję (bo czasem jej się coś wymsknie), ale nie są w stanie zbliżyc się w swych domysłach do prawdy. Mogłyby szpiegować ją, podpytywać i doprowadzac do dziwnych sytuacji, aż do zaskakujacego finału. 

 

Oczywiście, gdy już czytelnik naśmieje się z faktu, że został wprowadzony w błąd (albo i nie), przez opisy, wchodzi Fluttershy, cała na zółto. Napakowana, wygadana i nie dająca se w kasze dmuchać. Można by nawet rzec, że to ona ,,dominuje" w tej relacji. Krytykuje, wyśmiewa, żartuje z przyjaciólki, ze ta woli pedalskie pląsy, zamiast hardego porno z minotaurami, albo MMA (zastanawiam się, jaka jest różnica miedzy jednym a drugim, poza mozliwym udziałem kuców w MMA). 

I tu muszę przyznać, że jak dla mnie, to dopiero Fluttershy ejst tu out of character. Rainbow Lubujaca się w tego typu rozrywce (łącznie z nieśmiałymi próbami swych sił), dbająca o dietę i marząca o o księciu z bajki (może niedosiadającym białego człowieka) nawet mi do tej sportsmenki pasują. Gdyby takie coś wyszło w serialu (po oczywiscie rzuceniu kilku odpowiednio umieszczonych hintów wcześniej), to byłbym w stanie uznać, ze to logiczna kreacja. 

Ale Shy z mózgiem przeżartym sterydami i zachowujaca się jak koksu (o wyglądzie nie mówiąc), jest jak najbardziej out. I do tego bardzo fajnie out. Podoba mi się. Chętnie zobaczyłbym więcej takiej Shy (zaraz obok takiej Rainbow).

 

Co do formy nie ma co mówić. Tekst jest ładny, schludny i nie zauważyłem żadnego błędu. Nie ma nic, co odrywałoby od tej, krótkiej lektury. 

 

Podsumowując, to fajne, choć krótkie dzieło. Warto dać mu te kilka minut, by się uśmiechnąć, czy roześmiać

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejne opowiadanie konkursowe, tym razem z edycji XIV, gdzie myk polegał na napisaniu postaci w sposób niekanoniczny, tak, jak to tylko możliwe, acz nie tracąc dobrego smaku. Byłem ciekaw, jak przetrwa próbę czasu i czy cokolwiek się zmieni w mojej ocenie (przy okazji konkursu łącznie opowiadanie zdobyło aż 9.5 punkta, prawie maksymalnie), zwłaszcza, że... do dnia dzisiejszego kijem przez szmatę nie tknąłem pierwowzoru :rdwild:

 

Przypominając sobie konkurs, byłem zdziwiony zaniżoną ocena klimatu oraz tym, że określiłem go mianem „ciężkiego”. Trudno mi ocenić jak daleko zaszły poprawki w wersji ogólnodostępnej (oprócz wymiany paznokci na kopyta), ale dziś powiedziałbym, że klimat jest... zróżnicowany. Chodzi mi o to, że są opisy napisane luźno, komiksowo, przez które brnie się z łatwością, a także fragmenty, które według mnie usiłują sprzedać na poważnie, że Rainbow ma kryzys i toczy ze sobą trudną, wewnętrzną walkę, a poza tym, nie wiem co sądzić o jej komentarzach, czy też przyznaniu przez narratora, że nowa pasja była dla niej jak narkotyk. Wiem, czepiam się, ale trudno mi wytłumaczyć wymieszane, zupełnie różne od siebie wrażenia odnośnie klimatu występującego w opowiadaniu, które to jednak ma tagi [Random] i [Comedy] :wut: Ale dodam, że z perspektywy czasu, opowiadanie trochę, troszeczkę, ociupinkę kojarzy mi się z „Creme Fraiche”, czyli bodajże z ostatnim odcinkiem 14 sezonu „South Parku”. Tam też miałem jakieś dziwne, wymieszane wrażenia przy okazji scen z Randym i jego najnowszą obsesją.

 

Ten Shake Weight, który miała Sharon, to też niezły-dziwny numer był.

 

Ale powracając do „50 twarzy Dash”, opisy jak najbardziej satysfakcjonują, zostały napisane bardzo dobrze, nie brakuje im polotu, pomysłów na zdania (tj. by brzmiały dwuznacznie i wzbudzały określone skojarzenia), zastosowane słownictwo wydaje się eleganckie, ale jednocześnie przystępne, opowiadanie jest lekkie w odbiorze, a tempo akcji nie pozwala się nudzić, czy zdziwić zbyt szybkim zwrotem akcji. Co rusz naszym oczom ukazuje się coś nowego, czy to wprowadzenie do innej Rainbow oraz jej tajemnicy, czy to przedstawienie genezy jej zainteresowań, na sub-wątku z Tankiem kończąc. Największy ubaw autorka zostawiła na sam koniec, mowa oczywiście o nagłym ataku Fluttershy, której metamorfoza przyćmiewa nawet Rainbow Dash :D Świetne przedstawienie postaci, przezabawna rola i maniera mówienia, zdecydowanie najlepsza i moja ulubiona część opowiadania. Ale poprzednie kawałki również cieszą i zapewniają wciągającą, barwną lekturę.

 

Nie można odmówić autorce pomysłu na twist, w ogóle, to dość imponujące, jak można wziąć znany tytuł, którym opatrzono raczej nie za dobrą treść i zrobić z tego coś, co rozbawi, zaciekawi, nawet na wyobraźnię zadziała. Jak pisałem w recenzji konkursowej, kto by pomyślał, że przywiązanie uwagi do stanu kopytek okaże się wierzchołkiem góry lodowej i że ta inna Dash odnajdzie pasję w oddawaniu się cielesnym uciechom, przy okazji stając się rzetelną krytyczką podobnych akrobacji w wykonaniu innych kucyków. Owe uciechy to bardzo szerokie pojęcie i mam wrażenie, że w wielu miejscach poszczególne zdania realizują ten zamysł, chociaż z drugiej strony, podobnie, niekiedy trudno mieć inne skojarzenia, niż te, które na dzień dobry powinien wzbudzić tytuł.

 

Spoiler

W sumie, dziwi mnie troszkę postawa Fluttershy. To znaczy, co ona sobie wyobraża, że taniec nie wymaga mięśni, w ogóle? Zresztą, Pudzianowski mógł tańczyć z gwiazdami, a Rainbow nie może? Gdyby Rainbow Dash upodobała sobie sztukę masażu i fizjoterapii, również by sądziła, że ugniatanie kucy nie wymaga siły fizycznej? W ogóle, a skąd ona wie, że pornosy z minotaurami są spoko? Kurczę, ta to się musi dziwnymi rzeczami zajmować w wolnych chwilach. Ale za MMA szanuję xD

 

Co tu dużo mówić, ciekawy pomysł i kreatywne podejście do tematu konkursowego oraz sporo bystrych zagrywek bezpośrednio w tekście. Do tego nieźle zarysowane, alternatywne charaktery oraz formy fizyczne znajomych postaci, a także klimat, który jednak może wzbudzać (według mnie) zupełnie różne odczucia. Oprócz tego, sprawna realizacja, był polot, był humor, było nad czym się pozastanawiać, a co ona tam ogląda. Czy warto przeczytać? Pewnie, że tak :D Niczego w opowiadaniu nie brakuje, niczego nie ma zbyt dużo – kompletna, zamknięta historia, która może przyprawić o uśmiech. Świetne zakończenie.

 

Aha, jak się zestarzało opowiadanie... Moim zdaniem nie zestarzało się ani trochę, radzi sobie świetnie. Czy podtrzymałbym poprzednią ocenę? Chyba tak. Ale warto zmierzyć się z tekstem samemu i wyrobić sobie własne zdanie. Sugestywność i tworzenie wrażenia, że postacie uczestniczą w niegrzecznych rzeczach, podczas gdy tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego to nic nowego, ale kiedy jest dobrze wykonane, to czemu nie? Tutaj, moim zdaniem, koncept został wykonany jak najbardziej dobrze, z pomysłem i po prostu warto się odważyć, przeczytać ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję serdecznie za komentarz (i wszystkie pozostałe też).

 

A co do postawy Fluttershy - została sprowadzona do roli Sebixa. Po prostu. I plot twist jest taki, że to nie Rainbow jest tu ooc (w sumie serialowa RD imo spokojnie mogłaby mieć takie sekrety). Ogółem sam fik to od początku do końca troll.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę bardzo ;)

 

Faktycznie, wypadł mi z głowy lalusiowaty pierwiastek Rainbow Dash, który mamy w kanonie (między innymi to SPA i co nie tylko), może rzeczywiście kocha taniec towarzyski, tylko po prostu lepiej się z tym kryje, bo nie musi ryzykować rozpoznaniem w miejscach publicznych. Gdyby w serialu przyłapał ją na tym Zephyr Breeze to nie ma bata, takiego miałby na nią haka, że definitywnie byłaby na niego skazana xD

 

Ech, właśnie przyszedł mi do głowy pomysł na odcinek :rainderp: To znaczy, na fanfik, ale jakoś się nie czuję w tych tematach... zobaczymy.

 

Troll, nie troll, jak jest dobry, to i tak warto poczytać i się pouśmiechać, jeżeli jest z czego :D Zwłaszcza, gdy potrafi z przyczajki zainspirować. 

 

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...