Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Niklas

Odcinek 6: No Second Prances

Ocena odcinka  

46 members have voted

  1. 1. Jak go oceniasz?

    • 1
      0
    • 2
      0
    • 3
      0
    • 4
      0
    • 5
      0
    • 6
      3
    • 7
      3
    • 8
      7
    • 9
      11
    • 10
      8
    • Wielki i Potężny Odcinek 11/10
      14


Recommended Posts

oglądając ten odcinek mialem w glowie sooro clopów i nie tylko. Wg. mnie Trixie i Starlight pasuja do siebie jak ulał :D Ta sama kryminalna przeszłość, podobne charaktery. Dziwne że Trixie dopiero POD KONIEC tego odcinka sie zmieniła. Just logic ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

IMO się zmieniła przy Starlight, ale obecność Twilight i jej zarzuty wyzwoliły w niej starą naturę i stąd powstał konflikt :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach, te fragmenty z Trixie pod koniec są aż zbyt dobre. Przez nie same lepiej mi się teraz patrzy na ogół odcinka. 8/10 jednak daję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam nadzieję, że po tym odcinku Twilight przestanie być wredną zołzą, która wciska na chama "lekcje przyjaźni". "Księżniczkowanie" uderzyło jej do głowy. Udzielanie lekcji przyjaźni sprawiło, że z każdą chwilą robiła się co raz to bardziej irytująca. Szkoda, bo w pierwszych dwóch sezonach była jedną z najlepszych postaci. Teraz? Istny stereotypowy "mordowrzask" z filmu wojennego: "A TERAZ IDŹ SZUKAĆ PRZYJACIÓŁ. COŚ NIE PASI? 10KM Z PEŁNYM EKWIPUNKIEM W UPALE"!!! :rapidash2: Chyba nie o to chodziło Celestii gdy powierzyła jej przekazywanie wiedzy o przyjaźni. To tak jakby "kredens" swatała na siłę kuce z Kryształowego Królestwa. Poza tym, odcinek był świetny. Pojawienie się Trixie trochę mnie zaskoczyło - duży plus. Nie zabrakło humoru - Big Mac... chociaż już wcześniej był gadatliwy ;)  

Share this post


Link to post
Share on other sites

odcinek był niezły na plus należy dać:

+powrót Trixie :trixie:

+rozgadany BigMac :bigmacintosh:

+świetne miny

+"To tylko tytuł roboczy" (nie wiem czemu ale to mnie rozbawiało za każdym razem bardziej)

+próba samobójcza (może to źle brzmi bo traktuje to jako plus, ale nie spodziewałem się ze zobaczę coś takiego w serialu dla dzieci)

+znudzona Celestia

+scena na końcu z pytaniem o grzywę :wow:

na minus:

-Twilight i jej zachowanie momentami (to zadanie żeby Starlight znalazła sobie przyjaciela było bez najmniejszego sensu. czyżby nasza księżniczka przyjaźni zapomniała jak się szukała przyjaciół po przybyciu do ponyville)

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minuty temu Zeus napisał:

Twilight i jej zachowanie momentami (to zadanie żeby Starlight znalazła sobie przyjaciela było bez najmniejszego sensu. czyżby nasza księżniczka przyjaźni zapomniała jak się szukała przyjaciół po przybyciu do ponyville)

To jest min. powód irytacji Celestii wobec niej. Ukazywanie w dzisiejszym sezonie Luny i Celestii daje prawdopodobieństwo pojawienia się w końcu historii narodzin władczyń.

 

A ten Twój cały minus został rozwiązany w tym epizodzie. Twi się opamiętała, o czym zapewne Celestia jeszcze nie wie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

A ten Twój cały minus został rozwiązany w tym epizodzie. Twi się opamiętała, o czym zapewne Celestia jeszcze nie wie.

Twi słabo wyciąga wnioski, pod koniec pierwszego odcinka Twi podczas rozmowy ze Spikiem w pociągu doszła do wniosku z nim ze należy nakierować swoją uczennice na dobra droge ale pozwolić jej na podejmowanie decyzji, a tu proszę Twi szuka przyjaciół za Starlight.

Mimo wszystko mam nadzieje, że twilight sie opiemietała i już nie będzie tak naciskać podczas swoich lekcji

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę późno tym razem, ale i tak ważne, że przed kolejny dzisiejszym odcinkiem. No to zobaczmy co mamy: 

 

Przede wszystkim należy się wielki plus na wstępie odcinkowi, za to, że tak dobrze potrafił wykorzystać postacie zarówno Trixie jak i Starlight. O ile model zreformowanego złoczyńcy już widzieliśmy wcześniej(Discord, Trixie, Sunset, Star), to po raz pierwszy cały odcinek jest poświęcony głównie relacjom panującym pomiędzy dwójką z nich. I, co najlepsze, to nie one, ale główna bohaterka otrzymują porządną moralną lekce od życia! Nice. Chociaż warto zaznaczyć, że nie uważam Trixie za prawdziwego villaina. Bardziej za kogoś...nie przyjemnego, który nie robi nic złego, ale nadal irytuje w cholerę. I do tego lubi rywalizacje. Chyba jak Twi. Co jest dosyć ciekawe, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że jak do tej pory nie miała ona problemu z wybaczeniem komuś znacznie groźniejszemu choćby jak Discord albo Sunset, która również narobiła sporo zła. Że o samej Starlight nie wspomnę. Posiadanie wielkich zdolności magicznych, plus nabrzmiałe ego, plus nie potrafienie się zachować w normalnym środowisku, ciągłe zdawanie sobie sprawę i nie zapominanie o swojej przeszłości, to materiał na naprawdę dobrego złego. Pytanie tylko czy twórcy pójdą tym torem i będą próbowali jeszcze w przyszłości dawać się przyszłości Star w znaki, czy też nie. Jestem trochę tym zaintrygowany, zobaczymy jak będzie. Cały sens tego wywodu można jednak podsumować dosyć prosto. Twilight ma zdecydowanie mniej problemu z wybaczeniem komuś naprawdę złemu, kto próbował zrobić zdecydowanie więcej szkód, niż Trixie, która nie zrobiła w sumie nic złego. Odcinku z pojedynkiem nie liczę zbytnio, bo błękitny jednorożec został zmanipulowany przez amulet, co sama przyznała. 

 

I to jest najbardziej interesujące w tym odcinku. Twi zdecydowanie ma od jakiegoś czasu zbyt nabrzmiałe ego. Niby ta cała sprawa z koronowaniem i bycie królewną może to trochę tłumaczyć, w końcu nie ma co ukrywać, że jest się kimś ważnym, to usilna chęć zaimponowania Celestii, jest już dosyć brudnym zagraniem, podobnie jak zmuszania SG by zadawała się z kucykami, które do niej po prostu nie pasują. Dosyć brudne zagrywki, zwłaszcza te wprost kłamanie swojej przyjaciółce, że się jej ufa, podczas gdy tak naprawdę drżało się z strachu przed tym co ta dwójka może wykombinować. Traktuje znalezienie przyjaciół Starlight jako pracę, która musi być wykonana za wszelką cenę (przed Celestią jako przełożoną), nie jako naturalny proces, który nadejdzie sam z siebie. Jest to jednocześnie problem odcinak jak i jego zaleta. To ostatnie dlatego, że to Twi najwięcej się nauczyła w tym odcinku i mam nadzieje, że tym razem na dobre. Nie chciałbym wracać po raz 3 do tej samej lekcji. Już podczas pierwszego odcinka popełniła błąd próbując na siłę shipować SG z tym bibliotekarzem. Takie rzeczy nigdy nie wychodzą, i powinna to wiedzieć najlepiej na własnym przykładzie, ale jak widać, niezbyt o tym wie. Spike, już jej o tym powiedział wprost, szkoda, że go nie posłuchała. Swoją drogą, dziwne, że go nie było w tym odcinku. 

 

Odnośnie samej Trixie i jej motywów, charakteru itd. To na szczęście jest to ta sama postać, tylko, że trochę dojrzalsza i mająca pomysł na siebie. Podoba mi się zamysł Trixie jako jednorożca, eksperta od magicznych sztuczek scenicznych, jest to zdecydowanie rzecz, która nie każdemu podpasuje, ale daje jej to pewną dozę wyjątkowości. W końcu nie każdy jest w stanie zachwycić publikę oczywistymi, ustawionymi trikami (no..tutaj nie takim oczywistymi, biorąc pod uwagę to, że magia w Equestrii istnieje naprawdę, ale zakładam, że nadal większość z tego to triki bazujące na charyzmie oraz sprytnych sztuczkach). Warto również wspomnieć o końcówce, zwłaszcza mowie pożegnalnej Lulamoon. Brzmiała ona dla mnie jak pogodzenie się wręcz z śmiercią w paszczy tej mantikory bo chyba tak by się to skończyło, gdyby nie interwencja Glimmer. Jej mowa o przyjaźni, o tym co czuje będąc z Star..to wszystko było naprawdę pełne szczerości. Jeżeli ktoś do tej pory nie wierzył w to, że Trixie naprawdę lubi Starlight, i nie traktuje jej tylko jako sposób dowalenia Twi, to ma właśnie najlepszy dowód. Między tą dwójką jest wyraźna chemia i naprawdę fajnie by było gdyby obydwie mogły wyruszyć i dalej pracować na występami. Koniec końców, to chyba najlepsze co los może zaoferować Starlight. 

Po za tym, marginalna ilość roli mane 6 i bohaterów drugoplanowych, głównie do śmiesznych gagów, również się chwali. To był naprawdę bardzo dobry odcinek, możliwe, że najlepszy do tej pory. Mam tylko nadzieje, że nauka z niego nie pójdzie w las dla pewnego fioletowego kabanosa. 

 

P.S. Swoją drogą..ktoś ma pomysły na to jak Trxie w ogóle ujarzmiła tą mantikorę? 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie teraz Sttark napisał:

P.S. Swoją drogą..ktoś ma pomysły na to jak Trxie w ogóle ujarzmiła tą mantikorę? 

Może była już oswojona i przyzwyczajona do tego typu pokazów?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Może była już oswojona i przyzwyczajona do tego typu pokazów

Na tyle oswojona, że chciała zjeść swoją panią? :twiblush:

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minuty temu Sttark napisał:

P.S. Swoją drogą..ktoś ma pomysły na to jak Trxie w ogóle ujarzmiła tą mantikorę? 

Zapewne wytrzasnęła mantikorę z tej samej półki co jej idol (herbata? Jakkolwiek się zwie), czy nawet od niego wykupiła. Nie mamy do tego pełnej wiedzy, możemy tylko się domyślać. @Sttark Mogła robić tyle co kazała jej pani, nie wiedząc do czego to może dojść. :begone:

Edited by Lucas

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu Lucas napisał:

Mogła robić tyle co kazała jej pani, nie wiedząc do czego to może dojść.

 

I tak bym stawiał, bo jednak pod koniec sztuczki matykora miała w pobliżu Starlight i Trixie i wcale nie próbowała ich zjeść. Pamiętajcie, że it's just a show :>

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu Sttark napisał:

P.S. Swoją drogą..ktoś ma pomysły na to jak Trxie w ogóle ujarzmiła tą mantikorę? 

 

Kucyki są dobre, więc nie ma mowy o chwytaniu, ujarzmianiu, trzymaniu zwierząt w klatkach i zmuszania ich do męczących występów. Mantykora sama musiała się na to zgodzić, co nie jest takie dziwne, biorąc pod uwagę, że np. zwierzaki FS czytają książki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W mojej opinii odcinek był wyjątkowy, ale nie aż tak bardzo jak poprzedni. Był wyjątkowy, bo porusza tematy, których nie było wcześniej - np. dać komuś drugą szansę, ale faktycznie jest dużo trudniej niż jak tylko tak powiedzieć.

Poza tym był momentalnie wyjątkowo śmieszny -  np. Bigmac "yep, yepyepyepyepyepyepyep (...)" albo ten uśmieszek Twi... bezcenne!


Natomiast co mi się nie spodobało to ten straszny moment, kiedy to RD zrobiła taką bardzo nienormalną minę... fatalnie, taka mimika ABSOLUTNIE nie pasuje do MLP. Nigdy!

 

Zastanawiałem się co będzie przez te 22 minuty, no i znowu gdzieś od 6 do 20 minuty szybciej minęło w akcji.
Mimo spoilerów, które przeczytałem o Trixie - zapomniałem o niej kompletnie, aż sam domyśliłem się, kto kryje się pod tą maseczką.
W każdym razie ciekawie zrobiło się także pod koniec, gdy to Trixie sama "rozbiła" swoją przyjaźń, tym razem Twi jej nie pomogła nawet. Coś nowego.

 

Swoją drogą trochę nietypowo-kucykowy (bardziej "realistyczny") ten plakat Trixie.
Ale od razu można się domyśleć, że jedyne co uratuje Trixie w tamtej trudnej, samotnej sytuacji to wystrzelenie się w paszczę Mantykory, by Starlight ją uratowała.

Natomiast kolejną nową rzeczą jest to, że Trixie nie pogodziła się zbyt bardzo z Twi. "Przyjaciółka przyjaciółki nie jest moją przyjaciółką"

Zabawny był także wcześniej wspomniany koniec, całość oceniam 9/10.

Chyba ostatecznie zrezygnowano z klasycznej piosenki MLP, gdy są pokazani autorzy, choć czuję, że jeszcze kiedyś (koniec sezonu?) powróci...

Edited by Michał Mac
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten odcinek *bardzo* mnie zaskoczył, podobnie jak ten ze smokami. Choć szósty sezon raczej mnie rozczarowywał dotychczas, a bycie bronym już nie jest tak... cóż, emocjonujące jak parę lat temu, to ten odcinek jest chyba najlepszym w serialu. Trixie ma najwyraźniej takie szczęście do pojawiania się w świetnych odcinkach nawet jeśli reszta sezonu jest słabsza.

 

Wszystko w tym odcinku gra. Konflikt jest bardzo realny. Twilight zachowuje się głupio, ale jest to uzasadnione i jej osobowością i dawnymi doświadczeniami. Relacja między Trixie i Starlight była naprawdę dobrze poprowadzona... nawet wzruszająca. Bezczelne nawiązania do fandomu (bo z jakiegoś powodu było ich w tym odcinku pełno) nie drażniły za bardzo, a pytanie o grzywę Celestii było takie... cóż, również realistyczne. :P

 

Jedyny drobny zgrzyt jaki poczułem to to, że sztuczka Trixie nie ma żadnego sensu - sama nie jest w stanie jej wykonać, a teleportacja nie jest w tym świecie niczym niezwykłym, więc gdzie tu coś spektakularnego? Chyba że widzów kręci widok pożeranego kucyka...

 

Ogólnie, jestem pod wielkim wrażeniem. Ten odcinek pokazuje, że z odpowiednim scenariuszem MLP wciąż może pokazać coś Więcej.

 

Nie rozumiem, czemu niektórzy narzekają tak na "odmienną" mimikę Dash. Jak dla mnie wyglądało to na nawiązanie do pewnego stylu kreskówkowego, który widziałem sporo razy, ale niestety nie potrafię przypomnieć sobie określenia na niego.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten odcinek był śmieszny :D A ostatnia scena z Celestią była najlepsza xD 

I ten cyniczny uśmieszek Twilight xd 

Spoiler

1143253__safe_twilight+sparkle_screencap

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...